Dodaj do ulubionych

"Rosja zaszła w ciążę"-Sorokin

13.08.14, 12:33
W Gazecie Wyborczej z dnia 8.08.2014 ukazał się felieton .:
wyborcza.pl/magazyn/1,140070,16445719,Rosja_zaszla_w_ciaze.html
Artykuł napisał Rosjanin Władimir Sorokin ( Ur. w 1955 r., znany pisarz rosyjski. Tłumaczony na wiele języków. W Polsce ukazały się m.in. "Lód", "Kolejka" i "Cukrowy Kreml" )
............................

Tekst ten ma znaczenie z zakresu metodyki przedstawiania problemów trudnych. Ludziom na tzw. Zachodzie a także nawet w Rosji trudno jest zrozumiec o co tak naprawdę chodzi "w przepychankach na Urainie". Prócz tego, że zachodzi rywalizacja dwóch "porządków myślenia" [ władzę można odwołać, nie nas się nie da odwołać], i zapewne o znaczne pieniądze niektórych oligarchów ..to prócz tego ujawniły się rozmaite procesy podświadome.
Uważam że tekst jest godny uwagi, głównie ze względu na orginalność ujęcia problemu. ~ Andrew Wader
............................

Ciężarne mają ogromną ochotę na surowe mięso. Ta nasza pożarła kawałek ciepłego ciała - Krym

.Rewolucja ukraińska, która zdarzyła się w lutym na kijowskim Majdanie Niepodległości i pociągnęła za sobą łańcuch nieodwracalnych zdarzeń dla własnego kraju, w mistyczny sposób przyczyniła się do wydarzenia ze względu na swą skalę jeszcze bardziej nieodwracalnego: Rosja zaszła w ciążę i nosi w sobie Ukrainę. Żółto-niebieski plemnik Majdanu przy dźwiękach wybuchów granatów hukowych, rozbłyskach koktajli Mołotowa i świstach kul snajperów zrobił swoją męską robotę.

Siedząc owego gorącego miesiąca przed rozgrzanym do czerwoności telewizorem, Rosja zaciążyła. W jej ogromnym łonie poruszyło się nowe życie: Wolna Ukraina. We władzach wywołało to przerażenie, wśród liberałów - zawiść, wśród nacjonalistów - nienawiść. Ale tak szybkiego rozwoju wydarzeń nie spodziewano się ani na Kremlu, ani w narodzie.

Płód zaczął rosnąć, z każdym dniem zajmując coraz więcej i więcej przestrzeni medialnej. Rewolucja kijowska zniewalała Rosję i napawała strachem. Życie wewnętrzne w matczynym organizmie, co normalne w takim stanie, zamarło, podporządkowując się wielkiemu procesowi fizjologicznemu;; a co może być ważniejszego od ciąży? Jak w takich przypadkach mawiają kobiety: moje życie podzieliło się na "do" i "teraz"...

Wydarzenia z życia Rosji, polityka wewnętrzna, informacje ekonomiczne i kronika kryminalna - wszystko nagle znieruchomiało, jak w stop-klatce. Całe różnorodne rosyjskie życie dosłownie odsunęło się na dalszy plan i stało się ono beznadziejną przeszłością. Przyszłość była tylko tam - na Ukrainie.

Na językach społeczeństwa przetaczały się ukraińskie słowa i nazwiska ukraińskich polityków. Prowincjonalna Ukraina, o której w Rosji Putina przyjęto rozmawiać z pogardą, stała się nagle niezwykle modna i współczesna, a ogromna Rosja - beznadziejnie zacofana, przyciężkawa i prowincjonalna.

Reakcje społeczeństwa były burzliwe:

- Zazdrościmy Ukraińcom, dają nam przykład!

- Ukraińska rewolucja to antyrosyjska prowokacja Zachodu!

- To detonator, który może wysadzić Rosję w powietrze!

- Ukraina stała się naszym wrogiem!

A płód wciąż rósł i zapełniał przestrzeń. Każdy dzień przynosił coś nowego i zaskakującego.

Matczyny organizm ogarniały coraz silniejsze dreszcze. Społeczeństwo zadrżało.

- Ukrainy nie ma, nie było i nie będzie! Jest tylko prowincja wielkiej Rosji! - skamlali prawicowi politycy.

- Ukraina to zwierciadło dla reżimu Putina - przenikliwi politolodzy poprawiali okulary.

- Czas emigrować na Ukrainę... - mamrotali demokraci.

- Czas jechać bronić Rosjan! - zaciskali pięści nacjonaliści.

Wiadomo powszechnie, że niekiedy ciężarne mają ogromną ochotę na surowe mięso. I oto jest: w pośpiechu odgryziony kawałek ciepłego ciała - Krym. Udało się go oderwać pościeranymi postimperialnymi zębami, ale przełknąć już brakło sił. Utknął w gardle Rosji. Ekonomiści twierdzą, że jakikolwiek scenariusz zostanie wybrany - będzie to region problematyczny, wymagający dotowania.

Jakże go strawić?! Ile miliardów będzie rocznie pochłaniać? Przecież to wyspa. Zrobić z niej strefę gry! Zbudować Wielki Rosyjski Most rękoma Chińczyków! Siłą wywozić tam wszystkich urzędników państwowych na urlop! Działać w stylu stalinowskim! Zamienić Krym w bazę wojskową! A co począć z nielojalnymi krymskimi Tatarami? Znowu wysiedlać?! W głowie się kręci... No i w ogóle - jak dalej żyć, kiedy w naszym wnętrzu wierci się ten ukraiński alien?

W końcu nastąpiła reakcja Kremla - mózgu matczynego organizmu. Była okrutna: aborcja! Pozbyć się tego nienawistnego, niebezpiecznego, niechcianego dziecka! Aborcję nazwano "Rosyjska wiosna na Ukrainie". Dokonać jej postanowiono rękoma separatystów, dywersantów, soldiers of fortune, awanturników i prowokatorów. Operacja rozpoczęła się na południowym wschodzie Ukrainy, bez specjalnej sterylizacji i przy użyciu niezbyt nowych i czystych narzędzi chirurgicznych. Rolę znieczulenia odgrywała telewizja. Rosyjski telewizor przegrzewał się:

- Obronimy rosyjskojęzyczną społeczność przed faszystowską juntą! Nasi bracia krwi wzywają pomocy! Donieck i Ługańsk to filary rosyjskiego świata na Ukrainie! Damy odpór ukraińskim liberało-faszystom, jak to czynili nasi dziadkowie i ojcowie! Obrona Rosjan na Ukrainie to święty obowiązek naszych patriotów! Ameryka rękoma liberało-faszystów chce okupować Ukrainę!

Otumanione przez telewizję społeczeństwo niczym zombi chodziło po ulicach z wytrzeszczonymi oczyma: zdawało się, że za każdym rogiem czają się ukraińscy "liberało-faszyści" wyciągający łapy do rosyjskiego gardła. Ale ta telehisteria rodziła też anegdoty.

Dwie mieszkanki Odessy siedzą w kawiarni.

- Wyobraź sobie, Saro, że mój Abraham zupełnie przestał mówić po rosyjsku.

- Czemu?

- Boi się, że Rosjanie przyjdą do Odessy, żeby go bronić.

Razem z telewizorem przegrzały się też głowy. Wrzask rosyjskich polityków i urzędników państwowych, że "należy natychmiast wprowadzić wojska i dojść do Kijowa", stały się powszedniością.

Jednak mimo braku narkozy aborcja najwyraźniej nie wychodzi. Nie udaje się wyciągnąć zygoty z łona. I każdy Rosjanin wciąż nosi w sobie Ukrainę. Tę, która chciała stać się wolna i niepodległa.

- Dlaczego każdy poranek muszę zaczynać od wiadomości o tej Ukrainie?! - oburza się jeden przyjaciel. - Ona teraz codziennie pcha się do naszych oczu i uszu!

- Nie mogę uwierzyć, że Rosja i Ukraina walczą ze sobą - mówi drugi. - To jakiś koszmarny sen...

- Wszyscy Rosjanie siedzą teraz w ogromnym teatrze, a na scenie grają sztukę pt. "Ukraina". I nie można wyjść z teatru! - gorzko ironizuje trzeci.

Niedawne niesamowite doniesienie rosyjskich mediów kazało nam wszystkim przypomnieć sobie wielkiego Gogola: "8 lipca w Sankt Petersburgu na Newskim Prospekcie zatrzymano wysokiego rangą urzędnika państwowego w stanie nieprzytomnym, z teczką w ręce i bez spodni". Jak się okazało, był to szef aparatu politycznego wiceprezydenta miasta. Hospitalizowany, wedle słów lekarzy, mamrotał w malignie tylko jedno słowo: "Ługańsk!".

Ukraina zagnieździła się w nas, wszyscy ją w sobie nosimy - bezdomni i politolodzy, rolnicy i oligarchowie, gospodynie domowe i dywersanci. Lecący do dalekiej Brazylii Putin niósł w sobie Ukrainę. Przeszkadzała mu w oglądaniu meczu. Rosja jest w ciąży, a płód to Ukraina. I porodu nie da się uniknąć.

Wszystko przed nami: ból, przecięcie pępowiny, pierwszy krzyk noworodka... Imię niemowlęcia będzie piękne: Pożegnanie z Imperium. Czy będzie miało szczęśliwe dzieciństwo? Nie wiadomo. Wielu życzy mu, by rosło zdrowo. Ale co się stanie z mamą? Czy jej organizm poradzi sobie z gorączką poporodową?





Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka