niefajne usg, reszta w normie...
Witam serdecznie. To mój pierwszy post tutaj i od razu proszę o pomoc.
Problemy z tarczycą zaczęły się naście lat temu - podostre zapalenie, i
chociaż hormony były w normie - przez parę lat potem byłam na jodzie i
euthyroxie. Byłam młoda i głupia, leczyłam się tylko u jednej endo, a ponieważ
dobrze się czułam, a p. doktor jakoś mnie nie zachwycała swoim niedbałym
podejściem - przerwałam leczenie. 2,5 roku temu wywaliło mi gulę, w połączeniu
z koszmarnym osłabieniem, temperatura 35 stopni i ledwo się w pionie
utrzymywałam - okazało się że krwiak. 2 endo powiedziało, że to nic takiego,
zdarza się i samo przejdzie, szczególnie że hormony w normie (robiłam tylko
tsh). Od tego czasu zaczęła mnie tarczyca czasem pobolewać (lewy płat - ten po
zapaleniu i po krwiaku), zawsze równocześnie czułam się mocno osłabiona, ale
po 2-3 dniach przechodziło. Parę miesięcy temu dopadło mnie mocniej, więc
poszłąm do lekarza - p. doktor zwróciła uwagę na znacznie zmniejszoną tarczycę
w porównaniu z usg sprzed 2 lat - 8,2ml, a było 13ml. TSH w normie, ale gdzieś
powyżej środka. Kazała przed następną wizytą zrobić przeciwciała.
Od 2 miesiący biorę euthyrox 25
I teraz tak:
USG - tarczyca znowu się zmniejszyła - ma 6,5ml, do tego dolny biegun lewego
płata o niejednorodnej i obniżonej chogeniczności
TSH 1,69 (norma 0,27-4,2)
FT3 5,14 (3,95-6,8)
FT4 18,22 (12,0-22,0)
ATG <10 (<115)
ATPO 11,18 (<34)
I co ja mam o tym myśleć? W przyszłym tygodniu mam wizytę u endo, ale cały
czas zastanawia mnie co z tą moją tarczycą się dzieje?? I dlaczego od paru
miesięcy zaczęłam tyć, nie zmieniając trybu życia ani odżywiania? Dlaczego
czasem, nawet jak jestem wyspana to dosłownie nie jestem w stanie zapanować
nad zasypianiem w środku dnia? Dlaczego skóra na dłoniach jest tak wysuszona,
że czasem pęka do krwi? Dlaczego - skoro hormony są ok? Wreszcie - czemu ta
tarczyca się zmniejsza, chociaż nie ma przeciwciał?
JEstem zupełnie zielona, może ktoś mi spróbuje wytłumaczyć?