Dodaj do ulubionych

Czy myśleliście, zeby iść do psychologa?

11.12.06, 14:59
Mam pytanie, czy w trakcie choroby myśleliście chociaż raz o tym, ze dzieje
się z Wami coś dziwnego i warto byłoby iść do psychologa lub do psychiatry?
Tarczyca jest tak zwariowaną chorobą, że nie raz o tym myslałam i w koncu się
wybrałam. Taka rozmowa bardzo mi pomogła, bo lekarz endokrynolog nie potrafił
na każde moje pytanie odpowiedzieć lub nie miał czasu, a psycholog tak.

Ciekawa więc jestem Waszych opowieści.
Edytor zaawansowany
  • ciekawski222 11.12.06, 15:03
    Dodam tylko dlaczego się o to pytam. Chcę taki gabinet otworzyć, jestem sam z
    wykształcenia psychologiem, ale wolałem się jeszcze poradzić kolegi po fachu.
  • zoskaanka 11.12.06, 15:07
    Chyba faktycznie jest Ci potrzebny psychiatra, bo w pierwszym poście piszesz z
    końcówkami jak kobieta, w drugim już jak mężczyzna. A zacznijmy od tego, że
    tarczyca NIE jest chorobą.
    --
    temporary kominy

    Ares
  • ciekawski222 11.12.06, 15:14
    Zwykła literówka, a jestem facetem.
    Natomiast jeśli chodzi o chorobę tarczycę, to po kilku latach życia z
    niedoczynnością nazywam ją tak skrótowo.
    Wydawało mi się, że na tym forum sa osoby, które podobnie tę przyjaciólkę mogą
    tak nazywać, żeby nie wysilać sie w słowach NADCZYNNOŚĆ lub NIEDOCZYNNOŚĆ
  • virlomi 11.12.06, 15:30
    Moim zdaniem psychoterapia w przypadku osób chorych na schorzenia tarczycy nie
    jest niczym dziwnym, to nie jest łatwa droga do normalności, często nasza
    psychika, podatność na stres, wrażliwość, ma wpływ również na naszą chorobę.
    Zresztą, w pewnym sensie psychika ma tu bardzo dużo do powiedzenia. Czytałam np
    ostatnio dość sporo o nowej dziedzinie w medycynie, tzw. neuropsychoimmunologii,
    która zajmuje się np. wpływem odporności na stres na zapadalność na choroby o
    podłożu autoimmunologicznym. Więc jedno i drugie ma duży związek ze sobą.
    Poza w przebiegu chorób takich jak choroba Graves-Basedowa, Hashimoto, nowotwory
    tarczycy i inne, jest bardzo wiele sytuacji, z którymi nie każdy musi umieć
    sobie radzić. Nie mówię tu o jakimś leczeniu psychiatrycznym, ale o rozmowie z
    kimś, kto mógłby nam pomóc przejść przez "objawy" choroby. Ot chociażby objawy
    oczne w GB, nadwaga w Hashi, czy niepewność jaka jest związana z wykryciem
    nowotworu.
  • ciekawski222 11.12.06, 16:12
    Ja mam doświadczenie w badaniu chorób organicznych i diagnostyce
    psychologicznej.
    A objawy chorej tarczycy, zarowno niedoczynności (klopoty z pamięcią, brak
    koncentracji itd) oraz w nadczynności (wściekłość, chudnięcie, nerwowe
    zachowanie, duża złość itd) często budzą ogromny niepokój u chorych.
    Ponieważ po jodowaniu przeszedłem w niedoczynność, a wczesniej długo miałem
    nadczynność i znam objawy jednej i drugiej strony, to byłoby mi łatwiej
    zrozumieć pacjenta.
    Niestety czesto lekarza, szczególnie pierwszego kontaktu nie rozumieją, że
    chorzy na w/w chcą również porozmawiać. Mi przynajmniej taka rozmowa była
    potrzebna.
    Kiedy zrobiłem odpowiednie testy psychologiczne okazało się w nich co jest nie
    tak w mojej osobowości i w koncentracji (ten test właśnie robił mi znajomy
    psycholog, bo sam sobie nie mogłem zrobić).
    Dlatego uważam, że rozmowa z psychologiem bardzo by pomogła niejednemu choremu,
    a ponieważ sam to przeszedłem, wiem jak się czuje wtedy chory, jakie ma obowy,
    jakie wątpliwości, to postanowiłem stworzyć gabinet, w którym byłby również
    endokrynolog.
    Padania testowe potrzebne są nie tylko młodym ludziom, ale również osobom
    starszym, ktorzy w niedoczynności czesto zastanawiają się czy to już Alzchaimer.
    Znam również osoby, ktore zamist do endokrynologa trafiły do psychiatry, a ten
    nie pytał się o choroby tarczycy, a od razu dał leki na depresję (przecież
    wiemy, że podobne objawy również niejeden pacjent endokrynologiczny miał).

    Dlatego bardzo zależy mi na waszych opiniach na ten temat. Czy uważacie, ze
    powinien byc również w takim gabinecie terapeuta, który poprowadziłby jakieś
    grupowe zajęcia relaksacyjne i związane ze stresem. Czy powinien być również
    dietetyk. Czekam na opinie.
  • rosteda 11.12.06, 16:24
    Oj, jestes bardzo zabranym czlowiekiem, ze od razu nie majac jeszcze swojego
    gabinetu masz wizje otworzenia duzej przychodni wielospecjalistycznej -
    psycholog, endokrynolog, neurolog, psychoterapeuta, dietetyk, i nie wiem co
    jeszcze...
    To forum jest dla chorych na tarczyce, a nie do zbierania opini.
    Moze na ten temat ktory Cie interesuje otworz swoje forum, bedzie to latwiejsze
    niz otwarcie gabinetu.
    Rosteda
  • ciekawski222 11.12.06, 17:03
    Ale mnie właśnie interesuje Wasza opinia, osób chorych na tarczycę, a nie osób
    niezwiazancyh z tym tematem. To mialaby być przychodnia specjalizujaca się
    właśnie w tym temacie, dlatego nie widzę powodu, zeby zmieniać forum lub
    zakladać jakieś własne.
    Jeśli Ciebie temat nie interesuje Rosteda, to pozwól, żeby inni też mieli prawo
    zabrać głos w tej dyskusji. Jeden wątek nikogo ne zbawi, a mi moze pomóc. Z
    góry dziękuję.
  • hashi-tess 11.12.06, 17:56
    Uważaj, uważaj!
    Niektórzy mogą się obrazić za to co napisałeś.
    Nikt tu nie jest "psycholem".
    Nikt tu oficjalnie nie ma problemów psychicznych.
    Wszyscy są b. zdrowi tylko im tarczyca niedomaga.

    A tak na serio, to taki gabinet jest b. potzrebny.
    W Katowicach wszystkich chorych endo /w klinice/ wysyłają na spotkanie z
    psychologiem.
    Co dalej się dzieje z tymi poradami trudno mi powiedzieć.

    Zabieraj się do roboty.
    To problem, który dotyczy wiele osób.

    Tess
  • ciekawski222 11.12.06, 18:35
    W mojej miejscowości nie ma nawet jednego takiego gabinetu.

    I jeszcze chyba ważna informacja. Nikt kto przychodzi do psychologa nie
    jest "psycholem". Czy dziecko z dyslekcją jest psycholem? Czy ktoś kto
    przychodzi na rekrutację i ma badania psychologiczne jest psycholem? Absolutnie
    nie!!!!!!!!!!!!
    Moim zadaniem byłoby zdiagnozowanie kłopotów poprzez wywiad oraz odpowiednio
    dobrane testy psychologiczne, ktore wskazują co się dzieje z nami. Znajome
    osoby, kótre są chore na tarczycę, a ktorym robiłem te testy były bardzo
    zadowolone. Niekórym wydawało się, ze mają ogromne klopoty, a okazało się to
    nieprawdą, wyniki były w normie. Czasami kłopoty są chwilowe, a lekarze od razu
    pakują w nas leki, tak było również ze mną. Warto wiedzieć jak jest w
    rzeczywistości. Te badania dają bardzo dobry obraz sytuacji i moim zdaniem mogą
    pomóc wielu osobom rozwiać ich wewnętrzne rozterki lub skierować na odpowiednie
    terapie, np. relaksacyjną lub związaną z naszymi emocjami. Ja zresztą sam
    kiedyś uczestniczyłem w takim kursie i ćwiczenia, które tam poznałem bardzo mi
    pomagają w trudnych lub stresujacych sytuacjach. Bez tych technik nie radziłem
    sobie, szczegolnie w nadczynności.
    Ale postawiłem sobie warunek, ze musi być u mnie super endokrynolog, do którego
    będą się ustawiały kolejki i pacjenci będą zadowoleni. Tylko współpraca może
    dać bardzo dobry rezultat.
  • hashi-tess 11.12.06, 19:01
    Po prostu działaj.

    Życzę powodzenia.

    Tess
  • ciekawski222 11.12.06, 20:54
    Dzięki za wspacie, mam nadzieję, że się uda i będą klienci.
  • hashi-tess 13.12.06, 09:53
    Mógłbyś wstawić nam tutaj jakąś
    pierwszą "wizytę"?

    Tess
  • kaczka78 13.12.06, 13:31
    Ha. Właściwie to czekałam na jakiś wątek w tym kierunku. Słuchaj ja sądze, że o
    swojej emocjonalności tak tutaj na publicznym forum niewiele osób ci się
    wypowie. Jeśli działasz w celach komercyjnych to też możesz mieć problem hihi.
    Poza tym, nie każdy jest taki otwarty żeby odrazu opowiadać o swoich obecnych
    czy byłych problemach i lękach. Załuż sobie do tego osobną skrzynkę i
    uwiarygodnij się jakoś. A najlepiej kochany zrób anonimowe ankiety jeśli
    szukasz odpowiedzi na jakieś pytania.

    A tak w kwesti psyche, somy i tarczycy to każdy szanujący się psychiatra czy
    psycholog mając objawy np. demencji u 30 - latka plus to co z tego co piszesz
    znasz: nerwy, doły i flustracja powinien wykluczyć problemy chormonalne a w tym
    tarczycę. - Problemy wynikające ze stanu zdrowia. A tak wogle to może się mylę
    ale psychiatra i neurolog może przepisać antydepresanty a psycholog to nie
    wiem...

    No i na koniec:Tak, myślałam o psychologu. Tak byłam u psychologa i psychiatry.
    Psycholog troszke mnie rozczarował.To była moja pierwsza i druga wizyta.

    Pozdrawiam
  • domini32 13.12.06, 13:42
    Witajcie
    Dawno się nie pojawiałam na forum, ale b.zainteresował mnie ten watek.
    Ja tez mam problemy z psychiką i to ogromne, wszytkim naokoło się denerwuje, po
    prostu wszystkim. Zazdroszcze ludziom spokoju...dodam,że hormony mam w normie
    już od dłuższego czasu..niewiem czy to tarczyca ma na to wpływ, która jest juz
    zniszczona jodem, czy może odwrotnie moja psychika doprowadziła do chorób
    tarczycy. Z chęcią skorzystałabynm z pomocy fachowca, tylko jakiegoś naprawdę
    właściwego i doswiadczonego. Nie kogoś kto zapisze psychotropy i po
    problemie...dla niego. Może kogoś takiego znacie z Warszawy, godnego polecenia?
    D.
  • ciekawski222 13.12.06, 14:21
    Podsumujmy może jakoś ten watek i ostatnie wypowiedzi, bo chyba zaszło jakieś
    nieporozumienie.
    1. Ja nie mam zamiaru agitować tutaj swojego gabinetu ani nie mam zamiaru
    przeprowadzać żadnych badań lub pytać się co komu dolega, bo od tego jest
    gabinet a nie forum.
    2. Chciałem się tylko dowiedzieć czy bylibyście skłonni iść do psychologa,
    który zajmuje się diagnostyką wymienionych na początku problemów, czyli
    zdiagnozowania kłopotów z koncentracją, pamięcią, emocjami i zmianami
    osobowości, które często zachodzą w tej chorobie.
    3. Wszystkie te dolegliwości mogą być związane z chorobą tarczycy, ale nie
    muszą. Moze się okazać, że nasza koncentracja lub pamięć są w porządku,a są to
    tylko chwilowe zaburzenia. kiedy w tym momencie pójdziemy do lekarza, to
    dostajemy od razu zwiększoną dawkę leku lub nowy lek, a okazuje się dzięki
    badaniom diagnostycznym u psychologa, ze wcale nie jest to konieczne.
    4. Psycholog nie ma prawa wystawiać recept na lekarstwa, dlatego mój pomysł był
    taki, zeby w poradni był również endokrynolog. Ja oceniam psychikę, a on ocenia
    zdrowie. Wspólnie można dojsć do lepszych rezultatów.
    5. Ponieważ wiem, ze często osoby chore na tarczycę mają problemy z nadwagą,
    szczególnie w niedoczynności, więc pomyślałem, ze warto byłoby, zeby chory miał
    również możliwość konsultacji z dietetykiem.
    6. Jeśli wiemy, ze hormony są w normie (w moim przypadku też tak jest), a dalej
    mamy problemy z emocjami, to można nad tym popracować razem z psychologiem i
    ustalić jakieś konkretne ćwiczenia relaksacyjne, które moga pomóc w takiej
    sytuacji. Niestety nad włąsnym charakterem trzeba pracować. Sam z własnego
    doświadczenia wiem ile wycierpiała się rodzina gdy byłem ciągle wściekły bez
    powodu, patrzyli się na mnie jak na wariata. Dlatego postanowiłem zrobić
    dodatkowe kursy właśnie w tej dziedzinie, zeby pomóc głównie sobie i mojej
    rodzinie. teraz tę wiedzę znając problem od podszewki mogę przekazać innym.

    To tyle, czekam na dalsze wypowiedzi, bo są dla mnie bardzo cenne. I obiecuję,
    ze nie mam zamiaru robić tutaj żadnych ankiet czy testó, jest to wiedza, która
    mogłaby pomóc w późniejszej pracy.
    Pozdrawiam
  • ciekawski222 13.12.06, 14:23
    Przykro, ale nie mógłbym. psycholog ażdą osobę traktuje indywidualnie, a ja
    tego bardzo przestrzegam. Z mojego gabinetu nie wychodzą informacje na zewnątrz.
    Poza tym co to znaczy "wizytę"? każda jest inna, z kazdą osobą musi być inny
    wywiad na początek i dopiero potem ustalamy co robimy dalej.
    Czy masz jeszcze jakieś pytania? Jeśli tak, to napisz na moją skrzynkę.
  • virlomi 13.12.06, 14:44
    domini, związek między psychiką a immunologią jest ogólnie bardzo duży, w ogóle
    między psychiką a zdrowiem. Pisałam gdzieś tam wcześniej o tzw.
    "neuropsychoimmunologii" kilka słów wiecej o temacie:

    "Czy wyższe piętra układu nerwowego mają wpływ na układ immunologiczny?
    Dziś nie ma już najmniejszej wątpliwości, że tak się właśnie dzieje. Wydaje się,
    że także kora mózgowa może
    wpływać na funkcjonowanie odporności. Znane są określone stany psychiczne, w
    których odporność zmniejsza się albo
    zwiększa. Np. stres może mieć korzystny lub negatywny wpływ na odporność.
    Doświadczenia joginów dowodzą, że
    medytacja może mieć znaczenie w kształtowaniu odporności.
    Niedawno powstała nowa dziedzina wiedzy medycznej - neuropsychoimmunologia,
    która się tymi zjawiskami zajmuje"

    Jak ktoś będzie potrzebował źródło niech da znać, na szybko wklejam fragment.
    Ale generalnie wystarczy wpisać w google "neuropsychoimmunologia" albo "psychika
    immunologia" i wyskoczy masa ciekawych linków, nawet po polsku. Jest taka
    opinia, że są osoby o "osobowości silnej immunologicznie" i takie, które nie są.
    Wśród tych pierwszych jest mniejsza ilość zachorowań na choroby o podłożu immu.
    I jeszcze są tzw. "punkty" (chyba ok. 8 cech), które należy spełnić, żeby być
    właśnie silnym. M.in. asertywność, altruizm, odporność na stres. Musiałabym
    poszukać dokładniej. Ale sporo o tym w necie.



    --
    <a href="http://www.tarczyca.prv.pl">www.tarczyca.prv.pl -> Zbieramy informacje
    o chorobach tarczycy</a>
  • ciekawski222 13.12.06, 15:09
    nie czytałem tego, ale faktem jestem, ze mozemy mieć sosobowość A i wówczas
    mamy większą skłonność do chorób, np. cholerycy i zawały, wysoka korelacja.
    Stres bardzo mocno wpływa na nasze zdrowie, szczególnie chroniczny stres.
    W innym watku napisałem dzisiaj (o jodowaniu), że zaraz po przejsciu dość
    silnego stresu spowodowanego sprawami osobistymi momentalnie złapałem grypę i
    chwile potem zaczęły sie straszne bole stawow i mieśni, bez leków się nie
    obeszło.
    Ważna jest jednak nasza osobość, w najgorszej sytuacji sa introwertycy, którzy
    mają silną wrazliwość emocjonalną i słabą odporność na wysoką aktywność. Oni
    radzą sobie gorzej niż ekstrawertycy. Dlatego moze być tak jak napisałeś.
    Choroba tarczycy związana jest z przysadką mózgową dlatego moze mieć wpływ na
    wiele rzeczy w naszym mózgu (to już tak bez szczegółów piszę).
    Dlatego objawy w chorej tarczycy są tak bardzo podobne do wielu chorób
    psychicznych i czesto kiepski psychiatra, który nie zapyta się o tarczycę moze
    postawić błędną diagnozę i wpakowac w nas leki psychotropowe. Chora tarczyca
    daje podobne objawy jak lęk uogólniony czy depresja. Można się pomylić,
    niewątpliwie.
    Ja pamiętam jak czytając gazetę już po kilku sekundach nie pamiętałem co czytam
    i zaczynałem od nowa, czułem się z tym strasznie. Nie potrafiłem się niczego
    nauczyć, zapamiętanie kilku zdań było dla mnie katargą. przerwałem w tym czasie
    pracę zawodową na rok, bo nie mogłem się skupić na tym co mówi do mnie pacjent.
    Ponieważ mam tę mozliwosć, to czasami robię sobie sam testy osobowości i
    okazuje się, ze w zależności od stanu choroby moja osobowość zmienia się.
    Konsultowałem to z profesorem, który zajmuje się tworzeniem testów
    psychologicznych w Polsce i wiem juz że jest to możliwe.
    Odpowiednie kursy relaksacji oraz panowania nad własnymi emocjami pomogły mi
    się wyciszyć i w tej chwili wszytskie testy osobowości pokazują, ze jest w
    normie, a nie na krańcowych skalach.
    Pamiętam jak 2 lata temu poprosiłem własne dziecko, zeby mnie oceniło testem
    dla młodzieży dotyczącym rodziców. Przeraziłem się wynikami. Teraz dziecko
    zrobiło kolejny raz test i okazało się, że wyniki są zupełnie inne. To mi daje
    światełko nadzieji na sukces wychowawczy i pomaga w dalszej pracy nad sobą,
    zeby być przyjacielem dziecka, a nie jakimś katem (bo prawie tak mnie dziecko
    odbierało w nadzynności).
    Jak więc widzicie, nawet psycholog może mieć problemy z sobą. A moze jeszcze
    większe, bo bardziej siebie potrafi obserwować. Tylko, ze czasami nie jest w
    stanie nad tym zapanować.
  • mary_lu 13.12.06, 17:29
    Ciekawski, nie rozbrajaj mnie. Sam sobie robisz testy psychologiczne? Dałeś
    swojemu dziecku kwestionariusz, aby Cię oceniło???
  • ciekawski222 13.12.06, 18:32
    Każdy psycholog robi sam sobie testy psychologiczne lub powinien sobie zrobić.
    To uczy pokory, bo oceniając siebie wiem jak moze się czuć ktoś kto poddaje się
    atkim testom. Ja rownież zawsze jestem pełen obawy przed wynikiem.
    Czemu uważasz, ze to jest złe? I niby diagnostyka ma nie być oceną, ale jednak
    każdy znas tak to odczuwa
    A jeśli chodzi o testy na ocenę rodzica, to myślę, ze każdy rodzic mógłby choć
    raz w życiu się im poddać. Ja się dowiedziałem, np. że zbyt mocno kontroluję
    swoje dziecko jak ten wiek. Słowo honoru, ze nie spodziewałem się takiego
    wyniku. dziecko niby mówiło czasami o tym, ale jak każdy rodzic pełen obaw o
    pociechę lekceważyłem to. A jednak okazało się to prawdą. W związku z tym
    ustaliłem potem nowe zasady kontrolowania i jak dotychczas działają super, a
    dziecko jest zachwycone "niby brakiem kontroli".
  • mary_lu 13.12.06, 20:31
    Ciekawski, Twój post jest dla mnie dowodem, że nie jesteś psychologiem.

    Jeżeli się mylę, to Boże miej nas w swojej opiece. I Twoje dziecko.
  • ciekawski222 13.12.06, 20:44
    Mary_lu, czemu tak uważasz, że Bóg ma mieć Was i moje dziecko w opiece?
    Co złego wg Ciebie jest w tym co napisałem?

    Ja nie zamierzam udowadniać nikomu na siłę jakie mam wykształcenie, wybacz, ale
    nie o to chyba chodziło w tym wątku. Ty i tak nie masz wpływu na moje życie,
    podobnie jak ja na Twoje, nie uważasz? Rozumiem jednak, że coś ci się nie
    spodobało skoro tak napisałaś. Powiedz co skoro tak mówisz. Ja byłem otwarty, a
    Ty starsz się rzucać jakieś dziwne insynuacje.
  • ciekawski222 13.12.06, 20:47
    Mary_lu, powiedz jaki wg Ciebie powinien być psycholog, bo widzę, że chyba masz
    bardzo mylne wyobżenie o tym zawodzie.
  • mary_lu 13.12.06, 21:02
    Testów psychologicznych nie ma sensu robić już na osobach studiujacych na
    drugim roku psychologii. Zazwyczaj znają cel większości pytań, więc mogą
    zafałszowywać wyniki, nawet nie do końca świadomie.

    Bawienie się w terapeutę własnego dziecka, dawanie mu do wypełniania testów
    oceniających Ciebie - rodzica, powinieneś czym prędzej skonsultować ze swoim
    superwizorem.
  • ciekawski222 14.12.06, 08:07
    Przepraszam, ale większej głupoty nie słyszałem. Jeśli masz jakiekolwiek
    pojęcie o tym co przed chwilą napisałaś, to skonsultuj to z PTP, a usłyszysz
    odpowiedź identyczną jak napisałem. Uśmiałem się i to bardzo.
    Czy Ty uważasz, że ktoś jest w stanie nauczyć się testów na pamięć i pamiętać
    setki pytań? Może Ty tak, ale tych co znam nie.
    A test dla rodziców nie jest testem klinicznym.
    Ja nie stosuję autoterapii oraz terapii własnych dzieci czy żony, a Ty chyba to
    miałaś na myśli. Więc zanim napiszesz akie głupoty publicznie, to wcześniej 5
    razy pomyśl o tym co piszesz, dobrze radzę. Rozpowszechnianie takich głupot
    podważa autorytet zawodu.
  • ciekawski222 14.12.06, 08:20
    Słuchaj, a testu ręka -noga też wg ciebie nie wolno robić na własnym dziecku?
    Przecież to jest również test psychlogiczny, a niczego się do nie używa,
    żadnego testu, żadnych pytań. Wiesz chociaż co to jest?
    Więc pytam się jeszcze raz skąd masz taką wiedzę na ten temat, że masz prawo
    osądzać innych.
    Student 2 roku ma zbyt małe pojęcie o pscyhologii i psychometrii, żeby móc
    wyłapać coś z testu. Jesli ktoś chce zafałszowac wyniki, to jego sprawa. Jeśli
    chce oszuakc sama siebie, to oszuka. Do tego nie potrzeba testów. Jeszcze na 4-
    5 roku niektórzy mają problem z wieloma testami, szczególnie klinicznymi. A
    jest taki, który bardzo ciężko oszukać jeśli go robisz komputerowo bez
    podręcznika. Skoncz więc takie bzdury opowiadać i straszyć ludzi. Psycholog to
    nie potwór, ale normalny człowiek.
  • mary_lu 14.12.06, 11:27
    Ciekawski, czy Ty czytasz tego, co się do Ciebie pisze? Nic nie napisałam o
    uczeniu się na pamięć. Jednak każdy psycholog, czy nawet tylko student z
    łatwością się domyśla, jaki cel mają pytania np. w skali depresji, więc na jego
    odpowiedź bedzie w dużym stopniu wpływać przekonanie o tym, co się z nim
    obecnie dzieje. Nawet jeśli nie ma zamiaru oszukać.

    Nie wiem dlaczego nie potarfisz odróżnić testów rozwojowych od testów relacji
    rodzinnych. Tych drugich zwłaszcza nie jesteś w stanie zinterpretować
    obiektywnie...

    Nie wiem, co chcesz wykombinować na tym forum, ale choćby Twój pierwszy post
    jest dowodem, że kręcisz. Kilkukrotne pisanie o sobie w rodzaju żeńskim oraz
    nie użycie ani razu formy męskiej w jednym poście, nie jest literówką.
  • ciekawski222 14.12.06, 11:49
    Na jaka odpowiedź liczysz?

    > Nie wiem dlaczego nie potarfisz odróżnić testów rozwojowych od testów relacji
    > rodzinnych. Tych drugich zwłaszcza nie jesteś w stanie zinterpretować
    > obiektywnie...

    Skąd wiesz co ja potrafię a czego nie potrafię? Zakładasz coś z góry,a to
    chyba dobrze o Tobie nie swiadczy i to kolejny raz.

    Jednak każdy psycholog, czy nawet tylko student z
    > łatwością się domyśla, jaki cel mają pytania np. w skali depresji, więc na
    jego
    >
    > odpowiedź bedzie w dużym stopniu wpływać przekonanie o tym, co się z nim
    > obecnie dzieje. Nawet jeśli nie ma zamiaru oszukać.

    Oszukałaś MMPI? Super, zdolna jesteś. Tylko co w zamian Ci wyszło? Że masz
    manię czy inny problem?
    Pewnie zaraz usłyszę, ze nie ma norm polskich prawda? A jednak go stosują w
    klinikach, dziwne co?
    Każdy w miarę zdrowy psychicznie człowiek rozróżni pytania dotyczace depresji,
    to nie jest trudne. Tylko co mu to da, że je rozróżni, odpowiesz mi?

    Chcesz dalej podyskutować?
  • ciekawski222 14.12.06, 11:50
    A swoją drogą czy Ty wiesz o czym świadczy taka podejrzliwość jak w Twoim
    przypadku? Nie wiesz, to poczytaj może trochę na ten temat. Znowu się uśmiałem.
  • mary_lu 14.12.06, 12:02
    Uśmiałeś?
    To przeczytaj jeszcze raz:

    ciekawski222 napisał:
    "Mam pytanie, czy w trakcie choroby myśleliście chociaż raz o tym, ze dzieje
    się z Wami coś dziwnego i warto byłoby iść do psychologa lub do psychiatry?
    Tarczyca jest tak zwariowaną chorobą, że nie raz o tym myslałam i w koncu się
    wybrałam. Taka rozmowa bardzo mi pomogła, bo lekarz endokrynolog nie potrafił
    na każde moje pytanie odpowiedzieć lub nie miał czasu, a psycholog tak.

    Ciekawa więc jestem Waszych opowieści."


    Ja czytam i ciągle się śmieję.

    Co to znaczy "oszukać MMPI"? Zwyczajnie MMPI nie jest narzędziem, którym się
    diagnozuje psychologów, zwłaszcza tych, którzy pracują z tym testem.
  • ciekawski222 14.12.06, 12:09
    Ale ja mam prawo sam siebie badać czym chcę, nie rozumiesz tego?
    Jak sobie wyobrażasz pracę z tym narzędziem nie znając go osobiście?
    To chyba ja nie chciałbym trafić do Ciebie, jeśli w przyszłości będziesz
    psychologiem. Na razie macasz koleżanko. Najbardziej świadczy o tym Twoja
    dokładność w używaniu słów, tylko trochę błędna.
    To jest przykre niestety. Nie wiem gdzie się uczysz, ale może porozmawiaj z
    kimś w swojej szkole na ten temat, to wyjaśni Twoje wątpliwości skoro nie
    wierzysz w to co piszę.
  • mary_lu 14.12.06, 12:19
    Masz prawo, tylko po co?
    Może jeszcze sam powypełniaj sobie różne ankiety z metod HR, to dowiesz się,
    jakim jesteś specjalistą i czy współpracownicy Cię cenią?

    Albo daj żonie do wypełnienia testy na temat Waszego małżeństwa (albo mężowi,
    bo trochę się już gubię).

    MMPI wypełniają studenci psychologii, owszem, na pierwszych zajęciach z
    diagnozy tą metodą.

    To już mój ostatni post na ten temat, bo widzę, że wdałam się w bezsensowną
    dyskusję.
  • ciekawski222 14.12.06, 19:51
    Niektórzy studenci pscyhologii nawet nie mają pojęcia, ze istnieje taki test
    jak MMPI, bo mogli opuścić zajęcia lub omawiano inny, więc jednak nie wszyscy
    go wypełniają i nie opowiadaj bzdur.

  • ciekawski222 14.12.06, 12:16
    Zastanawiam się cały czas do czego pijesz? Rozumiem, że masz jakiś problem, bo
    tylko Ty się czepiasz tego co ktoś napisał lub nie.
    Zadaj sobie pytanie, po co miałem pisać o tym jakim testem co badam i jaka jest
    między nimi różnica? To po pierwsze
    A po drugie, to były przykłady. Jesli ktoś chce znać opisy testów, to wchodzi
    na odpowiednią stronę w internecie i moze o tym poczytać.
    A po trzecie, jeszcze raz powtarzam, testy są czasami zbędne, a Ty nauczyłaś
    się rozróżniać kilka i trzymasz się tego. Rozumiem, ze pewnie miałaś coś
    wspólnego z rozwojową i dziećmi, skoro ten wątek najbardziej zwrócił Twoją
    uwagę. Szkoda, że nie masz pojęcia o innych rzeczach, łątwiejsza byłaby rozmowa.
    Ja nie twierdzę, ze jestem alfą i omegą. Ja się zajmuję neuropsychologią, więc
    na tym się znam, a nie na dzieciach, chociaż CATa potrafię przeprowadzić i
    zinterpretować.
  • ciekawski222 14.12.06, 12:33
    Dam Ci jedną prostą radę, moze posłuchasz, a moze nie, to już Twoja sprawa.
    Naucz się kiedyś w opiniach i w rozmowie z osobą, ktra nie jest po psychologii
    używac prostego języka do przyslowiowego Kowalskiego, a nie stosować
    terminologię jak w poście o testach rozwojowych.
    Ciekawy też jestem czy wiesz o jakim teście mówiłem, ale nie musisz odpowiedać
    na to pytanie.

    A swoją drogą fajna sprawa, kobieta z żoną w tym kraju.
  • mary_lu 14.12.06, 13:00
    Nie wytrzymałam...

    Ciekawski, dziękuję za radę w sprawie języka, chyba akurat nie była na miejscu,
    bo przecież podajesz się za psychologa.

    Co do kobiety z żoną, to wybacz, ale to Ty wprowadzasz takie zamieszanie, że
    nie można być pewnym Twojej płci.
  • ciekawski222 14.12.06, 13:13
    A nie bierzesz pod uwagę, ze inni też mogą to czytać i nie wiedzieć o co chodzi
    gdy piszesz o Teście Stosunków Rodzinnych? Dla osób nie znających tematu może
    to być wieloznaczne.
    Poza tym ja akurat robiłem Skalę Postaw Rodzicielskich, a nie wymienony przez
    Ciebie. Znasz ten test? Jesli nie, to odsyłam do stosownej literatury, bo chyba
    tylko tam go znajdziesz. Jest to bardzo ciekawy test składający się z dwóch
    niezaleznych części. Jeśli się zajmujesz dziećmi, to przyda się.

    A odnosnie błędu literowego, to chyba już wyjaśniłem sprawę. Poza tym czy Ty
    musisz być pewna mojej płci? Co Ci to da? Nie bądź zbyt dociekliwa. Tylko weź
    pod uwagę, że ciężko by mi chyba było zmieniać każdą literkę na faceta w tylu
    listach.
  • mary_lu 14.12.06, 13:20
    Nie zajmuję się dziećmi. Ty podobno też nie, więc tym bardziej nie baw się
    swoim dzieckiem.

    I mam nadzieje, że te wynurzenia tutaj nie miały napędzać pacjentów Tobie, albo
    jakiemuś koledze.
  • ciekawski222 14.12.06, 13:34
    A czy gdzieś masz podany jakiś adrea gabinetu czy jakieś nazwiska? No proszę
    Cię, nie rozbrajaj mnie.
    Poza tym ja się nie bawię swoim dzieckiem, nie wiem czemu mnie atakujesz
    ciągle, tak to niestety odbieram.
    SPR może zrobić każdy, test test jest w podręczniku, więc jeśli tylko
    ktokolwiek potrafi czytać i przełożyć wynik na skale, to ma gotowy wynik. Do
    tego nawet psycholog nie jest potrzebny, bo dziecko samo wypełnia test. Jesli
    ma dobry kontakt z rodzicem, to odpowieda zgodnie z prawdą. Dlatego nie widze
    przeszkód, żeby go zrobić. Natomiast jeśli ktoś nie jest pewny tego czy dziecko
    odpowie szczerze, to powinnien poprosić psychologa. Ten test jest dla młodzieży
    i daje świetne wyniki, które mogą mocno zmienić postawę myślącego rodzica. Poza
    tym można potem porozmawiać z dzieckiem, zastanowić się wspólnie czemu
    odpowiedziało tak czy nie na dane pytanie. Tylko to już powinien robić ktoś kto
    jest spokojny, potrafi konstruktywnie podejsć do tematu i dziecko nie ma oporów
    przed taką rozmową. To już trzeba samemu ocenić czy chcemy być poddani takiej
    krytyce, bo w pewnym sensie moze to być krytyka dla kogoś wrażliwego lub
    neurotycznego.
  • mary_lu 14.12.06, 15:43
    Wrażliwego i neurotycznego? A na narcystycznego to już krytyka nie działa?

    Dość tych głupot. Psychologu - porozmawiaj o tych testach robionych sobie i
    swojemu dziecku z superwizorem. Tyle mam do powiedzenia.
  • ciekawski222 14.12.06, 16:04
    mary_lu napisała:

    > Wrażliwego i neurotycznego? A na narcystycznego to już krytyka nie działa?
    >
    > Dość tych głupot. Psychologu - porozmawiaj o tych testach robionych sobie i
    > swojemu dziecku z superwizorem. Tyle mam do powiedzenia.

    Czy Ty siebie słyszysz? Bo ja słyszę tylko wrzask z Twojej strony, zresztą
    ponownie.
    Poza tym jakim prawem mówisz mi co ja mam robić? Jesli chcesz, to przepisz pół
    ksiązki w tym watku, wymień wszystkie choroby i podaj wskazówki jak je wykryć.
    Mnie to nie interesuje tutaj, bo nie miejsce i czas na to.
    I chciałam zauważyć, ze to Ty zeszłaś na boczny temat niestety. Coś jeszcze ?
    Pokrzyczysz jeszcze? Jeśli ci to pomaga to proszę bardzo.
  • mary_lu 14.12.06, 16:34
    O tym "krzyku" też możesz porozmawiać na superwizji.
  • ciekawski222 14.12.06, 18:17
    I co jeszcze mogę?

    Dziewczyno czy ty czytałaś co ja pisałem? Uparłaś się na superwizje nie wiem z
    jakiego powodu. Przeczytaj jeszcze raz wszystko od początku.
    Naczytałaś się chyba za dużo książek albo stron o psychologii lub błędnie
    wywnioskowałaś, że każdy kto skończył psychologię i pracuje w tym zawodzie musi
    mieć superwizję. Otóż muszę Cię wyprowadzić z błędu, nie musi mieć każdy. A
    dlaczego to poszukaj w swoich madrych książkach i przestań już mącić. Większość
    psychologów nigdy w życiu nie miało superwizji i nigdy jej nie będzie miało.
    Masz jeszcze jakieś pytania, wątpliwości i przykazy dla mnie?
  • mary_lu 14.12.06, 18:25
    Tak, wielu psychologów się nie superwizuje... To dyletanci. Potem robią takie
    bzdury, jak przeprowadzanie testów na sobie, albo swojej rodzinie, albo
    prowadzą wątki "psychologiczne" na forach internetowych.
  • ciekawski222 14.12.06, 18:33
    Jasne smile
    Wszyscy wg ciebie to dyletanci.
    Ja już swoją diagnozę mam na Twój temat, więcej nie musisz nic pisać.
    Ta podejrzliwość, wszyscy dyletanci, każdy powinien robić coś co mu powiesz...

    Może sama sobie posatw diagnozę, a moją rodzinę zostaw w spokoju, ok? Czy też
    Ci się to nie podoba?
    I może skontaktuj się z przewodniczącą PTP i zapytaj się co ona sądzi o
    przeprowadzeniu testów na sobie albo rodzinie.
    A jesli uważasz, że psycholog nie ma prawa przeprowadzić testu na własnym
    dziecku tylko dlatego,ze jest pscyhologiem, a test jest ogólniedostępny dla
    każdego kto kupi tę książkę w księgarni to proponuję ci podzwonić po wszystkich
    gazetach i poprosić o wycofanie testów z prasy, bo to dopiero jest paranoja.
    Albo jeszcze podzwoń po wszystkich firmach rekrtacyjnych i pokrzycz na nich, że
    robią testy bez polskich norm i bez informacji zwrotnej. Albo podzwoń po
    portalach psychologicznych i powiedz im, żeby usunęli testy (jest nawet MMPI).
    Masz pole do popisu. A z tego co zauważyłem, to chyba lubisz takie akcje.
  • mary_lu 14.12.06, 18:45
    Zadzwoń do PTP i powiedz, żeby oficjalnie ogłosili, że superwizja nie jest do
    niczego potrzebna.

    Oraz że testy psychologiczne to zabawka.

    Wiesz, ogólnodostepne są również kozetki, co nie oznacza zaraz, że każdy
    dyletant ma na nich kłaść swoje dziecko i bawić się w analizę.

    Przypominam Ci, że aby kupić MMPI (i wiele innych testów) ze strony oficjalnie
    polecanej przez PTP, trzeba wysłać kopię swojego dyplomu. Szkoda, że nie jest
    to faktyczna obrona przed niekompetentnymi osobami.
  • ciekawski222 14.12.06, 18:59
    mary_lu napisała:

    > Zadzwoń do PTP i powiedz, żeby oficjalnie ogłosili, że superwizja nie jest do
    > niczego potrzebna.
    >
    > Oraz że testy psychologiczne to zabawka.
    >
    > Wiesz, ogólnodostepne są również kozetki, co nie oznacza zaraz, że każdy
    > dyletant ma na nich kłaść swoje dziecko i bawić się w analizę.
    >
    > Przypominam Ci, że aby kupić MMPI (i wiele innych testów) ze strony
    oficjalnie
    > polecanej przez PTP, trzeba wysłać kopię swojego dyplomu. Szkoda, że nie jest
    > to faktyczna obrona przed niekompetentnymi osobami.

    Czy Ty nie widzisz, że cały czas mi rozkazujesz? Czekam kiedy się opamiętasz.
    Superwizja potrzebna jest psychoterapeucie, ale nie psychologowi, który
    wykonuje diagnozę, zarówno osobom dorosłym jak i dzieciom. Do wykonania testów
    nie jest potrzebna superwizja. Do wystawienia opinii potrzeba jest umiejętność
    wykonania tego, której studenci uczą się na specjalizacjach lub odpowiednich
    studiach podyplomowych.
    Znam wielu studentów, którzy przez 5 lat nie napisali nawet jeden opinii
    psychologicznej i nie mają pojęcia jak ją zrobić. Może naiwnie, ale wierzę, że
    nie będą się podejmowali tego bez odpowiedniego przygotowania.
    To już jest jego odpowiedzialnosć za swoją pracę.
    Poza tym nie przypominaj mi proszę jakie są warunki zakupu testów, bo to chyba
    każdy wie. A za chwilę będziesz chciała skanu mojego dyplomu? Cierpliwie czekam
    kiedy tego zarządasz ode mniesmile
    Matko, aż się sobie dziwię, że mam taką cierpliwość do dyskusji z Tobą.
  • ciekawski222 14.12.06, 19:06
    I jeszcze żeby było śmieszniej ustawa o zawodzie psychologa jest aktualnie
    średnio ważna i nie trzeba robić stażu.
    A można za to podziękować tym co mają superwizję, czyli psychoterapeutom z
    pedagogicznym wykształceniem, lekarzom ktorzy są psychoterapeutami itd
    Chyba było im nie na rękę, żeby studenci psychologii po uzyskaniu dyplomu
    musieli odbywać obowiązkowy staż pod okiem doświadczonego kolegi po fachu.
    Oficjalna informacja jest na ten temat na stronie głównej PTP
  • mary_lu 14.12.06, 19:29
    Nie masz superwizji, więc bawisz się w takie głupoty, jak "stawianie diagnozy"
    osbie, która Cię krytykuje na forum, udzielasz porad mailowych... Bardzo
    ciekawa jest Twoja teoria, że tylko psychoterapeuci potrzebują superwizji.

    Chyba rzeczywiście jesteś osobą całkowicie pozbawioną wglądu. Przestaję się
    dziwić, że robisz sobie testy, aby zaobserwować "zmianę swojej osobowości".

    Uważasz, że podczas badania psycholog nie nawiązuje z pacjentem relacji?
    Czytanie jego odpowiedzi nigdy nie budzi w psychologu uczuć? Więc superwizja
    jest niepotrzebna... Brak mi słów, "psychologu". Nie dziwię się, że z takim
    przekąsem piszesz o pedagogach i psychiatrach mających superwizje...
  • ciekawski222 14.12.06, 19:45
    mary_lu napisała:

    > Nie masz superwizji, więc bawisz się w takie głupoty, jak "stawianie
    diagnozy"


    > osbie, która Cię krytykuje na forum, udzielasz porad mailowych... Bardzo
    > ciekawa jest Twoja teoria, że tylko psychoterapeuci potrzebują superwizji.

    >W KTORYM MIEJSCU MASZ COŚ KONKRETNEGO? TO SĄ MOJE WŁASNE PRZEMYŚLENIA NA TWÓJ
    TEMAT. CZY W JAKIŚ SPOSÓB CIĘ NAZWAŁEM? JEŚLI TAK, TO ZACYTUJ.
    TO CO ROBIĘ W PRYWATNEJ KORESPONDENCJI JEST MOJĄ PRYWATNĄ SPRAWĄ, A NIE TWOJĄ.
    WG PRAWA POLSKIEGO PSYCHOLOG NIE POTRZEBUJE SUPERWIZJI. MOŻE MIEĆ OPIEKUNA-
    KOGOŚ Z MIN.5-LETNIM DOŚWIADCZENIEM, ALE NIE JEST TO WYMAGANE, A DOBROWOLNE.

    > Chyba rzeczywiście jesteś osobą całkowicie pozbawioną wglądu. Przestaję się
    > dziwić, że robisz sobie testy, aby zaobserwować "zmianę swojej osobowości".
    >
    > Uważasz, że podczas badania psycholog nie nawiązuje z pacjentem relacji?
    > Czytanie jego odpowiedzi nigdy nie budzi w psychologu uczuć? Więc superwizja
    > jest niepotrzebna... Brak mi słów, "psychologu". Nie dziwię się, że z takim
    > przekąsem piszesz o pedagogach i psychiatrach mających superwizje...

    NIE Z PRZEKĄSEM, ALE Z OBURZENIEM, ZE UWAŻALI IŻ USTAWA O ZAWODZIE PSYCHOLOGA I
    OBOWIĄZKOWY STAŻ NIE JEST POTRZEBNY.
    W KAŻDYM BADANIU PSYCHOLOG NAWIĄZUJE RELACJE, WIĘC NIE WIEM O CZYM MÓWISZ. JA Z
    TOBĄ W TEJ CHWILI, MIMO IŻ NIE WIEM JAKI MASZ ZAWÓD ROWNIEŻ NAWIĄZUJĘ PEWNEGO
    TYPU RELACJĘ, ALE SPOŁECZNĄ.
    POZA TYM JA W DIAGNOZIE JEŚLI NIE MUSZĘ TO NIE DIAGNOZUJĘ POJEDYNCZYCH
    ODPOWIEDZI, ALE CAŁOŚĆ, WIĘC TO JEST RÓŻNICA. CZASAMI TRZEBA TO ZOBIĆ, ALE NIE
    ZAWSZE. CHYAB, ŻE JEST TO JEDEN Z KILKU TESTÓW, W KTÓRYCH JEST TO WYMAGANE, ALE
    TY ZAPEWNE WIESZ JAKI (BO TY WSZYSTKO WIESZ), WIĘC NIE MUSZĘ GO WYMIENIAĆ.
    NATOMIAST NIE NOSZĘ TEGO W SOBIE, BO PO CO?
    GDYBY KAŻDY MYŚLAŁ TYLKO O PACJENTACH PRZEZ CAŁY CZAS, TO BY ZWARIOWAŁ.
    EMPATIA W TRAKCIE TRWANIA ROZMOWY W ZUPEŁNOŚCI WYSTARCZY.

    PRZECZYTAJ SOBIE KODEKS ETYCZNY PSYCHOLOGA, BO CHYBA TEGO NIE ROBIŁAŚ JESZCZE.
    CZY MASZ JESZCZE JAKIEŚ WĄTPLIWOŚCI?
  • mary_lu 14.12.06, 20:02
    A z Tobą coraz gorzej... Ostatnio coś pisałeś o tym, że podobno ja krzyczę...

    Oczywiście Ty stosujesz się do zasad etyki zawodu psychologa, a zalecana
    superwizja jest dla innych.

    Gratuluję Twojej bezstronności w tworzeniu opisów do testów, tego, że później
    nic "nie nosisz w sobie", oraz że jedyne Twoje uczucie w kontakcie z pacjentem
    to "empatia". Mistrzostwo świata.
  • ciekawski222 14.12.06, 20:34
    Dziewczyno, opanuj się trochę.Oskarżasz mnie cały czas nie wiem o co.

    Ja jestem aktualnie na dobrowolnym stażu w Niemczech, pracuję w jednym z
    niemieckich szpitali i zajmuję się neuropsychologią. Sam sobie to opłacam z
    prywatnych pieniędzy.
    I moim mistrzostwem świata będzie nauczenia się czegoś tam, a nie w Polsce.
    Przez kilka lat zajmowałem się pracą naukową w Polsce i nikomu na uczelni nawet
    do głowy nie przyszło, żeby mi dawać superwizora (uśmiałem się znowu). Owszem
    miałem swojego promotora, ale nie superwizora.

    I wyobraź sobie, że po wyjściu z gabinetu nie rozmawiam w domu o swojej pracy
    (niewiarygodne prawda?) i pacjentach. To jest tylko moja sprawa co się w tej
    pracy dzieje i co myślę na temat relacji z pacjentem.
    I wyobraź sobie, ze stosuję się do Kodeksu etycznego i przestrzegam go.

    Gdyby każdy psycholog po studiach pracujący w zawodzie miał mieć superwizora,
    to by ich zabrakło. Ludzie nie mają gdzie iść po studiach na nieobowiązkowy
    staż, a co dopiero by było gdyby mieli mieć superwizora.

    W tym kraju każdy kto skończył psychologię moze otworzyć swoją działalność
    gospodarczą i prowadzić gabinet, nawet nie mając doświadczenia. Jesli ktoś ma
    taką odwagę i robi to, to jest jego sprawa i tylko jego. Nikt mu tego nie
    zabroni, żaden przepis.
    Jeśli ktoś ma na to ochotę to moze sobie opłacić kogo trzeba i mieć superwizję,
    ale nie musi. Psychoterapeuta musi to zrobić. Cała reszta nie.
    Jeśli masz wątpliwości to zgłoś się gdzie trzeba i zapytaj, namiary już kilka
    razy ci podawałem.

    Ja kończę dyskusję z Tobą, bo wydaje mi się dalej zbędna. Poszukaj sobie
    jakiejś innej ofiary i pooskarżaj ją o coś. Jeśli masz ochotę, to napisz do
    gazet, zadzwoń do PTP, porusz cały świat. To jest twoja i tylko twoja sprawa.
    Ale nie masz prawa nikomu wpierać co mu wolno, a czego nie wolno robić.
    Każdy na forum ma prawo mówić o tym, o czym chce. Najwyżej może nie mieć osób
    chętnych do dyskusji i wtedy zrezygnuje. Tak właśnie czynię. Rezygnuję z
    dalszej dyskusji z Tobą, bo nie widzę sensu.
    Temat miał dotyczyć zupełnie innej sprawy, miał dotyczyć chorób tarczycy i
    związanych z tym problemów emocjonalnych, złości, frustracji, kłopotów z
    pamięcią,a ty zeszłaś na inny wątek, który nie powinien mieć tutaj miejsca.
    O tym co pisałyśmy można by było pisac na forum Psychologia lub prywatnie,
    dlatego ja ustępuję ci pola i prowadź dalej swoją propagandę. Powodzenia
  • ciekawski222 14.12.06, 19:47
    Jeszcze tylko się Ciebie o coś zapytam.
    Czy psycholog, która prowadzi pracę naukową na uczelni rownież wg Ciebie
    powinien mieć superwizora?
  • ciekawski222 14.12.06, 19:53
    Na narcystycznego również może działać, oczywiście że tak. Na antyspołecznego
    również i na depresyjnego również
    Kogo jeszcze chciałabyś dołączyć do listy?
  • hashi-tess 14.12.06, 20:32
    Chyba zapomnieliście na jakim jesteście forum!

    Powinniście się przenieść.
    To nie dotyczy chorób tarczycy.

    Tess
  • ciekawski222 14.12.06, 20:37
    masz rację hashi-tess, ja się wycofuję z dalszej dyskusji z Mary_lu.
    Miało być o czymś innym, a poszo nie w tą stronę co trzeba, przepraszam.
  • mary_lu 14.12.06, 20:40
    Tess, trudno zakończyć taką wymianę zdań... Mam zbyt osobisty stosunek i do
    zawodu psychologa i chorób tarczycy.


    Chorób tarczycy działalność tego pana dotyczy, bo jak widać już
    zaczął "pomagać" mailowo.
  • ciekawski222 14.12.06, 20:50
    czemu byłem pewien, ze nie odpuścisz sobie

    oj matko kochana
  • mmaajjeecczzkkaa 15.12.06, 11:32
    Mary_lu, jesteś głupia piczka zasadniczka, trzymasz się kurczowo jednej rzeczy
    (tego superwizora) i do tego jesteś skarżypytą

    To do Ciebie nie chciałabym trafić jeśli jesteś psychologiem. Tak sztywnej baby
    jeszcze nie spotkałam.
  • mmaajjeecczzkkaa 15.12.06, 11:45
    Masz rację ciekawski. Ta skala Postaw Rodzicielskich znajduje się w książce
    Mieczysława Plopy Psychologia Rodziny i można ją kupić nawet przez Internet.
    Sama tak zrobiłam, więc jestem pewna na 100%
    www.wysylkowo.pl/product_info.php?products_id=84850
    Może to badanie zrobić każde dziecko w odpowiednim wieku i rodzic sam może
    sprawdzić wyniki. I psycholog ma również do tego prawo, bo nigdzie nie jest
    napisane, że nie może tego zrobić, nawet w Kodeksie etycznym psychologa.

    Mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo sama go robiłam swoim dzieciom. Test
    jest prosty, czytelny, ma świetnie opisane wyniki.

    I nie przejmuj się tym co ta głubia baba wypisuje tutaj, bo nie ma racji.
  • mary_lu 15.12.06, 12:44
    Majeczka, a miałaś kiedyś zajęcia z Plopą i wiesz, co on sądzi na temat cudów,
    jakie potrafią rodzice wyprawiać swoim dzieciom?

    Bardzo się zmartwiłam, że nigdy nie zawitasz do mojego gabinetu. Życzę Ci wiele
    zadowolenia z wizyt u psychologów, sądzących, że są czystym lustrem, więc
    superwizji i własnej terapii nie potrzebują.

    Uważam, że nikt nie ma prawa narażać swojego dziecka na stres, jakim jest
    opisywanie rodzica na skali, którą to rodzic potem sprawdza. Ciekawski sam
    napisał, że pierwszy raz wyszło coś, co się jemu nie spodobało, a potem
    był "bardziej zadowolony" z wyniku. Zdolnego ma dzieciaka.

    Jakoś mi przy tym świtają zagadnienia z metodologii dotyczące nastawienia
    badającego, ale po co robić za "piczkę zasadniczkę". Olejmy całą część
    zagadnień nam nie pasujących i dawaj - testować swoją rodzinę, siebie i
    pacjentów, do których przecież nigdy nie żywi się uczuć...
  • mmaajjeecczzkkaa 15.12.06, 14:02
    Dziewczyno, chrzanisz jak potłuczona.
    Ja nie jestem psychologiem i sama w domu robiłam ten test z książki. Robiła go
    również moja siostra ze swoim dzieckiem. I nie trzeba być geniuszem, żeby móc
    zliczyć punkty i przeczytać wynik testu.

    To co pisał ciekawski przemawiało do mnie, a to co ty piszesz jest jakimś
    durnym klepaniem w kółko tego samego. Superwizja i superwizja, dziewczyno, kogo
    to obchodzi czy ty masz superwizję.
    Bardzo dobrze napisał ci ten facet, większość psychologów w Polsce nie ma
    superwizji, bo nie musi jej mieć. Nawet w poradniach dla dzieci pscyhologowie
    nie mają superwizji, a przecież zajmują się dyslekcją u dzieci i innymi
    problemami. Wiem to, bo jest z wykształcenia nauczycielem.

    Jak znam życie to nawet tego testu na oczy nie widziałaś i nie wiesz o czym
    rozmawiamy. Cały czas opowiadasz ogólniki, zero konkretów. I to ci udowodnił
    ciekawski, ale ty brniesz dalej uparcie w ciemną uliczkę.
    Ponadto uważam, że temat rodzica na tym forum jest bardzo ważny, bo to my mamy
    jazdy ze swoimi emocjami, a dzieciaki muszą się na to patrzeć.
    W tym teście jest, np. takie pytanie:
    Moja matka "Często prawi mi "kazania" na temat mojego postępowania" lub
    Moja matka "Daje mi wyraźnie do zroumienia, kto "rządzi" w domu" albo
    Moja matka "Ciągle narzeka, że nie tak wykonuję swoje obowiązki"
    Moja matka "Często uśmiecha się do mnie" (tak/nie).
    Ja nawet nie zdawałam sobie sprawy, że nie uśmiecham się do swojego dziecka, bo
    ciągle myślałam o sobie i swojej chorobie.
    Otóż bardzo duża grupa rodziców z nadczynnością tarczycy tak się właśnie
    zachowuje, ale nie widzi tego u siebie i dziecko może uświadomić to takiej
    mamie. Kiedy dziecko pokazało mi swoją odpowiedź, to pokornie je przeprosiłam
    za swoje zachowanie. Podobnie zrobił to ciekawski i potrafił się do tego
    przyznać za co go szanuję.
    Uważam, że jest to rewelacyjny test dla rodziców i ich dzieci.
    I nie był to eksperyment, a chęć uświadomienia sobie własnych słabości, a
    dziecko tylko na tym zyskało, a nie straciło, podobnie jak u ciekawskiego.

    Dlatego skończ chrzanić głupoty o jakiejś superwizji i udzielać się w tym
    wątku, bo głowa już boli jak się ciebie czyta.
  • mary_lu 15.12.06, 15:29
    Nigdy nie słyszałaś o tym, że z poradni wychodzi kilka razy za dużo orzeczeń o
    dysleksji? Byłaś może w poradni na stażu i widziałaś, jak "fachowo" zajmują się
    panie z poradni każdym problemem który nie jest dysleksją? Tylko mniej więcej w
    1/3 poradni udało mi się spotkać kogoś, kto umie coś więcej, niż przeprowadzić
    baterię testów i napisać "opinię" (swoją drogą, pisanie opinii tez pozostawia
    pewną dowolność, traba też dodać własne obserwacje - inaczej orzeczenia byłyby
    tworzone przez komputery).

    Jeżeli uważasz, że dziecko całkowicie szczerze wypełni taki test, jeśli z jego
    rodzicem od dawna jest "coś nie tak" (bo z powodu cierpi np. na nerwicę albo
    depresję), to gratuluję... Jeżeli uwazasz, że każdy rodzic potraktuje opinię
    dziecka wyłacznie jako "cenną wskazówkę"...

    Przynajmniej w Twoim przypadku trudno mi uwierzyć w takie zachowanie. Widzę,
    jak naskakujesz na kogoś, kto krytykuje Twoje zachowanie (choćby była to tylko
    krytyka wykonania przez Ciebie testu z ogólnodostępnej książki).
  • mmaajjeecczzkkaa 15.12.06, 15:57
    Ty rzeczywiście masz nierówno pod sufitem i nie masz zielonego pojęcia o niczym.
    Pieprzysz jak pokręcona.
    I oczywiście odwiedziłaś setki poradni, dobre.

    Idź się leczyć, ale na głowę a nie na tarczycę.
  • mary_lu 15.12.06, 16:17
    Byłam na jednym kursie z kilkunastoma osobami pracującymi poradniach smile)

    I, Majeczko, gdybyś Ty się choć do własnych rad stosowała...

    Cóż za wspaniałą Z Ciebie osoba... Już widzę Cię, z tym dzieciątkiem, jak je
    tak przytulasz ze skruchą...

    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    C
  • mmaajjeecczzkkaa 15.12.06, 16:39
    W stosunku do Ciebie Mary_lu nie mam zamiaru do niczego się stosować.
    Tak tępej i upartej jak koza istoty jak ty dawno nie spotkałam.

    I jeśli ty masz cokolwiek wspólnego "wszystkowiedząca" z psychologią, to ja
    jestem kosmonautą.
  • hashi-tess 15.12.06, 16:34
    mmaajjeecczzkkaa napisała:

    > I nie przejmuj się tym co ta głubia baba wypisuje tutaj, bo nie ma racji.

    Nie sądzisz, że się zagalopowałaś??
    Czy to forum jest miejscem do obrażania?
  • mmaajjeecczzkkaa 15.12.06, 16:36
    Nie, nie sądzę. To ona się zagalopowała nie czujesz tego, chyba wreszcie ktoś
    powinnien jej przemówić do rozsądku.
  • ciekawski222 13.12.06, 15:34
    Zresztą co ja będę gadał. każdy z nas jest po cześci psychologiem. A kiedy
    klient słyszy po badaniu informację zwrotną od psychologa, to ta wiedza wydaje
    mus ie czesto oczywista. I sam mówi "o rany, że też sam na to nie wpadłem". tak
    to właśnie jest, czasami ktoś musi nam uświadomić co się z nami dzieje.
  • kaczka78 14.12.06, 08:13
    to co mam robić jak przed istotnym lub wydarzeniem skacze mi puls dygocze mi
    serce a ręce już powiedzmy mniej. I tłumacze sobie, że w sumie to bzdet i nie
    powinno mnie ruszać i troszke pomaga ale dalej czuje się jakbym szła na egzamin
    mojego życia?
  • ciekawski222 14.12.06, 08:26
    Kaczka 78, wejdź w pocztę, napisałem ci co robić. mam nadzieję, ze podziała.
  • virlomi 14.12.06, 08:57
    Kaczka ja też mam podobne objawysmile) Tylko u mnie już wyraźnie teraz to łączę z
    tarczycą. Po prostu czasem lepiej znoszę stres a czasem gorzej i na pewno miały
    na to wpływ skoki hormonów. W ogóle są chwile, że jestem kompletnie pozbawiona
    wiary w siebie, że mam typowo depresyjne stany (w sensie klinicznej diagnozy,
    nie "dołki") potem to mija, zaczyna się w drugą stronę, pobudzenie, chudnięcie
    etc...

    W ogóle czytałam wczoraj ciekawy artykuł. We Francji troszkę inaczej patrzą na
    choroby psychiczne. U nich jest najpierw rozpoznanie czy nasz stan wynika z
    choroby (np. autoimmunologicznej) czy raczej odwrotnie. I rozgraniczają przez to
    chorobę somatyczno-psychiczną (taką, która zaczyna się w organiźmie) od
    psychiczno-somatycznej (takiej, która zaczyna się w psychice). W tym artykule
    był duży nacisk na fakt, że leczenie jednej rzeczy (np psychiki) nie znając
    powodów, dla których powstała jest bez sensu. Niby takie oczywiste i logiczne,
    ale w Polsce absolutnie nie jest to stosowane. Na dodatek wszelkie leki
    psychotropowe, mają mniejszy bądź większy wpływ na naszą tarczycę (to na
    podstawie tego co wyczytałam ostatnio w necie) i dla mnie to co w tej kwestii
    dzieje się w Polsce jest po prostu nie do pomyślenia. Leki przypisywane są w
    wielu przypadkach albo na życzenie pacjenta (bez podstaw), albo dla uspokojenia
    nie wiem czego.. sumienia lekarza? Rodziców pacjenta?

    Wczoraj trafiłam też na bardzo ciekawe relacje pooperacyjne kobiet na francuskim
    forum o tarczycy. Tam w ogóle jest troszkę inny system, oni raczej nie stosują
    jodu, ale właśnie operacje. Tak czy inaczej, te kobiety, po pozbyciu się
    tarczycy, po prostu odżyły. (Chorowały na Graves-Basedowa). Piszą o tym w bardzo
    optymistyczny sposób, o tym jak ich emocje przede wszystkim wróciły do normy,
    jak odnalazły w sobie spokój, jak przestały zamartwiać się wszystkim co je
    otacza, jak odzyskały wiarę w siebie. Więc kaczka, głowa do góry! Najlepsze
    przed Tobą!

    Nie sądziłam, że aż taka może być różnica przed i po leczeniu, ale te relacje mi
    dały dużo nadziei, że kiedyś, za ileś miesięcy ja też "stanę na nogi" i
    przestanę być wulkanem emocji, który wybucha albo płaczem albo gniewem.
    Chciałabym, żeby moja córka zapamiętała mnie jako zrównoważoną matkę, a nie taką
    jaką czasem jestem.


    --
    www.tarczyca.prv.pl
    Zbieramy informacje o chorobach tarczycy
  • ciekawski222 14.12.06, 09:14
    Własnie o tym pisałem. Ale nie jest prawdą, ze w Polsce wszyscy tak do tego
    podchodzą. Psychiatra powinien na samym początku zapytać się o choroby
    endokrynologiczne czy inne. Wiele objawów, np. depresyjnych czy lękowych jest
    bardzo podobnych jak w chorobach psychicznych, szczególnie w lęku. Mozesz
    przykladowo bać się umyć okno na 4 piętrze, a zakładam, że nigdy tego wczesniej
    nie miałaś, prawda? Lub boisz się chodzić po ulicy, a też wcześniej tak nie
    miałaś. Lub może trzęsiesz się jak galareta w niektórych sytuacjach, a serce
    wali jak opętane (to co pisała Kaczka).
    Tylko w chorobach psychicznych występuje jeszcze szereg innych objawów i muszą
    pbyć zauważalne przez odpowiednio długi czas (miesiąc lub dłuzej wg ICD-10).
    Przy chorobach endokrynologicznych nie trwa to tak długo.
    Jesli ktoś trafi do kiepskiego lekarza psychiatry, bo mysli że ma depresję i
    ten nie zapyta się go o badania na tarczycę, to rzeczywiście pacjent ma
    problem, bo dostanie leki, które są zbędne.
    Mam nadzieję, ze jednak większosć polskich lekarzy zadaje takie pytanie w
    trakcie wywiadu i jesli nie jest pewnym, to wysyła klienta na badanie TSH.
    Prześlę do Ciebie również na skrzynkę pocztową te ćwiczenia, ktore wysłałem
    Kaczce, moze pomoże.
  • virlomi 14.12.06, 09:38
    > Mam nadzieję, ze jednak większosć polskich lekarzy zadaje takie pytanie w
    > trakcie wywiadu i jesli nie jest pewnym, to wysyła klienta na badanie TSH.
    > Prześlę do Ciebie również na skrzynkę pocztową te ćwiczenia, ktore wysłałem
    > Kaczce, moze pomoże.

    Jedyne o co pytaja lekarze i to tez sporadycznie to:

    "Czy chorowała Pani kiedyś na tarczycę?"

    Każdy, kto nie wie nic o tej chorobie odpowie:

    "Ależ oczywiście, że nie! A widzi Pani u mnie jakieś wole? Mam zdrową tarczycę."

    Tylko niestety potem temat się urywa. I dalej już tylko mowa o dawkowaniu
    antydepresantów etc. Potem tylko czasem ktoś sobie postawi pytanie, dlaczego tak
    "dziwnie" reagujesz na leki... Ale lepiej dopisać drugi specyfik do listy niż
    szukać przyczyny.
    Wiem o tym sporo i sporo odwiedziłam różnych lekarzy w Warszawie. Mój ojciec
    jest psychologiem, więc temat od zawsze mi towarzyszył. Przejrzałam ostatnio
    wszystkie swoje badania z czasów "leczenia" i nie trafiłam na nic związanego z
    tarczycą. Jedyne co miałam robione to badania hormonów, które jak zresztą teraz
    zauważyłam nie są zupełnie "w normie".
    Po tych przejściach moje nastawienie jest takie "lepszy żaden psycholog niż
    kiepski psycholog" (i psychiatra i terapeuta etc..) Trafiłam w życiu na jedną
    grupę terapeutyczną, którą uważam za bardzo udaną, ale niestety dot. zupełnie
    innych problemów i na dodatek ta grupa uległa rozwiązaniu (robili to z
    "powołania" a tu niestety trzeba też myśleć o kasie.)
    Jeśli potwierdzi się to, że choruję od wielu, wielu lat, to chyba spiszę dla
    potomnych moją historięwink


    --
    www.tarczyca.prv.pl
    Zbieramy informacje o chorobach tarczycy
  • ciekawski222 14.12.06, 09:54
    Skoro tata jest psychologiem, to potwierdzi pewnie, to co napisałem.
    Natomiast ja nie mogę ręczyć za lekarzy, niestety są i tacy, ktorzy mogą nie
    zapytać o to, pisałem o tym na początku.
    Jest to problem, pewnie. Dlatego może warto udac się do neuropsychologa, ktory
    zna sie na tym bardzo dobrze i powinien pomóc.
    Niestety w Polsce nie ma specjalizacji psychologicznej związanej bezpośrednio z
    chorobami tarczycy, a szkoda. Ale są takie, które ucza bardzo dobrze diagnozy.
    I jeszcze jedno, chyba ważne. W Polsce psychoterapeutami są bardzo często
    pedagodzy, więc warto zapytać się na początku jakie ma wykształcenie
    psychoterapeuta, do kórego chcesz trafić. Oni mają marne pojęcie o chorobach
    organicznych. Ale moga bardzo pomagać w wielu innych przypadkach
  • ciekawski222 14.12.06, 09:27
    Z tego co napisałaś można również wywnioskować, że w Polsce pacjenci wolą
    jednak iść w pierwszej kolejności do psychiatry, anie do psychologa. Ale czemu
    sie dziwić, mamy najlepszy przykad w tym wątku. Opinia wydana prze laika daje
    obraz całego środowiska.
    Postawienie dobrej diagnozy psychologicznej to doświadczenie, a nie tylko sama
    nauka robienia testu. Trzeba dobrze przeprowadzić wywiad, postawić dobrze
    hipotezę i dobrać dobre narzędzia. Tego żaden student nie nauczy się na
    studiach, tu potrzebna jest praktyka.
    Co z tego, że ktoś potrafi wypełnić test, jeśli potem nie potrafi zrobić
    dobrego opisu wyników, prawda?
    Co z tego, że ktoś potrafi wypełnić test jeśli nie zna zagadnień zaburzeń
    organicznych, które występują często w chorobach endokrynologicznych i
    chorobach związanych z mózgiem, jak w Alzchaimerze?
    Może koleżanka, która tak głosowa wcześniej powie skąd ma to wiedzieć student 2
    roku skoro nie miał zajęć z neuropsychologiem?
  • virlomi 14.12.06, 09:42
    Ciekawski odpisałam Ci post wcześniej (pisaliśmy równo), ale co do Twojego
    gabinetu, bez urazy, ale to nie jest łatwe zadanie. Trzymam kciuki, ale nie
    dość, że sam musisz być 100% (i to przez dłuższy czas) unormowany, to na dodatek
    powinieneś mieć naprawdę dużą wiedzę o chorobach tarczycy, nie tylko endo, ale
    też Ty. Ot choćby zacznij od tych przeciwciał TRAB, o które pytałeś. Są różne
    przeciwciała, patrząc po ilości o której mówiłeś u siebie, miałeś na myśli
    przeciwciała aTPO a nie TRAB. Te drugie są typowe dla GB.
    To tylko taki przykład, ale jeśli zdecydujesz się na taki gabinet, to jeszcze
    długa droga przed Tobą, samej teorii, a potem przydałaby się praktyka, nie tylko
    w testach, ale w rozmowie z ludźmi, róznych przypadkach etc. Testem nie
    wykryjesz wszystkiego a ludzie będą trafiać z różnymi problemami.

    --
    www.tarczyca.prv.pl
    Graves-Basedow? Hashimoto? Nadczynność? Niedoczynność? Pomóż to wyjaśnić!
  • ciekawski222 14.12.06, 09:59
    Tego o czym piszesz nie da rady się samemu nauczyć. Specjalizacja z
    endokrynologii jest trudna i dosć długa, i tylko dla lekarzy.
    Ja mogę uzupelnić wiedzę z zakresu terminologii, ale to wszystko. Dlatego nie
    byłoby sensu otwierania takiego gabinetu bez endokrynologa. Niech każdy będzie
    specjalistą w swojej dziedzinie.
    Pomysł wydaje mi się ciekawy, bo nie ma takich gabinetów. ja zajmuję się
    diagnozą od kilku lat, więc nie mam sie co martwić o pozostałe rzeczy, o
    których piszesz.
    Forum to forum, a gabinet to gabinet. Zawsze na forum znajdzie sie ktoś, kto
    będzie robił wszystko, zeby buntować lub podważać czyjeś kompetencje.
    W tej chwili odbywam staż w jednej z klinik niemieckich pod okiem wybitnego
    neuropsychologa, więc mam nadzieję na poszerzenie swojej wiedzy.
  • virlomi 14.12.06, 10:07

    Niemcy z tego co czytałam ostatnio ogólnie przodują w dziedzinie autoimm.
    tarczycy, więc przynajmniej dobrze trafiłeś.
    Ja jestem po prostu sceptyczna z przyzwyczajenia, zbyt wiele przez psychologów
    przeszłam i psychiatrów, żeby teraz łatwo komuś zaufać. Aktualnie szukam kogoś,
    raczej grupy, nie indywidualnej terapii, kto trochę "uporzadkuje" mi wszystko co
    mnie spotkało, ale im więcej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że
    takiej grupy po prostu nie ma, a ja w półśrodki nie chcę się już bawić.
    Jeśli jednak trafię na taką grupę lub ostatecznie terapeutę/psychologa to
    "wyrzucę mu na stół" wszystko co mnie spotkało przez ostatnie 10 lat i powiem
    mu, że teraz proszę mi to poskładać do kupy. O ile nie zwątpismile A jeśli nie, to
    podobnie jak z tarczycą będę powoli układać swoje zycie na nowo sama, ale
    najpierw zacznę od "TSH i FT4".
    Lecę do pracy.
    Pozdr.
    --
    www.tarczyca.prv.pl
    Graves-Basedow? Hashimoto? Nadczynność? Niedoczynność? Pomóż to wyjaśnić!
  • kaczka78 14.12.06, 10:13
    Pewnie nie masz za dużo czasu wolnego, możesz poczytać moje posty na tym forum.
    Interesuje mnie kwestia zaburzeń nastroju, jak zwał tak zwał i jeszcze te
    problemy z zapamiętywaniem.- W zasadzie to przypomina demencje starczą i jest
    kaskadowe. Tzn były etapy oświecenia i totalnego zjazdu w moim przypadku. Od
    operacji obserwuje poprawę, która może być po części spowodowana
    zdystansowaniem do sprawy.(Człowek staje w obliczu realnego zagrożenia po raz
    kolejny i zastanawia się nad sobą). Oczywiście, że przydałby się taki
    gabinet.Faktycznie pracy przy uruchomieniu czegoś takiego jest sporo. Jak masz
    jakieś pytania to pisz.
    Pozdrawiam
  • ciekawski222 14.12.06, 10:07
    Virlomi, jaką masz pewność, ze psycholog do ktorego trafisz jest w 100%
    unormowany? Nie masz żadnej, niestety. Nawet nie będziesz wiedziała czy na coś
    nie choruje.
    Psycholog nie jest psychoterapeutą. Ale masz rację, powinien być bardzo
    spokojny i do tego nieustannie dążę. Bardzo pomaga joga, polecam.
  • virlomi 14.12.06, 10:10
    Niestety jestem kobietą i wbrew temu co inni myślą, ja ufam swojej intuicjismile To
    czy komuś mogę zaufać dość szybko wyczuwam, po prostu tak już mam. Jeśli
    terapeuta nie będzie mi pasował, to będę szukać dalej. Nie wnikam wtedy co z nim
    jest nie tak, po prostu czuję, że on nie jest dla mnie i tyle.
    Sam napisałeś, że każdy z nas jest po części psychologiemsmile
    --
    www.tarczyca.prv.pl
    Graves-Basedow? Hashimoto? Nadczynność? Niedoczynność? Pomóż to wyjaśnić!
  • ciekawski222 14.12.06, 10:18
    Dziewczyny, może na Wasze wątpliwości odpowiem na skrzynki, ok?
    Chyba jednak na tym forum nie wszystko można mówić, albo nie trzebasmile
    Jak macie pytania, to piszcie proszę na mój adres.
    Może uda mi sie pomóc.
  • virlomi 14.12.06, 10:27

    Zarejestruj się jeśli chcesz na www.tarczyca.prv.pl i tak zamierzałam
    zrobić wątek o psychice, więc pewnie wieczorkiem coś założę, jeśli chcesz możesz
    też sam rozpocząć wąteksmile Nie wiem ile osób sie podłączy, ale wątki troche osób
    czyta, na razie tylko nikt się nie odzywa.


    --
    www.tarczyca.prv.pl
    Graves-Basedow? Hashimoto? Nadczynność? Niedoczynność? Pomóż to wyjaśnić!
  • ciekawski222 14.12.06, 10:56
    Ja nie bardzo mam czas tak ciagle siedzieć na forum. Teraz mam kilka dni
    wolnego, więc zaglądam tutaj szukając innych informacji w necie. Ale obiecuję,
    ze jak tylko znajdę chwilę, to się podłączę i podzielę wiedzą.
    Zajrzyj na skrzynkę pocztową.
  • ciekawski222 14.12.06, 11:21
    Virlomi, wysłałam ci informacje
  • virlomi 14.12.06, 17:08
    Ciekawski, dopiero wróciłam do domu, pewnie wieczorem Ci odpiszę jak córka zaśnie.
    Zresztą dla mnie możesz pisać na forum ja nie mam nic do ukrycia, a swój wątek o
    chorobie afektywno-dwubiegunowej podawałam tutajsmile Pisałam na forum CHAD spod
    loginu arietta2004. Trochę chaotycznie, co możesz zwalić na wysokie TSH.
    Jak kiedyś znajdę chwilę to napiszę to porządnie, ale dla mnie nie ulega
    wątpliwości, że pochopnie mnie zdiagnozowano. Nie uwzględniono wielu czynników,
    tarczycy, trybu zycia jaki prowadziłam (i nie mam tu na myśli wyłącznie stresu),
    etc.
    Wprawdzie na chorobę tarczycy nikt w rodzinie faktycznie nie choruje, ale już na
    choroby na tle autoimmunologicznym wiele, praktycznie każdy. Na dodatek w
    dzieciństwie przeszłam mononukleozę zakaźną (kiepsko leczoną z powikłaniami) i
    odmianę rumienia guzowatego co mogło bezp. wpłynać na moją odporność. Generalnie
    długo by mówić, ale na raz nakłada mi się wiele, wiele, wiele rzeczy.

    PS. Do terapeuty jeśli bym poszła, to tylko po to, żeby pomógł mi uporać się z
    bagażem doświadczeń jaki mam, raczej ze skutkami poprzednich terapii. Od stresu
    i wahań nastroju mam endokrynologa aktualnie na tapecie, jak skończę z
    wyregulowaniem leków zobaczę co będzie dalej i czy w ogóle będzie to konieczne.
    Wiesz, to nie jest rozmowa na net, naprawdę niejedna tęga głowa próbowała już
    zrozumieć mój przypadek i skończyło się na tym, że lekarz "oddał mnie" innemu, z
    braku pomysłów.
    Chętnie poczytam o technikach relaksacyjnych, ale za analizowanie mojego
    przypadku nie radzę się zabierać, bo to się mija z celem. A i ja prawdopodobnie
    (bez urazy) łatwiej zrozumiem co mi jest i dlaczego. Poza tym nie widzę powodu,
    dla którego miałbyś się tym zajmować.

    Mam uraz do lekarzy w Polsce, uwazam, że zbyt szybko wrzucają wszystkich do
    jednego wora, że tak naprawdę nie patrzą globalnie na problem, tylko najpierw
    wprowadzają leczenie, a później próbuję Cię na nowo postawić do pionu. Wiem, że
    z innym charakterem niż mam, nie miałabym teraz zdrowej córki, rodziny i nie
    pisałabym tutaj na forum, a pewnie dalej trwałabym w swojej "depresji polekowej"
    i nawet nie myślała o tarczycy.
    Takie jest moje zdanie, nie musisz się z nim zgadzać.
    --
    www.tarczyca.prv.pl
    Zbieramy informacje o chorobach tarczycy
  • ciekawski222 14.12.06, 18:24
    Virlomi napisała:
    Chętnie poczytam o technikach relaksacyjnych, ale za analizowanie mojego
    > przypadku nie radzę się zabierać, bo to się mija z celem. A i ja
    prawdopodobnie
    > (bez urazy) łatwiej zrozumiem co mi jest i dlaczego. Poza tym nie widzę
    powodu,
    > dla którego miałbyś się tym zajmować.

    A zabrałem się wg Ciebie? Dałem Ci listę osób, które uważam za kompetentne,
    jeśli będzies chciała to skorzystasz, ale musisz niestety sama poszukać na nich
    namiary telefoniczne, bo ja ich nie psiadam. To chyba nie będzie trudne.
    Zastanawiałem się jedynie na podstawie Twoich wpowiedzi kto byłby odpowiedni,
    żebyś nie musiała biegać od-do i wydawać zbędie pieniędzy i stresować się.
    O dwubiegunowej przeczytałem przypadkiem w jakimś wątku, stąd wiem. Ale
    napisałem Ci w liście o wątpliwościach. smile
  • ciekawski222 14.12.06, 18:25
    I może dodam, ze te namiary do niczego nie zobowiązują, żeby nikt nie miał
    wątpliwości smile
  • virlomi 14.12.06, 19:05
    Ja się wyłączam z tego tematu, na www.tarczyca.prv.pl założyłam wątek o
    tarczycy i psychice, ale pod kątem radzenia sobie z emocjami. Jeśli ktoś będzie
    zainteresowany, zapraszam.

    --
    www.tarczyca.prv.pl
    Zbieramy informacje o chorobach tarczycy
  • markiza666 15.12.06, 16:25
    Czy od chorej tarczycy można iść "do czubków"? Boję się , że zwariuję...Cały
    czas mam w sobie lęk, że choroba (zapalenie podostre) się nie cofnie lub
    rozwinie w coś gorszego. Na nic tłumaczenia lekarzy, moje myśli są silniejsze
    ode mnie. Boję się, ze zwariuję. Mam dużo wolnego czasu, bo jestem na
    zwolnieniu, ale lęk zaczął paraliżować mnie na dobre. W nocy nie mogę normalnie
    spać, kilka razy się wybudzam, dręczą mnie koszmary, jestem płaczliwa, a w
    głowie tylko jedna myśl, że "z tego nie wyjdę". Pani z poradni zaproponowała
    anksjolityki, ale tych się także boję...W dodatku problemy z koncentracją i
    zapamiętywaniem. Zaczełam pisać kartki, bo jak ktoś z "nienacka" mnie o coś
    zapyta, to nie potrafię z siebie słowa wydusić.Czy też tak macie?
  • hashi-tess 15.12.06, 16:38
    Normalny objaw niedoczynności.
    Wyrównaj poziom hormonów, koniecznie.
    Tess
  • markiza666 15.12.06, 17:37
    "Normalny"-hę?
    A tak serio, to do wymienionych objawów muszę doliczyć...nie wiem jak to nazwać:
    "wewnętrzne trzęsienie się", jakby taki młoteczek udarowy, jest to bardzo
    nieprzyjemne, bo jeszcze nasila strach...Moje TSH 10, biorę Letrox 25, za
    tydzień mam zwiększyć do 50. Czy jest jakaś nadzieja, że to się uspokoi, jak
    hormony się ustabilizują? Czy ktoś wie jak sobie z tym poradzić, bez
    faszerowania się psychotropami...Mam potworny dół...
  • virlomi 15.12.06, 19:04
    Część markizawink)

    Przede wszystkim głowa do góry!

    Nie Ty jedna masz takie objawy, wiele z nas przechodziło podobne stany a teraz
    jest o wiele, wiele, wiele, lepiej! Musisz dać czas swojemu organizmowi na
    dojście do normy, pomóż mu i spróbuj wyciszyć, może włącz jakiś dobry film w TV?
    Połóż się wcześniej spać, pójdź na spacer.. Nie ma złotego środka, każdemu jest
    ciężko, jednym bardziej, innym mniej, ALE TO MINIE!

    Kartki to wynik braku koncentracji, to roztrzęsienie wewnętrzne, o którym
    piszesz to też typowe objawy złej pracy tarczycy. Leczysz się i to jest
    najważniejsze, a tarczyca to podła "sąsiadka" niejednemu już tutaj wywróciła
    zycie do góry nogamismile Ja np miałam straszne bołe mieśniowe, nie mogłam się
    ruszać, jakbym nagle została inwalidką. Ale już jest lepiej i znowu wierzę, że
    będzie bardzo dobrzewink
    Zapisuj sobie nie tylko to co chcesz powiedzieć, ale też to jak się czujesz.
    Wytrzymaj kilka dni i zobaczysz, że powolutki wszystko zacznie mija.
    Poza tym właśnie dlatego powoli zwiększa się dawkę Letroxu, żeby jak najżejsze
    były różne dodatkowe objawy. Ja również biorę Letrox i z początku czułam się
    przez kilka dni od zwiększenia dawki trochę "rozdygotana" pomimo tego, że
    aktualnie jestem w niedoczynności, tak jakbym miała takie "rzuty nadczynności" z
    kolei. Cięzko to wytłumaczyć, ale dziewczyny tu na forum uspokoiły mnie, że to
    normalnewink I faktycznie przeszło, może następnym razem będę ciut wolniej
    zwiększać dawkęsmile
    Aktualnie moja dawka Letroxu to również 25 i za kilka dni powinnam zacząć brać
    37,5 (1,5 tabletki).

    Więc głowa do góry, a jak już będziesz miała dość, poskarż się na forum innym
    zawsze ktoś Cię wesprzesmile

    Pozdrawiam,
    virlomi
    --
    www.tarczyca.prv.pl
    Graves-Basedow? Hashimoto? Nadczynność? Niedoczynność? Pomóż to wyjaśnić!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka