Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przejść przez ten horror
Wydaje ci się, że kupienie własnego M to kaszka z mleczkiem? To przeczytaj historię naszych czytelników. Pan Michał i pani Aleksandra, zamożne małżeństwo po trzydziestce, zdecydowali się kupić swoje własne M. - Docelowe - jak zaznaczają.
Dokladnie po obdzwonieniu wielu ogloszen okazalo sie, ze te samo ogloszenie
tkwi w wielu agencjach . W sumie okazalo sie, ze agent spryciasz wrzucil na
strone ogloszenie z innej strony. Ale ...My dostalismy te ogloszenie przez
agenta,zanim obejrzelismy mieszkanie podpsalismy z agentem umowe. W pewnym
momencie okazalo sie ,ze agencja nie zapewnia ochrony prawnej. Tzn. o stanie
oplat, ilosci osob zameldowanych itd. nic nie wiedzieli. PO paru naszych
ponaglajacych telefonach, po prostu nas olali. Wiec sie wkurzylismy. Bardzo nam
zalezalo na czasie. Wynajelismy, wiec adwokata zeby dopilnowal naszych
interesow, tzn ´sprawdzil czy papiery mieszkania sa w porzadku, ile osob jest
zameldowanych i sformuowal umowy, plus zalatwil notariusza. W sytuacji kiedy
musielismy zaplacic adwokatowi i zostalismy tak potraktowani w agencji,
oficialnie im powiedzielismy ,ze nie zaplacimy im za prowizje.
Kupilismy mieszkania. Gostek z agencji raz przez domofon straszyl nas pobiciem.
W jakies pol roku pozniej przyszlo wezwanie do sadu. Agencja wytoczyla nam
sprawe o niezaplacenie za prowizje. Sprawe wygralismy.
Ale, gdyby agencja dopelnila obowiazkow zaplacilibysmy jej bez zadnego gadania.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.