Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Chcę kupić mieszkanie w Warszawie

    16.05.05, 12:48
    Witam.
    Od mniej więcej miesiąca usiłuję kupić mieszkanie i ... jestem przerażona.
    Pomijam fakt, że kupienie bez pośrednictwa agencji graniczy z cudem. Ale te
    ceny! Ludzie sugerują się tym, że kuzynka babci spod piątki sprzedała takie
    mieszkanie za tyle i tyle i twardo obstają przy swoim. Nieważne, że ceny
    transakcyjne są zazwyczaj sporo niższe. Zadnych negocjacji. Co się porobiło?
    Rozumiem, że nikt nie chce oddać za bezcen i ja mogę się nie znać, ale wczoraj
    mój mąż rozmawiał z rzeczoznawcą, który od razu powiedział, że za takie
    mieszkanie jak chcemy kupić cena żądana przez właściciela jest zbyt duża. W
    takim układzie z mieszkania przyjdzie nam zrezygnować, bo bank nie udzieli nam
    kredytu ponad wycenę:( Już nie mam siły.
    Edytor zaawansowany
    • ewka_76 17.05.05, 02:52
      Też zastanawiamy się nad kupnem mieszkania w wawie. I muszę przyznać ci rację -
      ludzie są pazerni do kwadratu. Myślą ze sama lokalizacja-czyli wawa-wystarczy,
      aby beznadziejne mieszkania sprzedawać za kosmiczne pieniądze. Po rozeznaniu
      stwierdziliśmy ze chyba zdecydujemy sie na domek.Damek niewielki bez żadnych
      luksusów niewiele odbiega ceną od mieszkań. Dobrze poszukaj.
    • kalinka07 17.05.05, 11:15
      Niestety nie mam takiej luksusowej sytuacji, żeby nas było stać nawet na
      niewielki domek pod Warszawą. Myślimy raczej o niewielkim mieszkaniu w
      Warszawie. Zastanawiam się jak to jest, że ludzie wolą przez wiele miesięcy nie
      sprzedać mieszkania niż spuścić nieco cenę. Ciągle żyją złudzeniami, że znajdzie
      się jakiś filantrop, który zapłaci za 30 metrowe mieszkanie 150 tysięcy. I nie
      dadzą sobie wytłumaczyć, żeby nie sugerowali się niesprawdzonymi informacjami.
      Bo przecież w gazecie z ogłoszeniami to takie mieszkanie jest po tyle, więc
      dlaczego ja mam sprzedać taniej? - jak słyszę takie zdanie to opadają mi nie
      tylko ręce.
    • Gość: kixx IP: *.acn.waw.pl 17.05.05, 14:19
      im mniejsze mieszkanie tym wieksza cena za metr
      tak jest w Warszawie,ale zaloze sie ze nie tylko w Warszawie
      poza tym 5 tys to nie sa jakies kolosalne pieniadze,zreszta wszystko zalezy od
      tego czy sprzedajacemu potrzebne sa szybko pieniadze
      znam budynek w ktorym w jednym pionie sprzedawano dwa mieszkania 86-ciometrowe
      jeden ze sprzedajacych mial czas i mogl czekac na klienta-ten sprzedal po 5800
      za metr,ale czekal ponad rok,drugiemu sie spieszylo i wzial tylko 5100,ale
      mieszkanie sprzedal w ciagu dwoch tygodni od pierwszego ogloszenia
      ps.za 150 tys mozna kupic calkiem przestronny nowy domek pod Warszawa

    • kalinka07 17.05.05, 14:50
      Dla mnie cena 5 000 zł za metr starego (lata 70-te) mieszkania w bloku z
      wielkiej płyty to rozbój w biały dzień (!). Choć odnoszę wrażenie, że przykład,
      który podałeś nie dotyczy takiego bloku :) Niestety brak funduszy nie pozwala na
      zbytnie marudzenie:( Zresztą jak pisałam w pierwszym poście jako niezbyt
      zorientowana w realiach poruszałam się po rynku trochę po omacku. Teraz mam już
      większą wiedzę :)Ja szukam głównie na Woli i Bemowie. Z ogłoszeń prasowych
      wyzierają wszędzie ceny w granicach 4000 - 4200 zł za metr. I nie mówię tu o
      mieszkaniach wyremontowanych. Ponieważ myślałam, że są to ceny transakcyjne
      (właścicielka nawet nie chciała słyszeć o niższej cenie) postanowiłam zacząć
      działać. Stąd rozmowa mojego męża z rzeczoznawcą. I co się dowiaduję? Ceny
      transakcyjne wahają się w granicach 3000 - 3850 (mieszkanie po generalnym
      remoncie. I co Wy na to?
      A co do domku... Pomarzyć fajna rzecz :))) Tylko skąd wziąć później kaskę na
      utrzymanie? I autko trzeba by kupić. Za dużo wydatków na skromną pensyjkę :(
    • Gość: locco IP: *.idzik.pl / *.idzik.pl 17.05.05, 15:39
      No nie rozumiem, skoro rzeczoznawca podał że ceny transakcyjne są o ponad 1500
      zł. za m2 niższe niż od Was żądają - DLACZEGO NIE ZAOFERUJE WAM MIESZKAŃ PO
      TYCHŻE CENACH TRANSAKCYJNYCH ??. Podaż mieszkań w Warszawie jest b duża,
      serwisy internetowe oferują ogromną ilość lokali, ogłoszeniami agencji są
      zawalone gazety więc wybór jest.W czym problem ?
    • kalinka07 17.05.05, 16:02
      Gdzie wyczytałeś, że ceny rzeczoznawcy różnią się o ponad 1500 zł na metrze?
      Chyba nie w moim poście? Napisałam jasno i czytelnie, że znaleźliśmy mieszkanie
      za 4000 zł za metr i myśleliśmy, że jest to dobra cena dopóki nie
      porozmawialiśmy z rzeczoznawcą. Poza tym rzeczoznawca nie jest od oferowania
      mieszkań lecz od oceniania ich wartości. I robi to między innymi na podstawie
      cen transakcyjnych, czyli takich jakie widnieją w aktach notarialnych. A co do
      wyboru to chyba nie oglądałeś zbyt wiele mieszkań wystawianych na sprzedaż.
      Pominę fakt, że dla wielu ludzi mieszkanie w dobrym stanie oznacza ściany
      maźnięte farbą przed pięcioma latami. A co do "problemu" to dla mnie jest nim
      fakt kompletnego nieprzystawania ceny mieszkania do jego standardu i
      bezkrytyczne kierowanie się przez właścicieli cenami ogłoszeniowymi bądź
      informacjami spod trzepaka.
    • kalinka07 17.05.05, 16:41
      Żeby nie było nieporozumień ceny kształtują się między 3000 za lokal do remontu,
      a 3850 po kapitalnym remoncie.
    • Gość: kasia IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.05.05, 23:07
      kalinka, możesz dać namiar do tego rzeczoznawcy - bylabym zainteresowana zeby
      wypowiedział sie w kwestii mieszkania nad którym sie zastanawiamy. Wielkie
      dzieki.
    • kalinka07 18.05.05, 12:05
      Napisz na priva to przeslę ci listę rzeczoznawców uznawanych przez banki. W
      mazowieckim to jakieś 400 nazwisk :) Będziesz mogła wybrać kogoś kto mieszka w
      okolicy, gdzie chcesz kupić mieszkanie.
    • Gość: kasia@dialcom.com. IP: 212.160.138.* 23.05.05, 12:32
      czesc, mozesz podac mi kontakty do rzeczoznawcow od nieruchomoci?
      bede wdzieczna dzieki.
    • kalinka07 24.05.05, 19:03
      Dopiero dziś zauważyłam ten post. Pisz na priva.
    • zegmarek 19.05.05, 11:12
      A skąd ten rzeczoznawca miał takie dane. Dziwne jest to ,że jak czytam operat
      na dom to on kosztuje 800.000 zł. a cenę rynkową udaje się osiągnąć na poziomie
      600.000 zł.
    • norbkuc 02.06.05, 10:31
      to powiedz mi gdzie, bo ciekawosc mnie zje.
    • altenburg 02.06.05, 10:47
      Mam do sprzedania mieszkanie w Warszawie na Ochocie. Jestem właścicielem.
    • szuszel 30.06.05, 12:48
      Chcialabym zapytac o szczegoly dotyczace tego mieszkania.
      Ile metrow, czy blok z plyty czy z cegly, dokladna lokalizacja,
      stan mieszkania, czy z balkonem czy bez, na ktora strone swiata wychodza okna i
      oczywiscie - cena.
      pozdrawiam
    • Gość: Pola IP: *.aster.pl 29.06.05, 07:57
      A ja mam poddasze!!!!!!!!!!!!!!
    • cinkciarzyna 02.06.05, 10:35
      ewka_76 napisała:

      > Też zastanawiamy się nad kupnem mieszkania w wawie. I muszę przyznać ci
      rację -
      >
      > ludzie są pazerni do kwadratu. Myślą ze sama lokalizacja-czyli wawa-
      wystarczy,
      > aby beznadziejne mieszkania sprzedawać za kosmiczne pieniądze. Po rozeznaniu
      > stwierdziliśmy ze chyba zdecydujemy sie na domek.Damek niewielki bez żadnych
      > luksusów niewiele odbiega ceną od mieszkań. Dobrze poszukaj.


      to wracejcie do Grujca!
    • Gość: ? IP: *.aster.pl 17.05.05, 16:39
      Rzeczoznawca może i ocenia standard mieszkań, ale ceny kształtuje przede
      wszystkim popyt. Zgadzam się, że dziwne są takie żądania np. na Bemowie - bo że
      tyle kosztuje Śródmieście, ewentualne lepsze części Mokotowa/Wilanowa/Ursynowa
      ('lepsze' warunkuje lokalizacja, otoczenie, budynki), to po prostu fakt. A
      wielka płyta? Ludzie po prostu nie zdają sobie sprawy, jak to obniża wartość
      mieszkania.
    • Gość: KASIA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 17:57
      A co sądzicie o cenie 190.000 zł za 46 m na Ursynowie, przy samym metrze, z
      bloku z wiielkiej płyty (stan dobry, sle nie luksusow)




    • Gość: tom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:15
      190000 tyś to przegięcie na Ursynowie w płycie za 46m2 bez oglądania około
      170000 tyś zależy od standardu ipiętra oraz wysokości budynku ale nie wielka
      różnica od 170000 tyś
      Właściciel Biura Nieruchomości
    • Gość: KASIA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:22
      pietro VII/X. Najwiekszy atut to chyba 3 minuty do metra. Glazury, parkiety
      kilkuletnie, szafa komandor. klatka schodowa świeżo po remoncie.
    • Gość: tom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:29
      Blok X-piętrowy - drogo mimo bliskości do metra. Rozumiem ,że to blisko ul.
      KEN.Moja rada dobrze się zastanów!!Mogę tu napisać,że mam w ofercie mieszkanie
      w niskim bloku blisko metra 46m2 bo na Ursynowie w płycie wszystkie mieszkania
      są podobne rozkładem za 175000 tyś zł do negocjacji. Poszukaj jeszcze trochę i
      negocjuj cenę
    • Gość: KASIA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:43
      Na którym pietrze to mieszkanie i jaki jest jego standard?
    • Gość: tom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:49
      Piętro 2 w 4-piętrowym. Standart można mieszkać ale ja bym wycyklinował
      podłogi -klepka położył gładz na ściany czyli remont.Klatka ładna 3 lokale na
      piętrze, balkon. liczyliśmy na remont około 12 tyś zł. Oczywiście można i
      więcej zależy co kto chce.Cenę mieszkania trzeba negocjować o ten remont. Okna
      PCV.
    • Gość: KASIA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:51
      Przy jakiej stacji metra to mieszkanie i ile wynosi prowizja twojej agencji?
    • Gość: tom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 19:09
      Metro Stokłosy i drugie mieszkanie metro Natolin też 46m2 tylko 4piętro w 4-
      piętrowym. Myślę ,że prowizja nie jest wysoka nie napisze tu ile. Biuro zajmuje
      się wszystkim ty tylko podpisujesz umowy i płacisz za mieszkanie. Kredyty
      bankowe również załatwisz u nas w biurze.Nadal uważam ,że należy obejzeć jeszcz
      kilka mieszkań dla porównania ceny do standardu.
    • Gość: KASIA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 20:27
      Dzięki za informację. Nadal się zastanawiam, bo to mieszkanie bardzo mi się
      podoba, moze własciciele trochę zejdą z ceny. Poza tym bardziej odpowiada mi
      mieszkania w wysokim bloku z uwagi na windę (mam małe dziecko i nie bardzo mam
      ochotę dzwigac ) Mam andzieję, ze nikt mi go nie zdmuchnie sprzed nosa, bo
      słyszałam ze takie mieszkania szybko schodzą .Pozdrawiam.
    • Gość: Rafael IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 20:41
      Kasiu wez tez pod uwage stan budynku, mieszkania w blokach z wielkiej plyty
      wiadome jest, ze nie naleza do porzadnej budowy. Napewno nie kupowalbym
      mieszkania na ostatnim pietrze tak jak ci proponuje ten niby wlasciciel biura
      nieruchomosci. Musisz tez wziac pod uwage ze czym wiecej w takich blokach
      mieszkan tym wiecej pieniedzy na funduszu remontowym i mniejsze koszty z tym
      zwiazane w czynszu. Mieszkanie w wiezowcu nie oznacza odrazu ze jest zle. Sa
      plusy i minusy wiezowcow, co do ceny to ja bym sie targowal, poniewaz Ursynow
      bardzo zdrozal ze wzgledu wlasnie na metro, ale nie az tak mocno jesli chodzi o
      mieszkania w plycie. A tak przy okazji to jezeli mieszkania tego wlasciciela
      biura nieruchomosci to taki rarytas to czemu ich jeszcze nie sprzedal????, bo
      cena 175 tys zl. Najwazniejsze jest jedno : jaki budynek i jak usadowiony, bo z
      mieszkaniem zrobisz jak bedziesz chciala ale miejsca budynku i jego stanu
      odrazu nie zmienisz.
    • Gość: tom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 11:23
      Nikomu nie proponuję mieszkania żadnego!!! to tylko przykłady.Ktoś z was
      próbuje wsadzić kasie na minę Ceny są takie jak podałem. Ze względu na metro
      poszły ceny do góry przecież to nie do końca prawda. Wiesz ,że dzwoni ale nie
      wiesz gdzie. Na Ursynowie bloki z płyty są tanie .Reszta czyli te nowsze to
      ceny z kosmosu.Podałem kasi ceny w blokach niskich bo te z reguły są droższe z
      metra niż w wysokich blokach.Oczywiście niema reguły wszystko zależy od
      klienta, który sprzedaje i od standardu mieszkania. Ważna jest okolica a nie
      tylko bliskość do metra, infrastruktura, oraz to czy coś wybudują obok czy
      nie.Moje biuro nazywa się "KOMA" i mieści się w Centrum Warszawy.Działa od
      około 7 lat.Jestem daleki od tego żeby na tym forum pozyskiwać klientów.
      Odpowiedziałem tylko na prośbę Kasi i tyle.Ponieważ jest tu duzo doradców-sami
      fachowcy jak widzę Więc lepiej dla Kasi jak zdecyduje sama inie czyta tego co
      niektórzy tu piszą
    • Gość: kixx IP: *.acn.waw.pl 18.05.05, 14:10
      wydaje mi sie,ze w tym sporze Ty masz racje,post w ktorym Ci czyniono zarzuty
      napisal jakis frustrat

      ps.cena o jakiej pisze Kasia w kontekscie standardu budynku jest wzieta z sufitu
    • Gość: arte IP: *.echostar.pl 23.05.05, 22:10
      zastanawiam sie nad inwestycja pod wynajem? najchetniej kupilbym sklep w dobrym centrum handl.dla dlugoletniego najemcy,ponieawz nie jestem z warszawy,a z mieszkaniami pod wynajem za duzo zamieszania z najemcami:)moze cos doradzisz?masz moze cos w ofercie?obecnie inwestuje,w miescie gdzie mieszkam, ale w stolicy poza dochodem z czynszu mozna zarobic na wzroscie ceny z nieruchomosci! a moze jakis dobry apartament? mam ok pol roku na zbadanie rynku, arte16@interia.pl dziekiwielkie,za odpowiedz!
    • blackmolly 30.05.05, 01:09
      Standardowo prowizja agencji to 2.9%
    • greenhills 13.06.05, 14:59
      I dodaj jeszcze, ze z sypem. Nie kupilabym takiego mieszkania nawet za 140.000
    • Gość: Anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 20:44
      Tom a jak sie nazywa twoje biuro i jaki masz numer licencji??????????, bo nie
      lubie jak ktos sie podpisuje "wlasciciel biura nieruchomosci". Firma krzak czy
      co???
    • varsava 23.05.05, 15:21
      Ja bym sie zastanowil. Zreszta nie raz juz pisalem, ze tamta dzielnica jest
      zbyt droga w stosunku do warunkow. Poczekajnmy 10 lat i tamtejsze ceny
      proporcjonalnie spadna.
    • Gość: wujek IP: 81.171.156.* 18.05.05, 09:42
      Kalinka07 trafilas w dzisiatke tym okresleniem powodu wzrostu cen. Ludzie
      podnosza ceny bo cos kiedys uslyszeli. Teraz to powodem jest tez Europa; jak w
      Paryzu sprzedali za tyle to ja i tak chce tanio. Powodem tego jest brak naglej
      potrzeby sprzedazy dlatego ludzie moga czekac na kupca za wygorowana cene. Jak
      ja kupowalem to przewaznie bylo to drugim mieszkaniem sprzedajacego, mieszkanie
      po babci, wujka brata cioci, ktorego nie musieli sprzedac! tak samo jest z
      ziemia. Chlop mi dyktowal wygorowana cene bo uslyszal, ze ktos tak sprzedal a
      lokalna agancja stwierdzila, ze jak chlop dostanie 25% tej warosci to bedzie
      cud. Ale chlop ma pelno ziemi i nie zalezy mu na sprzedazy. Radze szukac
      spezdajacych, ktozy musza sprzedac.
    • kalinka07 18.05.05, 10:07
      Problem w tym, że mi się też trochę spieszy. W tej chwili wynajmujemy
      mieszkanie, więc każdy miesiąc zwłoki to dla nas niepotrzebne koszty ( rata
      kredytu + czynsz za własne M = koszty wynajmu ). Faktem jest, że z reguły
      sprzedający mają więcej niż jedno mieszkanie i dlatego czekają na klienta. Poza
      tym zauważyłam, że sami klienci "psują" sprzedających. Wczoraj oglądaliśmy
      mieszkanie. Nie było jakieś szczególne, natomiast można się było nad nim
      zastanowić. Tylko ta cena! Oczywiście zbyt wygórowana. Podczas rozmowy okazało
      się jednak, że nie zostanie ona obniżona, bo "dzisiaj była tu jakaś Pani, która
      musi kupić mieszkanie " na już" i ona weźmie za 160 000". I jak tu prowadzić
      jakiekolwiek negocjacje, jak zawsze może się znaleźć desperat, który kupi
      wszystko, bo inaczej nie będzie miał gdzie mieszkać? Zwłaszcza jak sprzedający
      ma czas na czekanie. Zresztą my i tak jesteśmy uzależnieni od wyceny
      rzeczoznawcy i nie możemy dać więcej, a to nas często stawia na przegranej
      pozycji :( Mam nadzieję, że będziemy mieli trochę szczęścia i trafimy w końcu na
      sprzedającego za realną cenę, a nie liczącego na złapanie jelenia, który bez
      słowa przepłaci i jeszcze podziękuje.
    • ewka_76 18.05.05, 11:19
      A ile chcesz przeznaczyć pieniędzy na lokum? I jaki metraż cię interesuje? W
      lipcu przeprowadzamy się do wawy i też będziemy coś myśleć o własnym
      kącie.Narazie coś wynajmiemy.Ale na bierząco jesteśmy z ofertami sprzedających
    • kalinka07 18.05.05, 11:33
      Chciałabym zapłacić oczywiście jak najmniej :))) A na poważnie to szukamy
      niedużego dwupokojowego mieszkania maksymalnie do 160 tysięcy. Poważnie
      zastanawiamy się nad kawalerką na Bemowie (2 pokoje, ale tylko 30 m2), bo mamy
      nadzieję, że będzie to mieszkanie przejściowe. Za kilka lat chcielibyśmy kupić
      już coś na stałe. I najchętniej kupilibyśmy bezpośrednio.
    • ewka_76 18.05.05, 11:44
      Znalazłam ogłoszenia:
      Wola 50m 180.000 3pok
      Bemowo 50m 187.000 3pok
      Wola 53m 194.000 3 pok
      Ceny mieszkań 2 pokojowych prawie sie nie różnią od 3 pokojowych
      I jeszcze: Wola,30m,2pok,150.000
      Nas interesuje Białołęka-narazie wynajem
    • kalinka07 18.05.05, 12:01
      Powyżej 160 000 to dla nas już za dużo. Poza tym życzę powodzenia sprzedającemu
      30 m2 na Woli za 5 000 za metr. Jeśli to takie mieszkanie, o którym myślę to
      średnia cena mieszkania po remoncie w tej okolicy to 120 000. Wracamy do tematu
      pierwszego postu - ceny !!! :)))
    • ewka_76 18.05.05, 11:52
      Polecam fajną stronę internetową. Codziennie nowe oferty od osób prywatnych,
      czasami dość atrakcyjne: www.gumtree.pl
    • kalinka07 18.05.05, 12:02
      Znam. Choć jakoś do tej pory nic atrakcyjnego dla mnie nie było. Jakoś nie mam
      wolnych 300 tysięcy na mieszkanie :)
    • ewka_76 18.05.05, 12:32
      Ja akuratnie na tej stronie znalazłam kilka ciekawych ofert wynajmu.Ale te
      warszawskie ceny mnie przerażają!!! Mieszkam jeszcze w zachocniopomorskim i mam
      swoje 80m mieszkanie.Najchętniej bym je przewiozła do wawy:)Jak je sprzedam to
      w wawie nawet kawalerki za tą kasę nie kupię:)Może znasz jeszcze jakieś strony
      o mieszkaniach warszawskich?Ty szukasz taniego do kupna-ja taniego narazie do
      wynajęcia
    • kalinka07 18.05.05, 12:46
      Najprościej jest wyszukiwać przez google. Ja tak robię. Poza tym nieoceniona
      jest Oferta - taka gazeta. Jak napiszesz ma na priva czego szukasz to mogę ci
      podesłać kilka nr telefonów z niej, bo kupuję regularnie.
    • ewka_76 18.05.05, 12:38
      Jak na tym forum zakłada się nowy temat? Jestem tu drugi raz i nie mam pojęcia.
    • kalinka07 18.05.05, 12:49
      Na głównej stronie klikasz na "+ rozpocznij nowy wątek" i już :)
    • kesi6 18.05.05, 12:11
      Cześć - mam mieszkanie do sprzedaży na Mokotowie nowe 3 pokoje przy metrze
      Wilanowska
    • kalinka07 18.05.05, 12:14
      Moje możliwości cenowe znasz. Jeśli się pokrywają z twoimi oczekiwaniami maila
      znasz - kalinka07@gazeta.pl
    • jolal4 12.06.05, 00:01
      Ja jestem zainteresowana. Jaka cena i warunki - ile metrow, jaki rozklad, itp?
    • Gość: exim IP: *.chello.pl 30.05.05, 13:02
      Weź pod uwagę to, że Ci którzy chcą szybko sprzedać od razu wychwytywani są
      przez agencje nieruchomości, która doradza im trzymanie wysokiej ceny (bo
      przecież prowizja jest do niej wprost proporcjonalna), poza tym dobre oferty są
      szybko realizowane przez ludzi z gotówką i klient, który musi wziąść kredyt
      jest często na straconej pozycji.
    • Gość: notariusz IP: *.man.polbox.pl 18.05.05, 12:41
      wynoszą :2800-3400 , w segmencie mieszkań z wielkiej płyty, w zależności od
      standartu, piętra ,metrażu itp.Powyżej tej granicy a aktach notarialnych z
      ostatniego roku nie przypominam sobie żadnej transakcji
    • kalinka07 18.05.05, 12:54
      Więc jak to jest, że żaden ze sprzedających, z którymi rozmawiałam nie wyobrażał
      sobie sprzedać za mniej niż 4000 za metr? Wiem, że większe mieszkania
      (42-50m2)można kupić za 3500 za metr, ale kawalerka dwupokojowa (30m2) na
      Jelonkach to koszt rzędu 120 000 zł (przynajmniej w życzeniach sprzedających).
      Już sama nie wiem co zrobić. Obawiam się, że głową muru nie przebiję:(
    • Gość: notariusz IP: *.man.polbox.pl 18.05.05, 13:00
      Kilka przykładów:46m2 Jelonki,podobno do remontu-132.000[5 piętro] ,27m2Wola z
      1955 roku,stareale cegła-86.000[2 piętro],30m2 Jelonki -101.000 [8 piętro],60m2-
      Bemowo-153.000[do remontu.parter]
    • kalinka07 18.05.05, 13:10
      Więc chyba za ten remont ludzie liczą jak za zboże. Mój mąż był niedawno oglądać
      42 m2 - stare okna, wyremontowana (podobno b. ładnie) łazienka, kuchnia taka
      sobie, pokoje - już nawet nie pamiętam, ale raczej ok. Cena? 160 000. I raczej
      nie było mowy o jakiejś większej możliwości negocjacji.

      Kalina, co szuka rozsądnego sprzedającego i obiecuje być rozsądną kupującą

    • Gość: Agent IP: *.man.polbox.pl 18.05.05, 13:48
      Na rynku panuje ZASTÓJ !!! A już lokali z wielkiej płyty prawie NIKT nie
      chce.Sprzedający żyją marzeniami o cenach z okresu ''paniki przedunijnej''.Fakt
      niektórym udało sie wtedy posprzedawać starocia o standarcie sprzed potopu po
      wygórowanych cenach, zdarzało się i po 4.000/metr .ALE TO MINEŁO I NIE WRÓCI !
      Obecnie nawet niezłe mieszkania czekają na kupca po pół roku,ba mam oferty
      sprzed roku i pies z kulawą nogą nie interesuje się nimi.Analogia do lat 2000-
      2001 ;po silnym wzroście nadszedł wtedy bezruch i spadek cen o 30% w 2002
      roku.Ale ludzie muszą do tego dojrzeć.Badż cierpliwa,szukaj ,nie łap byle
      czego, a znajdziesz i niezły lokal , i niezła cenę.
    • kalinka07 18.05.05, 13:53
      Dzięki za otuchę. Jesteś pierwszą osobą z Agencji (zabrzmiało jakbyś był z CIA
      czy innego FBI :))), która mi nie usiłuje wmówić, żeby się szybko decydować, bo
      ceny będą już tylko rosły i to w zawrotnym tempie. Tylko jak długo muszę czekać?
      Boję się, że zanim do sprzedających dotrze, że chcą za dużo ja się już zestarzeję :(
    • Gość: agent2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 14:00
      Ceny wywoławcze róznią się bardzo od cen transakcyjnych. Sprzedający mają Bog
      wie jakie wyobrażenie o tym co mają. Ale jak jest się w stałym kontakcie z
      klientem to ta cena jest korygowana w miarę upływu czasu sprzedaży. Ja
      przyjmuję tylko na wyłączność, przedstawiam klientowi statystyki z
      zainteresowania jego konkretną ofertą, oraz tzw. realizację czyli ilość osób
      które obejrzały., dzwoniły, pytały mailem itd. I trzeba działać. I rozmawiać z
      klientem, a nie tylko dzwonić z pytaniem : czy jest jeszcze aktualne.
    • kalinka07 18.05.05, 14:27
      Przerabiane. Problem w tym, że większość ofert z agencji się po prostu powtarza.
      Wystarczy dokładnie przeczytać opis i okazuje się, że jedno mieszkanie jest
      oferowane przez 5 różnych agencji. No i dużo zależy od lokalizacji. My uparliśmy
      się na Wolę lub Bemowo, ale powoli zaczynamy zmieniać preferencje.
    • Gość: tomoe IP: 62.233.237.* 18.05.05, 15:04
      zmieńcie, zmieńcie! Jak nie macie samochodu, Ursynów jest naprawdę dobrym
      wyjściem. Zwróćcie uwagę na 12 - letnie osiedla przy przecznicach od
      Nowoursynowskiej. Np. na Sengera - Cichego albo Sotta - Sokoła. Ponieważ są to
      12 - letnie bloczki, 4 - piętrowe i bez windy, więc ceny naprawdę mocno tam
      spadły, a mieszknia na dolnych piętrach są naprawdę bardzo atrakcyjne. Do tego
      nie ma tam parkingów, więc dla ludzi z samochodami jest to uciążliwe, a dla
      ludzi bez samochodów - wręcz przeciwnie. i to tez ma wpływ na ceny. Grube mury (
      nie jest to płyta!), cudowna lokalizacja! Bliziutko metro i wspaniałe tereny
      koło Parku Natolińskiego oraz Galeria Ursynów.
      sprawdźcie koniecznie tę lokalizację! myśmy poważnie się nad tym zastanawiali,
      bo ceny były bardo atrakcyjne, ale że szukamy bardzo dużego mieszkania, to
      zdecydowaliśmy się zainwestować w budowę. Ale myślę, że w Waszej sytuacji
      możnaby tam czgoś poszukać... tylko nie wiem, jak tam z małymi mieszkaniami, tj.
      jakie metraże są dostepne. Wrzuć nazwę ulicy w wyszukiwakrę np. na stronach
      www.trader.pl lub www.gratka.pl. Powodzenia!
    • kalinka07 18.05.05, 15:09
      Jesteście naprawdę wszyscy bardzo mili. Przyznam się, że obawiałam się postów
      pod tytułem "zachciało się panience mieszkania za pół darmo i jeszcze marudzi,
      że ze sprzedającymi jest coś nie tak".
      :)
    • kalinka07 18.05.05, 15:21
      Same duże mieszkania tam wyskakują. Niestety nie na naszą kieszeń.
    • Gość: tom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 17:05
      Polecam na Woli mieszkania przy ul.pustola i okolice. Bardzo miła i sympatyczna
      okolica,niskie bloki z cegły. Mieszkanie na Pustola 39m2 2 pokoje około 135 tyś
      do 150 tys zł Zależy od standardu i piętra Tanie mieszkania na Bemowie to na
      Jelonkach i to w wysokich blokach z klatkami gdzie na piętrze jak w hotelu po
      8 lokali Pozdrawiam. proszę odpowiedzieć to podam parę ofert żeby nie być
      gołosłownym.
    • Gość: Beata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 18:57
      Czy Notariusz mogłby się wypowiedziec na temat cen transakcyjnych dwupokojowych
      mieszkan na Ursynowie w wielkiej płycie. Z cen transakcyjnych podawanych w
      Wyborczej widziałm tylko 2: 170.000 zł i 210.000 zł. Najwyrazniej rozpietosc
      jet duza.
    • kalinka07 18.05.05, 20:24
      Najwyraźniej sprzedający mieszkania w blokowiskach na Jelonkach nie wiedzą o
      tym, że mają być one tanie ;) Akurat takie mieszkania oglądaliśmy najczęściej i
      za te najmniejsze (30 m2) właściciele potrafili wołać nawet 135 tysięcy. W
      okolicach Pustola i na Pustola też byliśmy. W wieżowcu za mieszkanie 39m2 - 150
      tysięcy (podczas oglądania miałam wątpliwą przyjemność natknąć się w łazience na
      utopionego w misce karalucha). Zresztą blok wyglądał okropnie, a winda jeździła
      co 2 półpiętra (w życiu czegoś takiego nie widziałam). Pominę już fakt, że
      mieszkanie miało być w idealnym stanie, a na suficie straszyły jakieś koszmarne
      kasetony, bo w końcu to sprawa gustu.
    • Gość: tom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 10:12
      Piszę o niskich budynkach. Co do wysokich masz rację.Okropne.Niedawno miałem
      tranzakcje po drugiej stronie Górczewskiej.Piękne mieszkanie w niskim budynku
      za 153 tyś Należy dobrze szukać i nie oglądać wszystkiego co się da. Właściciel
      będzie zawsze zachwalał a realia są inne.Potrzebna jest wstępna selekcja.My
      taką robimy zanim zaprosimy klienta do oglądania bo szkoda czasu klienta i
      naszego.Mieszkanie na 3 piętrze na Pustola 2-gi blok od Redutowej 39m2 3 piętro
      w 4-o piętrowym do zamieszkania cena 145 tyś złotych.To oczywiście
      przykład.Przykład drugi niestety już nie aktualne ale ul.Rozłogi 38m2 3 piętro
      w 8 piętrowym 135 tyś. Fakt,że zostało szybko sprzedane.
    • kalinka07 20.05.05, 11:51
      Wczoraj dostałam ofertę. Blok 4-piętrowy na Pustola, 38 m2 - cena wywoławcza (!)
      160 tys. Pokoje w amfiladzie. A podobno na rynku panuje zastój i ceny spadają.
    • agakow2 22.05.05, 13:40
      Witam , widzę że dorabiasz sobie teorię, nie sprawdzając rzeczywistosci. Na
      Pustola są różne mieszkania i te pokoje akurat nie są w amfiladzie.
    • kalinka07 22.05.05, 18:21
      Witam.
      Nie dorabiam sobie teorii nie sprawdzając rzeczywistości. Dla mnie pokoje
      przejściowe to pokoje w amfiladzie. I tyle. Zresztą, akurat nie to było
      najważniejsze, a cena. Jeśli nie kupiłam mieszkania w tej okolicy za 118 000 to
      tym bardziej nie kupię za 160 000. I nie przekonują mnie argumenty, że ktoś tyle
      wydał na remont. Akurat ja wolałabym zrobić go sama i mieć mieszkanie urządzone
      po swojemu. Poza tym wartość mieszkania to także inne czynniki (stan bloku,
      wiek, rodzaj konstrukcji, okolica), a to niestety wraz z remontem mieszkania nie
      uległo zmianie. Poza tym ja jestem związana wyceną rzeczoznawcy i nie chcę
      tracić czasu swojego i sprzedającego na oglądanie mieszkań, których nie będę
      mogła kupić, bo nie dostanę takiej wyceny. Uważam, że takie podejście jest
      uczciwsze.
    • yyysi 21.05.05, 09:18
      Z duzym zainteresowaniem odkrylam to forum. Jestem w sytuacji odwrotnej - od
      ponad roku usiluje (zdalnie) sprzedac mieszkanie. Zainteresowanie bylo znikome
      i przez dluzszy czas nie moglam dociec dlaczego.

      W miedzyczasie mialam okazje zapoznac sie z rynkiem nieruchomosci tu, gdzie
      mieszkam. Tutejsi agenci walcza o to, zeby jak najszybciej zamknac transakcje.
      Zamiast czekac miesiacami na kogos kto zapewni im $1000 prowizji, wola dostac
      $500, ale zamknac takich transakcji kilka. Sami dostarczaja wycen
      porownywalnych transakcji (tzw. comparables).

      To 'odkrycie' pomoglo mi zrozumiec pare rzeczy: w Warszawie agencjom wisi, ze
      mieszkanie nie sprzedaje sie przez szereg miesiecy. Nigdy nie uslyszelismy od
      zadnego agenta, ze dajemy za duza cene wywolawcza. Zaden nie podsunal, ze warto
      obnizyc. (Z drugiej strony rowniez nikt z kupujacych nie usilowal negocjowac,
      wiec nie mielismy zadnej wskazowki, ze chodzi o cene.)

      Nauczona doswiadczeniem z tutejszego rynku sama uderzylam do agenta, zeby
      zaczal oglaszac nizsza cene - myslicie, ze sie zgodzil??? Ze cos zostalo
      ogloszone? Ze nagle ruszyla lawina chetnych? Nic podobnego... Agenci wykrecali
      sie jeden po drugim, nierzadko przywolujac klauzule w kontrakcie, ze owszem,
      wolno mi zejsc z ceny, ale ich prowizja pozostanie taka sama...

      W koncu zaczelismy oglaszac sami i chetny - na to wyglada, tfu tfu - sie
      znalazl.

      Reasumujac - Kalinko, nie obwiniaj tylko sprzedajacych. Trzeba duzego
      doswiadczenia i znajomosci rynku, zeby wiedziec, jaka cena jest realna a jaka
      nie. Takie doswiadczenie maja (lub powinni miec) agenci, ale im nie zalezy na
      tym, zeby ceny obnizac. Pewnie bierze sie to stad, ze ich prowizje sa za duze.
      Jesli agencji wystarczy 1 - 2 transakcje miesiecznie, zeby wyjsc na swoje, to
      nie maja zadnej zachety do tego, zeby takich transakcji miec 10. W koncu to
      duzo pracy!

      Nie poddawaj sie. Negocjuj. Zaprezentuj swoja oferte tak, zeby byla atrakcyjna
      dla sprzedajacego, a na pewno da sie porozmawiac!

      Powodzenia.
      --
      Doswiadczenie przychodzi z wiekiem, szkoda tylko, ze czasami jest to wieko od
      trumny...
    • Gość: Karolina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.05, 10:58
      Czy mozesz sprzedac co to zamieszkanie, gdzie i za ile?
    • yyysi 22.05.05, 01:35
      W gre wchodzily dwa:
      albo 58 m2 kolo niedzwiedzi po 3250 albo 45m2 na Saskiej Kepie po 3750. Jeszcze
      nie podpisalismy konktraktu, wiec jak Cie interesuje to pisz :-).

      --
      Doswiadczenie przychodzi z wiekiem, szkoda tylko, ze czasami jest to wieko od
      trumny...
    • kalinka07 21.05.05, 22:55
      Daleka jestem od obwiniania tylko sprzedających. Jeśli śledziłaś wątek to
      wiesz, że oberwało się też agentom :) Właściwie to rozpoczęłam ten wątek trochę
      z bezsilności i złości, że nie miałam szczęścia trafić na ludzi, którzy
      podeszliby nieco realniej do sprzedaży mieszkania.
      Twoje spostrzeżenia nt. rynku nieruchomości są trafne. Agencjom nie zależy na
      sprzedaży po realnych cenach, bo przecież ich prowizja to procent od sumy
      sprzedaży. Czekają na klienta, który nie będzie zorientowany w realiach i bez
      mrugnięcia okiem przepłaci (o mały włos nie było tak z nami). A co do prób
      negocjacji ceny. My też nigdy nie próbowaliśmy jej negocjować, jeśli oglądaliśmy
      mieszkanie przez agencję. Dlaczego? Agent z reguły twierdził, że właściciele nie
      obniżą ceny, lub że cena jest tak atrakcyjna, że klienci się znajdą. Poza tym
      często kwota, którą byliśmy skłonni zaproponować była o kilkanaście tysięcy
      niższa od wywoławczej, więc mieliśmy pewność, że oferta nie będzie nawet
      rozważona (czyt. przecież takie samo mieszkanie ktoś kiedyś sprzedał za więcej,
      a wiem to z pewnego źródła, bo słyszałam od koleżanki, która słyszała od swojej
      znajomej). Teraz skupiliśmy się na sprzedaży bezpośredniej i ... niestety nie
      jest lepiej. Ludzie sugerują się cenami z ogłoszeń w gazetach i nie są skłonni
      do negocjacji. W naszym przypadku duże znaczenie ma też fakt, że na małe
      mieszkania (a takiego szukamy) jest duży popyt. Właściciele są mniej elastyczni,
      bo wiedzą, że prędzej czy później znajdzie się ktoś kto zapłaci tyle ile chcą.
      Przy dużych mieszkaniach sprawa jest bardziej skomplikowana. W końcu sumy z
      reguły przekraczają magiczne 200 czy 250 tysięcy, a na tyle nie stać zbyt wiele
      osób.

      Ps. Z czystej ciekawości: mogłabyś napisać jak duże mieszkanie chciałaś sprzedać?

      Pozdrawiam
      Kalina

    • yyysi 22.05.05, 01:53
      > Twoje spostrzeżenia nt. rynku nieruchomości są trafne. Agencjom nie zależy na
      > sprzedaży po realnych cenach, bo przecież ich prowizja to procent od sumy
      > sprzedaży. Czekają na klienta, który nie będzie zorientowany w realiach i bez
      > mrugnięcia okiem przepłaci (o mały włos nie było tak z nami).

      Zanim pojde dalej chce cos sprostowac. Nie ma (i nie bedzie) jednej, wlasciwej
      ceny za nieruchomosc. Cena jest zawsze taka, ile ktos (rynek) jest sklonny
      zaplacic. Ceny sa wiec wypadkowa mozliwosci kupujacych i 'przypileniu'
      sprzedajacych. Zatem niekoniecznie byscie 'przeplacili'. Wszystko zalezy od
      tego jak twardo obstajecie przy swojej cenie i jak bardzo sprzedajacemu sie
      spieszy. A ze agenci tutaj w niczym nie moga / nie chca / nie potrafia pomoc,
      to juz inna para kaloszy...

      > A co do prób
      > negocjacji ceny. My też nigdy nie próbowaliśmy jej negocjować, jeśli
      > oglądaliśmy mieszkanie przez agencję. Dlaczego? Agent z reguły twierdził, że
      > właściciele nie obniżą ceny, lub że cena jest tak atrakcyjna, że klienci się
      > znajdą.

      No i masz klarowny przyklad matolectwa agentow...


      > Poza tym
      > często kwota, którą byliśmy skłonni zaproponować była o kilkanaście tysięcy
      > niższa od wywoławczej, więc mieliśmy pewność, że oferta nie będzie nawet
      > rozważona (czyt. przecież takie samo mieszkanie ktoś kiedyś sprzedał za
      > więcej, a wiem to z pewnego źródła, bo słyszałam od koleżanki, która słyszała
      > od swojej znajomej).

      A tu sie z Toba zupelnie nie zgadzam. Trzeba dawac oferty. Odpowiedza tak albo
      nie, ale zakladajac z gory, ze uslyszysz 'nie' zamykasz mozliwosc
      uslyszenia 'tak'. Z nasza sprzedaza byl moment, ze mielismy chetnego. Juz sie
      dogadalismy co do ceny, ale jak przyszlo do spisywania umowy, to on stwierdzil,
      ze najpierw musi sprzedac swoje, teraz nie ma gotowki, a to a tamto. Bylismy
      tak tym zmeczeni, ze gdyby w tej chwili pojawil sie ktos z gotowka, to pewnie
      jeszcze bysmy mu opuscili, byle wreszcie juz z tym skonczyc. Reasumujac - dawaj
      oferty! Jak inaczej chcesz, zeby wlasciciele zaczeli 'czuc rynek'? Jesli
      dostanie jedna, druga, trzecia oferte kilkanascie tysiecy nizsza od
      wywolawczej, to cos mu zacznie switac, nie?

      > Teraz skupiliśmy się na sprzedaży bezpośredniej i ... niestety nie
      > jest lepiej. Ludzie sugerują się cenami z ogłoszeń w gazetach i nie są skłonni
      > do negocjacji. W naszym przypadku duże znaczenie ma też fakt, że na małe
      > mieszkania (a takiego szukamy) jest duży popyt.
      Ha, ha! Duzy popyt... Gdzie ten popyt pytam sie ja od roku? :-))
      "Moje" mieszkania (bo w gre wchodzily dwa) maja 58m2 i 45 m2 i co?

      > Właściciele są mniej elastyczni
      > bo wiedzą, że prędzej czy później znajdzie się ktoś kto zapłaci tyle ile chcą.

      No, to juz sa prawa wolnego rynku. Jezeli rzeczywiscie ktos taki sie znajdzie,
      to byloby bez sensu sprzedac je za mniej. Natomiast jesli chetnych niet i
      wszystkie oferty sa nizsze... to - patrz powyzej.

      Pozdrawiam rowniez goraco. I jeszcze raz podkreslam: oferuj! Negocjuj! Jesli
      mozesz placic gotowka masz przewage nad wiekszoscia 'ogladaczy' i na pewno
      ktorych sprzedajacy sie zneci.

      --
      Doswiadczenie przychodzi z wiekiem, szkoda tylko, ze czasami jest to wieko od
      trumny...
    • kalinka07 22.05.05, 18:34
      > Zanim pojde dalej chce cos sprostowac. Nie ma (i nie bedzie) jednej, wlasciwej
      > ceny za nieruchomosc. Cena jest zawsze taka, ile ktos (rynek) jest sklonny
      > zaplacic. Ceny sa wiec wypadkowa mozliwosci kupujacych i 'przypileniu'
      > sprzedajacych. Zatem niekoniecznie byscie 'przeplacili'. Wszystko zalezy od
      > tego jak twardo obstajecie przy swojej cenie i jak bardzo sprzedajacemu sie
      > spieszy. A ze agenci tutaj w niczym nie moga / nie chca / nie potrafia pomoc,
      > to juz inna para kaloszy...

      Zdaję sobie sprawę, że cena zależy od wielu czynników, ale rozpatruję konkretną
      sytuację (kiedy na zakup mieszkania zaciąga się kredyt na 100 % wartości, a
      pieniądze, które się ma przeznacza na opłaty, remont i wyposażenie). Wtedy siłą
      rzeczy można za nieruchomość zapłacić tylko tyle na ile wycenią ją rzeczoznawcy,
      a oni biorą pod uwagę (między innymi) ceny transakcyjne, a więc te, za które
      rzeczywiście sprzedano podobne mieszkania, o zbliżonym standardzie, w danej okolicy.

      [ciach]
      > Pozdrawiam rowniez goraco. I jeszcze raz podkreslam: oferuj! Negocjuj! Jesli
      > mozesz placic gotowka masz przewage nad wiekszoscia 'ogladaczy' i na pewno
      > ktorych sprzedajacy sie zneci.

      Niestety na mieszkanie musimy wziąć kredyt, więc nie mamy przewagi nad innymi.
      Gdybyśmy mieli gotówkę z pewnością nie byłoby tego wątku, bo nie musielibyśmy
      liczyć się tak bardzo z opinią rzeczoznawcy.

      Pozdrawiam ciepło
    • Gość: wujek IP: 5.5R3D* / *.cache.pol.co.uk 21.05.05, 23:25
      Ja tez sprzedaje ale dzialke, przez remote control. Zgadzam sie w 100% z
      wypowiedzi yyysi. Mojac porownanie z innymi krajmi, polskie agencje i ich
      pracownicy nie maja pojecia o sprzedaz. Sprzedaje dzialke 2 lata i jak bym nie
      wpadl do agencji raz na rok to niewiedzial bym co sie dzieje. Sam musze
      sugegerowac jak to sprzedawac, ze trzeba zachwali, zejsc ze stolka i pokazac
      dzialke tylko z tym moze byc problem bo pani nie ma samochodu. Pani zajmujaca
      sie sprzedaza nie umiala by sprzedac wody na pustyni! i tak to sie ciagnie.
    • Gość: qmak IP: *.aster.pl 22.05.05, 21:28
      Cześć,

      a co powiecie na mieszkanie na Grochowie albo na Tarchominie.
      Grochów ma świetne połączenia komunikacyjne z Centrum i ceny mieszkań w
      okolicach ronda Wiatraczna kształtują się po 2900-3400 za metr. Ja swoje 44
      metry, super rozkładowe i całkiem zadbane kupiłem za jedyne 142 tys. Na
      tarchominie za 3500 za metr kupujesz juz urządzone w nowym bloku. Fakt, że
      dojazd jest słaby...
      Jest wiele możliwości...
    • ekka2 23.05.05, 01:02
      Gość portalu: wujek napisał(a):

      > Ja tez sprzedaje ale dzialke, przez remote control. Zgadzam sie w 100% z
      > wypowiedzi yyysi. Mojac porownanie z innymi krajmi, polskie agencje i ich
      > pracownicy nie maja pojecia o sprzedaz. Sprzedaje dzialke 2 lata i jak bym
      nie
      > wpadl do agencji raz na rok to niewiedzial bym co sie dzieje.

      Mam pytani , czy to jest jedyna agencja z którą podpisałeś umowę ?

      Sam musze
      > sugegerowac jak to sprzedawac, ze trzeba zachwali, zejsc ze stolka i pokazac
      > dzialke tylko z tym moze byc problem bo pani nie ma samochodu. Pani zajmujaca
      > sie sprzedaza nie umiala by sprzedac wody na pustyni! i tak to sie ciagnie.

      Co Cię skłania do wiązania się z taką Agencją? Wybór przecież należy do Ciebie.
    • agnesta 23.05.05, 09:27
      A propos cen podawanych przez właścicieli. Dopóki komuś się nie spieszy pewnie
      nie obniży ceny. Jakiś czas oglądaliśmy mieszkanie - żadna tam rewelacyjna
      lokalizacja (blok z lat 60- tych) ale cena 260 tys za 47 m a włascicielka
      przekonana o wielkiej wartości mieszkania i podniecona faktem, że jest takie
      zainteresowanie i tylu ludzi ma poómawianych. Bodajże miesiąc później cena była
      już 238 tys a ostatnio zeszła do 225 tys co zreszta nadal jest za wysoką ceną
      za to mieszkanie.
    • Gość: wujek IP: 81.171.156.* 23.05.05, 10:08
      Ale cjociaz widac, ze wlasciciel chce sprzedac i robi cos w tym kierunku. JEst
      niestety duzo takich, ktorzy niesprzedali przez rok za jakas cena ale jak
      uslysza, ze ceny wzrosly o X% w danym roku podnosza szybko cene. I takie
      mieszkanie jast na rynku wiekami a widac wlascicielowi nie zalezy. Troche nie
      ma to logiki. Innini sugeruja sie duza cena sasiada i wystawiaj mieszaknie za
      nawet wiecej. To jest przyczyna inflacji cen.
    • kalinka07 24.05.05, 00:29
      > Ale cjociaz widac, ze wlasciciel chce sprzedac i robi cos w tym kierunku.

      Dokładnie tak. Przeglądam regularnie oferty w internecie i często widzę
      ogłoszenia tych samych ludzi za tę samą (z reguły b. wysoką) cenę. Czasem na
      przestrzeni kilku miesięcy jest tych ogłoszeń kilkadziesiąt i zawsze się dziwię,
      że nie dało to właścicielom do myślenia.


      JEst
      > niestety duzo takich, ktorzy niesprzedali przez rok za jakas cena ale jak
      > uslysza, ze ceny wzrosly o X% w danym roku podnosza szybko cene. I takie
      > mieszkanie jast na rynku wiekami a widac wlascicielowi nie zalezy. Troche nie
      > ma to logiki. Innini sugeruja sie duza cena sasiada i wystawiaj mieszaknie za
      > nawet wiecej. To jest przyczyna inflacji cen.

      Zgadzam się. To ma duże znaczenie. Chociaż nie tylko to. Już poruszaliśmy tu
      zresztą ten wątek - właściciele, którzy windują ceny z reguły nie muszą
      sprzedać, bo to nie ich pierwsze mieszkanie. Poza tym dopóki znajdą się chętni
      na kupno tak drogich mieszkań dopóty właściciele będą żądali bajońskich sum.

      A ostatnio zaobserwowałam coś jeszcze - obliczanie własności mieszkania na
      podstawie cen ... kawalerek. Czyli skoro za kawalerkę ktoś żąda 4200 za metr to
      ja też, a co !

    • Gość: Daniela IP: *.3.pl 24.05.05, 16:25
      Witajcie,

      Ja właśnie jestem na etapie sprzedaży mojego mieszkanka. Metraż to 41,5 m, są
      to 2 pokoje - kiedyś była to duuuża kuchnia (ok.10m) i duży pokój (20m), ale
      przerobiłam kuchnie na kuchnie i pokój (2,30 na 2,30), balkon, 3 szafy
      komandora, szafki w kuchni na wymiar gres, terakota itp. Żoliborz, niski blok 4
      piętra, mieszkanie jest na 3 piętrze.W razie czeo zapraszam na
      kdm.pucek@neostrada.pl

      Pozdrawiam, Daniela
    • piwanna 24.05.05, 19:00
      Witam

      Może ja będe chciała, ale to zalezy od ceny :) i innych detali, których byc
      może udzielisz : rok budowy, materia :) koszty utrzymania etc i ewentualny
      kontakt .
      Dziekuje z góry za odpowiedz.
      B..
    • Gość: wujek IP: 81.171.156.* 23.05.05, 09:59
      Agencja w brew pozorom jest duza siecia w Wa-wie. Atutem tej wlasnie fili jest
      polozenie niedaleko dzialki. Mysle,ze ktos bedzie szukal w okolicy i wdepnie do
      lokalnej agecji. Moja odleglosc od dialki powoduje, ze nie moge czesto lub
      szybko zmienic agenta.
    • kalinka07 24.05.05, 00:33
      Właśnie skończyłam wertować Ofertę i jestem w dołku :(((. Jakoś nie widać tego
      zastoju na rynku - ceny przyprawiają nieraz o palpitacje serca.

      Yyysia,
      próbowałam skorzystać dziś z Twojej rady i negocjować. Porażka na całym froncie.
      Byłam oglądać mieszkanie na Bemowie, 41 m za (tadadadam)173 000. Cena z kosmosu,
      ale co tam. Pomyślałam, że warto chociaż obejrzeć i ewentualnie wyczuć grunt.
      Zrezygnowałam, gdy właściciel powiedział, że ostatecznie może obniżyć cenę o te
      3000. Na moje nieśmiałe, że mieszkanie jest bardzo drogie stwierdził, że takie
      są ceny ... w internecie. Rozbroił mnie całkowicie.
    • Gość: wujek IP: 81.171.156.* 24.05.05, 10:34
      Jedyne co mozesz zrobic to ogladac duzo mieszkan (pracochlonne!!!!) i dawac
      oferty wlascicielom 20-30% nizsza niz chce mowiac,ze tyle jest warte. Napewno
      trafisz na takiego w sytuacji, ze musi sprzedac a nie bawi sie na rynku i szuka
      frajerow. Dal pocieszenia dodam, ze w przyszlosci beda wprowadzone podatki od
      wartosci domu/mieszkania. Tak jest w calej Europie z przed Maja 2004. Podatek
      moze byc rownowaroscia czynszu wiec ci z kilkoma mieszkaniami beda sie krotko
      zastanawiac nad obnizka ceny.
    • yyysi 24.05.05, 11:18
      No kurcze, bardzo Ci wspolczuje... Ale 'Wujek' ma racje - nie poddawaj sie,
      wreszcie trafisz. Jak ktos slusznie powyzej zauwazyl, jesli wlasciciel ot tak
      sobie tylko testuje rynek i nie potrzebuje sprzedac, to za Chiny nie spusci.
      Ale jak trafisz na potrzebowskiego, to masz szanse.

      O ilez tutaj to wszystko jest latwiej urzadzone!!!

      Po pierwsze wlasciciela mozesz w ogole na oczy nie ogladac, odpada wiec caly
      balast emocjonalny. Zwykle kupujacy ma swojego agenta (AK) i sprzedajacy
      swojego (AS) i to oni przerzucaja sie faksami z ofertami. Oferta polega na tym,
      ze AK wysyla AS umowe kupna, w ktorej jest Twoja cena i inne warunki, jesli sa,
      np. ze uzalezniasz kupno od inspekcji, albo od uzyskania kredytu.

      Jesli sprzedajacy godzi sie negocjowac to AS wysyla do AK faks z przekreslona
      Twoja cena i naniesiona kontr-cena. Mozecie sobie uprawiac taki ping-pong az
      sie komus znudzi :-) i dojdziecie do porozumienia.

      Niestety - zeby nie bylo za rozowo - tutaj jest zupelnie inny problem. Otoz
      rynek jest tak goracy, ze rzadko kiedy masz w ogole szanse negocjowac!

      Na przyzwoite domy z reguly jest kilka ofert na raz. AS oglasza, ze bedzie je
      prezentowal sprzedajacemu takiego a takiego dnia i wszyscy chetni musza wyslac,
      albo zamilknac na wieki.(czytaj: wypchac sianem)

      Wtedy dochodzi zwykle do wojny cenowej. Kazdy chetny stara sie przeniknac i
      przechytrzyc pozostalych, oferujac WIECEJ niz sprzedajacy prosil. Czasem oferty
      przewyzszaja oryginalna cene o 15 - 20 %!!!

      Czesto wiec AS celowo radzi dac sprzedajacemu nizsza cene, zeby przyciagnac
      chetnych i taka wojne wywolac. Wszystko odbywa sie blyskawicznie, nawet w ciagu
      jednego weekendu.

      Czesto wtedy dostajesz obuchem, ze kwota, ktora przeznaczalas na zakup i ktora
      wydawala Ci sie bardzo ale to bardzo przyzwoita - nie wystarcza! Szukajac dlugo
      narazasz sie na to, ze bedzie wystarczala coraz mniej, bo ceny domow ida w gore
      regularnie o 14 - 18% rocznie. I w ktoryms momencie trzeba zacisnac zeby,
      skreslic pare pozycji z listy wymagan i kupic, byle tylko wskoczyc na ten wozek
      a nie dac sie stratowac...

      Pisze to troche Ci na pocieche, ze w Warszawie przynajmniej
      takich 'przyjemnosci' mozesz uniknac. I jesli tylko zacisniesz zeby, pogrubisz
      skore i bedziesz dawac oferty nie zrazajac sie porazkami to w koncu cel
      osiagniesz. Czego Ci szczerze zycze!

      Aha - i zadne tam 'niesmiale' ani niekonkretne, ze 'za drogie'! Przychodzisz,
      ogladasz. Podoba sie, to NIC NIE MOWISZ i idziesz do domu. A potem dzwonisz do
      faceta i mowisz: "proponuje tyle i tyle. Zaliczke tyle i tyle mozemy dac zaraz,
      a reszte do 12 czerwca. Co pan na to?" I przygotuj sie, ze paru rozesmieje Ci
      sie w nos. Ale ktorys powie, ze sie musi zastanowic. A ktorys wreszcie sie
      zgodzi! Najwazniejsze - zdystansuj sie. Nikt tu nikomu grzecznosci ani afrontu
      nie robi. To jest biznes.

      3maj sie.

      --
      Doswiadczenie przychodzi z wiekiem, szkoda tylko, ze czasami jest to wieko od
      trumny...
    • Gość: wujek IP: 81.171.156.* 24.05.05, 11:28
      Skad Ty piszesz? USA? czy UK? Opisujesz przebieg tranzakcj w angielsko
      jezycznym kraju co mi jest bliskie.
    • yyysi 24.05.05, 15:51
      Beautiful British Columbia :-)
      --
      Doswiadczenie przychodzi z wiekiem, szkoda tylko, ze czasami jest to wieko od
      trumny...
    • Gość: wujek IP: 81.171.156.* 24.05.05, 17:11
      I'm in London. Beautiful in its own right.
    • kalinka07 25.05.05, 10:44
      Staram się jak mogę "pogrubić" skórę i podchodzić do poszukiwań z dystansem, ale
      jakoś nie bardzo mi wychodzi:( Na razie postanowiłam odpocząć chociaż jeden
      dzień od poszukiwań, bo nerwy mam całe w strzępach. Miałam nadzieję, że dużo
      szybciej znajdę coś interesującego i będę się mogła od razu wyprowadzić na
      swoje, a okazało się, że muszę jeszcze poszukać czegoś do wynajęcia (właściciele
      mieszkania, w którym mieszkamy finalizują jego sprzedaż). Cóż, tak bywa.
      Pociesza mnie fakt, że nie mieszkam w Anglii i nie muszę przechodzić "wojny
      cenowej" jaką opisała yyysi. Chociaż jeden plus :)
    • yyysi 25.05.05, 20:37
      No tak - zapomnialam dodac do wszystkich moich 'dobrych rad' - przygotuj sie,
      ze to bedzie dlugo trwalo...

      Nie chce Cie straszyc, ale szukanie wlasnego lokum, zwlaszcza jesli masz
      okreslona liste wymagan, to proces dlugotrwaly i meczacy. Dobrze, jesli idzie
      tylko w miesiace, ale znam przypadki, ze i w lata... :-(

      Pomaga czasem weryfikacja takiej listy wymagan. My tez musielismy sobie w
      ktoryms momencie powiedziec - jesli do konca miesiaca nie znajdziemy, to
      rezygnujemy z tego i z tego (np. ilosc lazienek, powierzchnia kuchni,
      wykonczenie, lokalizacja itp.) To bardzo ulatwia sprawe. Zrob sobie taka liste -
      co MUSISZ miec, a co jest opcjonalne.

      Cierpliwosci i odwagi!
      --
      Doswiadczenie przychodzi z wiekiem, szkoda tylko, ze czasami jest to wieko od
      trumny...
    • blackmolly 30.05.05, 15:00
      Mieszkania na Grochowie są takie sobie (mieszkałam jakiś czas).
      Na Tarchominie zaś są super - jak na moje potrzeby, ale
      drogie. Za 39m2 ludzie chcą 160 tyś. i więcej! Mam nadzieję,
      że za rok czy dwa w końcu coś kupię. A co do dojazdu - za trzy lata
      będzie Most Północny, więc komunikacja się na pewno polepszy, poza
      tym jest wiele autobusów i gdyby nie korki w szczycie, w ogóle by
      nie można było narzekać. Zresztą w stolicy wszędzie jest daleko. Mieszkam
      na Żoliborzu, pracuję w Międzylesiu. Dojazd do firmy zajmuje mi dwie
      godziny. Więc nie ma tak, aby było tanio, blisko i w nowym budownictwie.
      Coś za coś, niestety.
    • a000000 30.05.05, 16:03
      mostu za trzy lata NIE BĘDZIE! Anulowano przetarg. Jakieś niedopatrzenia
      urzędnicze. Na pohybel im.
    • Gość: Karol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 06:12
      Położone przy ul. 1 Sierpnia w 4p. na 2 p.. Pow. 38 m.2. Rok budowy 1991.
      Posesja ogrodzona, parking na ogrodzonym obszarze. Daję bezwzględne
      pierwszeństwo indywidualnym klijentom.
    • Gość: jeż IP: 194.201.32.* 25.05.05, 17:09
      A co sądzicie o 5,100 m2 na Narbutta - lokalizacja rewelacyjna, przedwojenna
      kamienica ale mieszkanie do kapitalnego remontu? Ma prawo tyle kosztowac?
    • Gość: just IP: *.bchsia.telus.net 25.05.05, 20:18
      Prawo to ma sobie kosztowac ile chce. Pytanie, czy ktokolwiek to kupi...
    • Gość: A IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.05, 21:05
      Szaleju się napiłeś?
    • Gość: lil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.05, 23:39
      Dla mnie w ogóle sytuacja w tym kraju jest chora. I mówcie sobie co chcecie.
      Ceny są kosmiczne w zestawieniu z polskimi zarobkami, a więc możliwościami
      Polaków.Poza tym, no ludzie, wybaczcie, ile kosztuje wybudowanie danego bloku,
      a ile póżniej ciągną za te mieszkania (nowe)? Żenujące to jest. Wolny rynek
      zaczyna mnie śmieszyć.Druga sprawa: tak naprawdę, żeby kupić mieszkanie, chyba
      muszę się przekwalifikować i skończyć studia ekonomiczno - prawnicze i to nie
      wiem, czy bezpiecznie bym kupiła.Ile jest takich sytuacji, że oszukują ludzi ?
      A to stosują niedozwolone klauzule w umowach, a to grunt jest kogoś innego, a
      to metraż się nie zgadza. A póżniej nikt nie jest winien i ludzie tracą dorobki
      życia. Prawo jest do kitu i zero profesjonalizmu. Już nie wspomnę o kiepskiej
      jakości materiałach budowlanych i beznadziejnych projektach.Paru cwaniaków
      zakłada firmę, budują jak najtańszym kosztem i zdzierają z ludzi nieziemską
      kasę, a często rolują przy okazji.A prasa wmawia, że te chore ceny, to normalne
      ceny. Dajcie mi 10 razy wyższe zarobki, to wtedy możemy gadać.
    • Gość: Robert IP: *.plus.com 29.05.05, 13:13
      > Ceny są kosmiczne w zestawieniu z polskimi zarobkami, a więc możliwościami
      > Polaków.

      Wyższe zarobki niewiele Tobie dadzą. Mieszkanie, które obecnie wynajmuję (70
      metrów - nowe) kosztuje tyle, co mógłbym zarobić przez 7 lat nie mając przy tym
      żadnych wydatków i nie płacąc podatków. A gdzie do tego urządzenie tego
      wszystkiego i koszty życia? Domy mające po 80 metrów kosztują 130 tys. funtów, a
      te większe co mają 150 bez żadnych luksusów kosztują powyżej 250 tys.
      Koszt zawarcia transakcji kupienia nieruchomości to około 10 tysięcy funtów. Dla
      ułatwienia dodam, że średnia pensja to około 24 tys., jeśli ma się dobry zawód
      to 40 tys, a bycie wybitnym specjalistą gwarantuje 60-70 tys brutto.
      A jeśli chodzi o jakość to pozostawiają one wiele do życzenia. Ściany wewnętrzne
      z karton-gipsu, podłoga to panele i materiały średniej jakości, kuchnia wykonana
      byle jak - identyczna jak w każdym innym mieszkaniu. Jedynie drzwi są w miarę
      solidne, ale do mieszkania można wejść przez kopnięcie ściany z korytarza, bo to
      też karton + gips.
      Korytarza wyglądają w miarę porządnie: wykładzina, ładne oświetlenie, ściany,
      reprodukcje. To jest coś co akurat mi się podoba. Po dwóch latach mieszkania
      tutaj, jakoś nikt jeszcze nie wpadł na pomysł aby wymienić intymne części ciała
      na ścianach w windzie czy klatce...

      Tak więc nie tylko w Polsce jest drogo... wiadomo przecież, że i u naszego
      zachodniego sąsiada domy kosztują po 1 milionie euro...
    • Gość: magda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.05, 16:32
      A mój głos jest z drugiej strony i chyba lekko obiektywny bo w tym samym czasie
      chcę sprzedać jedno a kupić inne mieszkanie.
      Że ceny w Warszawie są horrendalne - nie mam zamiaru dyskutować - są
      Ale...
      Rzeczoznawcy świadomie zaniżają wyceny, pogadajcie z nimi, nawet się z tym nie
      kryją - twierdzą, że są kontrolowani, że to, że owo, a argument, że wycena
      opiera się min na cenach z zeszłorocznych aktów notarialnych - w Warszawie ceny
      mieszkań rosną z miesiąca na miesiąc, więc te sprzed pół roku zapewne nie są
      już aktualne. I to, że ten wzrost cen nie ma wcale realnych podstaw nic tu nie
      znaczy, bo ceny rosną i albo możemy się z tym pogodzić, albo szukać i liczyć na
      łut szczęścia albo... zrezygnować.
      Po drugie - nie oszukujmy się - mieszkanie to nie są krakersy i jeżeli jakieś
      sprzedane zostaje od ręki, pierwszemu czy drugiemu klientowi to bynajmniej nie
      świadczy to o tym, że poszło za cenę rynkową a wręcz przeciwnie - za znacznie
      niższą.
      Po trzecie ani jako osoba kupująca ani jako sprzedająca nie spodziewałam się,
      że zajmie mi to dwa tygodnie, nastawiłam się raczej na kilka miesięcy
      poszukiwań i nie uważam wcale, że jeśli mieszkanie od 2 miesięcy jest na rynku
      i nie zostało sprzedane to już należy obniżać jego cenę. To byłby absurd.
      Po czwarte - Negocjować należy zawsze - najwyżej nic z tego nie wyjdzie-
      próbując nic nie tracimy a możemy wiele zyskać
      Po piąte - równie wiele agencji nieruchomości próbuje namówić właścicieli do
      zaniżania cen mieszkań jak i do zawyżania
      A ostatnia uwaga - znalezienie rzetelnego pośrednika jest w tym mieście bardzo
      trudne, co mnie przyznaję dziwi, bo z samego rachunku prawdopodobieństwa
      powinno wynikać, że przy takiej ich ilości w Warszawie - jacyś powinni się
      trafić.
      Pozdrawiam wszystkich
      Kupujących i Sprzedających i życzę szczęścia
    • kalinka07 03.06.05, 15:11
      > Rzeczoznawcy świadomie zaniżają wyceny, pogadajcie z nimi, nawet się z tym nie
      > kryją - twierdzą, że są kontrolowani, że to, że owo, a argument, że wycena
      > opiera się min na cenach z zeszłorocznych aktów notarialnych - w Warszawie ceny
      >
      > mieszkań rosną z miesiąca na miesiąc, więc te sprzed pół roku zapewne nie są
      > już aktualne. I to, że ten wzrost cen nie ma wcale realnych podstaw nic tu nie
      > znaczy, bo ceny rosną i albo możemy się z tym pogodzić, albo szukać i liczyć na
      >
      > łut szczęścia albo... zrezygnować.


      To dziwne co piszesz, bo mnie rzeczoznawca powiedział, że może cenę "trochę
      naciągnąć, ale nie do takiego poziomu jak chce sprzedający". Nie słyszałam też,
      żeby opierali się na cenach z ubiegłego roku. Wręcz przeciwnie. Podobno mają
      dostęp do aktualnych danych. Zresztą rozstrzygnąć to może jedynie jakiś
      rzeczoznawca.
      Poza tym nie zgadzam się, że realny wzrost cen nic tu nie znaczy. Znaczy i to
      wcale nie tak mało. Idąc Twoim tokiem rozumowania metr kwadratowy mógłby
      kosztować i 20 000 zł, bo przecież jego realna wartość nie ma znaczenia. Zresztą
      osoby wypowiadające się na forum nie chcą nic za darmo. Nie mają złudzeń, że
      kupią piękne mieszkanie za 2 tysiące ani nawet 3 tysiące za metr. Po prostu
      złości je, że ceny nijak się mają do realnej wartości mieszkania. Zwróć uwagę,
      że "realna wartość" mieszkania w Warszawie zawiara już w sobie odpowiednio
      wysoki dodatek za bycie w "stolycy".



      > Po drugie - nie oszukujmy się - mieszkanie to nie są krakersy i jeżeli jakieś
      > sprzedane zostaje od ręki, pierwszemu czy drugiemu klientowi to bynajmniej nie
      > świadczy to o tym, że poszło za cenę rynkową a wręcz przeciwnie - za znacznie
      > niższą.


      Nie. Świadczy to o tym, że poszło za cenę nie wziętą z sufitu. Że właściciel
      posłuchał rad rzeczoznawców, bądź ludzi obeznanych z rynkiem i nie wystawiał
      30-metrowej kawalerki na zadupiu za 150 tysięcy.



      > Po trzecie ani jako osoba kupująca ani jako sprzedająca nie spodziewałam się,
      > że zajmie mi to dwa tygodnie, nastawiłam się raczej na kilka miesięcy
      > poszukiwań i nie uważam wcale, że jeśli mieszkanie od 2 miesięcy jest na rynku
      > i nie zostało sprzedane to już należy obniżać jego cenę. To byłby absurd.


      A dla mnie było niespodzianką, że mając niewielkie wymagania, realne podejście
      do rynku i (moim zdaniem) nienajgorszą zdolność kredytową nie mam szans na kupno
      przyzwoitego mieszkania. Ja również nie spodziewałam się, że zajmie mi to 2
      tygodnie lecz znacznie więcej, co nie zmienia faktu, że im więcej czasu mija, im
      więcej spotkań i rozczarowań tym bardziej żałuję, że nie mam skóry słonia.
      Cóż jeszcze? Nikt nie każe właścicielom obniżać cen po 2 czy nawet 10
      miesiącach, bo to w końcu ich mieszkanie, czas, pieniądze... Ale absurdem
      nazwałabym coś innego. Po lekturze tego wątku chyba wiadomo co.



      > Po czwarte - Negocjować należy zawsze - najwyżej nic z tego nie wyjdzie-
      > próbując nic nie tracimy a możemy wiele zyskać


      Tutaj zgadzam się w całej rozciągłości. Chyba pierwszy raz :)


      > Po piąte - równie wiele agencji nieruchomości próbuje namówić właścicieli do
      > zaniżania cen mieszkań jak i do zawyżania


      Tutaj niestety nie mam doświadczeń.


      > A ostatnia uwaga - znalezienie rzetelnego pośrednika jest w tym mieście bardzo
      > trudne, co mnie przyznaję dziwi, bo z samego rachunku prawdopodobieństwa
      > powinno wynikać, że przy takiej ich ilości w Warszawie - jacyś powinni się
      > trafić.

      Prawda.


      Pozdrawiam
    • kulka85 03.06.05, 17:29
      Co do wyceny-mam taką dotyczącą kupowanego mieszkania i rzeczywiscie bazuje na
      cenach z lat poprzednich a nie ostatnio zawieranych transakcjach.
    • kalinka07 03.06.05, 17:44
      > Co do wyceny-mam taką dotyczącą kupowanego mieszkania i rzeczywiscie bazuje na
      > cenach z lat poprzednich a nie ostatnio zawieranych transakcjach.

      No to jestem zdziwiona. Jakoś nie bardzo się to zgadza z informacjami jakie
      uzyskałam od rzeczoznawcy. Trzeba będzie podrążyć trochę i zbadać tę kwestię.
    • Gość: Gość IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 02.06.05, 10:03
      Czy szukałaś w gazecie "Nieruchomości Bezpośrednio", jest w kioskach. Same
      prywatne oferty z reguły kilka tysięcy. No i najważniejsze nie trzeba się
      przedzierać przez gąszcz ogłoszeń pośredników gdyż prywatne ogłoszenia są w
      osobnym dziale.
    • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 10:40
      Mam do sprzedania mieszkanie w W-wie, przy ul. 1 Sierpnia, 38 m.2.
      Zapraszam w dniu 6 czerwca do ogładania.
    • Gość: Pola IP: *.aster.pl 29.06.05, 07:56
      ja chcę sprzedać mieszkanie! Bez pośredników!
    • kalinka07 29.06.05, 12:18
      Gość portalu: Pola napisał(a):

      > ja chcę sprzedać mieszkanie! Bez pośredników!

      Powinnaś napisać coś więcej. Minimum informacji to metraż mieszkania i jego
      lokalizacja. Jeśli masz do sprzedania mieszkanie dwupokojowe czekam na maila.

      Pozdrawiam
      Kalina
    • kalinka07 08.08.05, 20:17
      Chciałam się z Wami podzielić radością. W piątek podpisaliśmy umowę przedwstępną
      i najprawdopodobniej 1 listopada zamieszkamy już u siebie. Głowa do góry dla
      szukających swojego kąta. My znaleźliśmy w momencie, gdy się tego najmniej
      spodziewaliśmy.

      Pozdrawiam gorąco

      Kalina
    • Gość: kkk IP: *.plwaw.energis.pl 09.08.05, 13:54
      A można wiedzieć jakie to mieszkanko, gdzie i za jaką cenę ostatecznie się Wam
      udało? Ja też jestem na etapie szukania (od 4 miesięcy) i zaczynam wątpić czy w
      tym roku mi się coś uda znaleźć :-((
    • kalinka07 09.08.05, 16:49
      Pewnie, że można. Mieszkanie ma 45,3 m2 - dwa pokoje z widną kuchnią. Jest
      rozkładowe i po remoncie. Znajduje się na Bemowie. Niestety wielka płyta, ale z
      naszymi finansami wiedzieliśmy, że stać nas tylko na takie. Poza tym zakup jest
      przez agencję. Jeśli śledziłaś (-łeś) wątek to wiesz, że chcieliśmy tego
      uniknąć, ale teraz nie żałujemy. Dlaczego? Po pierwsze - cena (łącznie z
      prowizją agencji) wynosi 160 tys. Na tym samym osiedlu oglądaliśmy mieszkanie
      prawie 4 m2 mniejsze po remoncie za 173 tys., przepraszam te 3 tys. były do
      stargowania, więc za 170 tys. I jeszcze jedno - 41,4 m2 do całkowitego remontu
      za 142 tys. bezpośrednio. Muszę przyznać, że w ogóle się nie targowaliśmy, bo
      baliśmy się stracić okazję. Po drugie - oferta była przyjęta przez agencję na
      wyłączność, więc nie było możliwości kupienia tego bez pośredników. Po trzecie -
      wreszcie trafiliśmy na poważną i kompetentną agencję. Załatwili wszystko -
      sprawdzili papiery w spółdzielni, przygotowali umowę przedwstępną i będą również
      przy przekazaniu mieszkania. Oczywiście, gdyby była szansa nie dokładania tych
      10 tys. do ceny bylibyśmy bardziej zadowoleni, ale i tak nie narzekamy.
      Myśleliśmy, że za te pieniądze to kupimy co najwyżej 38 m2, a jest całe 7 m2
      więcej:)
      A co do zniechęcenia. Sama nieraz byłam w niezłym dołku. Zaczęliśmy szukać mniej
      więcej w tym samym okresie co ty. Ostatnio nieco spasowaliśmy, bo mielismy
      ważniejsze sprawy na głowie. Przeglądaliśmy tylko internet i prasę. "Nasze"
      ogłoszenie wytropił mój mąż. Poszliśmy trochę na zasadzie - kupił, nie kupił,
      zobaczyć warto. Nauczeni poprzednimi doświadczeniami braliśmy poprawkę na to, że
      wyremontowane mieszkanie może oznaczać tyle, że ktoś maznął ściany białą farbą,
      a w łazience jest glazura i terakota sprzed 10 lat. W tym przypadku tak nie
      było. Efekt? W poniedziałek pierwsza wizyta w mieszkaniu, środa - rzeczoznawca,
      piątek - umowa. Dlatego nie poddawać się!

      Pozdrawiam

      Kalina
    • monia_77 22.08.05, 20:23
      Serdecznie gratuluje zakupu. Nie wiedzialam, ze moze byc taki popyt na Bemowo,
      mieszkalam tam 16 lat i mysle ze to dobry wybor. Obecnie mieszka tam moja mama
      i ma mieszkanie o dokladnie takim samym metrazu, kto wie moze bedzie chciala
      sie przeniesc blizej mnie. Weszlam na ten watek calkiem przypadkowo i musze
      przyznac ze zaczynam sie zastanawiac nad sprzedaza moje kawalerki.

      No i ciekawa jestem opinii ile moze kosztowac mieszkanie z wielkiej plycie 30
      m2 przy ul. Rembielinskiej (Centrum Brodna). Zeleta mieszkania na pewno jest to
      ze jest bardz dobry dojazd komunikacja miesjska do centrum, dwa tramwaje do
      metra W-w Gdasnska i mnostwo autobusow. Przystenek w odleglosci kilkuset metrow
      od bloku.

      Kawalerka jest faktycznie wyremontowana, aczkolwiek i kuchnia i lazienka moga
      wymagac interwencji nowych lokatorow, ogolnie ladnie to wyglada ale na scianach
      sa tapety, w lazience wokol wanny glazura. W pokoju i przedpokoju polozona jest
      gladz na scianach i w zeszlym tygodniu malowalam, beda 2 pojemne szafy komanora
      w przedpokoju, scianka odgradzajaca przedpokoj od pokoju, karton gips (tworzy
      wneke na szafe oraz ma podswietlane polki), nowe OKNA PCV, w najblizszym czasie
      remontuje takze balkon.

      Blok zostal niedawno przejety przez wspolnote i wedlgug planu prac remontowych
      (wpolnota zaciagnela kredyt) blok bedzie ocieplony i bedzie mial wymieniona
      instalacje grzewcza (chociaz Zeran kotluje jak diabli w zimie) do konca 2007.
      Obecnie jest maksymalnie wyremontowana klatka schodowa.

      Aha jest to 3 pietro i widna, aczkolwiek jednoosobowa kuchnia.

      No wiec powiedzcie obiektywnym okiem po moim opisie jaka realna cene moge
      ustalic? Co powinnam zrobic, jezeli chcialabym mieszkanie o kilka metrow
      wieksze? Zalezy mi na oddzielnej sypialni wiec mysle o metrazu do 45 m2. Moze
      byc Grochow i Targowek, gdyz polubilam te dzielnice. Mieszkam tam od 5 lat i w
      porownaniu z dojazdami z Woli, Praga zdecydowanie bardziej mi odpowiada.
    • yyysi 10.09.05, 06:03
      Gratuluje, Kalinka!

      Tak a propos - mnie tez w miedzyczasie udalo sie sprzedac, po 3100 za metr.
      Czyli wszystko jakos sie ulozylo...

      pozdrowaski!
      --
      Doswiadczenie przychodzi z wiekiem, szkoda tylko, ze czasami jest to wieko od
      trumny...
    • kalinka07 14.09.05, 23:15
      YYYsi :)

      Ja również gratuluję! Choć ze sprzedażą jest zazwyczaj nieco łatwiej ;) Ale
      tylko "zazwyczaj", co? ;)Jakoś się układa, choć ja ciągle jeszcze za każdym
      razem jak mówię o tym mieszkaniu to odpukuję w niemalowane, bo umowę właściwą
      podpisujemy dopiero po 15 pażdziernika. Ale jestem dobrej myśli.

      Pozdrawiam
      K.
    • yolantasa 13.09.05, 09:35
      Znam ten ból, ja szukam od 2 m-cy i dochodze do wniosku ze ci ludziepowariowali
      z tymi cenami. Mój znajomy opowiadał mi w jaki sposób ceni sie rynek
      nieruchomości. Poporstu kilku developerów sie składa, wykupuje artykół w
      gazecie, jak jest jeszcze opatrzony znanym na rynku nazwiskiem to czysty
      zysk..rynek wtórny tez sie na tym zworuje..myśle że nie będzie lepiej ... tym
      bardziej że jest tyle mieszkań do sprzedania które z racji ceny sprzedawane sa
      miesiącami...a nie są warte nawet połowy czasem...
      --
      Boże zmiłuj się na de mną,czemu stworzyłes mnie na podobieństwo twardych,
      zimnych kamieni
    • belika 13.09.05, 16:17
      ..i co? Ludzie boją się kupowac bez pośredników, a ja akurat nie bardzo garnę
      sie do płacenia prowizji - bo i po co? Bez pośrednika kupiłam dom to i
      mieszkanie chyba można, każdy ma prawo wszystko sprawdzić sam...ale boja
      się...mam czas jeszcze poczekam.

      A może ktos jest zainteresowany kawalerką w Gdyni?
    • Gość: cubasi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 22:10
      Moja znajoma szuka czegoś w Trójmieście. Jeśli możesz to prześlij szczegóły
      (metraż, piętro, opis budynku, lokalizację, cenę itd) na maila: cubasi@gazeta.pl.
    • Gość: glud IP: *.com.pl 18.09.05, 01:41
      polecam portal www.ladny-dom.pl kupisz sprzedaz dom lub mieszkanie .....
    • marcel22 03.09.19, 14:15
      Jesli poszukujesz ciekawych ofert mieszkaniowych warto zglądnąc tutaj tur-nieruchomosci.pl/ ja dzieki nim znalzlem swoje wymarzone miszkanko

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka