Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    10 zasad domowego savoir-vivre'u

    11.07.11, 15:41
    Można oczywiście zaproponować, by jeszcze zostali oczywiście, ale nienachlanie.

    Dziękuję za wesoły akcent w tym bardzo ciekawym tekście :-D
    Edytor zaawansowany
    • gdy_gdy 11.07.11, 15:57
      Standard...polska wiocha. Z drugiej strony czasem trudno w psią kupę nie wdepnąć....
    • Gość: kion666 IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.11, 18:48
      dla mnie niekulturalne jest jak ktoś włazi mi w brudnych buciorach do domu. Mój dom, moja podłoga, ja ją czyszczę, a ksiądz mi z ministrantami jej nie wyczyści po kolędzie. Skąd te dziwne obyczaje łażenia w butach po domu???
    • Gość: gość IP: *.home.aster.pl 11.07.11, 19:25
      zdejmowanie butów to typowo wiejski zwyczaj (zostawianie butów roboczych, często faktycznie ubłoconych w sieni) i w tamtych okolicznościach uzasadniony, w pozostałych nie. Jak komuś droższa podłoga, to niech gości nie zaprasza. Że nie wspomnę o istnieniu wycieraczek itp. (żeby nie było, uwielbiam chodzić boso i szanuję czyjąś pracę i podłogę - jak mam naprawdę mokre/rudne buty sama ściągam, ale zmuszanie mnie i wyciąganie (o zgrozo!) "gościnnych" kapci wzbudza moje najgorsze uczucia, z których obrzydzenie jest pierwszym)
    • eruiluvatar 12.07.11, 08:03
      > zdejmowanie butów to typowo wiejski zwyczaj

      Powiedz to Japończykom ;)
    • Gość: ichi51e IP: *.home.aster.pl 12.07.11, 09:00
      jak sie patrzy po nazwiskach to jak wszedzie i w japonii wiekszosc wskazuje na pochodzenie chlopskie... Tanaka...

    • eruiluvatar 12.07.11, 10:34
      Oczywiście, bo u nich z pewnością wynika to z chłopskiego pochodzenia, a nie kultury i paru innych oczywistych powodów. Polecam się doedukować.
    • Gość: ichi51e IP: *.home.aster.pl 25.08.11, 17:36
      tak samo wynika to u nich z chlopskiego pochodzenia jak i u nas - czyli wcale - gratuluje umiejetnosci zrozumienia ironii...
    • Gość: sir nick IP: *.samar.pl 26.08.11, 09:53
      Skoro buty to nie odłączna część garderoby to idźmy dalej. Po co w zimę zdejmować kurtkę, czapkę, szalik, rękawiczki? Może tak się będziemy "gościć". Tylko niech gospodarz założy kurteczkę i czapkę.
    • Gość: Oj IP: *.4web.pl 30.08.11, 12:02
      "Nieodłączna" razem, "w zimie" lub "zimą"! Nic dziwnego, że i buty każesz gościom zdejmować, kultura emanuje z Twojego postu ;)))
    • Gość: XXX IP: *.ip.netia.com.pl 25.08.11, 14:19
      zwłaszcza, jeśli gospodarz ma dzieci - gość wejdzie w kupę, czyjeś plwociny, a dzieci bawią się potem w tym, co gość przyniósł na swoich butach.
    • Gość: jdjdjd IP: *.ip.jarsat.pl 30.08.11, 14:08
      to jak masz dzieci nie zapraszaj gosci, idz się spotkac w restauracji
    • Gość: b0b IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.11, 14:09
      Z pewnością głupio wyglądają panie w sukniach i klapkach albo panowie w garniturach i skarpetach. Zwłaszcza gdy tancza.
      Problem polega na tym, że ten rodzaj etykiety nie do końca pasuje do naszych realiów - Większość z nas mieszka w kilkupokojowych mieszkaniach, gdzie nie ma miejsca na wydzielenie części typowo gościnnej. Goście przebywaja zazwyczaj w pokoju gościnnym, który jednocześnie jest często jadalnią, miejscem zabaw dzieci, a bywa, że i sypialnią. Inaczej zapewne wygląda sprawa, kiedy ktoś ma dom (nie mylić ze 150m domkiem).

      Osobiście jestem zwolennikiem niezdejmowania butów na przyjęciach i nie oczekuję tego od gości. Nie przypominam sobie aby ktoś naniósł błota czy innego syfu do domu. Następnego dnia po prostu musze umyć podłogę, zanim dziecko zacznie buszować po podłodze.


    • Gość: jkj IP: *.ip.jarsat.pl 30.08.11, 14:09
      albo umyj podlogę po gosciach i tyle
    • mimija 30.08.11, 22:08
      Bez butów? Koszmar!!! Zdejmowanie butów pochodzi ze wsi, chłopi przed wejściem do domu ściągali buty. Toż to zostało opisane już w "Weselu". A dzieciom raczej owoce, niż słodycze! O słodyczach decydują rodzice, a to nic zdrowego. Trochę rozumu i umiaru nie zaszkodzi.
    • Gość: kasia IP: *.icpnet.pl 06.06.12, 22:22
      o jeju, jeju: dzieci ma gospodarz: i co z tego?? jak zapraszasz gości to musisz sobie z tym jakoś poradzić. tak samo, jeśli masz sosnowy parkiet, albo cokolwiek innego. nawet raczkujące dziecko nie jest uzasadnieniem nakazywania gościom chodzenia boso, w skarpetach itp.
      jeśli goście to dla Ciebie kłopot i bałagan: to NIE ZAPRASZAJ GOŚCI
    • lia.13 07.06.12, 17:03
      mnie zadziwia ta dyskusja o tyle, że
      1. nikt w mieszkaniu przyjęć nie urządza.
      2. W domu jest pokój gościnny i łazienka na dole, po których sobie goście mogą łazić do woli, ale już do góry, do sypialni czy pokoi zabaw dla dzieci to mi już wara
      3. Ty tak na serio idziesz do kogoś zimą na przyjęcie i siedzisz tam przez 3-4 godziny w kozakach?
      Woow, no ja bym tak nie potrafiła. Idąc do kogoś w gości nie chodzę w butach, o ile:
      a) nie ma ku temu warunków (bo np. sa tam małe dzieci, a na podłodze włochate dywany)
      b) pogoda temu nie sprzyja, czyli słota lub śnieg, a buty ocieplane.
      Zabieram z sobą jakieś letnie laczki, sandałki czy czółenka. I szafa gra. Przegrzanie stóp to katastrofa. Latem, gdy jest ciepło i sucho na ulicach nie widzę problemu w łażeniu komuś w butach po domu, oczywiście tylko w wytyczonych przez państwa domu rewirach ;)
    • Gość: jejka IP: *.giment.net 14.06.12, 23:56
      nawet raczkujące dziecko nie jest uzasadnieniem nakazywania gościom
      > chodzenia boso, w skarpetach itp.
      > jeśli goście to dla Ciebie kłopot i bałagan: to NIE ZAPRASZAJ GOŚCI

      A masz małe dziecko???
      Uwierz mi raczkujące dziecko "zbiera" wszystko co jest na podłodze i nie zawsze go zatrzymasz, bo maluch chodzi tam gdzie ma ochotę, a nie tam gdzie akurat ty mu będziesz kazać. Poza tym goście to nie tylko przyjęcia, ale także ktoś kto wpadnie na chwilę. I wyobraź sobie, że wejdzie ci ktoś do domu z błotem lub śniegiem na butach i wmaszeruje ci na puchaty dywan lub będzie "tańcował" obok twojego dziecka bawiącego się na podłodze. No ale ty oczywiście z uśmiechem na ustach pozwolisz na to, bo przecież zdjęcie butów jest takie wieśniackie...

      Dla mnie kulturalny człowiek to taki, który zdejmie te buciory przed wejściem do kogoś do domu/mieszkania i w ten sposób uszanuje pracę Pani domu i jej dom, a nie taki człowiek, który uważa, że jest to szczytem arogancji.
    • Gość: pozdrawiam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 23:06
      I wycieraczka sprawi młocie że syf z ulicy nie będzie na twoich butach?? Ręce to przepraszam myjesz czy wycierasz?? A po ulicy nimi nie chodzisz.
    • klonpvv 26.08.11, 02:14
      Młot to super text jak się rozmawia ze znajomymi
      W miejscu publicznym to wiochą zalatuje i jest tak samo kulturalne jak wtarcie komuś gówna w dywan, spod buta.
      --
      ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
      www.youtube.com/watch?v=3w3gum1Z1Nw&feature=related
    • Gość: tez gosc IP: *.adsl.highway.telekom.at 30.08.11, 22:20
      zgadzam sie z toba i z autorem tekstu( od czego wycieraczka, w razie czego zabrac obuwie zmienne , proponowanie komus kapci to zgroza moim zdaniem , porownanie do bielizny osobistej jest bardzo trafne itd)ale jak widac znow rozpeta sie dyskusja.Ciekawa jestem il ejeszcze bedzie wpisow?
    • anew3 30.08.11, 22:25
      zgadzam sie z toba i z autorem tekstu( od czego wycieraczka, w razie czego zabrac obuwie zmienne , proponowanie komus kapci to zgroza moim zdaniem , porownanie do bielizny osobistej jest bardzo trafne itd)ale jak widac znow rozpeta sie dyskusja.Ciekawa jestem il ejeszcze bedzie wpisow?
    • kazik12groszy 10.01.12, 12:30
      typowo wiejski? ja np często zdejmuję buty, bo jest mi po prostu nie wygodnie.
      --
      Polak potrafi!!!:),Polscy naukowcy udoskonalili najpopularniejszy izolator
    • Gość: hey IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 20:05
      A tu to ze wsi ? (zabitej dechami?)
    • Gość: Ada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.11, 22:16
      Nie tylko nie powinno się proszonych gości "wyciągać " z butów, ale gospodarze powinni również być w butach. Elegancka sukienka, wytworna fryzura, krawat i marynarka, a na nogach kapcie. Żenada.
    • 3_po_3 30.08.11, 12:21
      Żenadą to jest goszczenie sie w domu od tego są puby, knajpy itd

      A już buractwem do kwadratu jest impreza nocna ze głośną muzyką, wrzaskami.itp. Tak "bawią się" tylko oszczędzajace na wszystkim sknerusy.
    • Gość: jkj IP: *.ip.jarsat.pl 30.08.11, 14:13
      Bez przesady, ze musi byc wielka impreza. Jak przychodza do nas 2 parki na brydza to glosno nie jest,mamy isc do pubu?bez przesady. A co do ubioru - garniturow nie ma, ale kobietki np w sukienkach - to co maja szpilki zdejmowac i na boso biegac? a faceci w skarpetach frottowych? ZAwsze mowię zeby nie zdejmowali, a jak koniecznie chcą na bosaka to nie zabraniam:)
    • dzioucha_z_lasu 30.08.11, 13:56
      Bez jaj - jak często przyjmujesz w mieszkaniu gości w galowych strojach - suknie i garnitury z krawatem? To co to za opowieści o tych kapciach do balowych sukien. W takich strojach imprezuje się na mieście i nie ma problemu kapci.

      --
      --------------
      Bądź jak ptak...
    • Gość: mmmmmmmmm IP: *.ip.jarsat.pl 30.08.11, 14:15
      nie musza byc od razu nie wiadomo jakie suknie, ale jak kolezanki sa w spodniczkach i ladnych butach to tez nie wypada prosic o zdejmowanie, tak samo facetow, zeby swoje skarpetki prezentowali, nawet jesli w jeansach i koszulach są
    • stefanpajonk 30.08.11, 15:46
      znając polską mentalność goście przyjdą w graniaku i sadałach albo japonkach w polsce to nic zdrożnego, a często obuwie robocze jest też tym wyjściowym.
    • Gość: "gość" portalu:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.11, 08:15
      Osobiście podoba mi się sposób utrzymywania kontaktów w Hiszpanii. Tam nikt nikogo nie zaprasza do domu. Wszelkie towarzyskie spotkania odbywają się w barach i restauracjach. Dom jest tam czymś prywatnym, a nie miejscem do przyjmowania gości. Oczywiście są wyjątki, ale generalnie rzadko mi się zdarzało widzieć domy moich znajomych.
      Wchodzenie w butach? I tak i nie. Dobra kultura powoduje że zarówno gospodarz jak i gość wie co powinien zrobić. Jeśli jest zima i jesteśmy w umoczonych przez śnieg i brudnych od piachu i soli butach, to bierzmy buty na zmianę. Bo brakiem kultury byłoby łażenie w takowych po czyimś domu. Natomiast kulturą gospodarza będzie takie przygotowanie domu, aby sami gości nie czuli się skrepowani lśniąco białym dywanem. Dlatego na czas imprezy zwyczajnie go zwińmy. Cała kultura sprowadza się w tym wypadku do tego aby obie strony nie zwalniały się z racjonalnego myślenia. Jak na ten przykład poczuje się osoba której każemy zdjąć buty, a ona dobrze wie, że ma problemy z potliwością i wszyscy będą narażeni na niemiłą woń?
      Słodycze dzieciom? Głupszego pomysłu autor już chyba nie znalazł... Niektóre dzieci są wychowywane bez słodyczy, więc takie "dokarmianie" może być policzkiem dla rodziców, kiedy w dziecięcej głowie zrodzi się myśl, że wujek jest fajny,a rodzice okropni. Tu też warto o zdrowe myślenie. Zadzwoń i spytaj co kupić dziecku, jeśli już masz ochotę.
      GENERALNIE JEŚLI OPRZEMY CAŁĄ KULTURĘ O RACJONALNE MYŚLENIE, A NIE PODEJŚCIE TYPU "A CO MNIE TO OBCHODZI - I TAK ZROBIĘ JAK MI PASUJE" TO WSZYSTKIM BĘDZIE MILEJ I ŁATWIEJ. Nie da się spisać reguł. Każde towarzystwo, każda impreza ma swój poziom, styl, zasady i to one powinny być wyznacznikiem zachowania. Na imprezie z moimi najlepszymi kumplami, możemy zrobić wiele rzeczy których nigdy nie zrobi się na spotkaniu biznesowym połączonym z prezentacją. Najlepiej jest zawsze myśleć, myśleć i jeszcze raz myśleć.
    • Gość: savage IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 17:20
      Twoja podłoga , to nie zapraszaj gosci...WIocha Wiocha i jeszcze raz Wiocha !
    • qig-ong 30.08.11, 19:49
      To niesamowite, jak chamy upierają się przy swoich "jedynie słusznych" zwyczajach. Można im tłumaczyć wielokrotnie, że zdejmowanie butów u kogoś i zmuszanie do tego gości to wiejski zwyczaj (ubłocone z pola trzewiki lub walonki zostawiamy w sieni), a oni i tak będą przekonani o swoich racjach...Szkoda, że podział klasowy tak się zamazuje - potem człowiek zostaje zmuszony do paradowania na "przyjęciu" w garniturze i w skarpetkach (a już przezabawne są panie w wieczorowych strojach i pończoszkach bez butów). Przy okazji - ad. pkt 5 - nie mówi się "na boso", tylko "boso" lub "na bosaka" :)
    • only.devil 31.08.11, 05:44
      Niestety nie da się.Cham do końca życia pozostanie chamem.Może nabrać trochę ogłady ale w każdej poważniejszej sytuacji chamstwo i prymitywizm wyjdzie na wierzch.
      Zresztą wystarczy poczytać te komentarze.A`propos zdejmowania butów itp. Skąd tacy ludzie się biorą?
    • rikol 15.12.11, 14:36
      Myslalby kto, ze 99% Polakow to arystokraci. A w rzeczywistosci to jest moze 1%.

      Wchodzenie w butach nie jest dobre w polskich warunkach, gdzie ulice sa brudne, chyba ze ktos ma palac. W innych krajach ulice sa czyszczone codziennie (w Hiszpanii sie normalnie myje ulice i chodniki), wiec spokojnie mozna wejsc w butach do mieszkania.
    • Gość: Pasqd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 22:04
      Księdza się do domu nie wpuszcza, bo kradnie srebrne i złote kielichy ;]
    • Gość: taka prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 23:05
      Buraczku. A kto będzie po tobie błoto sprzątał i syf który przyniesiesz. W buciorach z ulicy łazić po dywanie. Szczyt wiochy i braku kultury.
    • Gość: Oj IP: *.4web.pl 30.08.11, 12:05
      Buraczku, Ty będziesz sprzątać, chyba że masz służącą, wtedy ona Cię zastąpi. Nie chcesz sprzątać - nie zapraszaj gości. Zapraszasz - zachowuj się kulturalnie i nie zmuszaj ludzi do chodzenia boso.
    • camparis 30.08.11, 20:22
      UFFFF jakie szczęście, że moi znajomi nie mają problemów ze zdejmowaniem butów. Dlaczego jest taki opór przez pokazaniem skarpetek? Może po prostu przed przyjściem do kogoś w gości załóżcie świeże? I nie będzie problemów? Niestety nie stać mnie na 800-metrowy dom z wydzieloną salą balową i szatnią z szatniarzem. Mam na podłogach drewno, które źle znosi kobiece szpilki - jakoś nie pomyślałam, że na moim szaleńczym metrażu będę robiła dyskoteki ;/

      --
      moje spojrzenie na Wrocław
      www.miastowroclaw.blox.pl
    • Gość: Zosia IP: *.4web.pl 30.08.11, 23:48
      Po to człowiek wymyślił buty, żeby w nich chodzić. Skarpetki nie są butami, zakładasz je, żeby ci było cieplej. Nie jest wygodnie w nich chodzić, to raz. A dwa: widziałaś ty kiedyś szpilki zakładane na skarpetki (poza Nelly Rokitą, rzecz jasna), bo ja nie!
      A skoro nie wpadłaś na to, że będziesz robiła dyskoteki i założyłaś sobie dziadowskie podłogi to po co te dyskoteki teraz robisz i zmuszasz ludzi do łażenia bez butów?
    • Gość: Antonin IP: *.dynamic.chello.pl 31.08.11, 00:15
      A ja myślałem, że natura wymyśliła coś lepszego do chodzenia - nogi. Buty nie są nogami.
      I przy okazji - po wejściu do swojego domu, rozumiem, nie zdejmujesz obuwia?
    • konichiwabitches 30.08.11, 23:49
      z bambusa.... i po problemie z sladami goscmi w ,,szpilkach'' :-)
    • Gość: Jura IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.11, 17:50
      To zdejmowanie butów to taka czesko-polska prowincjonalna moda.
    • Gość: fec IP: *.internetia.net.pl 11.07.11, 19:54
      mylisz się ...to właśnie "moda" zapożyczona z Niemiec , a konkretnie od niemieckich chłopów którzy zdejmowali obuwie przed wejściem do domu (wiadomo czemu:)...a te wszystkie rady ..wsadźcie sobie w buty :)Ja wolę już być "chamem" , ale człowiekiem, a nie jakimś robotem z zakodowanym zachowaniem..jakby życie było nudne żeby wszyscy zachowywali się wobec tych regułek , których na szczęście nikt nie przestrzega.Gdzie jest miejsce na wolność człowieka , luz , improwizacje?reguły zachowań..jak więc poznać , kto jest jakim człowiekiem?Na marginesie jestem ciekawy ilu znajomych ma autor tych porad i czy takich samych jak on? chociaż z drugiej strony można komuś radzić , a niekoniecznie samemu się do tego stosować..
    • elpik 12.07.11, 08:06
      fec - jestem z tobą.
      A po co mi takie wizyty gdzie się mam najpierw zastanawiać jaki upominek wypada kupić, później jak się zachować, kiedy wyjść że by było "zgodnie z zasadami" i żeby forumowi arystokraci nie powiedzieli, że "wiocha".
      Do domu zapraszam tylko ludzi z którymi się czuję na luzie i mogę sobie rybę nożem kroić.
    • Gość: rts IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 09:44
      Niech tak zostanie. Gmin zawsze był i zawsze będzie. Nie każdy może należeć do elity, ani nawet być po prostu kulturalnym człowiekiem. Jedz tę rybę z gazety nawet i nie myj rąk po wyjściu z toalety. Nie dziw się jednak, że człowiek kulturalny nie poda ci ręki.
    • elpik 12.07.11, 10:17
      No i się elita odezwała, co niedawno jeszcze za stodołę biegał się załatwiać.
      Gdybyś może coś poczytał oprócz poradników to byś zajarzył aluzję, kto obśmiewał arystokrację jedząc rybę nożem.
    • Gość: rts IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 10:37
      A co to znaczy "zajarzył", bo u nas za stodołą tego nie uczyli? :)
      Na marginesie - rybę je się nożem.
    • elpik 12.07.11, 11:04
      Na prawdę nie wiesz czy tylko się czepiasz?
      A pisząc o jedzeniu ryby nożem pokazujesz, że dalej nie jarzysz.
    • Gość: :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 12:04
      Wydaje się, że jesteś tu jedynym JARZĄCYM. :D
    • mmena 13.07.11, 12:04
      elpik napisał:
      > Na prawdę nie wiesz czy tylko się czepiasz?
      > A pisząc o jedzeniu ryby nożem pokazujesz, że dalej nie jarzysz.

      Jarzy, jarzy - a ryby je sie widelcem i nozem.
    • elpik 14.07.11, 11:05
      mmena napisała:

      > elpik napisał:
      > > Na prawdę nie wiesz czy tylko się czepiasz?
      > > A pisząc o jedzeniu ryby nożem pokazujesz, że dalej nie jarzysz.
      >
      > Jarzy, jarzy - a ryby je sie widelcem i nozem.
      A czemu tak? Bo Jacyków i Kwaśniewska tak mówią?
      A Jopończycy pałeczkami. I co? Chamy są, rąk nie myją i są złodziejami?
    • kela999 14.07.11, 17:28
      Te zasady powinien znać każdy , jak amen w pacierzu :)
    • elpik 12.07.11, 22:30
      A o niemycie rąk to można bardziej podejrzewać tych co w butach w domu chodzą. Dobrze wiedzieć i ręki nie podawać, albo zaraz potem umyć.
    • Gość: uncja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 10:33
      elpik napisał:

      > Do domu zapraszam tylko ludzi z którymi się czuję na luzie i mogę sobie rybę no
      > żem kroić.

      ??? a czymże innym miałbyś to robić? chyba nie drugim widelcem?
    • Gość: :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 10:38
      Naprawdę myślisz, że elpik ma nóż do ryby? :D
    • elpik 12.07.11, 11:05
      A w szkole to się nie czytało lektur tylko streszczenia?
    • Gość: Zenek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 11:38
      widzisz elpik tacy kulturalni, a nawet przedstawić się nie potrafią ;P
    • lipido 05.03.12, 08:54
      czytało czytało i lektury i streszczenia
      ------------------------------------------
      ogłoszenia nieruchomości warszawa
    • qig-ong 30.08.11, 19:54
      słusznie, że chcesz kroić rybę nożem, ale powinieneś to robić nożem do ryby (można sobie wyguglać i zobaczyć, jak takowy wygląda). Za komuny takich nie było i utarł się prostacki zwyczaj jedzenia dwoma widelcami. A poza tym, jeśli lepiej czujesz się w towarzystwie podobnych sobie prostaków, to dopóki sytuacja nie zmusi cie do bywania w eleganckim towarzystwie, to nie ma problemu. Inaczej narobisz sobie wstydu. I dlatego warto siebie i dzieci uczyć dobrych manier :)
    • rikol 15.12.11, 14:41
      U mnie w domu sa noze do ryb, kupione za komuny wlasnie. Wiec nie klam, ze wtedy nie bylo. Teraz je sie chamsko, w rekach hamburgery. Za komuny bylo bardziej kulturalnie.
    • lia.13 07.06.12, 17:15
      aż żal bierze, że chyba nikt z Was Lalki Prusa nie czytał i nie zapamiętał ze szkolnej ławy sceny Wokulskiego jedzącego rybę nożem, czym wywołał absolutne zgorszenie w towarzystwie polskiej arystokracji, co to nie wiedziała jak się rybę je, mimo, ze to sama szlachta była.
    • Gość: jj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 09:41
      No cóż, ignorant i człowiek źle wychowany zbuduje każdą teorię, aby usprawiedliwić swoją niewiedzę i niechęć do nauki. Dumnie obwieszcza, że woli być chamem. Czemu nie dodać "wolę być analfabetą i złodziejem"? Opisana w artykule wiedza to ABC, naprawdę nie trzeba się trudzić. To ludzie znający zasady SV potrafią nawiązać harmonijne stosunki z innymi. Ty chwalisz się jedynie faktem, że puszczasz bąki w salonie.
    • Gość: al IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 12:18
      czyli gosc moze chodzic w butach po moim bialym dywanie?:/
    • Gość: Dżordż IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 14:04
      Jak masz biały dywan i nie chcesz, aby ktoś go pobrudził, to po prostu zwijasz i chowasz.

      Tych dziesięć przykładów to część zasad, których się po prostu nie kwestionuje. Dużo też zależy od sytuacji, ale trzeba mieć trochę wyobraźni. Co innego wykwintna impreza z garniturami, i sukniami, a co innego wspólne oglądanie meczu przy piwie i czipsach. Trzeba umieć wyczuć klimat zamiast oburzać się na czysto hipotetyczną sytuację.

      Co do Japończyków:
      O matko... To jest zupełnie inna kultura. Niech przykładem różnic będzie kwestia dokładki. U nas jej zjedzenie jest oznaką, że nam smakuje posiłek. U Azjatów, zjadając wystawioną po posiłku miskę ryżu dajesz do zrozumienia, że się nie najadłeś, wprowadzając jednocześnie gospodarza w stan zakłopotania. Nieuprawnione jest mierzenie przedstawicieli innych kultur własną miarą.
    • Gość: g IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 17:45
      Gość portalu: Dżordż napisał(a):

      > Jak masz biały dywan i nie chcesz, aby ktoś go pobrudził, to po prostu zwijasz
      > i chowasz.

      hmm... a co dopowiadam na pytanie gości: "dlaczego ten biały dywan leży zwinięty w czasie naszej wizyty?" tak się składa, że nie mam piwnicy i zwinięty dywan leżałby z boku salonu jako ten wyrzut wobec gości, że uważam ich za brudasów. na pewno byłoby to sympatyczne i zgodne z zasadami SV?
    • lia.13 07.06.12, 17:18
      ciekawe co zrobić w czasie niezapowiedzianej wizyty, goście stoją w korytarzu, niecierpliwie tupiąc nogami a ja odstawiam stół, krzesła i zwijam dywan. No normalnie ubaw po pachy, do kabaretu się nadaje :D
    • Gość: travelinka IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 21:56
      W Szwecji np. zdejmowanie butów jest obowiązkowe. Zatem to żaden polski zwyczaj.
    • Gość: Antoni IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 22:20
      I no wpędziłeś przedmówcę w kompleksy... Oczywiście, że należy szanować dom gospodarza, przecież po swoim nie łazi się w butach, szczególnie wprost po przyjściu z dworu.
    • Gość: ja IP: *.cust.bredband2.com 30.08.11, 12:09
      Dokładnie. Buty zdejmują wszyscy. Nawet ekipa z administracji, na przykład. Przecież to obrzydliwe wnosić brud z chodnika na swojej podłodze. Moje dzieci po zabawie nawet spodnie przebierają. To Tak jakby nie myć rąk po powrocie do domu. A w pochodzeniu wiejskim nie mam niczego wstydliwego, skąd nagle w polsce tylu "arystokratów", z blokowiesk? Arystokratyczne miasto najbardziej było zawszone i obszczane, na wsi przynajmniej wygódki były...
    • Gość: Ha IP: *.4web.pl 30.08.11, 12:12
      Spodnie przebierają?! A może po protu się przebierają albo zmieniają spodnie, co? Obrzydliwe niedbalstwo językowe. To tak jakby po założeniu spodni nie zapiąć rozporka i wyjść tak na ulicę. Fuj!
    • Gość: Ha IP: *.4web.pl 30.08.11, 12:09
      Bzdury, bzdury, bzdury. Pewnie byłeś w polskim domu w Szwecji.
    • Gość: DNA IP: 193.57.67.* 30.08.11, 14:54
      Slonko...w szwecji i ogolnie skandynawii sciagac buty tylko w zimie i jesienia. Wtedy jest mokro i dziadowsko i kazdy szanuje nie wnoszenie sniegu. Natomiast w lecie nie ma mowy.
    • Gość: asdfd IP: *.dynamic.chello.pl 31.08.11, 00:41
      potwierdzam, buty w szwecji południowej zawsze sie zdejmuje w sieni, czy to byłyby chodaki na ogród czy ninne na wyjście, zostają na ganku przed!!
    • Gość: abra IP: *.dhcp.oxfr.ma.charter.com 11.07.11, 18:02
      Chodzimy BOSO lub NA BOSAKA
      po polsku "na boso" sie nie chodzi
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.08.11, 12:06
      Gość portalu: abra napisał(a):

      > Chodzimy BOSO lub NA BOSAKA
      > po polsku "na boso" sie nie chodzi

      Kolejny artykuł pisany przez stażystę-analfabetę.

      - Rośnij z nami to program stażowy Agory dla młodych, ambitnych osób
      - Letnie praktyki w „Gazecie Stołecznej” to prawdziwa szkoła rzetelnego dziennikarstwa
      - Program praktyk Ucz się od najlepszych
      staze.agora.pl/:-D

      --
      Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
    • Gość: staroświecki IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 20:14
      Nigdy w życiu nie kazałem moim gościom chodzić na bosaka. Wyobrażacie sobie dostojnego gościa w garniturze w "ciapach" i jego równie dostojną małżonkę (wysokość 150cm ale na 10cm szpilkach) w "ciapach" ?. Znajomość byłaby zakończona w momencie wejścia. Tak też nigdy nie zdejmuję butów (czystych) będąc u kogoś z wizytą. Gdyby mi to ktokolwiek zaproponował byłaby to (krótka) ostatnia wizyta i zerwanie znajomości. Noblesse oblige.
    • Gość: Antoni IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 22:21
      Sądzę, że zakończenie znajomości z tego powodu odbyłoby się z ku obopólnej radości...
    • Gość: kika IP: *.232.245.251.centrumsony.katowice.pl 14.07.11, 09:25
      Jak się to czyta, to się czasem mdło robi. Zakończenie znajomości bo ktoś poprosił o zdjęcie butów? Jezu, czlowieku co to za wartości i kryteria oceniania ludzi.
      Nie uważam się za " nieobytego wsioka" bo tak się wyrażacie a nie lubie jak mi znajomi wchodząc do mieszkania przychodzą w butach, ktore wycierają w bielutki dywan.
      To jest dla mnie brak szacunku. Bo posiedzą kilka godzin a po takiej wizycie ja musze w pocie czoła prać i szorować dywan.
      Więc miejmy trochę wlasnego zdania na dany temat a nie łykajmy wszystkiego co nam narzucą.
      Zawsze zdejmuje buty, chyba ze ktoś się uprze, żeby ich nie zdejmować. Większość moich znajomych też zdejmuje buty wchodząc w gości.
      Życzę trochę więcej tolerancji i empatii.
    • Gość: wag IP: 88.220.76.* 25.08.11, 12:35
      To schowaj ten bielutki dywan na czas wizyty lub nie zapraszaj gości, których chcesz rozbierać.
      Jak Ci zależy na spotkaniu z zaproszonymi to połóż wycieraczkę a po wizycie posprzątaj i po sprawie.
      Nikt nie idzie z wizytą do znajomych w gumowcach z gnojownika (przynajmniej u mnie).
    • lia.13 07.06.12, 17:22
      ale o co Ci chodzi? Kika wyraźnie napisała, że jej znajomi sami nieproszeni zdejmują swoje buty. Skoro dla nich to nie problem, dlaczego dla Ciebie jest to problemem?
    • Gość: jejka IP: *.giment.net 15.06.12, 00:20
      Amen!

      Wsioki to ci, którzy włażą w butach i mają w d... czyjąś własność, a nie ci, którzy potrafią ją poszanować przez banalne zdjęcie obuwia.
    • Gość: mn IP: *.171.23.104.static.crowley.pl 25.08.11, 23:30
      Co to znaczy czyste buty? Takie, w których nie chodziło się po ulicy? Nie chciałabym, by moje dzieci bawiły się na podłodze, po której chwilę wcześniej chodzili obuci goście (chyba, że byłyby to buty "zmienne", nienoszone na zewnątrz). Moi goście ściągają buty, ja też to robię u innych. Po swoim domu też chodzę boso, bo tak lubię. Kapci nie proponuję.
    • Gość: AAAAAAAAAAAAAAA!!! IP: 82.113.99.* 26.08.11, 07:39
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: AAAAAAAAAAAAA!!! IP: 89.204.153.* 26.08.11, 15:44
      Powyższa wiadomość nie była obelżywa, nie łamała regulaminu, prosze Cenzora.
      Czyżby Sz. P. Cenzor był niski i nie zauważył ironii?
    • Gość: g IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 17:43
      Gość portalu: staroświecki napisał(a):

      > Nigdy w życiu nie kazałem moim gościom chodzić na bosaka. Wyobrażacie sobie dos
      > tojnego gościa w garniturze w "ciapach" i jego równie dostojną małżonkę (wysok
      > ość 150cm ale na 10cm szpilkach) w "ciapach" ?.

      A co za problem wziąć te eleganckie buty na zmianę? Korona z głowy jaśnie panu spadnie? Na prawdę ciapki nie są jedyną alternatywą dla obuwia prosto z dworu!

      Dla mnie to niebywałe, że zwyczajne brudasy zasłaniają się zasadami SV. Fuj.
    • pufff 11.07.11, 20:41
      Może najpierw nauczyć się poprawnie mówić a potem pisać o dobrych obyczajach? "Na boso" to równie dobre jak "ubierz swetr".
    • Gość: Tak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 02:03
      Boso.
      Na bosaka też.
      Podobnie jak z wyrazem 'goło', ale już nie 'wesoło'.
    • Gość: zbuciora IP: *.internetia.net.pl 13.07.11, 16:05
      no i co tępaczku, kompleksiki leczymy opluwając innych? zanim się zabawisz w profesorka Miodka to ciut więcej pokory i dokończ piątą klasę, załatw sobie za babcine pieniążki gołotylcu jakiegoś terapeutę do regeneracji życia wewnętrznego a na końcu jak już zrobisz maturę przed siedemdziesiątką to może wtedy nieśmiało zabierz głos ćwoku.
    • Gość: ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.11, 12:03
      bo dzięki "maturze" staje się mądrzejsza...śmieszy mnie podział na mądrych i głupich ze względu na ukończone szkoły...i ci "mądrzy" z wyrobionymi pieczątkami - "mgr Jan Kowalski" - inteligencja aż tryska!!!!!!
    • Gość: Mike IP: *.devs.futuro.pl 18.07.11, 11:42
      "Na boso" jest formą dopuszczalną w języku polskim.
    • Gość: Grammar Nazi IP: 91.192.78.* 31.08.11, 08:26
      To samo mi się w oczy rzuciło. Boso albo na bosaka, ale nie na boso! Redaktorze: wstyd!
    • Gość: Juzek IP: *.cust.tele2.se 11.07.11, 21:34
      Lepiej od razu banknot na dentyste.
      Od kupowiania i dawania dzieciom słodyczy są rodzice.
    • Gość: sss IP: *.r.kbt.pl 12.07.11, 00:18
      Bingo! Wreszcie ktoś to zauważył. Wkurza mnie zmuszanie do kupowania dzieciom słodyczy lub zabawek przy każdej wizycie - moja kobieta nie potrafi zrozumieć że rodzice mogą mieć na ten temat swoje (inne) zdanie i źle patrzą na stawianie ich niezręcznej sytuacji.
    • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 16:51
      Racja! dzieci są obsypywane słodyczami wszedzie, na każdym kroku, a potem za ileś lat ilosć cukrzyków znacznie wzrośnie w naszym społeczeństwie. Poza tym sa dzieci uczulone np. na mleko i moze być tylko głupio, jak taki dzieciak dostanie np. czekoladę. No i znam rodziny, gdzie dzieci mają słodycze racjonowane (np. tylko w jeden dzien tygodnia je dostają) lub mają ich całkowity zakaz jedzenia (to trudne przy tym szale wokół słodyczy, który obecnie panuje). drobny upominek dla pani/pana domu czemu nie, ale czy naprawdę za każdym razem, przy każdych odwiedzinach? Lekka przesada.
    • stefanpajonk 30.08.11, 16:12
      Po cukierkach cukrzyca ? radzę się douczyć.
    • r_mol 26.08.11, 09:37
      A rodzice mogą nie dawać. W końcu pani domu też nie codzień od męża kwiaty dostaje.
    • w.s3 11.07.11, 23:24
      Wieś tańczy i śpiewa. Szlak mnie trafia jak ktoś chce u mnie zdejmować buty.Jak się spodziewam wizyty sam zakłodam buty żeby przy gościu nie paradować w klapkach. Idąc z wizytą zakładam buty z płaską podeszwą bez jakichkolwiek nacięć. Bardzo mnie rozbawił widok dywanów nakrytych folią i przymuszanie do zdjęcia butów i to wcale nie u biednych ludzi.
    • Gość: turysta IP: *.adsl.inetia.pl 12.07.11, 00:36
      wszystko ok, masz rację, ale jaki kolor szlaku Cię trafia?
      pewnie im większy, tym ciemniejszy:)
    • Gość: profesowa miodeńka IP: 83.143.137.* 30.08.11, 16:09
      szlak trafia? górski, pieszy czy turystyczny?

      jeżeli już, to szlaG
    • Gość: gosc IP: *.dhs.gov 30.08.11, 22:21
      Ja tez nie pojmuje jak mozna zadac od gosci zdjecia butow. Jak komus drozszy dywn nad moje towarzystwo, to niech sobie spedza czas w towarzystwie dywanu.
    • Gość: gosc z ort IP: *.dynamic.chello.pl 31.08.11, 09:31
      hahahahaha widac sam jestes ze wsi panie szlaK LOL co za burak chciales przykozaczyc a nawet ort nie znasz lol idz ty krawacie glupi lol
    • sunday 12.07.11, 08:44
      Przy okazji kolejnych spotkań kupienie jakiegoś drobiazgu jest zawsze mile widziane. Szczególnie jeśli wiemy, że będą dzieci - im zawsze dobrze kupić coś słodkiego.

      Jasne. A potem się dziwicie, że tyle jest dzieci otyłych.
    • Gość: mania IP: 83.143.137.* 30.08.11, 16:13
      NIGDY, ale to nigdy nie kupuję słodyczy dla dzieci, gdy wybieram się do znajomych
      większość z nich i tak ma problemy, by odwodzić maluchy od jedzenia słodkości

      wolę kupić jaką kolorowankę czy książeczkę
    • Gość: ichi51e IP: *.home.aster.pl 12.07.11, 09:05
      Wies nie wies - ja buty zdejmuje przed wejsciem bo mi sie to wydaje bardziej logiczne i higieniczne (nie wnosze brudu z ulicy) czasem nosze ze soba buty na zmiane jak wiem ze moze byc zimno (kamienne podlogi) albo gospodarze chodza w butach (wtedy wiadomo syf wiec nie ma co sobie stop brudzic)... jakos lazenie w butach po mieszkaniu wydaje mi sie podobne do siedzenia w kurtce... a co do Japo to ogolne przekonanie jest takie ze tylko zlodziej wlazi w butach - latwiej mu wtedy uciekac.
    • Gość: Jonek IP: *.e-wro.net.pl 12.07.11, 09:07
      Moda na wręczanie drobnych prezentów przy każdej okazji już przemija. Ludzie zauważyli, ze mają w domach istną Cepelię po kilku latach przyjmowania gości. A już nagannym jest przynoszenie dzieciom słodyczy. Coraz więcej rodziców niejako wydziela, ze względów zdrowotnych, dzieciakom cukierki i czekoladki a goście notorycznie rozpasają maluchy łakociami wbrew woli rodziców. Co do potraw to kompletnym harcorem są: flaki, tatar i tzw. owoce morza. Mało kto to je. Wiele osób na sam widok puszcza pawia a co dopiero wziąć to do ust. Byłem kiedyś na imprezie, na której gospodarze przygotowali niemal wyłącznie takie frykasy. Mimo że stół był gęsto zastawiony to przez cały wieczór zjadłem ledwie sernik. Podobnie jak większość gości. Kolejnym grzechem jest namawianie do alkoholu osób, które prowadzą samochód - "ej no jeden kieliszek nic ci złego nie zrobi", "po jednym piwku niczego nie wydmuchasz" itp. Niby jedno piwo po godzinie u dorosłego faceta nie zostawi nawet śladu ale jeśli ktoś ma zasady to trzeba je uszanować.
    • Gość: wers IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 09:49
      Z wizytą nie chodzi się po to, aby napełnić sobie żołądek, ale aby spędzić czas w towarzystwie miłych sobie ludzi. Menu cię mierzi? Zjedz w domu.
    • Gość: Jonek IP: *.e-wro.net.pl 12.07.11, 12:11
      Jeśli idziesz na kilkugodzinną imprezę to nie da się uniknąć jedzenia.
    • Gość: g IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 17:35
      w takim razie po co w ogóle podawać jedzenie?
      jedzenie jest po to żeby je jeść, a gospodyni na pewno nie jest przyjemnie, jeśli po proszonym obiedzie zostaje jej gar tatara lub prawie nietknięty półmisek małży.
    • tygrysio_misio 12.07.11, 09:32
      chodzenie po domu w butach wyjsciowych jest przede wszytskim niehigieniczne... lapia sie do nich jaja glist i innych pasozytow... pozniej ludzie sie dziwia, ze kotek niewychodzacy, a ma robale


      --
      Zdesperowany Królik
    • Gość: cukierniczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 09:50
      A czyszczenie butów wykracza poza twoją wyobraźnię?
    • Gość: ichi51e IP: *.home.aster.pl 12.07.11, 09:58
      ha ha ha - teraz beda nam wmawia ze ci wszyscy jasniepanstwo co po domu w butach chodza przed kazdym wejsciem do domu je czyszcza i dezynfekuja ROTFL
    • tygrysio_misio 12.07.11, 10:25
      a co rozumiesz przez czyszczenie?
      wchodzisz do kogos...sciagasz buty i do lazienki pod goraca wode i szorujesz szczotka we wszystkich szczelinach podeszwy?

      czy moze 2 razy pocierasz o wycieraczke, a glisty sie z tego smieja?

      gdyby wycieranie o wycieraczke zalatwialo sprawy higieny nie byloby problemu z zarobaczeniem kotow niewychodzacych z domow


      --
      Zdesperowany Królik
    • Gość: :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 10:43
      misiu, twoja relacja ze swiatem zewnetrznym - w tym glistami - jest tak dramatyczna, ze wlasnych butow w ogole nigdy nie powinienes brac do reki, bo togrozi smiercia i kalectwem.

      btw - tak, ja swoje buty czyszcze wlacznie z podeszwami, ale jeszcze nie dezynfekuje. nie dezynfekuje tez rak po uscisnieciu komus dloni i poglaskaniu psa. az strach pomyslec co tam sie czai. :D
    • tygrysio_misio 12.07.11, 12:18
      rak przed jedzeniem tez nie myjesz... i po podcieraniu tylka... nie myjesz owocow ze sklepu itpe?


      --
      Zdesperowany Królik
    • Gość: :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 14:02
      Myję. Buty też myję. Umyj swoje i przestać się idiotycznie mazgaić z tymi glistami.
    • Gość: heh IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.08.11, 14:10
      Tygrysio_misio, a Ty zostawiasz swoje buty przed wejściem do domu i pomykasz z korytarza w rajstopkach (albo fuj fuj trzymasz kapcie już w brudnym korytarzu, gdzie łażą listonosze i inni obcy), wyparzasz im podeszwy czy o zgrozo ustawiasz je w przedpokoju, żeby glisty mogły luźno a radośnie wypełznąć z niego na całe mieszkanie?;) nie przesadzajmy...
    • Gość: maria IP: *.home.aster.pl 31.08.11, 20:58
      A dla mnie zdejmowanie butów, kiedy idę do kogoś to nie jest żaden problem. Zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś mógł się nasprzątać przed moim przyjściem, a ja mu naniosę błota ;P sama mam mieszkanie urządzone w jasnych barwach, coś jak tutaj: www.domplusdom.pl/wnetrze/w-wersji-minimum więc wolę, kiedy wszystko jest wysprzątane. Co innego latem, kiedy nie ma błota, a obuwie jest lekkie, nie trzeba go zdejmować ;)
    • Gość: Jonek IP: *.e-wro.net.pl 12.07.11, 12:16
      Jasne. Glisty. Chyba w Twojej głowie. W gości idziesz w eleganckich butach, których nie używasz na co dzień a nie w tych co do sklepu i do roboty. Przez tych parę kroków do autobusu albo na parking do auta to faktycznie nazbierasz na podeszwach cały zwierzyniec. Ale za to potem jak elegancko wyglądasz - garnitur, wyprasowana koszula, krawat i ... papucie. A pomyślałeś s o tym, że można zabrać buty na zmianę? Wiele osób potrafi to przewidzieć ale to są osoby, których myślenie nie boli.
    • Gość: ichi51e IP: *.home.aster.pl 25.08.11, 17:40
      jak to sie kiedys w dziecinstwie mowilo jak ci cukierek upadl...? "5 minut nie lezalo" ROTFL
    • Gość: Paweł IP: 78.8.105.* 12.07.11, 11:02
      To są dobre rady dla osób posiadających dom z salonem. Do salonu i części domu przeznaczonej dla gości wchodzi się w butach i jest to oczywiste. Jeśli jednak gości podejmujemy w jednym z dwóch pokoików w bloku o wymiarach 3x4 metry, w którym na co dzień po podłodze turla się nasze roczne dziecko, to wcieranie psich gówien w dywan specjalnego sensu nie ma. No chyba, że zrobienie wrażenia światowców, pamiętających o wszystkich radach z Wyborczej jest dla nas ważniejsze od zdrowia dziecka.
    • Gość: Kasia IP: *.teoc.pl 12.07.11, 11:37
      Popieram.
    • Gość: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 12:02
      A ty się przechadzasz w psich gównach? Bo ja nie.
    • elpik 12.07.11, 13:14
      Nie - arystokracji NIGDY się nie zdarza wdepnąć.
      Ale to by oznaczało, że zamiast chodzić z dumnie podniesioną głową muszą cały czas pod nogi patrzeć. A jak nieelegancko to wygląda: idzie taki w garnitur ubrany, koszula uprasowana, w eleganckich butach a głowa cały czas spuszczona jakby wypatrywał czy ktoś złotówki nie zgubił.
    • Gość: ada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 14:05
      elpik, po co ty sie udzielasz pod tym watkiem? przeciez widac, ze z dobrym wychowaniem nie masz nic wspolnego. trwaj wiec w swoim swiecie, ale sprobuj nie ciagnac do dolu innych, tylko dlatego, ze sam masz klopot z kindersztuba.
    • elpik 12.07.11, 15:03
      Ach ci arystokraci: w g.. nigdy nie wdepną, na podstawie kilku postów portret psychologiczny nakreślą..
    • Gość: Paweł IP: 78.8.105.* 13.07.11, 00:42
      Każdy kto żyje w Polsce się przechadza, ponieważ odchody psów niestety rzadko są sprzątane. Jeśli zaś sprzątane nie są to po prostu „rozłażą się” po okolicy. Jest to bardzo korzystne dla przebywających w nich pasożytów i bakterii, ale może być niebezpieczne dla ludzi. Z tej przyczyny osoby spędzające swoje życie w mieszkankach o wymiarach przestronnego garażu, nie powinny bezkrytycznie naśladować obyczajów z pałaców i salonów, w których o wypucowanie podłogi po każdym balu i przyjęciu dbała liczna służba. Śmieszy mnie zresztą adoracja obyczajów danych „klas próżniaczych” ;). Proponuję jeszcze paniom domu w kuchniach o wymiarach 2x3 przygotowywanie potraw wg. przepisów Ćwierciakiewiczowej. Tylko bystro, aby przed przyjściem gości, zdążyć się przebrać z fartuszka kucharki w modną kreację. No i koniecznie zmienić kapcie na szpilki.

    • Gość: wag IP: 88.220.76.* 25.08.11, 13:20
      Jeżeli nie masz warunków przygotować poczęstunku to zamów firmę, która umie to zrobić.
      Niekoniecznie pani domu musi zapychać w kuchni "aby przed przyjściem gości, zdążyć się przebrać z fart uszka kucharki w modną kreację. No i koniecznie zmienić kapcie na szpilki. "
      Gości się zaprasza aby miło spędzić czas a nie żeby się narobić i stresować.
    • Gość: szmatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.11, 01:18
      Ja przygotowuje niektore potrawy CwierrCZakowiczowej i jeszcze nikt nie narzekal. Fartuch kuchenny mam od niedawna taki, ze sam sie prosi o szpilki, wiec zakladam, piekne zestawienie. A chodzenie po domu w miekkich kapciach odradzam, fatalnie robi na kregoslup.
    • Gość: g IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 17:47
      Gość portalu: Paweł napisał(a):

      > Każdy kto żyje w Polsce się przechadza, ponieważ odchody psów niestety rzadko s
      > ą sprzątane. Jeśli zaś sprzątane nie są to po prostu „rozłażą się”
      > po okolicy. Jest to bardzo korzystne dla przebywających w nich pasożytów i bakt
      > erii, ale może być niebezpieczne dla ludzi. Z tej przyczyny osoby spędzające sw
      > oje życie w mieszkankach o wymiarach przestronnego garażu, nie powinny bezkryty
      > cznie naśladować obyczajów z pałaców i salonów, w których o wypucowanie podłogi
      > po każdym balu i przyjęciu dbała liczna służba. Śmieszy mnie zresztą adoracja
      > obyczajów danych „klas próżniaczych” ;). Proponuję jeszcze paniom d
      > omu w kuchniach o wymiarach 2x3 przygotowywanie potraw wg. przepisów Ćwierciaki
      > ewiczowej. Tylko bystro, aby przed przyjściem gości, zdążyć się przebrać z fart
      > uszka kucharki w modną kreację. No i koniecznie zmienić kapcie na szpilki.

      Masz 100% racji!
    • Gość: Jonek IP: *.e-wro.net.pl 12.07.11, 13:31
      Uwielbiam takie ekstremalne określenia - wycieranie psich gówien w dywany. Jeszcze się z taką praktyką nie spotkałem. Chyba, że Twoi znajomi idąc do ciebie na przyjęcie specjalnie wchodzą w każdą napotkana kupę. W takim razie gratuluje znajomych.
    • Gość: g IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 17:49
      Gość portalu: Jonek napisał(a):

      > Uwielbiam takie ekstremalne określenia - wycieranie psich gówien w dywany. Jesz
      > cze się z taką praktyką nie spotkałem. Chyba, że Twoi znajomi idąc do ciebie na
      > przyjęcie specjalnie wchodzą w każdą napotkana kupę. W takim razie gratuluje z
      > najomych.

      W każdą nie muszą. Wystarczy, że wejdą w jedną i niedokładnie oczyszczą obuwie.

      Może u ciebie w domu praktykuje się posiadanie obsr* podług, u mnie nie. Sprzątaczką nie jestem, by latać z mopem za gośćmi.
    • Gość: anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 20:50
      "W każdą nie muszą. Wystarczy, że wejdą w jedną i niedokładnie oczyszczą obuwie.
      >
      > Może u ciebie w domu praktykuje się posiadanie obsr* podług, u mnie nie. Sprząt
      > aczką nie jestem, by latać z mopem za gośćmi. "

      Dżizas, u Ciebie goście załatwiają potrzeby fizjologiczne na podłogi? Albo specjalnie biegają po jakichś chaszczach, żeby odchody przynieść? Nie no fajnie, fajnie... To może wyłóż podłogi folią, żeby wraży gość nie napaskudził, i dla bezpieczeństwa przy wejściu umieść matę dezynfekującą.
    • Gość: gość IP: *.aster.pl 12.07.11, 15:24
      Też popieram. Jeśli ma się salon, a najlepiej cały dom, w którym część sypialna jest na piętrze, i na dodatek panią do sprzątania wpadającą 3 x w tygodniu, to łażenie w butach po salonie nie razi. Jeśli salon jest jednocześnie sypialnią, bawialnią, jadalnią itd., w którym dziecko raczkuje, drugie siedząc na podłodze ogląda bajki w telewizji, a mamusia uprawia na dywanie aerobik, to zwyczaje japońskie stają się bardzo miłe sercu.

      Generalnie mnie podoba mi się kultura japońska. Sama najchętniej chodzę po domu na bosaka, często gimnastykuję się w salonie na podłodze, a samo mieszkanie jest dość małe. Równie niesmaczne i prostackie (czytaj: świadczące o biedzie goszczącego) mogło by się wydawać stawianie stołu z jedzeniem w pomieszczeniu, w którym zwykle gospodarz śpi. I niech się teraz z rozpaczy utopią te setki tysięcy Polaków, których nie stać na nic innego niż 36 m2 w kredycie na 20 lat, nieprawdaż ?

      Oczywiście, buty po przyjściu z zewnątrz, przynajmniej w mieście, zawsze są brudne, i dlatego raczej wszyscy ściągają buciska przed wyciągnięciem się na łóżku (mimo jakże licznych odwrotnych przykładów z kina amerykańskiego !). Zdrowy rozsądek i higiena nakazują wręcz naśladowanie czyściutkich Japończyków, u których podobno nawet w darmowych toaletach publicznych są bidety i prysznice.


    • Gość: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 16:20
      a nie mozesz po prostu odkurzyc po gosciach???????????????????????????????????????
    • stefanpajonk 30.08.11, 16:30
      a ja myślę że jesteś zwykłą prostaczką, wyśmiewanie goszczących że mają taki a taki pokój i goszczą w pokoju którym śpią jest typowym bydlactwem dla polactwa.

      Podejrzewam że znasz to z rodzinnego domu, ale teraz wynajmujesz za parę groszy mieszkanie i czujesz się lepsza bo mamusia przynosi ci zupkę a po opłaceniu mieszkania zostaje jeszcze na parówki.
    • Gość: asz IP: *.hsi2.kabelbw.de 30.08.11, 13:50
      po co wam te dywany, dziecko alergii dostanie
    • Gość: Tomek IP: *.adsl.inetia.pl 13.07.11, 14:08
      Piszecie o zasadach savoir-vivre'u nie umiejąc pisać.
    • wlody1 16.07.11, 15:12
      Tak sobie czytam te komentarze o "kulturze" o "wiejskich zwyczajach" itd. Cóż, ten kto rzuca epitetami sam tej kultury nie ma.
      Kultury też nie ma ktoś idący "w gości" - widzący nowe piękne podłogi bezceremonialnie wchodzi na nie. Ta kultura, ten szacunek nakazywałby zapytać czy można wejść w butach.
      Wielkim problemem jest jak się zachować gdy na zaproszenie przyjdzie kobieta w cienkich szpilkach- to dla parkietu zabójstwo i na pewno po tej wizycie będzie trzeba cyklinować. Taka Pani niekoniecznie jest winna bo nie zdaje sobie sprawy ze szkód które wyrządzi, zwłaszcza jak waży więcej niż przeciętnie:)
      Ja sobie radzę tak ze po prostu do domu nie zapraszam na oficjalne wizyty bo na prywatnych można uprzedzić że w szpilkach wstęp wzbroniony. A wizyty oficjalne w knajpce- mniejszy koszt i kłopot z tym związany.
      Moim zdaniem wiele zależy od osobistej klasy i pokory. Jeżeli ktoś uważa że jest "kimś" i jest lepszy od innych to po co mi taka znajomość....

      A co się robi jak goście siedzą i o czwartej rano nie kwapią się do wyjścia?
      1. Ziewamy
      2. Otwieramy okno mówiąc-"my przed snem wietrzymy"
      3. Mówimy- tu jest kumie Wasza czapka a ty stara ściel wyrko...

      --
      Jeżeli myślisz o tym samym co ja,
      to jesteś niezła świnia...
    • Gość: pepe IP: *.play-internet.pl 16.07.11, 17:28
      Mam dla was wyjście, jak pogodzić chodzenie w butach, i nie brudzić dywanów.
      Trzeba wręczać gościom ochraniacze foliowe, takie jak w szpitalach ;))
    • Gość: Sofi IP: *.adsl.inetia.pl 17.07.11, 10:17
      Zdejmowanie obuwia zależy od kultury osób, które przychodzą.Ja po prostu takich znajomych nie zapraszam , którzy wchodzą jak " do chlewa"- bo dom to nie Muzeum ale to ja tu sprzątam i szanuje swą pracę to niby dlaczego jej nie ma szanować osoba postronna.Ja doświadczyłam , że Ci co nie zdejmują butów to i palą paierosy i piją alkohol uważają, że mogą palić i u mnie w domu czego ja sobie nie życzę . W związku z tym takich gości nie przyjmuje.Idąc na wizytę pierwsza ściągam obuwie wkładam swoje lub chodzę boso bo dom , który jest czysty to trudno go nie uszanować.
    • Gość: Och IP: *.4web.pl 30.08.11, 12:27
      Sofi, gadasz głupoty. Nie palę ale butów zdejmować nie będę. Jeśli dla Ciebie ważniejsza jest czystość podłogi niż wygoda gościa to po prostu nie będę Cię odwiedzać i tyle. Nie cierpię buractwa w żadnym wydaniu.
      Co za problem umyć podłogę po wyjściu gości?
    • Gość: Ale o sso chozzi? IP: *.sta.asta-net.com.pl 30.08.11, 19:05
      No tak, bo to żaden problem po nocach latać z mopem, a tu jeszcze góra naczyń w zlewie i masa innego sprzątania... Jeśli masz duże mieszkanie to tego nie rozumiesz, ale często jest tak że w największym pokoju w którym się biesiaduje, tej samej nocy po wyjściu gości kładą się spać gospodarze albo ich dzieci. Większość osób nie lubi spać w brudzie, dreptać laczkami po nieczystościach wniesionych z dworu, a jak jeszcze masz zwierzaka który po wyjściu gości ładnie to wszystko rozniesie po pozostałych pomieszczeniach, to już w ogóle jest niefajnie. Dlatego tez uważam, ze w małych mieszkaniach/blokach gości powinno jednak obowiązywać przebieranie obuwia (nikt nikomu nie każe chodzić w samych rajstopach czy skarpetkach).
    • camparis 30.08.11, 20:38
      Gość portalu: Och napisał(a):
      > Sofi, gadasz głupoty. Nie palę ale butów zdejmować nie będę. Jeśli dla Ciebie w
      > ażniejsza jest czystość podłogi niż wygoda gościa to po prostu nie będę Cię od
      > wiedzać i tyle. Nie cierpię buractwa w żadnym wydaniu.
      > Co za problem umyć podłogę po wyjściu gości?

      A co za problem abyś nosił buty na zmianę? Robisz to? Czy jesteś tylko nastawiony roszczeniowo "bo ja tak chcę, koniec i basta"?

      --
      moje spojrzenie na Wrocław
      www.miastowroclaw.blox.pl
    • Gość: Och IP: *.4web.pl 30.08.11, 23:52
      Nie mogę uwierzyć, że można być tak pozbawionym kultury jak Ty Camparis. Kazać gościom przychodzić z butami na zmianę, hahahaa. Czy Ty w ogóle rozumiesz co to znaczy zaprosić kogoś w gości? Co za buractwo!
    • stefanpajonk 30.08.11, 16:32
      piszesz jak typowa kura domowa, rozumiem że w twoim życiu jedynym sukcesem jest posprzątany dom ?
    • Gość: MCI IP: *.designadv.eu 22.07.11, 14:04
      A co myślicie o takiej sytuacji: przychodzi pani w szpilkach i zostawia urocze wgniecenia w podłodze drewnianej bo przecież niekulturalne jest ściąganie butów, nie uważam się za znawcę kultury ale myślę że postępowanie powinno zależeć od wielu okoliczności, oczywiście można nie ściągać butów jak są czyste i nie niszczą komuś domu lub dom jest odpowiednio przystosowany (np kamienne podłogi itp.), ale w w/w przypadku uważam takie zachowanie za szczyt braku wyobraźni
    • Gość: panel z paździocha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 11:25
      Kup porządną podłogę i nie będziesz miał problemu
    • Gość: g IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 17:25
      to podłogę gorszej jakości wolno gospodarzowi zdewastować?! jak się to ma do kultury osobistej gościa?
    • stefanpajonk 30.08.11, 16:35
      To zrób biedę i połóż lenteks albo kup porządna podłogę bo pseudo drewno to i pietą wgnieciesz.
    • Gość: Jarhead IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 22:30
      To z czego ta podłoga, z sosny? To drewno techniczne, konstrukcyjne. Dobre i bardzo dobre podłogi układa się z drewna gatunków liściastych, bądź egzotycznych. Twardego, długowiecznego, odpornego zarówno na uszkodzenia mechaniczne jak i wilgoć.

      Miękkie podłogi i mebelki z Ikei... że wam, ludzie nie szkoda pieniędzy. Przecież ludzi niezamożnych nie stać na kupowanie dziadostwa.
    • zuza_m_zuza_m 23.07.11, 13:17
      Mi również to chodzenie w butach po wyczyszczonej przeze mnie podłodze się nie podoba.
      Natomiast jestem zwolenniczką wyłączania telefonów na czas spotkań. Skoro gość przyszedł do mnie, to znaczy, że ma dla mnie czas, tak jak ja dla niego. Szanujemy się. Oczywiście wyjątkowe sytuacje zrozumiem.
      A przyjść równo na czas? Jak dla mnie ideałem jest lekkie spóźnienie. Dajmy gospodyni jeszcze te 10 minut :)
      --
      podjaworem.blox.pl - opisy miejsc z moich wypraw: od turystycznych, krajoznawczych po kawiarniane. Zapraszam :)

      pracowniaartystyczna.blox.pl - MOJA TWÓRCZOŚĆ!
    • Gość: masia IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.07.11, 21:45
      w moim mieszkaniu chodzi się boso. mam sosnową podłogę, którą uwielbiam. mam też małe dziecko, które raczkuje. nie wyobrażam sobie 0 5 nad ranem po imprezie rzucać się na kolana aby doszorować podłogę zanim dziecko zacznie swoje codzienne wędrówki. poza tym deska to nie panel. nie kupię i nie wymienię jej w 15 minut. i oczywiście nie będziemy bosymi stopami zbierali brudu z podeszw gości. zresztą, moi goście to moi przyjaciele i na szczęście nas wszystkich dobraliśmy się na zasadzie podobieństw więc nikt nikogo do niczego przymuszać nie musi.
    • stara_dominikowa 25.08.11, 14:00
      Gość portalu: masia napisał(a):

      > w moim mieszkaniu chodzi się boso. mam sosnową podłogę, którą uwielbiam.

      Sosna nie nadaje się na podłogi. Jest za miękka. Pogódź się z tym, że nawet chodząc boso i tak dorobisz się szybko przeróżnych uszkodzeń - od przesuwania krzeseł, czy nawet od upadających zabawek dziecka.
      --
      Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
    • Gość: Jarhead IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 22:33
      Sosna to drewno techniczne, Można z niej szalunek pod fundamenty zbudować, albo pochylnię dla taczki, bądź rusztowanie dla murarza, ale NIE podłogę!!!

    • ultraviolet6 27.07.11, 14:44
      Nie wyobrażam sobie chodzić w butach po czyimś mieszkaniu, u znajomych zawsze ściągam buty, oni u mnie też i jakoś nikogo to nie irytuje. Nikt z nas nie urządza u siebie "obiadów czwartkowych" i nikogo nie rażą kapcie na nogach (zawsze można kupić zwykłe gumowe klapki i je po prostu myć, dlatego porównywanie ich do znoszonej i brudnej bielizny jest co najmniej śmieszne) czy też chodzenie na bosaka. Jak wybieram się na dłużej do bliskich znajomych czy rodziny to często zabieram swoje kapcie (to działa też w drugą stronę). Żyjemy na luzie i dobrze nam z tym :)
    • Gość: zen IP: *.retsat1.com.pl 31.08.11, 09:23
      Pewnie jeszcze paru rzeczy sobie nie wyobrażasz.
    • Gość: polianna-is-me IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.08.11, 10:36
      No, jak komuś słoma z butów wystaje to rzeczywiście powinien je zdjąć:)

      WIOCHA!!!!
    • lulu44 25.08.11, 13:02
      zgadzam sie sie z wymienionymi zasadami - sama jestem punktualna, szanuje gosci ktorzy zjawiaja sie o czasie i nie wyskakuja z butow w jeszcze otwartych drzwiach. To zdejmowanie butow doprowadza mnie do szalu bo tak nawiasem wole umyc podloge jesli trzeba niz wachac czyjes niezbyt swieze skarpetki. Podloga jest dla mnie a nie ja dla podlogi! No i jeszcze TV! Moze moja nieche cwynika stad ze ja raczej nie ogladam bo szkoda mi czasu a u znajomych wole pogadac i napic sie wina niz ogladc jakies bzdury. bezczelnie prosze o wylaczenie TV!!!
    • klonpvv 26.08.11, 02:09
      1. nie wszyscy mają panele itp
      2. nie wyobrażam sobie życia towarzyskiego spędzonego na dywanie po którym wcześniej przeszedł tabun ludzi w butach od psich odchodów, toalet publicznych i weekendowych wymiotów [chyba wolę się obawiać że ktoś nie umył nóg)
      3. jak tu się dobrze wyluzować jeśli musisz stopy trzymać ciągle na podłodze


      Notka / artykuł jakby z blogu nastolatki z cyklu: właśnie wymyślone.
      Zasady uniwersalne - jak o punktualności obowiązują wszystkich, w domu obwiązują domowe.
      --
      ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
      www.youtube.com/watch?v=3w3gum1Z1Nw&feature=related
    • Gość: polianna-is-me IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.08.11, 10:41
      aaaaaaaaa ratunku!!!!!!!!! Gonią mnie zarazki, a za rogiem czają się bakterieeeeeee!!!!!!!!!
    • Gość: gość IP: 94.75.122.* 25.08.11, 13:02
      Rozumiem, że Wasze dzieci nie bawią się w piaskownicach, na placach zabaw ani nie biegają po trawnikach???
    • Gość: g IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 17:26
      bawią, a po wejściu do domu zdejmują brudne buty :]
    • Gość: elo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 23:22
      skoro twoje dziecko bawi sie w piaskownicy (czyli w ubikacji dla wszystkich okolicznych kotow) to o co ci chodzi z tym brudem 'naniesionym' przez gosci na dywan lub podloge salonu??????????
    • Gość: pankasper IP: *.play-internet.pl 25.08.11, 13:25
      Ja też jestem świetny i się stosuję do tych zasad.
    • Gość: LuriTuri IP: *.aster.pl 25.08.11, 13:41
      Zdejmowanie butów - to zależy. Jeśli przychodzę do kogoś latem, w lekkich sandałkach - oczywiście nie zdejmuję. Ale jeśli zimą, w zabłoconych buciorach - to jeśli jest to niezobowiązujące "wpadnięcie" do koleżanki na kawę - oczywiście zdejmuję - nie tylko ze względu na dobro podłogi, ale także moich stóp (pamiętam wtedy o ładnych skarpetkach). Jeśli natomiast wybieram się na elegancką kolację, zabieram ze sobą lekkie pantofelki na zmianę - przecież nie będę chodzić w zabłoconych buciorach do sukienki. Sama bardzo nie lubię, jak mi się ludzie w zabłoconych buciorach pakują do domu. Zdejmowanie butów to nie żadna "wiocha", ale bardzo higieniczne zachowanie, które praktykują np. Japończycy (jak ktoś już słusznie zauważył). Oczywiście proponowanie gościom starych kapci jest nie do przyjęcia.
    • stepod_1 25.08.11, 14:07
      savoir-vivre dotyczący zwierząt, to istotny składnik codzienności. Obecnie ustawa dotycząca psów, kotów (wszystkich kręgowców) jest nowelizowana. Myślę, że warto sprawdzić, jak to wpłynie na naszą codzienność. Żeby zaś wszystkim ułatwić lekturę ustawy o ochronie zwierząt i nowelizacji wykonałem tekst jednolity. Tzn na bazie ostatniego dostępnego na stronach sejmowych, czyli z 5 października 2010 tekstu jednolitego naniosłem zmiany, jakie wprowadza nowelizacja z 18 sierpnia 2011. Zapisy zmieniane bądź usuwane są zaznaczone przekreśleniem. Obecnie wprowadzane - na żółto. Na blogu sypnęło się formatowanie, ale - mam nadzieję - wybaczycie. Jest podstawa do pracy.
      Mam nadzieję, że ułatwi to wszystkim lekturę i faktyczną ocenę obecnie wprowadzanych zmian.
      Ale UWAGA!!!! To nie jest źródło prawa. Jest to dokument przygotowany przeze mnie dla potrzeb prywatnego wykorzystania.
      Dostępny na www.piszeustawe.pl
      Oczywiście polecam lekturę moich starszych wypocin. One wyjaśnią, dlaczego warto interesować się tą nowelizacją.
      Trochę mnie niepokoi, co będzie z psami i kotami nierasowymi, ale wszystko w ustawie. Mam nadzieję, że nie zepsułem wątku

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka