Dodaj do ulubionych

Kim jesteście?

28.06.07, 19:53
Kim jesteście? Zawsze mnie ciekawiło jacy ludziek upują w SH. Czy są to osoby
z fantazją co to z fanaberii szukają ciuszków, czy możę to wasz sposób na zły
humor czy może poprostu to lubicie?

Ja chyba to pierwsze. Bo nie muszę tam kupować, ale to taka moja fanaberia. A
także nie znoszę wybrudzonych bluzek w sklepie gdzie jeszcze pani mi mówi,
że "ten fluid się spierze. trochę vanisza i się spierze :|"

PZDR
Edytor zaawansowany
  • 28.06.07, 20:36
    Architekt (malarka,dekoratorka) z dużego miasta, dochody znacznie pow. sredniej
    krajowej
    mam swoje 2 sklepy których adresów za chiny ludowe nie zdradzę! Jestem
    nałogowcem ale totalnym:-)
  • 28.06.07, 20:37
    to, że mam sklepy znaczy kupuję w nich a nie że są moją właśnością :-)
  • 28.06.07, 20:57
    Ja manager w branży IT - zaglądam z rzadka i bez większych sukcesów
    zdobycznych:). A główną potrzebą która mą kieruje jest monotonia i brak
    wyobraźni w naszych sklepach.
    Tak mi się marzą sukienki eleganckie z długimi rękawami, z żabotem i paskiem w
    talii, zapinane na mankiety - takie lata 60-70 -ehh.
  • 29.06.07, 11:43
    Podobnie jak Ryfka jestem tłumaczem. Do buszowania w sh przyświecają mi podobne intencje :)
    Uwielbiam dobrze i niekonwencjonalnie wyglądać, dostosowywać ubiór do mej fantazji a nie
    obowiązujących kanonów, eksperymentować, bawić się kolorami i fasonami. A ponieważ rozsądek
    podpowiada mi, że zamiast na szmatki można pieniądze wydać np. na książki, wyjazdy, naukę, hobby i
    inne takie, to lumpeksy są doskonałym środkiem na to, aby moje chęci zaspokoić, a nie opróżnić mej
    kiesy za mocno.
    Pozdrawiam wszystkich lumpkomaniaków:)
    --
    Tylko głupcy nie widzą, że proces ewolucji jest cudem.
  • 29.06.07, 17:28
    Witajcie,
    jam filolożka. :) Ale tak naprawdę to mam 100 różnych pomysłów na minutę.

    > Dzięki zakupom w lumpeksach mogę połączyć zamiłowanie do niepowtarzalnych
    > ciuchów z wrodzonym skąpstwem.
    Dobrze to ujęłaś :)))

    Ciuchy to też czasem moje lekarstwo na zły humor. :) Ale jak coś kompletnie mi
    nie pasuje, to nie kupię tylko po to, żeby kupić. :)
  • 29.06.07, 19:05
    Bałam się zadać pytanie gdzie pracujecie, ale skoro już napisałyście to ja też
    napiszę:)

    Ja początkujący menadżer, za rok obrona mgr :)
    Uwielbiam SH. Mam 2 sklepy i tam zawsze zaglądam. Uwielbiam ten dreszcz emocji
    przed polowaniem. Niczym safari ;)
    PZDR
  • 29.06.07, 21:35
    He he skąd ja znam ten dreszcz. Zwłaszcza w poniedziałek rano :-))))

    Ostatnio jednak na buty się przrzuciłam w tym tygodniu już 3 pary nabyłam -
    pytanie za 10 punktów - czy to można leczyć ? :-))))
  • 29.06.07, 21:35
    a ja jestem licealistką (i przyznaję się do tego) :). Kupuję w grzebalach bo
    wiecznie nie mam pieniędzy, lubię wyglądać dobrze i inaczej niż tak zwana
    większość, nie lubię tłoku nastolatek, głośnej muzyki technopodobnej...
    --
    lodzfashion.blox.pl/html Zapraszam
  • 09.08.07, 12:48
    Krakowianka, od pazdziernika uboga studentka Studiow Bliskowschodnich. ;-)
    Lubię mieć coś czego nie ma nikt i czego nie ma w polskich sklepach za bardzo
    małą kasę- mam wielką satysfakcję kiedy coś fajnego upoluję. I to jeszcze
    koncówkę serii (a wiec ciuch "nieprzechodzony"), albo coś markowego. Albo coś
    vintage- uwielbiam *_*
    Kupowanie w SH to jedna wielka podniecająca loteria- nigdy nie wiadomo na co się
    trafi.
    --
    www.streetfashionincracow.blogspot.com/
  • 09.08.07, 20:43
    Zebyscie "damy" wiedziały skad te łachy pochodza i na dodatek za nie musicie
    płacic to żadna z WAS nie wzaięłaby tego lumpa do reki nawet jesli byłby z
    najlepszej firmy.Mam znajomych a własciwie przyjaciol ktorzy maja cztery takie
    sklepy w Wa-wce to mnie uswiadomili ze zanim trafia do nich do sklepu przechodza
    kwarantanne bo w nich cuda mozna znależć zanim trafia do hurtownika.

    to jedna wielka podniecająca loteria- nigdy nie wiadomo na co si
    > ę
    > trafi.

    Zgadza sie najczęściej sie trafia na grzybice.
  • 09.08.07, 22:59
    Zabawne. zwłaszcza że te ciucharnie, gdzie kupuję, dezynfekują ciuchy. ;]
    W normalnym sklepie rownie dobrze mozna coś złapać- kiedy coś jest przymierzane
    przez dziesiątki osób dziennie.

    --
    www.streetfashionincracow.blogspot.com/
  • 10.08.07, 19:34
    hmm generalnie zawsze piorę zanim zacznę nosić :) A co do mnie to
    pani z banku się kłania o średnich zarobkach :/ aczkolwiek
    uwielbiam mieć dużo ciuchów i nie wyglądać jak xero na ulicy :DD
    uwielbiam wybierac i ciągle coś "nowego" :D
    --
  • 15.08.07, 19:25
    Tegoroczna maturzystka, od października studentka politologii we Wrocławiu (juz
    namierzam tamtejsze lumpeksy :D ).

    Gdybym chciała, mogłabym ubierac sie tylko w "zwykłych" sklepach... ale nie chcę
    ;P Nie mogę przeważnie znaleźć tam nic dla siebie i jak mam wydać 40 zł za
    zwykły t-shirt, to mnie coś bierze... :/ Poza tym żaden nowy ciuch nie wzbudza
    takich ochów i achów wśród koleżanek (a czasem i nieznajomych) jak
    niepowtarzalna, nigdzie indziej prócz na mnie nie widziana lumpeksowa zdobycz ;)
    Zreszta moje rzeczy z lumpeksów trzymają się lepiej, niż rzeczy kupione normalnie.

    Stawiam na ilość, jakośc i taniość :D
  • 19.08.07, 00:57
    kim jestem?ostatnio braidmakerką:)czyli po polskiemu warkoczyki robie:)
    a kupuje w sh bo jest tanio no i ja uwielbiam wyglądać inaczej niż
    wszyscy,szczerze powiem ze w zwykłym tiszercie i dżinsach to ja sie po prostu
    męczę:)
    --
    warkoczyki-warszawa.fotolog.pl/
    azyl.schronisko.net/index.php?cid=22
    dla wszystkich was bless ya!
  • 19.08.07, 17:53
    Studentka, wydzial prawa , ostatni rok studiów , Wrocław ,
    pracująca , zarabiająca tyle ze stać mnie na zakupy w <normalnych >
    sklepach , dostaje szału kiedy widze te wszystkie klony poubierane
    jakby uciekły z wystawy z jakiegoś sieciowego sklepu , wole iść to
    ciuchlandu , poszukać i znależc coś wyjątkowego za grosze , mam
    koleżanke , z która regularnie robie wycieczki po szmateksach ,
    jesteśmy odstawione -oryginalnie ze smakiem , czesto ktoś mnie
    zaczepia z pytaniem skąd mam jakaś rzecz ;))
    zaczynam zauważać u siebie objawy jakies choroby - musze miec dużo
    ciuchów , chodzic często i kupować bo żle sie czuje , musze sie
    ograniczać ostatnimi czasy - kupowac teraz rzeczy naprawde
    wyjątkowe , którym niczego nie moge zarzucić( za małe za duże
    poplamione nie ten kolor )
  • 22.08.07, 22:53
    nauczycielka
  • 25.08.07, 11:31
    studentka z Poznania, uwielbiam sh, szperactwem zaraziła mnie siostra
    projektantka, moja mam dostaje przez to białej gorączki, szafa pęa w szwach, a
    ja nadal kupuję:) dzięki SH mam swój styl i nie wyglądam tak jak większość
    ulicy:) pozdrawiam
    --
    zeeliah.blox.pl
    www.akademiazywienia.pl
  • 28.08.07, 22:04
    sekretarka w biurze projetkow. ktoś taki jak Matylda w ,,Lesiu,,
    Joanny Chmielewskiej. Pensja jak na moje potrzeby i jak na Warszawe
    wysoka. Mam 2 ulubione w warszawie, 3 w krakowie, 5 w rzeszowie i
    jeden ukochany w mojej rodzinnej Dębicy.
    --
    Poniewaz jestem tego WARTA....
  • 02.09.07, 07:48
    od października studentka ekonomi w Toruniu, kupuję bo uwielbiam zakupy!!!! a
    muszę teraz trochę oszczędzać, bo nie wypada całej kasy zarobionej we wakacje
    wydać na ciuszki a później od października sępić od rodziców na mieszkanie, a że
    robienia zakupów wyrzec sie nie mogę szaleje po lumpeksach :)
  • 02.09.07, 15:12
    po pierwsze to jestem uzalezniona.
    po drugie-uwielbiam sie stroic, a nie dysponuje strasznymi ilosciami
    gotowki.
    po trzecie-nie cierpie masowki. nie cierpie nie cierpie. odrzuca
    mnie w tych wszystkich butikach widok 15 egzemplarzy jednej
    bluzeczki.
    po czwarte-znajduje ciekawe, niepowtarzalne rzeczy, ktore nie sa
    szyte na deski, tylko na kobiety o normalnych ksztaltach.
    po piate-wszystkie sliczne dodatki-bizuteria,torebki,szaliczki-
    takich nie ma nigdzie :) i ksiazki ksiazki :)

    mozna wiec uznac, ze mam fanabierie.jasne, chodze na ciuchy takze
    jak jest mi smutno, jak mam przyplyw gotowki, jak nie mam co ze soba
    zrobic. i bez powodu- kompulsywnie wchodze i kupuje.

    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • 02.09.07, 15:14
    ui z tego wszystkiego sie nie przedstawilam
    studentka 3 rogu filologii romanskiej UJ, naukowiec i tlumaczka in
    spe :P
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • 02.09.07, 21:47
    klymenystra napisała:

    > po trzecie-nie cierpie masowki. nie cierpie nie cierpie. odrzuca
    > mnie w tych wszystkich butikach widok 15 egzemplarzy jednej
    > bluzeczki.
    > po czwarte-znajduje ciekawe, niepowtarzalne rzeczy, ktore nie sa
    > szyte na deski, tylko na kobiety o normalnych ksztaltach.

    O, to, to. Też mnie odrzuca od masówki, a i kształty mam
    niemodelkowate.
    Dla porządku - profesja: archiwista

    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • 04.09.07, 01:11
    Studentka anglistyki, uzalezniona od roku ;)
    Uwielbiam "peweksy" za to ze mozna miec swietne, pojedyncze ciuchy,
    dobrej jakosci za bardzo niska cene. Kiedy ide do zwyklego sklepu i
    widze te bluzeczki do jednego prania za 40-50 zl to przeliczam je na
    firmowki z lumpka. Szafa peka a ja nie mam dosyc :D
    Uwielbiam poniedzialki z nowym towarem i zazdrosne spojzenia
    kolezanek-klonow ;)

  • 05.09.07, 08:16
    Ja jsem p. inżynier :)
    W s-h kupuję, bo lubię, bo także nie znoszę masówki, uwielbiam te
    emocje, kiedy idę do sklepu i nigdy nie wiem, z jakim 'skarbem'
    wyjdę :) Poza tym zakupy w s-h mnie odprężają, często chodzę tam,
    kiedy mam kiepski humor.
  • 20.09.07, 14:34
    Studentka architektury :)
    Kupuję zarówno w "normalnych" sklepach (głównie wyprzedaże) jak i sh. Również
    nie przepadam za masówką, więc staram się to mieszać po swojemu:)Wkurzam się
    też, kiedy jakaś bluzka podoba mi się tylko do momentu "pomacania" materiału lub
    przeczytania na metce "made in Turkey" - i to oczywiście przy cenie
    kilkudziesięciu zł.
  • 20.09.07, 18:23
    Świetna okazja żeby się przywitać. :)
    Dzień dobry, tu kasjer walutowy.
    Kiedyś kupowałam w sh okazjonalnie, od kilku miesięcy nałogowo- odkąd poznałam
    smak dzikiej satysfakcji z powodu posiadania świetnego, niepowtarzalnego ciucha
    za kilka zł oraz przekonałam się że mam "nosa"- wchodze do sklepu i czuję
    zew-wzrok spływa po wieszakach a ręka instynktownie wyciąga się do tej właśnie
    rzeczy, która jest jak szyta na mnie i zwykle nowa, nieużywana. :)
    Ostatnio wychodząc do pracy łapię sie na tym, że od stóp do głów jestem ubrana w
    ciuchy z "lumpexu"( oprócz bielizny i butów, do bielizny nie przekonam sie
    nigdy,a co do butów, postanowiłam bardziej sie przyłożyć :) ) Jestem trochę
    niewymiarowa względem wzrostu (152 cm) i nigdy nie udało mi sie w normalnym
    sklepie kupić spodni, których nie musiałabym skracać, a Dorothy Perkins ma
    dżinsy jak dla mnie na miarę! Ostatni mój nabytek to piękny czarny płaszcz 80%
    wełny- nowy, o fantastycznym kroju. To najdroższa rzecz jaką kupiłam- całe 39
    zł+ koszt czyszczenia.W sklepie kosztowałby 10 razy tyle.
    Pozdrawiam i postaram się wkrótce pochwalić moimi łupami.
  • 30.12.07, 01:56
    A ja zaczęłam kupować w SH jakieś 17 lat temu gdy jako świeżo
    upieczona studentka miałam pierwsze pieniądze ze stypendium i dość
    dużo wolnego czasu. Szybko przekształciło się to w nałóg, nic
    zresztą dziwnego zważywszy co w początku lat 90 było w normalnych(?)
    sklepach. Potem, po kilku latach i kilkukrotnych przeprowadzkach z
    jednego końca Polski w całkiem inny, przestałam w ogóle pamiętać że
    kiedyś świetnie się przy tym bawiłam. A szkoda, bo wiele rzeczy
    służyło mi latami - naprawdę.
    Teraz próbuję od mniej więcej 1,5 roku znów zaglądać do ciuszarni.
    Ale nie całkiem powiodło mi się chyba co do wyboru miasta w którym
    osiadłam - nie ma tu (lub jeszcze nie trafiłam, miasto dość duże)
    takich miejsc gdzie za naprawdę nieduże pieniądze można oryginalnie
    się ubrać. Bo jeżeli za lekki wiosenny płaszczyk pani w ciuszarni
    bynajmniej nie w centrum żąda 90 zeta, to dla mnie nie jest żadna
    okazja!
    Niemniej jednak mam oczy otwarte i nadal szukam.

    A jeszcze - nie pracuję w zawodzie, na co dzień kieruję ludźmi.
  • 10.01.08, 22:03
    Witam! od dzisiaj zamierzam tu bywać częściej. :o)

    nauczycielka.
    kupuję bo nie mam kasy na nowe.
    kupuję bo lubię ten dreszczyk przed.
  • 16.01.08, 19:07
    menadzer z duzego miasta po zarzadzaniu, zarobki dobre. kupuje
    własnie dla dreszczyku emocji i mozliwosci znalezienia
    niepowtarzalnych egzemplarzy.
  • 23.01.08, 13:33
    barmanka,wlascicielka lumpeksu i przyszla studentka.
    lumpeksami mnie zarazila moja mama,od dzieciaka mnie w lumpach ubierala,wiadomo-dziecko szybko rosnie,wiec po co wydawac kupe kasy,ubrana bylam zawsze tak ze wszyscy mieli mnie za rozpuszczona jedynaczke ktorej rodzice funduja markowe ciuszki.nie lubilam chodzic po lumpach,dla mnie byla to meczarnia, ale jakos tak wykielkowalo i zyc bez szperania nie moge. ubieram sie zazwyczaj tylko w lupach i na wyprzedarzach-jaka jestem pozniej dumna ze zdobyczyc za dwa grosze heh
  • 21.02.08, 23:07
    A ja jestem mamą dwóch dziewczynek (7 lat i 2 latka) i w
    ciuchlandach uwielbiam kupować rzeczy właśnie dla moich córeczek. Są
    ładnie i oryginalnie ubrane i często się mnie koleżanki pytaja gdzie
    kupuję ciuszki dla nich. Sobie i mężowi też kupuję, ale bardzo
    rzadko.
    A w ogóle to jestem pedagogiem na urlopie wychowawczym :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.