Witam! Od dłuższego czasu poczytuję wasze forum i w końcu postanowiłam napisać

Proszę o cierpliwość, będzie długo.
Od prawie 2 lat staramy się z mężem o dziecko. Bezskutecznie. Szukając przyczyn najpierw za namową koleżanek zbadałam prolaktynę, która przy normie do 25 ng, wynosiła prawie 47 po obciązeniu 472. W międzyczasie umówiona już byłam do endokrynologa, więc zbadałam też TSH i FT3 oraz FT4, ponieważ wiele osób twierdziło że chyba mam wole, a dodatkowo 10 lat wcześniej wykryto małą torbielkę w obrazie USG tarczycy.
Wyniki trójcy tarczycowej wyszły następujące:
TSH 2,31 - 43,37%(norma: 0.25-5.0)
FT4 0.91 - 23,33% (norma 0.7-1.6)
FT3
-2,5%! (norma 2,6-5,4)
Endokrynolog robiąc USG stwierdziła, że tarczyca jest powiększona i zwłókniała, ma cechy toczącej się choroby autoimunnologicznej i zleciła aTPO i aTG, dała też bromergon na zbicie PRL i zlecenie biopsji gdyż torbielka stwierdzona 10 lat temu jest jej zdaniem guzkiem.
Dalsze badania wykazały aTG 101,22 IU/ml przy normie do 4,11 aTPO < 0,5 IU/ml (norma <5,61). Wynik biopsji: zmiana
łagodna niecharakterystyczna - zawiera elementy guzka hyperplastycznego i nacieku zapalnego. Płaty i płaciki z tyreocytów bez cytologicznych cech złośliwości. W tle krew i dość liczne komórki limfoidalne - koloid skąpy, ogniskowy
PRL po miesiącu brania bromka spadła do 9.
Wizytę u endo mam dopiero 21. 11 więc proszę zaprawionych w boju z tarczycą o pomoc w interpretacji wyników. Czy to hashimoto? Co zasugerować lekarce (nie zrobiły na niej wrażenia zależności i poziom FT3 i FT4). Czy jest szansa zajść w ciążę przy takich wynikach? Pozdrawiam! i Czekam na odpowiedzi.