Dodaj do ulubionych

choroba de Quervaina, czyli zapalenie podostre

11.12.06, 14:08
Witam. Ok.23 września zachorowałam na podostre zapalenie tarczycy, które nie
zostało rozpoznane przez lekarza internistę (stwierdził zapalenie
gardła).Objawy: bóle promieniujące do gardła (przy przełykaniu), żuchwy,bóle
głowy, płaczliwość, nerwowość, temperatura ok.38st.W końcu (po leczeniu przez
panią doktor kolejnymi antybiotykami, które nie przyniosło efektów, a
wystarczyło dać skierowanie do laryngologa, o które zresztą bezskutecznie
prosiłam) trafiłam (dzięki innemu lekarzowi) do szpitala z tachykardią (puls
140) i temperaturą (39st). Przeprowadzono badania, stwierdzono:
-podwyższone OB i CRP
-leukozytozę
-USG: tarczyca powiększona o niejednorodnym miąższu, echogeniczność miąższu
obniżona
-brak przeciwciał
-scyntygrafia: brak wychwytu jodu
Wdrożono antybiotyk, leczenie Encortonem, Propranololem i Dicloberlem (NLPZ)
Jeśli chodzi o TSH, to wyglądało ono następująco: 0.016; potem 0,010;
następnie skoczyło na 30, potem zmalało do 22, w końcu do 12.5.
Teraz jestem na Aspirynce, Propranololu i Letroxie 12,5. Męczę się już 3
miesiąc. Nadal bolą mnie stawy, odczuwam męczliwość, spowolnienie
psychoruchowe, mam napady płaczliwości, raz mam puls wysoki (ok.96), a raz
niski (ok.59). W dodatku czasami mi zimno, innym razem (zwłaszcza w nocy)pocę
się. Boli mnie szyja, nacieram ją Fastum. Jestem zdołowana i nic mi sie nie
chce, zwłaszcza, ze endo kazała mi się nie męczyć (a przed chorobą byłam
b.aktywna ok.3-4godzin ćwiczeń dziennie).Nie wiem czy to wytrzymam, lekarka
zapowiedziała, ze to zapalenie może trwać kilka miesięcy i w dodatku może
nawracać.
Czy ktoś z was przez to przechodził?
Edytor zaawansowany
  • markiza666 15.12.06, 14:52
    Dziś byłam ponownie u lekarza, który stwierdził, że w szpitalu za krótko
    podawano mi Encorton (3tygodnie), stąd mogą być te bóle szyi. Dał mi Profenid
    (ketoprofen) i powiedział, że jak bóle nie miną trzeba będzie wdrożyć z powrotem
    steryd, czego bardzo się boję, bo źle go znosiłam.
    Zwiększono mi (TSH 10) tez dawkę Letroxu do 25mg, a potem mam przejść na 50 mg.
    Ile może trwać to zapalenie? Czy obecna hipotyreoza może się cofnąć?
    Bardzo proszę o odpowiedź!
  • bardu 15.12.06, 22:26
    Markiza - odpisałam Ci już w wątku o scyntygrafii - też się z tym męczę od
    września. Jestem na encortonie od 5 grudnia (na początku 30 mg dziennie, teraz
    20 mg). Czuję się lepiej, bo już nic nie boli, ale też szybko się męczę, mam
    duszący kaszel, zmiany tętna, skoki ciśnienia (przyjmuję metoprolol), ciągle mi
    gorąco, strasznie się pocę i fatalnie sypiam.
    Na szyję moja endo zaleciła okłady ze spirytusu - spróbuj, może pomoże.
    Też chciałabym wiedzieć, kiedy to się skończy - objawy mam od początku września,
    ale leczenie zaczęłam dopiero w I połowie listopada (wcześniej robiłam mnóstwo
    badań, a to trwa jak wiadomo).
    Może ktoś się odezwie, kto już ma to za sobą? Pozdrawiam.
  • markiza666 15.12.06, 22:41
    Ja na szczęście (chyba) znalazłam się w szpitalu, także badania zrobili mi
    lawinowo (włącznie ze scyntygrafia), tylko nie wiedzieli jak to leczyć, nawet
    ordynator dzwoniła do jakiejś kliniki...Od mojego pobytu na oddziele kardiologii
    bardzo popularna zrobiła się tam tarczyca, a właściwie badania pod jej
    katem...Było ze mną naprawdę krucho (trzycyfrowe OB, strasznie wysoki puls i
    morfologia...lekarze traktowali mnie jak 8cud świata-naprawdę, a to jeszcze
    wywoływało gorszy strach...Pociłam się straszliwie.Nigdy wcześniej nie leczyłam
    się na nic (nie mówiąc o tarczycy), a tu bach-szpital.
    A masz zmiany nastroju?
    Ciekawe czy ktoś się znajdzie kto przez to przeszedł i będzie mógł nam coś
    napisać, bo ponoć jest to bardzo rzadka choroba. Ja miałam na tle wirusowym...a
    ty?Co mówi twój endo na temat możliwości całkowitego wyleczenia? Pozdrawiam i
    dziękuję za odpowiedź...Wiesz jak się dowiedziałam, że jest tu ktoś z tym samym
    schorzeniem, to tak jakoś mi raźniej....
  • bardu 16.12.06, 11:32
    W moim przypadku chorobę wykryto przy biopsji (robił mi ją doc. Kubicki - ma
    opinię najlepszego patomorfologa w Wwie). Moja endo zleciła kolejne badania,
    które potwierdziły diagnozę. Zapewniła mnie, że chorobę da się wyleczyć i że
    wszystko wróci do poprzedniego stanu, bez uszczerbku na zdrowiu. Tyle, że
    właśnie to może potrwać parę miesięcy. Co do przyczyny - może to być na tle
    wirusowym, ale do końca nie wiadomo. Co do objawów - miałam bardzo podobne do
    Twoich, chociaż OB ostatnio "tylko" 58, a morfologia w normie. Ponieważ od lat
    leczę się na nadciśnienie i arytmię, więc prawdopodobnie leki, które przyjmuję
    złagodziły dolegliwości sercowe (chociaż artymia mi jeszcze dokucza -
    najbardziej w nocy). Też miewam zmiany nastroju - ale łączyłam to z candidą, z
    którą walczyłam od wiosny. Teraz jednak się zastanawiam, czy to nie były już
    początki kłopotów z tarczycą - dolegliwości bardzo podobne (chociaż robiłam
    badanie w kierunku candidy i wyszedł mi wzrost dość obfity). W końcu marca
    robiłam badanie TSH i wynik miałam minimalnie obniżony (0,450 przy normach
    0,470-4,670). Jednak endo, u której wtedy byłam najwyraźniej to zlekceważyła,
    zresztą nie wspominam miło tej wizyty. Tak więc dałam spokój z tarczycą i
    zajęłam się candidą - przeszłam na dietę i przyjmowałam wszystkie polecane
    specyfiki. A mogło tak być, że przez zaburzenia tarczycy miałam obniżoną
    odporność i nastąpił rozrost drożdżaków. W lipcu zostałam przeleczona
    ketokonazolem (antybiotyk przeciwgrzybiczy) i kolejne badania nie wykazały
    candidy. Ale dolegliwości zostały i być może to właśnie była tarczyca. Nie wiem,
    pewnie już się nie dowiem. Mam nadzieję, że uda nam się już wkrótce pokonać
    choróbsko. Nie wiedziałam, że ta choroba jest tak rzadka, chociaż kiedy szukałam
    w internecie jakichkolwiek informacji na ten temat to rzeczywiście za dużo tego
    nie było. Ale musimy wierzyć, że się uda - nie ma innej możliwości. Życzę
    szybkiego powrotu do zdrowia i pozdrawiam.
    P.S. Mnie też raźniej, że nie jestem sama w tej chorobie.
  • markiza666 16.12.06, 12:14
    Moja endo powiedziała, że całkowity powrót do zdrowia jest możliwy w
    70%przypadków, w innych rozwija się trwała niedoczynność. Bardu możesz napisać
    coś o tych okładach ze spirytusu (czy ma byc rozcieńczony...itd).Mnie kazała
    robić ciepłe, wilgotne na szyję. Jak znosisz ten steryd?Moje Ob sprzed
    2tyg.20/40, a sprzed tygodnia 48/90 (mam nadzieję, że to od osemki, która
    właśnie jak na nieszczęście mi wyrasta). Robiłaś ostatnio tsh? U mnie przeszło
    już w 3 fazę: niedoczynności, która ma ponoć minąć po jakimś czasie. Tylko skąd
    ja będę o tym wiedzieć?
    Przepraszam, że zapytam: ile masz lat?
  • markiza666 16.12.06, 12:19
    Ponoć choroba w 90% przypadków przechodzi w niedoczynność, która mija po różnym
    okresie wg.schematu hiper--->hipo--->eutyreoza.
  • markiza666 16.12.06, 12:21
    Jeszcze jedno pytanko: na jak długo masz zalecony encorton?
  • bardu 16.12.06, 16:19
    Markiza, zwilżyj gazik spirytusem, połóż na szyi, zawiń szalikiem i potrzymaj
    ok. pół godziny. Ja okładów nie robiłam, bo od razu po rozpoczęciu kuracji
    encortonem ból mi minął, ale tak mi radziła endo.
    Moje TSH z 5 grudnia to 0,059 (norma 0,470-4,670), tak więc jest nadczynność.
    Encortom przyjmujmę od 5 grudnia i nie wiem jak długo jeszcze będę go musiała
    brać. W poniedziałek (18.12) idę na kontrolę i dostanę dalsze zalecenia. Chyba
    całkiem nieźle znoszę steryd, niestety wróciła arytmia. No i miewam bóle
    brzucha, chociaż przyjmuję osłonowo prazol. Bardzo się pocę i jest mi ciągle
    gorąco, ale nie wiem czy to z powodu sterydu czy nadczynności. Najbardziej
    dokucza mi kaszel, brak sił i problemy ze snem - nie śpię całymi nocami. Od
    czasu do czasu biorę imovane, ale boję się takich środków więc się męczę. Mam
    ciągle nadzieję, że do końca grudnia jakoś się wykuruję. Mam 56 lat.
  • bardu 05.01.07, 12:25
    Wczoraj byłam na kontroli u endo. Tarczyca już jest ok. TSH - 2,429 (norma
    0,470-4,670), Free-T4/Wolne-T4 - 0,99 (norma 0,71-1,85). Ciągle jestem na
    encortonie, ale coraz mniejsze dawki. Czuję się niestety ciągle niedobrze,
    strasznie się pocę, szybko męczę, kaszlę, mam drżenia całego ciała i problemy z
    zasypianiem. Wczoraj miałam napad jakichś duszności - mało się nie udusiłam. Nie
    wiem na jakim tle - może alergicznym. Dzisiaj idę do pulmonologa, zobaczymy co
    powie (kaszlę jak szalona od września i nic nie pomaga). Cieszę się, że tarczyca
    się wyrównała, ale coś jeszcze niedobrego ze mną się dzieje. Po świętach
    złapałam jakiegoś wirusa, może to pozostałości. Mam kolejne 2 tygodnie
    zwolnienia i nadzieję, że w końcu wrócę do formy. A Ty Markizo jak się czujesz?
  • markiza666 05.01.07, 12:42
    U mnie jeszcze nieciekawie.Niestety jest niedoczynność (biorę hormony)i jeszcze
    jeden płat zmieniony, ale to prawdopodobnie skutek złego leczenia.
    Szczerze mówiąc to zazdroszczę ci tego unormowania hormonów wink)). W lewym
    płacie guzek (być może pozostałość po zapaleniu)-->kierują mnie na biopsję.
    Kiedy masz kolejne badania TSH?
    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia!
  • bardu 05.01.07, 16:03
    Za miesiąc mam powtórzyć badania - do tego czasu skończę encorton. Mam nadzieję,
    że nic się nie zmieni. Również życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia. Pozdrawiam.
  • markiza666 05.01.07, 17:32
    Ja myślę, że u ciebie nie przejdzie w niedoczynność, bo u mnie przeszło zaraz po
    nadczynności...Martwi mnie ten guz w lewym płacie...Na pewno na sterydzie miałaś
    obniżona odporność i stąd to przeziębienie, ale najważniejsze, że tarczyca wraca
    do normy. Jak coś, to pisz na pw.Będzie miło wink))
  • iwonz 10.08.19, 14:45
    Napiszcie prosze jak jest dzisiaj co z tarczyca co z samopoczuciem jak się czujecie czy to miało jakieś długofalowe skutki ?
  • markiza666 11.01.07, 15:09
    Witaj bardu.
    Jak tam twoje płuca, czy już wszystko w porządku. Mnie obsypało teraz opryszczką
    na twarzy. Szyję jeszcze odczuwam czasami (zwłaszcza na zmianę pogody), robię te
    okłady ze spirytusu. Na razie mam zwiększoną dawkę hormonu do 75mg. Mam
    nadzieję, że to tylko czasowa niedoczynność. Ciągle dokucza mi nieustabilizowany
    puls i nerwy. Napisz co u Ciebie?
    Pozdrawiam...
  • bardu 11.01.07, 17:23
    Witaj markizo,
    Niestety, ciągle kaszlę i mam te duszności. Byłam u pulmunologa, ale stwierdził,
    że kaszel jest na innym tle, ani z płuc ani z oskrzeli. Zasugerował nawrót
    refluksu - miałam operację 1,5 roku temu (zdecydowałam się na zabieg właśnie z
    powodu duszącego kaszlu). Dzisiaj idę do chirurga, który mnie operował i pewnie
    skieruje mnie na gastroskopię. Byłam w międzyczasie też u kardiologa, bo w
    czasie kaszlu dostaję arytmii, ale narazie z sercem ok. W poniedziałak jestem
    zapisana na holtera - zobaczymy, może coś wyjdzie. Już nie mam siły. Niby
    wszystko w porządku, a ja ledwo chodzę. Wczoraj była piękna pogoda, wyszłam do
    sklepu - przecież muszę jakoś funkcjonować - i ledwo wróciłam do domu. Z zakupów
    nici, nie dałam rady w sklepie - duszności, słabo mi było, bałam się, że
    zemdleję. Najgorsze, że nie można znaleźć przyczyny. Może w przyszłym tygodniu
    będę mądrzejsza - oczywiście napiszę. Dalej jestem na encortonie, ostatnia
    dawka (ufff) 30 stycznia. Może te dolegliwości to z powodu właśnie encortonu,
    nie mogę się doczekać, kiedy już go skończę. Na szczęście trochę lepiej sypiam,
    chociaż tutaj poprawa.
    P.S. A wiesz, że mnie wczoraj też dopadła opryszczka? Tylko na szczęście miałam
    w domu Zovirax, posmarowałam od razu i jakoś narazie się nie rozwinęła. To
    najpewniej jakieś osłabienie u nas - jeszcze ta pogoda - wirusom w to graj.
    Życzę dużo zdrowia, pozdrowienia.
  • bardu 11.01.07, 23:46
    No więc jak się spodziewałam czekają mnie różne, nieprzyjemne badania. Będzie
    gastroskopia i impedancja przełykowa - to rodzaj PH-metrii, bardziej wiarygodna
    i dokładniejsza (o ile dobrze zrozumiałam). Miałam już kiedyś PH-metrię, to
    nieprzyjemne badanie - zakładają sondę do żołądka przez nos i przez 24-godz. na
    dysku zapisują się wszystkie nieprawidłowości powodowane refluksem. Wyobrażasz
    sobie, jak człowiek wygląda z taką rurką - a jak się czuje. Brrr. To pewnie
    trochę potrwa, zanim dostanę się na te badania, bo mam je mieć robione w
    szpitalu - impedancję na Brzeskiej a gastroskopię w szpitalu Orłowskiego (tam w
    2005 r. miałam operację przepukliny przełyku). Tak więc jest kilka możliwości
    jeśli chodzi o pochodzenie mojego kaszlu i duszności, będę musiała jakoś
    wytrzymać te wszystkie badania. Oby tarczyca jeszcze się nie odezwała, bo to już
    byłoby za dużo (badania kontrolne robię na początku lutego). Pozdrawiam.
  • markiza666 12.01.07, 16:23
    Oby tylko dobrze i szybko zdiagnozowali przyczynę kaszlu, to można znieść nawet
    rurki w uszach smile))
    U mnie cholesterol skoczył na 220, a zawsze był w granicy 160 (jestem
    wegetarianką), ale to pewnie od tej niedoczynności. Nadal mam wysokie leukocyty
    9.9 i płytki 449. Bóle w szyi trochę spadły. A ty bardu już zupełnie nic w tej
    szyi nie czujesz, nawet na zmianę pogody?
    OB trochę niższe 22/43. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i ta
    niedoczynność z czasem minie.
    Trzymaj się bardu i pisz jak tylko masz ochotę...
  • markiza666 17.01.07, 16:22
    bardu odezwij się...co się z tobą dzieje, mam nadzieję, że nic złego sad((
  • bardu 18.01.07, 16:56
    Witam. Ze mną wszystko ok, czuję się coraz lepiej. Wprawdzie ciągle czekają mnie
    badania, ale jest lepiej z dnia na dzień. Miałam badanie holtera, ale wyniki
    będę miała jutro - sama jestem ciekawa co wyjdzie. Ciągle kaszlę i mam napady
    arytmii, ale duszności znacznie mniejsze. Martwię się jednak, bo utyłam ostatnio
    chyba ze 3 kg (w mniej więcej 2 tygodnie) i nie chciałabym, żeby okazało się, że
    mam niedoczynność. Jestem ciągle na encortonie, więc może to z tego powodu
    przybrałam na wadze. Za jakieś 2 tygodnie zrobię kontrolne badania, więc
    wszystko się wyjaśni czy to już koniec chorobą, czy nie. Jeszcze jutro idę do
    kardiologa z wynikami holtera - mam nadzieję, że artymię też w końcu uda się
    pokonać. Pozdrawiam.
  • hashi-tess 18.01.07, 18:51
    Bardu!
    Jesteś jeszcze jedną sekciarką"
    Jak możesz mówić, że przy złej pracy t5arczycy żle się czujesz, fe.
    Pani doktor, która pojawiła się na forum napewno napisze Ci, że masz podchodzić do swojej choroby optymistycznie.
    Przecież powinnaś brać tylko rano tabletkę, a Ty o tym myślisz cały dzieN.

    Bardu!
    Ja Cię najmocniej przepraszam, że napdłam na Ciebie, ale to jest spowodowane postami osób, które nazywają nas sekciarkami, bo nie potrafimy myśleć o niczym innym.
    Wklejam Ci link gdybyś myślała tylko o tarczycy i nie potrafiła znależć odpowiedniego wątku.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24712&w=54705596
    W/g Pani doktor histeryczka Tess
  • markiza666 18.01.07, 20:12
    Bardu cieszę się, że juz lepiej u Ciebie. Ja myśle, że to tycie u Ciebie, to od
    encortonu. Ja przy swojej niedoczynności przytyłam 13kg w 2 miesiące. Chce wziąc
    się za siebie, ale jeszcze trochę poczekam, bo cały czas troche boli mnie z
    prawej strony. Mam tam jakąś zmianę albo guzek, czeka mnie biopsja. Jeden płat
    juz się unormował, ale drugi właśnie ten prawy jest niejednorodny. Mam
    lęki...Napisz mi czy ciebie już zupełnie nic nie boli w szyi?!!
    Robiłaś może ostatnio OB? U mnie 26/43...Pozdrawiam...pa trzymaj się
  • bardu 18.01.07, 20:29
    Witaj Markizo - ja nie mam już żadnych dolegliwości bólowych, z szyją jest ok od
    momentu przejścia na encorton. Dokucza mi kaszel, duszności i artymia. Mam też
    chrypkę - czasem mniejszą czasem do tego stopnia, że głos mi się załamuje. Mam
    nadzieję, że to z powodu kaszlu a nie np. tarczycy. Lepiej zasypiam, ale dobrze
    jeszcze nie jest. Poza tym ciągle się pocę i jest mi stale gorąco. OB nie
    robiłam - ale może poproszę jutro lekarkę o skierowanie, bo sama jestem ciekawa.
    Co do wagi to zła jestem, bo od wiosny schudłam 12 kg, a tu znowu 3 kg więcej.
    Ale jak wrócę do pracy to wezmę się za siebie - teraz w domu trochę trudno.
    Dobrze, że będziesz miała biopsję - lepiej wszystko sprawdzić. A OB masz ciągle
    wysokie. Co mówi lekarz? To wszystko u Ciebie strasznie długo trwa. Życzę
    zdrowia i pozdrawiam.
  • markiza666 18.01.07, 20:34
    Mówi, że to musi samo wygasnąć, a powrót do encortonu nie ma sensu...w
    poniedzialek jadę do sosnowca...to napisze co i jak
  • bardu 19.01.07, 14:53
    Jestem po wizycie u kardiologa. Pani doktor stwierdziła, że wynik okropny.
    "Zarejestrowano liczne monomorfoczne ES komorowe, ogółem 9707 w ciągu doby, w
    tym okresy bigeminii i trigeminii." Mam zrobić badania krwi (OB, CRP, potas) i
    echo serca. Zaczynam już mieć dosyć tego chorowania, bez przerwy przesiaduję w
    przychodniach - albo na wizytach albo na badaniach. I do tego ciągle
    nienajlepiej się czuję. Zeby już wygasło... Pozdrawiam.
  • markiza666 19.01.07, 15:32
    Właśnie wróciłam z wizyty w poradni publicznej.Myślałam, że mnie krew zaleje.
    Poprosiłam o skierowanie na usg, to pani dr powiedziała, że dopiero
    niedawno!miałam robione. Mówię, że może w tarczycy jest guzek, a ona, że nawet
    jak jest, to leczenie niczym się nie różni...Jak zaufać takim lekarzom...Gdybym
    nie chodziła prywatnie, nawet bym nie wiedziała, że mam guzek pozapalny...W
    zalecaniach poszpitalnych mam biopsję, ale ona stwierdziła, że na razie leczy
    mnie z bólu!Nie mówiąc, ze p. dr chciała trzymać mnie bez hormonów z tak wysokim
    TSH i tak też było, przez prawie miesiąc. Dopiero na wizycie prywatnej (u
    innej)dostałam lewotyroksynę.Nikogo nie obchodzi, jak pacjent się czuje...
    Nawet nie mam pojęcia jaki jest koszt biopsji, z drugiej strony, dlaczego mam
    robić ją prywatnie i płacić z własnej kieszeni, skoro człowiek płaci ZUS.
    Chciałam, aby dala mi na FT4, to powiedziała, że o tarczycy mówi najwięcej
    TSH...Paranoja...
    Zmartwiłam sie bardu Twoim seruchem, ale myślę, że dobrze, że poszłaś na to
    badanie, bo najgorsze jest życie w nieświadomości choroby albo nietrafione
    diagnozy...gdyby nie moja "pani dr" z ośrodka, która przez 3tyg.odmawiała
    skierowania do laryngologa, może już bym wyszła z tego zapalenia...Potem pani dr
    z poradni chorób tarczycy za wcześnie odstawiła mi Encorton i stan zapalny w tym
    jednym płacie nadal się utrzymuje. Modlę się żeby sam wygasł, bo już nie chce
    wracać do sterydów, które żle znosilam. W poniedziałek jadę na Śląsk, może tam
    dowiem się czegoś mądrego...
    Pozdrawiam Cię i czekam na wieści...Trzymaj się i nie poddawaj choróbsku...PA
  • bardu 18.01.07, 20:15
    Tess, ja się nie gniewam. Czytałam ten wątek i opinie pani doktor - i tych
    innych lekarzy również. Już parę lat żyję na tym świecie - a że ostatnio zdrowie
    nie dopisuje, więc miałam różne doświadczenia z przedstawicielami tego zawodu.
    Na szczęście zdecydowanie częściej z dobrymi, chcącymi pomóc pacjentowi - ale
    również z tymi mądralińskimi, którzy pozjadali wszystkie rozumy, a pacjenta
    traktują jak idiotę, któremu nic nie należy tłumaczyć - bo przecież i tak nie
    zrozumie (m.in. pani doktor internistka, która przez 3 miesiące leczyła mnie
    syropami i lekami ziołowymi z powodu ataków kaszlu, stanu podgorączkowego i
    osłabienia - w końcu wylądowałam na 3 tygodnie w szpitalu z zapaleniem mięśnia
    sercowego, 3 miesiące zwolnienia - do dzisiaj muszę leczyć arytmię i już pewnie
    tak zostanie - bo to trwa 13 lat). Co do tarczycy to już na wiosnę miałam
    obniżone TSH, ale endo, do której wtedy trafiłam najwyraźniej zbagatelizowała
    moje dolegliwości - no i mam, co mam - od września nie mogę dojść do siebie (na
    szczęście tym razem trafiłam do dobrej lekarki).
    No, ale pewnie naprawdę jestem sekciarką. Cóż, będę musiała z tym jakoś życ.
    Pozdrawiam.
  • markiza666 07.02.07, 17:09
    Bardu, co u Ciebie?Jak wszystkie badania...Odezwij się...Mnie dopadła infekcja
    gardła...próbuję jakoś się trzymać, ale nie wiem czy dam jeszcze radę...
  • bardu 08.02.07, 10:25
    Witaj Markizo. Ja ciągle czekam na badania (gastroskopia 13/02 a impedancja
    przełykowa 6/03 - będę musiała położyć się na jeden dzień do szpitala). Czuję
    się coraz lepiej - jeszcze miewam duszności (a co za tym idzie arytmię) i
    kaszel, ale zdecydowanie rzadziej. Mogłabym też mniej się pocić, ale myślę, że
    to z czasem minie. Dzisiaj mam wizytę u mojej endo i odbieram wynik TSH, więc
    wyjaśni się, co z tarczycą. Mam nadzieję, że w porządku bo nie mam żadnych,
    charakterystycznych dla tarczycy dolegliwości. Wróciłam do pracy i mam
    nadzieję, że już tak zostanie. Muszę się wziąć za siebie i schudnąć (przytyłam
    4 kg) - ale to chyba nastąpi, kiedy zrobi się cieplej. Markizo, musisz się
    trzymać. Nie daj się choróbskom, jesteś przecież bardzo młodą kobietą i musi w
    końcu byc lepiej. Trzymam mocno kciuki za Twój powrót do zdrowia. A co z
    tarczycą? Czy wyszłaś już z niedoczynności? Serdecznie pozdrawiam i życzę
    zdrowia.
  • iwonz 23.12.18, 21:23
    Dziewczyny a miałyście mdłości, lęki, uczycie osłabienia wrażenia ze zaraz możecie zemdleć itp?
  • markiza666 08.02.07, 15:25
    Kochana bardu...niestety chyba jestem nadal w niedoczynności, mimo brania
    letroxu 75, bo mam kilka objawów o tym świadczących (sucha skóra,ochrypły
    głos,wypadają mi włosy i nadal nie chudnę,mimo stosowania diety,jestem płaczliwa
    i nie mogę spać)...do endo ide dopiero w przyszłym tygodniu, ze względu na
    świnstwo, które dopadło moje gardło.
    Już sama nie wiem czy ta niedoczynność kiedyś przejdzie...choć nadal mam taką
    cichą nadzieję smile))
  • bardu 08.02.07, 23:39
    Przejdzie na pewno - głęboko w to wierzę. U mnnie wszystko minęło to i u Ciebie
    minie. Tylko brak prawidłowej diagnozy w Twoim przypadku spowodował, że choroba
    tak się rozwinęła i pewnie trzeba więcej czasu na całkowite wyleczenie. Ale
    wierzę, że Ci się uda tak jak mnie. Byłam dzisiaj u endo - wszystko w porządku.
    TSH bardzo dobre - 1,501 (norma 0,470-4,670). I jak pisałam wcześniej - nie mam
    żadnych dolegliwości charakterystyczych dla tarczycy. Za miesiąc mam jeszcze
    zrobić kontrolnie USG i biopsję. Jak będzie w porządku to pewnie następna
    kontrola za rok. Jestem dobrej myśli.
    Markizo - doczytałam w Twoich postach, że przyjmowałaś encorton tylko 3
    tygodnie. Ja prawie 2 miesiące - przy czym po miesiącu endo zaleciła mi
    zmniejszanie dawki - to trwało następny miesiąc. Tak więc Tobie chyba za prędko
    odstawili encorton i to może być przyczyną takich nieprzyjemnych dolegliwości i
    zaburzeń. A lekarze zamiast przyznać się, że nie wiedzą o co chodzi wolą leczyć
    w ciemno, zamiast przyznać się do niewiedzy i odesłać do innego specjalisty, czy
    chociażby skonsultować się z innym lekarzem. A pacjent nie ma wyjścia - trzeba
    by chyba samemu skończyć medycynę, żeby być pewnym, że zaordynowana kuracja jest
    właściwa.
    Ale głowa do góry - tak jak pisałam na początku - będzie dobrze. Jestem o tym
    przekonana. Ale kciuki też potrzymam. Pozdrawiam serdecznie.
  • markiza666 03.04.07, 09:04
    Witaj bardu,jak się czujesz?
    Ja nie mogę się wyleczyć z tego gardła, które ciągnie się za mną od stycznia.
    Właśnie teraz mam znów stan zapalny, jakieś afty czy coś i idę do lekarza, bo na
    wymazach nic nie wychodzi...Bactrim mi pomógł chwilowo, miałam jakieś 2
    tyg.spokoju, a potem a piać od nowa...
    Zmniejszono mi dawkę Letroxu do 50 (ostatnie tsh na letroxie 75 0.3), mam
    nadzieję, że będzie lepiej...tylko to gardło...nie mogę nic jeść, przełykać, a
    mimo to nie chudnę wink))
    Pozdrawiam
  • bardu 03.04.07, 16:26
    Witaj Markizo! U mnie bez zmian, tzn. wyniki dobre, tylko ja się źle czuję. Z
    żołądkiem wszystko ok (powinnam się cieszyć). W czwartek byłam u endo.
    Stwierdziła, że z tarczycą wszystko w porządku, zapalenie się cofa i żadnych
    leków na tarczycę stosować nie trzeba. Zrobiłam jeszcze TSH i było w normie.
    Czyli wszystko dobrze, tylko nikt nie wie skąd ten kaszel i duszności, a co za
    tym idzie artymia. Jest podejrzenie, że to może być alergia - muszę się wybrać
    do alergologa (chociaż kiedyś robiłam testy i leczyłam się u alergologa i tenże
    alergolog wykluczył astmę oskrzelową). Jestem uczulona na pyłki zbóż, traw,
    żyta i bylic, ale w takim razie z jakiego powodu kaszlę w listopadzie, grudniu
    czy styczniu? Przecież wtedy te roślinki nie pylą? Kaszel powoduje u mnie
    arytmię (albo odwrotnie) - i nikt nie wie co mi jest. Mój chirurg od żołądka
    kieruje mnie do kardiologa, który ma doświadczenie z podobnymi pacjentami jak
    ja - może on coś w końcu zdiagnozuje. Zadzwonię po świętach, chociaż nie
    uśmiecha mi sie kolejny pobyt w szpitalu. Chirurg wspominał coś o ablacji
    (zabieg polegający na wypaleniu laserem w sercu ośrodka powodującego artymię -
    być może nie jest to kompetentny opis, ale tak ja - kompletny laik - to
    zrozumiałam). Nie wiem czy - jeśli w ogóle będzie takie zalecenie - ja się
    zdecyduję. Póki co cały czas (od września) jestem na Rytmonormie, ale nie
    pomaga (kiedyś dwa, trzy dni i było po arytmii). Tak więc z tarczycą dobrze,
    ale inne dolegliwości nie mijają. I przez ten paskudny encorton utyłam 6 kg i w
    żaden sposób nie mogę schudnąć. A jeszcze świeta za parę dni. Dobrze, że
    chociaż słoneczko świeci - może i dla nas zaświeci.
  • markiza666 04.04.07, 16:47
    Już wiem, co mam w gardle...Dziś odebrałam wymaz, a tam bakteria morganella
    morgani na ++,czyli wzrost obfity...
    Czeka mnie kolejna seria antybiotyków, przynajmniej 10dni, bo leczy się to
    bardzo trudno...
    W przychodni szpikowali mnie penicyliną, na którą bakteria nie jest wrażliwa.......
    Już nić mi się nie chce...Pozdrawiam
  • bardu 04.04.07, 23:23
    Markizo - to dobrze, że w końcu doszli co Ci dolega - jak jest diagnoza to
    wiadomo jak leczyć. Oby antybiotyk pomógł. Radzę Ci koniecznie łykać probiotyki,
    bo po takiej długiej kuracji antybiotykowej możesz sobie zafundować przerost
    drożdżaków. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia - pozdrawiam. B.
  • markiza666 05.04.07, 14:04
    A ja już myślałam, że to gardło, to od tej tarczycy....(a mogło byc odwrotnie wink))
    Bakteria jest trudna do leczenia i oporna na wiele antybiotyków...A we mnie
    władowali tyle penicyliny- bez rezultatów (bo jak miał być efekt, skoro M.m.
    jest niewrażliwa na ów antybiotyk)...
    Po świętach wybieram się do tego laryngologa, trochę mu nawrzucać (bo w wielkim
    tygodniu, to nie wypada)...
    Pozdrawiam i życzę Zdrowych i Wesołych Świąt!!!!!!!
  • bardu 06.04.07, 10:40
    Ja również życzę Tobie i wszystkim forumowiczom zdrowych i pogodnych Swiąt.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka