Dodaj do ulubionych

Art. o tarczycy dr Gietki-Czernel w Gazeta-Zdrowie

12.07.13, 18:17
Drodzy Hashimotkowie, oto artykuł będący odpowiedzią na "nową modę" na choroby tarczycy... Nieco się wnerwiłam i napisałam tam swoje zdanie na temat, a teraz zapraszam i Was, w taki deszczowy dzień trochę adrenaliny na pewno się przyda big_grin

Tarczyca - zawsze gorący temat
Eliza Dolecka
11.07.2013 , aktualizacja: 12.07.2013 09:34

Niemal każda publikacja dotycząca tarczycy wywołuje burzę wśród internautów. Obrywa się autorom i lekarzom za: "niekompetencję", "lekceważenie problemów", "szkodliwe uproszczenia", etc. Zdajemy sobie sprawę, że żadna publikacja dyskusji nie zakończy, jednak z pomocą eksperta dr Małgorzaty Gietki-Czernel, endokrynologa, staramy się temat uporządkować, przynajmniej w kwestiach najbardziej kontrowersyjnych.
Analizując komentarze pod artykułami, a przede wszystkim wypowiedzi na forach (np. Choroby tarczycy i Hashimoto ) nietrudno zauważyć, że wiele pacjentek endokrynologów (głównie wypowiadają się kobiety) może pochwalić się dużą wiedzą oraz świadomością dotyczącą znaczenia profilaktyki i właściwego leczenia.

Zdarza się, że czytelniczki mają rację, a przynajmniej częściowo, zarzucając nam błędy. Czasem niekoniecznie. Bywa i tak, że trudno sprawę ostatecznie rozstrzygnąć, bo medycyna to nie matematyka, a wytyczne wciąż się zmieniają, sami endokrynolodzy są podzieleni, etc. Poprosiliśmy jednak panią doktor Małgorzatę Gietkę o wypowiedź w najbardziej gorących i najmocniej komentowanych kwestiach.

"TSH to wyjątkowo głupie i szkodliwe badanie (...) Normy to czysta statystyka i dlatego uważanie ich za wyrocznię jest pomyłką intelektualną. Niewolnicze trzymanie się ich redukuje lekarza do poziomu maszyny" - to akurat wypowiedź internautki o nicku "rumpa", ale podobnych, w tym tonie jest więcej. Słusznie?

- Na całym świecie kontrola stężenia TSH, czyli hormonu tyreotropowego, uznawana jest za bardzo pomocne narzędzie do wstępnego rozpoznawania chorób tarczycy. Umożliwia wykrycie 90% problemów. Jako badanie przesiewowe pozwala stwierdzić choćby subkliniczną niedoczynność tarczycy. Chociaż schorzenie nie daje jeszcze żadnych objawów, ma kolosalne znaczenie dla młodych kobiet, bo może wpływać negatywnie na przebieg ciąży i rozwój dziecka.

Co zatem z tymi pozostałymi 10 procentami?

- Znamy bardzo rzadkie przypadki, kiedy tarczyca jest zdrowa ale wskutek nieprawidłowego pobudzania przez chorą przysadkę mózgową, nie wydziela prawidłowej ilości hormonów. W tych przypadkach skontrolowanie samego TSH rzeczywiście nie wystarczy. Potrzeba oceny całej osi przysadkowo-tarczycowej, czyli jednoczesnego badania TSH i przynajmniej jednego z hormonów tarczycowych, najlepiej fT4. Np. w przypadku gruczolaka przysadki wydzielającego TSH, stężenie TSH we krwi może mieścić się w normie, ale stężenia fT4 i fT3 będą podwyższone a pacjent będzie miał objawy nadczynności tarczycy. Oznaczenie samego TSH może prowadzić do mylnych wniosków, że tarczyca funkcjonuje prawidłowo. W innym przypadku, kiedy przysadka jest uszkodzona chorobowo i nie produkuje prawidłowo TSH, jego stężenie we krwi będzie obniżone, podobnie jak stężenie fT4, a chory będzie miał objawy niedoczynności tarczycy. Wybiórcze zbadanie TSH i oparcie rozpoznania wyłącznie o jego wartość podsunie podejrzenie nadczynności tarczycy. Generalny wniosek jest taki, aby interpretując badania laboratoryjne kierować się dolegliwościami i objawami chorego i wykonując badania pierwszorazowo badać oś przysadkowo-tarczycową, czyli TSH i fT4.

Gdy poziom hormonów jest prawidłowy, możemy już mieć już pewność, że tarczyca jest zdrowa?

- Cóż, też niekoniecznie. Są takie choroby: np. wole guzkowe obojętne czy wole rozlane, które polegają na tym, że tarczyca traci swoją prawidłową budowę, powiększa się, ulega przebudowie guzkowej. Nie rzutuje na samopoczucie, nie ma zaburzeń hormonalnych, a jest choroba. Wykrywa się ją podczas ultrasonografii. Inna sytuacja: początkowa faza choroby Hashimoto, kiedy stężenia TSH i fT4 jest prawidłowe, ale podwyższone przeciwciała tarczycowe lub nieprawidłowy obraz usg. To oznacza ryzyko rozwinięcia się dysfunkcji tarczycy w przyszłości, chociaż trudno określić w jak dalekiej.

Czyli, zdrowa osoba, która chce skontrolować swoją tarczycę, może mieć pewność, że nic złego się nie dzieje, dopiero po zrobieniu badań hormonów, przeciwciał tarczycowych i usg?

- Może nie spodoba się to czytelniczkom, ale nie jestem zwolenniczką mnożenia badań "na wszelki wypadek". Zachęcam, żeby je robić, gdy są dolegliwości, które można kojarzyć z tarczycą i problem występuje w najbliższej rodzinie, a także w przypadku kobiet planujących ciążę i ciężarnych. W każdej innej sytuacji - odradzam. Ryzyko niepotrzebnego stresu jest naprawdę spore. Usg tarczycy u co drugiej dorosłej kobiety wypada nieprawidłowo, wykazuje obecność guzków a zarazem te nieprawidłowości w 95% przypadków nie mają najmniejszego znaczenia dla zdrowia. Tymczasem pacjentka przeżywa stres, błędnie interpretuje wyniki, wierzy, że jej życie jest zagrożone...Oczywiście można podać wiele przykładów, kiedy przypadkowo wykonane badanie doprowadziło do wykrycia nowotworu, ale masowe wykonywanie usg tarczycy spowodowałoby więcej niepotrzebnych stresów i kosztów niż dało korzyści.

Czy to prawda, że powinniśmy skontrolować także przeciwciała anty-TG i anty-TPO, jak twierdzi cytowana już wcześniej "rumpa"? Według wielu zresztą osób to właśnie przeciwciała odpowiadały za ich różne dolegliwości. Lekarz jednak ich nie zlecał, sugerując się innymi prawidłowymi parametrami.

- Same przeciwciała tarczycowe nie rzutują na samopoczucie i stan zdrowia, chociaż wiele pacjentek nie akceptuje tego faktu. Bywa, że domagają się natychmiastowego przyjęcia w szpitalu poza kolejnością tylko dlatego, że mają przeciwciała podwyższone. Nie ma na to żadnego uzasadnienia. Przeciwciała oddziałują na tarczycę, w taki sposób, że powoli ją niszczą, a rzadziej - powodują nadczynność. Istnieje ryzyko, że w przyszłości spowodują już "prawdziwe" zaburzenia, najczęściej niedoczynność. Osoba, u której wykryto przeciwciała, powinna kontrolować hormony tarczycy raz w roku, góra dwa razy i w przypadku nieprawidłowości rozpocząć leczenie. Odkrycie podwyższonych przeciwciał u kobiety w wieku prokreacyjnym ma zasadnicze znaczenie. Jest ona zagrożona poronieniem, jej ciąża powinna być prowadzona pod nadzorem endokrynologa. Musi na siebie szczególnie uważać, odpoczywać - osobiście często zalecam na czas ciąży zwolnienie lekarskie, czasem leczenie hormonalne. Wiadomo, że poziom przeciwciał można obniżyć przyjmując selen w dawce 200 mikrogramów na dobę. W przypadku ciężarnych to jednak sprawa dyskusyjna, bo nie mamy pewności, jak to wpłynie na płód.

Czyli badanie poziomu przeciwciał profilaktycznie jest wskazane w przypadku kobiet planujących ciążę?

- Przyda się wszystkim młodym kobietom uprawiającym seks. Wciąż najczęściej ciąża jest nieplanowana i okazuje się niespodzianką dla przyszłej mamy. Wszystkie chcemy mieć zdrowe dzieci i same być w formie, żeby się nimi opiekować, a ujawnienie choroby w trakcie ciąży, bądź zaraz po niej, może to znacznie utrudnić. Kobiety, u których już doszło do poronienia, powinny skontrolować przeciwciała tarczycowe bezwzględnie, aby uniknąć problemu w przyszłości.

(...)
Edytor zaawansowany
  • pies_z_laki_2 12.07.13, 18:17
    Cd.

    Temat kobiet w wieku rozrodczym pojawia się wielokrotnie w kontekście nie tylko zakresu diagnostyki, ale i interpretacji, norm TSH. Internautka Zocha przekonuje: "Nie dajcie się zwieść normom TSH. Prawidłowy poziom TSH dla kobiety w wieku rozrodczym powinien wynosić około 1. (...) Ale wiele osób może zobaczyć swój wynik TSH np. 3 (czyli mieszczący się w powszechnie uznawanych normach, przyp. red.) i pomyśleć- nie dzieje się nic złego, moja tarczyca jest ok., a to już może świadczyć o niedoczynności." Ma rację?

    - Częściowo. Rzeczywiście, normy dla kobiet w ciąży i planujących ją są inne, niż dla całej populacji. Standardowa norma mieści się w przedziale 0,27 a 4,2 mj/l, ale w przypadku wspomnianych kobiet już wynik ponad 2,5 jest niepokojący i wymaga leczenia. Z drugiej strony u osób starszych jest zupełnie inaczej. U osób po 70. roku życia norma przesunęła się w górę i dopiero przy TSH powyżej 6-8 mj/l rozważamy leczenie. Zbyt szybka interwencja grozi bowiem problemami krążeniowymi. Pojawiają się jednak zarzuty, że nie chcemy leczyć starych ludzi. Uwaga! Norma referencyjna nie jest identyczna w każdym laboratorium i właściwa powinna być podana wraz z wynikiem, na wydruku. Problem jednak polega na tym, że nie uwzględnia się odrębności wiekowych ani nie podaje norm dla kobiet w ciąży. Tymczasem lekarz pierwszego kontaktu, a nawet ginekolog, niekoniecznie mają świadomość, że są one inne, ponieważ te ustalenia powstały całkiem niedawno. Stąd młode kobiety, chcąc upewnić się, że z ich tarczycą jest wszystko w porządku, powinny skonsultować się z endokrynologiem.

    Odwracamy sytuację. Czy TSH może być nieprawidłowe, nawet skrajnie niskie, a tarczyca zdrowa? Jako przyczynę takiego stanu dwie pacjentki podały kwasicę i niedobór witaminy D.

    - Witamina D nie ma żadnego związku z pracą tarczycy. Zarazem wszelkie choroby o ostrym przebiegu, np. infekcje, świeży zawał serca, zapalenie pęcherzyka żółciowego, kamica, rozległe poparzenie, stany pooperacyjne czy wspomniana kwasica, powodują przemiany biochemiczne, w wyniku których TSH może spaść do bardzo niskiego poziomu. Zatem podczas choroby, przy okazji, nie ma sensu sprawdzać TSH, bo taki wynik nic nie wnosi a może być wręcz mylący.

    Czy można rozpoznać chorobę tarczycy, a nawet ją leczyć hormonami, tylko na podstawie objawów? Pojawiają się takie opinie... Także sugestie, że lekarze mylą zespół chronicznego zmęczenia i fibromialgię z chorobami tarczycy, więc i u tych pacjentów warto spróbować "tarczycowej" terapii.

    - Przy prawidłowych wynikach, uwzględniających nowe normy, mamy rozpoznawać choroby "na oko"? Fibromialgia i zespół chronicznego zmęczenia są precyzyjnie zdefiniowane, nie słyszałam o takich pomyłkach. Może hormony jako placebo? To sprawa bardzo dyskusyjna. Może jakieś mikrodawki bez ryzyka dla zdrowia? Bywa czasem tak, że nie doceniamy roli psychiki w tym wszystkim. Lekarz pomógł głównie dlatego, że okazał zrozumienie, nie wyśmiał, chciał nieść pomoc. Zajął się zachwianymi emocjami i nie mógł wypuścić bez recepty...

    Ewentualne skoki poziomu TSH to kolejny przyczynek do spekulacji. Można sobie wyobrazić choćby w chorobie Hashimoto, że akurat w dniu badania wynik był prawidłowy, bo TSH spadło lub urosło? Jeśli tak, to po jakim czasie warto badanie powtórzyć?

    - To tak nie działa. TSH nie skacze, jak ciśnienie czy pogoda. Wyniki, które trzeba powtórzyć, to te skrajne, z trudem mieszczące się w granicach normy, nietypowe. Nie ma sensu robić jednak tego zaraz. Sens ma badanie ponowne za kwartał, czasem pół roku, wówczas kontrolujemy TSH łącznie z fT4, ale warto i w tej sprawie poradzić się lekarza.

    Pani Doktor, jak wytłumaczyć to ogromne zainteresowanie tarczycą: często drążenie tematu, drobiazgowe wręcz analizowanie niuansów, straszenie innych?

    - To niejednokrotnie skutek własnych, dramatycznych, przeżyć. Utrata ciąży, wiele lat nieskutecznie leczone dolegliwości, poważne powikłania... To musi skutkować brakiem zaufania do specjalistów, ale i brakiem dystansu. Także frustracją, gdy pojawia się opinia przecząca osobistym, czasem unikalnym, doświadczeniom. Tymczasem ona wcale nie musi odbiegać od prawdy: bywa uogólnieniem, bo temat jest bardzo szeroki, dlatego trzeba skończyć medycynę, zrobić specjalizację i stale się dokształcać, żeby odpowiedzialnie się nim zajmować.

    Dr n. med. Małgorzata Gietka-Czernel jest endokrynologiem, zastępcą ordynatora Pododdziału Diagnostyki Endokrynologicznej w Szpitalu Bielańskim w Warszawie

    - zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,101580,14257795.html
  • natder 12.07.13, 18:46
    "trzeba skończyć medycynę, zrobić specjalizację i stale się dokształcać"
    A gdzie: słuchać pacjenta i porównywać wyniki badań z jego samopoczuciem?
    Dlaczego nie traktuje się nas jak partnerów a jak króliki doświadczalne do testowania przestarzałych metod leczenia?
    Ja medycyny nie skończyłam ale choroba tak mnie przeczołgała po podłodze, że zrobiłam ekspresowo specjalizację u dr Google'a.
    Akademickie teorie lekarzy jak większość forumowiczek przetestowałam na sobie - z mizernym skutkiem niestety.
    I od prawie roku prowadzę się sama a endokrynologom - dziękuję.
    Ostatni fragment jest wręcz oburzający i tylko upewnia mnie, że biorąc własne zdrowie we własne ręce podjęłam decyzję najlepszą z możliwych.
  • muktprega1 12.07.13, 19:09
    > ... prowadzę się sama a endokrynologom - dziękuję.
    > Ostatni fragment jest wręcz oburzający i tylko upewnia mnie, że biorąc własne z
    > drowie we własne ręce podjęłam decyzję najlepszą z możliwych.

    Wpisałam się do tego "pamiętnika" również, a pod tym co napisała Natderka, podpisuję się czterema kończynami wraz z 2-ml kikucikiem tarczycy, za który lekarzom bardzo dziękuję, jak i za 11 lat życia w stanie - zombi.
  • qwerty090 12.07.13, 21:57
    Jak skołować leki kiedy człowiek się sam leczy? smile Mam nadzieję że mnie to nie czeka (wizyta dopiero przede mną, może dr mnie zaskoczy) ale na wszelki wypadek lepiej wiedzieć


    --
    5$ zniżki na iherb.com - LIH071
  • freekani 13.07.13, 09:32
    Mój lekarz rodzinny dostał kartkę od endokrynologa, że zażywam euthyrox i teraz on mi wypisuje recepty.
  • nebiru 13.07.13, 19:22
    Ja też się przyłączam do koleżanek. 20 lat w fazie zombi, w tym czasie wielokrotnie przechodzone cięzkie przeziębienia (lekarze nie chcieli wystawiac L4, bo moja temperatura w goraczce była 36 stopni,...) kompletnie zniszczone zdrowie, wiele narządów a właściwie i okradzenie mnie z wielu lat zycia przez niekompetentnych zadufanych w sobie lekarzy!!!
    2 loatra temu życie uratował mi doświadczony starszy Pan chirurg, świadczący tez usługi USG, który na pierwszy rzut "ucha", oka a potem przejechanie aparatem USG po tarczycy postawił wstepna diagnozę hashimoto i skierował na badanie TSH oraz przeciwciał choc trafiłam do niego na badanie przepływu krwi w tętnicach a nie na badanie tarczycy. On poznał w kilka sekund a inni nie potrafili przez 20 lat ...Oto obraz polkich lekarzy oraz ich poziomu wiedzy ...
    Pozdrawiam koleżanki hashimotki oraz tych nielicznych lekarzy w prawdziwego zdarzenia, którzy potrafia słuchac chorego, maja olbrzymią wiedzę i potrafia się dokształcać przez całe życie. Lekarze powinni pamiętać .. Primum non nocere ...nie wymądrzać się tylko słuchać i myśleć, by nie szodzic ludziom chorym.
  • katrina345 12.07.13, 19:18
    Nie wiem czy tylko ja mam takie odczucie, że pytania są zadawane tendencyjnie sad Odpowiedziami ta pani sama się ośmiesza, ludzie zdrowi albo dobrze prowadzeni, nie szukają wiedzy na forach i tyle. Każdy normalny człowiek wolałby swój czas poświęcać na przyjemności i pasje, a nie przekopywanie się przez np. anglojęzyczne publikacje medyczne.
    O witaminie D3, selenie i B12 próbowałam rozmawiać z lekarzami, ale oczywiście z marnym skutkiem. Też leczę się sama, szkoda mi zanosić ciężko zarobione pieniądze do konowałów, już i tak płacę za badania, usg itp. Przecież z ubezpieczenia, jak już kiedyś doczekałam do wizyty, to się dowiedziałam, że niepotrzebnie badam ft3 i ft4, więc skierowania na nowe badania nie dostanę, a w ogóle, to mam wyniki w normie i czego ja chcę.
  • znakzapytania16 12.07.13, 21:52
    Pani doktor! Czy Pani panuje nad tym, co Pani mówi? Czy Pani rozumie, co mówi? Bo mam wrażenie, że zdecydowanie nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    To jakiś koszmar! cytuję: Ryzyko niepotrzebnego stresu jest naprawdę spore. Usg tarczycy u co drugiej dorosłej kobiety wypada nieprawidłowo, wykazuje obecność guzków a zarazem te nieprawidłowości w 95% przypadków nie mają najmniejszego znaczenia dla zdrowia. Tymczasem pacjentka przeżywa stres, błędnie interpretuje wyniki, wierzy, że jej życie jest zagrożone...Oczywiście można podać wiele przykładów, kiedy przypadkowo wykonane badanie doprowadziło do wykrycia nowotworu, ale masowe wykonywanie usg tarczycy spowodowałoby więcej niepotrzebnych stresów i kosztów niż dało korzyści.

    Boże drogi! Ciemnogród! To co? Czy pani doktor wie co to profilaktyka? Lepiej nie wiedzieć? nie badać się? A zamiast działki i domu kupić miejsce na cmentarzu i trumnę? Czy Pani nie robi badań okresowych? Czy nie chodzi Pani na cytologię, mammografię? A może nie, bo to stres?!!!!!!

    Z całym szacunkiem- brednie! Wstyd! Katastrofa! i jak mówi młodzież: ŻAL!!!!!!!!!!
    --
    Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król...
  • pies_z_laki_2 13.07.13, 10:48
    A zwróćcie jeszcze uwagę na witaminę D...

    "- Witamina D nie ma żadnego związku z pracą tarczycy."

    A tu potwierdzenie faktu (!!!), że pan dr jest zapóźniona w podnoszeniu kwalifikacji, mimo zapewnień, że się lekarze uczą na potęgę... Widocznie jednak nie wszyscy...

    "Dane z piśmiennictwa wskazują na istotną rolę witaminy D3 w prewencji schorzeń o podłożu autoimmunologicznym [43, 44]. W warunkach eksperymentalnych witamina D3 hamuje bowiem rozwój stwardnienia rozsianego, cukrzycy typu 1, zespołu jelita drażliwego czy reumatoidalnego zapalenia stawów. Odbywa się to prawdopodobnie poprzez hamowanie dojrzewania i działania limfocytów Th1 oraz indukcję limfocytów Th2.
    Rodzi się więc pytanie, czy witamina D3 odgrywa analogiczną rolę prewencyjną w autoimmunologicznych chorobach tarczycy? W warunkach eksperymentalnych dowiedziono, że 1,25(OH)2D3 zapobiega chorobie Hashimoto, jednak mechanizmów tego działania dotychczas nie poznano.
    (...)
    PODSUMOWANIE
    Wyniki dotychczasowych badań wydają się potwierdzać znaczenie niedoboru witaminy D w etiopatogenezie autoimmunologicznego zapalenia tarczycy, ale liczba publikacji na ten temat pozostaje nieznaczna. W związku z tym zarówno kwestia częstości niedoboru witaminy D w przebiegu choroby Hashimoto, jak i korelacji między stężeniem witaminy a czynnością hormonalną tarczycy czy nasileniem procesów autoimmunologicznych w jej obrębie wymagają weryfikacji w kolejnych badaniach z udziałem innych grup chorych oraz wśród przedstawicieli odmiennych populacji. W dalszej kolejności należałoby wyjaśnić, czy niedobór witaminy D poprzedza rozwój choroby i stanowi czynnik etiologiczny (za czym przemawiają dotychczasowe obserwacje), czy też do zmniejszenia stężenia witaminy D dochodzi w przebiegu zapalenia tarczycy. Być może wskazania do suplementacji witaminą D zostaną rozszerzone o prewencję rozwoju chorób autoimmunologicznych, w tym autoimmunologicznego zapalenia tarczycy."

    43. Baeke F, Etten E, Gysemans C i wsp. Vitamin D signaling in immunemediated disorders: Evolving insights and therapeutic opprtunities. Mol Aspects Med 2008; 29: 376–387.
    44. Cantorna M, Mahon B. D-hormone and the immune system. J Rheumatol Supl. 2005; 76: 11–20.

    Endokrynologia Polska/Polish Journal of Endocrinology
    Tom/Volume 60; Numer/Number 6/2009
    Lek. Dominika Tuchendler, 4 Wojskowy Szpital Kliniczny we Wrocławiu, Klinika Chorób Wewnętrznych,
    Kliniczny Oddział Endokrynologii, ul. Weigla 5, 50–981 Wrocław, tel./faks: 071 766 05 99, e-mail: dominess@wp.pl


    Rola osteoprotegeryny i witaminy D w patologii tarczycy

    The role of osteoprotegerin and witamin D in thyroid pathology
    Dominika Tuchendler1, Marek Bolanowski2
    1Kliniczny Oddział Endokrynologii, Szpital Wojskowy, Wrocław
    2Katedra i Klinika Endokrynologii, Diabetologii i Leczenia Izotopami, Akademia Medyczna, Wrocław

    - www.endokrynologia.polska.viamedica.pl/darmowy_pdf.phtml?indeks=34&indeks_art=488

    Ale chciałam też zwrócić waszą uwagę na dodatkowy, tym razem interesujący akapit:

    "Zarazem wszelkie choroby o ostrym przebiegu, >>> np. infekcje <<<, świeży zawał serca, zapalenie pęcherzyka żółciowego, kamica, rozległe poparzenie, stany pooperacyjne czy wspomniana kwasica, powodują przemiany biochemiczne, w wyniku których TSH może spaść do bardzo niskiego poziomu. Zatem podczas choroby, przy okazji, nie ma sensu sprawdzać TSH, bo taki wynik nic nie wnosi a może być wręcz mylący.

    Moja obecna /ponoć niezła/ endo uznała, że niepotrzebnie odwlekałam badanie trójki tarczycowej (a więc i tsh) z powodu leczonego antybiotykiem czyli powikłanego bakteriami wirusowego zapalenia gardła. Czyli wg. niej infekcja nie ma wpływu na wysokość tsh... (a może faktycznie nie ma, wiecie coś na temat?) Czyli moje niskie tsh źle zinterpretowała jako skutek za wysokiej dawki i kazała ją obniżać, a na poziom wolnych hormonów (niezbyt wysokie) nawet nie spojrzała... Współczuję tym pacjentkom, które bardziej ufają a mnie się interesują...

    Ale to znaczy też, że równanie infekcja = obniżenie tsh znają tylko wybrani? Bo że to czysty przypadek do kogo trafimy i jak nas poprowadzi to już wiemy...
  • hashi-tess 14.07.13, 20:54
    cóż, p. dr od zawsze nie cieszyła się popularnością
    na forum. Dlatego w/g mnie nic odkrywczego nie powiedziała.

    Dziwne jest tylko to, że lekarze czytają n/fora, na których
    opisujemy co zrobiliśmy, aby poczuć się lepiej z n/kochaną
    hashimotką i Ci światli i wykształceni ludzie nie potrafią
    wysnuć wniosków bo w dalszym ciągu klepią o TSH.
    A najgorsze to to, że się niedokształcają i łamią przysięgę
    Hipokratesa.
    --
    To podróż jest ważna, a nie cel.
  • natder 14.07.13, 21:02
    A jaka szkoda, że czytając to forum nie potrafią wyciągnąć wniosków.
    Chorych na niedoczynność jest o wiele, wiele więcej niż specjalistów leczących tę chorobę.
    Mają na tacy pacjentów testujących różne leki, różne sposoby ich zażywania plus wyniki naszych badań. Sprzed kuracji i po.
    Nic tylko czerpać garściami.
    Ale nie.
    Kilkaset osób na tym forum nie ma racji, ludzi - praktyków którzy każdego dnia żyją oswajając swoją chorobę.
    To pani dr ma rację, choć jest tylko teoretykiem. Ma rację bo skończyła medycynę a my nie.
    A ten artykuł ma chyba wypromować panią dr - jak sądzę, kolejki w poczekalni się nie powiększą, wręcz przeciwnie, efekt będzie odwrotny od zamierzonego wink
  • hashi-tess 14.07.13, 21:09
    -- według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek;

    -- stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić.
    --
    To podróż jest ważna, a nie cel.
  • znakzapytania16 15.07.13, 20:38
    Powinni ślubować co 2 lata.....
    --
    Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król...
  • beba2 15.07.13, 22:15
    Też się tam dopisałam, bo mnie za gardło nerw chwycił. Ta pani jest z frakcji "betonów" i jej duma z powodu ukończenia medycyny powoduje u niej mylne wrażenie, że jest bogiem, a powinna być tylko doradcą i partnerem pacjenta. To pacjent wie jak się czuje, a teoretyzowanie o tabelkach, normach itp, kompletne olewanie objawów i niesłuchanie chorego, to porażka na wstępie relacji pacjent-lekarz. Nie rozumiem również jej kompromitujących wypowiedzi na temat "braku związku czegoś z tarczycą", kiedy istnieją konkretne badania naukowe ( na forum mamy ich zalinkowanych całe mnóstwo - dziwne, ze do nich nie dotarła). To jest frakcja: wyniki w normie, proszę iść do psychiatry, geriatry, bariatry, kardiologa, pierdologa, a w ogóle to proszę nie symulować i nie zawracać mi gitary, bo ja wiem lepiej, że pani się ma czuć dobrze i koniec.
    I ciekawe jest to, że przecież są też lekarze, którzy czują bluesa z tą tarczycą. Czy ta pani nie słyszała o ich istnieniu, nie zetknęła się z żadnym ?
    Choćby dr Mizan-Gross
    warszawa.naszemiasto.pl/archiwum/1860982,leczenie-niedoczynnosci-tarczycy-nie-jest-wcale-uciazliwe,id,t.html
    I tu filmiki ( pewnie większość już się zapoznała, ale dla świeżaków się przyda smile)
    www.tarczyca.pl/choroby-tarczycy/filmy
    Cieszę się, ze żyjemy w dobie internetu, bo jak inaczej byśmy miały zadbać o siebie.
  • znakzapytania16 16.07.13, 00:04
    Pierdolog, hahahaha! Ale fajny neologizm. Rozbawilas mnie. Dziękuję.
    --
    Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król...
  • beba2 16.07.13, 09:04
    Hmm, wzdęcia to też objaw trwania w niedoczynności ( u mnie był jednym z najbardziej uciążliwych i nie pomagały żadne leki ) wink
  • pies_z_laki_2 16.08.14, 00:50
    Up.
  • nena20 16.08.14, 10:07
    ciekawe artykuły można znaleźć press.endocrine.org/journal/endo
    trzeba wejść w "journals" jest tam kilka czasopism naukowych, można szukać po numerach albo wpisać hasło w wyszukiwarkę. Wydrukuję sobie kilka artykułów, wrzucę do teczki zawsze to kartka przetargowa jakaś. Najpierw co do diagnostyki, potem norm TSH dla kobiet w wieku rozrodczym itd.
    Doprawdy nie trzeba być lekarzem aby dotrzeć do podstawowej wiedzy na temat chorób, lekarze przyzwyczaili się do tego, że ma być tak jak oni się nauczyli (zazwyczaj ze 20 lat temu) i koniec. W dobie internetu, dostępu do wyników badań naukowych maja pecha, zwłaszcza w przypadku ludzi młodych ich nie da się tak łatwo zbyć.
    Trzeba też pamiętać, że jeden artykuł nie zawsze daje nam 100% wiedzy, np. na temat wit. D trzeba przeczytać kilka i samemu sobie wyrobić opinie.
  • mamawaw 16.08.14, 19:18
    niestety byłam pacjenta w/w druncertain

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka