Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    nikt nie chce kupić naszego mieszkania:(

    19.06.06, 14:54
    Od ok. m-ca próbujemy sprzedać nasze mieszkanko. Dalismy już ogłoszenia tam,
    gdzie było to możliwe, podpisalismy umowę z trzema agencjami nieruchomości
    i... nic. Było oczywiście kilka telefonów, ale nikt nie chciał nawet umówic
    się na oglądanie mieszkania. Tzn. był jeden zainteresowany "oglądacz", ale
    zaczął od razu marudzic, że drugie piętro, że dwupoziomowe itp.

    A mieszkanko jest nieduże (ok. 50 m2 pow. użytkowej), w pełni wyposażone,
    stosunkowo nowe (5 lat) w b. dogodnej lokalizacji.

    Tyle naczytałam się o boomie na mieszkania w nowym budownictwie, że teraz
    jestem naprawdę zawiedziona. Mamy jeszcze trochę czasu do końca roku. W
    listopadzie odbieramy nowe mieszkanie i musimy wpłacić całą kwotę. Kredyt
    pokrywa 70% wartości nowego lokum.

    Czy moge mieć jeszcze nadzieję na sprzedasz mieszkania po korzystnej dla mnie
    cenie?
    Obserwuj wątek
        • kaja3004 Re: nikt nie chce kupić naszego mieszkania:( 20.06.06, 08:07
          Po podłodze jest ponad 60 mkw. Na dole pokój z aneksem i dość duża łazienka, a
          na górze duża sypialnia ze skosami. Może i klitka, ale dla dwójki osób w
          zupełności starczy. Pod nami do niedawna mieszkało małżeństwo z dwójką dzieci i
          to na tylko jednym poziomie (połowa naszego m).
        • kaja3004 to ile powinnam opuścić cenę? 20.06.06, 14:52
          Właśnie już zdążyłam się zorientować, że trzeba będzie spuścić cenę, bo
          mieszkanie jest nietypowe i na pewno nie kupi go małżeństwo z dzieckiem ani
          starsza osoba. To wobec tego jak duża powinna być obniżka ceny?
          • Gość: MONIA Re: to ile powinnam opuścić cenę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 09:08
            wiesz ja zgodze sie z przedmowca ze to nie jest zaleta ze jest ono wyposazone,
            wiekszosc ludzi chce sama po swojemu robić od początku, ja tez nigdy nie
            chcialabym wejsc w mieszkanie urządzone pod czyiś gust, i naprawde uwierz Rumia
            to nie jest miasto w którym ludzie chętnie mieszkają, o takim metrazy mozna
            kupic mieszkanie za 150 tys gdzies w Oliwie, przymorzu czy Gdyni, ludzie patrzą
            też na to ze tam jest ogromne bezrobocie i kiepskie połączenie i choćbyś miała
            pałac to jest to jednak Rumia, ja uważam ze 3000 za metr to max a wyposazenie
            mozesz przecież zabrać
            • kaja3004 Re: to ile powinnam opuścić cenę? 21.06.06, 10:01
              A ja myślę, że lokalizacja jest bardzo dogodna. Blisko Gdyni, bardzo dobre
              połączenie (wbrew temu co piszesz). Samochodem tylko 20 minut do centrum Gdyni,
              autobusem 25 min. To mniej niż z niektórych dzielnic Gdyni! A poza tym osiedle
              jest w spokojnej okolicy, blisko centrum miasta. Wszędzie można dojść na pieszo.

              Takie same zdanie mieli agenci z biur nieruchomości, którzy zawarli z nami
              umowę pośrednictwa. A oni mają w końcu jakieś rozeznanie w tym temacie.

              A co do wyposażenia, to nie zamierzam brać ze sobą, bo wszystkie meble zrobione
              są na wymiar i nijak nie pasowałyby mi do nowego mieszkania. Zabiorę jedynie
              kanapę, fotel, krzesła i biurko.
              • emka_waw Re: to ile powinnam opuścić cenę? 21.06.06, 10:52
                > A co do wyposażenia, to nie zamierzam brać ze sobą, bo wszystkie meble
                zrobione
                >
                > są na wymiar i nijak nie pasowałyby mi do nowego mieszkania. Zabiorę jedynie
                > kanapę, fotel, krzesła i biurko.

                Wtrącę swoje trzy grosze i zrobię to tak trochę prosto w oczy: to, że tobie się
                to nie przyda i tego nie zabierasz, nie znaczy, że dla kupującego może to mieć
                jakąkolwiek wartość. Przykładowo: ty możesz lubić modernizm i tak urządzić
                sobie np. kuchnię, kupujący uwielbiać styl rustykalny a na widok modernizmu
                dostawać wysypki. Ty lubisz schody drewniane, kupujący chce sobie zrobić z
                kutego żelaza. Ty lubisz podłogę z jasnych paneli, kupujący marzy o zrobieniu
                podłogi przemysłowej z ciemnego drewna. Ty lubisz w łazience białe kafelki, a
                kupujący to bezguście i chce tam różu w majtkowym kolorze... Takie przykłady
                można mnożyć bez końca. Obecne wyposażenie twojego mieszkania ma dla kupującego
                zerową (podkreślam: zerową) wartość, najzwyczajniej w świecie ci powie, żebyś
                to wyrzuciła, i tyle! A nawet jak mu się to podoba, to tego nie pokaże, bo po
                co ma przepłacać. Wartość natomiast mogą mieć rzeczy takie jak:
                - funkcjonalny układ mieszkania
                - sposób rozwiązania ogrzewania
                - ilość i rozplanowanie punktów elektrycznych
                - solidne drzwi antywłamaniowe
                - ochrona budynku
                - ładny widok za oknem oraz ładne i spokojne otoczenie jako takie
                - infrastruktura w pobliżu (począwszy od dojazdu na restauracjach skończywszy)
                - kryty parking
                - spokojni sąsiedzi
                - NISKI CZYNSZ

                I tego radziłabym się trzymać. Powodzenia :)

                --
                Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko kurą.
                • kaja3004 Re: to ile powinnam opuścić cenę? 21.06.06, 11:27
                  To wszystko prawda, co piszesz i zdaję sobie z tego sprawę. Jednak nie ja
                  pierwsza i nie ostatnia próbuję sprzedać mieszkanie z wyposażeniem. Pozostaje
                  więc mieć nadzieję, że znajdzie się nabywca o podobnym do mojego guście:))

                  Pozdrawiam!
                  • emka_waw Re: to ile powinnam opuścić cenę? 21.06.06, 11:41
                    > To wszystko prawda, co piszesz i zdaję sobie z tego sprawę. Jednak nie ja
                    > pierwsza i nie ostatnia próbuję sprzedać mieszkanie z wyposażeniem. Pozostaje
                    > więc mieć nadzieję, że znajdzie się nabywca o podobnym do mojego guście:))

                    I prostolinijny. Jak trafi ci się cwańszy, to chociażby podobało mu się
                    wszystko od pierwszego kopa, to tego nie pokaże i będzie ścinał cenę. Takich
                    niestety niewielu...

                    --
                    Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko kurą.
                    • Gość: monia Re: to ile powinnam opuścić cenę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:17
                      ja nie mówię że nie sprzedasz, tylko sama pisalaś że trochę Cię czas goni i
                      może być trochę problem, moi znajomi sprzedawali urzadzone mieszkanie przez 2
                      lata, kupiła jakaś babka z USA i i tak zrobiła wszystko po swojemu, jesli
                      chodzi o dojazd.... kolejka co pół godziny i wieczne korki, zgadza się 20 minut
                      ale jak są puste ulice, nawet jak szukasz pracy i przyszły pracodawca słyszy że
                      jesteś z Rumii, Redy czy Wejherowa to masz mniejsze szanse, odbiegam od tematu
                      ale poprostu chodzi mi o to że dla większości ludzi ładny dom czy widoczek z
                      okna ma mniejsze znaczenie niż to by bylo mu poprostu łatwiej, życzę Ci żebyś
                      jak najszybciej sprzedała to mieszkanko ale malutka moja rada z doświadczenia
                      może lepiej probuj sama dawać ogłoszenia bo dużo osób omija oferty dane przez
                      agencje wiedząc że musi nadpłacić
                      • kaja3004 Re: to ile powinnam opuścić cenę? 21.06.06, 12:58
                        > ale jak są puste ulice, nawet jak szukasz pracy i przyszły pracodawca słyszy
                        że
                        >
                        > jesteś z Rumii, Redy czy Wejherowa to masz mniejsze szanse

                        aż nie chce mi się wierzyć! Pracuję w firmie w Gdyni i ponad połowa pracowników
                        mieszka w małym trójmieście lub Gdańsku.

                        > może lepiej probuj sama dawać ogłoszenia bo dużo osób omija oferty dane przez
                        > agencje wiedząc że musi nadpłacić

                        Ogłoszenia daję, jak najbardziej, gdzie tylko się da. A umowy z agencjami
                        podpisałam, bo i tak mnie to nic nie kosztuje, przynajmniej do momentu decyzji
                        o sprzedaży za pośrednictwem biura.


            • utalia Re: nikt nie chce kupić naszego mieszkania:( 22.06.06, 13:49
              Dodam jeszcze, ze nie przecenialabym kompetencji agencji nieruchomosci. Z moich
              obserwacji wynika, ze w wiekszosci wypadkow biura te nie robia doslownie nic
              poza wystawieniem owej ofert w dostepnych sroodkach prasy i stron
              internetowych. Zalezy im jedynie na jak najwyzszej cenie, bo przeciez maja od
              ostatcznej sumy procent. A nie zalezy im na czasie. Bo niestety (zauwazcie), ze
              nigdzie biuro takie nie dolicza sobie za szybka sprzedaz. Maja sporo ofert i
              zawsze cos na biezaco sie pstrzedaje (co z tego, ze w sumie po dwochlatach) ale
              interes kwitnie.
              Malo tego jesli nawet sprzedajacy sam znajdzie nabywce to bardzo czesto i tak
              zaplacicie agencji te ich procenty, bo tak sformuowanych jest wiekszosc umow.
              Mialam taka sytuacje, rok temu chcialam kupic dom, ktory pokzala mi znajomy
              (znajomy tez kupujacych). Bylo t w niewielkiej miescowosci. A sprzedajacy mieli
              podpisany "cyrograf" z miejscowa agencja. I pomimo, ze agencja nie kiwnela
              palcem w tym wypadku umowa byla tak sprytnie sformuowana, ze i tak musielibysmy
              zaplacic im haracz....(inna sprawa, ze do transakcji w koncu nie doszlo ale to
              z zupelnie innych powodow).
              --
              A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
              świętą

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599&a=16422060
              • kaja3004 Re: nikt nie chce kupić naszego mieszkania:( 22.06.06, 14:14
                > podpisany "cyrograf" z miejscowa agencja. I pomimo, ze agencja nie kiwnela
                > palcem w tym wypadku umowa byla tak sprytnie sformuowana, ze i tak
                musielibysmy
                >
                > zaplacic im haracz....(

                To pewnie była umowa na wyłączność. Wtedy trzeba płacić agencji nawet jeśli
                sprzedamy nieruchomość bez jej pośrednictwa. Ja zawarłam 3 umowy otwarte i
                płacę prowizję tylko, gdy mieszkanie sprzedam klientowi przyprowadzonemu przez
                agencję.
                • Gość: karolina Re: nikt nie chce kupić naszego mieszkania:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 18:36
                  No i mamy po części odpowiedź na twoje problemy.

                  Po pierwsze żaden szanujący się pośrednik w Trójmieście nie przyjmuje już ofert
                  tzw otwartych. Na ofertach otwartych pracują juz tylko zwykli "łapacze" którzy
                  istotnie
                  1. nie wycenia prawidłowo i nie doradzą
                  2. nie zrobia nic więcej poza wrzuceniem do śmieciowej strony jaką jest strona
                  pbon, gdzie nie wiadomo co i jak a oferty się dublują ( w twooim wypadku to
                  się w ogóle mnożą
                  3. nie majać gwarancji wynagrodzenia za swoją pracę olewają ofertę
                  4. zapewne ofertę przyjęła 1 z agentek ? która ma 20 lat, a szef rozlicza ją z
                  tzw. przyniesionych ofert, bo sa niesety jeszcze agnecje, które lubią mieć dużo
                  ale nieaktulanych ofert :).

                  Profesjonaliści raczej nie latają za czymś na czym nie zarobią.
                  pozdrawiam
                    • a000000 Re: nikt nie chce kupić naszego mieszkania:( 22.06.06, 22:11
                      nie byłam, nawet nie potrafię sobie wyobrazić. Sprzedałeś większe o 20 m, czyli
                      40%!!!! Zauważ, że 50 m2 to po 25 m2 na poziom, w tym schody. No i jeden
                      drobiazg - Wrocław się ROZWIJA, a Trójmiasto zwija. Podejrzewam, że takie
                      mieszkanie w W-wie poszłoby szybko, w Rumii będzie kłopot. Ja w nim widzę
                      sąsiadów, lub młodego artystę.
                      • kaja3004 a000000 23.06.06, 07:47
                        Zapewniam Cię, że nie jest tak tragicznie:) W mieszkaniu jest przestrzeń,
                        szczególnie na górze. Powierzchnia po podłodze ma ok. 60 m2, a więc pokój na
                        górze (z Veluksami i fajnym okrągłym oknem na jednej ze ścian) ma niemal 30
                        mkw. Na dole jest pokój z aneksem bardzo funkcjonalnie urządzony, i dość duża
                        łazienka.

                        A co do pośredników, to się bardzo mylisz. Agentki nie są jakimiś 20-letnimi
                        panienkami. 2 agentki i 1 agent, z którymi podpisalismy umowy, wydają się być
                        kompetentnymi osobami. Jedna z agentek już jutro przyjedzie do nas z klientem
                        oglądać mieszkanie. Poza tym umówilismy się tez na spotkanie z klientem, który
                        chciałby kupić od nas mieszkanie bezpośrednio i jest bardzo zainteresowany. A
                        więc coś się rusza w interesie:)))

                        Co do umowy na wyłączność, to nie chciałam zablokować sobie możliwości
                        sprzedaży mieszkania bez pośrednika.

                        Zgadzam się z Mariuszem - ludzie mają różne gusta i znajdą się tacy, którzy
                        kupią takie niestandardowe mieszkanie.
                        • kaja3004 Re: a000000 23.06.06, 07:50
                          I jeszcze jedno: gdyby udało mi się sprzedać mieszkanie w cenie 3800 zł za mkw,
                          byłabym bardzo zadowolona i myślę, że jest to całkiem realne.
                          • Gość: fdd Re: a000000 IP: *.acn.waw.pl 23.06.06, 09:39
                            kaja3004 napisała:

                            > I jeszcze jedno: gdyby udało mi się sprzedać mieszkanie w cenie 3800 zł za
                            mkw,
                            >
                            > byłabym bardzo zadowolona i myślę, że jest to całkiem realne.


                            wątpię, tak można pisac o stolicy.
                                • kaja3004 Re: a000000 23.06.06, 10:43
                                  Tak jak pisałam wcześniej: jeśli ktoś nie chce wyposażenia, to najczęściej
                                  kupuje mieszkanie nowe. I po kłopocie. Ja np. tak robię, bo chcę sama je
                                  urządzić. A ludzie, którzy chcą urządzone, kupują używane i wyposażone i mają z
                                  głowy. A wczesniej przychodzą i oglądają. Przecież maja wybór i nie musza
                                  kupować tego, co im się nie podoba. To chyba jasne.
                                  • emka_waw Re: a000000 23.06.06, 11:52
                                    > Tak jak pisałam wcześniej: jeśli ktoś nie chce wyposażenia, to najczęściej
                                    > kupuje mieszkanie nowe. I po kłopocie. Ja np. tak robię, bo chcę sama je
                                    > urządzić. A ludzie, którzy chcą urządzone, kupują używane i wyposażone i mają
                                    z
                                    >
                                    > głowy. A wczesniej przychodzą i oglądają. Przecież maja wybór i nie musza
                                    > kupować tego, co im się nie podoba. To chyba jasne.

                                    Nie do końca jest to prawda. W obecnej sytuacji atrakcyjne mieszkanie u
                                    developera rezerwuje się często na etapie przysłowiowej dziury w ziemii i czeka
                                    rok na wybudowanie. Tak więc obecnie używane mieszkania kupują raczej ludzie,
                                    którzy nie chcą lub nie mogą czekać z zakupem, więc odpada im developer. Dla
                                    nich twoje wyposażenie mieszkania naprawdę nie jest istotne, a czekanie na
                                    chętnego na twoje wyposażenie to czekanie na Godota, zdziwię się, jeżeli trafi
                                    się choć jedna osoba z identycznym jak twój gustem, a nawet wtedy może
                                    stwierdzić, że on woli wszystko nowiuteńkie, bo to trochę tak jakby używać
                                    szczoteczki do zębów po kimś.

                                    Co do ceń mieszkań w W-wie - ja jestem z Warszawy. W centrum są ceny i 15
                                    tysięcy za metr (nowe mieszkania), na obrzeżach bywa różnie, może być i 6, może
                                    być i 4 tysiące. Poza miastem (analogicznie do twojej sytuacji), mój kuzyn
                                    kupił w zeszłym roku (odebrał w tym) nowe mieszkanie w cenie około 3 tysięcy za
                                    metr... A do Warszawy ma tak daleko, że może dojść piechotą. Branie średniej z
                                    Warszawy jako 6 tysięcy za metr to żadna wskazówka, za duży rozrzut cen tu
                                    panuje.

                                    --
                                    Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko kurą.
                                    • kaja3004 Re: a000000 23.06.06, 12:01
                                      > W obecnej sytuacji atrakcyjne mieszkanie u
                                      > developera rezerwuje się często na etapie przysłowiowej dziury w ziemii i
                                      czeka
                                      >
                                      > rok na wybudowanie.

                                      Rok? Teraz czeka się 4 m-ce. Ja zarezerwowałam mieszkanie w bloku, którego
                                      budowa zaczyna sie w lipcu, a odbiór bedzie w listopadzie b.r. I nie jest to
                                      czcza obietnica dewelopera, ale fakt poparty juz kilkoma tego typu budynkami
                                      wybudowanymi przez niego w Rumi.

                                      > bo to trochę tak jakby używać
                                      > szczoteczki do zębów po kimś.

                                      I dlatego szczoteczki kupuje się zawsze nowe:)))


                                      • emka_waw Re: a000000 23.06.06, 12:20

                                        > Rok? Teraz czeka się 4 m-ce. Ja zarezerwowałam mieszkanie w bloku, którego
                                        > budowa zaczyna sie w lipcu, a odbiór bedzie w listopadzie b.r. I nie jest to
                                        > czcza obietnica dewelopera, ale fakt poparty juz kilkoma tego typu budynkami
                                        > wybudowanymi przez niego w Rumi.

                                        Czy budynek ma piwnicę albo garaż podziemy? Jeśli nie, to rzeczywiście może być
                                        to 4 miesiące. W innym wypadku roboty poniżej poziomu ziemii naprawdę zżerają
                                        masę czasu.

                                        > > bo to trochę tak jakby używać
                                        > > szczoteczki do zębów po kimś.
                                        >
                                        > I dlatego szczoteczki kupuje się zawsze nowe:)))

                                        Bardzo wiele osób ma takie samo nastawienie do wyposażenia mieszkań - nie
                                        lubią "second hand'ów". Osobiście się przyznam, że ja do nich należę.

                                        --
                                        Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko kurą.
                                      • Gość: fdd Re: a000000 IP: *.acn.waw.pl 23.06.06, 14:18
                                        kaja3004 napisała:

                                        > > W obecnej sytuacji atrakcyjne mieszkanie u
                                        > > developera rezerwuje się często na etapie przysłowiowej dziury w ziemii i
                                        >
                                        > czeka
                                        > >
                                        > > rok na wybudowanie.
                                        >
                                        > Rok? Teraz czeka się 4 m-ce. Ja zarezerwowałam mieszkanie w bloku, którego
                                        > budowa zaczyna sie w lipcu, a odbiór bedzie w listopadzie b.r. I nie jest to
                                        > czcza obietnica dewelopera, ale fakt poparty juz kilkoma tego typu budynkami
                                        > wybudowanymi przez niego w Rumi.


                                        ha ha ha 4 miesiące trwa dudowa? chyba piwnicy, to tak.W warszawie jest na
                                        budowę minimum 15 miesięcy(blok 3 pietrowy z 3 ma klatkami) to jest minimum.
                        • Gość: karolina Re: a000000 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 11:54
                          co do pośredników, to się bardzo mylisz. Agentki nie są jakimiś 20-letnimi
                          > panienkami. 2 agentki i 1 agent, z którymi podpisalismy umowy, wydają się być
                          > kompetentnymi osobami. Jedna z agentek już jutro przyjedzie do nas z klientem
                          > oglądać mieszkanie. Poza tym umówilismy się tez na spotkanie z klientem,
                          który
                          > chciałby kupić od nas mieszkanie bezpośrednio i jest bardzo zainteresowany. A
                          > więc coś się rusza w interesie:)))

                          Istotnie nie podważając kompetencji pośredników, ale firmy z którymi podpisałas
                          umowy to:

                          1. pierwsza firma, która tak jak wspomniałam zatrudnia 20 ludzi, którzy
                          zmieniają się średnio co 3 miesiące i z tego co wiem tylko góra 3 osoby tam
                          pracujące przekroczyły 30,
                          2. druga firma jest na rynku od mniej więcej pół roku, no góra 10-12 miesięcy
                          3. z trzeciej nie wiem nic, no ale w Trójmieście jest nas dwustu więc nie
                          sposób się zahnć

                          Ceny twojego mieszkania wynoszą odpowiednio u każdego z pośredników:

                          205 tys.zł
                          215, 30 tys. ( końcówka to napiwek chyba )
                          212 tys. zł

                          Ale życzę powodzenia i sukcesów w sprzedaży. Jak to sie mówi- na wszytsko
                          znajdzie się klient.

                          pozdrawiam
                            • kaja3004 karolina 23.06.06, 12:04
                              Wiesz, ja na pośredników za bardzo nie liczę, a zawarcie umowy mnie nic nie
                              kosztowało. Najbardziej zależy mi na sprzedaży bezpośredniej.

                              A czy czas działania agencji o czymś świadczy?
                              • Gość: karolina Re: karolina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 12:23
                                Wydaje mi się, że świadczy o doświadczeniu pracujących tam osób. Może
                                oczywiście się zdarzyć, że pracują tam osoby z odpowiednim stażem.

                                Twój post świadczy o tym, że nie warto podpisywac umów tzw otwartych. Klient
                                nie jest zainteresowany wspólpracą, moim zdaniem generuje tylko koszty.

                                Bo jakby nie patrzyć agent musiał:

                                - do ciebie zadzwonić ( 1 zł )
                                - przyjechać ( agencje są raczej z Gdyni więc niech paliwo kosztowało tam i z
                                powrotem 20 zł)
                                - czas- 1h, chyba że nawet dokumentów nie oglądali (czas pośrednika nic nie
                                kosztuje hehe )
                                - 15 min zrobienie zdjęć ( nic nie kosztuje hehe)
                                - wrzucenie oferty- 15 min ( nic nie kosztuje poza czasem).
                                - dojazdy z klientami kupującymi ( 1X 20 zł)
                                - telefony do kupujących - 5 zł
                                - wysłanie maili do kupujących - nic nie kosztuje hehe bo jest stałe łacze
                                - ogłoszenia prasowe- 8 zł jedno

                                A z tego co widzę to nawet jeżeli agencja znajdzie klienta- to i tak sprzedaż
                                bezpośrednio, do czego masz prawo.

                                Tak więc takie oferty to :

                                1. nie potrzebny smietnik w bazach pośredników
                                2. strata czasu i pieniędzy ( jak wyżej)
                                3. ten czas mozna poświęcić tym klientom którzy chcą i potrzebują pomocy ze
                                strony agencji.

                                Taj więc moim zdaniem rynek powienien podzielić się na:
                                1. rynek pośredników pracujących na wyłaczności
                                2. rynek ofert bezpośrednich

                                A rynek ofert otwartych powinien zniknąć, bo tak naprawdę zadna ze stron nie
                                jest zainteresowana wspólpracą.

                                życzę powodzenia i pozdrawiam
                              • a000000 Re: karolina 23.06.06, 12:25
                                Kaju, a czy sprawdziłaś, czy sąsiedzi nie reflektują? Takie dwa obok siebie
                                mieszkania połączone dałyby całkiem niezły efekt.

                                W ubiegłym roku podobne mieszkanie (54m2 w sumie, dwa poziomy) było do kupienia
                                u dewelopera (a więc niewykończone) na Bemowie za 3,700 zł za m2.

                                Być może, że całkiem nieźle mieszkanko się prezentuje, jakiś młody artysta by
                                docenił. Rozwieś ogłoszenia na artystycznych uczelniach.
                                A kręcone schody prawdopodobnie należą do użytkowych plusów ujemnych. Plusy - bo
                                mało miejsca zajmują, minusy - bo niewygodne.

                                Jeśli Ci zależy na szybkiej sprzedaży - musisz spuścić z ceny. Rumia to ciche i
                                senne miasteczko podmiejskie, na pewno znajdziesz ochotnika.
                        • a000000 Re: a000000 23.06.06, 12:07
                          kaja3004 napisała:

                          > A co do pośredników, to się bardzo mylisz.

                          Na temat pośredników nie napisałam ani jednego słowa, skąd więc konkluzja, ze
                          się mylę?
      • andymalin Re: nikt nie chce kupić naszego mieszkania:( 24.06.06, 22:20
        I raczej nie kupi za tę cenę, której żądasz. Skoro nikt nie chce kupić, to ja
        bym sie zastanowiła, czy to, co myślę o swoim M, jest zgodne z rzeczywistością.
        Miłość potrafi rozpiąć tęczę nawet nad kupą - w tymn wypadku nad mieszkaniem.
        Jego wyposażenie nie ma tu nic do rzeczy. Nie potrafię sobie wyobrazić, że ew.
        nabywca z ochotą będzie kotzystał z tego samego kibelka, do którego ty
        załatwiałaś się przez 5 lat. Fuj.
      • balbina_alexandra Re: nikt nie chce kupić naszego mieszkania:( 25.06.06, 15:53
        Przeczytałam cały wątek z dużym zainteresowaniem, bo primo - sama jestem z
        Gdańska, secundo - kilka miesięcy temu kupiłam mieszkanie. Szukalam bite trzy
        miesiące, kosztowało mnie masę nerwów i sporo czasu, ale udało się, właśnie
        robię mały remont - mieszkanie jest w czteropiętrowym bloku oddanym już w latach
        '90 ale ja mam swoją wizję i dlatego wolę zrobić to co na co mam pieniądze teraz.

        4 tys. za metr to kwota normalna jeśli mówimy o mieszkaniu z rynku pierwotnego,
        w sensownej odległości od centrum. Mieszkałam trochę i długo pracowałam w Gdyni
        i ez względu na to co mówisz, Rumia dogodną lokalizacją nie jest (w Gdyni jest
        to dla mnie Witomino albo Fikakowo ale absoultnie nie Rumia - a wiem coś o tym
        bo przez pewien czas współpracowaliśmy z jedną firmą, która miała tam swą
        siedzibę). U Ciebie dochodzi jeszcze jeden minus - mieszkania dwupoziomowe z
        reguły trudniej sprzedać niż jednopoziomowe. Ale te wielkie się zawsze w końcu
        sprzedają, u Ciebie metraż jednak mały. I nie jest prawdą, że wyposażenie i
        wykończenie mieszkania automatycznie podbija cenę - mówię z punktu widzenia
        kupującej, która zmienia w domu prawie wszystko, choć mogłoby być tak jak jest -
        mieszkanie nie jest wiekowe, było oddane w latach 90 i jest przyzwoicie
        utrzymane. NIe jest prawdą, że każdy kto chce nowe, kupuje takie od dewelopera -
        owszem, na początku chciałam, ale albo lokalizacje są koszmarne (dla osoby bez
        samochodu) albo terminy oczekiwania długaśne. Pierwsze mieszkanie w rynku
        pierwotnego, ktore brałam pod uwagę (os. Wilanowska) pod koniec 2005 roku,
        będzie oddawane pod koniec 2006. Rok czasu. Moja koleżanka z pracy właśnie
        podpisała umowę z developerem - osiedle Myśliwska, kolejny etap - będzie do
        odbioru dokładnie za dwa lata. Wybrałam rynek wtórny, bo trochę mi się
        śpieszyło, miałam dość tułania się.

        Życzę Ci jak najlepiej - nie zalezy mi na zbiciu z ceny, bo swoje 74 metry kw.
        już mam :) ale przemyśl kwestię ceny. Ja bym nie zapłaciła 4 tys/m2 w takiej
        lokalizacji i w dwóch poziomach. Choć faktycznie boom na rynku jest szalony,
        może uda Ci się sprzedać za taką cenę? Pozdrawiam.
      • Gość: laska Re: nikt nie chce kupić naszego mieszkania:( IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.06, 23:06
        Ja również uważam, że 4000 to dużo. Za 200 tys to mam duży wybór mieszkań w Trójmieście. Każdy kupujący chce kupic tanio, dlatego jest dużo telefonów, ale mniej oglądających. Oglądający to też czasami ciekawscy, którzy chcą tylko popatrzeć jak żyją inny, albo przyjdą obejrzeć i będą narzekać, że schody niebezpieczne itp. Sama świadomość, że część sąsiadów juz wie jak mieszkam i nabija się, że cena z kosmosu - jest okrutna. Lepiej więc nie żądać wygórowanej ceny i sprzedać szybko, bezstresowo. Ale skoro dopiero zaczęłas sprzedawać to nie schodź od razu z ceny - zobaczysz jakie będzie zainteresowanie. Życze powodzenia!
        • kaja3004 Chyba powinnam zmienić tytuł wątku:) 26.06.06, 08:20
          W sobotę byli u nas dwaj klienci: jeden z agentką, drudzy (małżeństwo) bez
          pośrednika. Mieszkanie bardzo im się podobało, wyposażenie również:) Prosili o
          czas na ostateczną odpowiedź do końca tego tygodnia. Cena zaakceptowana przez
          pierwszego klienta 195 tys. (dla nas: minus 2,5% prowizji dla agenta), drudzy -
          190 tys., czyli w obu przypadkach ok. 3800 za mkw, co nas bardzo
          satysfakcjonuje.

          Wbrew temu, co pisali niektórzy forumowicze:
          - wyposażenie jest bardzo ważne dla naszych klientów i bardzo im odpowiada,
          - dwa poziomy przy tej powierzchni nie są wcale klitkami, drudzy klienci
          postawiliby nawet ściankę działową na górze, aby zyskać dodatkowy pokój roboczy
          z komputerem, a pierwszy klient chętnie widziałby tam ubikację, bo jest
          wyprowadzenie wody i wentylacja,
          - klienci nie są bynajmniej artystami (jedna z forumowiczek sugerowała, abym
          potencjalnych nabywców szukała wśród tej grupy).

          I wniosek ogólny:
          Po raz pierwszy szukałam porady na tym forum w tak ważnej dla mnie kwestii i na
          pewno zrobiłam to po raz ostatni, bo poza paroma osobami, które mają pojęcie o
          rynku nieruchomości, cała reszta (czyli jakieś 95%) wydaje zupełnie
          bezpodstawne opinie pozbawione sensu i uzasadnienia. Wiem, że ludzie mają różne
          doświadczenia, nie zawsze przyjemne, ale nie można tego transponować na
          wszystkie inne przypadki i mierzyć wszystkiego tą samą miarą! A w ocenie
          mieszkania, którego się nie widziało, nie należy kierować się swoją wyobraźnią,
          która niestety okazała się w przypadku wielu piszących tu osób baaardzo uboga.

          Zdaję sobie sprawę, że transakcja nie została jeszcze sfinalizowana, ale
          wszystko jest na dobrej drodze i w końcu tego tygodnia spodziewamy się z mężem
          pomyślnego zakończenia.

          Pozdrawiam i życzę miłego dnia:)))
          • edytek1 Re: Chyba powinnam zmienić tytuł wątku:) 26.06.06, 11:36
            Bardzo się cieszę jestem pewna , ze mieszkanie zejdzie bez problemu mi wydaję
            sie conajmniej ciekawe. Na koniec historyjka dla wszytkich mam znajomych którzy
            chcieli sprzedać mieszkanie za 260 tysiecy ( warszawa) w bloku 5 letnim
            miejscem garażowym pod spodem urządzone zwyczajnie z małym balkonem mieszkanie
            45 m2 aneks a nie kuchnia jednostronne. Wszyscy mowili, ze dużo, ze osiedle
            nieogrodzone , ze kiepski widok z okna aż w końcu przyszedł facet był
            zdecydowany, ale nie dostał kredytu więc mieszkanie stało kolejny miesiąc
            włąsciele uznali, ze będą chcieli o 10 tyś wiecej, bo jakoś im się nie spieszy
            a na wakacje kasa sie prz W końcu przyszedł facet który szukał właśnie takiego
            mieszkania z meblami ( dużo pracuje i nie ma czasu na pierdoły) ludzie widząc ,
            zę gość jest napolony uznali, ze dadzą mu jeszcze do mieszkania pralkę( jako
            gratis) i powiedzieli, że za garaz chcą dodatkową kasę 25 tysiecy. Ryzykowali,
            ze facet sie zwinie ale sie nie zwinął... Kupił 45 m2 około 20 minut od
            centrum za 295 tysięcy zaplacił też agencji i wszytkie koszty aktów
            notarialnych... Czasem warto poczekać.
            Co do mieszkań są dwie szkoły zprzedazy szybko i tanio lub długo , ale drogo
            jak kto lubi.
            --
            Karolinka jest już przedszkolakiem. :-)
          • Gość: laska Re: Chyba powinnam zmienić tytuł wątku:) IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.06, 11:43
            Widzę, że jesteś pełna żalu do tych, którzy odpisywali, że za drogo żadasz. Ale skoro nie chciałas takich postów to mogłaś napisać, że oczekujesz tylko pozytywnych opinii, czyli takich, które sugerowałyby podwyższenie ceny. Nie musisz zaraz dołować tych, którzy próbowali Ci doradzić. Pokazałas pierwszym oglądającym mieszkanie i tryjumfujesz, a wiadomo, że "pierwsza jaskółka wiosny nie czyni". Mimo wszystko życzę powodzenia!
            • kaja3004 Re: Chyba powinnam zmienić tytuł wątku:) 26.06.06, 11:58
              Nie chodzi o to, że oczekiwałam samych pozytywnych opinii, zgodnych z tym co ja
              myślę na ten temat. Mam żal do niektórych osób o sposób, w jaki wyrażali swoje
              zdanie. Przeczytaj np. posty fdd.

              Wiem, że jeszcze nie doszło do transakcji, ale mam przynajmniej dowody na to,
              że wiele piszących tu osób bardzo się myliło w ocenie sytuacji i nie wiem, czym
              się kierowali, wyrażając tak niedorzeczne opinie.
                  • Gość: dzurga Re: Chyba powinnam zmienić tytuł wątku:) IP: 62.29.138.* 26.06.06, 14:25
                    Na wstepie nadmienie, ze bardzo ci zycze zebys szybko sprzedala to mieszkanko, za cene, ktora ci odpowiada.
                    Jednak moje doswiadczenie pokazuje, ze nie ma za bardzo co sie napalac tym, ze ogladajacy sa super zainteresowani. Sprzedawalam mieszkanie w pazdzierniku zeszlego roku i takich napalonych co to teraz zaraz juz chca kupowac, ze to mieszkanie chca i juz zadne inne nie wchodzi w gre to mialam przynajmniej kilku. Tez sie na poczatku strasznie podniecalam ale po kilku takich akcjach sie wyluzowalam, bo stwierdzilam, ze co ma byc to bedzie, najwyzej tak od razu nie sprzedam.
                    No i jak przestalam sie podniecac to przyszli ludzie i... kupili :)
                        • Gość: Marianna Re: Chyba powinnam zmienić tytuł wątku:) IP: *.proaudit.pnet.com.pl 27.06.06, 09:57
                          Witam,
                          A ja Cię pocieszę, bo dwa lata temu byłam w podobnej sytuaci. Chciałam sprzedać
                          mieszkanie w Łodzi. Też chciałam dużo jak na łódzkie warunki, bo też
                          sprzedawałam urządzone i wyposażone mieszkanie (łącznie z meblami kuchennymi).
                          Przychodzi oglądacze, podobało się ale nie chcieli tyle dać. Czekałam trzy
                          miesiące trochę zeszłam z ceny ale nie dużo.. Po trzech miesiącach przyszła
                          babka, która szukała na niskim piętrze komfortowego mieszkania - musiała się
                          pilnie wprowadzić i nie mogła remontować. Moje mieszkanie było na 10 piętrze
                          ale przyszła, mimo, że kiedy przez telefon jej powiedziałam które piętro to
                          kręciła nosem. Weszła do mieszkania i po 5 minutach powiedziała biorę - i nawet
                          się nie targowała nic a nic. Powiedziała, że obejrzała chyba z 50 mieszkań i
                          tego właśnie szukała. Więc jak masz czas to czekaj, bo napewno znajdzie się
                          amator, któremu będzie pasował Twój gust i który da Ci za to odpowiednią kasę.
                          Powiem Ci jeszcze, że też pisałam na forum i praktycznie wszyscy mnie
                          zakrzyczeli, że w życiu w Łodzi nie sprzedam tego mieszkania za tę cenę. Nie
                          mieli racji. Sprzedałam.
                          Pozdrawiam
                          i głowa do góry
                          Marianna
      • margie Re: nikt nie chce kupić naszego mieszkania:( 08.07.06, 12:07
        z pewnoscia cena jest zdecydowanie za wysoka. Kazdy, kto sie wprowadza ma
        jakis gust i liczy sie z kosztami zmian, wiec co z tego ze mieskzanie jest w
        pelni wyposazone, skoro i tak kazdy bedzie malowal, przerabial,a to mu sie
        kafle nie podobaja, alo chce inna podloge.... Plus skosy, na ktore trzeba
        naprawde amatora. Moze obniz cene ? gdybys zaproponowala 3500 lub 3600 pewnie
        poszloby od reki....
        --
        czołowa hiena w pełnej krasie:))
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka