Dodaj do ulubionych

Hashimoto w "Charakterach"!

28.05.07, 15:34
"Nastroje z tarczycy" tak brzmi hasło na okładce. "Agresywna tarczyca", artykuł w najnowszym numerze "Charakterów" w całości poświęcony jest Hashimoto. W dużym stopniu ze względu na (nomen omen) charakter pisma traktuje o stronie psychicznej schorzenia, tłumaczy też jego etiologię, powiązania z innymi chorobami z autoagresji, a także, co dla mnie było najciekawsze wysnuwa zarys teorii o powiązaniu cech (typu) osobowości z podatnością na hashi i użyteczności psychoterapii jako leczenia wspomagającego. Bardzo logiczne i bardzo wartościowe przesłanie, jeśli nawet dla nas, specjalistek mało odkrywcze, to bezwzględnie konieczna lektura dla naszych bliskich. Polecam.

--
Tak uważam. I taka jest prawda niestety.
Edytor zaawansowany
  • 29.05.07, 20:04
    Wlasnie mam artykuł przed sobą... Jak skoncze czytac to sie podziele
    spostrzeżeniami. Fajnie, ze jakas gazeta sie tym zainteresowala smile
  • 13.06.07, 15:10
    bardzo mnie ten artykuł ucieszył, wreszcie pokazano, że ta choroba to wcale nie
    takie "nic". Chyba pokażę go mojej rodzinie, żeby nie czepiali się więcej moich
    nastrojów wink
  • 30.05.07, 21:41
    kurcze a ja nie moge otworzyc tego art...
  • 13.06.07, 21:22
    kup charakter najlepiej smile
    artykuł ciekawy, podoba mi sie ujęcie od strony psychologicznej.... zgadza Wam
    się ten typ osobowości ?
  • 14.06.07, 18:24
    Fajne pismo nie wiedziałam, że coś takiego wychodzi.Artykuł bardzo fajny
    podniósł mnie trochę na duchu. Czasami myślałam, że wysiada mi psychika i nigdy
    nie powiedziałabym, że to haszi jest za to odpowiedzialny. Większość tekstu to
    tak jakby o mnie samej. dzięki pozdrawiam madziara
  • 15.06.07, 08:30
    macie moze możliwość wklejenia tego artykułu elektronicznie?
  • 15.06.07, 17:16
    Uważam, że ten artykuł jest niedobry. Może więcej zaszkodzić niż pomóc. Napisała
    go studentka, która ma niewielkie pojęcie o psychologii, a już o tarczycy na
    pewno nie ma żadnego. Artykuł opiera się na wypowiedziach zaczerpniętych z
    forum, które nie są miarodajne i na ich podstawie nie można wyprowadzić
    poważnych wniosków. To po prostu zlepek opinii pisanych przez kobiety z forum,
    ich subiektywne opinie okraszonych rozważaniami autorki tekstu, a nie wyniki
    badań lekarskich. Widzicie w tym artykule siebie? Nic dziwnego, bo napisano go
    na podstawie postów z tego forum, gdzie udziela się kilka osób o dość
    specyficznych poglądach. Poglądy te uważane są przez lekarzy za dość....
    kontrowersyjne i dalekie od prawdy.
    Moim zdaniem artykuły tego typu szkodzą, bo podsycają w ludziach nadmierne i
    niepotrzebnie nadwrażliwe podejście do swojego stanu zdrowia. To co teraz
    napiszę jest niczym włożenie kija w mrowisko, ale duży procent stałych bywalczyń
    forum moim zdaniem zdecydowanie przesadzają z przypisywaniem wszelakich
    symptomów chorobie hashimoto. Dlatego jestem przeciwko powoływania się na ten
    artykuł.
    Osoba, która pisuje do ogólnopolskich magazynów powinna być bardziej
    odpowiedzialna. W końcu jest to magazyn popularnonaukowy, a nie "Wielki świat -
    kucheny blat". Niestety Charaktery już dawno straciły dawną wartość i uległy
    komercjalizacji. Wielu czytelników nie zgadza się z pobieżnym traktowaniem
    tematów opisywanych w miesięczniku, dlatego coraz mniej tam znanych nazwisk, a
    ich miejsce zajmują np. studenci.
  • 15.06.07, 22:21
    advancia napisała:

    > Moim zdaniem artykuły tego typu szkodzą, bo podsycają w ludziach nadmierne i
    > niepotrzebnie nadwrażliwe podejście do swojego stanu zdrowia. To co teraz
    > napiszę jest niczym włożenie kija w mrowisko, ale duży procent stałych bywalczy
    > ń
    > forum moim zdaniem zdecydowanie przesadzają z przypisywaniem wszelakich
    > symptomów chorobie hashimoto.


    Mam do Ciebie jedno podstawowe pytanie:

    jakie Ty masz symptomy choroby hashimoto?


    --
    Forum Hashimoto forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24776
  • 16.06.07, 00:15
    Objawy choroby Hashimoto mam standardowe, nie jestem wyjątkiem. Leki biorę od
    ponad 3 lat, o chorobie wiem od 7. Mam lekarza, któremu ufam. Robię regularnie
    badania. Dzień zaczynam od tabletki. Na tym kończy się moje zainteresowanie
    tematem. O tym forum dowiedziałam się przypadkiem. Znam dwóch lekarzy
    endokrynologów, którzy czytali Wasze rady, zalecenia i łapali się z przerażeniem
    za głowy.
    Wiem, że każdy ma swój sposób przeżywania choroby. Dla niektórych diagnoza
    oznacza wyrok, potrzebę zmagania się z własną słabością. Skoro jesteśmy chorzy
    nieuleczalnie, to musimy się źle czuć. Lekarz, który mówi, że to lekka
    przypadłość, jest kłamcą - najpewniej nie zna się i lekceważy pacjenta! W ten
    sposób pokazujemy światu, że jesteśmy ważni -dla siebie i świata.
    Gdyby Panie, które tak bardzo celebrują swoją dolegliwość robiły to we własnym,
    zamkniętym gronie, to proszę bardzo, nikt nie może Państwu tego zabronić.
    Przerażający natomiast jest fakt, że forum to jest odwiedzane przez dużą liczbę
    osób, które nieraz słabsze psychicznie, zarażają się Państwa hipochodrią.
    Jestem zdruzgotana faktem, że kilka Pań tak bardzo utożsamiło się z chorobą
    Hashimoto, że nawet przyjęły jej nazwę jako część swojego forumowego imienia!
    Uważam, że forum jako grupa wsparcia powinno działać na innych zasadach. Nie
    podoba mi się analizowanie wyników, przeliczanie na procenty, rady dotyczące
    zmian leków i ich dawek. Drogie Panie, nie macie o tym pojęcia, a poprawiacie
    lekarzy!
    Zapewniam Państwa, że choroba Hashimoto nie potrzebuje tak rozbudowanego forum.
    Sporo z Was potrzebuje porady psychologa, terapii. Frustracje, objawy somatyczne
    towarzyszące zaburzeniom nerwicowym, etc.- to wszystko co pojawia się, gdy
    człowiek czuje się zagubiony, jest niezadowolony z życia, trzymają go problemy z
    przeszłości leczy się u specjalisty. Nie ma się czego wstydzić, to taki same
    lekarz jak inny. Wyraźnie widzę, że dla kilku osób z tego forum choroba
    Hashimoto stała się formą ucieczki, sposobem, aby nie musieć brać
    odpowiedzialności za życie, decyzje. Dla wielu z Was, choroba Hashimoto stała
    się niestety sposobem na życie.
    Przychodzi tu tak wiele mądrych, młodych kobiet. Czy zarażenie ich własną
    frustracją spowoduje, że będziecie się czuły lepiej? Czy wzbudzenie w kimś lęku,
    że lada moment poczuje się źle sprawi, że same będziecie się mniej bały?
    Nigdy w życiu nie udzielałam się aktywnie na żadnym forum. Zaglądam na fora na
    gazeta.pl dość sporadycznie. Natomiast Państwa forum budzi moje przerażenie.
