Studia dzienne a wiek... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam. Mam 28 lat, wyższe wykształcenie w tzw. niedochodowej branży
    (studiowałam "hobbystycznie", z nadzieją że "jakoś to będzie" -
    byłam zdolną studentką, ale byłam zbyt młoda, głupia i leniwa,by
    myśleć poważnie o przyszłości, o sytuacji rynkowej, o kryzysie
    etc.).Długo też nie wiedziałam, co naprawdę chcę w życiu robić.
    Efekt - ogłupiająca praca w kompletnie nie intersującej mnie branży,
    praca której nie znoszę, ale którą wykonuję rzetelnie i która daje
    jakieś tam poczucie bezpieczeństwa - mała stabilizacja. Jestem
    sfrustrowana, czuję,że chcę czegoś więcej i szczerze mówiąc dopiero
    teraz dojrzewam do pewnych wniosków i trzeźwego oglądu
    rzeczywistości.Chciałabym wrócić na studia, zdobyć nowy zawód,zająć
    się tym co lubię i zacząć wszystko od nowa.Problem w tym,że
    studiowanie wymarzonego kierunku w systemie zaocznym jest
    przedsięwzięciem raczej karkołomnym,zwłaszcza że chciałabym solidnie
    przyłożyć się do nauki.Tymczasem praca wyciąga ze mnie masę
    energii,po powrocie do domu mam czas tylko na zjedzenie obiadu i po
    prostu zasypiam na stojąco,nie wyobrażam sobie,że poradziłabym sobie
    z taką ilością materiału,jaki trzeba opanować samodzielnie.Poza tym
    zajęcia są też w piątki,ze względu na pracę musiałabym je
    opuszczać...W każdym razie,wydaje mi się,że najlepszą opcją byłyby
    studia dzienne.Finansowo mogę sobie na to pozwolić-rodzice oferują
    solidną pomoc(nazywają to "pożyczką-stypendium",którą spłacę w
    przyszłości,gdy zdobędę dobrą pracę-te studia dają na to duże
    szanse)do czasu ukończenia studiów,narzeczony też nieźle sobie
    radzi.Zastanawiam się jednak,czy w moim wieku "wypada"iść na studia
    dzienne?czy to nie jest jakieś kuriozum?znacie takie przypadki? i -
    co bardziej mnie martwi - czy taka trzyletnia "dziura" w życiorysie
    nie będzie "podejrzana"dla przyszłego pracodawcy? jak coś takiego
    wygląda w CV? czy to w ogóle jest rozsądne - teraz, w
    kryzysie,rzucać "bezpieczną"posadę,rezygnować ze zdobywania
    doświadczenia zawodowego,bo jednak,nawet w nielubianej pracy,czegoś
    tam człowiek się uczy...a co z ubezpieczeniem?no i - czy świadomość
    "wiszenia" na rodzicach w tym wieku nie będzie frustrująca i,hmm,
    trochę zawstydzająca?Mam dużą potrzebę niezależności, boję się tej
    sytuacji.A może dać sobie spokój z mrzonkami,grzecznie klepać dalej
    fakturki i ewentualnie szukać ciekawszej pracy? Przepraszam za
    rozwlekłość i chaotyczność mojego postu.Jestem ciekawa, co o tym
    myślicie.Pozdrawiam!
    • Gość: vip IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.09, 14:43
      Z tego co się orientuje to żeby rozpocząć studia dzienne nie można mieć więcej
      niż 26 lat chyba że na uczelni prywatnej tam nie ma chyba żadnego "limitu
      wiekowego". Ale i tak wydaje mi się że mając 28 lat to już trochę za późno na
      studia dzienne jak skończysz licencjat będziesz miała 31 lat plus ewentualnie 2
      lata magisterskich. To się kompletnie nie opłaca lepiej pójść na jakieś studia
      podyplomowe albo kurs w tym kierunku który cie interesuje i po tym tez bys mogla
      szukac pracy w zawodzie ktory cie interesuje zrozum ze studia nie są
      najważniejsze a kierunek jaki kończyłaś może się nawet okazać atutem pracodawcy
      często doceniają oryginalność bo jak rozumiem ty nie kończyłaś żadnej
      psychologii, socjologii itp. A po tych kierunkach ludzi jest dość i pracodawcy
      raczej majo dosyć kolejnych politologów jako kandydatów do pracy do banku.
      • Na samo studiowanie dzienne nie ma ograniczenia wiekowego o ile mi wiadomo. To
        ograniczenie do 26 lat to dotyczy chyba tylko tego, że powyżej tego wieku nie
        można korzystać np. z ulgi studenckiej na bilety, czy możliwości wzięcia kredytu
        studenckiego.

        Ogólnie główną kwestią jest to, że choć zawsze warto się uczyć to raczej nie
        warto pchać się na studia i zaczynać wszystko praktycznie od zera.
        Imho pomysł z podyplomówką jest całkiem niezły. Poza kierunkami gdzie po prostu
        trzeba skończyć dany kierunek, żeby wykonywać dany zawód (prawo, medycyna,
        niektóre kierunki inżynierskie), w sporej części przypadków studia robi się
        wyłącznie dla papierka.

        Nawet po ukończeniu studiów, już kawałek po 30-stce, sytuacja nie będzie zbyt
        różowa, bo ma się wtedy konkurencję w postaci 24-latków (czy 22-latków w
        przypadku licencjatu), którzy dla pracodawców będą bardziej atrakcyjnymi
        pracownikami.
    • Gość: Tawananna* IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.09, 16:07
      Za mało szczegółów: napisz, jaki kierunek skończyłaś, na jaki chciałabyś iść, gdzie pracujesz teraz i jaki zawód chciałabyś wykonywać w przyszłości.

      Na pewno nie brnęłabym w dalszym ciągu w ogłupiającą, znienawidzoną pracę. Natomiast zastanowiłabym się, czy:
      - z obecnym wykształceniem nie możesz znaleźć ciekawej pracy,
      - czy wymarzony zawód możesz wykonywać tylko po ukończeniu pełnych studiów (może wystarczą np. podyplomowe),
      - czy studiów dziennych nie dałoby się połączyć z pracą na pół etatu (może gdzieś indziej) - żeby potem nie mieć kompletnej dziury w CV.

      Nie przejmowałabym się:
      - utratą obecnej stabilizacji (bo co z takiej stabilizacji, z której nie jesteś zadowolona?)
      - sytuacją finansową - skoro możesz sobie na to pozwolić,
      - uzależnieniem od rodziców - przecież im te pieniądze oddasz, a w wieku 28 lat nie musisz już sobie udowadniać, jaka jesteś niezależna,
      - późniejszym startem zawodowym - w końcu nawet po studiach nie będziesz trzydziestoparulatką bez żadnego doświadczenie zawodowego (doświadczenie z innej branży może okazać się przydatne).
      • Gość: ala IP: *.adsl.cybercity.dk 01.08.09, 18:01
        A dla mnie to kompletne kuriozum. No, chyba,że zdecydowałabyś się na taką
        medycynę. I to jedyne, co mogłabym zrozumieć, żeby umotywować studia dzienne i
        WISZENIE na rodzicach w TYM wieku.
        Pzry okazji- masz narzeczonego, jak skończysz 5-letnie studia będziesz 33letnią
        panią. A potem zajmiesz się karierą? Acha, czyli dzieci w swoim życiu nie planujesz?

        Przepraszam,że tak dobitnie, ale masz 28 lat, a wrażenie mam,że pisała to 22latka.
        trochę dojrzałości. Trochę odpowiedzialności za siebie i swoje wybory w życiu !!!
        • Gość: w IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.08.09, 18:09
          a może tak trochę mniej wściubiania nosa w czyjeś prywatne życie? autorka postu
          napisała, że odda pieniądze rodzicom a rodzina i to czy będzie miała dzieci czy
          nie to jej prywatna sprawa. nie każdy musi tworzyć rodzinę 2+2 bo nie wszystkim
          jest dobrze w takim układzie. jeśli ma się marzenia to trzeba je realizować.
          rozsądnie oczywiście ale bez patrzenia na takie głupie komentarze.
          • Gość: --- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.09, 19:04
            Pytanie czy bardziej nierozsądne jest bycie panią po trzydziestce zaraz po
            studiach czy bycie trzydziestoparoletnią frustratką?
            Jeśli do nowego zawodu pełne studia są wymagane, a szansa na zatrudnienie jest
            duża, to ja bym zaryzykowała. Lepiej żałować, że się czegoś spróbowało, ale nie
            wyszło, niż że całe życie się odpowiedzialnie i dojrzale nie wychylało, żeby
            tylko broń Boże ktoś nie pomyślał, że się robi coś, czego "nie wypada".
        • Gość: martusia2203 IP: *.acn.waw.pl 01.08.09, 19:21
          Gość portalu: ala napisał(a):

          > Pzry okazji- masz narzeczonego, jak skończysz 5-letnie studia będziesz
          33letnią panią. A potem zajmiesz się karierą? Acha, czyli dzieci w swoim życiu
          nie planujesz?

          Boże, dawno nie widziałam takiego wścibstwa :| Autorka postu zadała pytanie na
          temat studiów, widziałaś tam może fragment: "Czy po studiach nie będzie za późno
          na dziecko?" - odpowiedź brzmi: nie, więc skąd takie pouczenia? Urodzenie dzieci
          bądź zrezygnowanie z nich jest każdego indywidualną sprawą. Poza tym, w obecnych
          czasach 33 lata to młoda kobieta, która spokojnie ma jeszcze kilka lat na
          zostanie matką, nie traktujmy więc wieku 30+ jako młodego emeryta!

          A co do tematu: uważam, że powinnaś zdecydować się na te studia. Licencjat to
          tak naprawdę tylko 3 lata, Ty masz dopiero 28, przed Tobą jeszcze wiele lat
          pracy. Wyobrażasz sobie do emerytury nienawidzić wykonywanego przez siebie
          zawodu i wyrzucać sobie, że jednak nie spróbowałaś? Jeśli byłoby to możliwe,
          bardziej polecałabym jednak (tak jak moi poprzednicy) studia podyplomowe, ale tu
          już decyzja należy do Ciebie. Ja uważam, że na marzenia i realizacje planów
          nigdy nie jest za późno ;)

          Pozdrawiam i życzę powodzenia!
          • > Urodzenie dzieci
            > bądź zrezygnowanie z nich jest każdego indywidualną sprawą. Poza tym, w obecnych
            > czasach 33 lata to młoda kobieta, która spokojnie ma jeszcze kilka lat na
            > zostanie matką, nie traktujmy więc wieku 30+ jako młodego emeryta!

            Jak już ta kwestia została poruszona, to jednak ja bym radził tu podchodzić
            rozważnie, a nie na zasadzie złudnych nadziei z pod tytułu "ja jeszcze mam czas".

            Faktem jest, że urodzenie dzieci lub zrezygnowanie z tego przywileju, to
            indywidualna sprawa każdego człowieka (albo raczej kobiety, bo facet ma to
            niewiele do powiedzenia).
            Jednak 33 lata to już jak na rodzenie dzieci średni wiek. Jeśli jeszcze dłużej z
            tym czekać to będzie jeszcze gorzej.
            Z socjologicznego punktu widzenia rodzenie dzieci odbywa się na zasadzie, im
            później tym lepiej. Czas daje szansę na zapewnienie sobie odpowiedniej pozycji i
            warunków.
            Ale już od strony biologicznej, im później tym gorzej. Decydując się na dziecko
            przed 40-stką może się okazać, że za realizacje marzeń zapłaciło się brakiem
            potomstwa. Oczywiście zawsze są jakieś rozwiązania (za kilkadziesiąt lat pewnie
            3/4 dzieci będzie z in vitro, a reszta z wpadek nastolatków), ale nigdy nie ma
            się 100% pewności, że dadzą pozytywny efekt.
            Wątpię czy wtedy z tej hipotetycznej perspektywy czasu, realizacja marzeń o
            studiach i lepszej pracy będzie słuszną decyzją.

            Z drugiej strony, dziecko zawsze można sobie zrobić już na początku studiów.
            Zawsze to lżej niż potem zajmować się dzieckiem, gdy chce się pracować.
            • Gość: luluś IP: *.karolin.pl 01.08.09, 20:22
              a ja sądze ze powinnaś zarezykowac i pojść na te studia i zrobic to
              co chcasz bo co Ci to da ze bedziesz nadal pracowala w pracy ktorej
              nie lubisz tylko bedziesz sie w niej meczyla ,to ja juz bym wolała
              pojsc na te studia i moze po ich skonczeniu znajdziesz prace do
              której bedziesz chodziła z uśmiechem, wiem co mówie bo ja pracuje i
              studiuje zaocznie i po 4 latach pracy w jednej firmie jestem tak
              wypalona ze nie wyobrazam sobie spedzic tam jeszcze pol roku a jak
              wiadomo jest teraz kryzys wiec nawet jakbym znalazła nowa prace to
              raczej stawka nie bylaby na poziomie zadowalającym dlatego po
              rozmowie z rodziną która jakoś spróbuje mi pomóc finansowo też od
              października ide na studia dzienne w trakcie ich skończe zaoczne i
              sądze że nigdy nie bede musiała już wracać do firm podobnych do tej
              w której teraz pracuje, idź na te studia i nie słuchaj innych no
              albo zrób podyplomówke
              • Gość: lippy IP: *.adsl.cybercity.dk 01.08.09, 21:39
                A jak dla mnie to jest mocna niedojrzałość społeczno-emocjonalna.
                Bo żeby godzić się na życie na GARNUSZKU rodziny w wieku 30 lat, kiedy- sorry-
                mnóstwo ludzi od dawna ma swoje WŁASNE rodziny, to jednak przesada.
                Skoro piszesz, że byłaś młoda i głupia, to mam wrażenie, że nadal nie
                dorosłaś.Bo na zmianę kierunków i planów to był czas- przynajmniej- parę lat temu.

                Druga sprawa- wszytskie znajome mi osoby, majace lat 20+, pracują i studiują
                jednocześnie. I jakoś sobie radzą, opanowują materiał i mają czas także na życie
                prywatne. Co to za mazgajstwo?!
                • Gość: z. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.09, 22:03
                  > Druga sprawa- wszytskie znajome mi osoby, majace lat 20+, pracują
                  i studiują
                  > jednocześnie. I jakoś sobie radzą, opanowują materiał i mają czas
                  także na życi
                  > e
                  > prywatne. Co to za mazgajstwo?!
                  uwazasz ,ze jesli sie tkwi w nudnej ,niesatysfakcjonujacej nas pracy
                  to najlepiej do konca zycia tak?
                  aha m,jak juz piszesz ze tej Danii ,to trzymaj sie jednego nicku ,ip
                  cie zdradza frustratko.
                • Gość: --- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.09, 22:07
                  Dlaczego zaraz mazgajstwo? Z punktu widzenia rodziców to może być bardzo dobra
                  inwestycja. Jeśli maja bliski kontakt z dzieckiem, a te studia są przepustką do
                  dobrej pracy, to dla mnie układ teraz rodzice pomogą dziecku skoro mogą, a jak
                  się dziecko dorobi, to pomoże rodzicom, choćby wyśle na wakacje jak będą na
                  emeryturze, to nie żadne żerowanie, najwyżej umowa. Narzeczony też pracuje, a
                  tak się składa, że jedna osoba pracująca w rodzinie to dzisiaj żaden margines,
                  bez przesady.
                  Zresztą dziewczyna już pracuje więc nie opala d.py u rodziców na kanapie, a to
                  znaczy, że w jakimś stopniu jest samodzielna.
                  • > Zresztą dziewczyna już pracuje więc nie opala d.py u rodziców na kanapie, a to
                    > znaczy, że w jakimś stopniu jest samodzielna.

                    Jednak obecnie dąży się raczej do tego, żeby jak najwcześniej w pełni się
                    usamodzielnić. Oczywiście różnie się w życiu układa i czasem trzeba liczyć na
                    pomoc rodziny, ale mając wybór, w tym wieku, lepiej jest być wyłącznie na
                    własnym garnuszku. Imho nawet narzeczony nie powinien się finansowo w to
                    mieszać, żeby nie odczuwał, że ma zwykłą utrzymankę zamiast partnerki.
                    Jeśli na własny rachunek (np. w międzyczasie pracując) można sobie pozwolić na
                    studia dzienne to ok. W przeciwnym razie, moim zdaniem, to nie ma po prostu sensu.
                • Gość: michal_powolny IP: *.iwacom.net.pl 02.08.09, 03:03
                  Gratuluję pomysłu. Jak masz siłę rozpoczynaj studia. Masz prawo
                  studiować dziennie na państowej uczelni w dowolnym wielu.
                  Zachowujesz przy tym większość przywilejów studenckich w tym ulgę na
                  przejazdy komunikacją publiczną. Jak czujesz że zawód któty
                  wykonujesz nie jest dla ciebie, zmień go. Najgorsze jest tkwienie w
                  jednym mijscu bez przyszłości. Wykazujesz dojrzałość bo chcesz
                  kierować swoim życiem.
                • Gość: marajka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.09, 12:51
                  > Bo żeby godzić się na życie na GARNUSZKU rodziny w wieku 30 lat, kiedy- sorry-
                  > mnóstwo ludzi od dawna ma swoje WŁASNE rodziny, to jednak przesada.

                  A nie myślisz, ze to sprawa między nią a jej rodzicami? Zgodzili się, w czym
                  problem. Aaa... "Co ludzie powiedzą"?
            • Gość: z. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.09, 21:56
              > Jednak 33 lata to już jak na rodzenie dzieci średni wiek. Jeśli
              jeszcze dłużej
              > z
              > tym czekać to będzie jeszcze gorzej.
              > Z socjologicznego punktu widzenia rodzenie dzieci odbywa się na
              zasadzie, im
              > później tym lepiej. Czas daje szansę na zapewnienie sobie
              odpowiedniej pozycji
              > i
              > warunków.
              > Ale już od strony biologicznej, im później tym gorzej. Decydując
              się na dziecko
              > przed 40-stką może się okazać, że za realizacje marzeń zapłaciło
              się brakiem
              > potomstwa. Oczywiście zawsze są jakieś rozwiązania (za
              kilkadziesiąt lat pewnie
              > 3/4 dzieci będzie z in vitro, a reszta z wpadek nastolatków), ale
              nigdy nie ma
              > się 100% pewności, że dadzą pozytywny efekt.
              > Wątpię czy wtedy z tej hipotetycznej perspektywy czasu, realizacja
              marzeń o
              > studiach i lepszej pracy będzie słuszną decyzją.
              >
              > Z drugiej strony, dziecko zawsze można sobie zrobić już na
              początku studiów.
              > Zawsze to lżej niż potem zajmować się dzieckiem, gdy chce się
              pracować.

              jak sam dobitnie stwierdziles facet raczej niewiele ma na ten temat
              do powiedzenia i radzilabym sie tego trzymac ,znam wiele osob ,ktore
              mialo pierwsze dziecko grubo po 30-tce i dzieci sa zdrowe ,nie bylo
              wiekszych problemow z zajsciem w ciaze itd. poza tym autorka pyta o
              studia a nie o macierzynstwo ,wiec niesmaczne komentarze tyu " zrob
              sobie dziecko " sa moim zdaniem nie na miejscu i nie w temacie.
    • Gość: Tawananna* IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.09, 00:11
      Zauważyłam dziwną prawidłowość na forum:

      kiedy z rzadka pojawia się post 40-50latki (opcjonalnie: jej córki) chcącej się przekwalifikować, pójść na studia, zmienić zawód, to zazwyczaj pojawiają się głosy wsparcia, zachęty do nierezygnowania z marzeń, wypowiedzi w rodzaju "nigdy nie jest za późno".

      Kiedy na forum pojawia się osoba w wieku od lat dwudziestu paru do trzydziestu paru, zostaje zjechana od góry do dołu za bycie na garnuszku rodziców, dziecinne podejście, niesamodzielność albo wręcz - za to, że jeszcze nie założyła rodziny i nie urodziła czwórki dzieci.

      Autorka postu nie żyje na garnuszku rodziców, pracuje już od dłuższego czasu. Pracy nie cierpi i jeśli nie zdecyduje się czegoś z tym zrobić, będzie pewnie żałować tego przez najbliższe 30 lat. Być może, jak już urodzi i odchowa tę czwórkę dzieci, wybierze się gdzieś na jakieś studia zaoczne, próbując gonić za marzeniami sprzed iluś tam lat.

      To nie lepiej, żeby zmieniła swoją ścieżkę zawodową teraz, kiedy w dalszym ciągu ma jeszcze czas i możliwości, żeby w miarę łatwo odnaleźć się na rynku pracy w nowym zawodzie?

      Można dyskutować o tym, czy studia dzienne są najlepszym rozwiązaniem (choć nie widzę nic złego w pożyczeniu pieniędzy od rodziców w takiej sytuacji) i czy nie da się połączyć ich z pracą (większość studiów da się, przynajmniej w jakimś stopniu). Ale narzucanie jedynego słusznego stylu życia, w którym 30 to już ostatni dzwonek na urodzenia dziecka, a po 30 to już trzeba być stateczną mamusią - jest po prostu śmieszne.
      • Gość: --- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.09, 02:30
        Mnie dziwi że w wieku 28 wg niektórych na licencjat jest już za późno, a
        jedynymi usprawiedliwionymi studiami byłaby medycyna, czyli studia w układzie 6
        lat+rok praktyki+specjalizacja 4-6 lat na "jedynkę". Moim zdaniem to właśnie
        medycyna jest jedynym kierunkiem, na który jest już za późno.
        Dobrze, że układ z rodzicami jest jasny, powiedzieli, że mogą dać, co nie
        znaczy, że 3 lata trzeba brać. Pracować można, ale nie na każdych studiach, nie
        na wszystkich na pierwszym roku i nie zawsze się pracę znajdzie. Taki
        hurraoptymizm w kwestii zarabiania na siebie jest dziecinadą. A rzucenie z
        powodów ekonomicznych studiów np. po 2 latach czy stawianie wtedy rodziców w
        sytuacji lekkiego szantażu, bo jak nie pożyczą, to rzucę byłoby typowym
        zagraniem "prawie dorosłego".
        Inna sprawa, że kto oprócz gimnazjalisty podejmuje ważne decyzje pod wpływem
        forum? Lepiej porozmawiać z rodzicami i chłopakiem, oni znają całą sytuację i
        ich ona dotknie, nie szeroką publiczność na forum.
    • Gość: 007lenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.09, 13:23
      Bardzo dziękuję za wszystkie opinie. Oczywiście, że decyzji nie
      podejmę opierając się na wynikach forumowej "sondy" ;-) , ale bardzo
      potrzebne mi było takie spojrzenie z dystansu na sprawy - w realu
      rozmawiam o mojej sytuacji i planach tylko z tymi kilkoma osobami, z
      którymi jestem związana emocjonalnie i które prędzej dałyby się
      pokroić niż świadomie podciąć mi skrzydła, co jest wspaniałe, ale
      nie zawsze służy obiektywnej ocenie faktów:-)Bardzo się cieszę, że
      Wasze argumenty, zarówno "za" jak i "przeciw", są w większości tak
      rzeczowe i przemyślane. Nie rozumiem jedynie - podobno jak niektórzy
      z Was - mieszania do sprawy kwestii dzieci - zaskoczyło mnie to, ale
      jeśli kogoś dręczy ten problem;-) to zdradzę, że najprawdopodobniej
      będziemy bezdzietnym małżeństwem. Więc ten aspekt automatycznie
      ulega redukcji :-) Jeszcze jedno - celowo unikałam w moim poście
      szczegółów typu: jaki kierunek skończyłam, co chcę studiować, gdzie
      pracuję itd., ponieważ znam specyfikę takich forumowych dyskusji i
      wiem, że wątek szybko zacząłby ewoluować w stronę kilometrowych
      rozważań na temat wyższości jednego kierunku nad drugim, bezsensu
      studiowania tego i sensu tamtego - a ja chciałam właśnie ograniczyć
      dyskusję wyłącznie do kwestii samej sytuacji życiowej jako takiej.
      Oczywiście trudno bez takich konkretów coś tak naprawdę doradzić,
      ale właśnie ich brak wymusza pewien rodzaj spojrzenia "z góry" na to
      wszystko - bo poważne rozważanie tematu, czy nowy zawód faktycznie
      będzie opłacalny, czy z moim obecnym wykształceniem nie da się
      "czegoś" zrobić etc. - mam na codzień, bo cały czas w tym "siedzę".
      Oczywiście, jeżeli ktoś jest naprawdę zainteresowany, to nie
      tajemnica,chętnie udzielę informacji na privie;-) Ale tutaj
      chciałabym utrzymać dyskusję "w ryzach". Powiem tylko, że jestem jak
      Adaś Miauczyński w swoim ostatnim wcieleniu - a że ta postać
      ewoluuje "w dół" ;-) , to znaczy, że to gorzej niż być polonistą ;-)
      frustracja też podobna, tylko (póki co) alkoholu trochę mniej ;-D
      Pozdrawiam serdecznie!
      • Jeśli nie masz nic przeciwko temu, napisz mi na maila gazetowego, o jakie kierunki i zawód chodzi. A nuż akurat będę mogła doradzić coś konkretniej. Obiecuję, że nie będę nic pisać o wyższości jednych kierunków nad drugimi i ogólnym bezsensie studiowania :).

        A wracając do kwestii ogólnej: na podstawie Twoich postów odnoszę wrażenie, że Twój pomysł to nie chwilowa zachcianka, a konkretna chęć zmienienia czegoś w swoim życiu.

        To nie jest łatwa decyzja, i pewnie nieraz usłyszesz słowa krytyki czy zdziwienia - bo to jednak pójście "pod prąd". Ale moim zdaniem to lepsze niż żałowanie, że się nie spróbowało.

        Niestety, cały czas pokutuje u nas przekonanie o jedynej słusznej drodze życiowej: matura, od razu po maturze studia, od razu po studiach praca albo ew. dokańczanie drugiego kierunku. Nie daj Boże rzucić studia po roku i pójść na inny kierunek, albo zaraz po maturze wyjechać na rok na wolontariat za granicę... A już zmieniać zawód w "podeszłym" wieku lat 28 - Boże broń! Życzę Ci dużo odwagi, i zadowolenia z dokonanego wyboru (jaki by nie był).
      • Nie sprawdzi sie to na rynku pracy.
        jesli chcesz robic nowe studia to raczej nie stacjonarne.
        Pracodawcy patrza na staz pracy i nie przekonuje ich, ze ktos w wieku 30+ nie ma
        zadnego doswiadczenia, odbieraja to na zasadzie, ze "klient" sam nie wie czego chce.
        --
        Dla syna za dobreswiadectwo
        Polecam Linuxeducd - uruchamiasz z plytybez szkody dla ukochanego Windowsa
        • Jak nie ma żadnego, jak pracuje. W trakcie dziennych studiów też można pracować
          - praktyki, staże itp.
          Wydaje mi się, że wiele zależy właśnie od kierunku, o jakim nie chce napisać
          autorka wątku. Być może własnie on determinuje podjęcie dziennych studiów a nie
          zaocznych.

          Lenko, sama byłam/jestem na podobnym zakręcie. I wszyscy mnie przekonują, że
          wiek nie ma znaczenia. Ludzie przekwalifikowują się w zdecydowanie starszym
          wieku. Jesteś młoda, kiedy jak nie teraz.
          Powodzenia.
          • anciaahk napisała:

            > Jak nie ma żadnego, jak pracuje.

            bedzie przerwa w zwiazku z kolejnym kierunkiem studiow.

            > W trakcie dziennych studiów też można pracować
            > - praktyki, staże itp.

            To bzdury a nie zdobywanie doswiadczenia.
            Na ich bazie mozna dostac ewentualnie prace "dla absolwenta' - z odpowiednim
            wynagrodzeniem.
            Jednoczesnie, wiekszosc pracodawcow placac absolwentowi, woli miec osobe dla
            ktorej takie wynagrodzenie jest odpowiednie - a nie osobe w wieku w ktorym
            raczej zaczyna sie juz sadowic na zdobytym zgodnie z kwalifikacjami i sprytem
            szczeblu zawodowym. zdaja sobie sprawe, ze typowe wynagrodzenie nie bedzie
            satysfakcjonujace i wola dac je 'zwyklemu" absolwentowi, dla ktorego takie
            warunki sa norma.

            proponuje autorce wizyte na forum praca i przedyskutowanie tam perspektyw.

            > Wydaje mi się, że wiele zależy właśnie od kierunku, o jakim nie chce napisać
            > autorka wątku. Być może własnie on determinuje podjęcie dziennych studiów a nie
            > zaocznych.


            To moze byc ewentualnym wyjasnieniem tych planow i pomogloby bardziej wlasciwie
            je ocenic.

            > Lenko, sama byłam/jestem na podobnym zakręcie. I wszyscy mnie przekonują, że
            > wiek nie ma znaczenia. Ludzie przekwalifikowują się w zdecydowanie starszym
            > wieku. Jesteś młoda, kiedy jak nie teraz.
            > Powodzenia.


            Jak dla mnie, to studia dzienne od pewnego wieku to raczej hobby i przedluzanie
            mlodosci niz zdobywanie wyksztalcenia.
            Przekwalifikowac mozna sie tez na innych rodzajach studiow.



            --
            Dla syna za dobreswiadectwo
            Polecam Linuxeducd - uruchamiasz z plytybez szkody dla ukochanego Windowsa
            • Gość: luluś IP: *.karolin.pl 03.08.09, 18:32
              sto razy lepiej jest teraz trzy lata nie pracowac i isc na studia
              dzienne i pracowac potem w czyms co lubisz niz do konca zycia robić
              coś co cie tylko frustruje takie jest moje zdanie i ci co mowia
              inaczej sa w błedzie co za roznica ile masz lat wazne ze chcesz cos
              zmienic w swoim zyciu
              • Gość: ala IP: *.adsl.cybercity.dk 03.08.09, 19:45
                Ale nie rozumiem, dlaczego nie mozna studiowac zaocznie i pracować jednoczesnie.
                JAkoś nie miesci mi się to w głowie.
                A zajęcia w sporej częsci uczelni są tylko w sob-niedziele.
                Ba! Mamy nawet studia przez internet, i to chocby w renomowanej uczelni
                biznesowej w Nowym Sączu..
            • > bedzie przerwa w zwiazku z kolejnym kierunkiem studiow.
              I? A jakby urodziła dziecko i poszła na wychowawczy? też byłaby przerwa. I wtedy
              taka przerwa byłaby lepiej widziana niż kolejne studia?

              > Jak dla mnie, to studia dzienne od pewnego wieku to raczej hobby i przedluzanie
              > mlodosci niz zdobywanie wyksztalcenia.
              > Przekwalifikowac mozna sie tez na innych rodzajach studiow.
              Ewidentnie dla autorki tym nie są. A przekwalifikowanie widocznie jest możliwe
              tylko pełnymi studiami a nie podyplomówkami. Poza tym nie przesadzajmy,
              dziewczyna jest jeszcze młoda, a czasem ludzie zmieniają swoją pracę w
              zdecydowanie starszym wieku. Czym jest teraz 3 czy 5 lat wobec kolejnych 30 lat
              pracy.
        • Gość: michal_powolny12 IP: *.iwacom.net.pl 03.08.09, 19:33
          Nie zgodzę się z tobą. Moja droga życiowa też jest niezwykle
          skomplikowana. Ukończyłem dzienne prawo na UKSW, mam za sobą pracę w
          kancelariach i służbach obsługi prawnej urzędów. Nie robiłem
          aplikacji bo wiedziałem że to nie dla mnie. W międzyczasie wspólnie
          z przyjaciółmi trochę na zasadach hobby (co dla części z nas stało
          się głównym źródłem utrzymania) prowadziliśmy fimę doradztwa
          strategicznego. W pewnym momencie zmieniłem całe swoje życie-miejsce
          zamieszkania, branżę, zawód. Wszystko. Dla pracodawcy byłem białą
          kartką-facetem który nigdy nie pracował w mediach. Udało się.Wiele
          mi dały kolejne studia-politoligiczne. Świadomie wybrałem uczelnię i
          tryb-daleko od domu i tryb zaoczny, powodem była znajmość oferty
          jaką dysponuje mój uniwersytet. Do W-wy z powodów osobistych
          przenosić się wtedy nie chciałem. Dziewczyna wie czego chce więc
          straszenie jej że zmarnuje czas albo wstyd być na utrzymaniu
          rodziców jest pozbawione sensu.Ona ma doświadczenie zawodowe.
          Mój serdeczny przyjaciel zmienił zawód, pracę, miejsce zamieszkania
          i poszedł na kolejne studia dzienne w wieku 39 lat. Bo tak mu się w
          życiu ułożyło. Dzisiaj ma własną firmę której bez tych drugich
          studiów by nie otworzył,jest szczęśliwy.
    • Hej.
      Jestem w identycznej sytuacji jak ty (nawet ten sam wiek:P), tyle że
      ja już mam dziecko, ale również pracy swojej nie cierpię i od
      dłuższego czasu przymierzam się do wymarzonych studiów, których
      niestety wcześniej nie podjęłam z róznych względów. Powodzenia życzę
      i Tobie, i sobie:)
      --
      Pomoc dla zwierzaków - www.linee.blog.onet.pl

      Zapraszam po świece, podstawki, świeczniki
      Zapraszam do Sklepu ze świecami i świecznikami
    • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.09, 15:44
      koleżanka studiowała dzienną pedagogike będąc po 40-stce.Z powodzeniem :-).
    • Gość: Dziewczynka IP: *.olsztyn.vectranet.pl 23.05.13, 22:31
      Hej, chciałabym z Tobą porozmawiać, mam ten sam problem. Czy możemy się jakoś skontaktować?
      • Gość: Punisher IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.13, 12:05
        Wpis autorki jest sprzed 4 lat. Chyba już znalazła swoje miejsce w tym świecie.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.