Boże Narodzenie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy nie drażniło Was nigdy Boże Narodzenie w Narni? Bo mnie owszem. W końcu
    Narnia to zupełnie inny świat, a te Święta przecież są pamiątką narodzenia
    Jezusa, który w Narni się nie narodził. Zawsze to odbierałam jako
    niekonsekwencję tamtego świata.
    • to było dziwne. faktycznie. ale nie było złe czy drażniące. do tej pory Narnia
      kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem, albo jak pada śnieg i nie ma wiatru to się
      czuję jak Łucja koło latarni. tylko dzięki temu lubię zimę. ale może to wina
      serialu BBC który gdzieś o tej porze roku puszczali. smile


      --
      To wielka pokusa zostać aniołem,
      ale granica między byciem aniołem a niebyciem w ogóle jest niezwykle cienka.
      zycieblondynki.blox.pl
      • Bo faktycznie Boże Narodzenie z tą swoją troche bajkową oprawą i klimatem
        pasuje do Narnismile Ale i tak uważam, że nie powinno być go w książce. A jeśli
        chodzi o filmy to pamiętam, że w któreś Swięta była w telewizji kreskówka "Lew,
        czarownica i stara szafa" - w ogóle mi sie nie podobała sad Za to lektura
        książek na obecny czas jest świetna - patrzę na aurę za oknem i od razu widzę
        krajobraz Narni (i chętnie bym zamieniła samochód na saniesmile.
    • nie jest niekonsekwencją. w końcu królowie narni i archenlandii to synowie adama
      i ewy. a aslan to chrystus...

      --
      X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
      postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
      donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
      • Hmmmm... z tego co wiem Tolkien zarzucił Lewisowi niekonsekwencję i mieszanie
        gatunków, kiedy przeczytał ten fragment Narni. Zresztą nie tylko z tego powodu,
        a również dlatego, że Lewis korzystał z mitologii greckiej (centaury, fauny,
        nimfy...). Tolkien tak go 'objechał', że Clive w ogóle chciał zrezygnować z
        dalszego pisania 'Opowieści..'. Ale ostatecznie został przy swoim pomyśle i
        pisał dalej. Ja się z tego cieszę, bo powstało coś niesamowitego i jednocześnie
        właśnie przez obecność świąt Bożego Narodzenia coś bliskiego namsmile
        Chociaż nie równa się to z perfekcyjnością dopracowania świata Śródziemia...
        ale chyba nie o to w Narni chodzi.
        --
        Dinian - www.narnia.of.pl
        • W Opowiesciach z Narnii nie chodzi tylko o Boze Narodzenie ale o calosc
          chrzescijanstwa od momentu narodzin Chrystusa az po jego smierc na krzyzu. Asan
          to wlasnie Chrystus a 4 dzieci to 4 Ewangelistow. Tez nie przypadkowe jest
          umieszczenie akcji ksiazki w czasie II wojny swiatowej, w koncu chrzescijanstwo
          bylo uwazane przez faszystow za trucizne. Lewis korzystal ze swiata mitologii
          gdyz uwazal, ze symbolika chrzescijanstwa wlasnie z tego swiata sie wywodzi.
      • To ci nowinasmile A tak poważnie to nie widzę żadnego związku pomiędzy symbolika
        chrześcijańską powieści a Bożym Narodzeniem w kształcie z naszego świata. Jeśli
        w Narni obchodzą narodziny Aslana to skąd nazwa Christmas? Wiem, że się
        czepiam, ten typ już tak chyba masmile
        • mój poprzedni post miał być odpowiedzią na posta riliana, ale coś mi nie
          wyszłosmile
        • a ja się chyba domyślam dlaczego tam było boze narodzenie.
          jak Aslan stważał Narnię to bo dorozkarz i jego zona z naszego swiata zostali
          tam pierwszymi władcami. pewnie oni opowiedzieli narnijczykom o świętach a
          zwierzętom spodobało się i nazwa została, mimo ze wiara w ludzi przeminęła i
          stali się mitem. strojenie choinki, świąteczne jedzenie i prezenty. dzieci to
          kochają i narnijczycy też pokochali. to były dla nich swięta radosci mimo tego
          ze naszego Chrystusa nie znali. gdy czarownica zakazała świąt i była wieczna
          zima im właśnie tych świat brakowało i wiosny.


          --
          To wielka pokusa zostać aniołem,
          ale granica między byciem aniołem a niebyciem w ogóle jest niezwykle cienka.
          zycieblondynki.blox.pl
          • Ta teoria podoba mi się bardzo. Dzięki za rozwiązanie problemusmile
          • To jedyne logiczne wytłumaczenie, bardzo mi sie podoba smile))
            --
            omnia suffert omnia credit omnia sperat omnia sustinet
            • a kilka postów wcześniej nie pisałem o tym właśnie?...

              --
              X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
              postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
              donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
              • nie wiem. mozliwe. ale ja to tak właśnie odbieram smile


                --
                To wielka pokusa zostać aniołem,
                ale granica między byciem aniołem a niebyciem w ogóle jest niezwykle cienka.
                zycieblondynki.blox.pl
              • Pisałeś, ale w dużym skrócie, ja nie załapalem smile Zresztą - o ile Frank i jego
                luba to rzeczywiście syn Adama i córks Ewy, to już Aslan - to nie Chrystus. W
                palnie symbolicznym tylko i wyącznie, w planie fabularnym to Ktoś o randze i
                znaczeniu Chrystusa w świecie Narni. to tak gwoli uściślenia wink
                --
                omnia suffert omnia credit omnia sperat omnia sustinet
                • wampuko!!!

                  Aslan to nie Chrystus?... A jagnię na końcu "III"?... A zdanie, w którym Lewis
                  pisze w zakończeniu "VII", że "przestał wyglądać jak Lew"?...

                  --
                  X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
                  postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
                  donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
                  • Owszem, tak. To plan symboliczny. Wewnątrz Narni nie ma Chrystusa, jest Ktoś do
                    Niego podobny, Kto posiada Jego cechy, moc, status itp., ale wszystko wewnątrz
                    świata przedstawionego. Utożsamienie Aslan-Chrystus jest pomocne i wygodne w,
                    powiedzmy, "podręcznym" interpretowaniu historii narnijskich. Jeśli jednak
                    podejść do tego, jak do dzieła posiadającego swoje osobne miejsce (a
                    niewątpliwie tak jest), to oosbność tego miejsca dotyka również Aslana - jest
                    o s o b n y od Chrystusa. Plecy, które ukazuje Aslan atakującym paskudom w
                    zohydzonej szkole brytyjskiej w finale części czwartej to też echo przejścia
                    Boga, którego Oblicza nie mógł zobaczyć prorok. Nie mówimy jednak, że Aslan w
                    tej sytuacji jest JHWH, ale że jest Kimś, kto powtarza Jego gest.
                    Może niejasno się tłumaczę, nie jestem filologiem, brak mi słownictwa do
                    wyrażenia swoich myśli. Wybacz, rilianie, napisałem, jak umiałem smile
                    --
                    omnia suffert omnia credit omnia sperat omnia sustinet
                    • Aslan powtarza gest JHWH? czyżby politeizm?

                      --
                      X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
                      postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
                      donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
                      • wyczuwam ironię?
                        --
                        omnia suffert omnia credit omnia sperat omnia sustinet
                        • a oczywiście smile

                          --
                          X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
                          postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
                          donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
                • " - Tu nie chodzi o Narnię, wiesz przecież - łkała Łucja. - Tu chodzi o CIEBIE.
                  Nie spotkamy CIEBIE. A jak mamy ży, nigdy już ciebie nie spotykając?
                  - Ależ spotkasz mnie jeszcze, kochanie - powiedział Aslan.
                  - Czy ty... czy tam jesteś również, panie? - zapytał Edmund.
                  - Jestem - rzekł Aslan. - Ale tam noszę inne imię. Musicie mnie rozpozna pod
                  tym imieniem. Właśnie dlatego zaprowadzono was do Narnii. Przez to, że
                  poznaliście mnie trochę tutaj, będziecie mogli pozna mnie lepiej tam."

                  To z przedostatniej strony Wędrowca do Świtu. Masz tu jakiś 'plan symboliczny'?
                  • no właSnie!!!!! tego cytatu mi brakowałosmile
                  • Znajdzie się. Symbol może mieć różną wykładnię, co różni go od jednoznacznej
                    alegorii. Tutaj nie pada wyraźne nawiązanie do żadnego z bóstw, bogów, czy
                    Bogów ziemskich, dlatego upieram się przy symbolice. Poza tym nie chodzi o
                    rozparcelowywanie wink się po fragmentach tekstu, ale o jego całościowe ujęcie.
                    --
                    jestem nonkonrofmistą: swój niezłomny ascetyzm
                    zwalczam konsekwentnym hedonizmem
                    • wampuka napisał:

                      > Znajdzie się. Symbol może mieć różną wykładnię, co różni go od jednoznacznej
                      > alegorii. Tutaj nie pada wyraźne nawiązanie do żadnego z bóstw, bogów, czy
                      > Bogów ziemskich, dlatego upieram się przy symbolice. Poza tym nie chodzi o
                      > rozparcelowywanie wink się po fragmentach tekstu, ale o jego całościowe ujęcie.


                      Możesz rozwinąć? Jaką wykładnię (a właściwie jakie wykładnie, bo
                      przecież "różna" sugeruje liczbę mnogą) mogą mieć symbole użytw w opisanej
                      powyżej scenie z Podróży Wędrowca do Świtu?
                      Czy Twoim zdaniem może być tak, że pojedyncze sceny w swej wykładni staną w
                      sprzeczności z "całościowym ujęciem"
                      --
                      No co jest?!
                      mam ci paznokcie poobgryzać?
                      • Nie wiem, czy tak moze być, direto. Myślę, że tak bywa, ale czy akurat w tym
                        wypadku - nie jestem w stanie powiedzieć. Bedę jednak bronił mojej "upartej
                        symboliki". Aslan nie mówi o sobie używajac konkretnego imienia Boga. Patrząc z
                        zewnątrz, znając dorobek artystyczny i światopogląd CSL, łatwo jest nam
                        przyporządkować ten fragment do chrześcijańskiej wizji Boga. Jednak przez swoją
                        niejednoznaczność, czy może lepiej, niedoprecyzowanie, scena ta nie jest
                        alegoryczną, ale symboliczną. Pewnie gdybym miał większa wiedzę religioznawczą,
                        znalazłbym boga (bogów) pasującego interpretacyjnie. Takiej wiedzy, niestety,
                        nie mam, religioznawstwo to trudna sztuka. Jednak niech wystarczy to, że chyba
                        żadna z gałęzi chrześcijaństwa nie mogłaby zawłaszczyć sobie Narni jako "po
                        swojemu napisanej". Mieszczą się tu świadkowie Jehowy, katolicy, protestanci,
                        nurty łączące chrześcijaństwo i New Age i inni bracia w wierze (kolejność
                        przypadkowa). Czy już taka szeroka gama interpretacji nieprzyprawia o zawrót
                        głowy wink ?
                        Wiem, że wszystkie te wyznania łączy Chrystus. Jednak każde z nich ma na Niego
                        nieco inny pogląd. Znam takich, co za te poglądy mogliby umiowanym braciom w
                        wierze włosy z głowy wyrywać. A tu literatura pięknie nas połączyła smile
                        --
                        jestem nonkonrofmistą: swój niezłomny ascetyzm zwalczam konsekwentnym hedonizmem
          • bardzo mi sie podoba ta wersjasmile w koncu dzieci to córki Ewy i synowie Adama
    • Oczywiscie, ze Boze Narodzenie moglozostac wprowadzone przez Franka i Helen.
      --
      Aurë entuluva!
      • Tylko dlaczego miałoby być kultywowane przez mieszkańców Narnii?
        Przecież Boże Narodzenie musiało być dla nich pustym słowem, w powyższym przypadku jedynie świąteczną tradycją - jak powiedziała Jadis 'to obżarstwo, to marnotrawstwo czasu, to folgowanie swoim żądzom' - jedynie 'komercyjną', bo połączoną z rozdawnictwem prezentów imprezą, nie posiadającą żadnego uczuciowego, sakralnego, czy podniosłego charakteru.

        Mało tego, jeśli Bogiem był narnijski ‘Władca zza morza’, a jego namiestnikiem ‘Syn Władcy zza morza’, to kultywowanie Bożego Narodzenia byłoby niejako odstępstwem od wiary, której jedynym przedmiotem dla wielu pokoleń Narnijczyków był Aslan.

        Co ciekawe, BN znika z tradycji narnijskiej wraz ze śmiercią Jadis, i nie jest wspomniane ani jednym słowem (jeśli się mylę to poprawcie) w żadnej innej książce, pomimo, że w ‘Srebrnym Krześle’ zaczyna się przecież zima, a pomimo to, nie ma mowy o przygotowaniach do BN.
        • Święto o nazwie Boże Narodzenie mogło mieć zupełnie inny charakter w Narni -
          wewnątrz tego świata Aslan nie jest Chrystusem i nie robi tego, co w
          Ewangeliach. Mimo że my takie wrażenie odnosimy i tak to interpretujemy.
          --
          Aurë entuluva!
        • Nie jest wspomniane, ale to nie znaczy, ze go nie obchodza. Nawet w Srebrnym
          Krzesle jestesmy w Narni tylko na poczatku zimy i zbyt krutko, zeby sie czegos
          dowiedziec. Kaspian wyplywa w moze jeszcze przed Swietem Jesieni, a gdy dzieci
          wracaja, najpierw powrot krolewicza, potem smierc starego krola przykuwa
          calkowicie uwage wszystkich.
          Zreszta dzieci sa tam tylko kilkanascie godzin - mogly nie widziec przygotowan.
          W koncu Narnia to nie hipermarket, gdzie koledy gra sie od listopada, a choinki
          stawia zaraz po Wszystkich Swietych uncertain
    • Bardzo.
    • Mnie też się Boże Narodzenie w Narnii nie podoba - może i zwierzęta usłyszały o
      nim od Franka i Helen, ale co w takim razie robił tam Św. Mikołaj w czerwonym
      płaszczu jak jagody ostrokrzewu - albo z reklam Coca-Coli - Biskup z Mitry -
      osoba symbol nie z tego świata w szafie?
      No nigdy nie było tak dosłownie - mówi się w naszym świecie można znaleźć
      Aslana pod innym imieniem i ten kto patrzy i chce widzieć nie przeoczy go -
      więc może ten, Kto Obdarowuje nie musiałby się ubierać w ten nieszczęsny
      płaszcz... i mieć białej brody ale to w końcu z jego worka pochodzą te ważne
      prezenty dla rodzeństwa.....
      Zgrzyta mi to....

      Pzdr

      amelia25
      • no tak. mi ten Mikołaj też z zadnej strony nie pasuje smile
        no ale reklama działa cuda tongue_out
        ale o ile mnie wzrok nie mylił w filmie nie był w czerwonym plaszczu


        --
        To wielka pokusa zostać aniołem,
        ale granica między byciem aniołem a niebyciem w ogóle jest niezwykle cienka.
        zycieblondynki.blox.pl
        • Filmu nie widziałam, (jeszcze) a w książce pomykał na czerwono wink

          "To rzeczywiście były sanie i to rzeczywiście były reny w uprzężach
          przyozdobionych dzwoneczkami. Były jednak większe od renów Czarownicy i nie
          białe, lecz brązowe. A na saniach siedziała postać, którą każdy rozpoznał bez
          trudu, jak tylko na nią spojrzał. Był to rosły mężczyzna w jaskrawoczerwonym
          płaszczu z kapturem (tak czerwonym jak jagody ostrokrzewu), z długą siwą brodą,
          która opadała mu na piersi jak spieniona kaskada. Każdy go od razu rozpoznał,
          ponieważ - choć osobistości tego typu można spotkać tylko w Narni - w naszym
          świecie (w świecie po tej stronie szafy) widzi się go często na obrazkach i
          wysłuchuje o nim różnych opowieści. Ale oczywiście obrazki to co innego, a żywa
          postać w Narni - co innego. Na niektórych obrazkach w naszym świecie Święty
          Mikołaj wygląda tylko śmiesznie i wesoło. Teraz, kiedy dzieci przed nim stały,
          mogły stwierdzić, że w rzeczywistości jest zupełnie inny. Był tak wielki, tak
          miły i tak prawdziwy, że choć czuły wielką radość z tego spotkania, stały
          onieśmielone i poważne.
          -A więc wreszcie jestem! - powiedział. - Długo nie pozwalała mi przybyć, ale
          wreszcie jestem. Aslan jest już w drodze. Czary wiedźmy tracą swą moc.
          I Łucja poczuła, jak przebiega przez nią ten dreszcz najgłębszej radości, jaką
          można odczuć tylko wtedy, jeśli się jest poważnym i nic się nie mówi.
          -A teraz - powiedział Święty Mikołaj - trochę prezentów... "

          C.S. Lewis "Lew, Czarownica i Stara Szafa"

          • w ksiazce wiem ze tak. a na filmie az sprawdzę z ciekawosci smile


            --
            To wielka pokusa zostać aniołem,
            ale granica między byciem aniołem a niebyciem w ogóle jest niezwykle cienka.
            zycieblondynki.blox.pl
            • W brytyjskim serialu na pewno coca-colowy był, właśnie obejrzałem po raz
              kolejny w oczekiwaniu na film.
              --
              omnia suffert omnia credit omnia sperat omnia sustinet
              • a w filmie był jednak czerwony. ale wygladało to bardziej jak zwykły płaszcz a
                nie reklama coca-coli. nawet nie poznałabym ze to św. Mikołaj jakbym wcześniej
                nie czytała ksiązki smile
                ale to nawet chyba lepiej smile


                --
                To wielka pokusa zostać aniołem,
                ale granica między byciem aniołem a niebyciem w ogóle jest niezwykle cienka.
                zycieblondynki.blox.pl
                • Dokładnie tak - wielkie dzięki za subtelny płaszcz Mikołaja... wink
                  • amelia25 napisała:

                    > Dokładnie tak - wielkie dzięki za subtelny płaszcz Mikołaja... wink

                    Nie każdemu sie to podoba. W jednej recenzji przeczytałam:
                    "...Byłbym zapomniał. Jedna scena mi się zupełnie nie spodobała i w zasadzie
                    więcej popsuła niż wyjaśniła. Gdy dzieci w towarzystwie bobrów uciekają przez
                    zamarznięte jezioro uciekając przez Białą Czarownicą, zamiast Czarownicy
                    pojawia się jakiś brodaty grubas w saniach. Co więcej, dzieci od razu poznają
                    kim jest. Domyślenie się kim jest grubas zajęło mi kilka chwil, gdyż nigdzie
                    nie pada jego imię. A kim jest grubas? Świętym Mikołajem. Tak, tak... Miejsce
                    dla Świętego w Narnii też się znalazło. W dodatku wręcza dzieciom prezenty
                    (łuk, miecz, tarczę, magiczną miksturę). A czemu nie bobrom? Nie mam pojęcia.
                    Czyż nie byłoby lepiej, gdyby były to prezenty od Aslana? Widać według Lewisa
                    tak ma być. Szkoda...."

                    Całość tu: www.spychalski.info/index.php?option=content&task=view&id=9

                    Ale to jakiś malkontent. Nie podoba mu się, że nie było krwi.
                    Wyobrażacie sobie iść z dzieckiem na Narnię, gdzie leje się krew?

                    --
                    No co jest?!
                    mam ci paznokcie poobgryzać?
      • A ja jakos wciaz nie wierze, ze angielski 'Father Christmas' to Swiety
        Mikolaj....
        Wydaje mi sie racze jakas ichnia odmiana aniolka, ktory co roku przynosi
        prezenty pod choinke smile
        Jezeli Aslan zgodzil sie, zeby w Narni obchodzono Boze Narodzenie (a pewnie sie
        zgodzil, skoro obchodzono), to czemu mialby sie nie zgodzic na prezenty?
        Skoro moze przenosic miedzy swiatami rodzenstwo Pevensie czy Telmarow (Ksiaze
        Kaspian), to czemu nie innych? Skoro rodzice czworki dzieci tez trafiaja do
        Kraju Aslana (Ostatnia Bitwa), tylko do innej czesci, to dlaczego chocby i
        Swiety Mikolaj nie moze trafic do Narnii?
      • w książce jest podkreślone że Mokołaj wyglądał zupełnie inaczej niż to sobie
        dzieci wyobrażały był bardziej PRAWIDZIWY nie miał nic wspolnego z wizerunkiem
        jaki wymyśliłą coca cola. skoro te 2 światy miały ze sobą łączność mogli takze
        słyszeć o św. Mikołaju tak samo jak o Bożym Narodzeniu mogli za to obchodzić je
        zupełnie inaczej niż w naszym swiecie .Mogło byc traktowane jak piękmy mit
        przkazywany z pokolenia na pokolenie opowiadający miedzy innimi o realiach
        świata z którego pochodzili pierwsi ludzie z Narnii pamietajmy ze pozniej gdy
        nastała wieczna zima istoty w Narnii były bardzi przywiazane do przepowiedni
        mowiacej o 4 tronach i o córkach Ewy i synach Adama dlaczego nie mieli by sobie
        odpowiadac legedn o siwcie skad przochodzili a pozniej po nastaniu wiosny
        obochdzic Boże Nardzodzenie nie tak jak obochodzimy je dzisiaj tylkko jako
        symobl łacznosci obu światów a tak w ogole czy my oby rozumiemy sens i
        pochodzenie kazdego zwyczaju jaki obchodzimy? czasami w ogole nie zdajemy sobie
        spawy z genezy i pierwotego kształtu smile
        • salvador6 napisała:

          > w książce jest podkreślone że Mokołaj wyglądał zupełnie inaczej niż to sobie
          > dzieci wyobrażały był bardziej PRAWIDZIWY nie miał nic wspolnego z
          wizerunkiem
          > jaki wymyśliłą coca cola. skoro te 2 światy miały ze sobą łączność mogli
          takze
          > słyszeć o św. Mikołaju tak samo jak o Bożym Narodzeniu mogli za to obchodzić
          je
          >
          > zupełnie inaczej niż w naszym swiecie .Mogło byc traktowane jak piękmy mit
          > przkazywany z pokolenia na pokolenie opowiadający miedzy innimi o realiach
          > świata z którego pochodzili pierwsi ludzie z Narnii pamietajmy ze pozniej gdy
          > nastała wieczna zima istoty w Narnii były bardzi przywiazane do przepowiedni
          > mowiacej o 4 tronach i o córkach Ewy i synach Adama dlaczego nie mieli by
          sobie
          >
          > odpowiadac legedn o siwcie skad przochodzili a pozniej po nastaniu wiosny
          > obochdzic Boże Nardzodzenie nie tak jak obochodzimy je dzisiaj tylkko jako
          > symobl łacznosci obu światów a tak w ogole czy my oby rozumiemy sens i
          > pochodzenie kazdego zwyczaju jaki obchodzimy? czasami w ogole nie zdajemy
          sobie
          >
          > spawy z genezy i pierwotego kształtu smile


          Bardzo ciekawa interpretacja. Przeoczyłam ja wcześniej, bo nie miałam ostatnio
          czasu bywać na forum, dlatego cytuję w całości, bo mi się podoba smile

          --
          "Czego oni ich uczą w tych szkołach!"
    • Co do Mikołaja... czytaliście "Wiedźmikołaja" Pratchetta? Ja mam wrażenie, że
      ten narnijski święty Mikołaj jest tym samym, czym Wiedźmikóaj dla Swiata Dysku,
      personifikacją odrodzenia słońca, odrodzenia przyrody. Wrażenie, trudno ubrać w
      słowa.
      Jeżeli w Narni było jakies przesilenie zimowe, to na pewno było i święto, i
      jakaś postać z podarkami.

      --
      Należę do Kwietniowych Mam 2005
      • Nie wiem, czy to jest w książce - nie pamiętam, a jeszcze nie doczytaliśmy do
        tego miejsca (powtarzamy sobie czytanie książki, zeby porównać z filmem) ale
        jest na filmie taka scena, kiedy św Mikołaj po rozdaniu prezentów odjeżdza i
        łucja tak cichutko, ale z wyczuwalnym w głosie tryumfem mówi coś w
        rodzaju "widzicie! a (ktoś) mówił, że on podobno nie istnieje" I ja tak sobie
        myślę, że gdy Lewis pisał "Lwa..." to postrzegał Narnię jako krainę
        ucieleśnienia wszystkich mitów. Przecież on sam przez wiele lat twierdzi, ze
        Chrystus jest jednym z wielu mitów a potem uznał, że jest jedynym mitem, ktory
        wydarzył się naprawdę (przynajmniej jeśli chodzi o _nasz_ świat)
        W tym kontekscie św Mikołaj jak najbardziej pasuje do Narni smile
        --
        No co jest?!
        mam ci paznokcie poobgryzać?
        • Pozwolicie, że odświeżę stary wątek.
          Wydaje mi się, że Narnia z "Lwa, czarownicy..." jest taką trochę krainą z
          dziecięcych baśni. Jest określana jako kraj, w którym "od stu lat trwa zima,
          ale jeszcze nie było Bożego Narodzenia". BN jest tu po prostu częścią zimy,
          wydarzeniem, na które czekają dzieci, czasem rozdawania prezentów. Faktycznie
          do narnijskiej mitologii - i teologii - nie pasuje w żaden sposób...
          --
          Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.