Dodaj do ulubionych

UJ – Bizantyjskie głupoty.

16.08.15, 16:08

"mamy prezydenta, który jest supermanem. Ma niesłychane zdolności: żelazną pamięć, piękną budowę ciała, wielkie siły fizyczne, odporność na niedogodności, którą pokazał podczas wędrówek przedwyborczych. I teraz, po inauguracji, pokazuje swoją siłę, odporność i cielesne męstwo. Na tym cielesnym męstwie sytuuje się męstwo ducha, w którym tkwi światło cnoty męstwa śp. prezydenta Kaczyńskiego - mówiła prof. Dzielska."

natemat.pl/151259,duda-ma-piekna-budowe-ciala-i-cielesne-mestwo-wspomnienie-ofiar-katastrofy-smoelnskiej-zamienione-w-festiwal-peanow
Prof. dr hab. Maria Dzielska
Jednostka
Zakład Historii Bizancjum
Kontakt
email: marie_dzielska@poczta.onet.pl
Zainteresowania badawcze
Historia starożytna i wczesnobizantyjska, zwłaszcza dzieje i kultura cesarstwa rzymskiego. Prowadzi aktualnie badania nad pogańskimi i chrześcijańskimi intelektualistami późnego hellenizmu, myślą filozoficzną, ustrojową i systemami religijnymi u schyłku starożytności.

Uuuuuuuu odjechana profesorowa!
To zdaje się bardziej skomplikowane i jeszcze bardziej śmieszne czy jak kto woli tragiczne (pewnie jak zwykle – tragikomiczne - poza rzecz jasna jakby oczywistą normalną „bizantyjską” buraczaną estetyczną głupotą - cielesne męstwo? – cechy wywiedzione z zakompleksionego wycofanego „wawelskiego cesarzyka” ? i własnej czułostkowości o seksualno –politycznym podłożu?)
Podbudowanie własnych prostackich poglądów „wzniosłą ideologią” jak widać ciągle niezaspokojone - ale na UJ?

Jeśli się pisze książkę poświęconą takiej postaci jak Hypatia która staje się ofiarą niemal symboliczną - chrześcijańskiego fanatyzmu ( jednocześnie usiłuje się to nieco rozmyć w polityce i osobistych porachunkach) to już jest śmiesznie - ale kiedy jest się krewną świętej i zaczyna się kreować świętość (na polityczne zlecenie?) u „śliskiego fryzjerczyka” ( jak mawiała moja babcia szczególnie wyczulona na polityczne i tym samym niebezpieczne błazeństwo) to co to może znaczyć ? – że Hypatia znów przegrała i zostanie poćwiartowana/spalona na jakimś religijnym ołtarzyku?

Pani profesor najwyraźniej uległa czysto seksualnej fascynacji władzą (władzą na styku z religią czyli w stylu rzymsko-bizantyjskim) więc - albo idzie po rektorską (albo inną dla siebie) władzę albo zaczadzenie ideologiczno hormonalne zagęszcza się na starość i wtedy natychmiast trzeba taką jednostkę izolować –przynajmniej od jakiegokolwiek wpływu na studentów – ( bo jaki mogła u nich „wytworzyć” mechanizm krytyczny- i czy to raczej nie jest mechanizm czysto ideologiczny?)
Ręce opadają droga kadro „szacownego” UJ ( „pindowatość” tężeje?)


--
Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze
Bracia Marx
Edytor zaawansowany
  • andrew.wader 19.08.15, 11:58
    by_t napisał:

    >Jeśli się pisze książkę poświęconą takiej postaci jak Hypatia która staje się ofiarą
    > niemal symboliczną - chrześcijańskiego fanatyzmu ( jednocześnie usiłuje się to
    >nieco rozmyć w polityce i osobistych porachunkach)

    Mnie osobiście najbardziej fascynuje zachodzący proces, że .. obywatele wolnego kraju .. w demokratycznych wyborach głosują i zagłosują tak - aby im odebrano im możliwie dużo wolności..

    O dziwo to się w historii wydarzyło już wiele razy .. no i właśnie wydarza się teraz w naszym kraju.. ~ Andrew Wader
  • speedyhawk 19.08.15, 14:58
    andrew.wader napisał:

    > Mnie osobiście najbardziej fascynuje zachodzący proces, że .. obywatele wolnego
    > kraju .. w demokratycznych wyborach głosują i zagłosują tak - aby im odebrano
    > im możliwie dużo wolności..

    Wolność nie jedno ma imię. Niby na czym ta wolność miała polegać za rzadów
    lewackich przywódców? Na faworyzowaniu gejów wszelakiej maści?
    Świat ma znacznie więcej kolorów niż tylko biały i czarny.
    Polska prawica ma kolor zbyt biały, a lewica zbyt czarny. Brakuje czerwieni, bo to
    kolor rewolucji, a ta może być też duchowa.
  • by_t 19.08.15, 22:49
    andrew.wader napisał:

    > Mnie osobiście najbardziej fascynuje zachodzący proces, że .. obywatele wolnego
    > kraju .. w demokratycznych wyborach głosują i zagłosują tak - aby im odebrano
    > im możliwie dużo wolności..
    >
    > O dziwo to się w historii wydarzyło już wiele razy .. no i właśnie wydarza się
    > teraz w naszym kraju.. ~ Andrew Wader

    W wyborach politycznych nie ma nic poza emocjami (w wymiarze społecznym) a umiejętność sterowania tymi emocjami zapewnia władzę.
    (chroniczne „chwianie” się świata czy poetycka „ziejąca otchłań” trzymają/„podgrzewają” społeczne emocje w sposób „naturalny” a kiedy czasami jak teraz zaistnieją "rzeczywiste" zagrożenia no to ideologia zaczyna harcować na całego z wykorzystaniem środków/medium jakiego jeszcze w historii nie miała - stąd większy zasięg epidemii.)
    Strach jest najprostszy i zawsze się sprawdza. Atrakcyjna jest także „zmiana” – co by to nie miało znaczyć + antropologiczna konieczność podporządkowania i głód ideologii (ale o tym pisałem już w poprzednich wątkach)

    [(nie bez znaczenia są także tzw. „obawy bezinteresowne” które reprezentuje np. dum10 /speedyhawk /czy jak tam jeszcze – czyli przerzucanie własnych rozterek (ideologicznych/ontologicznych/seksualnych)
    na innych - w przekonaniu że dotyczą one wszystkich w takim samym stopniu. Brak aparatu krytycznego... + emocjonalne rozchwianie i... już jest gotową pożywką dla „tężejącej pindowatości” ideologicznej + jakaś religia. Strach przed odpowiedzialnością dotyczącą własnej wolności to jak się zdaje dość powszechne obok głupoty - właściwości społeczne nad którymi nie uda się nigdy zapanować. A na końcu – oczywiście tradycyjnie - „geje wszelkiej maści” – no i co się tu dziwić?)

    Mnie raczej interesuje - w kontekście bizantyjskiej pindy z UJ – skąd to narodowe zdziwienie po tym jak społeczeństwo dało dudy? Skoro osoba wykształcona wszechstronnie tak bezkrytycznie „oddaje się” ideologii (co się kryje w tym jej - osobowym przypadku – demencja –seksualny podziw dla władzy- religia czy po prostu melepectwo – to już nieistotne. W sensie społecznym – pozostaje ta wyjątkowa podatność/gotowość na ideologię ? (jeśli nie jest to określony – całkiem konkretny cel – władza)
    Bo jeśli ktoś taki - to jak tu mieć pretensję do „ludu” czy do innych „inżynierów” ? (rzecz jasna nie jest to dla mnie zbyt duże zaskoczenie bo profesorstwo różnie bywa zaburzone ale jednak łatwość – zastanawia –wrodzona skłonność do „satelictwa” bez względu na źródło?)
    Także Twoja tęsknota za autorytetem (dla młodzieży/studentów) obnaża swoje niebezpieczeństwa manipulacji ideologicznej - więc może z tym jednak – ostrożnie (przynajmniej na UJ bo się tam wyradzają wyjątkowe talenty).


    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze
    Bracia Marx
  • andrew.wader 21.08.15, 18:55
    by_t napisał

    ["... a kiedy czasami jak teraz zaistnieją "rzeczywiste" zagrożenia no to ideologia zaczyna harcować na całego z wykorzystaniem środków/medium jakiego jeszcze w historii nie miała - stąd większy zasięg epidemii.) ...

    Strach jest najprostszy i zawsze się sprawdza. Atrakcyjna jest także „zmiana” – co by to nie miało znaczyć + antropologiczna konieczność podporządkowania i głód ideologii (ale o tym pisałem już w poprzednich wątkach) .."]

    Tak jest ..doceniam Twoje spostrzeżenia .. Gdy wybuchła I Wojna Światowa ..to jak wiadomo wszyscy (większość) świętowała, .. cieszyła się.. chyba z tego, że wreszcie będzie się coś dziać. ..no i działo się ..

    Konieczność podporządkowania i głód ideologii .. hm.. trzeba nadal myśleć co może stanowić antidotum ..


    ["... Strach przed odpowiedzialnością dotyczącą własnej wolności to jak się zdaje dość powszechne obok głupoty - właściwości społeczne nad którymi nie uda się nigdy zapanować..."]

    "Strach przed odpowiedzialnością dotyczącą własnej wolności" po części tłumaczy powyższe, no bo jeśli komuś trudno jest wiedzieć "co mu jest wolno" to się rozgląda za "podporządkowaniem i ideologią". To się efektywnie domyka.

    [".. Skoro osoba wykształcona wszechstronnie tak bezkrytycznie „oddaje się” ideologii (co się kryje w tym jej - osobowym przypadku – demencja –seksualny podziw dla władzy- religia czy po prostu melepectwo – to już nieistotne. W sensie społecznym – pozostaje ta wyjątkowa podatność/gotowość na ideologię ? (jeśli nie jest to określony – całkiem konkretny cel – władza)
    Bo jeśli ktoś taki - to jak tu mieć pretensję do „ludu” czy do innych „inżynierów” ? (rzecz jasna nie jest to dla mnie zbyt duże zaskoczenie bo profesorstwo różnie bywa zaburzone ale jednak łatwość – zastanawia –wrodzona skłonność do „satelictwa” bez względu na źródło?)..."]

    Hm.. także jest to o stałym fenomenie. Wiadomo jak francuscy intelektualiści (m.inn. Sartre.. po podróży do ZSRR wychwalali Stalina.. no i n-p. taki Heideger

    [".. Także Twoja tęsknota za autorytetem (dla młodzieży/studentów) obnaża swoje niebezpieczeństwa manipulacji ideologicznej - więc może z tym jednak – ostrożnie (przynajmniej na UJ bo się tam wyradzają wyjątkowe talenty)..."]

    Owszem pisałem o konieczności odwoływania się do autorytetów.. ale miałem na myśli "autorytety"..które stawały się, albo stają się widoczne poprzez ich realne działania.

    W nauce, wobec niezwykłego skomplikowania się spraw ..autorytety tym bardziej są potrzebne, bo nie da się samemu wszystkiego posprawdzać.. Wiem jak to realizują Redakcje pism z IF .. po prostu wpisują nazwisko do Medline (PubMed).. Pozdrawiam ~ Andrew Wader
  • by_t 24.08.15, 00:38
    andrew.wader napisał:

    > Konieczność podporządkowania i głód ideologii .. hm.. trzeba nadal myśleć co mo
    > że stanowić antidotum ..

    Antidotum?

    A czym jest ten - przecież nie nowy pomysł z integracją europejską ? To przeciw- poszczególnym nacjonalizmom rozrywającym ten mały kontynent od zawsze - została wymyślona ta wyjątkowo upierdliwa biurokratyczna procedura – unia europejska.
    Wystarczy realizować nie ulegając populistycznym dupkom tzn. politykom którzy zawsze będą chętnie w imię nacjonalizmów przejmować władzę – czerpiąc siłę ze strachów - ludu.

    Antidotum na poziomie podmiotowym też nie jest zbytnią tajemnicą –trzeba dzielnie znosić „nędzę samotnej ludzkiej egzystencji” i czymś się zająć na przestrzeni krótkiego żywota który jest udziałem gatunku - nie czyniąc tymi zainteresowaniami - zbytniej krzywdy innym egzemplarzom gatunku.
    To jest proste - ale błaznów ci u nas dostatek – bezmyślnych błaznów którzy koniecznie muszą mieć jakiś dodatkowy powód by znaleźć coś w rodzaju motywacji.
    Ta motywacja czyli ten niechciany dodatek sprawiający że religia/ideologia ciągle i jak się wydaje –niezmiennie pozostanie największą głupotą charakterystyczną tylko dla naszego gatunku.

    Największym wyzwaniem pozostaje rozszerzenie własnej grupy krewniaczej na cały gatunek – na całą populację z pewną przesadą nazywaną – „ludzkością” czyli na każdego jej przedstawiciela z osobna i w miarę możliwości - bezwarunkowo.


    > "Strach przed odpowiedzialnością dotyczącą własnej wolności" po części tłumaczy
    > powyższe, no bo jeśli komuś trudno jest wiedzieć "co mu jest wolno" to się ro
    > zgląda za "podporządkowaniem i ideologią". To się efektywnie domyka.

    Komu jest „trudno wiedzieć – co mu jest wolno?” – mówisz jak ci którzy wiedzą i chcieli by ustalić to –co komu jest wolno wiedzieć ??? – ale mam nadzieję że to tylko zapał a nie przygotowanie jakiejś ideologii.


    > Owszem pisałem o konieczności odwoływania się do autorytetów.. ale miałem na m
    > yśli "autorytety"..które stawały się, albo stają się widoczne poprzez ich realn
    > e działania.

    Może trzeba mieć „świadomość” że wybór tzw. autorytetów podmiotowo odbywa się w dużym stopniu poza naszą świadomością i dokonywany jest dla wygody naszego ustroju – którego jesteśmy ciągle tylko mało „świadomym” (niewyjaśnionym także) emocjonalnym dodatkiem. (jeśli masz na myśli przykład - ostatnich wyborów które pokazały "wybór autorytetu na podstawie realnego działania" to chyba nie zauważyłeś że wybierający - dali dudy? )

    Autorytet - jest nim w sposób rzeczywisty tylko wtedy - kiedy przekazuje na tyle skuteczny mechanizm krytyczny - by mu sam ów autorytet podlegał - i mógł być pod wpływem działania owego mechanizmu sam koniecznie/bezwarunkowo odrzucony – bez zbędnych resentymentów.

    Nawiązując do (wzbudzającego w Tobie zdziwienie?) opisu godnego podziwu współżycia małżeńskiego - dwojga wyjątkowo interesujących przedstawicieli gatunku – którzy moim zdaniem mogli by uchodzić za autorytety w dziedzinie tolerancji i zrozumienia (także czułości ) w związkach międzygatunkowych (może się wszystko zgadzać J.P. Bowles zamiast J.P. II bo było ich dwoje) Ale trzeba by uzupełnić ten opis o przedstawienie - mechanizmów krytycznych charakteryzujących rzeczywisty autorytet - (pozwalających powiedzieć wszystko) które zawiera np. twórczość Markiza de Sade’a –
    i teraz - kiedy możesz w swoim rozumieniu dołączyć to wyklęte nazwisko do Sartre’a i Heidegger’a ( przez dwa „g” on też był do tych dwóch literek przywiązany) oraz innych „wrednych” filozofów – powinieneś spokojnie rozważyć -
    jeśli Tobie wzniesienie się ponad zakorzenione i jednocześnie powierzchowne - poglądy – dotyczące „filozofii” - sprawiają taką trudność - to jak długa droga czeka np. taką grupę (nazywaną społeczeństwem) jak tak - która zamieszkuje Polskę ze swoim historycznym obciążeniem między innymi np. religijnym (+ 50 lat bez dostępu do współczesnej myśli europejskiej oraz kapitału + strachy i manipulacje polityczno –społeczne + 200 lat niewoli i koniecznego zawieszenia na kościele itd. itp). przecież na takim „podłożu” już na pierwszy rzut oka - najwydajniejsza techniką zdobywania władzy - będzie jakiś miękki nacjonalizm nazywany „patriotyzmem prawdziwym”- kultywowanym/czczonym - rzecz jasna jedynie przez „prawdziwych Polaków” (usprawiedliwiany strachem przed obcymi lub mitycznymi lewakami czy po prostu przed „nieprawdziwymi Polakami”).

    Stąd pewnie u pewnej liczby (bo przecież nie u wszystkich –na szczęście) kompleksy oraz nieustający strach przed odpowiedzialnością własnej wolności lub „zdrowe” objawy zaniepokojenia u wychowawców przyszłych pokoleń – które podsuwają tym biedakom pozbawionym „aparatu krytycznego” wszelkie bizantyjskie bzdury – bo wygodniej a i tak łykną.

    Niestety nie mam zbyt dużo czasu by rozpisywać się o Markizie ale polecam - lekturę. Filozofowie artyści – to najcenniejsze egzemplarze gatunku.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze
    Bracia Marx
  • speedyhawk 24.08.15, 16:24
    by_t napisał:

    > Autorytet - jest nim w sposób rzeczywisty tylko wtedy - kiedy przekazuje na tyle
    > skuteczny mechanizm krytyczny - by mu sam ów autorytet podlegał - i mógł być
    > pod wpływem działania owego mechanizmu sam koniecznie/bezwarunkowo odrzucony;
    > bez zbędnych resentymentów.

    Bardzo dobra definicja autorytetu. Szkoda tylko, że jedynie teoretyczna.
    Moim zdaniem nie istnieje autorytet bez opinii, a tą tworzy lud pracujący miast i wsi.
    Nie ma to zbyt wiele wspólnego z krytycyzmem, ale opiera się tak jak wszystko co tylko
    dotyczy działalności człowieka, na emocji.
    Mechanizmy emocji ludzkiej są wystarczająco złożone, aby stworzyć prawie absurdalną
    wizję świata.
  • andrew.wader 26.08.15, 13:27
    by_t napisał:

    >A czym jest ten - przecież nie nowy pomysł z integracją europejską ? To przeciw-
    > poszczególnym nacjonalizmom rozrywającym ten mały kontynent od zawsze -
    > została wymyślona ta wyjątkowo upierdliwa biurokratyczna procedura – unia europejska.

    Zawsze warto przypominać, że UE utworzono aby okiełznać Niemcy. Jak na razie jakoś to idzie. Natomiast jest problem co ma być zabezpieczeniem, na rozległych obszarach Azji (Rosja, Korea Północna, Chiny ..itd.)

    >Nawiązując do (wzbudzającego w Tobie zdziwienie?) opisu godnego podziwu współżycia
    > małżeńskiego - dwojga wyjątkowo interesujących przedstawicieli gatunku – którzy moim
    > zdaniem mogli by uchodzić za autorytety w dziedzinie tolerancji i zrozumienia (także
    > czułości ) w związkach międzygatunkowych (może się wszystko zgadzać J.P. Bowles
    >zamiast J.P. II bo było ich dwoje)

    Zamieściłem tą opowieść nie dlatego, że się zdziwiłem, lecz dlatego że chciałem poinformować "szersze grono" o tych dwóch "interesujących osobach"

    Odnośnie autorytetów :

    Napisałem .: " ... pisałem o konieczności odwoływania się do autorytetów.. ale miałem na myśli "autorytety"..które stawały się, albo stają się widoczne poprzez ich realne działania."

    Ty napisałeś .: " Autorytet - jest nim w sposób rzeczywisty tylko wtedy - kiedy przekazuje na tyle skuteczny mechanizm krytyczny - by mu sam ów autorytet podlegał - i mógł być pod wpływem działania owego mechanizmu sam koniecznie/bezwarunkowo odrzucony – bez zbędnych resentymentów."

    To jest bardzo dobra definicja.. dziękuję.. to jest dobry wkład w trafne pojmowanie pojęcia autorytet. Ja pisząc że ludzie stają się autorytetami jeśli realnie działają, miałem oczywiście .. w domyśle... że ich działania są z pożytkiem dla ludzi, że są użyteczne i przyjazne dla ludzi. Ty poszerzasz określenie.. o konieczności ...hm.. "wnoszenia przez taki autorytet mechanizmu krytycznego", któremu dany autorytet by podlegał i mógł być odrzucony. Świetnie ! Problemy mogą być jedynie z tym kto ustala ów "mechanizm krytyczny".

    No ale może na przykładach. Konieczność istnienia autorytetów, jest widoczna w życiu codziennym np. w rodzinach w których ktoś ciężko zachoruje (np z podejrzeniem chłoniaka albo raka jajnika - albo na chorobę nieznaną ale ciężką). Co wtedy robimi ..gorączkowo szukamy autorytetu lekarza, który ma opinię "dobrego" lekarza. Inny przykład.. Czytam teraz jedną z powieści Johna Irvinga. Ciekawe, czy wg. Ciebie John Irving jest autorytetem .. (dla mnie jest .. a określenie w jakiej dziedzinie.. to ciekawa sprawa).

    Na forum "nauka" jeśli mowa jest o autorytetach to na ogół w kontekście poszukiwania osoby, która wypowiedziałaby się na temat pewnych problemów interdyscyplinarnych (dla wąskich, technicznych problemów, łatwo jest znaleźć autorytet)..i tu jest kłopot ..Nie sposób jest wiedzieć wszystko. Trzeba oszacować .. zakres oczytania, wykształcenia, i rozsądek w interpretacji spraw na których w zasadzie nie sposób jest się znać dogłębnie. Najtrudniej jest poszukiwanie autorytetów w sprawach etycznych .. Ponieważ opieranie się o opinie duchownych prowadzi od razu do "wojny ideologicznej".. nie ma rady trzeba ich poszukiwać wśród filozofów (jakkolwiek nie wiem czy np. taka Alice Munro nie jest tu bardziej przekonywująca) ~ Andrew Wader

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka