Dodaj do ulubionych

Don't Panic

04.10.13, 07:19
Czemu człowiek wpada w panikę?
https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTfJTiod-jxo5rSkAy22Rya5kGF2WJOoJ0pLckph8InqHUPUauRrA
Obserwuj wątek
        • ditta12 Re: Don't Panic 04.10.13, 07:43
          W czasach pogańskich na ostatni dzień października przypadała "noc starego roku", podczas której niematerialne zjawy i duchy miały swój karnawał. Aby je odstraszyć, na szczytach pagórków rozpalano ogniska. Dusze zmarłych powracały do swych dawnych domów, zaś duchy, wiedźmy, gobliny i demony wędrowały po całym świecie. Teraz jednak najnowsze badania pokazują, iż straszliwe potwory pojawiające się w corocznych obchodach są całkowicie realne dla tych, którzy je widzą. Są one osobliwymi produktami niedoskonałych, obciążonych błędami procesów neurologicznych, niczym krzywe zwierciadło pozwalające nam dostrzec najdziwniejsze zakamarki ludzkiego umysłu. Weźmy wampiry, duchy i wiedźmy. Jedna ze wskazówek na temat ich pochodzenia leży w badaniach paraliżu sennego. Jest to stan półświadomości przed zaśnięciem lub przed obudzeniem, podczas którego cierpiący na to zaburzenie wyczuwają bliską obecność zagrożenia. Niektórzy słyszą niewyraźne głosy i demoniczny bełkot, a jeszcze inni doznają halucynacji: widzą ludzi, zwierzęta oraz ponadnaturalne istoty. Nazwa tej przypadłości bierze się stąd, że częstymi jej objawami są zupełna niezdolność do poruszania się i mówienia lub uczucie ciężaru na klatce piersiowej. Dzieje się tak dlatego, że mózg paraliżuje nasze śpiące ciało, by nie wykonywało ruchów, o których śnimy. Nie jest rzeczą zaskakującą, że tym dziwacznym przeżyciom towarzyszy strach. Niedawne badania sugerują, iż paraliż senny może dotknąć przynajmniej raz w życiu aż 30 procent z nas. Jeden z ekspertów, Allan Cheyne z University of Waterloo w Kanadzie przestudiował około 40 tysięcy przypadków z całego świata. Zauważył, że w relacjach często pojawia się "wyczuwalna obecność" czegoś w rodzaju bytu niematerialnego czy ducha, a nawet starszej osoby w staromodnym ubiorze. Według profesora Cheyne’a, to zjawisko jest stare jak ludzkość. W Nowej Fundlandii paraliż senny nazywany jest "starą jędzą", ponieważ kojarzy się go z obrazem wiekowej, brzydkiej kobiety siedzącej na piersi śpiącego. Chińczycy określają to "gui ya", czyli "ucisk ducha", a na Karaibach istniało pojęcie "kokma" – kiedy duch dziecka skakał po klatce piersiowej śpiącego i rzucał mu się do gardła. W starożytnej Japonii winę za ów stan ponosił olbrzymi diabeł. Prawdopodobnie do tego zjawiska odnosi się też określenie "senna mara". Potwory kojarzone obecnie z Halloween pojawiły się w dawnych czasach, ponieważ ludzie tłumaczyli sobie takie doświadczenia tym, co wydawało się wiarygodne w tamtej kulturze. Setki lat temu obarczano winą wiedźmy, demony i duchy. W latach 80. i 90. ubiegłego wieku pojawiały się często doniesienia o porwaniach przez Obcych. – Kosmici stali się po prostu najnowszymi aktorami tego starożytnego dramatu: koszmaru paraliżu sennego – mówi profesor Cheyne, który dodaje jednak, że większość osób cierpiących na tę przypadłość "przywołuje raczej starożytne, tradycyjne obrazy demonów i duchów". A co z wampirem – najsłynniejszym nocnym drapieżcą, skazanym na wstawanie z grobu i żywienie się krwią śpiących ofiar? – Legendy o wampirach są szeroko rozpowszechnione, choć dzisiejsze zachodnie wyobrażenia owych potworów mają swoje źródło w swoistej modzie na wampiry w XVIII wieku – twierdzi Cheyne. – W przeciwieństwie do eleganckich, szykownych wampirów portretowanych w literaturze przez Brama Stokera, te z legend opisywano jako odrażające, opuchnięte, nieogolone, z długimi paznokciami i w poszarpanym ubraniu nieboszczyka. W badaniach dotyczących paraliżu sennego znalazło się kilkaset przypadków podobnych wyobrażeń, "choć był to niski odsetek całości". W 1998 roku hiszpański neurolog Juan Gomez-Alonso wskazał na związek legend o Drakuli ze wścieklizną, powodowaną przez wirusa atakującego układ nerwowy i infekującego mózg. Jej objawy to bezsenność, wstręt do wody, luster i silnych zapachów (choć niekoniecznie czosnku) oraz wzmożony popęd seksualny. Wścieklizna jest, rzecz jasna, przenoszona przez ugryzienia zwierząt (w tym nietoperzy), co odpowiada przeistoczeniu się ofiary wampira w kolejne monstrum. – To dość sensownie wyjaśnia zjawiska leżące u podłoża XVII- i XVIII-wiecznej paniki – uważa dr Tim Taylor, archeolog z Uniwersytetu Bradford, występujący w filmie dokumentalnym o Halloween "Prawdziwe wampiry". – Światłowstręt i lęk przed wodą każą unikać wiejskiego księdza z jego świecącym krucyfiksem i wodą święconą. Doktor Taylor wpadł na jeszcze bardziej intrygujące wyjaśnienie, dlaczego wciąż fascynują nas wampiry: jest to wdrukowane w nasze mózgi, ponieważ nasi człekokształtni przodkowie zwykli pokazywać kły, by zademonstrować swój status: "Jestem samcem alfa i chcę seksu!". Goryle i szympansy robią to do dziś, wskazuje Taylor, chociaż dziś ludzie "zamiast tego mówią: »Patrzcie na mojego jaguara«". Mężczyźni już nie obnażają swoich siekaczy, ponieważ, jak twierdzi Taylor, duże zęby były anatomicznie niezgodne z ewolucją naszych dużych mózgów sprzed dwóch milionów lat. Pamięć o tym relikcie wciąż jednak trwa, nie tylko w przystojniejszej wersji Drakuli brylującego w horrorach studia Hammer. Inne potwory, takie jak duchy czy wiedźmy, rodzą się w częściach mózgu odpowiadających za rozumienie tego, co widzimy. Udowodniły to badania nad ludźmi, którzy tracą wzrok, ale nie cierpią na żadną chorobę mózgu (w rodzaju Alzheimera) powodującą halucynacje: chorzy doznają złudzeń, gdy mózg próbuje zrozumieć niepełne informacje wzrokowe. Nazywa się je halucynacjami Charlesa Bonneta, od nazwiska szwajcarskiego przyrodnika, który opisał dziwne doświadczenia swojego dziadka, a później miał takie same halucynacje. Dominic Ffytche z Instytutu Psychiatrii w Londynie odnalazł w tych wizjach pewne prawidłowości. Zamiast różnorodnych doświadczeń zjawy będące udziałem pacjentów zazwyczaj należą do jednej z kilku kategorii – zniekształconych twarzy, postaci w kostiumach oraz innych dezorientujących złudzeń. – Jestem pewien, że duchy, wróżki i wiedźmy w jakimś sensie wywodzą się z tych niematerialnych halucynacji – twierdzi. Widma były zazwyczaj małe i miały na sobie stroje z epoki – 40 procent widziało postaci w kostiumach. – To mogły być stroje edwardiańskie, rycerze w zbrojach, mundury wojskowe, napoleońskie lub z I wojny światowej – mówi Ffytche. – Często miały na sobie kapelusz. Jeżeli chodzi o to, dlaczego zjawy często noszą te same kostiumy – niezależnie od tego czy są obserwowane w Indiach, czy w Wielkiej Brytanii – "ma to coś wspólnego z wizualnym odwzorowaniem postaci ludzkiej w mózgu – ale jeszcze nie wiemy co". Niecielesna lub zniekształcona twarz nieznajomego z oczami mocno wpatrzonymi w obserwatora i z wystającymi zębami widziana jest przez około połowę pacjentów – czasami tylko w zarysie, jak w kreskówce. Twarze "często opisywane są jako groteskowe, niczym gargulce", mówi Ffytche. Kiedy mózg nie otrzymuje wystarczająco dużo informacji od ślepnącego oka, rekompensuje to nienormalnie podwyższoną aktywnością i tworzy halucynacje z losowych informacji płynących z komórek nerwowych. Ffytche sugeruje, że halucynacje pojawiają się, gdy boczny rejon płatu potylicznego mózgu alarmuje nas, że to, na co patrzymy, może być twarzą. Ideę tę potwierdzają badania mózgu przeprowadzone na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Yonsei w Korei Południowej. Ten obszar wykrywa typowe części twarzy – oczy, nos, usta, brodę – ale nie rejestruje tego, gdzie się znajdują. Nie obchodzi go, czy podbródek znajduje się na czole, a para oczu pod nosem. Nietypowa aktywność tego rejonu mózgu wydaje się znieczulać go na pozycję każdego z fragmentów i zdaniem Ffytche stwarza "zniekształcenia charakterystyczne dla gargulca oraz uwydatnia części twarzy, takie jak wyłupiaste, wpatrzone w nas oczy". Ludzie cierpiący na halucynacje Charlesa Bonneta zostawili nam setki lat temu w spadku elfy, gobliny i upiory, które straszą dziś w Halloween.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka