Dodaj do ulubionych

Spotkanie chorych w Warszawie 2015

07.08.15, 17:04
Czy ktoś z tego forum wybiera się na ogólnopolskie spotkanie chorych na boreliozę w Warszawie?
Link wydarzenia na facebook:
www.facebook.com/events/814350832013806/
Dla tych co nie korzystają z facebook'a:
drive.google.com/file/d/0ByIhCzx3f7dyQkV0emFkVVRpN3c/view?usp=sharing
Ja planuję być.
Edytor zaawansowany
  • jan440 07.08.15, 19:01
    To przynajmniej będziemy mieli swojego przedstawiciela.
    Nie daj się zadziobać. wink
  • adrian_fenig 07.08.15, 22:58
    Nie podchodzę do tego w ten sposób.
    Poza tym, na żywo ludzie mówią co innego niż w internecie. Już to przerabiałem - to jest zupełnie inna bajka (tzn. jest normalnie).
  • emsik7 08.08.15, 09:05
    jan440 napisał:

    > To przynajmniej będziemy mieli swojego przedstawiciela.
    > Nie daj się zadziobać. wink


    Stado spostrzega plamkę krwi na jednej kurze i rzuca się na nią, dziobie i dziobie, aż zostaje z niej tylko garść okrwawionych pior i kości. Ale zwykle w czasie tej kotłowaniny krew pstrzy kilka sztuk ze stada, a wtedy przychodzi kolej na nie. Potem krople krwi spadają na następne kury, a gdy pozostale zadziobują je na śmierć, krew znaczy następne i następne. Zabawa w dziobanego może wykończyć całe stado w ciągu kilku godzin, Jedyny sposób, żeby zapobiec takiej rzezi to założyć im klapki na oczy. ŻEBY SIĘ NIE WIDZIAŁY...
  • jan440 08.08.15, 22:10
    Ja tam nie wierzę, że Adrian dałby się zadziobać. Jest na to za mądry. Żartowałem

    Nie jestem specjalnie przekonany do teoretycznych spotkań. Bo nie wiem co mogą dać.
    No chyba, że komuś od użalania się jest lepiej.

    Dla mnie borelioza to 1 droga- musisz coś brać, stosować, próbować. Empiria.
    Nie możesz stać w miejscu, tak jak to jest często przy abx - ludzie miesiącami czekają na jakieś efekty czy działanie. Tymczasem na każdego każda rzecz działa inaczej. Po to są różne zioła, nalewki, olejki i każdy powinien próbować to co mu zaleci terapeuta. Znajdujecie naj... i tym na przemian walicie.

    Ja już to praktycznie przećwiczyłem - są np. 2 osoby, obie mają potwierdzoną boreliozę i bartonellę, zarówno w testach jak i objawach i co myślicie, że tak samo będą reagować na te same zestawy ziół - nigdy w życiu.

    Ja w każdym razie się cieszę, że nie musiałem być w Warszawie 2 czy 3 lata temu być bo pani F. sobie tego nie życzyła.
  • m_a_l_g_o_s_i_a 26.08.15, 20:16
    Ja tak jak i Adrian planuję być i najprawdopodobniej będę.
  • jan440 27.08.15, 06:45
    To fajnie, że będziecie, w dwójkę raźniej.
    Liczę na sprawozdanie.

    Ja niezależnie od tego czy chcę czy nie, to jestem do niedzieli na kursie zielarskim w Krośnie.
    Wczoraj np. były pierwsze zajęcia w laboratorium, robiliśmy m.in. też mieszaninę na boreliozę.
    Co ciekawe u mnie w grupie jest pani która zapisała się na kurs ( a jest drogi, długi, wymagający sporo poświęcenia) chyba tylko i wyłącznie z powodu swojej i męża boreliozy.

    W każdym razie temat boreliozy jest obecny i dr Różański przy omawianiu wielu roślin często już zwraca uwagę na to, czy można i warto je stosować w boreliozie.
  • adrian_fenig 29.08.15, 21:48
    Witam,
    Spotkanie uznaję za ciekawe doświadczenie. Spotkałem sporo znajomych osób, z którymi od dawna się nie widziałem. Pozdrowienia dla Małgosi smile
    Serię wykładów zaczął nowy prezes SCHNB – Rafał Reinfuss, który opowiedział o kleszczach, nimfach, testach – był to pakiet informacji podstawowych.
    Następnie był wykład o diecie przeciwgrzybiczej podczas antybiotykoterapii, prowadzony przez osobę chorą, która przedstawiła własne doświadczenia.
    Jako trzeci wystąpił Wiesław Tomczak (administrator forum borelioza na facebook'u) w zastępstwie swojej żony – psychologa – i opowiadał o konieczności włączenia psychoterapii do procesu leczenia boreliozy.
    Ostatnim prelegentem był doktor Ozimek. Przedstawił on kilka nowatorskich informacji. Przede wszystkim opowiedział o tzw. „persister cells” jako jednej z metod obrony krętka boreliozy przed antybiotykami. Forma ta jest nieaktywna metabolicznie, więc jest niewidzialna zarówno dla abx jak i dla układu odpornościowego. Poza tym okazuje się, że Borrelia burgdorferi nie wykształca genów antybiotykooporności, tylko w obliczu zagrożenia stosuje „form shifting”, czyli zmienia formę na tę niewidzialną dla leków. Jest to zachowanie całkowicie odmienne od wszystkich innych bakterii.
    Doktor przedstawił też nowy schemat leczenia, polegający na przyjmowaniu pulsacyjnym antybiotyków. Polega on na leczeniu cefalosporynami II i III generacji (cefuroksym, cedax) w schemacie: 5 dni - 5 dni przerwy. O ile dobrze skojarzyłem, jest to jego autorska metoda, ale podobno daje bardzo dobre efekty. Nie są w tym wypadku potrzebne chemioterapeutyki na rozbijanie cyst, bo cysty w tym schemacie się nie tworzą. Wg doktora tynidazol i metronidazol niszczą cysty, ale jednocześnie są też cystogenne (zostało to mocno oprotestowane przez doktora Kurkiewicza). Niestety terapia pulsacyjna nie nadaje się do leczenia w przypadku obecności koinfekcji, przy których pulsy nie są zalecane.
    Poza tym, doktor Ozimek poruszył temat zapobiegania rozszczelnieniu bariery krew-jelita, która ma bezpośredni wpływ na szczelność bariery krew-mózg. Poza dobrymi probiotykami są tu bardzo pomocne: kurkumina, nattokinaza, witaminy z grupy B, witamina D, CBD (marihuana lecznicza). Na koniec doktor ostrzegł przed wielogodzinnym wpatrywaniem się w ekran komputera i tabletu przez osoby chore, ponieważ niebieskawe światło przez nie emitowane ma bardzo negatywny wpływ na mózg i sen, co dodatkowo obniża odporność.
    Po wykładach można było zadawać pytania. Zapytałem, dlaczego lekarze ILADS czasami stosują zioła, ale nigdy nie stosują olejków eterycznych, które od ziół są o klasę silniejsze? W odpowiedzi usłyszałem od doktora Ozimka, że po pierwsze olejki eteryczne nie występują w wytycznych ILADS. Po drugie - jeżeli już mieliby olejki zastosować, to potrzebowali by opracowań naukowych, dowodzących, że olejki mają pozytywne działanie na chorych na boreliozę, a z takimi opracowaniami się nie spotkali. Zapytałem więc, czy spotkali się z naukowymi opracowaniami, badającymi właściwości ziół, na reprezentatywnej grupie chorych, pod kontrolą placebo? Doktor Kurkiewicz odpowiedział, że owszem były badania np. nad Vilcacorą, które pokazały, że chorzy przyjmujący ją razem z abx poczuli się lepiej niż chorzy przyjmujący tylko abx.
    Na koniec doktor Kurkiewicz mnie dobił, bo w odpowiedzi na pytanie o statystykę wyleczalności boreliozy, odpowiedział, że nawet jak ktoś antybiotykami zaleczy boreliozę to i tak na jego sekcji zwłok zostaną wykryte formy L krętka boreliozy.
  • sayitnow 29.08.15, 22:06
    Dla tych, co mają konfekcje, co zostaje... sama bb mało kto ma..
    Kurczę, nadzieja to wszystko nie napawa..
  • jan440 30.08.15, 22:35
    Adrian.

    Dzięki za sprawozdanie.
    Osobiście cieszę się, że prezesem został pan Rafał, byłem kiedyś na jego wykładzie o boreliozie.
    Był bardzo wyważony, mówił bardzo mało na temat ziół czy metod alternatywnych ale przynajmniej nie atakował ich. Może w końcu wymienią moderatora u sąsiadów i wyrzucą paru hejterów.

    Miejmy nadzieję, że p.Tomaczak czy jego żona też napiszą na naszym forum.
    Psychoterapia to b.ważna rzecz i mnie by było bardzo miło poczytać coś więcej na ten temat.

    Odnośnie lekarzy ILADS - ja odbieram ich wypowiedzi jako chęć zasklepienia się w wytycznych czy metodzie która już od lat się nie sprawdza.
    Nie widzę jakieś specjalnej chęci pomocy chorym, tylko materialne podejście do terapii - zapisywanie abx bo tylko to potrafią, przecież jako lekarze doskonale wiedzą, że olejki czy zioła raczej nigdy nie będą sprawdzane w próbach klinicznych.

    Prac naukowych potwierdzających bakteriobójcze właściwości olejków są setki, są badania porównawcze olejki - antybiotyki. Nie trzeba szukać, u mnie na stronie jest wszystko, nie trzeba znać angielskiego, po polsku też jest sporo prac - też właśnie porównawczych.
    Wystarczy tylko przeczytać i zastosować, żadnej filozofii.

    Proszę nie traktować mojej wypowiedzi jako atak na te osoby, uważam, że obaj doktorzy są pasjonatami mającymi naprawdę sporą wiedzę o boreliozie, bardzo ich cenię, ubolewam jedynie nad tym ich zasklepieniem.

    To wszystko pokazuje jak ubogi jest świat syntetycznej chemii. Na kursie zielarza w Krośnie akurat moja grupa robiła na praktycznych ćwiczeniach nową mieszankę dr Różańskiego na boreliozę. Składała się chyba z 7 ziół To już n-ta, konkretna receptura i pokazuje jakie bogactwo terapii tkwi w roślinach. Oczywiście wypróbowałem. Wcześniej byłem na 10 dniowej przerwie (pierwszy raz od 5 lat) od wszystkiego i było całkiem nieźle ale niestety wszystko wraca.

    W każdym razie wróciło we właściwym momencie, wypróbowałem i mogę krótko napisać działa.

    Co do vilacory- oczywiście, że działa, sprawdzałem osobiście (podobnie chyba jak tysiące chorych)i na nalewkach i w proszku. Jednak wydaje mi się, że dość mocno atakuje jelita, no ale to nie problem bo zamieniasz na inne zioła.

    Co do tinidazolu to jest oczywiste, że działa tylko w laboratorium, gdyby działał in vivo to przecież bylibyśmy dawno zdrowi - każdy z nas go brał w przeróżnych zestawach razem z 3 abx, to by przecież zabiły wszystkie formy bakterii.
  • adrian_fenig 31.08.15, 22:12
    Z tego wszystkiego najciekawsze jest to, że bb potrafi przybierać formę przetrwalnikową nieaktywną metabolicznie - coś w stylu fazy utajonej wirusów. Wiadomo, że w takiej formie jest nieosiągalna dla antybiotyków. Ale ciekawe czy jest osiągalna dla antyseptyków (olejków eterycznych)?
    To też tłumaczy szybkie nawroty objawów po odstawieniu leczenia. Jak bakteria poczuje, że nie ma zagrożenia, to robi szybki myk z "form shifting" i wraca do formy podstawowej.

    Brzmi to wszystko groźnie, ale mamy XXI wiek i planujemy lądowanie ludzi na komecie, a potem chcemy lecieć na Marsa. Jeżeli nie potrafimy sobie poradzić z takimi problemami, to znaczy, że nie jesteśmy gotowi na takie wyzwania.
  • jan440 01.09.15, 11:22
    Ja wam powiem co mnie najbardziej wkurza - brak badań nad ziołami do zastosowań medycznych. I raczej ich nie będzie - bo nie kto tego sfinansować.
    Zresztą o temacie pisałem na mojej stronie.

    Później taki dr Ozimek mówi - nie ma potwierdzonej skuteczności, choć sam czasem stosuje kuracje na pasożyty mimo, że testy tego nie potwierdzają.
    Nie będę więcej pisać bo co mi kłopoty.
  • m_a_l_g_o_s_i_a 06.09.15, 10:13
    Adrianie bardzo dziekuje za pozdrowienia smile Sprawozdanie ze spotkania rewelacyjne nic dodac nic ujac .
  • m_a_l_g_o_s_i_a 06.09.15, 10:29
    Janie , dzisiejsza medycyna rzadza procedury, a nie zdrowy rozsadek. Kurkiewicz i Ozimek i tak je troche naginaja , staraja sie nie pluc we wlasne gniazdo . Aby cos sie zmienilo potrzeba zmiany systemu lecznictwa na zdroworozsadkowy , a nie proceduralny .
  • m_a_l_g_o_s_i_a 06.09.15, 11:54
    A najbardziej karygodna rzecza w medycynie jest podzial lekarzy na coraz drobniejsze specjalizacje . Czlowiek jako istota jest caloscia a nie porozrywanymi czesciami .
  • wietom1 29.09.15, 17:29
    Rzadko się odzywam na forum gazetowym i rzadko czytam.
    Trochę za dużo "jadu" a stanowczo na mało konkretów.
    Na ostatnim spotkaniu chorych na boreliozę - moja żona miała mówić o tym jak radzić sobie nie tyle z chorobą ale w czasie choroby - szczególnie w sensie depresji i innych zaburzeń natury psychicznej. Z powodu wyjazdu musiałem ją zastąpić. Powiedziałem trochę rzeczy, których nie ma w tej notatce. Kilku rzeczy, które tu są - nie powiedziałem. Może jednak komuś przyda się trochę praktycznych rad, niezaleznie od metody jaką się leczy.
    Treść notatki poniżej:
    1. Odróżnienie zaburzeń psychicznych od choroby psychicznej i tym samym wykazanie że szukanie pomocy w jednym i drugim przypadku nie jest czymś wstydliwym i upokarzającym. Problem jest masowy, a tylko niewielka cześć społeczeństwa potrafi się przyznać do tego że coś u nich nie funkcjonuje prawidłowo. Jak w starym dowcipie lekarskim "nie ma ludzi zdrowych - są tylko niezdiagnozowani" można przyjąć że prawie całe społeczeństwo ma jakieś lekkie lub silniejsze zaburzenia a problem pojawia się dopiero wtedy gdy tych zjawisk się nie dostrzega. Może to być nawet strach przed kleszczami, przesadna sterylność, mania dbania o zdrową żywność, publiczne obnoszenie się z ilością i mocą łykanych kapsułek i tabletek, prześciganie się w opisywaniu swoich bólów lub mocy zastosowanych środków itp. Zazwyczaj diagnozy stawiane są na podstawie wymiernych badań gdzie w milimetrach, stopniach C, miligramach, molocząsteczkach itp.. można zmierzyć każde odstępstwo od normy. W przypadku zaburzeń psychicznych nie da się nic zmierzyć. Są czasem dowcipy o mierzeniu agresji ilością zębów wybitych przeciwnikowi ale.. i tu wynik może zależeć nie tylko od skali agresji ale także od stanu uzębienia, siły ciosu, celności, zdolności uniku u przeciwnika. Można więc przyjąć że każdy stan gdy nasze zachowanie staje się uciążliwe dla nas lub dla naszego otoczenia można traktować jako zjawisko przy którym zalecane byłoby leczenie lub terapia.



    2. Przyczyny zaburzeń
    - uszkodzenia mechaniczne np. w mózgu spowodowane bezpośrednio przez bakterie lub wskutek reakcji autoimmunologicznych,
    - stres związany z niezrozumieniem choroby przez najbliższych
    - stres związany z niezrozumieniem choroby przez środowiska medyczne
    - stres związany z brakiem poprawy w leczeniu
    - stres związany z brakiem środków finansowych na leczenie
    Psychoterapeuta nie ma wielkiego wpływu na działania bakterii ani też na reakcję innych ludzi lub autorytetów medycznych. Może najwyżej pomóc nam zrozumieć że jest wiele ludzi, którzy nie chcą lub nie potrafią nas zrozumieć. Natrętne narzucanie się innym ze swymi dolegliwościami najczęściej przynosi efekt całkiem inny niż oczekiwany – ludzie zaczną nas unikać. Tym bardziej nie możemy terroryzować najbliższych.
    Brak poprawy w leczeniu – to normalne zjawisko. Moje pierwsze wrażenie po pierwszym spotkaniu z chorymi gdy pytałem o zmiany to była mowa o pogorszeniu, o zmiane antybiotyków na zioła, ziół na antybiotyki, protokołu nr. 1 na protokół nr 2, o zmianie lekarza a żadna z osób nie mówiła o poprawie zdrowia. Nie należy lekceważyć i odrzucać osoby, którym się nie poprawia ale... trzeba pamiętać, ze jednak są i takie, którym się poprawia i lepiej od nich uczyć się właściwego podejścia do choroby. Dopiero później poznałem, że jednak są i inne osoby, którym się poprawia a także że wiele osób słowo „zmiany” rozumie także jako „objawy” i mówi nie o tym co się poprawia, ale o tym jak choroba się objawia.
    Na ceny wizyt lekarskich oraz ceny leków nie mamy wielkiego wpływu. Nie musimy jednak entuzjazmować się i kupować bez zastanowienia każdego wspomnianego na forach internetowych probiotyku, suplementu, olejku, ziół, sesji biorezonansu, itp.. Warto przeczytać, czy to jest nam naprawdę potrzebne. To że pomogło innej osobie, nie znaczy że będzie pomocne i dla nas. Nie można tego samego podawać osobie z nadczynnością i niedoczynnością tarczycy, z nadciśnieniem i niedociśnieniem. Nie ma sensu wydawać pieniędzy na drogie amerykańskie suplementy np. sproszkowaną pokrzywę w kapsułkach i w pięknym plastikowym słoiczku z hologramem i kolorową etykietą jeśli taka sama pokrzywa rośnie u nas w ogródku i mamy ją za darmo. Forma podania suplementów i żywności też ma bardzo duże znaczenie. Nie ma sensu brać produktów, które są drogie a mogą się nie przyswajać z powodu chorych jelit. Warto na pewien czas odstawić zbroję „boreliozowego wojownika” (mnóstwo drogich antybiotyków, probiotyków, ziół i suplementów) i zająć się tak przyziemną sprawą jak naprawa układu pokarmowego. Nawet przy zdrowym układzie pokarmowym można „zmarnotrawić” najlepszy nawet produkt, jeśli nie wykorzystamy jego mocy. Zachodnie koncerny oferują różne specyfiki w kapsułkach. U chorej osoby może to przelecieć przez układ pokarmowy i wylądować w stanie prawie nieprzetworzonym w muszli klozetowej. Przy zdrowszym układzie pokarmowym można próbować nie tylko wrzucać coś do żołądka ale.. także zrobić coś by to się przyswoiło, to właśnie mądre podanie. Najwięcej cennych składników przyswaja się jeśli podane są w formie wywarów lub nalewek. W przypadku wywarów podobnie jak w przypadku rosołu dłużej gotujemy twarde części roślin (marchewka, selery, pietruszka), krócej pory, a natkę pietruszki dodajemy w ostatniej chwili. Tak samo gotujemy rośliny. Jeśli zalejemy wrzątkiem gałązkę jałowca – nic nam to nie da. Typowym przykładem jest herbata. Jeśli łyżeczkę herbaty przesypiemy do kapsułek to zapewne nasz organizm przyswoi sobie pewną dawkę żelatyny i być może odrobinę herbaty ale raczej nie odczujemy nic szczególnego. Podobnie nie odczujemy nic jeśli połkniemy samą suchą herbatę. Jeśli zalejemy łyżeczkę herbaty wrzatkiem – możemy uzyskać smaczny orzeźwiający napój. Jeśli tę samą ilość będziemy gotować kilka minut, tak jak więźniowie dawniej robili „czaj” - to otrzymamy wywar, który nie pozwoli nam zasnąć przez pół nocy. Lepiej wiec stanąć na głowie aby to za co zapłaciliśmy rzeczywiście się przyswoiło.


    3. Różnica pomiędzy dostępnymi formami pomocy w przypadku chorób i zaburzeń:
    - pomoc psychiatryczna - polegająca głównie na podaniu środków blokujących pewne funkcje organizmu i odczuwanie dyskomfortu. Czasem dostarczając różne substancje pobudzamy organizm do lepszej pracy, czasem tylko na pewien czas tłumimy objawy a problem dalej pozostaje taki jaki był. Warto jednak wspomnieć że żaden psychotrop nie zabije bakterii ale organizm "wyluzowany" wskutek podania leku - może jednak łatwiej podjąć walkę z chorobą
    - pomoc psychologiczna - polegajaca często na analizie przyczyn złego samopoczucia, czasem aż sięgajac do trudnego dzieciństwa lub klątwy rodzinnej. W naszym przypadku przyczyny bezpośrednie lub pośrednie zazwyczaj są znane. Uwarunkowania rodzinne mogą mieć wpływ na naszą wrażliwość ale w zdecydowanej większości przypadków są one o wiele słabsze od przyczyn podanych w pkt 2
    - pomoc psychoterapeutyczna - mozna to pieknie ująć encykleopedycznie (od stgr. ψυχή psyche = dusza i therapein = leczyć) – zbiór technik leczących lub pomagających leczyć rozmaite schorzenia i problemy natury psychologicznej. Wspólną cechą wszystkich tych technik jest kontakt międzyludzki, w odróżnieniu od leczenia czysto medycznego. Cele psychoterapii ukierunkowane są zwykle na zmiany zachowań i postaw pacjenta, jak też na rozwój jego kompetencji emocjonalnych, np. na podniesienie poziomu samokontroli, radzenie sobie z lękami oraz stresem, podniesienie samooceny, poprawę zdolności tworzenia więzi, współpracy i komunikowania się z otoczeniem, czy też na poprawę własnej motywacji do działania.

    Psychoterapia jakkolwiek najskuteczniejsza z tych form pomocy - często może okazać się niewystarczajaca, szczególnie gdy stan zdrowia pacjenta wymaga podawania przez pewien czas antydepresantów lub innych środków. Dlatego też nie można negować potrzeby współdziałania z
  • wietom1 29.09.15, 17:34
    Psychoterapia jakkolwiek najskuteczniejsza z tych form pomocy - często może okazać się niewystarczajaca, szczególnie gdy stan zdrowia pacjenta wymaga podawania przez pewien czas antydepresantów lub innych środków. Dlatego też nie można negować potrzeby współdziałania z psychiatrami i psychologami. Wielu psychiatrów i psychologów jest również wykwalifikowanymi psychoterapeutami. Nie można więc tych grup zawodowych przekreślać.
    W środowisku psychoterapeutów też nie jest całkiem bezpiecznie. Nie jest to zawód prawnie regulowany, tak jak lekarz i można natrafić na osobę, która może i ma piękny szyld i piękne wizytówki, ale nie ma w tym kierunku żadnych kwalifikacji ani predyspozycji. Możemy trafić na osobę typu parapsycholog a nie psychoterapeuta.
    Są organizacje skupiające psychologów i psychoterapeutów, prowadzą szkolenia i warto sprawdzić w jakiej organizacji taki psychoterapeuta jest zrzeszony. To tak jakby potwierdzenie że pewna grupa zawodowa poznała jego kwalifikacje i nie odcina się od metod stosowanych przez te osoby.
    Nie ma tu szablonów. Czasem trzeba takiemu pacjentowi dać porządnego kopniaka aby przestał się użalać nad sobą a czasem trzeba podać chusteczkę i pozwolić mu się wypłakać.

    4. Jak szukać pomocy
    - psychoterapia w ramach NFZ (poradnie, szpitale, ośrodki konsultacyjne),
    - psychoterapia poza NFZ (odpłatna, nieodpłatna lub częściowo odpłatna) gdy wyczerpany jest limit w NFZ. prywatne ośrodki, róznego rodzaju fundacje, stowarzyszenia kościoły, gminne i miejskie ośrodki pomocy społecznej, lokalne grupy wsparcia.
    Niezależnie od formy - warto sprawdzić opinie o terapeucie, trochę mało wiarygodne są serwisy internetowe ale.. jest też poczta "pantoflowa".
    Lepiej mieć odpłatną skuteczną terapię niż nieodpłatną nieskuteczną.
    Akurat w przypadku psychoterapii nie ma znaczenia diagnoza i z powodzeniem można korzystać z różnych istniejących już form pomocy np lokalnych grup wsparcia dla chorych na choroby przewlekłe, a nawet takie specjalne dla ludzi z SM lub nowotworami itp. To szansa na to by porozmawiać o sobie, o naszych relacjach z otoczeniem a tylko o tym jaki antybiotyk lub jakie zioło jest na babesie a jaki może pomóc w przypadku bartonellozy. Tematy typowo medyczne, wyniki badań, recepty, zioła antybiotyki czy biorezonas, mierzenie poziomu witamin i minerałów zostawiamy dla lekarzy prowadzących.
    Wsparcie psychoterapeutyczne polega przede wszystkim na pomocy w radzeniu sobie z chorobą, z ludźmi, którzy nas nie rozumieją, niesprzyjającymi okolicznościami. Psychoterapeuta nie ma możliwości wpływu na poziom diagnostyki, na standardy leczenia, na to by lekarz nagle zaczął rozumieć czym jest borelioza i koinfekcje. Można jednak przygotować pacjenta nawet na to jak sobie radzić gdy nawet ten jedyny lekarz, który nas rozumiał - nagle nas zostawi.
    Ważną rzeczą u psychologa i psychoterapuety (za wyjątkiem przypadków finansowanych z NFZ) jest możliwość zachowania anonimowości. Psychoterapeta nie ma obowiązku prowadzenia karty choroby. Czasami zdarzali się Joli "twardziele" którzy nie chcieli aby ktokolwiek nawet przypadkiem dowiedział się o tym że nie radzą sobie z sobą, z najbliższymi, z chorobą itp... Nawet psychoterapueta może nie znać ich prawdziwego imienia a już tym bardziej adresu, nazwiska lub miejsca pracy.
    Najchętniej poleciłbym jako psychoterapeutę znającego się na problemach z chorobami odkleszczowymi i innymi przewlekłymi moją żonę, od października powinien być już czynny gabinet w Warszawie (informacja na stronie www.hashimoto.pl ale... byłoby to możliwe tylko dla osób z Warszawy lub najbliższej okolicy. W przypadku większych odległości stres i koszty związane z podróżą byłyby chyba większe niż pożytek z takiego spotkania.
    Warto popytać przyjaciół w swojej okolicy – z jakiego psychoterapeuty byli zadowoleni.

    5. terapia a zwolnienia lekarskie i problemy z pracodawcą. Zasadniczo na zwolnieniu lekarskim nie podaje się symbolu choroby ale... gdy to lekarz psychiatra zaleci psychoterapię i nawet da zwolnienie lekarskie - to na druku zwolnienia jest jednak pieczątka lekarza i jego specjalność. Nie każdy pracownik działu kadr potrafi trzymać język za zębami, im mniejsza firma tym większe prawdopodobieństwo rozpuszczenia plotki że XY jest psychiczny bo przedstawił zwolnienie od psychiatry. Wiele osób nie wie o prostej metodzie że lekarz psychiatra może wystawić zaświadczenie dla lekarza rodzinnego a do firmy dostarczamy zwolnienie podpisane przez lekarza rodzinnego.


    6. Terapia a prawo do ubiegania się o rentę lub inne świadczenia. Czasem jeśli nie można dostać zwolnienia lekarskiego na boreliozę, można np na zaburzenia depresyjne - dzięki czemu nie trzeba godzić leczenia boreliozy z koniecznością chodzenia do stresujacej pracy.
    Podobnie jest ze zwolnieniami lekarskimi z powodu różnych innych objawów, np. stawowych, kardiologicznych, ocznych, tarczycowych, jelitowych, dermatologicznych. Nie upierajmy się przy boreliozie. Warto jednak aby gdzieś tam w karcie choroby była wzmianka o boreliozie, nawet jako chociażby o chorobie współistniejącej. Być może za kilka/kilkanascie/kilkadziesiąt lat zmieni się postrzeganie tej choroby i taka karta choroby może być przydatna by udowodnić co tak naprawdę nam dolegało.
    Lekarze niezbyt chętnie wpisują boreliozę do karty choroby. Każda placówka medyczna ma OBOWIĄZEK wydać nam odpis karty choroby (najlepiej aby to nie była tylko kserokopia a kopia poświadczona za zgodność z oryginałem. Zazwyczaj już na wizycie wyczuwamy jaki stosunek ma lekarz do boreliozy. Jeśli nie chce wpisać – to nie kłóćmy się z nim. O wiele lepiej jest poczekać kilka dni i sporządzić proste pismo typu „Informuję że na ostatniej wizycie wspominałam/em o boreliozie i pokazałam/em wyniki badań ale.. dopiero po wyjściu z gabinetu zorientowałam/em się że nie zostało to dołączone do mojej dokumentacji medycznej. Proszę więc o uzupełnienie.”
    Można wysłać listem poleconym. Mamy potwierdzenie że coś wysłaliśmy ale... nie wiadomo dokładnie co. Placówka medyczna jednak też nie ma zbyt wielkiej swobody odwracania kota ogonem, że to było coś innego, gdyż nie dysponuje tym „czymś innym” a na dodatek warto na kopercie w dolnej części dopisać małymi literkami „wyniki boreliozy”.
    Można złożyć osobiście w recepcji za pokwitowaniem odbioru na naszej kopii pisma, ale najlepiej zrobić to w dniu, w którym nie ma naszego lekarza prowadzącego (olewającego), gdyż recepcjonistka może go poprosić a na korytarzu albo lekarz nas przekona że nie ma sensu dołączać takich papierów, albo ryzykujemy że zadrzemy z tym lekarzem i będzie nas traktował jako wyjątkowo trudnych, upartych i konfliktowych pacjentów.

    Wiele osób narzeka że lekarz rodzinny nie może wystawić skierowania na badania w kierunku boreliozy w ramach NFZ. Niestety na razie tego nie przekroczymy. Przepisy określają, że takie skierowanie może wystawić tylko lekarz specjalista, ale... warto wiedzieć że ten przepis jest trochę „niedopracowany” na naszą korzyść i wcale nie znaczy, że musi to być specjalista zakaźnik. Może być chirurg, ginekolog, dermatolog, okulista itp... też jest specjalistą.

    Drogą przez mękę może być postępowanie z ZUS w sprawie świadczenia rehabilitacyjnego lub renty.
    Zazwyczaj ZUS nie kwestionuje zwolnień lekarskich, ale.. taka niezdolność może trwać maksymalnie 182 dni. Nie ma przeciwskazań by w przypadku boreliozy wieloobjawowej być na zwolnieniu lekarskim 180 dni na oczy, kolejne 180 dni na stawy i każde kolejne na jakieś inne dolegliwości. Wiąże to się jednak z tym, że zwolnienia zazwyczaj wystawiane są na krótkie okresy czasu.
    Po wyczerpaniu okresu 182 dni zwolnienia lekarskiego można wystąpić z wnioskiem o świadczenie rehabilitacyjne z powodu niezdolności do pracy ale to już wymaga orzeczenia lekarza ZUS i też świadczenia takie bywają przyznawane czasem na bardzo krótkie okresy czasu i w ciągu roku trzeba czasem odwiedzać orzecznika kilkakrotnie.
    G
  • wietom1 29.09.15, 17:35
    Po wyczerpaniu okresu 182 dni zwolnienia lekarskiego można wystąpić z wnioskiem o świadczenie rehabilitacyjne z powodu niezdolności do pracy ale to już wymaga orzeczenia lekarza ZUS i też świadczenia takie bywają przyznawane czasem na bardzo krótkie okresy czasu i w ciągu roku trzeba czasem odwiedzać orzecznika kilkakrotnie.
    Gdy upłynie rok czasu świadczenia rehabilitacyjnego a czasem nawet wcześniej lekarz orzecznik może orzec dalszą niezdolność do pracy i wtedy pojawi się prawo do renty na okres wskazany przez orzecznika.

    Lekarz orzecznik nie jest Bogiem i ma prawo się mylić. W przypadku gdy nie jesteśmy zadowoleni z jego orzeczenia i wydanej na tej podstawie decyzji ZUS (odmowa renty, świadczenia lub bardzo krótki ich okres) mamy prawo tę decyzję zaskarżyć i ZUS powołuje wtedy Komisję Lekarską składającą się z trzech lekarzy II stopnia specjalizacji. To jednak też nie jest trzech Bogów.
    Zarówno w przypadku orzecznika, jak i komisji może okazać się, że lekarze mieli dla nas zaledwie kilka minut czasu, co absolutnie nie wystarcza ani na zapoznanie się ze zgromadzoną dokumentacją medyczną ani na przeprowadzenie badania. Zazwyczaj każdy z tych lekarzy zrobi to na czym się zna, a więc neurolog ostuka młoteczkiem kolano, każe wyciągnąć rękę i dotknąć koniuszkiem palca do nosa, internista osłucha płuca, zważy, zmierzy wzrost i ciśnienie, uciśnie brzuch, pytając czy boli, laryngolog sprawdzi słuch i zajrzy do gardła, a okulista każe przeczytać kilka literek na tablicy.
    Mimo że są to specjaliści II stopnia – może okazać się że żadna z tych osób nie ma kwalifikacji w kierunku dolegliwości z powodu której ubiegamy się o świadczenie. Mamy więc dwa poważne argumenty do odwoływania się do sądu:
    - badanie było pobieżne i trwało na tyle krótko, że nawet specjalista nie miał sposobności zapoznać się z naszymi wynikami badań, kartami wypisów ze szpitala, kart choroby z wielu różnych placówek medycznych. Wynik morfologii krwi, wynik USG, badania na boreliozę, nawet nie „nieuznawane jak KKI, LTT, LUAT i inne” mogą być traktowane jako śmiecie ale jednak aby można było mówić o rzetelnym badaniu lekarz musiałby przeanalizować te kilkadziesiąt stron „śmieci”. O wiele więcej czasu na zapoznanie się z dokumentacją potrzebuje trzyosobowa komisja. Tego czasu nie było a więc badanie było pobieżne.
    - W komisji nie było żadnego lekarza specjalisty. To ze pacjent ma prawidłowe odruchy neurologiczne, waży tyle ile trzeba, nie ma wysypki na skórze i dobrze słyszy – nie jest oznaką że nie ma na przykład problemów kardiologicznych, okulistycznych, stawowych itp. (zależy jaka dolegliwość została zgłoszona jako przyczyna niezdolności do pracy.
    To że ktoś ukończył Politechnikę, ma tytuł doktorski lub profesorski ale... w zakresie informatyki - nie daje uprawnień do zatwierdzania projektów budowlanych (i odwrotnie).
    Jeśli ktoś ukończył medycynę, ma tytuł doktorski lub profesorski ale ... w zakresie okulistyki lub dermatologii – nie znaczy że może wykonać operację neurochirurgiczną, nie może nawet zastąpić anestezjologa.
    Instytucja taka jak ZUS dopuszcza jednak aby o stanie zdrowia pacjenta orzekał ktoś kto na tym się nie zna. Komisja może składać się nawet z trzech „laików” i oni mogą decydować o tym czy osoba chora ma prawo do świadczeń, czy też nie.
    Wiele osób poddaje się i poprzestaje na orzeczeniu lekarza orzecznika lub Komisji Lekarskiej. ZUS-owi jest to bardzo na rękę.
    Mamy jednak prawo odwoływać się do wyższych instancji. Na każdej decyzji ZUS na odwrocie musi być informacja że mamy 30 dni na zgłoszenie zarzutów, jeśli takiej informacji nie ma – prawo na zgłoszenie zarzutów może być nawet bezterminowe. Zgłoszenie zarzutów nic nie kosztuje. Musimy się tylko powołać na konkretne uchybienia lekarzy ZUS. Pismo takie wysyła się za pośrednictwem oddziału ZUS i wtedy ZUS może: przekazać sprawę do postępowania sądowego lub uwzględnić nasze zarzuty. Z uwzględnieniem zarzutów nigdy się nie spotkałem, ZUS ma tyle pieniędzy z naszych składek, że może pozwolić sobie nawet na długotrwałe procesy sądowe.
    Sędzia nie jest lekarzem a tylko prawnikiem, więc aby wydać wyrok, musi powołać biegłego lekarza sądowego (czasem może to trwać dość długo). Biegły sądowy lub nawet kilku biegłych muszą już być specjalistami w dziedzinie w której orzekają. Przed terminem takiego badania warto więc zebrać jak najwięcej dokumentacji potwierdzającej nasz zły stan zdrowia. Sąd Okręgowy zazwyczaj orzeka tak samo jak ocenił to lekarz specjalista.
    Może się zdarzyć że i z takiego wyroku nie jesteśmy zadowoleni. Można odwoływać się do Sądu Apelacyjnego (opłata 30 zł) ale... należy podać jakieś konkretne uchybienia i błędy popełnione przez sąd lub lekarza.
    Boreliozę lepiej pominąć, gdyż wiązałoby się to z koniecznością powołania biegłego zakaźnika, a ich opinie chyba wszyscy już znamy.

    Przez cały okres postępowania sądowego mamy prawo do opieki medycznej w ramach NFZ, tak samo jakbyśmy pracowali.
    Są jednak osoby, które same zrezygnowały z pracy, nie zgłosiły się jako osoby bezrobotne, poszukujące pracy a na dodatek miejski lub gminny ośrodek pomocy społecznej traktuje nas jak pasożyty uchylające się od pracy.
    Warto pamiętać że każda osoba która złoży wniosek o rentę ma prawo do świadczeń medycznych w ramach NFZ od dnia złożenia wniosku aż do uprawomocnienia się decyzji ZUS lub wyroku sądowego jeśli się odwoływaliśmy. Łącznie z drogą sądową całe postępowanie – nawet jeśli nie mamy żadnych podstaw do przyznania renty – może potrwać nawet około roku i przez ten okres możemy korzystać ze świadczeń ZUS nie płacąc ani grosza składek. Można oczywiście odwoływać się nawet do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości ale... na tym etapie są już koszty profesjonalnego pełnomocnika, koszty tłumaczenia dokumentacji itp. I tę drogę szczerze odradzam.
    Wnioski takie można składać wielokrotnie aż do czasu gdy zmienią się przepisy w tej sprawie. Od wielu, wielu lat złożenie wniosku o rentę przez osobę, która nawet nigdy nie pracowała – nie jest i nie było karalne.
    Nie korzystamy zazwyczaj ze świadczeń NFZ ale.. gdyby przytrafilo się coś poważnego, niekoniecznie związane z boreliozą, np. złamanie nogi, zatrucie, inna choroba zakaźna lub nawet zbyt potężny herx – warto mieć w zanadrzu taki wniosek aby najlepiej tego samego dnia co wypadek bliska nam osoba zaniosła do ZUS a najlepiej nadała pocztą listem poleconym


  • wietom1 29.09.15, 17:33
    Psychoterapia jakkolwiek najskuteczniejsza z tych form pomocy - często może okazać się niewystarczajaca, szczególnie gdy stan zdrowia pacjenta wymaga podawania przez pewien czas antydepresantów lub innych środków. Dlatego też nie można negować potrzeby współdziałania z psychiatrami i psychologami. Wielu psychiatrów i psychologów jest również wykwalifikowanymi psychoterapeutami. Nie można więc tych grup zawodowych przekreślać.
    W środowisku psychoterapeutów też nie jest całkiem bezpiecznie. Nie jest to zawód prawnie regulowany, tak jak lekarz i można natrafić na osobę, która może i ma piękny szyld i piękne wizytówki, ale nie ma w tym kierunku żadnych kwalifikacji ani predyspozycji. Możemy trafić na osobę typu parapsycholog a nie psychoterapeuta.
    Są organizacje skupiające psychologów i psychoterapeutów, prowadzą szkolenia i warto sprawdzić w jakiej organizacji taki psychoterapeuta jest zrzeszony. To tak jakby potwierdzenie że pewna grupa zawodowa poznała jego kwalifikacje i nie odcina się od metod stosowanych przez te osoby.
    Nie ma tu szablonów. Czasem trzeba takiemu pacjentowi dać porządnego kopniaka aby przestał się użalać nad sobą a czasem trzeba podać chusteczkę i pozwolić mu się wypłakać.

    4. Jak szukać pomocy
    - psychoterapia w ramach NFZ (poradnie, szpitale, ośrodki konsultacyjne),
    - psychoterapia poza NFZ (odpłatna, nieodpłatna lub częściowo odpłatna) gdy wyczerpany jest limit w NFZ. prywatne ośrodki, róznego rodzaju fundacje, stowarzyszenia kościoły, gminne i miejskie ośrodki pomocy społecznej, lokalne grupy wsparcia.
    Niezależnie od formy - warto sprawdzić opinie o terapeucie, trochę mało wiarygodne są serwisy internetowe ale.. jest też poczta "pantoflowa".
    Lepiej mieć odpłatną skuteczną terapię niż nieodpłatną nieskuteczną.
    Akurat w przypadku psychoterapii nie ma znaczenia diagnoza i z powodzeniem można korzystać z różnych istniejących już form pomocy np lokalnych grup wsparcia dla chorych na choroby przewlekłe, a nawet takie specjalne dla ludzi z SM lub nowotworami itp. To szansa na to by porozmawiać o sobie, o naszych relacjach z otoczeniem a tylko o tym jaki antybiotyk lub jakie zioło jest na babesie a jaki może pomóc w przypadku bartonellozy. Tematy typowo medyczne, wyniki badań, recepty, zioła antybiotyki czy biorezonas, mierzenie poziomu witamin i minerałów zostawiamy dla lekarzy prowadzących.
    Wsparcie psychoterapeutyczne polega przede wszystkim na pomocy w radzeniu sobie z chorobą, z ludźmi, którzy nas nie rozumieją, niesprzyjającymi okolicznościami. Psychoterapeuta nie ma możliwości wpływu na poziom diagnostyki, na standardy leczenia, na to by lekarz nagle zaczął rozumieć czym jest borelioza i koinfekcje. Można jednak przygotować pacjenta nawet na to jak sobie radzić gdy nawet ten jedyny lekarz, który nas rozumiał - nagle nas zostawi.
    Ważną rzeczą u psychologa i psychoterapuety (za wyjątkiem przypadków finansowanych z NFZ) jest możliwość zachowania anonimowości. Psychoterapeta nie ma obowiązku prowadzenia karty choroby. Czasami zdarzali się Joli "twardziele" którzy nie chcieli aby ktokolwiek nawet przypadkiem dowiedział się o tym że nie radzą sobie z sobą, z najbliższymi, z chorobą itp... Nawet psychoterapueta może nie znać ich prawdziwego imienia a już tym bardziej adresu, nazwiska lub miejsca pracy.
    Najchętniej poleciłbym jako psychoterapeutę znającego się na problemach z chorobami odkleszczowymi i innymi przewlekłymi moją żonę, od października powinien być już czynny gabinet w Warszawie (informacja na stronie www.hashimoto.pl ale... byłoby to możliwe tylko dla osób z Warszawy lub najbliższej okolicy. W przypadku większych odległości stres i koszty związane z podróżą byłyby chyba większe niż pożytek z takiego spotkania.
    Warto popytać przyjaciół w swojej okolicy ? z jakiego psychoterapeuty byli zadowoleni.

    5. terapia a zwolnienia lekarskie i problemy z pracodawcą. Zasadniczo na zwolnieniu lekarskim nie podaje się symbolu choroby ale... gdy to lekarz psychiatra zaleci psychoterapię i nawet da zwolnienie lekarskie - to na druku zwolnienia jest jednak pieczątka lekarza i jego specjalność. Nie każdy pracownik działu kadr potrafi trzymać język za zębami, im mniejsza firma tym większe prawdopodobieństwo rozpuszczenia plotki że XY jest psychiczny bo przedstawił zwolnienie od psychiatry. Wiele osób nie wie o prostej metodzie że lekarz psychiatra może wystawić zaświadczenie dla lekarza rodzinnego a do firmy dostarczamy zwolnienie podpisane przez lekarza rodzinnego.


    6. Terapia a prawo do ubiegania się o rentę lub inne świadczenia. Czasem jeśli nie można dostać zwolnienia lekarskiego na boreliozę, można np na zaburzenia depresyjne - dzięki czemu nie trzeba godzić leczenia boreliozy z koniecznością chodzenia do stresujacej pracy.
    Podobnie jest ze zwolnieniami lekarskimi z powodu różnych innych objawów, np. stawowych, kardiologicznych, ocznych, tarczycowych, jelitowych, dermatologicznych. Nie upierajmy się przy boreliozie. Warto jednak aby gdzieś tam w karcie choroby była wzmianka o boreliozie, nawet jako chociażby o chorobie współistniejącej. Być może za kilka/kilkanascie/kilkadziesiąt lat zmieni się postrzeganie tej choroby i taka karta choroby może być przydatna by udowodnić co tak naprawdę nam dolegało.
    Lekarze niezbyt chętnie wpisują boreliozę do karty choroby. Każda placówka medyczna ma OBOWIĄZEK wydać nam odpis karty choroby (najlepiej aby to nie była tylko kserokopia a kopia poświadczona za zgodność z oryginałem. Zazwyczaj już na wizycie wyczuwamy jaki stosunek ma lekarz do boreliozy. Jeśli nie chce wpisać ? to nie kłóćmy się z nim. O wiele lepiej jest poczekać kilka dni i sporządzić proste pismo typu ?Informuję że na ostatniej wizycie wspominałam/em o boreliozie i pokazałam/em wyniki badań ale.. dopiero po wyjściu z gabinetu zorientowałam/em się że nie zostało to dołączone do mojej dokumentacji medycznej. Proszę więc o uzupełnienie.?
    Można wysłać listem poleconym. Mamy potwierdzenie że coś wysłaliśmy ale... nie wiadomo dokładnie co. Placówka medyczna jednak też nie ma zbyt wielkiej swobody odwracania kota ogonem, że to było coś innego, gdyż nie dysponuje tym ?czymś innym? a na dodatek warto na kopercie w dolnej części dopisać małymi literkami ?wyniki boreliozy?.
    Można złożyć osobiście w recepcji za pokwitowaniem odbioru na naszej kopii pisma, ale najlepiej zrobić to w dniu, w którym nie ma naszego lekarza prowadzącego (olewającego), gdyż recepcjonistka może go poprosić a na korytarzu albo lekarz nas przekona że nie ma sensu dołączać takich papierów, albo ryzykujemy że zadrzemy z tym lekarzem i będzie nas traktował jako wyjątkowo trudnych, upartych i konfliktowych pacjentów.

    Wiele osób narzeka że lekarz rodzinny nie może wystawić skierowania na badania w kierunku boreliozy w ramach NFZ. Niestety na razie tego nie przekroczymy. Przepisy określają, że takie skierowanie może wystawić tylko lekarz specjalista, ale... warto wiedzieć że ten przepis jest trochę ?niedopracowany? na naszą korzyść i wcale nie znaczy, że musi to być specjalista zakaźnik. Może być chirurg, ginekolog, dermatolog, okulista itp... też jest specjalistą.

    Drogą przez mękę może być postępowanie z ZUS w sprawie świadczenia rehabilitacyjnego lub renty.
    Zazwyczaj ZUS nie kwestionuje zwolnień lekarskich, ale.. taka niezdolność może trwać maksymalnie 182 dni. Nie ma przeciwskazań by w przypadku boreliozy wieloobjawowej być na zwolnieniu lekarskim 180 dni na oczy, kolejne 180 dni na stawy i każde kolejne na jakieś inne dolegliwości. Wiąże to się jednak z tym, że zwolnienia zazwyczaj wystawiane są na krótkie okresy czasu.
    Po wyczerpaniu okresu 182 dni zwolnienia lekarskiego można wystąpić z wnioskiem o świadczenie rehabilitacyjne z powodu niezdolności do pracy ale to już wymaga orzeczenia lekarza ZUS i też świadczenia takie bywają przyznawane czasem na bardzo krótkie okresy czasu i w ciągu roku trzeba czasem odwiedzać orzecznika kilkakrotnie.
    Gdy upłynie rok czasu świadczenia rehabilitacyjnego a czasem nawet wcześniej lekarz orzeczn
  • jan440 29.09.15, 19:29
    Przebrnąłem przez ok.50%.
    To wszystko teoretycznie jest fajne i mądre.
    Ale ja jakoś nie widzę przełożenia na praktykę.
    To wszystko jest raczej nierealne - psychoterapia.

    Ja jestem zwolennikiem zastosowania chemii a raczej bardziej ziół bo ewidentnie działają.
    Depresja w mojej praktycznej ocenie dotyczy w mniejszym lub większym stopniu 70% chorych.
    Nie neguję jej pozytywnej roli (psychoterapii) jednak dużo prościej i łatwiej i taniej jest zastosować jakieś materialne środki.
  • wietom1 01.10.15, 19:45
    Nigdzie nie pisałem że psychoterapeuta wybija bakterie.
    Chodzi o to by chorować (a właściwie leczyć się) i nie zwariować, szczególnie gdy wokół wciąż czytamy o super metodach, jedynych skutecznych itp... i najczęściej opisywanych przez ludzi, którzy od lat siedzą na forum i całkiem skutecznie dołują nowe osoby, które tu trafiają.
    Tak się jakoś złożyło że im kto dłużej choruje tym więcej ma do powiedzenia na temat skutecznego leczenia.
    A co do depresji to znam nawet szefa kliniki psychiatrycznej z Niemiec z prawie 30-letnim stażem, który po kilku latach leczenia boreliozy sam zmagał się z depresją.
    Na praktykę tego się nie przełoży. Zbyt często ludzie poddają się i liczą na to że ktoś za nich zreformuje ZUS, NFZ i metody diagnozowania i leczenia.
  • jan440 01.10.15, 20:39
    Wietom.

    Tutaj na forum chyba nikt nie napisał o jedynie skutecznej metodzie.
    Jest parę osób które stosowały różne metody i chyba wszyscy jesteśmy zgodni, że olejki są najsilniejszymi środkami.
    Nikt nikogo nie dołuje, zgadzamy się, że depresja jest raczej nieodłącznym towarzyszem boreliozy.

    Depresja dopada raczej każdego niezależnie od zawodu, szef dowolnej kliniki wcale nie musi znać ziół. Sprawdzałem wiele ziół i działa nawet taki "głupi dziurawiec" o innych ziołach to nawet nie wspominam.

    Jak się ktoś poddaje i nie walczy, nie szuka to cierpi, to proste, nie ma cudów.
    Nikt z nowych raczej nie wierzy tym "starym" ale wszystko jest do czasu.
    Ja też kiedyś wierzyłem w ILADS.
  • adrian_fenig 02.10.15, 18:32
    jan440 napisał:
    Ja jestem zwolennikiem zastosowania chemii a raczej bardziej ziół

    Janie piszesz jak lekarz ILADS. Zresztą nasze leczenie olejkami, co do zasady, niczym się nie różni od leczenia ILADS. Tylko nazwy substancji czynnych inne.

    Jeżeli chodzi o depresję, a bardziej bym powiedział agresję wśród chorych na boreliozę, to jestem zdania, że owszem sama krętkowica jest jej powodem, ale nie tylko. Myślę, że tak jak to powiedział kiedyś Horowitz - choroba z Lyme jest jak tuzin gwoździ wbitych w stopę, a likwidacja krętka boreliozy to jak wyjęcie tylko kilku z nich.
    Ja uważam, że każda choroba, tak jak każda katastrofa, to splot wielu czynników, które występując jednocześnie, powodują "przeciążenie" organizmu i pojawienie się choroby. Do tych czynników należą także czynniki natury osobowościowej.
    Kiedyś jeden z terapeutów powiedział mi, że nie ma mowy o wyzdrowieniu z ciężkiej choroby (a do takich zalicza się borelioza), bez zmiany samego siebie. Z biegiem czasu coraz bardziej zaczynam się przychylać do tej opinii.
  • jan440 02.10.15, 19:27
    Adrian.
    Proszę nie porównuj mnie do lekarza ILADS.
    Choć w końcu jest faktem, że musisz użyć jakiś substancji bakteriobójczych.

    Jakoś nie przekonują mnie teorie, że trzeba np. pobudzać nie wiadomo czym system odpornościowy który jakimś cudem sam wybije bakterie.

    Również nie przekonuje mnie teoria, że jak się zmienię ( w jakim zakresie?) to wyzdrowieję.
    Ale jestem omylny.
  • adrian_fenig 03.10.15, 14:55
    jan440 napisał:
    Adrian.
    Proszę nie porównuj mnie do lekarza ILADS.


    Przepraszam, jeżeli Cię to uraziło. Ja nie uważam, aby sformułowanie "jak lekarz ilads" było jakąś ujmą. W końcu to są ludzie, którzy strzelają do tej samej bramki co my, tylko inną piłką.

    jan440 napisał:
    Choć w końcu jest faktem, że musisz użyć jakiś substancji bakteriobójczych.
    Również nie przekonuje mnie teoria, że jak się zmienię ( w jakim zakresie?) to
    wyzdrowieję. Ale jestem omylny.


    Wolę więcej nie drążyć tego tematu, bo mogę zostać źle zrozumiany. Ostatnio uczestniczyłem w jednej rewolucji (olejkowej) i straciłem na to zbyt wiele energii. Dlatego nie chcę rozpoczynać kolejnej rewolucji, przynajmniej na razie.
  • sayitnow 03.10.15, 16:22
    Dawno temu jeden z moich przyjaciół, buddysta, powiedział mi, że leczenie bb muszę zacząć od zmiany tego, co mam w głowie. Byłam oburzona. I przekonana, ze nie wie, co mówi, bo nie ma pojęcia o mojej chorobie i moim bólu.

    Teraz coraz częściej myślę, że miał wiele racji.
  • slonisko1976 03.10.15, 18:04
    Sw. Hildegarda pisała, że jednym z elementów leczenia jest " praktykowanie cnót", jakkolwiek to brzmi, ale chodzi o zmianę swoich postaw np. gniew powoduje że się uwalniają złe hormony, które uszkadzają organy, że tak to przytoczę z pamięci, ogólnie, że złe emocje powodują dewastację zdrowia.
  • adrian_fenig 03.10.15, 19:13
    slonisko1976 napisała:
    złe emocje powodują dewastację zdrowia.

    Między innymi to miałem na myśli.
  • slonisko1976 04.10.15, 12:06
    Swoją drogą ciekawe co masz na myśli, może kiedyś to opiszesz
  • wietom1 03.10.15, 10:44
    Nie jestem konfliktowy, ale przyznaję że wcale nie uważam olejków za najsilniejsze środki.
    Dla mnie jest to tylko jedna ze skuteczniejszych form przyswajania substancji pochodzenia roślinnego, podobnie jak wywary i nalewki.
    Duże stężenie substancji czynnych w olejku może sprawić że wiele tych substancji czynnych może ulecieć bokiem i nie przyswoić się. Dlatego też jestem zwolennikiem systematycznego jedzenia zdrowych produktów a nie tylko łykania co pewien czas kapsułek lub tabletek ze skondensowanymi substancjami pochodzącymi z tych roślin.
    Typowy przykład: przez pewien czas zachwycano się kurkuminą i prześcigano w produkcji najczystszych jej postaci ale... nawet najczystsza kurkumina nie jest tak skuteczna i dobrze przyswajalna jak podana prosto z korzenia (razem z tymi wszystkimi substancjami uznawanymi za mniej potrzebne). Zbyt dużo i zbyt czysto - nie zawsze znaczy - lepiej.
    Przy okazji moich zamiłowań historycznych - śledzę zapisy dotyczące przeróżnych epidemii z XIX wieku zahaczająć też trochę o końcówkę XVIII wieku. Nie wszędzie były babki-zielarki lub lekarze, chociaż rola lekarza w tym czasie niewiele różniła się od roli zielarki z tym, że lekarze najczęściej na prawie wszystkie dolegliwości zalecali upuszczanie krwi. Ludzie chorzy mieszkali w tym samych wiejskich chałupach co reszta rodziny a jednak cały naród nie wyginał a tylko ci, których organizmy nie były w stanie przeciwstawić się infekcji. Być może ktoś stwierdzi że widocznie ci co przeżyli - mieszkali razem z chorymi ale... jakoś wirusy i bakterie do nich nie dotarły, może wiatry w chałupach wiały w przeciwną stronę lub lniane maseczki na ustach i nosach rzeczywiście w 100% chroniły przed zarazą. Jednak maseczki nie chroniły a przeżywały nawet osoby, których jednak to "morowe powietrze" dopadło. Były nawet osoby, które bardzo długo pracowały z chorymi i wychodziły z tego cało. Nie widzę tu innego wytłumaczenia jak to, że w stosownym czasie system odpornościowy zadziałał prawidłowo. Przed wyjazdem w tropiki nawet przeciwnicy "przymusowych szczepień" chętnie szczepią się - mając świadomość że akurat to szczepienie może być pomocne.
    W moim przypadku praktycznie na początku roku 2013 bez jakichkolwiek syntetycznych antybiotyków pozbyłem się prawie wszystkich objawów, za wyjątkiem uszkodzeń w układzie nerwowym, które wciąż stopniowo się regenerują. Można powiedzieć że wieloletnia borelioza (z licznymi przyjaciółkami) została pokonana. W kwietniu 2014 wyciągnąłem jednak z łydki kleszcza, wkrótce pojawiły się grypopodobne objawy a nawet po ok. 2 tygodniach pojawił się klasyczny rumień. Trochę z duszą na ramieniu, ale postanowiłem nie przeszkadzać organizmowi w pokonaniu infekcji i szybko doszedłem do siebie. Nie zmieniałem tylko tego że profilaktycznie, jak przez cały czas leczenia i po nim łykałem sobie po około łyżeczki zwykłej poczciwej kurkumy. Organizm zwalczył to praktycznie bez użycia "chemi" zarówno tej naturalnej jak i syntetycznej.
    Zależało mi na odbudowie odporności gdyż mieszkam w miejscu gdzie prawie codziennie znajduję kleszcze na sobie lub na psach. Dam sobie głowę uciąć, że to tylko niewielka cześć z tych, które po nas chodziły a nawet służyliśmy im jako żywiciele.
    Swoją drogą, mieszkam bardzo blisko pollenaaroma.com.pl/ gdzie od 60 lat produkowane są zarówno naturalne jak i "identyczne z naturalnymi" olejki. Wydawane są różne ciekawe publikacje na temat aromoterapii. Nawet przez kilka lat współpracowałem z tą firmą (ale nie w zakresie olejków) i co ciekawe - to nawet ludzie piszący mądre publikacje o aromoterapii zarówno z zarządu jak szeregowi pracownicy w przypadku infekcji zapominają o swych produktach i leczą swe dolegliwości fizyczne i psychiczne w tradycyjny sposób.
    Wyciągam z tego tylko jeden wniosek: Jeśli jakaś metoda leczenia pomogła jednej lub nawet wielu osobom - nie znaczy to że pomoże wszystkim. Nie ma też uniwersalnych protokołów, które tak samo działalyby na wszystkich.
    Tak jak wspomniałem wczesniej w psychoterapii jednemu trzeba dać kopniaka a drugiemu podać chusteczkę do wypłakania. W leczeniu infekcji również nie można tego samego składnika podawac osobie z nadciśnieniem i niedociśnieniem, nadczynnoscią i niedoczynnością tarczycy.
    Mam tylko wrazenie że ludzie (jak pszczoly z kwiatka na kwiatek) przeskakują od lekarza dolekarza, od jednej metody do następnych - nie pozwoliwszy żadnej z tych metod zadziałać lub co gorsza próbują "wzmacniać działanie" poprzez stosowanie kilku metod jednoczesnie. Przeraziłem się kiedyś jak pewien młody "boreliozowicz" tak wsłuchał się we wszelkie porady i powielał czyjeś protokoły ziołowe, że jednoczesnie pakował w siebie bardzo duże ilosci ziela bylicy, ziela piołunu a także łykał kapsułki z artemisininem i dziwił się że jego watroba tego nie wytrzymuje. Gdyby to czytał ktoś nie znajacy tych roślin wyjaśniam że to trzy różne nazwy tej samej roślinki, która w zbyt dużych ilościach jest bardzo toksyczna.
  • adrian_fenig 04.10.15, 19:25
    wietom1 napisał:
    pozbyłem się prawie wszystkich objawów, za wyjątkiem uszkodzeń w układzie nerwowym, które wciąż stopniowo się regenerują. Można powiedzieć że wieloletnia borelioza (z licznymi przyjaciółkami) została pokonana.

    Abyśmy mieli pełną jasność tematu, muszę zadać jedno pytanie - w jaki sposób odróżniasz poboreliozowe uszkodzenia układu nerwowego, od jego podrażnienia/dysfunkcji spowodowanej oddziaływaniem żywych krętków boreliozy?
    Czy masz na to jakąś określoną metodę? Czy to co piszesz opierasz na przeczuciu i tzw starej, dobrej intuicji?
  • jan440 04.10.15, 22:10
    Wietom.
    Ja cieszę się, że napisałeś i osobiście nie twierdzę, że jesteś konfliktowy.

    Zgadzam się z Tobą, że bdb jest kurkuma a jeszcze lepsza nalewka z niej.

    Ja też kiedyś miałem kleszcza, piękny rumień i ... nic, kompletnie nic.

    Z bylicami to trochę pomieszałeś, wymieniłeś tylko dwie rośliny, jednak różne bo ich składy chemiczne różną się dość znacznie (choć są podobne i należą do tego samego rodzaju) plus wymieniłeś sam konkretny związek chemiczny.
  • kranik25 26.10.15, 19:10
    zgadzam sie , że nie każdemu pomaga to co bierZe ktos inny, więc czasem dziwi mnie takie zaufanie forumowiczów i stosowanie na ślepo porad de facto laików medycznych. Mozna sobie zaszkodzić naprawdę. Trudno też nie skakać od lekarza do lekarza, bo niby wszyscy ILADS , a każdy inaczej leczy , a czasem tylko udaje , że to Ilads. Sama też zmieniałam lekarza , bo ani kontaktu ani pomocy tylko recepty i won. Człowiek czuł sie jak petent. Teraz lecze sie w Lymedzie i mam wsparcie , a czuje sie coraz lepiej
  • adrian_fenig 20.11.15, 13:59
    kranik25 napisał(a):
    > czasem dziwi mnie takie zaufanie forumowiczów i stosowanie na ślepo porad de facto laików medycznych. Mozna sobie zaszkodzić naprawdę.
    > Teraz lecze sie w Lymedzie i mam wsparcie , a czuje sie coraz lepiej


    Mnie natomiast dziwi takie zaufanie chorych do obcych ludzi (czytaj lekarzy), którym powierzają wszystko co najcenniejsze, czyli życie i zdrowie.
    To forum tworzy grupa ludzi, którzy nie boją się wziąć odpowiedzialności za swoje życie i za swoje zdrowie we własne ręce. Grupa ludzi, którzy stanęli oko w oko z chorobą, bez pomocy jakiejś pani, która za 150 zł miesięcznie ma uratować ich życie. Grupa ludzi, którzy nieustannie pogłębiają swoją wiedzę, wetują książki, publikacje, internet i sami szukają dla siebie pomocy. A jak im się nie powiedzie i upadną, to otrzepują kolana i idą dalej. Nikogo nie obwiniają za swój los i za ewentualne porażki.
    I też czują się coraz lepiej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.