Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach
To on poprosił Cię o pieniądze teraz po raz drugi...? Teraz na wizę..? Hmm...
Szczerze powiem, że nie wygląda to ciekawie z jego strony... Jak długo Wy w
ogóle się znacie?
Ja z moim Panem znam się prawie rok, ale uważam, że to wcale nie tak długo..
Widzieliśmy się 3 razy, oczywiście zawsze ja jeżdżę do niego, bo jego nie stac
na przyjazd tutaj.. Poza tym, ja jeszcze nie wiem czy mogę mu ufac tak do końca.
Zanim się nie zaufam mu tak prawie do końca - piszę prawie, bo do końca nikomu
nie można ufac i tego mnie nauczyło już życie- nie zdecyduję się na taki krok..
Wolę ja jeździc tam. Ale powiem Ci jedno, mimo iż wiem, że ciężkie ma tam życie
i nie ma lekko to nigdy mnie nie poprosił o pieniądze przez ten czas.. Owszem,
bywało tak, że jak gdzieś wychodziliśmy to raz ja płaciłam, raz on. Ja sama nie
pozwalałam mu płacic bo wiem, że mało zarabia.. Był nawet taki czas, że stracił
pracę jak tam byłam.. Trochę przeze mnie.. Pokłóciliśmy się trochę i nie
chciałam z nim rozmawiac, nie odbierałam telefonów, nie odpisywałam na smsy.. I
on nie poszedł sobie do pracy następnego dnia bo miał wszystko gdzieś.. No i ją
stracił.. I nawet wtedy nie powiedział mi żebym dała mu pieniądze..
Choc ja mu dałam wtedy 100$, bo wiedziałam, że kończy mu się karta pobytowa w
Hurghadzie i teraz jak stracił pracę to nie będzie miał pieniędzy na nią.. Żal
mi go strasznie było i trochę czułam się winna całej sytuacji, dlatego tez dałam
mu te pieniądze na ta kartę.. Ale mimo wszystko straszny cyrk był przy tym, w
ogóle nie chciał ich wziąc.. chyba z godzine z nim rozmawiałam, w końcu się
popłakał i powiedział, że jak je weźmie to nie jest facetem. To, że stracił
prace i nie ma na kartę to jego problem a nie mój.. W koncu go przekonałam i
nastepnego dnia zaczął już wszystko załatwiac, także przed wylotem widziałam
jego nową kartę.. Czy dobrze zrobiłam.. moim zdaniem tak.. nie potrafiłam
inaczej.. Dla mnie 100$ to nic.. a on niewiele więcej zarabia miesięcznie..
On nawet nie chce mi mówic o swoich problemach, bo uważa, że to są jego problemy
a on jest facetem i musi poradzic sobie z tym sam... a ja mam studia, egzaminy,
pracę i swoje życie tutaj i nie powinnam się martwic jeszcze o niego bo mam dośc
swoich problemów.. O jego kłopotach wiem od jego przyjaciela, choc on tez nie
zawsze chce mi powiedziec, bo ten mój mu zabronił.. ale czasem jak pociągnę go
za język to przypadkiem się wygada...
Czy jest to szczere tak do końca wszystko... nie wiem... ale o pieniądze nigdy
mnie nie poprosił..