Hej tutti.
Uwierz mi, że szansa na happy end jest. Jestem tego żywym przykładem.
Bardszo długo nie potrafiłam uwierzyć i zaufać i bardzo długo
broniłam się... ( opinia znajomych, rodziny, przyjaciół....). I nie
żałuję. Jest najwspanaialszym facetem, jakiego w zyciu spotkałam.
Walka o tę miłość była bardzo trudna. Ale opłaciło się... To nas
umocniło w wierze w naszae uczucia. I nie próbował naciągnąć mnie
na kasę. Nie potrzebował wizy jako przepustki do "lepszego" świata (
jego wujek jest konsulem we Francji). Po prostu mnie pokochał i
udowodnił to.
Jak sam powiedział, byłam inna. Nie byławm jedną z tych, które
wszystko za wszelką cenę. Od samego początku miałam duży dystans i
traktowałam go trochę z góry. Zapracował na moje zaufanie i
udowodnił, że jestem tą drugą połówką.... Bardzo się starał.Od 3
listopada jestem jego żoną i jestem z tego dumna. Jestem dumna gdy
mówi do mnie " Madame Hidri". I robi wszystko, żeby nie zawieść
zaufania, którym go obdarzyłam ( wbrew wszystkim i wszystkiemu....).
I mu wierzę, a to jest fundament każdego związku.
Pozdrawiam
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.