Kochani, wytłumaczcie mi proszę DLACZEGO to cholerne anty - TPO w każdym laboratorium ma inną normę
No i teraz nie wiem, czy mam się martwic czy nie... .
Pół roku temu przypadkowo przy robieniu USG piersi lekarz zrobił mi USG tarczycy. Wyszły mi liczne guzki (4-7mm) co do których lekarz mnie uspokoił, że wprawdzie są hypoechogniczne, ale bez patologicznych przepływów i nie wykazują cech podejrzanych w USG (małe prawdopodobieństwo raka). Jednak nie podobała mu się w obrazie USG tkanka mojej tarczycy i zlecił mi badania. Spójrzcie na moje wyniki:
1. Lipiec 2011
TSH 1,552 (norma: 0,35 - 4,94)
FT3 3,12 (norma 1,71 - 3,71)
FT4 1,25 (norma 0,70 - 1,48)
Anty - TPO 4,76 ( IU/ml norma 5,6)
Po pół roku powtórzyłam USG tarczycy, guzki się podobno nie zmieniły, ale lekarz znowu wspomniał o "brzydkiej" tkance i pytał czy nie mam niedoczynności. Wiec znowu zrobiłam badania krwi:
2. Styczeń 2012
TSH 1,643 (norma: 0,35 - 5,50)
Anty - TPO 69,4 (U/ml norma 60)
Widzę więc, ze przekraczam wartości anty TPO, ale jest tu inna norma niż poprzednio plus inna jakaś jednostka.
Nie dało mi to spokoju i poszłam na drugi dzień do laboratorium innego i zrobiłam sobie raz jeszcze anty TPO. No i ... szok
Mam TRZECI wynik z kolejną normą i chyba zupełnie prawidłowy:
< 5,00 IU/ml Z. Ref.: < 34
Kochani - wytłumaczcie mi proszę jak to możliwe???
Mam raz przekroczone a raz nie - w ciągu dwóch dni. Co to za okropność, że co laboratorium to inna norma...
Oceńcie moje wyniki proszę!
Mam się martwić tą moją tarczycą czy nie???