Dodaj do ulubionych

polonistyka na uw, zaocznie-gorsza od dziennej

IP: *.chello.pl 28.03.09, 01:24
jak to jest z tym poziomem na polonistyce zaocznej, a porównaniu z dzienna
Edytor zaawansowany
  • paulinaa 28.03.09, 12:00
    zawsze zaoczne mają gorszy poziom niz dzienne...
    --
    Podróż w świat zapachów
  • Gość: emre IP: *.173.26.215.tesatnet.pl 29.03.09, 19:31
    Głupia jesteś.
  • Gość: marajka IP: *.citynet.pl 29.03.09, 19:58
    Bardzo inteligentny argument. Ja sobie zaocznej polonistyki nie wyobrażam. Po
    prostu nie da się zrobic tego zo na dziennych przez 2 tygodnie w 1 weekend.
    Studiowałam kiedyś zaocznie- to śmiech na sali, nie studiowanie.
  • Gość: emre IP: *.173.26.215.tesatnet.pl 29.03.09, 21:45
    Pasuje do jakże rozbudowanego i popratego licznymi argumentami
    stwierdzenia.
  • Gość: lady IP: *.111.223.110.static.crowley.pl 22.06.09, 11:55
    Studiowałam w trybie dziennym i zaocznym, na dwóch kierunkach ...
    Jeśli ktoś chce się uczyć... to będzie się uczył, bez różnicy czy
    będzie na dziennych, czy na zaocznych... Na studiach dziennych
    spotkałam dokładnie tyle samo leniwych, tępych osób, ile na studiach
    zaocznych... Wiele osób ze studiów zaocznych robiło kariery w
    czasie, w którym dzienni pili piwko po kolejnym wykładzie, nie mając
    jeszcze pojęcia o pracy zawodowej... Ale wielu dziennych studentów
    dostało pracę w renomowanych korporacjach, instytucjach... Szanse są
    wyrównane...
    Jeśli ktoś chce coś zdobyć to to zdobędzie...
    I nie jest prawdą, że zaocznie studiują wyłącznie ludzie, którzy nie
    dostali się na dzienne. Niektórzy nawet nie próbowali się dostać na
    dzienne studia, mimo, że są wybitni i wyjątkowi, dlatego, że nie
    mieli możliwości finansowych... Poszli do pracy i na studia... I to
    w żadnym wypadku nie czyni ich gorszymi od studentów dziennych...
    Kazdy człowiek jest inny, kazdy ma inną historię... i każdy ma prawo
    do szczęścia i dobrej pracy po studiach!

    A zazdrość przemawiająca przez ludzi (studentów dziennych, czy
    zaocznych) jest najgorszym jadem, jakim człowiek może pluć...

  • Gość: Magda IP: 212.180.168.* 13.08.09, 22:01
    Kochana dzienna;)
    studiuj sobie 5 lat, a potem znajdź pracę! dopiero wtedy się okaże, kto tu jest
    mądrzejszy... Ciekawa jestem czy Ty też jesteś w stanie pochwalić się już pracą
    w jednej z największych agencji reklamowych w Polsce, czy Twoje artykuły ukazały
    się w najpopularniejszych magazynach w kraju??? Jakie doświadczenie wpiszesz w
    cv, obok cudownej informacji o ukończeniu dziennych..........

    dzienni są nieżyciowi, nie mają pojęcia co dzieje się na rynku pracy, i są mniej
    rozgarnięci, bo wszystko trzeba im tłumaczyć jak dzieciakom z podstawówki, z
    dupkami przyklejonymi do ławek i oczkami wpatrzonymi w panią prof.......

    uważaj kochana jak mówisz o studentach zaocznych, bo może kiedyś będziesz
    szukała u mnie pracy
  • Gość: Aga IP: 91.145.139.* 14.08.09, 12:00
    > dzienni są nieżyciowi, nie mają pojęcia co dzieje się na rynku
    pracy, i są mniej
    > rozgarnięci, bo wszystko trzeba im tłumaczyć jak dzieciakom z
    podstawówki, z
    > dupkami przyklejonymi do ławek i oczkami wpatrzonymi w panią
    prof.......

    Ale może przynajmniej są bardziej niż Ty kulturalni?
    A ogólnie: wmawiaj sobie, wmawiaj. Tylko wygląda to na rozpaczliwe
    ratowanie ego.
  • Gość: co ty wiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.09, 11:26
    Studiowałam dziennie humanistyczny kierunek na UJ i wydawało mi się,
    że trochę tej nauki jest, ale zmieniłam zdanie, kiedy z braku
    perspektyw zawodowych zaczełam studiować zaocznie kierunek
    techniczny. Powiem tylko tyle -tyle nauki,projektów do zaliczenia
    i przeczytanej literatury, żeby cokolwiek zrozumieć z tego o czym
    była mowa na wykładach ( wykłady to były tylko slajdy ze
    streszczeniem materiału)nie było nigdy, nawet na najcięższym
    przedmiocie na kierunku humanistycznym na studiach dziennych.
    Tak więc wiele zależy nie od trybu studiów, ale kierunku.
    Mam wrażenie, że humanistom wydaje się, że kierunek studiowany
    dziennie to jakieś niewiadomo co, ale tak jest tylko dlatego, że nie
    mają porównania jak prawdziwa nauka wygląda. Również licytacja na
    podstawie przeczytanych książek jest nieporozumieniem. Na swoich
    dziennych humanistycznych przeczytałam ich mnóstwo mimo, że to nie
    była polonistyka - po prostu temat interesował mnie na tyle, że
    czytałam wszystko co wpadło mi w ręce czyli po 10-20 książek w
    semestrze oczywiscie oprócz obowiązkowych wykładów. Ale jest jedno
    ale....takie książki czyta się szybko nawet jak są grube.
    Na studiach technicznych jest inaczej, czasem człowiek siedzi 2
    dni,żeby zrozumieć 1 przeczytaną stronę.
    Tak więc wiele zalezy od kierunku a nie od trybu studiów.
    Oczywiscie nie chciałam teraz "dowalić" humanistom tylko pokazać, że
    istnieją cięższe studia niż dzienna polonistyka. Na dodatek mam
    wrażenie, że odpowiednio zmotywowany zaoczny student polonistyki nie
    tylko może nabyć wiedzę taką samą jak dzienny, to dodatkowo uczy sie
    samodzielności co tylko procentuje idąc do pracy.
  • Gość: gosc IP: *.centertel.pl 29.03.09, 20:34
    Skoro jesteś studentką, zatem osobą inteligentną (przynajmniej w
    założeniu), to winnaś kierować się swoim poglądem, swoimi własnymi
    predyspozycjami i potrzebami, nie zaś opierać na stereotypach.

    Zaoczne w niczym nie są gorsze od dziennych, bo na zdrowy rozum - w
    czym niby miałby im ustępować??? W liczbie godzin? Bądźmy poważni
    (gdybym był złośliwy, to powiedziałbym tak: jeśli zaocznym wystarczy
    mniej godzin do opanowania wymaganego materiału, to widocznie
    zaoczne studia są dla zdolniejszych).
  • ziemia.ognista 29.03.09, 20:36
    > Skoro jesteś studentką, zatem osobą inteligentną

    Chyba 30 lat temu tak było. Dziś każdy matoł może studiować. Nie uderzam tu w nikogo, tak ogólnie piszę :)
  • Gość: gosc IP: *.centertel.pl 29.03.09, 20:43
    "Przynajmniej w założeniu"

    Zwykle zakłada się bowiem, że studiujący są inteligentni. Choć rzecz
    jasna różnie z tym bywa (niezależnie od trybu studiów).
  • paulinaa 29.03.09, 20:42
    urażony student zaocznych sie odezwał?
    --
    Podróż w świat zapachów
  • Gość: gosc IP: *.centertel.pl 29.03.09, 20:47
    Obawiam się, że nie jesteś w stanie mnie urazić.
  • Gość: Magdalenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.09, 21:06
    fakt na zaocznych to niczego nie uczą, dlatego od razu startowałam
    na dzienne na aps i tu jest super ale i sporo roboty
  • marajka 29.03.09, 21:15
    W czym są gorsze? W tym, że inaczej przyswaja się wiedzę stopniowo a inaczej
    siedząc cały dzień na wykładach(często jest mniej cwiczeń, lub nie ma ich
    wcale). Wykładowcy sami nieraz obniżają poziom i studenci nawet o tym nie
    wiedzą. Studiowałam 1 kierunek dziennie i zaocznie- niebo a ziemia.
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • Gość: gosc IP: *.centertel.pl 29.03.09, 21:30
    Dla zainteresowanych powyższym "zagadnieniem" (na przykładzie
    historii):

    "Jeśli ktoś kocha historię i traktuje ją poważnie, to studia zaoczne
    prowadzone przez znakomitych specjalistów ( tak jest np. na UJ)
    dadzą mu taką samą szansę rozwoju naukowego. Studiować nie znaczy
    tylko: kuć do egzaminów, zdawać kolokwia i egzaminy, lecz również
    rozwijać się samodzielnie i znaleźć życiową pasję. Każdy nauczyciel
    akademicki chętnie pomoże rozwinąć taką pasję, jeśli ją u studenta
    zauważy. O wiedzy świadczy ilość przeczytanych źródeł, opracowań i
    monografii, a nie ilość wykładów i ćwiczeń. Tak jak i nie tytuł
    naukowy czyni wybitnegoi naukowca, ale to co ma do powiedzenia.
    Student zaoczny ma też pełne prawo uczestniczenia we wszystkich
    interesujących go kurasdach i monografach na studiach dziennych.
    Nie każdy może dostać sie na studia dzienne i nie każdy może na nich
    studiować. Trudniej je pogodzić z pracą zawodową i codziennymi
    obowiązkami. Pamiętajmy też o tym, że pozostawanie na utrzymaniu
    ubogich rodziców i studiowanie na kierunku, który nie przyniesie nam
    nadziei na rychłe zatrudnienie i zarobkowanie ( a takim jest właśnie
    historia) jest po prostu niemoralne.

    Nie ma też wielkiej różnicy w drodze do kariery zawodowej:
    Absolwenci studiów zaoczbnych także dostają sią na studia
    doktoranckie, piszą ksiażki i działają bardzo aktywnie w swych
    środowiskach szerząc wiedzę historyczną. WAielu zrobiło doktoraty ,
    a nawet habilitacje. Oczywiście są wśród nich i tacy, ktorzty
    niewiele ze studiów wynieśli, ale to samo zjawisko widzimy wśród
    absolwentów studiów dziennych. Ja sam ukończyłem kiedyś studia
    stacjonarne, ale patrząc na dzisiejszą młodzież uważam, iż więcej
    pasjonatow można nznaleźć na studiach zaocznych. Człowiek, który
    porywa sie na studiowanie pracując ciężko ( nieraz 12 godzien
    dziennie), wpłacając do kasy kwestury ciężko zarobione i niemałe
    pieniadze, a do tego rezygnujący dla nauki z weekendoego wypoczynku
    ma z pewnościa wiecej zadatków na pasjonata swej dziedziny, niż ktoś
    pozostający na utrzymaniu rodziców, ktory niczego sie dla n uaki nie
    wyrzeka i dla ktooprego moze byc ona źródelm dodaktowych dochodów -
    tzw. stypendium naukowe uzyskiwane za wysoką średnia ocen. Nie
    trzeba dodawać iż tę średnią osiąga się najczęściej dzięki różnym
    testom, gdzie łatwo jest ściagnąć i oszukać.

    Mniemanie, że studia dzienne sa dla zdolnych i dynamicznych, a
    zaoczne dla niezdolnych i oferm jest zwyczajnym przeżytkiem z czasow
    komuny i to niezmiernie szkodliwym.

    Nie ma wiedzy stacjonarnej i zaocznej. Jest po prostu wiedza! I
    każda droga , która ku niej wiedzie jest dobra.

    (...) Różne są motywy studiowania. Jesli ktoś np. usiłuje jedynie
    podnieść sobie prestuiż "magistrem", luyb wrecz sytuacja zmusza go
    dorobienia magistra (tak sie dzieje często wśród nauczycieli
    wiejskich szkół podstawowych), to oczywiście nie ma to nic wspólnego
    ze studiowaniem i jest najczęsciej parodią. Ale na studiach zaocznym
    na historii są takze ciężkie egzaminy i ci ludzie odpadają zwykle na
    I roku, albo się tak wycwaniają i wyspecjalizowyują w tępym
    odkuwaniu i odpisywaniu, tak że dociera do końca studiów - kończąc
    je naogółz oceną dostateczną. Oczywiście wiem o tym, ale nie o
    takich ludzich tu mowa. Pasjonaci kończą studia zaoczne z oceną
    bardzo dobrą i z reguły piszą doskonałe prace magsterskie. Tryb
    studiow nie ma dla nich żadnego znaczenia.

    Co do kadry, to są różne przypadki - naogół jednak profesorowie
    biorący sporą kasę za zaocznych wcale nie lekceważą studentów
    (oczywiście są wyjątki, ale ci bufoni uważają a priori wszytkich
    studentow za debili). rMozna nawet powiedzieć, że raczej olewają
    studia stacjonarne, bo tu bez względu na to co powiedzą i tak
    jedynie wyrabiają pensum w ramach umowy o pracę. Natomiast prawdą
    jest, ze doktoranci, ktoprzy hakuja na zaocznych studiach płatnych
    za darmo (bo robią to w ramach cienkiego stypendium) totalnie
    olewają zaocznych. Co i nie dziwota, bo kto chętnie pracowałby w
    weekend za darmo!

    Wyścig szczurów jest zdecydowanie silniejszy na każdych stiudiach
    stacjonarnych, gdzie walczy sie o każdy punkt i o kasę. Stypednia
    przynawane są bowiem w ogromnej wiekszości studentom dziennym, gdyż
    zaoczni mają o wiele bardziej wyśróbowaną ocenę graniczną (na
    historii aby zaoczny mogł marzyć o stypendium musi osiągnąć 4,75! a
    i tak dostanie je w miarę posiadanego funduszu, którego zwykle nie
    ma). Wiem też , że znacznie wiecej studentow dziennych podsawią
    sobie wzajemnie nogi i że trudniej jest uzyskać potrzebne materiały
    od kolegi dziennego niż zaocznego. Tak więc mowa o wyścigu szczurów
    na zaocznych jest jakimś nieporozumieniem. Zaoczni nie konkurują ze
    soba ani co do stypendium, ani do nadziei zatrudnienia w instytucie,
    bo mają i tak mniejsze szanse jako bezrobotni, a jako pracujacy juz
    mają pracę. Władze uniwersytetu rozumieją tak: Skoro pracuja, to poo
    co im praca, a absolwent dzienny jest z reguły bezrobotny!

    Wiem co mówię, bo wśród swoich uczniów miałem wielu którzy
    studiowali historię zarówno stacjonarnie, jak i zaocznie i żywo
    interesuję się ich losami.

    Nie chcę sie zresztą dlużej rozpisywać, bo nie jest moim zamiarem
    deprecjonowanie studiów dziennych. W każdym razie jedno jest pewne:
    student który przychodzi studiować z pasji i teraktuje naukę
    poważnie - potrafi sie zrealiaować zarowno na studiach dziennych,
    ajk i zaocznych. Matoł nie zrealizuje sie nigdy i nigdzie, a cwaniak
    osiągnie dyplom, ktorym po pewnym czasie będzie sie mógł co najwyżej
    podetrzeć, bo jego niewiedz wyjdzie jak szydło z worka na każdym
    kroku.

    Tak więc nie forma kształcenia jest ważna, ale pasja życiowa,
    otwarty umysł, zdolności i pracowitość. Lerser moze zosdtać
    geniuszem matematycznym, ale zdolny humanistwa - nierób - nigdy nie
    będzie nawet średnim historykiem".

    austro-wegry.info/tematy_588.htm
  • Gość: ja IP: 150.254.106.* 29.03.09, 21:55
    może i wszędzie się zrealizuje, ale łatwiej i przyjemniej się realizować jak
    wykładowcy pomagają (przynajmniej wyżej stawiając poprzeczkę) i ma się do
    dyspozycji koła naukowe, na których spotykasz zainteresowanych i zazwyczaj
    najlepszych. Środowisko do rozwoju jakby przyjaźniejsze. Atmosfera "prawdziwego"
    studiowania też jest ważna, piwko studenckie od czasu do czasu czy mieszkanie w
    akademiku kariery nie zrujnuje, a będzie co wspominać;). Nie oszukujmy się, w
    naszych warunkach większość zaocznych nie dostała się na dzienne, a nie już
    miała super pracę i chciała się "realizować" w wolnym czasie
  • paulinaa 29.03.09, 22:01
    spośród moich znajomych zaocznie studiują tylko ci, ktorzy sie wlasnie nie
    dostali na dzienne
    no i jakies pojedyncze przypadki osob, ktore muszą pracowac wiec nie mają czasu
    na dzienne ale 95% to ci, ktorzy chcieli dziennie studiowac ale sie nie dostali
    --
    Podróż w świat zapachów
  • Gość: ja IP: 150.254.106.* 30.03.09, 01:04
    Obiektywnie: jak poziom ma być taki sam kiedy studenci zaoczni są
    (teoretycznie)w tygodniu po 8 godzin dziennie w pracy (chwała im za to, że
    pracują), a w weekendy od rana do nocy na uczelni? Gdyby przywalić im materiał z
    dziennych na dobrej uczelni i mieli wszystko uczciwie czytać i przygotowywać, to
    ci ludzie by się po prostu zamęczyli. A to, czy się da samemu, siedząc w domu i
    nic innego nie robiąc całymi dniami, nadrobić różnice, to inna sprawa. Tylko w
    takim wypadku, po co płacić jak można iść na dzienne?
  • Gość: komukolwiek IP: *.173.26.215.tesatnet.pl 31.03.09, 17:20
    Na dzienne to ja mogłem iść na wiele kierunków gdzie bym się dostał
    bez problemu. Ale chciałem iść na ten, który sobie wymyśliłem a na
    niego troche mi zabrakło, więc zdecydowałem studiować owy kierunek w
    trybie zaocznym.
    Fragment postu o piwku "bardzo budujący", zaoczny se nie może wypić,
    ja po pracy moge codziennie, mam ten komfort.
  • Gość: uuuuuuuuuuuu IP: *.chello.pl 02.04.09, 00:06
  • Gość: Syndrella IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.09, 13:13
    na zaocznych płacisz i zaliczasz, proste, ja ide teraz na zaoczne po
    dziennym licencjacie i szczerze mówiąc nie obawiam się nawet
    statystyki, skoro na państwowowej dziennej uczelni zaliczyłam logikę
  • Gość: Aga IP: 91.145.139.* 16.08.09, 15:03
    A co ma logika do statystyki? A przekonanie, że na zaocznych płacisz
    i zaliczasz, jest raczej złudne.
  • Gość: X_x IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.09, 18:26
    A co ma piernik do wiatraka ja jestem po dwóch kierunkach jeden w
    trybie zaocznym drugi w trybie dziennym i musze przyznac ze nie ma
    dużej rózncy i to nie zaoczni studennci próbuja sie ratowac tylko
    dzienni próbuja podbudowac swoje ego.
    znam osoby które po prostu nie mogły iśc na dzienne studia bo ich
    nie było na to stac a dostały by sie bez problemów.
    I nie ma co mówic ze na zaoczne studia ida osoby które sie nie
    dostaly na dzienne.
    Ja wybrałam najpierw studia zaoczne bo nie chciałm obciążac rodziców
    dopiero potem udało mi sie dostać na dzienne i jakos sie utrzymać.
    Ale po dwóch kierunkach w dwóch trybach będe zawsze bronić zaocznych.
  • vera_1 20.02.10, 14:14
    Mam wrażenie,że niektóre osoby wypowiadające się w tym temacie nie mają pojęcia
    o czym mówią. Ktoś napisał,że jeśli jakaś osoba pracuje 8 godzin dziennie i
    studiując zaocznie,to jest to niemożliwe żeby jeszcze się uczyć. To jest
    nieprawda. Ja studiuje dziennie na Uj na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi.
    Prawda jest taka,że dopiero my musimy kombinować,bo nie ma możliwości żeby
    przyswoić cały materiał skoro zaczynam zajęcia codziennie o 8.00 a kończę o
    20.00 lub 20.30. Zanim wrócę do domu i siądę do nauki jest już 22.00. No i
    mimo,że studiujemy dziennie,to i tak nie mamy czasu na to żeby się uczyć.
    Podejrzewam,że więcej uczą się osoby na studiach zaocznych mimo tego,że pracują.
    Dużo zauważyłam wypowiedzi jadowitych. Moim zdaniem nie ma większej różnicy,czy
    studiujesz dziennie,czy zaocznie. Poza tym uważam,że lepiej studiować dobry
    kierunek zaocznie lub wieczorowo na prestiżowej uczelni,niż gó...any kierunek
    dziennie na gó...anej uczelni.
  • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.10, 07:25
    Nie uwierze, że siedzicie na uczelni codziennie od 8 rano do 8
    wieczorem... A już tym bardziej, że powrót do domu zajmuje Ci 4
    godziny... No chyba że zachaczasz jeszcze po drodze jakiś bar razem
    z innymi studentami dziennymi xD

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka