Dodaj do ulubionych

kierowcy świeżaki

24.01.14, 19:43
jak reagujecie na kierowców, którzy jadą wolniej niż Wy, którym zdarza się, że gasnie auto jak stoi jako pierwsze na światłach? jak zbierają się do jazdy dłużej niż wy? jesteście wyrozumiałe? czy wręcz przeciwnie?
Zdarzyło mi się wszystko powyższe. Trafiłam na wyrozumiałych i na wsciekłych trabiących za mną jakby się paliło. Szczerze? Może raz zgaśnięte auto było moją winą.
Tak przejmuję siię jak cholera tongue_out Od czwartku zasuwam służbowym autem, którego się uczę nadal i jeszcze go nie wyczułam. Wiem, że mogę być utrapieeniem dla doświadczonych kierowcow.
--
"Wybaczcie mi dziewczyny z forum Doral ale po prostu NIE WIERZĘ że godzicie się na takie coś! emagiel stracił wolność słowa ponieważ jego załozycielka jest zbyt mściwa i porąbana aby umieć z godnością znieść słowa krytyki!" by serei
Edytor zaawansowany
  • serei 24.01.14, 19:57
    Kiedyś dawno temu lubiłam jeździć autem, teraz nienawidzę. Nie mówię o kierowcach świeżakach, ale o kierowcach w ogóle. Nie lubię łamać przepisów, zawsze jeżdżę tyle aby nie złapać mandatu czyli dopuszczalna prędkość plus 7-8 km więcej i dla wielu jestem ślimakiem na drodze więc notorycznie mi Ci bardziej śpieszący się mrugają jak chuje światłami, jeden nawet odważył się zatrąbić więc jakoś mi się ześlizgła noga z pedała gazu i jechałam równiusieńkie 50 jak znak nakazywał ( myślałam że mnie zajebie jak mnie wyprzedził i obtrąbił tongue_out). Nie wyprzedzam na podwójnej ciągłej więc dla innych jestem tą idiotką co to korek tworzy, na cb radio zawsze mówię parę słow serdeczności jak się jakiś przywali.
    Nie lubię jeździć przesadnie powoli, ale mandatów i wypadków nie lubię jeszcze bardziej smile

    Kierowcy świeżaki nie robią na mnie wrażenia, jestem wyrozumiała gdy ktos prześpi zielone światło, nie rusza mnie gdy komuś zgaśnie auto, nie pokazuję środkowego palca gdy jadę kilka minut 40 na godzinę bo ktos przesadnie powoli jedzie gdy np pada deszcz i jest ciemno. Gdy ja się uczyłam grono palantów tak mi dało do wiwatu i zjadło nerwy, że w zyciu bym tak nie postąpiła.

    Obecnie kurwię tylko na te jebane duchy co to chodzą poboczami bez oznaczeńjakichkolwiek, kiedyś zza zakrętu prawie bym jednego rozjechała ( uczcie się dzieci jeździć poprawnie gdyby nie to że jechałam ile trzeba to miałabym życie ludzkie na sumieniu) w ostatniej chwili przychamowałam i odbiłam w lewo, myślałam, że zatłuke gada jak go dopadnę. pan miał mp3 w uszach i pokazuje mi, kilkumilimetrowy wyświetlacz odtwarzacza służył mu za "odblask", powiedziałam mu, żeby stanął na środku drogi i sprawdził który kierowca i kiedy go zauważy. Oglądałby od spodu najbliższe podwozie.....
  • annajustyna 24.01.14, 22:34
    A na pojedynczej ciaglej wyprzedzasz? wink
  • serei 25.01.14, 09:01
    czepiasz się złośnico tongue_out
  • dziewczyna_bosmana 24.01.14, 20:02
    Jeśli niedoświadczony kierowca nie powoduje realnego zagrożenia to się nie irytuję, omijam i jadę dalej. Gorsi są niedzielni dziadkowie w kapeluszach co nie patrzą w lusterka i nie włączają kierunkowskazów..
    --
    http://lpmm.lilypie.com/6hsap1.png http://lpmm.lilypie.com/a3ATp1.png http://s2.pierwszezabki.pl/052/052416990.png?34
  • aniuta75 24.01.14, 20:02
    Trąbić nie trąbię. Raz tylko mi się zdarzyło, ale to widać było, że babka z kolesiem jechała i się popisywała i specjalnie nie ruszała jak zielone było już dłuuuugo i się strasznie śmieli z tego, że reszta musi czekać. Na 3cich światłach nie wytrzymałam i dałam po klaksonie - radości było u nich co niemiara. Tylko środkowych palców pokazanych przez szybę brakowało uncertain.
    No ale to jakby inna kategoria.
    Na świeżaków nie trąbię, bo sama takowym całkiem niedawno (w porównaniu wyjadaczkami tu na forum, co to pewnie prawko od 15 lat albo i lepiej mają smile) byłam. Dla mnie takie trąbienie bez powodu to trochę buractwo.


    --
    SERIALOWO, FILMOWO I NIE TYLKO big_grin
  • grave_digger 24.01.14, 20:11
    Ja jeżdżę bardzo sprawnie, ale też kiedyś byłam zielonym listkiem. Może sobie taki przykleisz? Ja z takim kiedyś jeździłam.

    Rozmawiałam dziś o tej kwestii z mężem, który robi prawko i też jest max ostrożny i już zapowiada, że będzie ślimakiem na drogach.
    A chyba lepszy ślimak niż bezmózgi pijak rozjeżdżający przechodniów na chodniku.

    Ja nie trąbię. Baardzo rzadko. Tylko jak komuś się przyśnie na światłach.
  • i_b13 24.01.14, 20:13
    nie trąbie, po co stresować świeżaka, nie zbawi mnie kilka sekund oczekiwania
    kiedyś zdechł mi samochód na rondzie, ale kompletnie, to mnie ćwoki otrąbili, wyszłam z auta, ryknęłam, zatrzymalam ruch i inni kierowcy, ci co trąbili na mnie, grzecznie auto mi spychali na wysepke, bo tarasowałam przejazd
  • dorcia1234 24.01.14, 20:22
    ja jestem świezakiem i nikt na mnie nie trabił od września czy października.
    To moje drugie podejście do jeżdżenia, pierwsze było 8 lat temu- wtedy tez nikt na mnie nie trąbił. Raz jeden kierowca tylko widząc moje niezdecydowanie wyjechał przede mnie , zatrzymał się na środku i kazał jechać przed sobą. Inaczej do dzisiaj bym chyba tam stałasmile
    Jeżdżę ostrożnie, raz że jeszcze nie do końca czuję samochód, dwa że wożę dziecko, trzy że na mojej dtodze dziura na dziurze, plus rowerzyści- po jaką cholerę nie wiem, skoro obok mają zarabistą, równiutką ścieżkę rowerową, cztery-przejście dla pieszych co 100metrów chyba i dzieciaki idące do szkoły.
    Jakby ktoś na mnie zatrąbił to pewnie z nerwów by mi auto zdechło. A wszędzie jednopasmówka smile
    --
    www.pajacyk.pl
    ulubione forum Gwiazdki 2001:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
    *** GWIAZDKI 2001 ***
  • olinka20 24.01.14, 20:37
    Ja jezdze zgodnie z przepisami, wiec za szybko to ja sie nie poruszam po drodze wink
    Ale jestem mistrzem zen, burcze sobie pod nosem "ty siostro ksieznej KAte" ( w wolnym tłumaczeniu ty pipo) i jade dalej.
    Trąbie tylko jak ktos mi droge zajezdza, jak zgasnie auto to po wuj trąbic? Taki sie jeszcze bardziej zestresi i znowu mu zgasnie, szkoda klaksonu.


    Aaaaa przypomniałam, sobie, jak autochton jedzie jak siostra ksieznej Kate po naszej nerce to trąbie bez wyrzutów sumienia, bo to łatwe skrzyzowanie, owiane zła sławą wink
    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • moonshana 24.01.14, 20:47
    jest jeszcze inna kategoria: ciule, którzy trąbią na L-ki. bo wiadomo, że ciule urodzili się z kierownicą w zębach a stwórcy zmajstrowali ich między tablicą rozdzielczą a podszybiem.
    jak sobie jeździłam L-ką, zdarzyło mi się nie raz wolno ruszać. zdarzyło się, że ciul z tyłu trąbił. a mój super instruktor nakazał tylko raz: jak trąbią, bo wolniej ruszasz - zgaś samochód! niby ci zgasł. strasznie mi się to spodobałobig_grin ciul trąbił, a ja kluczyk mach. ciul trąbił, a ja ruszałam woooolniej. instruktor, jak łatwo się domyśleć, ciuli nie trawił.
    jeżdżę ostrożnie. staram się w zabudowanym nie przekraczać więcej niż parę km. do szału doprowadzają mnie ciule, którzy trąbią, wyprzedzają na ciągłej itp. a już ciul, który wyprzedził mnie na wiadukcie ( jechałam nieco szybciej niż parę za dużo, ale widać że i tak za wolno) - doprowadził mnie do wściekłości. jechałam z dzieckiem. ciul wyprzedził a potem władował się przede mnie bo nie miał kontynuacji.
    reasumując: jestem tolerancyjna, wolę osoby jeżdżące ostrożne niż debili zasuwających 80-tką na dzielnicy, bo kawałek prostej drogi ujrzeli.
    --
    "wiem, że jesteś u stóp swych szklanych gór
    aby wspinać się i... opadać w dół"
  • grave_digger 24.01.14, 20:53
    Tak.
    Raz wracała z córkami z imprezy urodzinowej. Zjechałam z ronda, ujechałam ze 20 m a ciul ca mną trąbi, że mam zjeżdżać na pas obok - co zamierzałam jak tylko będę mogła. Zjechałam spokojnie, on mnie wyprzedził i - uwaga - zajechał mi drogę i zaczął hamować wymachując ręką.
    Skończony debil. To wszystko się działo bardzo szybko na bardzo krótkim odcinku. Szkoda, że nie widziała tego policja, która stała dalej na skrzyżowaniu.
  • fajnyrobal 24.01.14, 21:26
    Można by powiedzieć, że jestem sprawnym kierowcą, mam prawko... 19 lat big_grin codziennie samochodem jeżdżę od 10, przedtem sporadycznie. Czuję się pewnie za kerownicą. Ale jeżdżę w obrębie swojego miasta, czasami wyskakuję poza. W dużych, obcych, nawet z nawigacją się czasami gubię. Na szczęście coraz rzadziej smile. Nigdy nie zapomnę buraka z B. który nie dość, że natrąbił na mnie na skrzyżowaniu, drogi mu nie zajechałam, skręciłam" tylko" z niewłaściwego pasa( skrzyżowanie puste, więc nie stwarzałam zagrożenia), bo pieprzona nawigacja za późno pokazała mi skręt, w dodatku w tym momencie postanowiła się rozładować, zgasł mi samochód, to ten dupek postanowił za mną pojechać. jak się zatrzymałam na poboczu by podpiąć prawidłowo nawigację, wysiadł z auta i dalej na mnie z ryjem. widział, że obca rejestracja, frustrat jeden, ale myślenie boli. opuściłam szybę i z telefonem przy uchu zimno oświadczyłam mu, że właśnie dzwonię na policję, bo jakiś wariat na mnie napadł. 3 sek i go nie było. Ciepło go wspominam , oby zawsze jeździł po gołoledzi.
    Nie trąbię, nie mrugam, tylko czasami coś mi się urwie pod nosem.
    --
    I`m Robal and I am mad!
    dziupla robala
    zapiski roztrzepane
    http://i49.tinypic.com/23liiyt.gif
  • rebelka1986 24.01.14, 21:46
    Ja sama jestem świeżakiem, prawko mam od roku z hakiem. Jeżdżę tak jak nakazują przepisy, czasem nawet wolniej, np. na bardzo krętej drodze albo na ulicy z gęsto rozsianymi przejściami dla pieszych. Jestem raczej życzliwie nastawiona do innych uczestników ruchu i od nich też oczekuję życzliwości, a niestety coraz o nią trudniej. Jedyne, co mnie niebotycznie wkurwia to piesi wpadający na jezdnię bez nawet pobieżnego sprawdzenia, w moim mieście mistrzyniami w tej kategorii są matki z wózkami. Ja rozumiem, że pieszy ma pierwszeństwo, jak widzę z daleka dochodzących do pasów to zwalniam i przepuszczam, ale czasem samochody tak stoją, że nie widać. Oo, albo jak już stanę, żeby puścić to mi taka jedna z drugą machają, że mam jechać. No faktycznie, krawężnik przy przejściu dla pieszych to zajebiste miejsce na ploteczki...
    Ostatnio wyprowadził mnie z równowagi kierowca dostawczaka, chyba jakiś kurier, który jechał za mną i strasznie mu było spieszno. Droga kręta jak jelito, wąska, "drzewa w skrajni jezdni", ja z dwójką dzieci i przepisową 90-tką na liczniku. Ten mi heja, najpierw długimi, potem podjeżdzał na centymetry, trąbił. Gdybym jechała sama to bym dała sobie wjechać w tyłek. W końcu mnie wyprzedził i dwa kilometry dalej złapali go na suszarkę big_grin
    --
    ‎"Małżeństwo to związek, w którym jedno ma zawsze rację, a drugie to mąż" wink
  • olinka20 24.01.14, 22:03
    Rebelka na takich działa dotkniecie lekkie pedała hamulca. Nie hamujesz, ale swiatełko stopu sie zaswieci, wiekszosc wtedy odskakuje wink

    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • rebelka1986 24.01.14, 22:12
    Wiem, kiedyś mój mąż-instruktor mi to podpowiedział smile Niestety w tamtym akurat momencie miałam tak podniesione ciśnienie, że zapomniałam o tym jakże przydatnym triku big_grin
    --
    http://img850.imageshack.us/img850/8712/r2hz.jpg
  • totorotot 24.01.14, 22:15
    Mam takie auto, które jest w trakcie naprawy i czasem musze ruszać z dwójki, ogólnie jest z nim problem. Jeśli ktoś za mną trąbnie albo da długimi, ma zapewnioną dłuugą rozrywkę w postaci wleczenia sie 20km/h aż mi się nie znudzi. Przyznam się bez bicia, że zdarzyło mi się też takiego delikwenta przepuścic i śledzić z długimi na dupie za polecenie mi długimi w tylne lusterko. Wówczas jednak trzeba mieć zamknięte drzwi od środka jak się tak robi big_grin

    --
    A.D.I.D.A.S.
  • lady.godivia 24.01.14, 22:27
    nie ruszają mnie, zgasło to zgasło czekam aż odpali
    skręca i czeka i czeka i czeka na wolną drogę, trudno,

    tak jak nie ruszają mnie trabiący na mnie, że za wolnosmile
  • marta_i_koty 24.01.14, 22:36
    lady.godivia napisała:

    > nie ruszają mnie, zgasło to zgasło czekam aż odpali
    > skręca i czeka i czeka i czeka na wolną drogę, trudno,

    Tez mnie to nie rusza, natomiast kiedy widzę, ze kierowca jadący przede mną przez 5 minut daje sygnał lewym kierunkowskazem, a potem skręca w prawo, od razu wiem, ze to babawink
    --
    "Po paru latach, jakie od dnia stworzenia przeszły, dziś już jasno widać, że Panu Bogu poza kotami nic się do końca nie udało" J. Pilch
  • totorotot 24.01.14, 22:54
    > ez 5 minut daje sygnał lewym
    kierunkowskazem, a potem skręca
    w prawo, od razu w
    > iem, ze to babawink



    Mam podobne obserwacje, przy czym zawsze okazuje się, że za kółkiem siedzi facet. Wybaczam, bo mężczyźni nie odróżniają prawej i lewej strony.

    --
    Uuups, sorry drogie gnoje, fakt:
    jesteście przy KK równi goście. (anorektycznazdzira)
  • olinka20 24.01.14, 23:04
    Aaaaaaa jestem mezczyzną big_grin

    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • lady.godivia 25.01.14, 17:49
    tez mnie to wkurzasmile

    a jescze bardziej wpychanie na chama bez kierunkowskazu smile
  • esofik 25.01.14, 01:24
    u nas "półkierowcy" jeżdżą z L naklejoną na szybie, jestem więc wyrozumiała. Czasem pomarudzę pod nosem jak muszę się ciągnąć za babcią, ale nie mrugam i nie trąbię, bo mi to w niczym nie pomoże.
    Na trasie też nie mrugam "przepisowym setkom", bo w ten sposób można się nadziać na tajniaka
    Najbardziej wkurzają mnie afrykańskie królowe szos, bo te krowy nigdy nie ustąpią pierwszeństwa i wciskają się na chama tam gdzie nie ma miejsca i jeszcze mają pretensje, że im się z drogi nie zjeżdża.

    --
    Everytime I Try To Fly I Fall Without My Wings...
  • jk3377 25.01.14, 08:27
    hmmm prawko mam chyba od 16 lat(?) jakos tak. jezdzic uwielbiam, raczej dobrze, co nie znaczy,ze pare przygod sie nie zdazylowink mandat jedenbig_grin i to gadanie przez komorke (na usprawiedliwienie dodam,ze samochod automat wiec jedna reka wolna była...a, i pan mądry policjant na mandacie napisał mi komórka z błędem ortograficznym przez "u" heheh juz mu chcialam powiedziec,ze z bledem nie przyjmuje ale siem powstrzmalam hahhah)
    na drodze jestem cholerykiem, oj tak, niestety. to w aucie moje dzieci dowiedzialy sie ze matka tez czlowiek, zna wiele epitetów i umie 'łacinę' wink na 'L' sie az tak nie wkurzam, omijam i tyle. draznia mnie cwaniacy i nie raz trąbię muszę przyznaćuncertain
    moja siora z kolei miala kiedys na skrzyzowaniu zdarzenie,ze faktycznie jej cos z autem sie zdarzyło i nie mogła ruszyc. baran z tył tak jej trabił,ze z tych nerwów siora zamiast juz probowac dalej i zjechac, wyłaczyła auto, wysiadła, zamknęła(a ten trabi nadal) i poszła do pana z pytaniem, czy teraz jest lepiej i szybciej, czy chce jej cos powiedziec itd. zagadała go, wiec w koncu ją wyminął, co mogl zrobic wczesniej heheh
    --
    -LEGALNY NARKOTYK - OSTROŻNIE!-
  • capa_negra 25.01.14, 15:12
    Zgasnąć może każdemu, ale tacy którzy dopiero zabierają się do wrzucania biegu jak już świeci się zielone doprowadzają mnie do szału.
    Wkurwiają mnie kierowcy, którzy nie używają kierunkowskazów jak i ci którym nikt nie powiedział, ze najpierw sygnalizujemy zamiar skrętu, potem hamujemy, a na końcu skręcamy. Dokładnie w tej kolejności
    Wiele dróg o duży natężeniu ruchu ma niestety tylko jeden pas w każdym kierunku, wiec kierowca jadący 40-50 na godzinę tam gdzie można jechać 90 i prawie nie ma możliwości wyprzedzenia go doprowadza mnie do wścieku.
    Kierowcy siedzący na ogonie to kolejna sprawa.
    Jeśli tylko mogę bo droga dobra to odskakuje od takiego, a rzadko który taki odważny żeby przy większej prędkości dalej się mnie trzymać, jeśli nie ma jak uciec postraszę go trochę stopem , albo zwalniam do absurdalnej prędkości tak żeby musiał mnie wyprzedzić i potem bawimy się dalej....tylko tym razem ja mu walę światłami po lusterkach - ale to rzadko i muszę być strasznie wkurwiona.
    Kocham również kierowców którzy po zmroku widząc pojazdy nadjeżdżające z naprzeciwka dalej uporczywie jadą na długich, włączam wtedy również moje... Tacy którzy walą długimi jadąc za tobą też są fajni
    Mogła bym jeszcze długo.... dużo jeżdżę i nie jedno widziałam na drodze, a mój poziom irytacji rośnie wraz z kolejną godziną spędzoną w drodze
    --
    A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • anna_sla 26.01.14, 11:19
    no cóż też to przeszłam, też mi gasł, też jeździłam wolniej i też słuchałam klaksonów i denerwowałam się. Teraz jestem z drugiej strony, ale nie denerwuje mnie jak komuś gaśnie, czasem jak się spieszę denerwują mnie Ci co jadą 30 tam gdzie wolno 50 itp.. Ogólnie jestem wyrozumiała dość na drodze, tylko nie dla głupoty. Nie cierpię kierowców, którzy na skrzyżowaniu skręcająca w prawo stają na środku drogi i to jeszcze często skręconym w prawą stronę autem tak, że ja albo muszę durnowato-duży łuk zrobić swoim długim autem by mu nie drasnąć przodu albo wręcz przepuścić, mimo, że to ja mam pierwszeństwo. Oj tego nie dzierżę i jestem wredna i kompletnie niewyrozumiała, bo to jest jeden z podstawowych błędów jakich nie powinien kierowca popełniać. Nie wrzucanie kierunków, albo wrzucanie lewego gdy skręca w prawo (tak, tak, przekonałam się, że to faktycznie się zdarza nie tylko w filmach), spieszących się na zabicie nie czekających na dokończenie manewru auta przed nim na skrzyżowaniu przez co ten spieszący powoduje masę niebezpiecznych sytuacji, na wcinających się Ci przed maskę czasem i z dróg podrzędnych. Na to wszystko nie jestem wyrozumiała.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.