Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach
Witam wszystkie współcierpiące na sercu...
Bardzo cieszę się, że w końcu ktoś poruszył ten temat, dość drażliwy
szczególnie dla zakochanych a jakże ważny.
Od kilku miesięcy również mnie dręczy pytanie, czy jego uczucie było
prawdziwe, czy tylko byłam jedną z naiwnych.., może nie do końca bo
nie dałam się całkowicie wykorzystać.
A więc opiszę Wam moją historię.
Fabuła jest typowa, wakacje w Egipcie, początkowo koleżeństwo, coraz
częstsze spotkania, on skromny, wykształcony, inteligentny
prawosławny Kopt( a więc nie takie bee bo nie muzułumanin) ja
turystka, nie małolatka i mądra życiowo jak myślałam, oraz znająca
realia miłości w Egipcie( po długiej lekturze forum przed wyjazdem).
Opuszczając Egipt nie miałam pojęcia o jego zaangażowaniu i uczuciu
do mnie, zresztą nawet gdyby mi powiedział tam nie brałabym go na
poważnie bo tym co się naczytałam.
Dopiero po powrocie do Polski wszystko się zaczęło...
Ja oczywiście nie wierzyłam , byłam nieufna itd.
Spędzaliśmy wiele godzin dziennie na rozmowach( ale tylko przez
internet, telefoniczny kontakt był tylko raz, zadzwonił do mnie z
okazji Świąt Bożego Narodzenia, na krótko aby złożyć życzenia i
zapewnić o miłości...i to powinno było mi dać wiele do myślenia...),
tysiące smsów, wspólne zainteresowania, poglądy życiowe i te same
wartości.
I...
zakochałam się również ja.
On tęknił ogromnie i specjalnie dla mnie postanowił przyjechać do
Polski, bo ja nie chciałam znowu jechać do Egiptu.
Przyjechał na 2 tygodnie, choć ja go nie zapraszałam i w żaden
sposob nie pomagałam w uzyskaniu wizy( również finansowo dla
jasności, zresztą o pieniądzach w ogóle nie rozmawialiśmy).
I tu pierwsze rozczarowanie. Ja gościłam go we własnym mieszkaniu i
z racji, że był moim gościem pełne koszty pokrywałam ja. Przez kilka
dni zwiedzaliśmy też Polskę a tu koszty były już bardzo duże.
Nie podobało mi się, iż ja za wszystko płaciłam, a on w 100% uważał
siebie za gościa, a w końcu przede wszystkim powinien był być
facetem.
Pod koniec pobytu nie wyrobiłam finansowo i w końcu zwróciłam mu
uwagę, iż on jako facet nie powinien na to pozwolić i powinnismy
wspólnie finansować nasze fakultety w Polskę. Wyłgał się, iż nie
wiedział, że jest piewrszy raz za granicą,że ma dużo pieniędzy ze
sobą ale jest na obczyźnie i obawia się wydawać kasę, aby mieć na
wszelki wypadek później.
Oboje jesteśmy młodzi, pracujemy i ładnie z jego strony byłoby aby
choć raz zapłacił za coś.
Po tej pierwszej rozmowie na temat kasy zaplacił tylko raz w
knajpie, i raz za swój( tylko ) bilet PKP bo ja straciłam już wtedy
ponad 1tys zł na jego pobyt i już więcej nie miałam.
Kolejne rozczarowanie i upewnienie się w tym, iż ON niestety nie
jest inny, wyjątkowy jak myślałam... miało miejsce później podczas
mojego pobytu u niego w Egipcie.
Otóż on wynajął tam mieszkanie dla nas, dużo też jeździliśmy na
fakultety wspólnie i ja na początku również jasno określiłam zasady:
płacimy wspólnie za wszystko, bo tak będzie sprawiedliwie.
Ale miałam nadzieję, że będąc u siebie( nie w obcym kraju jakim jest
Polska)zachowa się jak facet, choć trochę...
Myliłam się...
Sam wyszedł z przypomnieniem mi o tym abym przed wylotem rozliczyła
się, choć ja o tym pamiętałam i zamierzałam to zrobić ostatniego
wieczoru.
Policzył flat na pół-50$ na osobę i musiałam sama zapłacić za
wszystkie wycieczki fakultatywne swoje (on płcił za swoje).
Nie jestem materialistką i nie chciałam go wykorzystać, ale
strasznie mnie to zabolało i zadra w sercu jest do dziś.
On wyczuł, że jego przypomnienie o rozliczeniu kosztów bardzo
negatywnie mną targnęło i głupio się tłumaczył, że teraz jest martwy
sezon i on nie zarabia, że gdybym przyjchała w lecie i on by
pracował to nigdy nie pozwoliłby na to abym płaciła...itd.
Nie powiedziałam nic, choć zacisnęlo mi się gardło i łzy napłynęły
do oczu. Wyjęłam kasę i dałam mu.
I w tym momencie wszystko zabił we mnie i każdy późniejszy sms i
czat traktowałam z przymróżeniem oka...
Powoli wszystko umiera, choć od naszego ostatniego spotkania
upłynęło prawie 3 miesiące, pisujemy do siebie rzadko, oni w ten
sposób kończą, powoli wyciszając znajomość, brakiem smsów, czatów
itd.
Ja nie żałuję niczego ale...
nie mogę wybaczyć, że komuś takiemu dałam część siebie...
Dziewczyny uważajcie i nie bądzcie czujne i nie pożyczajcie im
żadnej kasy. Żaden prawdziwy mężczyzna nie weźmie kasy od kobiety
jak ją szanuje!!!!!
Pozdrawiam cieplutko.