Przede wszystkim - witam

Piszę po raz pierwszy, ale podczytuję sobie forum od jakiegoś czasu - oczywiście trafiłam na nie jak spotkałam swojego "faceta z Egiptu"
Spotkałam i od razu dysonansu poznawczego (kulturowego?) doznałam, więc jestem ciekawa waszych opinii - jak w temacie. Do krajów arabskich jeździłam, ale na zwiedzanie, więc temat "habibi" mi umknął
Otóż poznałam faceta nie w Egipcie, tylko w Polsce, przypadkowa sytuacja na ulicy, prośba o telefon, i zaczęliśmy się spotykać. Dla jasności - do łóżka poszłam z nim po dwóch dniach, bo facet jest po prostu nieziemsko piękny

No i jest fajnie, spotykamy się od dwóch miesięcy, wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jeden kłopot - jego zapewnienia o wielkiej miłości od pierwszego wejrzenia ( a do najatrakcyjnieszych nie należę) i jego absolutna pewność, że będę jego żoną (!) Jakieś wspólne plany snuje, a co gorsze - ode mnie zaczyna uzależniać swoje życiowe decyzje...
I to mnie niepokoi. Mam już swoje lata

i kilka związków za sobą. Taka miłość to tylko w filmach

I nie rozumiem tego przypływu miłości.
A może oni tak mają? Może to kwestia religii? Jeżeli ich religia ( z tego co przeczytałam) nie pozwala im na przedmałżeński sex, to może dla lepszego samopoczucia muszą zapewniać partnerkę, a przede wszystkim siebie - że to miłość, a miłość jak wiadomo może "wiele wybaczyć"? O to chodzi? Żeby nie być grzesznym "na maxa"? Bo z tego co czytam na forum - to każdy z tych "habibi" zapewniał swoja wybrankę o dozgonnej miłości...
Dodam, że: - jestem rozwódką z dzieckiem; - jestem absolutną ateistką; - mój lover wie doskonale, że absolutnie nie chcę wyjść za mąż, i - nie chcę mieć więcej dzieci. Pożytku ze mnie żadnego
To nie można tak po prostu uznać, że fajnie nam w łóżku, więc cieszmy się tym co jest? tylko trzeba tak od razu od wielkiej miłości zaczynać? O co chodzi???
A! i dodam, że obywatelstwo polskie ma, paszport unijny ma, badania mi pokazał, jest w moim wieku, pracuje w Polsce, a kasy nie ma ode mnie co oczekiwać, bo ja sama nie tak znowu bogata
Czyli - o co chodzi z tą miłością? Bo, kurcze, nie daje im to spokoju... Czuję się wstrętnie, jakbym kogoś wykorzystywała