    Wiem, że jest mnóstwo grup dyskusyjnych dotyczących różnych chorób - tych
    poważnych i lżejszych, ale choroby tarczycy, jako problem dotyczący kobiet w
    mojej rodzinie jest mi wyjątkowo bliski.
    Proszę nie odbierać mojego postu jako ataku na kogolwiek. Moje intencje są inne
    - chciałabym, aby każda aktywna uczestniczka forum odpowiedziała sobie w sercu,
    czy ma wystarczającą wiedzę, aby pouczać kogolwiek w dziedzinie endokrynologii.
    Oburzenie lekarzy, którzy czytali Państwa forum nie wzięło się z niczego. Proszę
    się nad tym zastanowić.
  • 16.06.07, 09:44
    Witaj Advancia
    nie mogę powiedzieć, że jestem aktywną uczestniczką tego forum, stąd nie mogę
    powiedzieć Ci (sorry może powinnam napisać 'Pani', jednak przyjęło się na
    forum, że mówimy do siebie po imieniu czy też loginie, jeśli to Cię uraża, to
    proszę o wybaczenie i zwrócenie mi uwagi - obiecuję poprawę) wprost, że nie
    masz racji pisząc, że niektóre z nas 'tak bardzo celebrują swoją dolegliwość',
    że zarażają inne młode, mądre kobiety hipochondrią. Jednak jestem pewna, że
    mocno przesadzasz z negatywną oceną zjawiska. Przede wszystkim weź proszę pod
    uwagę, że osoby chore na hashi, które zostały we właściwym czasie zdiagnozowane
    przez lekarzy, najprawdopodobniej zwyczajnie nie będą narażone na aż takie
    objawy tej choroby, by szukać wsparcia na forum. Bo hashi odpowiednio wcześnie
    zdiagnozowana, najlepiej tak jak u Ciebie - rozumiem, że hashi miałaś
    zdiagnozowane zanim zaistniała konieczność suplementacji hormonalnej, to
    rzeczywiście lekka przypadłość. Gorzej jeśli ta lekka przypadłość trwa nie
    leczona przez lat kilkanaście, a w tym czasie masz wątpliwą przyjemność
    otrzymywania porad lekarzy endokrynologów w stylu - proszę się nie doszukiwać
    chorób tarczycy, bo tarczyca nie ma nic do niepłodności (chodziło o poronienia
    subkliniczne) i opinia innego: to, że Pani była leczona eferoxem 25 mmg to Pani
    nie zaszkodziło, bo to jest dawka nie mająca żadnego znaczenia, natomiast
    TSH=4,9 (po 3 m-cach przyjmowania eferoxu) jest lekko podwyższone, ale świadczy
    tylko o tym, że kiedyś za ileś lat będzie Pani miała problemy z tarczycą - na
    dzień dzisiejszy problem nie istnieje (oczywiście żaden z nich nie zleca
    badania p/ciał tarczycy), to możesz trochę inaczej patrzeć nie tyle na samą
    chorobę, co na lekarzy endokrynologów. Ja wcale nie chcę mieć lepszego pojęcia
    o endokrynologii od specjalistów, ja chcę, żeby oni się dokształcali i nie
    trzymali tej całej wiedzy tylko dla siebie. Są pacjenci, którzy chcą wiedzieć
    np. co się z nimi dzieje i czego mogą się spodziewać po zastosowanej terapii, a
    czego nie. Czy część dolegliwości charakterystycznych dla niedoczynności
    tarczycy, która nie znika po osiągnięciu eutyrozy, to nadal objawy hashi, czy
    też należy szukać pomocy u kogoś innego i u kogo? W zamian są zbywani
    sformułowaniami typu: w Pani stadium choroby to już nic Pani ani nie zaszkodzi,
    ani nie pomoże. Fajna rozmowa, tylko nic z niej nie wynika. A jak zapytałam to
    znaczy w jakim stadium, to Pani endo nabrała wody w usta. Wcale nie jest łatwo
    być laikiem medycznym i zapewniam Cię, że ja osobiście bardzo nie
    lubię 'studiować' dorywczo medycyny, a coraz częściej życie zmusza mnie do
    zdobywania na własną rękę tej wiedzy. I zapewniam Cię, że nie mam wątpliwości,
    że często jest ona (wiedza) pseudomedyczna, i bardzo bym chciała znać
    jakiegokolwiek lekarza, także endokrynologa, o którym mogłabym powiedzieć, że
    mam do niego zaufanie. Moja droga - ja dziś mam polekową zaćmę, bo zaufałam
    endo, że te hormony mi nie mogą zaszkodzić (oczywiście nie mówię o hormonach
    tarczycy), a o błędach i zaniechaniach działania lekarzy w stosunku do mojej
    osoby mogłabym pewnie napisać niezły elaborat, tylko niczemu by to nie służyło,
    bo tych państwa 'doktorów', którzy nadal będą niedouczeni i tak od tego nie
    ubędzie. A ja nie mam rentgena w oczach, żeby odróżnić lekarza od konowała i w
    końcu po iluś tam przypadkach błędnej diagnozy lub w ogóle braku diagnozy,
    odwiedzania szeregu specjalistów, którzy patrzą na kawałek Twojego organizmu
    nie zwracając uwagi na fakt, że patrzą na fragment, a nie na całość, zaczynasz
    gonić w piętkę i szukać informacji gdzie indziej. I jest to naturalna kolej
    rzeczy. Czy wiesz, że jeszcze kilka lat temu zdarzali się lekarze, którzy w
    ogóle nie wiedzieli co to za zjawisko 'choroba hashimoto'? To nie są wcale
    żarty. Pozwól, że zacytuję Ci słowa mojej znajomej starszej pani lekarza
    alergologa: 'medycyna nie jest nauką, medycyna jest sztuką, a dzisiejsi lekarze
    nie mają nawet szans być lekarzami uprawiającymi tę bardzo trudną i
    odpowiedzialną sztukę, bo po prostu na studiach nie są już odpowiednio
    kształceni, większość egzaminów zdają w formie testów, a w ten sposób nie uczy
    się ich myślenia, tylko czytania wyników laboratoryjnych lub diagnozowania po
    standardowych objawach. Efektem tego jest ich błędne przekonanie, że skoro
    wyniki są w normie to pacjent jest zdrowy, a skoro wyniki są sprzeczne to
    znaczy, że pomylono się w laboratorium, niestandardowe objawy w ogóle pomijają,
    bo nie wiedzą co z nimi zrobić. I taka jest dziś szara rzeczywistość.
    Prawdopodobnie nie znasz tego zjawiska, bo masz wykształcenie medyczne lub
    zbliżone, nie mówiąc o dostępie do endo, któremu ufasz. Ale zupełnie inaczej to
    wygląda od strony osoby nie mającej takich możliwości. Nie wiem czy udało mi
    się wytłumaczyć Ci, że osoby wypowiadające się na tym forum w sposób odbierany
    przez Ciebie jako roszczący sobie prawo do pouczania lekarzy endokrynologów, co
    do zasady generalnej (jestem o tym całkowicie przekonana), nie uważają, że mają
    wiedzę wystarczającą do pouczania endokrynologów, ale też nie kierują swoich
    uwag do endo, tylko do zdezorientowanych i ignorowanych, przez tych z taką
    estymą przez Ciebie traktowanych lekarzy, pacjentów. I najczęściej po prostu
    dzielą się swoimi doświadczeniami, próbują pomóc innym hashi przebrnąć przez
    początkowy okres choroby bez tej niepewności i braku informacji ze strony tych,
    którzy powinni stanowić autorytet dla pacjenta, a się po prostu zwyczajnie ...
    wymigują.

    Pozdrawiam i trochę więcej tolerancji dla otaczającego Cię świata Ci życzę

    Joanna
  • 16.06.07, 14:23
    advancia!!!

    Na forum panuje demokracja.
    Jeśli Ci ono nie odpowiada, to po co je odwiedzasz i dodatkowo
    się flustrujesz.
    Daj sobie luz.

    hashi-tess
    --
    Forum Hashimoto forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24776
  • 22.06.07, 15:17
    Brawo Joanno,

    Jestem pod wrażeniem twojej riposty. Dzisiaj idę do nowej pani endokrynolog, po
    tym jak moja dawna od roku 2005 nie zleciła mi żadnego badania oprócz EKG serca
    (oczywiście ja sama przynosiłam jej wyniki TSH, FT3, FT4, badania
    histopatologicznego tarczycy). Jestem z Krakowa i leczyłam się do tej pory na
    Batorego; teraz idę prywatnie. Bardzo dużo nauczyłam się z tego forum. Chylę
    głowę przed jego założycielkami. Nie mniej jednak brakuje mi wątku, który
    brzmiałby tak: Hashimoto - idiotenproof. Byłabym jego wiernym czytelnikiem.
    Czasami dziewczyny używacie takiego słownictwa, że chociaż mam dwa fakultety to
    wymiękam. Nic nie rozumiem! A bardzo chcę. Jeszcze raz proszę założycielkę tego
    forum o wątek, który będzie najczęściej odwiedzany, jestem tego pewna: Hashimoto
    bez utrudnień. Hashimoto dla ubogich. Please!
  • 24.08.07, 01:03
    Dzień dobry.Jestem nowa na Forum.Kiepsko mi idzie z komputerem.Dopiero zaczęłam
    leczenie,chociaż byc może choruję od dawna.Na Batorego odwiedzam hematologa i
    nie mam,niestety dobrego zdania o tej przychodni.Mój endo to dr Jackowski z
    al.Pokoju.Zrobił mi USG i TSH.Niewiele mówi.Wyduszam z niego informacje.Jedyna
    wiedza jaką posiadam na t.Hashi pochodzi z Charakterów,tam też dowiedziałam się
    o Forum.Mam ogromną prośbę.Jeśli lekarz, do którego się wybierasz prywatnie
    okaże się godnym polecenia-napisz mi o tym.Szukam pomocy w Krakowie.Serdeczności.
  • 16.06.07, 14:37
    Podejrzewam, że osobom, które nam to czy tamto zarzucają
    przeszkadza tak profesjonalnie prowadzone forum.
    Szczególnie lekarze, którzy sądzą, że są wyrocznią - zresztą niedouczoną.

    Proponuję okazywać więcej szacunku dla ludzi, którzy są zagubieni
    i szukają pomocy wszędzie, nawet na takim forum internetowym.

    Założę wątek, w którym będziemy opisywać
    drogę do zdrowotności.

    Ciekawa jestem czy wtedy też będziesz je krytykować.

    hashi-tess
    --
    Forum Hashimoto forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24776
  • 16.06.07, 15:01
    Advancia!
    Widzisz, mnie ten artykul rowniez nie powalil na kolana, ale pozwala osobom
    "niewtajemniczonym" zrozumiec nasze pewne zachowania.
    Ja nie jestem hipochondryczka, ale niestety choroba daje mi czasami w kosc, a
    czytanie forum utwierdz mnie tylko w przekonaniu, ze mam typowe objawy tej
    choroby sad

    I prosze cie, nie pisz, ze lekarze sa madrzy i wszystkowiedzacy, bo niestety nie
    sa. Sama mialam przyjemnosc pojsc przed planowana ciaza do krajpwej slawy w
    endokrynologii. Powiedzialam, ze mam hiperprolaktynemie. On zlecil badania i
    owszem, kazal brac pigulki anty ??? za trzy miesiace odstawic i od razu
    probowac. Udalo sie za drugim razem, jednak poronilam. Poszlam do niego bo
    plamilam. Nie zrobil ZADNYCH badan, pozniej powiedzial, ze uwazal, ze ta ciaza i
    tak jest jus stracona ??? Kazal ponownie sprobowac. Jak mu powiedzialam, ze mam
    plamienia od owu-odparl, ze to pewnie polipy... Nie wytrzymalam i poszlam do
    innego gina-endo. Ten na dzien dobry zlecil badania. Okazalo sie, ze mam Hashi.
    Dzieki niemu mam zdrowa corke. Gdybym nadal chodzila do pierwszego lekarza-super
    slawy-pewnie by jej nie bylo...

    A tak swoja droga, to nie ma przymusu uczestniczenia w zyciu forum.

    Pozdrawiam
  • 16.06.07, 16:11
    Mam lekarza, któremu ufam
    A ja mam długą historię konowałów którym ufałam, a którzy zrujnowali mi zdrowie - głównie
    ginekologów - jedna z tych pań jest słynna na całą warszawę z niekompetencji i pazerności - właśnie
    dzięki internetowi i dziesiątkom "wdzięcznych" pacjentek...
    Na tym kończy się moje zainteresowanie
    > tematem.
    Bo jesteś zdiagnozowana, i dobrze leczona więc czujesz się dobrze i prawdopodobnie nie miałaś okazji
    czuć bezsilności z powodu złego samopoczucia z którym nic nie można zrobić.
    Znam dwóch lekarzy
    > endokrynologów, którzy czytali Wasze rady, zalecenia i łapali się z przerażenie
    > m
    > za głowy.
    Znam dwie lekarki ginekolożki które nie widzą powodu by nie zapisać tabletek antykocepcyjnych
    osobie z depresją. Czy to o czymś świadczy? O dentystach też mogłabym długo opowiadać, w tym o
    jednej pani co zęba z nowotworu chciała wyrywać...
    Skoro jesteśmy chorzy
    > nieuleczalnie, to musimy się źle czuć. Lekarz, który mówi, że to lekka
    > przypadłość, jest kłamcą - najpewniej nie zna się i lekceważy pacjenta! W ten
    > sposób pokazujemy światu, że jesteśmy ważni -dla siebie i świata.
    Nie nie musimy. Faktem jest że się czujemy. Co więcej ja nie uważam tego za "ciężką " przypadłość -
    bardziej mnie irytują na przykład zęby, bo nie lubię świstu wiertła. Ja się po prostu źle czuję i od 15 lat
    szukam wyjaśnienia sprawy.
    Sporo z Was potrzebuje porady psychologa, terapii. Frustracje, objawy somatyczn
    > e
    > towarzyszące zaburzeniom nerwicowym, etc.- to wszystko co pojawia się, gdy
    > człowiek czuje się zagubiony, jest niezadowolony z życia, trzymają go problemy
    > z
    > przeszłości leczy się u specjalisty
    Tu na przykład w moim przypadku jak kulą w płot , ponieważ przerobiłam i psychiatrów i psychologów,
    miałam róxne zadrapy, ale żaden nie był w stanie uwolnić mnie od ciągłego zmęczenia powodującego
    oderwanie od życia, nie dlatego że życie mnie przeraża, tylko dlatego że człowiek który nie ma siły
    chce mieć spokój. Chyba że ty dzień po grypie radośnie lecisz do roboty - owszem moźna się
    zmobilizować, ale przez jakiś czas, a gdy mijają lata , to mobilizacja jednak słabnie.
    estem zdruzgotana faktem
    wiesz mnie mało co druzgocze, a poza tym należało by sprawdzić czy dziewczyna na forum powiedzmy
    o psach też ma nik z hashi, żeby takie teksty wstawiać.
    Drogie Panie, nie macie o tym pojęcia, a poprawiacie
    > lekarzy!
    I całe szczęście że moja matka poprawiała lekarzy bo bym była odżywiana antybiotykami. W przypadku
    moich synów też ich poprawiam i mam kilka niezrealizowanych recept i wyjątkowo zdrowe dzieci.
    Dla wielu z Was, choroba Hashimoto stała
    > się niestety sposobem na życie.
    Być może, w tym dla części pozytywnie, bo pomagają innym ją zrozumieć. Dla części jest to po prostu
    ulga, źe nie mają omamów,że się źle czują. O zdecydowanie negatywnym sposobie na życie można by
    mówić, gdyby te osoby nie brały leków na zasadzie takim mnie boże stworzyłeś takim mnie masz.
    Czy zarażenie ich własną
    > frustracją spowoduje, że będziecie się czuły lepiej? Czy wzbudzenie w kimś lęku
    > ,
    > że lada moment poczuje się źle sprawi, że same będziecie się mniej bały?
    Ale ja się wreszcie przestałam bać, zniknęła mi frustracja i jestem tym dziewczynom nad wyraz
    wdzięczna, na pewno bardziej niż tobie, bo od ciebie nic nie dostałam, a od nich i owszem. Teraz mam
    NADZIEJĘ źe dostanę leki ( właśnie czekam na wizytę) , przestanę łysieć, wrzeszczeć i tyć , przestaną
    mnie boleć oczy - okulistka już wieki temu mówiła że to tarczyca, kiedy endo twierdził źe trzy guzy to
    picuś glancuś, bo tsh w normie.

    A co do tego że się dobrze czujesz - wiesz ja miałam wyjątkowo lekki pierwszy poród. Ale już wtedy
    wiedziałam że to żadna moja zasługa ani lekarzy ani nastawienia - tak się po prostu złożyło. Mnóstwo
    kobiet w takiej sytuacji zaczyna się puszyć, jakby to świadczyło o ich wyjątkowej kobiecości czy sile
    charakteru, i lekceważyć te które z wyją i błagają o znieczulenie jako histeryczki. Nawet przez sekundę
    nie miałam takich pomysłów. I dzięki temu po czterech latach nie musiałam płonąć ze wstydu - drugi
    poród był koszmarem.
    A jeszcze apropos tych psychologicznych zagrywek - nie masz tak czasem że się poczułaś lepsza i
    mądrzejsza, bo się "nie roztkliwiasz"?
  • 16.06.07, 16:15
    No nareszcie ktoś myślący podobnie jak ja. Ogólnie forum jest ciekawe i
    miejscami pouczające, zwłaszcza dla "początkujących" chorych. Ale przerażają
    mnie wypowiedzi tak autorytatywne jakby pochodziły od sław medycznych. Niestety
    wiele postów również nasuwa myśl o hipochondrii autorów/ek. Jednak widzę
    wartość psychoterapeutyczną forum, bo często możemy tu otrzymać wsparcie
    towarzyszek niedoli. Sądzę jednak, że podstawa to zaufanie do swojego endo i
    dobry psychoterapeuta. Pozdr M.
  • 16.06.07, 20:16
    Zaufanie do swojego endo to podstawa. Zgoda.
    Tylko trzeba go mieć. Tzn. wyuczonego. Większość z nas takiego nie ma.
    Dziewczyny, które tutaj "autorytarnie" się wypowiadają, wiedzą, co piszą. Porady
    są bezcenne, ale stosować się do nich nikt nie musi.
    To forum odkryte jak najbardziej przypadkowo ratuje mi życie.
    Krok po kroku odkrywam przyczyny złego samopoczucia, mój lekarz twierdzi, że
    szukają tylko hipochondrycy. I gdybym słuchała się jego rad, nie wiedziałbym
    choćby o tym, że mam niedobór żelaza i B12.
    Ja też czasem się tu wyżalam, bo wiem, że jestem zrozumiana. Tylko tego mi
    trzeba w moim osamotnieniu, gdyż nawet nie bardzo już mi się chce tłumaczyć
    komuś co mi dolega. Nikt oprócz hashimotek tego nie pojmie.
    Nie jestem hipochondryczką. W pracy i wśród znajomych uchodzę za przebojową
    babkę. Za osobę pełną optymizmu i odwagi.Jak coś mówie o tym, jak mi czasem
    ciężko, to już po minach widzę, że nie dociera. Nie rozczulam się nad sobą,
    czasem po prostu chcę, by ktoś mnie zrozumiał. A hashi zupełnie inaczej obchodzi
    się z różnymi ludźmi. Ja to chodzące "lenistwo". Moja mama - gejzer! I ona mnie
    też nie rozumie. Więc cieszę się dziewczyny, ze Wam hashi aż tak bardzo jak mi i
    innym tu obecnym nie dopiekło.
  • 16.06.07, 22:50
    A ja myślę, że ADVANCIA to jakaś pani Doktórka, którą szlag trafia, że ktoś wie
    więcej od niej, albo --uwaga --umie mysleć, czytać, i to na dodatek w obcych
    jezykach i ma umiejetność komunikowania się z innymi ludźmi.

    Myślę, ze lekarzom (tym konowalastym) nie podoba się, że dzięki temu forum
    porzucamy ich gabinety i przenosimy sie do tych lekarzy , którzy dysponują sporą
    wiedzą, którzy np. wiedzą, że tsh w hashi powinno oscylowac koło 1-dnego itd itd.
    Tych 2 których wymieniłaś też jest pewno rozżalonych - no pewnie, trzaby sie
    douczyć, doczytać, a tu i chęci i wiedzy np. jezykowej brak, a i szacunku do
    pacjenta.
    Wymieniłabym z imienia i nazwiska kilku - w tym dwie sławy profesorskie, jedną
    panią doktórkę, które bazują na wiedzy sprzed 30 lat, no i co ciekawe nie wiedzą
    co to hashimoto i jak się je leczy.

    Idealnym pacjentem dla endokrynologów - nieuków jest pacjent utyty jak wieloryb,
    w depresji, po kilku poronieniach (najlepiej), w badaniach pół tarczycy zżarte,
    tsh min.10, przeciwciala koło paru/ parunastu tysięcy --oooooooo wtedy włączamy
    leczenie. wtedy to na mur jest hashimoto. nie no - sama śmieję się jak to czytam
    - ale tak jest - kurde - niesamowite!

    Niesamowite to jest to że w dzisiejszych czasach sam pacjent diagnozuje i
    prowadzi sobie chorobę... --dotyczy to hashi, boreliozy, chlamydiozy, czyli
    stosunkowo mało znanych chorób, na temat których ciągle pojawia się dużo nowych
    informacji, sa w fazie badan --i trzeba być szalenie na bieżąco, aby móc ludzi z
    takimi przypadlościami:
    1/ diagnozować
    2/ leczyć

    Jeszcze jedno -na forach pomocy szukają ludzie, którym lekarze nie potrafią
    pomóc, bo ich wiedza jest niedostaetczna. Tutaj znajdujemy NAJLEPSZYCH lekarzy.
    Ci oburzeni dwaj lekarze- rozumiem NIESTETY nie sa zaliczeni do tych najlepszych
    i dlatego tak im przykro i wstretnie i nienawistnie...

    Aha - jeszcze jedno - dobrzy lekarze polecają fora jako źródło wiedzy

    Advancia - śpij spokojnie - nikt z tego forum nie umarł z przedawkowania
    tyroksyny czy czegos tam. Nikomu to forum nie zaszkodzilo, nooo, może lekarzom,
    których NIE polecamy!

    pozdrawiam

  • 17.06.07, 12:53
    Madziulaw, Jesteś Boskasmile), pacjent "utyty jak wieloryb" z
    kilkunastotysięcznym tsh ubawił mnie do łezwink
    Dobrze, że Jesteście na forum, Kochane Dziewczyny. Do końca moich dni nie
    przestanę być wam wdzięczna za wskazówki, pociechy i nadzieję. Szczególne
    ciumki kiss należą się Zającównie. Ale to już inna historia. A
    takich "przemądrzałych" wypowiedzi, nie czytam. I basta!
    Pięknych wschodów i zachodów słońca wszystkim Wam życzę, tym nieprzychylnym
    także smile
    Róża.
  • 17.06.07, 13:42
    Róża - dzienks. Pozdrawiam

    Jeszcze jednen komentarz od którego nie moge się powstrzymać ---- a propos tych
    dwóch - co to "czytali wasze rady, zalecenia i łapali się z przerażeniem za głowy".
    --------mam nadzieję, że zrozumieli , ze je maja i zrobią z nich na przyszłość
    użytek..............

    ahojjjjj

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.