Dodaj do ulubionych

gruba znaczy wredna?

20.07.08, 21:33
Polazłam się bezmyślowo zrelaksować na "Wanted". Film jak film, ale uderzyła
mnie jedna rzecz. Otóż główny bohater, typowy nieudacznik, ma w pracy
strasznie wredną szefową. I jak myślicie, jak ta szefowa wygląda? Ano GRUBA
jest! I do tego bez przerwy opycha się ciastkami. Skąd się, u licha, biorą
takie stereotypy? Zaznaczam, że owa szefowa jest postacią trzecioplanową i jej
wygląd nie ma dla akcji najmniejszego znaczenia, ta postać jest wprowadzona
tylko po to, żeby pokazać, jak to naszemu bohaterowi jest źle w życiu. Owszem,
wydziera się na niego. Owszem, trzaska mu nad uchem zszywaczem. Ale czy osoba,
która tak się zachowuje, naprawdę musi być gruba?
Też miałam kiedyś wredną szefową. Potrafiła zgnoić każdego. Była szczupła,
zgrabna i wysportowana.
Edytor zaawansowany
  • 21.07.08, 21:18
    cześć,
    moim zdaniem to nie jest obowiązujący stereotyp. wredni często są
    zasuszeni - chudzi z haczykowatymi nosami ;), a grubaski miłe i
    ciepłe, no, może trochę ciapowate....
  • 29.07.08, 02:15
    Nie ma to jak idiotyczne stereotypy.Jak gruba to pewnie wredna,wrzaskliwa, wiecznie nienażarta i zazdrosna o szczupłe dziewczyny jędza. Taa...
    Ale mnie drażni inny stereotyp obecny bardzo często w głupawych, amerykańskich( a jakże) filmach i serialach. Ten, według którego gruba dziewczyna to jest taki ciapowaty, dobroduszny, pluszowy misio do przytulenia, zawsze na drugim planie, taka najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki (oczywiście pięknej i SZCZUPŁEJ), wiecznie uśmiechnięta pomimo chamowatych uwag prymitywów. Jak widzę kolejną taką postać w tv to budzi się we mnie agresor i mam szczerą ochotę pozbawić scenarzystę co istotniejszych członków (chyba rzeczywiście jestem jędzą).

    PS: Przypomniał mi się jeszcze jeden stereotyp, który łączy wszystkie grube jędze oraz pluszaki. Otóż niezwykle często są przedstawiane jako nimfomanki, które myślą jedynie o tym jak tu niecnie dopaść i wykorzystać jakiegoś biedaka(który musi bronić dzielnie swej cnoty)
  • 22.08.08, 10:22
    A ja akurat mam odwrotne podejście.
    Osoby puszyste wydają mi się pogodne, miłe i bardziej optymistyczne.
    --
    [O!]
    foto
  • 06.08.09, 15:58
    sibeliuss napisał:
    > A ja akurat mam odwrotne podejście.
    > Osoby puszyste wydają mi się pogodne, miłe i bardziej optymistyczne.
    I ja mam podobny pogląd.
    Tak, bardziej optymistyczne.
    I bezkrytyczne w zakresie oceny swej osoby/osobowości.
    I to jest w moim mniemaniu, ich błąd. Bo akceptując się w pełni, nie mają
    motywacji do tego, by coś w swym wyglądzie poprawić/zmienić.

    Jak są puszyste, to już takie będą.
    Jak są nieszczęśliwe w związku, to już takie będą, bo nic nie zrobią, by coś w
    marnym związku poprawić...
    Ale.... mogę się mylić.Piszę to na podstawie osobistych obserwacji.
    I proszę mnie nie bić, a zamiast bicia podać sposoby na wytrącenie takiej pani
    puszystej z letargu....z tego błogostanu...

  • 08.08.09, 18:33
    zdrw napisała:

    > I bezkrytyczne w zakresie oceny swej osoby/osobowości.

    Ja mam identyczną opinię o szczupłych. A jak jeszcze ta szczupła jest ładna, to
    już w ogóle klękajcie narody!

    > I to jest w moim mniemaniu, ich błąd. Bo akceptując się w pełni, nie mają
    > motywacji do tego, by coś w swym wyglądzie poprawić/zmienić.

    Jeżeli się akceptują, to dlaczego mają chcieć się zmieniać? Zmienia się to,
    czego się nie akceptuje. Logiczne chyba, nie?

    > Jak są nieszczęśliwe w związku, to już takie będą, bo nic nie zrobią, by coś w
    > marnym związku poprawić...

    A to one są same w tym związku? Czemu akurat to one mają coś robić i się
    zmieniać w imię szczęścia w związku, a druga strona nie? Taka idealna jest?
    Moim sposobem na poprawę sytuacji w nieszczęśliwym związku jest zakończenie
    tegoż. I kropka.

    > I proszę mnie nie bić, a zamiast bicia podać sposoby na wytrącenie takiej pani
    > puszystej z letargu....z tego błogostanu...

    A po co chcesz ją wyrywać z błogostanu? Co Ci przeszkadza, że ona jest
    zadowolona? Co konkretnie chcesz osiągnąć? Żeby nagle przestała siebie
    akceptować, doszła do wniosku, że jest beznadziejna, i załamała się psychicznie?
    Czy Ty na pewno dobrze tej kobiecie życzysz? A może jesteś jedną z tych osób,
    które nie potrafią znieść cudzego szczęścia, zwłaszcza jeśli to szczęście
    odbiega od Twojego własnego wyobrażenia o nim?
    Co do wyrwania się z toksycznego związku, to najbardziej przydaje się pewność
    siebie. Wiara, że może być lepiej i że ten człowiek, przy którym jest
    nieszczęśliwa, to naprawdę nie jest wszystko, na co ją stać. Niestety, z Twojego
    posta wnioskuję, że nie jesteś osobą, która może jej pomóc zdobyć tę pewność
    siebie. Więc może po prostu zostaw ją w spokoju, w myśl zasady: primum non nocere.
  • 12.02.13, 19:07
    A dlaczego zakładasz, że puszysta musi być nieszczęśliwa w związku?
    Jestem otyła. Nazywając rzeczy po imieniu, nie puszysta, pulchna czy jak tam innym eufemizmem określić nadwagę.
    Czy jestem zadowolona z nadmiaru wagi? Nie. Czy staram się z tym coś robić? Staram. Z miernym skutkiem.
    Czy jestem nieszczęśliwa w związku? Nie. Mimo nadwagi i niełatwego charakteru. I powiem więcej - mój mąż też jest szczęśliwy!
  • 10.11.11, 12:48
    Osoby puszyste są pogodne wesołe uśmiechnięte..nie raz na ul. spotykam ładną uśmiechniętą kobietę i bynajmniej nie jest to tyczka...do góry głowy puszyste panie jesteście seksi....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.