Dodaj do ulubionych

Żona z Hashimoto

22.06.18, 22:06
Witam.
Szukam porady co mam zrobić ze swoim życiem.
Jestem w 10letnim związku, od 8lat jesteśmy małżeństwem, od niedawna rodzicami.
Do niedawna bylo wsztko super, sielanka, seks rozmowy życie towarzyskie rodzinne no po prostu jak w bajce.
W trakcie ciąży pojawiła się choroba Hashimoto u żony szyba diagnoza i szybkie skuteczne leczenie po porodzie zrobiło się jeszcze gorzej jakies powikłania zapalenie i inne nie do końca się znam, ogólnie przypadek ciężko bardzo skrajne wyniki i zmiana dawki co miesiąc.

No i się zaczelo piekło w moim życiu .
Dziecka w to mieszać nie będę bo syn zupełnie nie zmienił naszego życia.
Zaczęło się od tego że była cały czas zmęczona rozumiałem to no bo małe dziecko więc pomagałem wstawałem w nocy przewijalem itp kąpałem małego ogólnie pomagałem ile się da. Do tego wszystkie absolutnie wszystkie prace domowe (wcześniej był podzial co kto robi i było ok) teraz jak ja nie podniosę papierka bo cukierku z ziemi to będzie tam leżał do końca swiata. Do tego pracuje na etat żoną aktualnie nie. Seksu nie uprawiamy wcale bo nie ma ochoty i robi wszytko żeby nie doszło do intymnego zbliżenia nawet jak jest okazja żeby mały został z babcią to znajdzie inna wymówke. Cały czas są o wszytko pretensje pogadać się nie da bo i tak zawsze wszytko moja wina ja się czepiam i to ja mam problem , a ona przecież wszytko robi a ja nic jej nie pomagam.. a po pracy wracam z zakupami gotuje obiad sprzątam i zajmuje się synem bo od progu czeka żeby mi go dać na ręce bo on się już dziś narobiła i teraz moja kolej na zajmowanie się dzieckiem . Wyjść żadnych nie ma bo ona nie ma ochoty i czasu. Siedzi całymi dniami w telefonie i słowem się nie odezwie . Kiedyś mieliśmy my jakieś pasie wspólne i osobme teraz ja nie mam żadnych bo jak nie ugotuje to nie zjemy jak nie posprzatam to zarosniemy w brudzie ... A po tym wszystkim i pracy plus zajmowaniu się dzieckiem padam na ryj a i tak słyszę 3 razy dziennie że nic nie robię i nie pomaga a sama leży pod kocykime od 16 do 21 i słowne się nie odezwie jak nie zagram i nos w telefonie .

Co robić jak żyć .. pół roku a ja jestem już na skraju wytrzymałość ... zaczynam się irytować byle czym w pracy wybucham zlosciam na drodze to samo w domu mi się nie zdarza bo na kocham staram się zrozumieć ale boje się że kiedy nie wytrzyma i wybuchem w domu ... Zbiera się we mnie masa frustracji i agresji .. pomocy .
Edytor zaawansowany
  • laura.phys 23.06.18, 09:05
    A konkrety, jakie wyniki obecnie ma zona?

    6 miesięcy po porodzie to niewiele czasu na unormowanie gospodarki hormonalnej. Czy zona karmi jeszcze piersią? Czy leczy cos innego, bierze jeszcze inne leki? Ma anemię? Poród był z komplikacjami?
  • milaemalka 23.06.18, 23:12
    Wiem,że jest Ci cięzko ale to minie pod warunkiem,że zona będzie brała odpowiednią dawkę hormonów.Problem polega na tym,że ona naprawdę nie ma siły żeby funkcjonować a seks to ostatnia rzecz o jakiej myśli.Przeczytałam co napisałeś mojemu meżowi ,doskonale to rozumie,bo przechodził to samo ,tyle ,że nie mieliśmy małego dziecka.Byłąm w bardzo złym stanie.Nie miałam siły nic robić,obranie ziemniakow wydawało sie tak ogromna pracą,ze płakałam nieraz.A pózniej maż gotował,bo juz nie mogłam.To było zanim mnie zdiagnozowali-rozplakalam sie u lekarki ,zeby mnie ratowała bo nie mam siły wstać z łożka.Chciałam umrzec bo zycie wydawało mi sie niemozliwe.Byłam taka,ze mąż bał sie do domu wracać.Nigdy nie wiedział jak zareaguję a ja byłam przekonana,że wszelkie problemy on sprawia nie ja.Po pół roku zazywania hormonów zaczęłam wracać do zycia. Nadal sie kochamy i jesteśmy szczęśliwi smile Bardzo pomogło mi to forum.Porozmawiaj z żoną może zechce skorzystać z naszej pomocy
  • eremka 03.07.18, 09:02
    przykra sprawa... domyślam że ci cieżko... tylko praca, dom i żadnych przyjemności z życia ale uwierz mi twoja żona czuje się gorzej duzo gorzej... a sytuację pogarsza fakt że mało lekarzy tak naprawdę ma pojęcie o chorobie i jak pomóc pacjentowi więc zanim znajdziesz ednokrynologa który ma to pojęcie i jeszcze serdeczne podejście do pacjenta to może upłynąć duzo czasu. Żona może miec tez depresję poporodową co dodatkowo obniża jej nastrój. Wiem z tzw. autopsji jak fatalnie sie moze czuć.
    Najważniejsze w waszej sytuacji jest szukanie pomocy lekarskiej i wiedzy o chorobie samodzielnie.

    --
    copyright by 2017 eremka
  • senciak 08.07.18, 17:57
    Uważam, że powinniście udać się do dobrego terapeuty par.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.