• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Moje nadpobudliwe dziecko... Dodaj do ulubionych

  • 24.11.04, 11:00
    Witam i zapraszam do przedstawienia swoich wyjątkowych Pociech.

    Skoro zapraszam, może zacznę od siebie:

    Jestem mamą siedmioletniego (juz prawie ośmio-) Karola, który jest w trakcie
    diagnozowania ADHD. Może w trakcie diagnozowania to za dużo powiedziane, bo
    czekamy na wizytę w Centrum Terapii Behawioralno-Poznawczej, która - choć
    prywatnie - dopiero w lutym odbyć się może, takie są terminy oczekiwania na
    wizytę. Jak widać, nie jest łatwo dostać się do specjalisty, czy to dlatego,
    że ich zbyt mało, czy też problem ADHD ma aż taki zasięg, trudno mi to
    ocenić, bo zaczynam dopiero.
    Zajęliśmy się na poważnie problemem ADHD dopiero teraz, w pierwszej klasie
    podstawówki, choć właściwie kłopoty były "od zawsze", począwszy od
    przedszkola...
    Choć byliśmy u wielu specjalistów (psycholog, drugi spycholog, trzeci
    psycholog..., neurolog, pediatra, fizjoterapeuta nawet, zwykle wizyty
    kończyły się konkluzją: żywy, bystry... wyrośnie...
    Niestety, lata płyną, a dziecko nie wyrasta, problemy zaś mnożą się i są
    coraz bardziej poważne... Miejmy nadzieję, że uda nam się sprostać temu
    niełatwemu zadaniu "wyprowadzenia dziecka na ludzi" i przede wszystkim pomóc
    mu, by czuło się szczęśliwym, wartościowym, człowiekiem.
    --
    Gosia
    Edytor zaawansowany
    • 24.11.04, 13:22
      Witam,
      U mojego brata niedawno Pani psycholog zaczęła podejżewać właśnie ADHD. Mam
      pytanie: w jaki sposób objawia się TO u Twojego syna??

      --
      Pozdrawiam serdecznie;
      Sylwia,
      mama Aleksandra /28 07 2002/
      • 24.11.04, 13:49
        Wiem, że na ADHD jest teraz swoista „moda”. Tak naprawdę trudno jest
        zdiagnozować dziecko. Ja zresztą też się waham, gdyż po pierwsze nie jestem
        lekarzem, po drugie syn mimo swojego „rozbiegania”, świetnie sobie radzi z
        nauką. Największym problemem syna jest nadruchliwość, bieganie (jak nakręcony),
        normalnie jakby go cos rozsadzało od środka, nie wdrapuje się wprawdzie na
        firanki i żyrandole, ale jego ruchliwość jest nie do opanowania, kilka razy
        zrobił sobie krzywdę, ponieważ „lata na oślep”, stwarza też zagrożenie dla
        innych zwłaszcza w większej grupie (wtedy jest jeszcze bardziej pobudzony i nie
        jest w stanie się zatrzymać (chociaż jest po paru minutach wiśniowy z
        rozgrzania i spocony). Nie respektuje poleceń, nie reaguje na zwracanie uwagi,
        jest rozkojarzony, robi wszystko zanim pomyśli. Tak, jakby myślał rękami i
        nogami, a nie głową. Jest impulsywny, reaguje gwałtownie, jak się cos nie uda
        płacze straszliwie, histerycznie wręcz. Mam wrażenie, że jego rozwój
        emocjonalny jest sporo niżej niż intelektualny. Jak odrabia lekcje, co chwila
        wstaje i np. zaczyna robić cos innego albo np. mówi, że mi coś przeczyta, bo mu
        się coś akurat przypomniało. Generalnie jest tak, że nie jest w stanie nic
        zrobić od początku do końca, bo co chwila cos nowego mu wpada do głowy i
        zaczyna to od razu robić, i robi, aż mu się coś nowego przypomni i zaczyna tę
        nową rzecz wtedy robić. W szkole wstaje co chwila, chodzi po klasie, rozmawia,
        właściwie buzia mu się nie zamyka. Jest tez coś takiego, że mówi, co aktualnie
        robi albo co sobie myśli, wiem, że dzieci tak robią do pewnego wieku (bodajże 6
        lat).
        To nie wszystko, wiele jest różnych innych uciążliwości.
        Tak naprawdę to sama nie wiem, czy to możliwe, żeby mojemu synowi to dolegało,
        bo np. z nauka radzi sobie rewelacyjnie, uczy się najlepiej w klasie, mimo iż
        wygląda jakby zwykle nie uważał. Nie widać zadatków na dysleksję, dysgrafie ani
        nic takiego, ale skoro mówią, że mam sprawdzić w tym kierunku, to sprawdzę,
        zrobię, co się da. Jest mądrym, bardzo bystrym dzieckiem, ale jak się go widzi
        np. na przerwie, to istny zwierzak, który lata na oślep nie bacząc na nic.
        Nie chcę się go czepiać, bo wiele osób mi mówi, żeby dać spokój, bo mu się
        nudzi i go rozpiera dlatego, ale skoro wszyscy nauczyciele piszą do mnie, że
        nie da się tak dalej, to cos chyba jest na rzeczy, w każdym razie sprawdzić to
        u specjalisty trzeba.
        Mam nadzieję, że mój syn nie ma ADHD, może jest tylko nadruchliwy...
        Mam nadzieję, ale zobaczymy...
        --
        Gosia
    • 24.11.04, 19:14
      Witam,
      mam przyjemność przedstawić mojego 13-mies. synka Piotrusia - urwisa, jakich
      mało. Piotruś nie znosi:
      - karmienia łyżeczką,
      - ubierania,
      - przewijania,
      - lekarzy,
      - dużej ilości nowych osób (wszelkie imprezy rodzinne - porażka),
      - jakichkolwiek zakazów, czyli tzw. dyscypliny;
      Ledwo toleruje:
      - swoje zabawki,
      - spacery w wózku,
      - pływanie na basenie;
      Uwielbia:
      - wszelkiego rodzaju przeżycia ekstremalne (kołysanie, bujanie pod sufit, mocne
      uściski i łaskotki),
      - bieganie z dużą prędkością i we wszystkich kierunkach,
      - wyciąganie ubrań z półek i utensyliów kuchennych z szafek,
      - nocne ciumkanie cyca (co 2 godz.!!!),
      - wierszyki, wyliczanki, bajki, książeczki, piosenki (nawet w moim wątpliwym
      wykonaniu).
      Jest małym nerwuskiem, szybko wpada w złość (czyt. w szał), tupie
      nogami,zaciska pięści, wrzeszczy i terroryzuje otoczenie, ale jest naszym
      najcudowniejszym i najukochańszym skarbem! Z każdym dnniem uczę się przy nim
      anielskiej cierpliwości, dobroci a nawet... stoickiego spokoju.
      Od kilku m-cy rehabilitujemy synka (z powodu asymetrii); nasza rehabilitantka
      (po wstępnej rozmowie nt. zachowań Piotra) zaproponowała nam wypełnienie
      kwestionariusza integracji sensorycznej (SI), aby sprawdzić, czy synek jest
      nadpobudliwy. Z testu i z naszych rozmów wynika, że JEST.
      Oczywiście - nie mówimy tu o ADHD - na taką diagnozę jest na pewno za wcześnie.
      Dostaliśmy "zadania domowe" w formie zabaw, które mają na celu wyciszenie
      malucha. Ćwiczymy zawzięcie od 4 tyg. i czekamy na efekty.
      Ogromnie się cieszę, że powstało to forum. Możemy wymieniać się zarówno
      informacjami teoretycznymi, jak również (albo przede wszystkim) dzielić
      własnymi doświadczeniami.
      Pozdrowionka dla wszystkich rozbrykanych dzieciaczków - Agnieszka z Piotrusiem.
      • 27.11.04, 20:29
        Jagnisiu,
        mamy to samo. Mateusz ma 19 miesięcy. Rehabilitowany od 5 m.z. Wzmożone
        napięcie i asymetria. jest po wylewie II stopnia. Tez chce go zapisac na
        terapię SI. Czy mozesz opisa te wiczenia domowe w skrócie?
        Do autorki postu: gdzies przeczytałam, ze często dzieci z ADHD mają ponad
        przeciętny iloraz inteligencji. W tym kontekscie to chyba nic dziwnego, że
        dobrze się uczy:)
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=17130110&a=17130110
        pozdrawiam
        mami
        • 28.11.04, 13:02
          cześć mami2,
          znamy się również z forum "rehabilitacja dzieci" :-)
          Nasze zadania domowe polegają na dostarczaniu maluszkowi określonych bodźców
          poprzez: bujanie na wiele sposobów (huśtawka, bujanie w kocu), wożenie na kocu
          po podłodze (na pupie, na plecach, na brzuszku - jak się da), ściskanie i
          przytulanie (jak najczęściej). Piotruś bez problemu zaakceptował i
          polubił "terapię" (o niebo bardziej, niż np. ćwiczenia metodą Bobath, o Vojcie
          nawet nie wspomnę). Elementy SI wprowadziliśmy dopiero 4 tyg. temu,
          na rezultaty trzeba na pewno dłużej poczekać, CHOCIAŻ ostatnio synek poświęca
          dużo więcej uwagi swoim zabawkom. Powiem więcej - potrafi się nimi BAWIĆ jakiś
          czas (jeszcze miesiąc temu zabawa trwała nie dłużej, niż 5 min). Nie wiem, czy
          to efekt naszej pracy nad wyciszeniem dziecka, czy po prostu Piotrek
          osiągnął "taki wiek", w każdym razie jest na pewno mniej absorbujący niż
          dotychczas.
          Uściski - Agnieszka
          PS. Jak się objawia nadpobudliwość u Mateusza? Czy są problemy z karmieniem?
          Snem i zasypianiem?
          • 29.11.04, 09:22
            uff, w sumie dobrze że zapytałaś bo muszę uporządkować sobie w głowie zachowania
            Mateusza przed jutrzejszą wizytą u neurologa (mieliśmy kilka miesiecy przerwy).
            A więc:
            1. Karmienie. Mateusz nie cierpi jesc, tzn. moze i kiedy próbuje czegoś sam to i
            tak, ale wtedy zjada ilości śladowe, żeby go nakarmić np. 150 ml kaszki potrzeba
            nie lada cierpliwości, krótkiej koszulki (bo nieżle się wtedy osoba karmiąca
            poci!) i czegoś do zajęcia rąk (ostatnio dajemy mu takie puzzle piankowe).
            Karmienie wygląda tak, że on cały czas wstaje i wychodzi z krzesełka, cały czas
            rusza buzią tak, że nie można trafić łyżeczką, czesto wymachuje rękami i
            rozrzuca całe jedzenie po ścianach...często karmimy go na ...parapecie, wtedy
            przygląda się przejeżdzającym samochodom, ale do tego potrzeba sporej siły
            fizycznej a ja waże 48 kg
            2. Sen. Mateusz miał takie miesiące, że ładnie zasypiał sam. Budził się ok 1, 2
            w nocy i wtedy do 5 rano potrafił się budzić co pół godziny, nawet częściej.
            Teraz z kolei nie mam mowy o samodzielnym zasypianiu. Musze się położyć z nim a
            on wtedy zasypia lekko pociągając mnie za włosy. To się dzieje gdzies w okolicy
            22.30, śpi do 5, a potem znowu się kręci..:( Dalej niestety śpi z odgiętą głową
            do tyłu, kiedy próbuje mu tą głowę lekko przyciągnąc do klatki piersiowej
            trafiam na silny opór, widac ta nieprawidłowość naprawdę silnie się utrwaliła,
            nie wiem czy jemu jeszcze nie jest potrzebna rehabilitacja ruchowa...
            3. Ręce. Ręce ciągle uciekają w bok, trzepocze nimi, szczypie, drapie, a
            ulubiona zabawa to wyrywanie włosów jego siostrze i mamie, czasem robi to
            znienacka, wtedy naprawde moze to zabolec, zwłaszcza czteroletnie dziecko..
            4. Zachowanie. Ulubione czynności to skakanie po łóżku na jego skraju,
            przechodzenie przez kanapy, podchodzenie do krawędzi i spoglądanie co jest w
            dole (na razie tylko raz spadł), wchodzenie na wysoki stół w kuchni, walenie w
            ściane wszystkim co mu wpadnie w ręce, ostatnio są to pokrywki, w ogóle on
            uwielbia jak jest hałas i huk. Kiedy nie dostaje czegoś co chce strasznie
            histeryzuje, kiedy biorę go wtedy na ręce, żeby go wynieść np. z łazienki co by
            poraz dziesiaty nie wysypywał proszku na podłogę, zachowuje się nieobliczalnie,
            odchyla głowę do tyłu i zaczyna się "przelewać" przez ręce, martwię się że
            kiedyś naprawdę sobie zrobi krzywdę. Aha, uwielbia dotykać niebezpiecznych
            przedmiotów np. gorący kaloryfer, kuchenka gazowa (zakupiliśmy osłonkę), kubek z
            kawą. Czasem mam wrażenie ze on jedzie "na maksa" , brak w nim jakiegokolwiek
            instynktu samozachowawczego....NIE CIERPI WYCHODZIC Z WANNY PO KĄPIELI, WTEDY
            PRZEZYWAMY PRAWDZIWY HORROR. PO PROSTU NIE MOZNA GO WYJĄĆ!
            Poza tym, jest niesamowicie inteligentny. Naprawdę zaczyna fajnie mówic. Juz
            proste zdania i bardzo trudne wyrazy: żaluzje, aborygen, Amerika, Milenka,
            pamięta już swoje imie i nazwisko, zna imona i nazwiska babć, dziadków, cioć. Ma
            rewelacyjną pamięć. Kiedy zobaczy coś np w tv zaczyna komentować sytuację np.
            Pieś grizie tam.:)
            To tyle o Mateuszku
            Przepraszam za dłużyznę
            --
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=17130110&a=17130110
            pozdrawiam
            mami
            • 30.11.04, 12:40
              Cześć,
              mój Piotrek ma podobny temperament, jak Twój Mateusz. Ostatnio tak bardzo nie
              chciał iść na spacer, że na wózku zrobił mostek (wygiął się maksymalnie do
              tyłu). To wyginanie się do tyłu trochę mnie niepokoi, w czasie snu gówka też
              odchyla się mocno w tył.
              Agnieszka.
              PS. Jak wizyta u neurologa?
            • 18.12.04, 14:06
              Witaj, dziekuje za zyczliwe zainteresowanie sie moim watkiem na e-mamie. Jak
              tylko "ewitek" podala mi link do tej strony, weszlam tu i przeczytalam
              wiekszosc watkow jednym tchem. Wyobraz sobie, ze twoj Mateusz zwrocil moja
              szczegolna uwage jako "lustrzane odbicie" mego Michala. Napisz, moze na priva,
              jak sobie radzisz... pozdr.
    • 29.11.04, 11:40
      Dzięki, że takie forum założyłaś Gosiu!
      Jestem mamą siedmioletniego Igora. Zawsze był dzieckiem żywym, ruchliwym,
      inteligentnym i bystrym. W przedszkolu nie było jakichś specjalnych problemów z
      zachowaniem, słuchał poleceń, uczestniczył w zabawach i zajęciach edukacyjnych.
      Był lubiany przez dzieci, bo miał zawsze tysiąc pomysłów nie zawsze jednak
      zgodnych z normalnymi regułami postępowania. Może to dzięki mądrości i
      cierpliwości Pani udało się jakoś bezboleśnie przejść ten okres. Jednak pewne
      oznaki problemów zaczęły się z pójściem do zerówki. Pani monitowała mi, że Igor
      jest ruchliwy, że wychodzi z ławki, dość dużo gada, przeszkadza w zadaniach
      innym dzieciom. No więc ja gadałam mu, gadałam, prosiłam - trochę
      poskutkowało. Widziałam, że się chłopak stara. Pani nie narzekała rozumiejąc,
      że Igor jest dzieckiem ruchliwym i pozwalała mu na pewną dozę swobody.
      W domu moje dziecko musi sobie pobiegać , pokrzyczeć, powygłupiać się z psem,
      podrażnić (przedrzeźniając lub podszczypując) młodszą siostrę. W pokoju ma
      wieczny bałagan, brudne skarpetki przeplatają się z książką od religii a
      samochodziki można znaleźć w klockach i na półce z podkoszulkami. Sprząta
      dopiero po moim wyraźnym poleceniu. Sprząta, właściwie upycha gdzie popadnie.
      Dopiero kiedy sprawdzę i włączę się do sprzątania trochę bardziej
      uporządkowanie to wygląda.
      W szkole mój syn dostał już kilka uwag, że wychodzi z ławki, spaceruje po
      klasie, je i pije na lekcji, gada z kolegami a na przerwach biega po korytarzu.
      Rozmawiałam z Panią i mówiła, że ma kilkoro takich raptusów w klasie ale Igor
      jest najgorszy i ona jest zmęczona i nie może sobie poradzić i ja mam coś z tym
      zrobić. A i jeszcze powiedziała mi, że może synowi poświęcam zbyt mało czasu i
      za mało okazuję mu matczynej miłości. Byłam zdruzgotana i nie zareagowałam
      odpowiednio. Rzeczywiście zaczęłam doszukiwać się winy w sobie. Ale oczywiście
      rozmawiałam też z dzieckiem obiecał, że będzie nad sobą panował, że nie będzie
      wychodził z ławki .... Codzienne sprawdzanie zeszytów zaczynam od dzienniczka i
      zaglądam tam z bijącym sercem, co też mój synuś dzisiaj zmalował. Nota bene
      Igor dostaje dobre stopnie, ale w domu jest to okupione ciągłą pracą
      pilnowaniem. Siedzę z nim całe popołudnie i odrabiamy lekcje. Ze skupieniem się
      na jednej czynności ma kłopoty, wiele bodźców go rozperasza, wstaje musi się
      przebiec i dopiro wraca do lekcji, widzi pająka spacerującego po ścianie i
      natychmiast musi go unicestwić. A jeszcze mamy przy odrabianiu lekcji
      asystentkę w postaci mojej dwuletniej córki więc dochodzą kłótnie o kredki,
      wydzieranie sobie wzajemnie książek itp...Musiałam kupić mej dwulatce podobny
      zestaw szkolny jak ma Igor bo to było nie do wytrzymania.
      Wiem, że Igor wykazuje większość cech ADHD, ale jak mi powiedziała psycholog
      szkolna dzieci teraz są w większości bardzo rozkojarzone, dość ruchliwe bo
      takie jest ich otoczenie każdy się spieszy, wszystko robione jest w biegu.
      Jeszcze zaczekam z diagnozowaniem ADHD bo widzę że Igor się stara i zaczyna
      umieć panować nad tym chaosem, cieszy się kiedy może się pochwalić brakiem
      uwagi czy pochwałą Pani.
      A wy co otym myślicie?
      Pozdrawiam gorąco Beata.
      • 29.11.04, 13:18
        Beato, ja się jak najbardziej z Tobą zgadzam. Też staramy się o jak
        najbardziej "uporządkowane" życie syna, pilnujemy przy lekcjach, bo też co
        chwila wstaje i ma coś innego na głowie. Być może to, ze radzi osbie jeszcze,
        to kwestia mimo wszystko dopilnowania i stymulacji...
        Właściwie czekałabym na efekty, gdyby nie to, że w szkole podobno faktycznie
        jest fatalnie.
        Uwagi na porządku dziennym, też się boję zaglądać do dzienniczka.
        Z nauczycielami najchętniej bym nie rozmawiała wcale, bo dokładnie wiem, co
        mają mi do powiedzenia. I że mam rozmawiać... ja naprawdę to robię. Syn pracuje
        sobie niechcący sam na fatalną opinię i już się jej dorobił.
        Mam wrażenie, że wszystkie jego kłopoty biorą sie z nadruchliwości jakiejś, ale
        żadna dawka ruchu nie jest dla niego wystarczająca.Spóbujemy z basenem, to
        podobno jakoś tak rozluźnia i wycisza...
        Jestem w kontakcie ze szkolnym psychologiem, jak zasugerowała nauczycielka i po
        prostu stosuję się do zaleceń. Też nie jest mi miło, jak nauczycielka sugeruje,
        że może to jakiś problem w domu, coś na linii: rodzice-dziecko.
        Nie zarzekam się, że nie i że wszystko robię idealnie, ale mam wystarczające
        wyrzuty sumienia z tego powodu, że moje dziecko ma takie, a nie inne problemy i
        wielokrotnie zadaję sobie pytanie, gdzie zawiodłam, i tak samo się obwiniam,
        jak większość rodziców z tego typu problemem, tylko co z tego?
        Buuuuu :-(
        --
        (: Gosia :)
        • 29.11.04, 18:14
          No tak, ja jeszcze jestem w pracy a moje dzieci zostały dziś z tatusiem.
          Muszę zaraz pędzić, bo nie wiem, czy lekcje odrobione, a nie chciałabym z
          Igorkiem siedzieć późno w noc. Ja mam jeszcze jeden "dziecięcy" problem -
          moja "asystentka szkolna Igorka" czyli córka Nina urodziła się z rozszczepem
          wargi i podniebienia, więc patrzę na przypadłość synka z pewnym dystansem.
          Kiedy włócząc się po różnych szpitalach z Ninką (zresztą całkiem z nią w
          porządku - logopeda w IMDzie 1.XII)widzę ile nieszczęścia różnego kalibru
          spotyka te biedne dzieciaczki, kiedy wielką radość sprawia rodzicom już ruch
          paluszka, czy rączki ich dziecka myślę, że dobrze będzie i z naszymi pociechami.
          To taka refleksja na koniec pracowitego dnia.
          Trzymaj się Gosiu i pozdrowienia dla Karola.
          A swoją drogą czytaliście książeczki o koszmarnym Karolku (upssss). Już mówiłam
          Igorkowi, że powinno być o koszmarnym Igorku - tak jest prawdziwie.
          Lecę do lekcji - Beata.
        • 29.11.04, 18:23
          witajcie. z wielkim zainteresowaniem i uwaga przeczytalam wszystkie Wasze
          posty. Jestem mama 6miesiecznego Szymona. Szymon jest cudownym dzieckiem,
          wesolym i bardzo ale to bardzo ruchliwym. Nie wiem czy to moze byc wstep do
          ADHD bo teraz to nie ma chyba sensu o tym mowic. Ja mam do Was pytanie czy
          kiedy Wasze dzieci byly takie male jak moj chlopczyk to jakie bylo ich
          zachowanie?
          Szymona rozpiera energia od chwili otwarcia oczu ok 8 rano do momentu ich
          zamkniecia ok 20. w dzien spi ok 4 godzin ale w nocy to porazka. budzi sie co 2
          godziny, placze i marudzi. kreci sie w lozeczku, kreci glowa na wszystkie
          strony, macha nogami i rekami. zabawa to z uporem maniaka uderzanie zabawka o
          podloge lub o swoj brzuszek(?), nie wysiedzi spokojnie na rekach tylko kreci
          sie n wszystkie strony. wszystko go interesuje, wszystkiego chce dotknac,
          zobaczyc. czy Wasze dzieci tez takie byly? czy ja mam powod do zastanowienia
          sie co bedzie potem? czy powinnam udac sie na jakies badania np do neurologa?
          dodam ze Szymon potrafi tez spokojnie lezec w wozku, potrafi taz sam pobyc ze
          soba majac obok siebie kilka grzechotek. naprawde bede Wam bardzo wdzieczna za
          odpowiedzi. pozdrawiam Was serdecznie Iwona
          --
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=17457356&a=17457356
          foto.onet.pl/albumy/album.html?id=30646&q=kadam75&k=2
          • 29.11.04, 20:12
            Rzeczywiście, Beato, przypomnienie sobie, że są dzieci z zupełnie innymi,
            naprawdę dużo poważniejszymi problemami, pomaga zachować dystans, sama jak
            sobie co jakiś czas o tym przypomnę, to czuję się szczęściarą, zupełnie
            szczerze. Staram sie pamiętać, ale mi to średniutko wychodzi, taki to już los,
            że sie człowiek skupia na tym, co go najbardziej aktualnie boli. Swego czasu,
            jak Karol miał straszne problemy z alergią wziewną, duszności i te sprawy, a
            potem ciągłe zapalenia uszu przez ponad dwa lata, myślałam tylko o tym. A teraz
            z alergią jakoś ucichło. Uszy po adenotomii sie skończyły.
            A teraz też bym się odczepiła od tego dzieciaka, gdyby nie to, że mi ciągle
            szkoła o jego problemie przypomina, chybabym sobie dała spokój, no ale nie chcą
            mnie zostawić w spokoju ;-)
            --
            (: Gosia :)
          • 29.11.04, 20:20
            Iwonko, Karol zawsze był bardzo ruchliwy. Właściwie jak juz w brzuszku kopał,
            to tez na maksa. Był bardzo bystry od pierwszych dni. Jeszcze w szpitalu, jak
            wychodziło sie z nim na korytarz, to "wpatrywał się" uporczywie w duży kwiat na
            ścianie. Dla niego to musiała być wielka plama (chyba one za wyraźnie nie widza
            w pierwszych dniach życia, hehe). Od najmłodszego wieku interesowało go
            dosłownie wszystko, zaczął raczkować mając pięć miesięcy, po prostu zapitalał
            mi po całym mieszkaniu, zanim jeszcze nauczył się siadać. Jeśli chodzi o
            skupianie sie, to jakoś potrafił sie skupiać na troche, ale tez szybko sie
            nudził i potrzebował kolejnych wrażeń. Wszędzie go z soba brałam, nawet do
            łazienki, jak się myłam, w leżaczku był brany. Pewnie to tez kwestia mojego
            przewrażliwienia, bo dziecko tylko zakwiliło, juz byłam na miejscu, ale taka
            dola matek pierworodnych dzieci (większości), że właściwie ani na krok nie
            pozostawiają dziecka. Na rękach tez sie stale wiercił, nawet podczas karmienia
            musiałam go ciagle poprawiać, bo wiecznie mi "zjeżdżał", chwila nieuwagi i
            dziecko "wisiało" przy piersi, mając ręce i nogi prawie na podłodze (jak
            karmiłam go na kolanach. Co wcale nie znaczy, ze był lub jest nadpobudliwy,
            nadal mam nadzieje, że to jednak nie to, choć juz coraz słabszą ;-)
            --
            (: Gosia :)
          • 30.11.04, 09:42
            Zalecam wizytę u dobrego neurologa dziecięcego. Po co się niepotrzebie
            stresować. Od tego jest lekarz by rozwiał twoje wątpliwości. Jak dziecko
            rozwija się ruchowo? Czy bawi się rączkami? Czy przewraca się z pleców na
            brzuch i odwrotnie, czy bawi się nózkami gdy lezy na plecach? Jak z karmieniem
            go? Czy wygina się do tyłu? Zaobserwuj jego rączki, czy zdarza się ze są
            zacisnietę piąstki?
            --
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=17130110&a=17130110
            pozdrawiam
            mami
            • 30.11.04, 09:42
            • 30.11.04, 10:30
              dziekuje Wam za wszystkie odpowiedzi. Szymon ruchowo rozwija sie naprawde
              dobrze. gdy mial 3 tygodnie potrafil sporadycznie przekrecic sie na brzuszek a
              gdy mial 2 miesiace juz prosto i sztywno trzymal glowe. cieszylam sie z tego
              choc wiem ze to przez jego ruchliwosc. teraz bez problemu przekreca sie na
              brzuszek i na plecki, swietnie wychodzi mu wsadzanie nozek do buzi i lapanie
              sie za paluszki i kostki, podczas karmienia jest ciagle w ruchu (macha nozkami
              czasem sie wygina. zrezygnowalam juz z trzymania go na rekach (byl od poczatku
              karmiony butelka. nie chcial ssac wiec pokarm mi szybko zanikl). klade go na
              werslace i siadam obok niego. kilka lykow spokojnie pociagnie a potem glowa
              chodzi w kazda mozliwa strone, do tego machania rekam i nogami). nigdy nie ma
              zacisnietych piastek.
              mam pytanie jak wyglada taka wizyta i badanie u neurologa. kiedys czytalam ze
              zakladaja dziecku na glowe jakis czepek z elektrodami i sprawdzaja prace mozgu
              czy cos takiego. ma sie to odbywac we snie a uspienie Szymona w dzien w obcym
              miejscu to graniczy z cudem. pozdrawiam Iwona
              --
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=17457356&a=17457356
              foto.onet.pl/albumy/album.html?id=30646&q=kadam75&k=2
    • 29.11.04, 21:32
      Mój 8 letni syn jest juz w trakcie leczenia farmakologicznego. Przyznam jednak,
      że znalezienie odpowiednigo lekarza graniczyło niemal z cudem, ale udało się
      znalazłem naprawdę wspaniałego lekarza. Na razie syn jest w trakcie
      dopasowywania leków, a może to potrwać nawet 2 lata. Jak trudno jest wychowywać
      i żyć z takim dzieckiem. Czasami pomimo tego iż zdaje sobie sprawę że jest to
      chore dziecko doprowadza mnie i żonę do furi, ale jakoś trzeba z tym żyć.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym leczeniu syna.
      Wojtek
      • 07.12.04, 23:24
        Jestem bardzo ciekawa gdzie udało Ci się znaleść wspaniałego lekarza, ja na
        razie robię selekcję negatywną, tj. trafiłam do wspaniałego neurologa, ale
        dostanie się do niego wtedy kiedy jest potrzeba graniczy z cudem, nawet nie jest
        możliwe dostać się prywatnie, a psychiatry nie udało mi się znaleść, mam za sobą
        kilka prób dostania się do Pani dr, która specjalizuje się w ADHD, ale od maja
        tylko przekłada wizyty na bliżej nieokreślone terminy, bo musi jechać odebrać
        nagrodę lub inne wydarzenia tego typu.
        --
        Serdecznie pozdrawiam
        Halina
    • 30.11.04, 10:45
      a znacie jakies sposoby na zrelaksowanie dziecka wieczorem bo po calym dniu
      tego szalenstwa Szymon jest tak strasnie marudny ze bardzo ciezko wytrzymac.
      --
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=17457356&a=17457356
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=30646&q=kadam75&k=2
      • 30.11.04, 13:00
        Cześć,
        mój synek uspokaja się (a nawet zasypia!) podczas bujania na huśtawce lub
        w kocu. Zawijam dziecko w kocyk, w środku dodatkowa kołderka i jeździmy po
        podłodze, albo bujamy: im wyżej - tym większa frajda - dla dziecka oczywiście,
        bo mnie zalewają siódme poty :-)
        Agnieszka.
    • 30.11.04, 13:48
      Moja Malgosia, ma 2 latka i 4 m-ce. Od poczatku byla bardzo ruchliwym i niespokojnym dzieckiem. Problemy ze snem, ciagle placze. Lekarze twierdzili ze ten typ tak ma.
      Bardzo wczesnie zaczela chodzic, mowic. Jednak zauwazam pewne niepokojace objawy mogoce sugerowac ze jest dzieckiem nadpobudliwym: ciagle w biegu, nie potrafi skoncentrowac sie na jednym zajeciu, ciagle sie wyrywa biegnie cos robic, czasami buzia jej sie nie zamyka. Wydaje się nie słuchać tego, co się do niej mówi.
      Poza tym rozwija sie prawidlowo i jak sami lekarze mowia jest jak na swoj wiek nad wyraz madra.
      Lekarze przewaznie stwierdzaja ze ten typ tak ma a jak chcialbym sprobowac cos zdiagnozowac. Czy u dziecka w tym wieku mozna juz cos jednoznacznie powiedziec na temat jej nadpobudliwosci? Czy zglosic sie juz do specjalisty, czy rzeczywiscie poczekac jeszcze?
      Pozdrawiam
      MArek
      • 30.11.04, 14:30
        Wydaje mi sie, że to za wcześnie. U mnie jak z synem pojawiły sie problemy w
        przedszkolu, to wręcz przez kilka lat mówili, że za wczesnie cokolwiek
        stwierdzić. Zajęcia wyciszjące, jeśli takie ktos zna, na pewno nie zaszkodzą,
        ale tak w ogóle to mi sie wydaje, że chyba trzeba poczekać... ale może się
        mylę...
        --
        (: Gosia :)
    • 30.11.04, 18:11
      Witam :)
      Przedstawiam moja wyjatkowa pocieche 11-letniego Kamila, obecnie ucznia 5
      klasy. Kamil jest dzieckiem nadpobudliwym aczkolwiek nie zdiagnozowanym :(
      Zgadzam sie z Wojtkiem, ze znalezienie dobrego lekarza graniczy z cudem, a
      zdiagnozowanie takiego dziecka rowniez jezt nie lada wyczynem w Polsce, no
      chyba poza Warszawa gdzie dziala sam prof. Wolanczyk, ktory ma pojecie o tych
      naszych cudownych, dostarczajacych mnostwa wrazen i...frustracji (czasami), bo
      sam byl takim dzieckiem. Tak wiec glowa do gory nasze dzieciaki uporaja sie z
      tym :)
      Niestety na razie to tyle w kwestii przedtsawienia sie, bo moj 11-latek razem
      ze swoim 15-miesiecznym bratem rozniosa zaraz chate :)
      Pozdrawiam serdecznie - Marta
    • 07.12.04, 10:19
      Mam syna 13 lat z ADHD.Diagnoza postawiona gdy znalazł się w szkole...
      Przeszedł piekło w szkole..Musiałam zabrać go ze szkoły publicznej.. trafił do
      prywatnej... ale niewiedza nauczycieli dotycząca ADHD jest porażająca....
      W tej chwili jest w gimnazjum Programów Indywidualnych. Taka ładna nazwa,
      Nauczyciele niedouczeni w tej kwestii,ma dadal kłopoty wynikające z
      ADHD.....Ręce mi opadają...Jakoś syn nie wyrasta z tego kłopotu....
      • 07.12.04, 23:28
        Napisz coś więcej o tym gimnazjum, gdzie ono jest i jakie ma kryteria przyjęcia,
        na Śląsku chcemy coś takiego założyć, może uda się nam znaleść douczonych pedagogów.
        --
        Serdecznie pozdrawiam
        Halina
        • 08.12.04, 10:37
          Witam!
          Gimnazjum do którego w tym roku zaczął uczęszczać mój syn to GIMNAZJUM
          PROGRAMOW INDYWIDUALNYCH w GD-OLIWIE, Nie powiem założenia programowe dobre ,
          ale jak to ma się do rzeczywistości?
          A poza tym płacę grube pieniądze, bo to gimnazjum prywatne / ok 500 zł/
          miesięcznie. Wydzieram je nam wszystkim z gardła, bo w publicznej szkole syn
          nie miał życia..... i ten problem powinien być roztrząsany gdzieś w KURATORIUM

          Pozdrawiam
          • 08.12.04, 21:55
            jodma ja tez musialam przeniesc syna do prywatnej szkoly :( Szkola publiczna
            potrafila mi jedynie "zasugerowac" indywidualne nauczanie wrrr... Bylam juz tak
            zdesperowana, ze o maly wlos a nie zrobilabym tym ogromna krzywde Kamilowi.
            Niestety w szkole prywatnej wiedza i podejscie nauczycieli do ADHD rowniez
            pozostawia wiele o zyczenia, ale jest troszke lepiej. Dla nas jest to rowniez
            ogromne poswiecenie (jesli chodzi o finanse) kiedy jednak widze te drobne
            kroczki do przodu to ciesze sie, ze podjelam taka decyzje. Zapewne prywatna
            nauka bedzie nas czekala juz do samej matury, ale mam nadzieje, ze zaowocuje to
            kiedys. Oczywiscie praca z Kamilem nie konczy sie tylko na chodzeniu do
            prywatnej szkoly, wciaz sami z nim pracujemy. Kamil ma rowniez dysortografie i
            przynajmniej w szkole juz na miejscu ma zajecia wyrownawcze, jest za to
            rewelacyjny z matematyki :)

            Pozdrawiam
            • 09.12.04, 08:21
              A ja mam inne doświadczenia, mój starszy syn chodził do szkoły prywatnej od
              zerówki do 2 klasy w pierwszej klasie zaczęły się problemy, sugerowano mi
              pozostawienie dziecka na drugi rok w pierwszej klasie, a ja zapytałam dlaczego
              nie w zerówce - zerówka była tańsza, dlatego nauczyciele i szkoła zauważyli
              problem w pierwszej klasie, w drugiej za każde dodatkowe zajęcia dodatkowe
              pieniądze i przenieśliśmy syna do szkoły państwowej, ale do klasy integracyjnej,
              żeby nie miał dużego przeskoku z klasy 15 osobowej do molocha, szkoła zauważyła
              problem, ale nie zauważyła go PPP i wychowawca tylko korespondował z poradnią na
              temat jak pomóc mojemu dziecku, tak miałam świetnego wychowawcę klasy, gdy
              skończył podstawówkę zmieniliśmy poradnię i dopiero wtedy ktoś poważnie zajął
              się problemami mojego syna, ale lepsze doświadczenia mam ze szkołą publiczną niż
              prywatną.
              --
              Serdecznie pozdrawiam
              Halina
      • 10.12.04, 20:18
        Witaj Jodmo!
        Widzę, że Twoje doświadczenia ze szkołą i nauczycielami nie są najlepsze!
        Jednakże śmiem zauważyć, że nie wszyscy nauczyciele nie mają pojęcia o ADHD!
        Jestem nauczycielem i terapeutą, ale zostałam nim po dwuletnich studiach
        podyplomowych, które kosztowały majątek.Na studiach dziennych niewiele uczą o
        nadpobudliwości!( miałam jeden wykład z psychologii). Zatem nie dziw się, że
        nie wszyscy pedagodzy mają pełną i obszerną wiedzę na ten temat. A czy uważasz,
        że wiedza lekarzy na temat nadpobudliwości psychoruchowej jest lepsza?
        (oczywiście nie mówię o psychiatrach i neurologach!)

        Ponadto uważam, że w takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest szczera i
        otwarta rozmowa z nauczycielem. Trzeba dać mu wskazówki np. gdzie dziecko
        powinno siedzieć, by się nie dekoncentrowało, poprosić, by tolerował kręcenie
        się w obrębie ławki, by pozwolił pobiec dziecku po kredę, by nie wyrywał do
        odpowiedzi z zaskoczenia, ale zawsze przypomniał o co pyta i dał czas na
        odpowiedź itp. Podsunąć literaturę fachową itp.

        Dzieci w okresie dojrzewania powoli wyrastają z nadruchliwości, oczywiście
        zaburzenia koncentacji jeszcze zostają, ale z każdym rokiem będzie lepiej.To co
        najgorsze raczej już za Tobą.

        Pozdrawiam
        • 12.12.04, 07:40
          Droga Kacperko
          Wszyscy nauczyciele, którzy chcą osiągnąć coś w pracy muszą się szkolić, więc
          jeżeli problem jest tak duży, bo statystycznie w jednej klasie jest przynajmniej
          jedno dziecko, a często dwoje z ADHD, to nauczyciele powinni chcieć nauczyć się
          postępowania z takim dzieckiem, ale najczęściej gdy proponuje się i9m szkolenia
          rad pedagogicznych za naprawdę niewielkie pieniądze, to na tych szkoleniach
          tylko 10% nauczycieli słucha i jest zainteresowanych, reszty problem nie
          dotyczy. Lekarze psychiatrzy i neurolodzy niewiele wiedzą na temat ADHD,
          ponieważ ich szkolenia też kosztują ogromne pieniądze, a jest to w Polsce na
          tyle nowy problem, że jeszcze nie "Muszą", przepraszam, eśli obraziłam kogożś,
          ja generalizuję, ale niestety takie są doświadczenia matki z dwójką dzieci z ADHD.
          --
          Serdecznie pozdrawiam
          Halina
    • 18.12.04, 22:12
      Jestem mama 8-letniego lobuziaka. Odkad skonczyl pol roku jestem samotna mama.
      Jeszcze ponad rok temu syn widywal sie sporadycznie (czasem raz na miesiac,
      czasem raz na osiem miesiacy, czasem jeszcze inaczej) ze swoim ojcem, jednak
      odkad urodzilo sie ojcu "nowe" dziecko, zrezygnowal z wizyt u "starego", a na
      dodatek klopotliwego :(((( Mlody byl poltora roku rehabilitowany ze wzgledu na
      krecz szyjny, niestety rehabilitacja nie przyniosla spodziewanych efektow
      skonczylo sie zabiegiem chirurgicznym i wpakowaniem dziecka od czubka glowy po
      pepek w gips. Potem znowu byla rehabilitacja i kolnierz ortopedyczny. Mody od
      zawsze byl dzieciem zywym, smialam sie, ze nauczyl sie od razu biegac, zamiast
      chodzic. Prawdziwe klopoty zaczely sie w szkole. Trafilismy jednak na cudowna
      nauczycielke, ktora wiele wie o nadpobudliwosci i pokierowala mnie w miejsca, w
      ktorych znalazlam pomoc. Ponad rok chodzimy do psychologa dzieciecego, teraz
      czekamy na wizyte u drugiego psychiatry, bo pierwsza pani nie wzbudzila mojego
      zaufania. Wychowawczyni ma wspaniale podejscie do Mlodego, mysle, ze w chwili
      obecnej ma z nim mniej problemow niz ja :)))
      Poza tym Mlody chodzi na basen, 3 razy w tygodniu do klubu sporotwego, w celu
      wyladowania nadmiaru energii. Dbamy tez o w miare staly porzadek dnia i stale
      obowiazki. Nie jest latwo. Ma problemy z nauka, w szczegolnosci z czytaniem i
      pisaniem, matematyke lapie dosc dobrze. I jest mi tak strasznie przykro, kiedy
      wiem, ze poswiecil 3 godziny na nauke a nie poszlo mu na sprawdzianie :(((
      I choc wiem, ze wiele rzeczy nie do konca od niego zalezy czasem trace
      cierpliwosc :((((
      Pozdrawiam
      --
      PelAga
      Forum Kobiet
      Uprzejmie prosze aby moich postow nie komentowali obroncy praw ojca, bo mnie
      interesuja jedynie prawa dziecka.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.