Dodaj do ulubionych

Jak się zdrowieje?

12.04.15, 12:33
Co prawda na tym forum chyba jest mało ludzi ale może jakaś pomocna duszyczka się znajdzie i opisze. Z forum Borelioza mnie wyrzucono więc tam nie mogę zadać mojego pytania. Męczy mnie oczywiście tytułowe pytanie.

Przypomnę, ja z boreliozą zmagam się od 2009r, najpierw rok intensywnego ILADS łącznie z Biotraksonem i Tavanickiem. Na początku było bdb, potem pod koniec leczenia bóle zaczęły wracać poza tym byłem zagrzybiony i zgodnie z sugestią lekarza prowadzącego (nie miał już dla mnie propozycji) zacząłem szukać zielarzy czy opierać się na ziołach.

Zacząłem oczywiście od Buhnera z całkiem dobrymi efektami, niestety po 3 miesiącach zupełnie wysiadły mi jelita, dodatkowo sprawa grzybicy jakby stała w miejscu. Później było dwóch zielarzy ale powiem szczerze to już była zupełna porażka, nawet szkoda się rozwodzić. W końcu przez znajomych w b.ZSRR trafiłem na dr Nemo.

Jego olejkami wyleczyłem się na początku z grzybicy. Wyleczenie to okazało się zupełne i od lat nie mam najmniejszych problemów grzybiczych. Potem zacząłem terapię olejkami w kierunku boreliozy.
Po chwilowym pogorszeniu doszedłem do stanu, że byłem bezobjawowy, tak praktycznie na 95% ale tylko wtedy jak brałem olejki. Odstawiałem olejki wracały bóle, gdy przerwa była dłuższa to od razu wracały problemy z pamięcią, męczliwością, przestawianiem liter.
W przerwach wystarczał mi na bóle 1 Ibuprom/24h i było dobrze. Oczywiście cały czas eksperymentowałem z nowymi olejkami. Z czasem zaczęła doskwierać chyba trzustka i pewnych olejków nie mogłem brać.

Generalnie dało się żyć całkowicie bezproblemowo i myślałem, że już tak będzie do końca życia. Pogodziłem się z myślą o biofilmie a wiem jakie olbrzymie dawki trzeba brać w klasycznej medycynie aby go rozwalić.

Z czasem skierowałem się w kierunku klasycznej fitoterapii ale tylko z wykorzystaniem nalewek.

Dlaczego tylko olejki i nalewki - bo ja lubię jak efekt jest szybko, poza tym nie co ukrywać to najsilniejsze i najskuteczniejsze środki, nie tylko w świecie roślinnym.

Przełom nastąpił w zeszłym czy w 2013 roku, gdy zmieniłem taktykę. Po pierwsze zwiększyłem dawki, po drugie zacząłem stosować pulsy . Jak to konkretnie wyglądało - przez ok. tydzień brałem np. olejki, potem tydzień nic bez antybakteryjnych, trochę tylko ziół odpornościowych, oczywiście bóle wracały i na 7 dniową przerwę musiałem 6 dni brać Ibuprom. Ale zawsze przez ten jeden dzień gdy nie bolało i nie musiałem nic brać czułem się fantastycznie. Pod koniec okresu to już bywało kiepsko i jak znowu wracałem w tym przypadku do nalewki to było to naprawdę wybawienie. Pierwszy dzień, dwa to pogorszenie a potem znów nic nie bolało i było ok.

Takich pulsów to już było oczywiście kilkadziesiąt, z czasem zaczęła się zmniejszać konieczność brania Ibupromu, do 6, 5, 4,3 dni na okres przerwy. W zeszłym roku doszedłem do 2-3 brania Ibupromu na 7 dniową przerwę. Pod koniec roku 1-2 a w tym już miałem 3 okresy przerwy bez brania jakichkolwiek środków p.bólowych.

Gdzieś od września zeszłego roku przestały mnie boleć (nawet w przerwach) stawy. Miałem zaatakowane dłonie oraz kostki i palce nóg. Gdzieś po drodze, chyba w 2013 zacząłem mieć problemy najpierw z kolanami, potem biodrami - tutaj pomogły nalewki i to stosowane tylko zew. Na pewno nalewki bo olejki brałem cały czas a infekcja jakby postępowała.
Co mi zostało, chyba najgorsze rzeczy - serce i głowa. Z powodu bólów głowy to wielokrotnie myślałem o opuszczeniu tego pięknego świata. Jednak tutaj też jest coraz lepiej. Najważniejsze, że już tak nie boli, po prostu czuję ból w głowie czy w sercu(takie ostre, przeszywające) ale nie stale tylko od czasu do czasu, nie wymagające środków p.bólowych. Poza tym jest odczuwalne stałe zmniejszanie skali bólu.

Tak jak przez parę lat nie wierzyłem, że można z tego g wyjść to powoli zaczynam wierzyć, że być może jest to możliwe.

Może mi się trafi jakiś wyleczony i napisze jak wyleczenie u niego wyglądało, czy zawsze to przebiega tak powoli?

Jestem naprawdę dobrej myśli i oby to nie było tylko chwilowe polepszenie.
Edytor zaawansowany
  • miroslaw111 13.04.15, 01:26
    borelia ciężka sprawa , niby ją mam niby odmieniła delikatnie nazwawszy moje życie , a jednak póki co jest poprawa i chociaż ustąpiło 15% objawów zdaje mi się że jest niezle , z minusów :
    dalej słabiutki wzrok
    odrealnienie
    męczliwość brak ambicji powolność tępota ( babesja?)
    bóle zmniejszyły się aż o 50% , skurcze pozostały
    telepanie pozostało
    magnes odebrał chyba największą rolę
    zmiana skórna niewielka + trzezczenie stawów,
    jestem na dużych dawkach multivitamin i minerałów, wszelkich supli i ziół małe dawki Buhner + polskie - wszystko na th2
    trudno mi stwierdzić czy choroba nie postępuje , czy też organizm świetnie działa a mimo to krętek się namnaża , zbadam CD57 ,możę można mu zaufać
  • jan440 13.04.15, 10:54
    Miro.
    Dzięki za wpis ale wolałbym, merytorycznie, Ciebie raczej to nie dotyczy.
    Może nie powinienem tego pisać ale czytam Twoje wpisy na forach boreliozowych i powiem szczerze nie widzę szans na Twoje szybkie wyleczenie.
    Twoje zaangażowanie w chorobę jest niewątpliwie bardzo duże ale chyba za tym nie nadąża wiedza.
    Mam wrażenie, że wiedzę czerpiesz tylko z zapisów forumowych i Twoje próby samodzielnego komponowania kuracji są trochę nieudolne.

    Są różne szkoły, niektórzy zalecają wzmacnianie odporności, inni oczyszczanie, ja np. jestem zwolennikiem stosowania przede wszystkich środków bakteriobójczych.
    Twoja kuracja nie idzie w żadnym z tych kierunków. Wszystkiego po troszku.

    Spróbuj zaufać jakiemuś terapeucie, w boreliozie efekty powinny być dość szybko widoczne a przede wszystkim dość szybko odczuwalne.
  • adrian_fenig 13.04.15, 15:04
    jan440 napisał:
    [...] czy zawsze to przebiega tak powoli?

    Przypadek Katiny Makris, homeopatki z Nowej Anglii, trwał 10 lat.
    5 lat pełnoobjawowej boreliozy bez diagnozy.
    5 lat leczenia, w tym rehabilitacja i ponowna nauka chodzenia i jeżdżenia samochodem.
    Leczenie zakończone 100% sukcesem. Terapia holistyczna z wykorzystaniem ziół.

    www.everydayhealth.com/columns/my-health-story/surviving-lyme-disease-missed-diagnosis/
  • jan440 13.04.15, 17:10
    Adrian.
    Dzięki za link, przejrzałem , nie wiem czy ta Pani zioła brała w ilościach homeo czy normalnych zielarskich.
    Ja nigdy nie byłem w tak fatalnym stanie, praktycznie od początku prawidłowo się zdiagnozowałem.

    W każdym razie cc,szczeć i rdest brałem i mogę potwierdzić jako zioła ewidentnie działające, być może szczeć na mnie działała najmniej, ale to u każdego jest inaczej. Akurat zresztą dziś biorę nalewkę z nią w składzie.

    A cc działa rzeczywiście fantastycznie, pamiętam silne reakcje tylko po zwykłych kapsułkach z sproszkowanym ekstraktem. Niestety nie mogłem brać długo bo ewidentnie szkodziło mi na jelita. Nalewki to wiadomo, że potęga.
  • adrian_fenig 13.04.15, 19:09
    Ta Pani była leczona przez nutritionist'ę, czyli chyba to trzeba tłumaczyć jako specjalista od suplementów.
    Chyba bez antybiotyków, same zioła i suplementy oraz zmiana diety, zmiana stylu życia, akupunktura, homeopatia, sauna i uzdrawianie duchowe dla odbudowy psychiki.
    Jeżeli chodzi o saunę (suchą), to daje ona fenomenalne efekty. Mi po saunie odpuściły drętwienia kończyn i to już po kilku wizytach.
  • jan440 13.04.15, 20:15
    To już wyższa szkoła jazdy i wymaga takiego samozaparcia jakie ma bardzo niewielu ludzi.
    Ja wiem jak niewielu ludzi chce spróbować zwykłych olejków a co dopiero mówić o takim podejściu.

    Sam nigdy sauny nie spróbowałem ale po Twoich wpisach próbowałem kiedyś działania ozonu.
    Mogę napisać tylko jedno słowo - działa.

    Ponieważ jesteśmy na forum borelioza alternatywnie polecam każdemu spróbowanie zwykłej ozonowanej oliwy, na zwykłe boreliozowe bóle stawowe.

  • adrian_fenig 14.04.15, 13:17
    Są pewne rzeczy, bez których alternatywne leczenie boreliozy nie istnieje. Do tych rzeczy zaliczam olejki eteryczne, zioła, ozon i saunę suchą. Reszta rzeczy jest opcjonalna.
  • miroslaw111 15.04.15, 00:51
    a czy oglibyście napisać jak do laika , który czyta forum , co łagodzi bóle , co leczy itp . jasno i konretnie
    i np metody jakbyście pozbierali w jednym mmiejscu żeby je pamiętać
    ozon , woda , utleniona, pole magnetyczne,sauna,jak pszczeli , jad kobry, supelementacja, aktywność fiz. abax , olejki , coś zapomniałem ?

    Moje subiektywne zdanie mówi ż e właśnie suplementy , zwłaszcza multivit@minerals naprawdę dużo dają ( z magnezem na czele)
  • marro72 07.03.16, 23:52
    Dla mnie najskuteczniejsza jest metoda oparta na preparatach informacyjnych joalisu (metoda dra Jonasa). Stosuję od kilku miesięcy w poradni we Włochach (zdrowypunkt.com.pl). Przerobilem większość opcji. Antybiotykoterapię musiałem przerwać, zaper pomógł na koinfekcje, zioła na pewno trochę tez dały. Ale w moim przypadku rozsianej neuroboreliozy, zaatakowania kilku układów, to wszystko była kropla w morzu. Ten syf jest trudny do wywalenia. Teraz jest duża poprawa. Mam rozpisaną indywidualną kurację w oparciu o badanie całego organizmu i oczyszczają mi kolejne układy wg medycyny chińskiej. Nie wiem do końca jak, ale to działa. Zresztą musiałem w końcu komuś zaufać. Mam nadzieję że niebawem kretki boreliozy będą tylko wspomnieniem. Powodzenia.
  • olgakoty 18.04.15, 11:31
    Zamiast ozonu polecam tlenoterapię hiperbaryczną (ale to bardzo drogie leczenie...), a zamniastb sauny fińskiej tą na podczerwień smile
  • adrian_fenig 18.04.15, 12:48
    olgakoty napisał(a):
    Zamiast ozonu polecam tlenoterapię hiperbaryczną (ale to bardzo drogie leczenie ...), a zamniast sauny fińskiej tą na podczerwień smile

    Ja bym w miejsce przyimka "zamiast" użył partykuły "także". Różnorodność leczenia zawsze przynosi lepsze rezultaty od kuracji jedną określoną metodą.
  • miroslaw111 15.04.15, 00:45
    jan dzięki za silne wsparcie , no pewnie nie ma szans na wyleczenie ,

    co do wszystkiego po trochu , właśnie taką przyjąłem chwilowo metodę, ale nie masz racji że nie stosuje silnie przeciwbakteryjnej,mam nalewkę oraz nalewkę na bazie kwasu mlekowego th2 od zielarza i piję ponad standardowe ilości bo smaczne
    i tak jak pisałem czuje się lepiej ale ciężko ocenić czy to 8 czy nawet 33%
  • m_a_l_g_o_s_i_a 19.04.15, 09:44
    Szansa na wyleczenie jest zawsze , jesli człowiek chce żyć . Osobiście znam kilka osób , które nie miały szansy na zdrowe i długie życie , a np po diagnozie białaczki lub raka , żyją w zdrowiu już ponad 20 lat .
    Możliwe jest również to , że właśnie dzięki temu , że poznałam tych ludzi osobiście uwierzyłam w to że ja będę zdrowa .
    Zastosowałam się do rady jednego z przedwojennych jeszcze lekarzy ' ' Proszę stosować wszystko co nie robi krzywdy nawet jesli w danej chwili wydaje się to głupie i nierozsądne , ja w swojej praktyce niejedno widziałem'' Słowa tego lekarza zrozumiałam po ponad 20 latach .
    A jedną z najlepszych terapi alternatywnych którą zastosowałam była moxa i odpowiednio zrobiony masaż bańką .
  • jan440 21.04.15, 19:52
    Małgosiu.
    Tylko jak dojść do tego co nie robi krzywdy?
    A co to jest moxa?
  • m_a_l_g_o_s_i_a 12.05.15, 19:04
    Co do tych co nie robią krzywdy , pozostaje nam tylko metoda prób i błędów .
    A co do moxy to krótkie opisy pod linkami medycynawschodu.com.pl/termopunktura/
    www.acu-medica.eu/akupunktura/moksoterapia


  • jan440 09.06.15, 23:09
    Od ostatniego mojego wpisu zrobiłem 4 pulsy.
    Przypomnę w skrócie - pulsuję teraz 5-7 dni i taki sam okres przerwy.
    Zrobiłem 1 olejkowy i trzy nalewkowe.
    Może zbyt długo używałem olejków ale nalewki zdecydowanie lepiej się u mnie ostatnio sprawdzają.
    Ciągle wydaje mi się, że to dzięki nim jest postęp.
    W pulsie 2 i 3 musiałem użyć przez 1 dzień 1 tabletki Ibuprofenu.
    W pierwszym nic p.bólowego nie brałem, podobnie jest teraz, jestem w 5 dniu przerwy i nie zanosi się abym coś musiał wziąć.

    W czasie pulsu jak coś biorę to nie mam praktycznie żadnych dolegliwości, jeszcze parę miesięcy temu to jak brałem olejek czy nalewkę to dość szybko bolało mnie przez ok 1h serce czy głowa potem to zupełnie przechodziło. Teraz mam już minimalne bóle po zażyciu.

    Stawy - wydawało i się, że są już czyste ale ostatnio trochę , czasem pobolewały (1 w 10pkt skali przez 0,5-1h/dzień). Zresztą to może wina biegania bo mimo dość poważnego wieku zacząłem biegać. Ale stawy rąk wydają mi się podejrzane bo czasem jakiś tam cień bólu tam przemknie.

    Z innych objawów jakie miałem - zmęczenie - nie występuje, brak problemów z pamięcią, jednak czasem mi wraca przestawianie liter. Poza tym nic mi nie dolega.

    Czy jestem zdrowy ?- zdecydowanie nie, mimo, że wierzę, że powinno się dojść do 100% sprawności sprzed choroby. Po koniec każdej przerwy jednak wraca lekki ból (1 przez kilka minut dziennie i na kilkanaście sek 2-3) dotyczy to głowy i serca i czuję, że tam to wszystko jeszcze siedzi.

    Czy mógłbym robić dłuższe przerwy aby lepiej poznać jak bardzo czy gdzie jest jeszcze problem?
    Na razie to poza moim zasięgiem(chyba sprawa psychiki) - jak zaczyna mnie boleć i mam skuteczne lekarstwo to się nie certolę tylko biorę i przestaje boleć.

    Obiektywnie - jest coraz lepiej.
    Czy wierzę, że się wyleczę? - długo w to nie wierzyłem, zresztą było mi dobrze bo praktycznie od paru lat żyje mi się raczej bezproblemowo. Jeszcze parę miesięcy temu uważałem, że jest pół na pół, obecnie myślę, że mam 60% szans na wyjście z tego bagna.

    Z kolei pisząc o bagnie to przypomniało mi się, że odkąd zająłem się tak na poważnie zielarstwem to niestety zdecydowanie zwiększyła się ilość wizyt w naturze a ostatnio często na bagnach czyli tam gdzie kleszcze lubią przebywać.
  • adrian_fenig 10.06.15, 10:53
    jan440 napisał:
    ale nalewki zdecydowanie lepiej się u mnie ostatnio sprawdzają.

    Nalewki się u Ciebie sprawdzają, ale po 3 latach stosowania olejków eterycznych. Ciekawe, jakby te same nalewki działały, dajmy na to, w 2011 roku. Myślę, że dużo słabiej.
  • jan440 10.06.15, 17:15
    Cenna uwaga ale już nie sprawdzę
    Ciężko wyczuć jak by było w 2011r. z nalewkami.
    Faktem jest, że działają również stosowane zew więc ich skuteczność też musi być niezła.

    W każdym razie pewne jest, że na taką zadawnioną boreliozę trzeba działać wieloma sposobami i tutaj nawet widzę pewną analogię do ILADS.
  • jan440 07.07.15, 21:29
    Jestem na 3 dzień po kolejnym pulsie. Tym razem 7 dni nalewki B44 plus pierwszy raz zastosowałem dodatkowo olejek. Olejek to tak nieregularnie, 2x dziennie i raczej mała dawka.

    Chyba następnym razem też tak zrobię. Dawniej jak coś brałem to tak po godzinie czułem jakiś lekki ból który potem przechodził teraz już nic.
    Ostatniego dnia w ostatniej dawce skusiłem się na olejek cynamonowy - do tej pory mam czerwoną i swędzącą skórę.

    Biorąc pod uwagę, że teraz przez te 3 dni nie brałem nic p.bólowego to jest coraz lepiej.
    Jednak siedzi dalej, parę razy na dzień pojawia się taki lekki ból przez parę minut.

    Zakładam, że zdrowieję to jednak nie rozumiem 1 mechanizmu - jeśli nic nie biorę to bakterie powinny namnażać się bo jednak je mam i objawy powinny nasilać się jednak w ostatnich miesiącach jest coraz lepiej.

    Czyżby odradzał się własny mechanizm odpornościowy - nie potrafię znależć innego wytłumaczenia.
  • jan440 13.12.15, 17:47
    Dawno nie pisałem.
    Powoli posuwam się do przodu. Ciekaw jestem czy w ogóle da się szybko?
    Dziś jest akurat 7 dzień kolejnej przerwy od wszystkiego( nie biorę kompletnie nic, jak nie zapomnę to biorę witaminy, ale w normalnych ilościach).

    Już tak od paru ładnych pulsów w czasie przerwy nie biorę żadnego środka p.bólowego. Kiedyś to było nie do pomyślenia(choć i tak pomagał 1 Ibuprom na dobę). Aktualnie nasilenie bólu wynosiło 1, przez minuty 2 w 10 stopniowej skali przez ok. 1 h na dobę. Z klasycznych dolegliwości to zostało - właśnie te lekkie bóle głowy, serca, czasem stawy w nogach i łokciach. W każdym razie w tych miejscach b.b. na pewno jeszcze siedzi. Z neurologicznych minęło chyba wszystko bo nawet nie przestawiają się litery jak piszę co okresowo było częste.

    Zauważyłem, że pozytywnie na proces zdrowienia wpływa wysiłek fizyczny, najlepiej chyba jest jak się bierze nalewki i jednocześnie jest duży wysiłek fizyczny.

    Z jednej strony jest ciągły ale dla mnie za wolny postęp, ciągle z dystansem podchodzę do tego, że da się całkowicie wyzdrowieć choć z drugiej strony zupełnie normalnie funkcjonuję.
  • jan440 04.02.16, 22:08
    Kolejny jakiś postęp.
    Ostatnio po raz pierwszy przez 13 dni nie brałem nic.
    Nie było potrzeby, na koniec wróciłem na 6 dni do nalewek.

    Jednak to nie jest wyzdrowienie, idzie to b. wolno, w czasie przerw raczej b.mało boli, po prostu czuję zaatakowane organy. Neurologicznie to czasem wraca przestawianie liter. Z kojarzeniem, pamięcią nie ma problemów. Nogi przeszły, wróciłem do biegania.

    No nic, u każdego to wygląda inaczej, w każdym razie ciągle posuwam się do przodu czego wszystkim innym również życzę.
  • marro72 07.03.16, 23:43
    Ja tez jestem w drodze, ale poprawa jest bardzo widoczna. Po odrzuceniu antybiotykoterapii (nie wytrzymywal mi ulk nerwowy), były zioła i zapper. Teraz jestem pod opieką specjalistki od detoksu metodą dra Jonasza. Rzeczywiście obciążone układy pozbywają się toksyn, nie am już żadnej konfekcji (było 6), a w badaniu w gabinecie (zdrowy punkt na solipskiej we Włochach) wychodzi że krętki mam już tylko w stawach (były w ukł nerwowym, w sercu, w jelicie i jako rozsiane infekcja). Krople według mnie są super. Trzeba trochę cierpliwości bo to kilkumiesięczny proces, ale dla mnie po 3 latach męki to jakieś objawienie. Mam nadzieję że wkrótce będę mógł się pochwalić całkowitym sukcesem.
  • adrian_fenig 08.03.16, 12:27
    Homeopatia doktora Jonasza zwana czasami medycyną informacyjną, działa głównie na dzieci i na niektórych dorosłych. Nie wiadomo od czego to zależy. Leczenie jest sprzężone z diagnostyką metodą elektroakupunktury (Volla). Ja metodę Jonasza stosowałem przez rok - niestety bez sukcesu w leczeniu neuroboreliozy.
  • phoenix66 15.06.16, 11:39
    Witam wszystkich.

    Chciałbym podzielić się z Wami historią mojego zdrowienia.
    Przez kleszcza byłem pogryziony dwukrotnie.
    Mniej więcej 1,5 roku temu i drugi raz rok temu. W każdym przypadku przyjmowałam antybiotyk nie później niż 48 godz. od ukąszenia.
    Pierwszym razem przez 10 dni a za drugim razem przez 3 tygodnie. Za pierwszym razem nie było żadnego rumienia.
    Za drugim razem, 5 cm już na drugi dzień. Lekarz stwierdził, że to raczej taki odczyn alergiczny po ukąszeniu.
    Po pierwszym ukąszeniu, czułem się fatalnie przez prawie pół roku (stan grypopodobny). Po drugim, już podczas przyjmowania antybiotyku,
    w trzy tygodnie od ukąszenia, zaczęły się pojawiać różne objawy. Począwszy od wędrujących bóli stawów, mięśni brzucha a na parestezjach
    twarzy kończąc. Wszystkie testy WB wyszły ujemne - było ich chyba 5 czy 6 włączając WB z płynu mózgowo-rdzeniowego.
    Jedyny test, który potwierdził boreliozę to zrobiony po roku od pierwszego ukąszenia, test CD57 - wykazał ilość komórek NK na poziomie połowy tego co u zdrowego człowieka. Po odwiedzeniu lekarzy: chorób zakaźnych, neurologa, okulisty i kardiologa, którzy nic nie stwierdzili,
    wręczono mi skierowanie do psychologa. W tym momencie uznałem, że pomysły naszych lekarzy z NFZ-u się wyczerpały.
    Udałem się do lekarza ILADS, który na podstawie wywiadu oraz objawów postawił diagnozę, że to borelioza.
    Przez dwa miesiące leczyłem się trzema antybiotykami na raz. W ostatnich dwóch tygodniach z próbą rozbicia cyst Tinidazolem.
    Bez żadnych efektów. Nie czułem się ani gorzej ani lepiej. Obawy, które miałem, pojawiały się nadal.
    Uznałem, że nie ma się co faszerować chemią jeśli nie działa. Przerwałam terapię. Pomału objawów zaczęło przybywać: nieostre widzenie,
    różne plamki i kłaczki w polu widzenia, wrażenie podobne jak po alkoholu, szybkie zmiany nastroju, łatwe wpadanie w złość.
    Zrobiłem w Lublinie cały pakiet chorób odkleszczowych - wszystko ujemne z wyjątkiem mykoplazmy w klasie IgG.
    Mniej więcej w tym czasie znalazłem w internecie informację, że w niektórych niemieckich klinikach leczących boreliozę,
    stosuje się równolegle do antybiotyków - olejki eteryczne. Podążając tym tropem, natrafiłem na stronę olejkowyzielarz.pl
    Znalazłem tam całą masę bardzo przydatnych informacji w temacie boreliozy.
    Zdecydowałem spróbować leczenia olejkami, zwłaszcza, że ich stosowanie nie wymaga trzymania tej rygorystycznej diety przeciwgrzybiczej, która mi tak strasznie doskwierała przy zażywaniu antybiotyków. Postanowiłem skorzystać z doświadczeń autora strony
    i rozpocząłem kurację olejkami a później również nalewkami. Okazało się to strzałem w dziesiątkę.
    Po pierwszych 3-4 tygodniach nastąpiła duża poprawa. Zupełnie ustąpiło wrażenie "bycia po kielichu".
    Pozostałe objawy bardzo zelżały albo ustąpiły zupełnie. Na dzień dzisiejszy, czuję się bardzo dobrze.
    Siły wróciły a z objawów pozostały tylko słabe parestezje okolic brwi i policzków-pojawiające się po podaniu olejków, świadczące, że jeszcze nie jestem całkiem zdrów. Czasem odzywają się jeszcze stawy łokciowe, ale bóle te są coraz słabsze.
    Nadal wcieram olejki, popijam czystka i łykam "koci pazur" oraz probiotyk ale o diecie już dawno zapomniałem.
    Widzę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.Jestem dobrej myśli i liczę na pełne wyzdrowienie,
    czego życzę wszystkim.
  • miki90210 22.09.16, 11:36
    tia, jasne. Nick założony specjalnie po to, by napisać tego posta. SPAM
  • jan440 24.09.16, 13:39
    Miki - dlaczego tak uważasz, próbowałeś?
    Czytałeś literaturę naukową?
  • phoenix66 30.10.16, 16:53
    Wiesz Miki, w pewnym sensie masz rację, bo ja rzadko wypowiadam się na forach internetowych. Tym razem zrobiłem wyjątek gdyż chciałem w ten sposób podziękować fitoterapeucie za trafną terapię i skuteczne leczenie. Chciałem też zwrócić uwagę innych chorych na inne metody leczenia, które nie obciążają tak organizmu jak antybiotyki.
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka