Witajcie
w dniu 23.12.09 wykonałam badania krwi, które wyglądały następująco:
TSH 1,304 ( N 0,380 - 4,310)
FT3 3, 01 ( N 2,20 - 4,20)
FT4 1, 31 (n 0,80 - 1,70)
Prolaktyna 68, 50 ( N 0,33 - 27, 33)
Endokrynolog skierował mnie do szpitala na rezonans przysadki
mózgowej. Endo powiedział mi, że prywatnie takie badanie kosztuje ok
1500 ł

. Niestety ze szpitala wypisałam się po 3ch dniach.
Koszmarnych wrażeń z pobytu we wrocławskim szpitalu kolejowym
opisywać nie będę, ale trzeciego dnia ordynator oświadczył, że nie
wiadomo, czy w ogóle wykonany zostanie rezonans, ale muszę tu jeszcze
poleżeć parę dni, podczas których nie będą wykonywane inne badania.
NIestety, nie mogłam tyle leżeć nie wiedząc dokładnie, czy badanie,
na które zostałam skierowana będzie zrobione.
Odebrałam natomiast wypis ze szpitala z najnowszymi wynikami
TSH 3 gen - 3, 67 ( N 0.27 - 4,20
AntyTg 421, 4 ( N 115)
ATPO 191, 5 ( n34) ( rok temu wynosiły 316)
Prolaktyna
czas 0 - 29, 41 ( n 4, 79 - 23.3)
czas 30 - 298, 9
czas 60 - 196, 6
Od mojego lekarza nie jestem w stanie wydrzeć jakichkolwiek
informacji. W zasadzie, to nawet nie wiedziałam dlaczego kieruje mnie
do szpitala.
Cena tego rezonansu jest strasznie wysoka, ale żaden lekarz nie chce
mi udzielić informacji, czy wykonać takie badanie na NFZ w
laboratorium

. Mogę czekać!
Co w Waszej ocenie oznacza taki poziom prolaktyny?
Nie mam żadnych objawów, o których czytałam w internecie. Żadnych
wycieków z piersi, okres regularny i b. obfity, samopoczucie świetne.
Przyznaję, że mam bardzo stresującą pracę, ale dłuższy pobyt w
szpitalu kolejowym we Wrocławiu zakończyłby się chyba moim zgonem

.
Pozdrawiam