Dodaj do ulubionych

Dobre wyniki a guzek

07.09.19, 18:24
Witam Was!
Od jakiegoś czasu często tutaj przebywam, ale jedynie tylko jako czytelnik. Kilka wątków zaprowadziło mnie do zrobienia sobie badań. Będzie trochę długo, ale nie mam komu się wygadać i postaram się żeby nie było zbyt chaotycznie.
Na samym początku powiem, że bardzo dużą rolę w moim życiu odgrywał stres, już od podstawówki, nie umiałam sobie z nim poradzić, czasem radziłam, raz lepiej raz gorzej. Płacz, trzęsiawki, serce szalało. Ale żadnych konsekwencji. A od liceum zawsze bałam się choroby nowotworowej która u nas w rodzinie się nie zdarzała. Dziś jestem przed 30 i z 1,5 roku temu stres znów dał o sobie znać i to bardzo mocno. Wcześniej miałam bardzo dobrze poukładane życie - z moim byłym narzeczonym braliśmy udział w zawodach sportowych, chodzilśmy na siłownię, wspólna dieta, bardzo aktywne życie, fakt faktem zawsze szybciej się męczyłam i nie miałam zbyt dużych osiągów- tzn. mimo długich ćwiczeń moja kondycja nie poprawiała się - ale nie miałam zbyt wiele stresu, a nawet jak miałam taki drobny to umiałam sobie z nim poradzić, a jak miałam jakiś problem to mogłam się wygadać mojemu narzeczonemu, który zawsze mnie pocieszył i pomógł. Ale potem rozeszłam się po wieloletnim związku i musiałam wrócić do domu rodzinnego gdzie niestety nie za dobrze dogaduje się z domownikami i trzeba się podporządkowywać ich zasadom, które są dla mnie nie do przyjęcia - bardzo dużo rzeczy w sobie trzymam bo nie kobiety w moim domu nie mają prawa dyskusji : i od tamtego czasu zaczęły mnie stresować nawet błahe rzeczy np. spotkanie z jakimś chłopakiem - ale to do takiego stopnia, że od rana wymioty i biegunka. No i potem się zaczęło. Pierwszy atak paniki. Potem wypadanie włosów na dużą skalę, rozdrażnienie, problemy z koncentracją, wzrokiem i pamięcią, no i takie, nie wiem jak to nazywać - momenty otępienia, które miałam nagle i utrzymywały się przez np. półgodziny i przy których kręciło mi się w głowie. Dużo schudłam. No i duży problem z cerą. I ogólne przygnębienie. A przede wszystkim okrutne zmęczenie, drzemki po pracy były normą, a rano jak budzik zadzwonił przeżywałam katusze. No i ból pleców a od jakiegoś czasu sztywność karku i rozpalenie na buzi - jakbym miała gorączkę, ale po zmierzeniu nie miałam, 36'7 smile Jestem też po rehabilitacji odcinka szyjnego - miałam robione rtg ale podobno wszystko dobrze i nie mam zwyrodnień. Chodzę też co jakiś czas na masaże. Ogólnie mam wrażenie, że mój organizm nie wydziela już serotoniny i nawet jak zdarza się jakaś sytuacja, z której powinnam się cieszyć to ona mnie przygnębia.
Potem za bardzo wszedł w moim życiu internet i diagnozowałam się na różne choroby. Cały czas się się macam i szukam guzków na swoim ciele. Wpisywałam moje objawy i wiadomo co wychodziło - rak. Teraz zdiagnozowałam się tak, że mam raka tarczycy z przerzutami do kości (stąd ten ból pleców). Ogólnie każdy najmniejszy stres zawsze odchoruję po kilku dniach. Ataki paniki są coraz częstsze, ale potrafię je opanować a nawet mam wrażenie że przez kilka dni mam jakieś lęki - np. jest niedziela, czas relaksu, oglądam sobie film i nagle jak mnie nie weźmie jakieś przerażenie, zmartwienie i strach to serce wali jak szalone i nie potrafię sobie z tym poradzić.
Ale, od czasu kiedy zaczęłam błądzić w odmętach internetu i sprawdzać i przypisywać sobie różne choroby to pojawiła się też gula w gardle i miałam wrażenie że mam jakieś ogromne migdałki. Zaczęłam zapisywać się do lekarzy - laryngolog powiedział, że wszystko jest dobrze, ginekolog również, zrobiłam wszystkie wyniki - wszystkie w normie. Kilka osób mówiło mi o tarczycy więc zrobiłam się dwa razy - ft3,ft4, anty tpo i tsh, wszystko w normie. Ogólnie WSZYSTKIE wyniki mam dobre, bo zrobiłam sobie wszystko co było w pakiecie. Wszystko wskazywało na to, że mam nerwicę, szukałam dobrego psychiatry albo psychologa, ale wtedy koleżanka mi mówiła, że miała podobne objawy i miała kłopoty z tarczycą i żebym nie dała się za szybko zbyć. No to zapisałam się do endo. Duża część mojej rodziny trochę się śmiało, że jestem przewrażliwiona - oni poszliby do lekarza chyba dopiero wtedy kiedy uciełoby im nogę, serio.
Poszłam do endokrynologa którego poleciło mi kilka osób. Zrobili mi tak ekg, które było dobre. Endo Zobaczył wyniki i również powiedział, że są okej, ale powiedziałam mu o moich objawach i że coś mnie niepokoi i sam przyznał rację, że takie zmęczenie, wypadanie włosów i ogólne rozbicie nie świadczy najlepiej. No więc mówi że zrobimy USG i zobaczymy jak ta tarczyca wygląda. No i chlas. Guz na prawym płacie - 20x15. Strach i przerażenie. Coś tam jeszcze do mnie mówił, ale byłam w takim szoku, że usłyszałam tylko podejrzenie choroby Addisona i zlecenie badań na Kortyzol, Ca i Ca+ i biopsja za dwa tygodnie. Dwa następne dni miałam wycięte, ataki paniki, stres, płacz itp.
Teraz trochę zeszło. Okazało się, że moja babcia miała kiedyś guzy, wycięte, ale miała złe wyniki jeśli chodzi o tarczycę, a kilka dni później moja mama przyznała się, że ma trzy guzy w jednym płacie, przy tym dobre wyniki, ale tego nie bada, bo "jak się coś ruszy" to będzie tylko gorzej i już tak żyje kilka lat i nic jej nie jest. No i teraz jestem w potrzasku. Z jedej strony cały czas myślę o tym co mam na tarczycy, a z drugiej strony może faktycznie tego nie ruszać?
Więc, nie przychodzę tutaj po to żeby usłyszeć diagnozę. Chciałabym po prostu wiedzieć, czy ktoś miał podobną sytuację - jeden guz przy dobrych wynikach? Czy od razu spisywać się na straty. Męczy mnie to czekanie na biopsję, którą teraz, nota bene nie wiem czy zrobię po tym co usłyszałam. A że bywałam tu swojego czasu często to wiem, że są tu ludzie z naprawdę różnymi przypadkami.
Od czasu dowiedzenia się o tym guzie nie robię nic innego tylko wertuję internet = czasem nawet zajmuje mi to z 2 h jednorazowo. Podam jeszcze swoje wyniki, te ostatnie:
TSH - 1,510 (norma 0,270-4,200) 31.55%
FT3 - 3,43 ( 2,00 - 4,40) 59.58%
FT4 - 1.33 (0,93-1,71) 51.28%

I opis USG
" Płat prawy 15.7x19x49 w dolnym biegunie przyśrodkowa obecny obszar hetrogenny 20,6x 15,2 mm z delikatną otoczką typu halo
Cieśń 6 mm"
Najgorsze jest to, że u mnie w rodzinie w ogóle nie chodzą do lekarza więc nie mam się komu wygadać i pewnie by mnie zniechęcali do zrobienia tej biopsji.
Dramat.
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka