Dodaj do ulubionych

mentalność ofiary?

14.03.16, 14:38
Zapytam Was moje drogie, lepiej się znacie na psychologii niż ja. Jak to jest, że osoby od dłuższego czasu pozostające w niedostatku i trudnej sytuacji nie chcą zrobić nic aby tę sytuację poprawić. Wielu z nich nie chce podjąć pracy albo szybko z niej rezygnuje, nie dbają o swoje domy nawet w minimalnym stopniu, siedzą w nędzy z nastawieniem "nic nie mam to niech mi ktoś da". Zaczęłam się nad tym zastanawiać po obejrzeniu odcinka Nasz nowy dom, który prowadzi K. Dowbor. Pokazali tam ojca samotnie wychowującego około dziesięcioletnią córkę. Oboje mieszkający w dramatycznie zapuszczonym mieszkaniu, syf total, farba spadająca ze ścian.. Zadałam sobie pytanie czemu ten mężczyzna, zdrowy i sprawny nie wpadł na pomysł żeby kupić najtańszą puszkę białej farby, pędzel i chociaż odświeżyć to mieszkanie, w czym problem żeby zaszpachlować dziury w ścianie, uzbierać po grosiku na linoleum na podłogę. Powiedzcie mi bo nie umiem tego pojąć dlaczego ludzie wolą żyć w takich warunkach niż wstać i zrobić cokolwiek, poświęcić kilka godzin i coś zmienić. Czy to syndrom ofiary czy jakiś inny złożony problem. W moim pytaniu nie ma pogardy pytam z ciekawości.
--
http://lpmm.lilypie.com/6hsap1.png http://lpmm.lilypie.com/a3ATp1.png
Edytor zaawansowany
  • serei 14.03.16, 14:56
    Bosmanowa nie gniewaj się, ale myślałam, że to będzie o Tobie, odkąd Cię znam wiecznie narzekasz, nie umiesz się niczym cieszyć, na forum wchodzisz aby ponarzekać, na dzieci, męża, choroy, no wybacz, ale ja zwyczajnie omijam Twoje wątki w ten weszłam bo myslałam, że chcesz szczerości big_grin sory
    Kiedys któraś foremka Ci to juz pisała potem przez jakiś czas były pozytywne wątki z twojej strony a potem znowu narzekanie itd...

    Tylko nie bij smile
  • dziewczyna_bosmana 14.03.16, 15:51
    Ale za co mam bić. Założyłam wątek bo chciałam uzyskać odpowiedź.
    strasznie tu ostatnio zdycha, temat trudny, pomyślałam że się dyskusja rozwinie.

    Ładna dziś pogoda, dużo lepiej się czuję - takie fakty na dzień dzisiejszy. Tylko że takie informacje, w dodatku pisane przeze mnie, generują zero wpisów tongue_out

    --
    http://lpmm.lilypie.com/6hsap1.png http://lpmm.lilypie.com/a3ATp1.png
  • solejrolia 14.03.16, 16:51
    Tego programu nie widziałam, kiedyś któryś z odcinków tak, ale dawno.



    TAK< TAK< TAK>
    Trafne spostrzerzenie, że im się ma mniej, tym się bardziej nie chce.
    I im biedniej, tym (NAJCZĘŚCIEJ, bo nie zawsze!) brudniej, bardziej zaniedbane.
    Nawet nie chodzi o zakup tej białej farby, chodzi o chęci, i pracę rąk- ludzie na własne życzenie wpadają w jakiś marazm i nieogarnianie tego, co się dzieje dookoła.
    Kiedyś się mówiło: skromnie, ale czysto.
    Tyle, że ja coraz rzadziej widuję to skromne a czysto. Nie twierdze, że tak jest zawsze, ale jednak, ale często.
    Ja np. bardzo zwracam uwagę na ZEWNĘTRZE (skrzywienie zawodowe)
    jak jest biedniejszy dom, to prawie zawsze od razu obok domu jest śmietnik, jak nie okna czy kanapa za obejściem, to pryzma z niewiadomo jakim śmieciem, folie, pustaki, szmaty , to jest jak jakiś kod kulturowy biedniej= zagracone, zaśmiecone .
    I nie wykoszone chwaściska po pas !
    A wywieźć to w cholerę, pozbyć się tych rzekomo przydasi, wykosić przed posesją, przegrabić te grządki, i od razu zrobi się schludniej, bardziej porządnie.



    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • hamerykanka 18.03.16, 15:31
    Solejrola-z tym syfem na zewnatrz to fakt. Co widze zaniedbane domy na zewnatrz, to zaraz jest obok kilka rdzewiejacych wrakow, gory smieci itp. I to wszystko doskonale widoczne od frontu.

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • olinka20 15.03.16, 23:27
    Widziałam koncówke tego ( chyba) programu rzed wkurzajacymi PRzyjaciołkami wink
    Moze ten facet nie ma sklepu z farbami pod nosem? Najblizszy farbiarski jet 50 km dalej?
    Moze nie widzi syfu? ( ja tak mam, szafki niedomniete, okruszki z chleba na desce, a chłop dostaje apopleksji wink )
    Moze ma nadzieje, ze im wieszy syfilis tym wiesze prawdopodobienstwo, e tivi sie nimi zajmie?
    Nie wiem.

    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • hamerykanka 17.03.16, 17:03
    Ja tez sie zastanawiam, widzac amerykanska edycje programu, gdzie ludzie dostaja umeblowane domy. I byla taka rodzinka, mlodzi w pelni sil, z kilkorgiem dzieci, tak zaangazowani w sprawy spoleczne, ze dom, w ktorym mieszkali-z dziecmi, przypominam-zamienil sie w rudere.
    I tez zastanawialam sie, czy to tak trudno wziac kilka desek i naprawic rozwalajace sie schody do domu, gdzie ktores z dzieci malo nie zlamalo nogi, bo deska sprochniala i sie zalamala. Ze zamiast przegarniac noga plytki w lazience, ktore odpadly ze scian, mozna je przykleic. Dziure w podlodze zalatac. To wszystko nie wymaga duzych kosztow.
    Ale to cos w dupiemania niektorych ludzi. Na naszej ulicy tez jest taki dom, tzw trailer home. Stoja pod nim ladne samochody, a dom sie wali.

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • brysia0 17.03.16, 19:14
    A ja mam też inne spostrzeżenia, może trochę nie na temat, ale "w tym klimacie". Udzielam się trochę na forum tzw. pomocowym i tam mnie zawsze zadziwia, że w rodzinach gdzie jest dużo dzieci to "nie ma ubrań", "nie ma wyprawki" itp. U mnie dzieci nosiły ubrania po sobie ( teraz już nie) u moich znajomych również. Może to kwestia jakości ubrań też, ale pewnego planowania lub przewidywania bardziej.
  • hamerykanka 18.03.16, 15:29
    Kwestia niechciejstwa na pewno. Bo moj wlasny ojciec, kiedy siedzi na bezrobotnym (mama pracuje w Niemczech), nie zajmuje sie kompletnie niczym, chwasty na podworku rosna dwumetrowe, choc ma rozne rodzaje kosiarek, podkaszarek, kose elektryczna itp. W domu lazienka wymaga przyklejenia kilku ostatnich plytek i przykrecenia sedesu-od osmiu lat. I tak dalej i tak dalej.

    Udzielalam sie pomocowo ludziom, ktorych znalam, jak matka z corka, ktore pracowaly za minimalna w zlobku, do ktorego chodzila moja corka. I za nieplacenie czynszu wyrzucono je na ulice. Stracily wszystko, wliczajac meble, ubrania. Kiedy znalazly nowe miejsce, akurat wymienialam u siebie meble, dostaly lozka, sprzet AGD, talerze, garnki, naprawde sporo. I za kilka miesiecy sytuacja sie powtorzyla. Inna osoba, ktora nie miala na swieta jedzenia, dostala caly bagaznik SUVa, zrobilam solidne zakupy plus wyczyscilam swoja lodowke, zamrazarke i spizarke. Bardzo sie ucieszyla, po czym dowiedzialam sie, ze nie przejdzie na tanszy abonament (placila pol dolara za minute telefonicznej) bo nie, zakupy robi w sklepie, gdzie ceny sa 2 x ceny walmartu (dyskontu, gdzie sama robie zakupy), ale za to pani z wozeczkiem idzie za toba i pakuje ci zakupy do samochodu, po wyplacie zamawiala wszystkim pizze, co zostawialo ja w polowie miesiaca bez grosza, nawet na benzyne do samochodu, zeby przyjechac do pracy.
    Nie wiem, to jakas taka niezaradnosc z niechciejstwem i brakiem myslenia dalej niz dzien naprzod?

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • jowita771 02.04.16, 13:32
    Moja córka chodziła do szkoły z dziewczynką, którą wychowywała samotna matka. Utrzymywał je ojciec dziewczynki, państwo się rozstali, małżeństwem nie byli. I ona mi się nie raz żaliła, a to, że rentę jej zabrali, że nie ma co do garnka włożyć. Ale nic się tej kobiecie nie chciało, nawet przejść się do Biedronki, bo za daleko. Wolała iść do sklepu pod blokiem, chociaż wszystko sporo droższe. Dziwiła się, że mi się chce iść "taki kawał" po zakupy (z 500 m może było do tej Biedronki). A jak już miała pieniądze, dostałą jakąś zapomogę, to potrafiła sobie kupić miskę do stóp, bo lubi wymoczyć stopy w wodzie z bąbelkami. I jeszcze narzekała, że ojciec jej córki nie chce jej dawać pieniędzy do rąk, tylko jak najwięcej się da, to sam opłaca, jakieś składki w szkole, zakupy starał się im robić sam, bo ta baba potrafiła przepuścić kasę, a potem narzekać, że bieda.

    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • arwena_11 11.04.16, 10:19
    Brysia, często rodziny dostają już używane ubranka, które po prostu nie wytrzymują kolejnych dzieci.
    Jak ja planowałam 2 dziecko, to zachowałam wszystko po synu, nic nie pożyczyłam, bo ubranka miałam najlepszej jakości i wyglądały jak nowe. Po córce już puściłam po koleżankach, te gorszej jakości ( ale spokojnie nadające się do użytku ) porozdawałam na pomocnych. Ostatnio część ubranek po córce wróciło do mnie - po ponad 10 latach. Oczywiście, wzbogacone o inne nazbierane przez lata, bo koleżanki wiedzą "że ja mam komu puścić dalej". I powiem ci, że niektóre nadal wyglądają jak nowe ( ale to były rzeczy naprawdę drogie - ubranka na 50 cm z mother care np, które mój tatuś kupił dla wnuczki ), te zostawiłam na pawlaczu, dla wnuków ( córka sobie zażyczyła ), resztę wysłałam do koleżanki, która na FB pomaga ludziom w potrzebie ( dziewczyny przeniosły się tam z pomocnych po różnych aferach ). Ale też zdaję sobie sprawę, że tam te ciuchy mogą już dla kolejnego dziecka nie starczyć. Bo to też kwestia mentalności? Trochę nieszanowania - na zasadzie, że jak coś się dostanie to się nie dba, bo samo przyszło, bez wysiłku?
    Poza tym ludzie biedni są właśnie tacy nieogarnięci. Oni często nie mają większych potrzeb, bo są wychowani w takich warunkach i znają je od zawsze.

    No i program amerykański, ma jednak inne zasady niż nasz. Tam, żeby się dostać do programu, musi być kataklizm ( po huraganie Katrina np ), ciężka choroba dziecka, rodzica itd lub ogromne zaangażowanie w lokalną społeczność, wolontariat. Czyli bieda niezawiniona przez rodzinę.
    Raz tylko widziałam program o kobiecie, która zaszła w ciążę mając chyba 15 czy 16 lat, została wyrzucona z domu i z tym dzieckiem mieszkała w schronisku. Uczyła się, zajmowała dzieckiem i poznała jakąś starszą panią mającą rozpadający się dom. Zamieszkała z nią, przygarnęła jakieś dzieciaki po przejściach. Wyremontowali im ten dom, właśnie za to, że dążyła do lepszego życia i się nie poddała, i dzieciaki dostały jeszcze stypendia, bo uczyły się świetnie i jeszcze pracowały aby matce pomóc. Ten najstarszy syn, nie mógł pójść na studia, bo nie było kasy, pracował fizycznie i chyba też dostał stypendium, bo był bardzo zdolny.

    U nas to jednak zwykła bieda, chociaż starają się, aby była niezawiniona. I był program, gdzie pokazywali te rodziny chyba po roku od remontu. Wszędzie jak w pudełeczku. Czyli jak im się pomogło i pokazało jak moze być, to to utrzymali, a to już dużo.
  • najeeli 12.04.16, 10:21
    Arweno poproszę na priv kontakt do pomocnych na FB mam do oddania co jakiś czas ubrania po moich dzieciach

    --
    www.humanitarni.pl/
    pomagajonline.pl/
  • arwena_11 12.04.16, 13:26
    odezwę się wieczorkiem
  • arwena_11 14.04.16, 09:57
    Napisałam na gazetową

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka