powiem wprost...ryczeć mi się chce, bo właśnie ktoś nam sprzątną sprzed nosa
działkę...
To już trzecia działka przy której nas załatwili w ten sposób. OK z pierwszymi
dwoma to może trochę długo się zbieraliśmy (raz miesiąc , a raz półtorej
miesiąca)ale tu, decyzja podjęta w trzy dni, po sprawdzeniu w urzędzie miasta
i w księgach, a najgorsze jest to, że ubiegła nas osoba, która mieszka w
sąsiedztwie tej działki i u której byliśmy się zapytać o kwestie własności
drogi dojazdowej do "naszej" działki,więc niejako sami ją podsunęliśmy
nabywcy....on przebił nas ceną no i klops...ironia losu polega na tym , że
poprzednią działkę zwinęła nam najprawdopodobniej osoba z urzędu miasta, bo
gdy pytałam się o warunki zabudowy, była bardzo żywo zainteresowana (cyt.
"aaa..więc jest to na sprzedaż...no..no. ciekawe...")inne okoliczności też na
to wskazują to tylko "naprowadziło" mnie na trop ;)
Ja już mam dość czuję się jak pośrednik działek...
Zastanawiam się, może niepotrzebnie pytamy się sąsiadów i sprawdzamy stany
prawne... No ale jak można kupować działkę bez sprawdzenia czy nadaje się pod
zabudowę w MPZP lub bez sprawdzenia czy nie ma służebności itd.
Czy to ja mam pecha, czy tak się czasem dzieje?
Czy ktoś z Was kupował działkę "w ciemno", czy jednak sprawdzacie
wszystko...bo może my się za to źle zabieramy??? Może najpierw zadatek, a
potem sprawdzanie...no ale jak coś będzie nie tak to trzeba odzyskać kasę , a
tu może być czasem kłopot...
Proszę poradźcie coś
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.