Shakirra,
odpowiem ale już więcej nie chcę do tego wracać. "Ż" była dwie ulice
dalej , lub w Daharze my w Sakkali albo my na Mubaraku ona w Sakkali
różnie było, teraz gdy się znamy zestawiłyśmy wszystkie fakty, np
Walentynki spędzał ze mną , a "Ż" dostała kwiaty od brata, bo nasz
facet w wersji dla nie pracował. Własne urodziny spędził ze mną ,
nie pojechał na urodziny syna mimo, że czekali na niego(2 dni
różnicy)--- ale wtedy nie wiedziałam. Jego najlepszy kumpel mieszkał
z Polką, ona znała mnie i "Ż" i nic nie powiedziała. Gdy własnymi
kanałami zaczęłam się dowiadywać, mam wielu znajomych w Hurghadzie,
to było nerwowo i "delikatnie" zwrócono im uwagę żeby się nie
wtrącali w nie swoje sprawy. Wiesz to mimo dystansu i czasu nadal
mnie rozwala gdy o tym muszę pamiętać. Pozdrawiam
--
121
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.