Proszę o pomoc. Odebrałam swoje wyniki badań, wizytę mam dopiero na początku lutego. Przez przypadek dowiedziałam się, że mam guzka w lewym płacie tarczycy. Lekarz zlecił usg, tsh, i przeciwciała. Wielokrotnie wcześniej miałam robione hormony tarczycy i tsh, zawsze było w normie, a badane były ze względu na powtarzające się poronienia.(3 z rzędu, w tym ostatnie w blisko połowie ciąży) Nie muszę mówić, że badań wszelakich miałam wykonywanych wiele i nikt nie potrafił wskazać jednoznacznie, co się dzieje. Teraz sprawy potoczyły się "tarczycowo" dość szybko, moje wyniki wyglądają tak:
Wymiary tarczycy: Płat prawy: 18x18x49mm Płat lewy: 19x16x47mm Cieśń: 4mm W opłacie lewym widoczny pojedynczy, niekoechogeniczny, lito-płynowy , dość dobrze odgraniczony guzek o wymiarach - 8x6x4mm. Poza tym miąższ tarczycy w całości o prawidłowej echogeniczności i strukturze, bez zmian ogniskowych. Okoliczne węzły chłonne bez zmian.
TSH (s) 1,57 mU/l 0,27 - 4,2
P-ciała p/peroksydazie tarczycowej (s) ATPO 94,53 IU/ml < 34
P. ciała ATG (antytyreoglobulinowe) 543 IU/ml < 115
Hormonów tarczycy lekarz mi nie zlecił, ale jak napisałam, miałam wielokrotne oznaczenia i zawsze były w normie.
Czy miana tych przeciwciał są na tyle duże, że można mówić o chorobie Hashimoto, pomimo, że czynność wydzielnicza tarczycy jest ok? I najważniejsze, czy to może być rozwiązanie zagadki przyczyn poronień nawykowych?
Wielokrotnie czytałam, że przeciwciała tarczycowe najprawdopodobniej współistnieją z innymi przeciwciałami, jeśli chodzi o poszukiwanie przyczyn poronień. Miałam robione badania w tym kierunku i nigdy nic nie znaleziono.
Proszę o pomoc w ogarnięciu tego tematu