jowjas napisała:
> Przyznaję w pełni rację temu co piszesz. Jestem jedną z takich
> kobiet. Przez prawie 5 lat byłam żoną Egipcjanina. Zakochaną i
> wierzącą, że ten jest inny. Wydawało się, że mój mąż jest takim
> zagubionym miśkiem (mieszkaliśmy w Polsce), domatorem. Nie
wszystko
> było idealne, no ale przecież to arab. Czy byłam szczęśliwa ?
> Czasami. Mąż dostał paszport. I dalej wydawało się, że wszystko
jest
> ok. Jednak kilka miesiecy później wydarzyło się coś co wzbudziło
> moje podejrzenia. Zaczęłam sprawdzać i dowiedziałam się, że wcale
> nie jest taki zagubiony. Ma wiele koleżanek (od dłuższego czasu
> zresztą) i oddanych przyjaciółek, sużących mieszkaniem w razie
> potrzeby, jak i swoim łożkiem. One wtedy nie miały pojęcia, ze on
ma
> żonę

. Doskonale grał wolnego strzelca. Ale nawet jak się
> dowiedziały to kilka z nich pozostało jego wiernymi fankami. A !
> prawie każda słyszała inną wersje jego pochodzenia, tego gdzie
> mieszka i co robi w Polsce. Póki co, faktycznie jestem kłębkiem
> nerwów, ale mam nadzieje, że to minie i nie zostanę przygaszonym
> cieniem kobiety

). W przyszłość patrzę pozytywnie i z
optymizmem.
twoja historia przypomina mi historię mojego egipskiego kolegi! też
zagubiony żona nie miała czasu dla niego, jeździł do koleżanek
nocował aż się wyniósł od żony na drugi koniec polski. mam nadzieje
że to nie ten sam

bo już całkiem zgłupieje i nie będę już
wiedziała co jest prawdą a co nie