Dodaj do ulubionych

PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ?

10.10.08, 14:24
Na pewno na mnie nakrzyczycie, już to przeczuwam ... ;-)
Na wstępie powiem tak: mam OWD i poza kursem 0,001 doświadczeń.
Pewnie z powodu tego zera będziecie się poczuwali tym bardziej upoważnieni, żeby nakrzyczeć.
I dodatkowo: nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów ...

Ale do rzeczy.

Niewątpliwie potrzebne, wskazane i nawet konieczne jest szkolenie umiejętności nurkowych.
Nurkowanie to sport podwyższonego ryzyka, szczególnie ze względu na używany skomplikowany sprzęt, odmienność środowiska od standardowego, do którego człowiek został przystosowany i konieczność przestrzegania rozmaitych reguł dla zachowania bezpieczeństwa.

Ale ... uważam, że istnienie i wymaganie okazywania jakichkolwiek uprawnień jest w przypadku nurkowania REKREACYJNEGO zbędne.

Czyli:

TEZA:

Każdy pełnoletni człowiek powinien mieć prawo do nurkowania rekreacyjnego na własną odpowiedzialność i własne ryzyko.
Wszelkie stopnie uprawnień nurkowych dla nurków rekreacyjnych stworzone są po to, aby zapewnić dochód międzynarodowemu kartelowi instruktorów i centrów nurkowych.

UZASADNIENIE:

Uwaga: całe rozumowanie dotyczy przypadku osoby pełnoletniej.

Istnieje wiele aktywności fizycznych, które są równie lub bardziej niebezpieczne jak nurkowanie, a które można uprawiać bez posiadania jakichkolwiek udokumentowanych uprawnień. Różnica polega jedynie na tym, że światek nurkowy zadbał wystarczająco wcześnie przed upowszechnieniem się tej aktywności o stworzenie struktur, które doprowadziły do wprowadzenia przepisów, uniemożliwiających samodzielne uprawianie nurkowania.
Wprowadzenie konieczności udokumentowania posiadanych umiejętności nurkowych przez osoby pełnoletnie, ponoszące odpowiedzialność za swoje czyny w świetle braku takich wymogów w przypadku innych aktywności jest nielogiczne i nieuzasadnione.

Jako przykład alternatywnych dla nurkowania aktywności podwyższonego ryzyka wymienię:

- jazda konna: każdy jeździec jest narażony na poważne urazy, włączając w to te skutkujące inwalidztwem lub utratą życia, ze względu na nigdy do końca niepewny czynnik żywego zwierzącia pod siodłem, nawet wtedy, gdy nie szarżuje, wykonując "ewolucje" wykraczające poza własne umiejętności (skoki, "dodane" galopy itp). Dalej: jeździec, który nie panuje nad koniem, którego dosiada stanowi także niebezpieczeństwo dla innych osób przebywających w jego otoczeniu. Tymczasem od jeźdźca odbywającego jazdę w dowolnym ośrodku jeździeckim nikt nie wymaga okazywania jakichkolwiek dokumentów potwierdzających jego umiejętności, a ograniczenia na "ostrość" odbywanej jazdy narzuca instruktor. Istnieje system szkoleń i istnieją instruktorzy, ale pobieranie od nich nauki jest dobrowolne, a ich obecność jest uzasadniona głównie ze względu na konieczność nadzoru nad używanym "sprzętem" (przepraszam wszystkie konie ;-) ). Osoba, która wyposaży się w komplet - kupi cały osprzęt i konia - może uprawiać jeździectwo rekreacyjne bez żadnych ograniczeń i bez konieczności jakiegokolwiek potwierdzania swoich umiejętności (różne "odznaki" - brązowe, srebrne i jakie tam bądź istnieją ale ich posiadanie jest dobrowolne, konieczne jedynie wtedy, gdy chce się brać udział w sporcie wyczynowym, ale nie w rekreacji).

- jazda na nartach: każdy pełnoletni narciarz może jeździć po każdej trasie, bez potrzeby okazywania jakichkolwiek uprawnień, niezależnie od tego, że narciarz nie posiadający umiejętności odpowiednich do wybranego stoku stanowi dużo większe zagrożenie dla samego siebie i dużo większej liczby osób w swoim otoczeniu, niż niedouczony nurek. Każdy kto kupi sobie sprzęt (tak jak można sobie kupić komplet sprzętu nurkowego) będzie mógł skorzystać z każdego wyciągu / kolejki (a "nieudokumentowany" nurek NIE DOSTANIE wsparcia (powietrza, balastu itd) w centrum nurkowym bez okazania uprawnień)

- jazda na rowerze: każdy po uzyskaniu pełnoletności może na rowerze, na własną odpowiedzialność i własne ryzyko uczestniczyć w ruchu drogowym, w którym naraża siebie i innych na utratę zdrowia i życia w stopniu dużo bardziej prawdopodobnym niż nurek podczas nurkowania a nikomu nawet do głowy nie przyjdzie żądać od pełnoletniego rowerzysty robienia uprawnień (pewnie byłyby to odpowiednio do nurkowych, uprawnienia na ścieżki osiedlowe, ulice, drogi gminne, powiatowe, krajowe itd )

WNIOSEK:

Istnienie konieczności dokumentowania własnych umiejętności nie jest niezbędne do uprawiania rekreacyjnego sportów podwyższonego ryzyka. Istnienie takiej konieczności w przypadku nurkowania wykracza poza ogólnie obowiązujące normy i jest wynikiem zmowy zabezpieczającej interesy ... (jak w tezie).

A teraz krzyczcie ...

:-)

Obserwuj wątek
    • vezyr7 Re: PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ? 12.10.08, 13:24
      Krzyczec nie bede, moze wystarczy, ze powiem, iz swoim postem doprowadziles do
      zalozenia przeze mnie konta na gazecie...

      Po Twoim optymizmie wnioskuje, ze OWD zrobiles w PADI, prawdopodobnie w cieplych
      wodach (np. dosc popularnym ostatnimi czasy Egipcie) i przejrzystosci min 20m.

      Zalozmy sobie, ze kursu nie robiles, duuuzo poczytales o oddychaniu,
      przedmuchiwaniu uszu itp, po czym pojechales nad jezioro ze znajomym, gdzie ktos
      nie sprawdzajac Twoich uprawnien pozyczyl Ci sprzet. Przyjmijmy rowniez ze udalo
      Ci sie go jakos prawidlowo zlozyc, jest on sprawny, a powietrze w butli wolne od
      wilgoci i zanieczyszczen. Idziecie sie zanurzac, na poczatek 3 m - bo to chyba
      nie problem. Pare razy sie to nie udaje, bo bierzecie za duze wdechy, wiec sie
      przewazacie. W koncu sie to udaje, poczatkowo jestescie otumanieni troche
      rosnacym cisnieniem w uszach, ale jakos dajecie rade je przedmuchac zanim
      wystapi barotrauma ucha. Jestescie juz na trzech metrach, pompujecie kamizelke
      bo wyrzneliscie zwyczajnie w dno, bierzecie duzy wdech i wywala was w gore.
      Przez przypadek zapominacie zrobic wydechu i na powierzchni ladujecie z
      barotrauma pluc, kaszlecie, plujecie krwia. Zalozmy, ze sytuacja wyglada na tyle
      dobrze (jesli tak w ogole mozna stwierdzic), ze drugi nurek poczytal o
      partnerstwie i wynurza sie rowno z Toba. Niestety nie wie jak Ci pomoc, a jesli
      nawet wie ze trzeba Ci podac tlen to skad ma go wziac...

      To najprostsza sytuacja jaka moze sie zdarzyc, nie bede tworzyl scenariuszy
      nurkowania na wiekszej glebokosci, przy widocznosci 1m (jak to czesto bywa w
      polskich jeziorach juz od samego brzegu) i prawil wykladow o DCS, zalodzeniach
      automatow itp. Jest na ten temat mnostwo ksiazek.


      Nie bardzo rozumiem znaczenie pelnoletnosci w tym przypadku? Ma niby oznaczac
      odpowiedzialnosc? Taka sama jak chodzby kierowanie przez pelnoletnich samochodem
      po pijanemu? Ma pomoc zrozumiec i poznac powage zagrozen, podczas gdy - 80%
      spoleczenstwa nie rozumie wiadomosci? A moze spowodowac samodzielne poczytanie
      podrecznikow nurkowych, podczas gdy kazdy sie przyznaje otwarcie ze nie lubi
      czytac instrukcji?

      Odnoszac sie do wspomnianych przez Ciebie innych aktywnosci sportowych:

      jazda konna - mysle ze jesli nurkowanie byloby dostepne bez zadnych uprawnien,
      to zdecydowanie wiecej osob byloby sklonnych sprobowac, niz wsiasc bez
      jakiegokolwiek instruktarzu na przemieszczajacego sie konia - co albo by im sie
      nie udalo, albo zakonczylo paroma bolesnymi upadkami. Zlamanie karku raczej malo
      prawdopodobne.

      jazda na nartach - rzadko kiedy czlowiek, ktory po raz pierwszy zaklada narty
      doznaje jakiejs wiekszej kontuzji. Ja po swoich pierwszych nartach bylem zdrowo
      poobijany, mimo ze probowalem jezdzic ze zdecydowanie zolwia predkascia. Nie
      wyobrazam sobie, aby ktos bez zadnych umiejetnosci dal rade wjechac wyciagiem, a
      pozniej probowal zjechac np. czerwona trasa powodujac zagrozenie. Jesli juz by
      sie dostal na gore, to jechalby plugiem, az do pelnego zmeczenia nog.
      Prawdopodobienstwo zlamania karku jeszcze mniejsze.

      jazda na rowerze - kogo naraza poza samym rowerzysta? Nikt, kto nigdy nie
      jezdzil na rowerze, nie zacznie probowac na ruchliwej ulicy w miescie. Woda
      nurkowi nie daje nigdy takiego bezpieczenstwa. A nurek bez umjejetnosci jest
      ogromnym zagrozeniem dla partnera, ktoremu nie bedzie umial pomoc w potrzebie.
      Jest podobnym zagrozeniem, jesli bedzie wymagal pomocy. Jedynie w przypadku,
      kiedy by sie nie chcialo mu pomoc nie stanowi on zagrozenia - ale przeciez nie o
      to w nurkowaniu chodzi. To nie narty, tu najwazniejsze jest partnerstwo.

      Wedlug mnie czlowiek bez kursu moze bez problemu nie zakonczyc kazdego z
      rozpoczetych nurkowan, czego nie mozna powiedziec o powyzszych sportach.

      Odnoszac sie do wniosku - nurkowanie jest sportem wysokiego ryzyka, dlatego
      trzeba byc bardzo dobrze wyszkolonym, aby potrafic unikac roznorakich zagrozen,
      z ktorych pewne roznia sie calkowicie zaleznie od geograficznego polozenia akwenu.

      Stwierdzilem ,ze kurs robiles w PADI, gdyz wlasnie oni nie lubia mowic o
      wypadkach. Ucza tylko wlasciwych zachowan, a pojedyncze ich wykonanie uznaja za
      poprawne wykonanie cwiczenia. Jesli mozesz to odpowiedz mi na jedno pytanie:
      mozesz nurkowac do 18m - potrafisz wynurzyc sie z takiej glebokosci z
      odpowiednia szybkoscia, jesli zgubisz pod woda maske? Potrafisz bez niej
      oddychac przez pare minut? Jesli nie to wszykolenie, ktore Twoim zdaniem
      przeszedles niepotrzebnie, jest w dalszym ciagu niewystarczajace.

      Polece Ci ksiazke "Wypadki nurkowe - Analiza gorzkich doświadczeń". Nie jest ona
      jedyna lektura nurkowa warta przeczytania, nie jest tez pozbawiona bledow.
      Pozwala jednak spojrzec na nurkowanie z innej strony. Gdybys sie zdecydowal na
      jej przeczytanie, to chcialbym poznac wtedy Twoje wnioski na rozpoczety przez
      Ciebie temat.

      Co do uprawnien - nadaje sie je, bo wbrew pozorom jest to trudny i wymagajacy
      sport. Konno jezdzi sie od wiekow, na rowerach na swiecie jezdza miliony ludzi,
      na nartach troche mniej. Z drugiej strony wiecej osob bylo w kosmosie niz na
      glebokosci 200m. Nie zastanawia Cie to dlaczego? A moze wszyscy "techniczni
      nurkowie" powinni przechodzic takie specjalistyczne wyszkolenie jak astronauci?
      Tego sie jednak nie robi. Dlaczego? Tu sie z Toba zgodze - jest to obecnie tak
      ogromna galaz przemyslu, ze chce sie wyszkolic jak najwiecej osob, pozwolic na
      to kazdemu. Obecnie, aby zostac instruktorem wystarczy miec okolo 100 nurkowan,
      biznes sie kreci...

      To by bylo na tyle, moze dzieki mojemu postowi ktos kiedys nie zrobi sobie
      krzywdy, moze zrozumie o co faktycznie w nurkowaniu chodzi.

      Pzdr/V
      • jz_61 Re: PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ? 12.10.08, 17:37
        Dzięki za odpowiedź, myślałem, że juź nikt nie stanie w obronie udokumentowanych
        uprawnień.

        > Krzyczec nie bede, moze wystarczy, ze powiem, iz swoim postem
        > doprowadziles dozalozenia przeze mnie konta na gazecie

        Cieszę się, że sprowokowałem kogoś kompetentnego – nawet kosztem niewątpliwej
        pracochłonności zarejestrowania się na forum ;-). Dyskusja tutaj – moim zdaniem
        – może być bardziej otwarta i pozbawiona niepotrzebnych uwarunkowań
        zewnętrznych. Przyznaję, że nie bardzo chciałem dyskutować o tych sprawach
        podczas kursu – zawsze jest ryzyko, że takiego niepokornego uczestnika, który
        podważa sens tego w co chcą / muszą wierzyć instruktorzy, można „ulać” pod
        jakimś pretekstem, żeby trzymać z daleka od reszty pokornych słuchaczy i ogólnie
        na przyszłość ogółu towarzystwa ;-) Oczywiście żartuję, nikt pewnie nikogo z
        kursu za takie coś nie wylał, ale szkoda mi było czasu pozostałych uczetników,
        nie mających podobnych wątpliwości, a poza tym przecież liczy się też atmosfera...

        > Nie bardzo rozumiem znaczenie pelnoletnosci w tym przypadku ?
        > Ma niby oznaczac odpowiedzialnosc? Taka sama jak chodzby
        > kierowanie przez pelnoletnich samochodem po pijanemu??

        Nie chcę kierować dyskusji na przypadki typu nieodpowiedzialny ojciec topiący
        własne dzieci – dlatego chcę się skupić na problemie osób pełnoletnich, czyli
        odpowiadających samodzielnie za swoje czyny. Nie chcędyskutować na temat
        koniecznych uprawnień nurków profesjonalnych – zarówno instruktorów ja i nurków
        technicznych. Nie chcę też dyskutować o postępowaniu ludzi pod wpływem alkoholu.
        Czy certyfikowany nurek pod wpływem alkoholu to nurek bezpieczny ? Pytam
        retorycznie, nie musisz odpowiadać. Chcę skupić się na różnicy pomiędzy wiedzą
        certyfikowaną i niecertyfikowaną, a nie rozdrabniać na rozważanie przypadków
        skrajnych. Przed niebezpieczeństwem na tych skrajach, lub poza nimi, nie
        zabezpiecza przecież żaden certyfikat.

        > Po Twoim optymizmie wnioskuje, ze OWD zrobiles w PADI

        Nie chciałbym, żeby dyskusja tyczyła sieo moim doswiadczeniu, lub jego braku –
        moje braki w tym względzie są oczywiste i sam przecież to przyznaję. Wolałbym
        polemike z argumentami.
        Co do faktów – zrobiłem rzeczywiście PADI OWD – ale w Polsce. Nurkowania otwarte
        w jeziorze, przy widoczności ok. 3 m. Ale nie myślę, żeby było to jasne, że to
        że te warunki różnią się od Twoich hipotez, cokolwiek zmienia. Napisałem –
        oceniam, że sam kurs nie daje (myślę, że kurs podstawowy CMAS też nie) żadnego
        doświadczenia. To tak jak prawo jazdy – ono daje zaledwie prawo do zdobywania
        doświadczenia w prowadzeniu samochodu ...
        Przy okazji – nie chciałbym, żeby ta dyskusja przekształciła się w spór co
        lepsze – PADI czy CMAS. Choć nie mam doświadczenia, to wiem, że to stały punkt
        sporny. Dla mnie oba (oraz także inne stowarzyszenia) tak samo nie dają samym
        kursem doświadczenia ale i tak samo wpisują się w praktykę wymuszania posiadania
        papieru, który nie zastępuje przecież realnych umiejętności.

        > Jesli mozesz to odpowiedz mi na jedno pytanie: (...)
        > potrafisz wynurzyc sie z takiej glebokosci
        > z odpowiednia szybkoscia ? (...)

        Oczywiście nie mam pewności, że zadane przez Ciebie zadanie wykonam poprawnie –
        szczególnie w zakresie kontroli pływalności. Ale znowu – doświadczenia nie daje
        certyfikat, tylko praktyka. Natomiast nie mam wątpliwości, że wiem, co trzeba
        robić, aby zachować się prawidłowo.

        > Odnoszac sie do wniosku - nurkowanie jest sportem wysokiego
        > ryzyka, dlatego trzeba byc bardzo dobrze wyszkolonym, (...)

        Chyba nie dość uważnie przeczytałeś mój post. Przecież przyznaję w nim, że
        nurkowanie to sport podwyższonego ryzyka. Podobnie pisałem, że jak najbardziej
        uznaję potrzebę szkolenia - to jest oczywiste, konieczne i wskazane dla
        szybkiego opanowania niezbędnych umiejętności. Nikt rozsądny nie będzie narażał
        swojego życia czy zdrowia porywając się na taką aktywność, która niesie ze sobą
        niebezpieczeństwo bez odpowiedniego przeszkolenia.
        Oczywiście pozostaje grupa osób nierozsądnych – nie twierdzę że nierozsądni
        powinni wyginąć na drodze eliminacji naturalnej ale czy sądzisz, że na pewno
        nierozsądni nabiorą rozsądku li tylko z tego powodu, że po kursie dostaną do
        ręki certyfikat umiejętności ? Myślę, że nierozsądni nabędą podstawowe
        uprawnienia pozwalające im na samodzielne nurkowanie a potem poddadzą się
        swojemu brakowi rozsądku i przeszarżują – przecież są nierozsądni ...

        > Zalozmy sobie, ze kursu nie robiles, duuuzo poczytales o oddychaniu,
        > przedmuchiwaniu uszu itp, po czym pojechales nad jezioro ze znajomym,
        > gdzie ktos nie sprawdzajac Twoich uprawnien pozyczyl Ci sprzet. (...)

        Scenka przyznaję, całkiem realistyczna. Nikomu nie życzę. Ale – czy sądzisz, że
        taki wypadek jaki opisujesz spowodowany może być tylko brakiem uprawnień ?
        Myślę, że raczej brakiem umiejętności. Bohaterowie scenki powinni pewnie
        nurkować z kimś doświadczonym, kto pomógłby im uniknąć niebezpieczeństwa – taki
        wniosek wysnuwa się z Twojej anegdoty. A co jeżeli mają oni uprawnienia do
        samodzielnego nurkowania – powiedzmy PADI OWD lub – jeżeli się nie mylę – CMAS**
        ? Czy posiadanie certyfikatu uprawnień zabezpieczy ich automatycznie przed
        niebezpieczeństwem ? Ale jeżeli chodzi o obecność kogoś doświadczonego, a nie
        certyfikaty – to po co certyfikaty ?

        > A moze spowodowac samodzielne poczytanie podrecznikow nurkowych,
        > podczas gdy kazdy sie przyznaje otwarcie ze nie lubi czytac instrukcji?

        Na głupotę nie poradzi żaden certyfikat. Jeżeli ktoś „nie lubi” czytać
        instrukcji to – podążająca Twoim tokiem rozumowania - nie będzie się umiał
        posłużyć planerem nurkowań. Czy będzie miał certyfikat, czy nie. To prowadzi
        znów do wniosku, że lepiej nurkować z DM, niezależnie od posiadanych uprawnień.
        Więc po co powtarzam - w takim razie certyfikat ?

        (cdn ...)
      • jz_61 Re: PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ? 12.10.08, 17:44
        (odpowiedź pociąłem z przyczyn technicznych)

        Co do porównań z innymi sportami (umownie tak nazywając te aktywności). Chętnie
        poznałbym statystyki. Przypuszczam, że statystycznie (oczywiście w proporcji do
        liczby osób uprawiających każdy ze sportów) więcej zdarza się ciężkich wypadków
        podczas jazdy konnej i jazdy na nartach, o rowerze nie wspominając, niż podczas
        nurkowania. Możesz powiedzieć, że to właśnie zasługa istniejących ograniczeń i
        to byłby rozsądny argument. Ale system odgórnego zabiegania o szczęście
        obywateli mamy już za sobą ! Każdy powinien być odpowiedzialny za samego siebie
        i swoje czyny i dobieranie sobie zadań stosownie do swoich umiejętności.

        > Nie wyobrazam sobie, aby ktos bez zadnych umiejetnosci dal rade
        > wjechac wyciagiem, a pozniej probowal zjechac np. czerwona trasa
        > powodujac zagrozenie.

        To, przepraszam, życie przekracza Twoje wyobrażenia. Widywałem na czarnych
        trasach ludzi, którzy według prezentowanych umiejętności nie powinni się znaleźć
        nawet na trasie czerwonej. Co do potencjalnych obrażeń – nie chcę wspominać o
        złamaniach „własnych”, tzn bez udziału osób z otoczenia, więc podam dwa
        przykłady obrażeń "obcych", jakie znam. Jeden z moich znajomych miał zakładane
        kilkanaście szwów w jamie ustnej, ponieważ jakaś urocza, niecertyfikowana ;-)
        narciarka straciła panowanie nad deskami i wjechała koledze (przepraszam) nartą
        do ust. Drugi mój znajomy też został trafiony przez inną adeptkę narciarstwa w
        przedramię i doznał otwartego złamania kości (nie mam nic przeciw kobietom na
        nartach, żeby było jasne, ale tak się akurat złożyło). A kolejki - choćby
        alpejskie - wywiozą na dowolny „okuty” szczyt każdego, kto wykupi bilet. Można
        się tam dostać bez żadnych umiejętności narciarskich. Dlaczego można pozostawić
        sprawy bezpieczeństwa na nartach odpowiedzialności narciarzy, mimo licznych
        wypadków wzajemnych okaleczeń a nie można dać odpowiedzialności nurkom ?
        Nurek odpowiada za siebie i partnera. Oczywiście. Ale kto każe Panu X nurkować z
        partnerem Panem Y jeżeli nie ma do niego zaufania ? Czy posiadanie przez Pana Y
        certyfikatu uprawnień rzeczywiście zagwarantuje Panu X, że ma on, poza
        certyfikatem, także umiejętności takie, żeby można było mu zaufać ? Posiadanie
        certyfikatu przez Pana Y zwiększa jedynie Panu X prawdopodobieństwo, że może mu
        zaufać, ale nie daje pewności.
        To trochę tak (przepraszam z góry za przywołanie w tym kontekście tego przykładu
        i osoby niezdolne do abstrahowania od kontekstu proszę o nie czytanie dalej tego
        akapitu), jak z certyfikowanymi prostytutkami: Ktoś mnie kiedyś przekonywał, że
        seks z nimi jest bezpieczny, bo są regularnie badane. A ja pytam – jak często ?
        Po każdym kliencie ? No nie, co ty ? No to ja mówię, że to jest jak gra w
        rosyjską ruletkę, tylko że w magazynku jest nie 3/6 nabojów, tylko jeden.
        Dziękuję – nie gram !.
        Nie chciałbym nurkować w parze z kimś, kogo nie znam od tej strony, niezależnie
        od tego, czy ma papier, czy nie. Zaufania i odpowiedzialności nie da się
        ocertyfikować.

        Chętnie poczytam o wypadkach, bo to rozwija wyobraźnię, a ta jest jednym z
        niezbędnych składników instynktu samozachowawczego. Czytałem swego czasu
        fragment większego opracowania tego typu w jednym z czasopism nurkowych. Daje do
        myślenia. Ale nie dlatego myślę o tym, że mam certyfikat, taki czy inny, tylko
        dlatego, że myślę.

        Ostatecznie - oczywiście z mojego punktu widzenia - lepiej stać przed
        koniecznością zrobienia uprawnień (uff ! jak to dobrze, że to już za mną !) niż
        przed alternatywną ścianą przepisów zabraniających w ogóle nurkowania bez
        instruktora, czy DM.
        Chociaż ta ściana już i tak stoi, co czyni certyfikaty pewną fikcją również z
        innej strony. Z tego co wiem – popraw mnie, jeżeli błądzę - to nie zanurkuję
        samodzielnie praktycznie nigdzie poza Polską, oczywiście bez przekraczania
        przepisów lub opłacania się ryczałtowo „mafii” ;-) w postaci nabycia licencji
        całorocznej w cenie kosmicznej jak dla prywatnej osoby nurkującej rekreacyjnie.

        To byłoby na tyle.

        JZ
        :-)
    • dsat Re: PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ? 14.10.08, 21:41
      Rozumiem, że Twój post celowo został tak sformułowany, by wywołać
      dyskusje. OK.
      Zamiast dywagować, przytocze kilka argumentów.
      Idąc za twoją myślą można by stwierdzić, że prawojazdy nie jest
      konieczne, bo każdy, może się nauczyć prowadzić samochód bez pomocy
      instruktora. O efektach takiego rozumowania lepiej nie myśleć.
      -Pamietaj, że nurkujesz z partnerem, braki w Twoch umiejętnościach,
      zagrażają jego bezpieczeństwu.
      -Statystycznie: nurkując bez uprawnień masz 50% szans na wynurzenie
      bez wypadku/urazu.
      - Jeszcze kilka lat temu Polska była jednym z nielicznych krajów,
      gdzie współczynnik urazów ciśnieniowych płuc był bardzo wysoki w
      stosunku do innych wypadków. główną przyczyną było nurkowanie bez
      uprawnień lub po przyuczeniu przez "kolegę", który parę dni
      wcześniej zrobił kurs podstawowy.
      - Na kursie podstawowym uczysz się zachowań w przypadkach awaryjnych
      (awaria sprzętu, błędy logistyczne itp.) Kurs podstawowy jest tak
      skonstruowany, że kursant może w warunkach komfortowych przećwiczyć
      wszelkie, nawet mało prawdopodobne, przypadki zagrażające
      bezpieczeństwu. W przypadku wystąpienia podobnej awarii bez
      przeszkolenia występuje panika, bo gość jest zaskoczony nową
      nieznaną dla siebie sytuacją i nie ma w głowie planu reakcji na tą
      sytuację.
      - Im głębiej nurkujesz tym więcej problemów może ci się przydarzyć,
      z książek nie nauczysz się jak z nimi sobie radzić.
      - Jeśli chcesz nurkować dobrze musisz się tego nauczyć od dobrego
      instruktora. Tak jak dobry pływak, czy wyczynowy narciarz lub inny
      sportowiec potrzebuje trenera by móc myśleć o walce sportowej, tak
      nurek potrzebuje kursu, by nie musieć się martwić o to czy dziś uda
      mu się wynurzyć.
      • jz_61 Re: PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ? 15.10.08, 01:54
        Dzięki za odpowiedź.
        Inicjowanie czy jak wolisz prowokowanie dyskusji jest na forum dyskusyjnym chyba
        obyczajem całkiem znośnym ? ;-)

        Widzę, że obaj (albo oboje ?) nie rozumiecie problemu.
        Obie odpowiedzi przekonują mnie, ale nie są "w temacie"
        To ciągle odpowiedzi na pytanie:
        "Po co SZKOLENIE nurkowe"
        a ja pytam:
        "Po co UPRAWNIENIA nurkowe"
        Jeszcze raz: konieczności szkolenia absolutnie nie neguję. Podważam jedynie sens
        oparcia się na (płatnych) certyfikatach. I twierdzę, że nie dają one gwarancji
        umiejętności, czasami wręcz stwarzają pozór posiadania umiejętności, a w
        rzeczywistości służą do wyciągania z ludzi pieniędzy.
        Pewnie nie można znaleźć konkretnych argumentów uzasadniających potrzebę
        certyfikatów i dlatego nikt ich nie umie podać. Co zresztą potwierdza moją tezę.;-)

        A co do analogii do prawa jazdy to różnica jest oczywista - w zasięgu
        potencjalnego "rażenia" używanego sprzętu. Niedouczony nurek zagraża samemu
        sobie, ew. (choć niekoniecznie) partnerowi, który zresztą świadomie decyduje się
        na współpracę z naszym Niedoukiem. Niedouczony kierowca może narazić życie i
        zdrowie wielu osób uczestniczących w ruchu drogowym, które bez własnej woli
        współuczestniczą w ruchu z Niedoukiem.

        Pozdrawiam

        :-)
        • nxox Re: PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ? 06.01.09, 23:48
          Hej.
          A jesli ukonczysz kurs a certyfikat otrzymasz za darmo.
          Czy to cie satysfakcjonuje?
          Wydaje mi sie ze jesli ten certyfikat bylby wliczony w cene kursu to nie bylo by
          dla ciebie problemu.
          czyz nie??
        • crusader1 Re: PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ? 07.01.09, 10:07
          Dziwi mnie relatywizm tej wypowiedzi. Jak ktos jedna osobe naraza to
          dobrze jak zas wiecej niz trzy to zle... Mam nadzieje ze prawo nie
          bedzie twej logiki uzywalo.

          Po drugie nikt ci nie broni abys nurkowal bez uprawnien. Piszesz tak
          jakby wsadzali za to do wiezienia. Kup sobie sprzet caly i sie
          bujaj. Tak ludzie zaczynali i tak nadal mozna. Z tym ze nie licz na
          to ze ci ktos ich sprzet pozyczy jak cie nie zna bo ludzie nie sa az
          takimi idiotami. I tu masz kolejny powod do standartow w nurkowaniu.
          Bo ci mafiozi z roznych korporacji imaczej cie nie wezma bo dla nich
          to za wysokie ryzyko. I nikt ci nadal nie mowi abys musial z nich
          kozystac bo nadal mozesz sam tylko ze wiecej bedzie planowania w
          znajdowaniu sprzetu, oplacaniu kalcji itp. I tu kolejny powod na
          standarty.

          Po trzecie zapewnia to ochrone prawna przed roznymi dupkami co
          powiedza ze nie wiedzieli o tym ze coz tam moze spowodowac obrazenia.
          A teraz nurkuja z przewodnikiem i powinni wiedziec bo przedtem
          nurkowali tylko na 2 metach.

          I tu wracajac do szkolen. Kto ustali ich standart? Czy jak bedziesz
          mial szkolenie ze Zdzichem po 5 nurkowaniach gdzie ci powie ze masz
          oddychac, plywac to znaczy ze wiesz jak nurkowac? Dlatego sa
          standarty okreslone przez rozne organizacje. A wprowadzenie ich,
          eukacja, drukowanie materialow niestety kosztuje.

          I ostatnie: BEZPIECZENSTWO I MODERNIZACJA

          Pytales sie wiec powiem. Nurkowanie zrobilo sie bezpieczne. Ale
          takie nie bylo. Bezpieczenstwo w nurkowaniu zwiekszylo sie po tym
          jak rozne organizacje nurkowe zaczely wprowadzac standarty.
          Pieniadze z certyfikatow ida na badania medyczne, opracowywanie
          nowych modeli nurkowan, edukacje, planowanie i wreszcie reklame ktora
          pozwala dotrzec nurkowaniu do wiekszej ilosci ludzi. Bez tego
          nurkowanie bylo by nadal dla kilku z wlasnym zapleczem i metoda uda
          sie lub nie uda. Nadal sprzet bylby nizszej jakosci, nie byloby baz
          nurkowych, a ludzie mieli by ograniczona wiedze nurkowania do
          wyczynow sluzb specjalnych i tego co udalo sie dokonac sasiadowi
          zanim zmarl.

          To chyba wyjasnia dlaczego sa certyfikaty i dlaczego przez nie
          nurkowanie stalo sie latwiejsze, bezpieczniejsze i dostepne dla tych
          co c zasami nie zdaja sobie sprawy z historii nurkowania i tego na co
          ida pieniadze na ich certyfikat.
          • wojtek37k Re: PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ? 07.01.09, 16:46
            Brawo crusader1 , bez filozofii opisałeś dokładnie to co miałem na
            myśli .
            Nie trzeba robić kolego żadnych kursów i certyfikatów , kup cały
            sprzęt , sprężarkę , nurkuj sam , nie narażaj swoim towarzystwem
            nikogo , nie próbuj porzyczać sprzętu , jeździć do baz nurkowych .

            Tyle i tylko tyle :-)
    • avpl Re: PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ? 25.01.09, 19:31
      Rzeczywiście logicznej odpowiedzi na to pytanie chyba się nie da udzielić. Wszyscy tu piszą o bezpieczeństwie, ale nie tego dotyczy pytanie. Chodzi bowiem o uprawnienia do nurkowania, a nie kurs nurkowania. Jako że nurkowanie jest zajęciem nieco bardziej skomplikowanym od jazdy na rowerze a ewentualne sytuacje awaryjne wiążą się ze znacznie większym ryzykiem, przebycie kursu wydaje się naturalnym rozwiązaniem. Naturalne się też wydaje, że jakieś uprawnienia powinna mieć osoba prowadząca taki kurs, żeby mieć chociaż jaką taką pewność, że nie jest to domorosły fachowiec. Ale uprawnienia po to żeby można było samemu nurkować, nie uczyć innych, nie organizować jakieś imprezy itp, nie mają żadnego uzasadnienia. Nawet policja i tym podobne służby mają niewielki pożytek z istnienia takich uprawnień, bo raczej jest niewielka szansa na złapanie nurka i wlepienie mu mandatu.
      Na szczęście jednak sprzęt kupić można i nurkować można nie mając tych wszystkich certyfikatów i nie przechodząc dziesiątek kursów. Problemy niestety dotyczą, jak to już było napisane baz nurkowych i wypożyczania sprzętu. Za największą jednak głupotę i to w dodatku być może godzącą w interes korporacji nurkowych uważam to, że aby zapisać się na niektóre kursy trzeba mieć ileś tam udokumentowanych nurkowań. Jest to przeszkoda w zdobywaniu nowych umiejętności przez osoby które mają doświadczenie, ale nie w postaci nudnych zorganizowanych imprez nurkowych.
      Na pocieszenie jednak dodam, że kiedyś aby wypożyczyć dowolny sprzęt pływający potrzebna była karta pływacka. Teraz nikt o nią nie pyta. Zlikwidowano więc "uprawnienia" na kajaki, rowery wodne, krypy i tym podobne urządzenia, których nie sprawny użytkownik, tak jak w wypadku nurkowania, stwarza zagrożenie głównie dla siebie samego. Może więc kiedyś to samo stanie się w dziedzinie nurkowania i skończy się żenujące prowadzenie za rączkę dorosłych ludzi?
      • crusader1 Re: PO CO UPRAWNIENIA NURKOWE ? 26.01.09, 10:59
        Z tym ze po przebyciu kursu nie masz na to dowodu. Tak wiec jak
        nurkujesz z nowym centrum to musza to zweryfikowac dla bezpieczenstwa
        i ochrony prawnej firmy/osoby z ktora nurkujesz. Jak nurkujesz sam to
        nie ma problemu czy uprawnienia masz czy nie masz...

        Jedyne co sie zmienia to to ze podstawowe standarty ulegaja
        ujednoliceniu i sa wymienne. To dobre i dla zawodowych i osob
        nurkujacych. Bo wiesz czego sie spodziewac po szkoleniu partnera.

        Zgadza sie ze liczba nurkowan wymaganych na kursy jest czyms co godzi
        w interes korporacji ale niekoniecznie w dobro nurka. Moralnosc
        korporacji zalezy od wlasciciela. A z tym roznie bywa... Regulacje
        kontroluja tych nieodpowiedzialnych co obliczaja wszystko na szybki
        zysk.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka