Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    nocne hałasy na tarasach

    IP: 195.42.249.* 21.06.06, 13:30
    W moim bloku są na parterach ogromne tarasy. Właściciele niektórych z
    upodobaniem rozpoczynają nocne pogawędki w większym gronie po północy.
    Zwaracanie uwagi pomaga na dany moment, ale następnego dnia wszystko wraca do
    normy:( Co sądzicie, czy cisza nocna obowiązuje tylko w mieszkaniach a na
    tarasach juz nie??? Wg mnie to ewidentne zakłócanie ciszy nocnej, a może się
    czepiam....? Przy obecnych temperaturach nie sposób usnąc przy otwartym oknie
    bo mam wrażenie, że sąsiedzi prowadzą głośne rozmowy w moim pokoju. Czy macie
    podobne sytuacje, jak sobie radzicie?
    Edytor zaawansowany
    • andrzej.sawa 21.06.06, 15:13
      Uruchom zraszanie,jak nie pomoże to dodaj niezmywalny barwnik,a jak nie
      pomoże,to metodą średniowieczną gorącą smołę.
    • utalia 22.06.06, 13:27
      Uwazam, ze zraszanie nie jest zlym pomyslem dla malo wrazliwych sasiadow z
      krotkotrwala pamiecia. Jak kilka razy wylejesz przez przypadek wode z parapetu
      to pamiec im wroci. Jesli jednak chcesz jakos sie obronic przed tym a lubisz
      odglosy natury i przyjemnie ci sie zasypa to zrob sobie pokojowe bulgadelko i
      postaw je na parapecie. Szum wody zagluszy rozmowy, ktore beda sie wydawaly
      jakby w tle jesli wogole. Nie wiem jak glosno rozmawiaja.
      Bulgadelko to misa z woda wielkosci sredniej miednicy ale o ozdobnym wygladzie.
      Na tyle duza aby zmiescila sie pompa do oczek wodnych. Wstawiasz pompe,
      nakrywasz to wszystko druciana siatka a na wierzch ukladasz ozdobne kamyki itp.
      dekoracje, szklane kulki. Jesli cie to zainteresowalo napisz na priv a powiem
      dokladniej jaka pompe itd.
      --
      A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
      świętą

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599&a=16422060
    • Gość: luzak IP: *.autocom.pl 24.06.06, 12:10
      korzystaj z zycia!
    • Gość: szymek IP: *.mofnet.gov.pl 24.06.06, 12:42
      Rafał to leniuch
    • Gość: manhu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 16:01
      Nikt się nie czepia, hołota ma przestrzegać ciszy nocnej. "Wolność mojej pięści jest ograniczona bliskością towjego nosa". A tu podstawowe dobro to prawo osoby do wyspania się, a nie de**li do hałasowania.

      Tu zalecam 2 rzeczy:
      1.Zainstalować w domu klimatyzację-teraz kosztuje to grosze (ok.1500 + 50-100/miecha za prąd)
      2.Użyć kamieni. Ja do głupszych de**li wyszedłem z cegłą na balkon i się uciszyli (a od 20 robili coraz głośniej, a po pólnocy dawali czadu na max-a).
    • Gość: Hieraldo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 17:43
      No wlasnie. Kiedy ktos halasuje i mowi, ze mieszkaniu moze robic co chce, bo to
      jest jego wlasnosc, nalezy kopnac go z calej sily w dupe i powiedziec:
      ten but jest moja prywatna wlasnoscia i moge z nim robic co chce :-)
      Polecam.
    • Gość: anonim IP: *.chello.pl 24.06.06, 19:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: amol IP: 217.157.49.* 25.06.06, 11:42
      Teraz wiesz, czemu polskie spoleczenstwo tak rozni sie od innych, europejskich.
      Jesli nadal nie wiesz, to sam sie posluchaj palancie. Co za zenada.
      Pamietajcie, wyjezdzajac za granice jak najdalej od polakow. W ogole jak
      najdalej od polakow bo przeciez jesli traficie na podobnego (ten od buta w
      zoladku) nie bedziecie mieli sie gdzie schowac, aby nie wstydzic sie za takia
      krzyzowke idioty z kretynem w barwach bialo-czerwonych.
    • Gość: anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 15:50
      cala sytuacja wyglada tak,że trzeba mieszkać we własnym domku (dążyć do tego za
      wszelką cenę) i wtedy nie trzeba zadawać sie z taka chołota jak ty! Blokowiska
      to horror i współczuję twoim sąsiadom.
    • Gość: greg0,75 IP: *.net.autocom.pl 25.06.06, 20:28
      a potem sąsiad kosi ogródek/griluje etc. i wystawia przy tym kolumny na balkon, żeby mu się nie nudziło...
      W zależności od punktu widzenia trzeba unać, że
      - miejsca bez buraka nie uświadczysz (tzn miejsca "z gwarancją". bo przez przypadek można trafić)
      - jak mieszkać w komforcie, to trzeba wykupić wszystko na 200m wokół (nad wodą więcej) ;)
    • Gość: revolver IP: *.net-serwis.pl 25.06.06, 23:35
      ;-)
    • Gość: momo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.06, 02:03
      korzystam z zycia! Na swoj sposob. Wole cisze. Moze poradzisz mi, jak wybrnac z
      tego dylematu???? Osiedle dwupietrowych domkow mieszkaniowych: ja wole cisze,
      moi sasiedzi imprezuja do 6 na ranem.
      Kto ma racje???
      Kto powinien sie wyprowadzic??????
      I nie mow mi, ze ci, co imprezuja sa OK. Nie zycze ci takich sasadow.
      Zwlaszcza, jak bedziesz lezec z angina i 40 stopniami goraczki, a oni... beda
      korzystac z zycia...
    • Gość: xxx IP: 195.20.110.* 26.06.06, 10:05
      Woda nie jest dobrym rozwiązaniem - spada pionowo wiec szybko sąsiedzi bedą
      wiedzieć kto ich oblewa - proponuje kilka jajek - jajka mozna rzycić pod skosem
      a klopotliwi sąsiedzi nie bedą wiedzieć kogo obwiniać za przypomnienie o ciszy
      nocnej - nie beda sie odgrywać i pozostanie im tylko zacisnąć zęby w złości i
      zaprzestać hałasowania.
    • Gość: maciek-opoka do pp IP: *.dip.t-dialin.net 24.06.06, 11:38
      Autor: andrzej.sawa
      said
      Data: 21.06.06, 15:13
      --------------------------------------------------------------------------------
      Uruchom zraszanie,jak nie pomoże to dodaj niezmywalny barwnik,a jak nie
      pomoże,to metodą średniowieczną gorącą smołę.

      >>>>>>>>>>>>>>>>>>

      ja polecam

      blyskanie losowe swiatlami w mieszkaniu,

      stanie ze swieca w oknie w koszuli nocnej z rozpuszczonymi wlosami lub peruka i
      czasowe pomachiwanie dlonia i niemie nawolywanie.

      niepolecam
      lunatykowania,

      rownie glosnej zabawy jako kontry. Oba rozwiazania moga doprowadzic do wzrostu
      wartosci czynnika atrakcyjnsci okolicy (A_okolica). W normalnych warunkach
      A_okolica=3, w godzinach nocnych posiada tendecja spadkowe, jednakze
      uregulowane polozeniem geograficznym istnieja wyjatki jak centra miast. Czesc
      gatunku ludzkiego w sposob podobny do centrow misat skupiaja wokol siebie
      wieksze grupy swojego gatunku. Z uplywem czasu twoj taras moze rozrosnac sie do
      rozmiarow centr lecz nie obawiaj sie to wymaga czasu.


      do dziela

      Pozdrawiam Maciej Opoka 996
    • Gość: wojtek IP: *.aster.pl 23.06.06, 19:45
      Krotkie pytanie: gdzie mieszkasz? Ja mam to samo z sasiadami. Sam mieszkam na
      pierwszym pietrze. I rzeczywiscie - nie musi byc imprezy na tarasie, wystarczy
      pogawedka, zeby u mnie sie spac nie dalo. Moze jakas koalicja? :-)
    • Gość: petra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 21:00
      W W-wie. Może faktycznie trzeba założyć jakieś <Stowarzyszenie Dręczonych przez
      Niewrażliwych Sąsiadów>...;)
    • Gość: Hieraldo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 18:19
      A moze stowarzyszenie poszkodowanych przez deweloperow? Na litosc boska zyjemy w
      XXI wieku, ludzie w kosmos lataja, a nie potrafia sobie poradzic z glupim
      dzwiekiem? Budynek z 40cm scianami miedzy mieszkaniami nie powinien byc w ogole
      dopuszczony do zamieszkania przez ludzi. Minumum 70cm + 20cm welny mineralnej
      obowiazkowo w kazdym mieszkaniu i byloby po problemie.
      Ale wtedy oczywiscie mniej metrow kwadratowych do sprzedania dla dewelopera.
      A moze powstalby deweloper, ktory za wieksza cene m2 sprzedawalby mieszkania o
      "wyzszym standardzie akustycznym"?
    • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 24.06.06, 20:32
      40 cm (i mniej) mozna calkiem skutecznie wygluszyc. Problem z otwartym oknem...
    • Gość: jak tu żyć? IP: *.acn.waw.pl 23.06.06, 20:07
      pracuje, wykrwawia się na raty po 1800tys. mies za mieszkanie plus 690 na czysz
      plus 400 na garaż ... i sobie z kumpla piwa nie może wypić

      paranoja.

      jak ktoś chce ciszy to niech sobie wybuduje dom w lesie.

      nie ma ciszy w bloku
      nie ma... jak śpiewał Dezerter.
    • Gość: Pedro IP: *.autocom.pl 23.06.06, 20:19
      pracuje, wykrwawia się na raty po 1800tys. mies za mieszkanie plus 690 na czysz
      plus 400 na garaż ... i

      nawet nie może spokojnie pospać.

      Twoja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność innych.
    • Gość: Jestem sam IP: *.acn.waw.pl 23.06.06, 20:37
      Mąż bije żonę,
      Żona bije dzieci
      Sąsiad się odlewa
      A ja sobie śpiewam

      Ref.:
      Nie ma ciszy w bloku
      Ciągle jakieś głosy wokół

      O piątej rano palą w oknach światła
      Idą pracować, ludzie w wielkich miastach
      Jeden przy maszynie, drugi do biura
      Ten charczy i spluwa, a tamten znów szura

      Ref.:
      Nie ma ciszy w bloku
      Ciągle jakieś głosy wokół

      Przerażeni ludzie w betonowym pudle
      Toczą swe życie od rana przez południe
      A w nocy, gdy cisza wokoło zapada
      Słychać chroboty, a może ktoś się skrada
      Z kranu woda kapie, po ścianach ocieka
      Nie wiem, czy mam zostać, a może uciekać

      Nie ma ciszy w bloku
      Ciągle jakieś głosy wokół

      I leżę w mym bloku
      Na prawym boku
      Przewracam się na drugi bok
      I słyszę jak woda
      Po ścianach ocieka
      I nie ma człowieka
      Jestem sam
    • Gość: konstruktor machin IP: *.kom / *.os1.kn.pl 24.06.06, 11:35
    • Gość: czym nalepiej się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 15:52
      witaj co uc ciebie slychac u ciebie bo u mnie dobze
    • navaira 23.06.06, 20:21
      Tak, żeby i innym trochę miejsca do życia pozostawić. Nie rób bliźniemu, co
      Tobie niemiło...

      --
      "Odczuwam też osobistą przykrość kiedy widzę, co robią z kobietą w tym rządzie"
      - Donald Tusk
      "W przeciwieństwie do pani minister nie jestem kobietą, tylko człowiekiem" -
      Elżbieta Kruk
    • Gość: Jak tu żyć? IP: *.acn.waw.pl 23.06.06, 20:32
      Otóż mi hałasy nie przeszkadzają. Jak chcę spać to śpię, jak jest za głośno to
      istnieją zatyczki do uszu.
      Ja nie mówię o wyciu na całe osiedle. Jak ktoś się uprze to mu przeszkadza
      rozmawianie na tarasie. Nawet jakby rozmawiali w pokoju, przy tym upale mieli
      otwarte okna, to też by to przeszkadzało. Większość śpi i słychać każdy szmer.
      Gęsta zabudowa powoduje że dźwięk odbija się od betonu...

      Ktoś kto kupił mieszkanie nad tarasem myślał że taras służy do suszenia ubrań?
      Nawet jak ktoś obok bloku będzie przechodził i będzie rozmawiał to będzie za głośno.

      Winni są chciwi deweloperzy którzy robią ciasne mieszkania, balkony na przeciwko
      siebie, pokoje okno w okno...

      Mieszkałem w Warszawie już w 9 mieszkaniach zanim przeprowadziłem się do swojego
      (wynajmowełem w różnych dzielnicach, chciałem poznać Warszawę).
      Przeżyłem napad sąsiadki/furiatki której wydawało się że zamykam psa w łazience
      (a nie mam psa) że za głośno sikam, że biorę prysznic o 2 w nocy, policję która
      budzi mnie o 3 w nocy że sąsiędzi się skarżą na hałasy (i sami policjanci byli
      zdziwieni, myśleli że ktoś pomylił adres)

      Ostatnie mieszkanie, na starym mokotowie, w starych kamieniacach.. jak otworzę
      okno podczas imprezy, słyszy mnie pół ulicy.. i nikomu . nikomu nie
      przeszkadzało.. to mieszkanie najlepiej wspominam...
    • Gość: Maciek IP: *.mynow.co.uk 23.06.06, 21:22
      MIeszkłem w Sosnowcu na Kilińskiego w starej kamienicy, imprezy cała noc ludzie
      na korytarzu, wrzaski, laski i nigdy nikt mi nic nie powiedział !!!!
    • Gość: ojojojojojojoj IP: *.icpnet.pl 23.06.06, 22:45
    • Gość: q IP: *.aster.pl 23.06.06, 23:39
      spiewal tak deuter. nieuku.
      ...sasiad sie odlewa a ja sobie spiewam ;-)
    • Gość: voytek74 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 23:41
      sąsiad sie odlewa a ja sobie śpiewam... a ja juz nie mieszkam w bloku :))))
    • Gość: qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 09:55
      Krew mnie zalewa - spłacam piekielnie wysokie raty, płacę czynsz cały dzień
      robota a wieczorem nawet we własnym domu nie mogę mieć spokoju. A ty jak chcesz
      się napić browara z kumplami to idź do knajpy jak cywilizowani ludzie a nie rób
      z bloku akademika.
    • Gość: Ale jaja!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 20:00
      > Krew mnie zalewa - spłacam piekielnie wysokie raty, płacę czynsz cały dzień
      > robota a wieczorem nawet we własnym domu nie mogę mieć spokoju.

      Biedactwo, przepłaciłeś.
      Płacisz raty jak za domek jednorodzinny z ogrodem i basenem, a otrzymałeś mieszkanko w ogrodzym płotem blokowisku.
      Ha-ha-ha
    • Gość: lkra IP: *.4web.pl 24.06.06, 12:31
      nie ma ciszy... to Deuter, a nie Dezerter.
    • kamila151077 24.06.06, 18:07
      Hmmm... zgodnie z kodeksem cywilnym to Ty masz być cicho i nie przeszkadzać
      innym , wybuduj sobie dom w lesie i tam hałasuj do woli, a innym daj żyć.
      Krew mnie zalewa jak słysze takie opinie, co Ty jedyny jestes na świecie i
      wszycscy mają sie dostosować? - bo ty jestes sfrustrowany?, życzę Ci kiedyś
      pomieszkać w bardziej cywiliozowanym miejscu - np w Niemczech - tam ludzie
      szybko nauczą Cie jak dostosować się do społeczeństwa i szanować innych i ich
      życie. Pamiętak ze to Ty przeszkadzasz zachowując sie głośno a nie ten kto
      chce spać, BO TEŻ pracuje i musi zarobić na raty.
    • Gość: greg0,75 IP: *.net.autocom.pl 25.06.06, 20:49
      Ja wprawdzie z tych niehałasujących, ale chciałem zwrócić uwagę, że rozmowa, prowadzona normalnym konwersacyjnym tonem (a tak to było opisane w pierwszym poście) hałasowaniem nie jest. Trudno wymagać, żeby ktoś nie mógł rozmawiać w swoim mieszkaniu / na tarasie, prawda? Nawiasem rzecz biorąc, wiele już razy słyszałem o sąsiadach, którym przeszkadza spuszczanie wody w WC-cie czy rzekome chodzenie w szpilkach po mieszkaniu - nie dajmy się zwariować, co?
    • architomek 26.06.06, 08:50
      No wiesz, ja tam jestem myślę w miarę cywilizowany, mieszkam w bloku od 1,5
      roku i mam straszne problmy z sąsiadką (imprezy u mnie zaczynały się o 6 rano).
      Ja siedząc wieczorem (nocą) na balkonie rozmawiam półszeptem! Bo wiem, jak to
      słychać u sąsiadów. A chodzenie na szpilkach po parkiecie położonym bezmyślnie
      na żelbecie jest straszne, to tak, jak by się miało małe młoteczki w głowie.
      Ale popieram, każdy wedle mnie może sobie poimprezować kiedyś, ja bym się
      naprawdę nie żucał na imprezę, która jest 1 na 3-4 miesięcy i w miarę
      możliwości zapowiedziena sąsiadom... Co to za problem wywiesić kartkę na
      dzwiach z powiadomieniem o imprezię i z proźbą i wyrozumienie? Jak to się nie
      dzieję raz na tydzień, to spoko... A swoją drogą imprezuję się w tych czasach
      na mieście...
    • Gość: Gojka IP: *.crowley.pl 27.06.06, 10:20
      Moim sąsiadom z dołu przeszkadza "tupanie " uskuteczniane przeze mnie jakoby na
      złość... tłumaczyłam, ze mam gruby parkiet, powinien dobrze izolowac.. w
      dodatku chodze BOSO!!! naprawde.. Odpowiedź: bo Pani nie ma dywanów!!! NO i
      gadaj tu z takimi... nie ma obowiązku posiadania dywanów... oni mają zwykłe
      panele i dwoje dzieci hasających po mieszkaniu... Bo dzieciaki hałasują jak
      stado słoni, co bardzo dobrze słysze, ale wychodze z założenia, że dziecka nie
      da się zakneblować ani związac.. Ale widzę ze oni o tych hałasach, które sami
      produkują, nie myślą...
    • Gość: pep5 IP: *.ktel.pl / 80.50.165.* 26.06.06, 15:08
      Popieram.Ja nie mówię, że nie można balować w weekendy, czy że trzeba chodzić na palcach po mieszkaniu, ale w moim bloku są wieczne głośne bale do rańca i to w tygodniu!!!(a mieszkam na pierwszym pietrze).Idzie oszaleć, nawet zatyczki nie pomagają.Te tarasy są najgorsze;>
    • Gość: Kelner IP: *.ruc.lama.net.pl 24.06.06, 19:42
      nie Dezerter tylko Deuter, nieuku :-)
    • Gość: Megi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 23:49
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: drobny IP: *.ckzeto.com.pl 26.06.06, 10:05
      jakas ty laskawa Pani... sluchac muzyki dziecku pozwolilas... czym ty straszysz
      kobieto? ja TEZ sluchac potrafie hehe
    • Gość: zzx IP: *.net-serwis.pl 25.06.06, 23:42
      ja kupiłem za gotówkę i nie chcę żeby jakiś buras mieszkający w filii banku
      darł ryj w nocy!
    • Gość: momo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.06, 02:07
      pracuje, wykrwawia sie na raty po 1800 tys. mies plus 690 na czynsz plus 400 na
      garaz... i nie moze spokojnie pojsc spac po pracy.

      paranoja.

      jak ktos chece imprezowac, niech idzie do knajpy - bo po to sa.

      Cisza w bloku powinna byc - a jak myslisz inaczej, tos KRETYN.
      I nie obchozi mnie, co spiewal Dezerter.
    • jaceq 26.06.06, 17:19
      Gość portalu: jak tu żyć? napisał(a):
      > pracuje, wykrwawia się na raty po 1800tys. mies za mieszkanie plus 690 na czysz
      > plus 400 na garaż ... i sobie z kumpla piwa nie może wypić
      > jak tu żyć?

      Wiesz, nie mam pojęcia. Za tyle to by mi się nie chciało rano wstawać, a co
      dopiero wykrwawiać się.



      --
      "W koalicję wchodzi się po to, że jakieś stanowiska się bierze".
      Wicemarszałek Andrzej L.
    • johnnysixcannons 26.06.06, 18:06
      Nie Dezerter tylko Deuter tak śpiewał.Ja mam ciszę w nowym budownictwie,ale
      kolega w tym samym bloku ma taras 30 m na który sąsiedzi rzucają
      niedopałki.Myślę,że wszystko można pogodzić , tylko potrzeba trochę dobrej woli
      z obu stron.
    • Gość: Ania IP: *.chello.pl 23.06.06, 20:34
      Ten kij ma dwa końce. Problem w tym, że sąsiedzi prawdopodobnie marzyli o takim
      tarasie, żeby móc z przyjaciółmi posiedzieć i napić się piwka i spokojnie
      porozmawiać. Trudno ocenić jak głośno rozmawiają, ale obawiam się, że jesli po
      prostu rozmawiają, to Ty się ich zwyczajnie czepiasz. Niestety takie jest życie
      w bloku i trudno wymagac od ludzi, żeby po 22 zamknęli gęby na kłódkę i
      zaprzestali rozmów. Zakłócanie ciszy nocnej to nie rozmowy pod oknami po 22,
      ale głosne zachowanie (śpiewy, krzyki, muzyka, itp.).
      Poza tym prawdopodobnie to o czym piszesz ma miejsce jedynie w miesiącach
      ciepłych, bo nie sądzę, aby wysiadywali na tym tarasie kiedy w styczniu było
      minus 25 stopni. I myślę, że jednak tez nie codziennie się to zdarza,
      aczkolwiek nie napisałaś nic na ten temat. Niemniej jednak moim zdaniem nieco
      przesadzasz.
    • Gość: petra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 21:09
      Oczywiście, że to ma miejsce tylko w miesiącach ciepłych. Ja jednak nie mówię o
      cichej pogawędce pary, która siedzi wieczorem na tarasie popijając wino, ale o
      spotkaniach 5-6 facetów, którzy nadają na cały głos przekrzykując się nawzajem
      mniej więcej od 23-2 czasem nawet kilka razy w tygodniu. Generalnie sama
      zwracam uwagę aby w godzinach nocnych nie powodować hałasów w swoim mieszkaniu
      więc może dlatego drażni mnie brak wrażliwści innych.
    • Gość: balbala IP: *.acn.waw.pl 23.06.06, 21:25
      to dla mnie sprzeczność.
    • Gość: greg0,75 IP: *.net.autocom.pl 25.06.06, 21:08
      Grunt to umiar i zdrowy rozsądek. Po krótkim przegrzebywaniu netu trafiłem na kawałek:
      "Dopuszczalne poziomy hałasu w danych warunkach określane są przez normy, na przykład w centrum miast w dzień nie powinien on przekraczać 60 dB (w nocy 50 dB)"
      Wprawdzie to tylko wytyczne dla projektantów, niemniej jednak oznacza, że autorzy norm dopuszczają nocne rozmowy (~45 dB; btw - 50dB to hałas zakłócający normalną rozmowę), przekrzykiwań - nie.
      Znajdź elektronika który złoży Ci zestaw kierunkowo generujący dźwięk 50dB o nieprzyjemnej tonacji (modulowany pisk) każdorazowo po wykryciu dźwięku ponad te 50 decybeli.
      Kupiłaś mieszkanie z oknami wychodzącymi na czyjś yaras i zakładałaś, że właściciel nie będzie go używał???
    • Gość: petra IP: 195.42.249.* 26.06.06, 09:49
      Nie popadajmy w paranoję w tym rozumowaniu. Oczywiście, ze zakładałam że
      sąsiedzi będą uzywali swoje tarasy, tak jak ja używam swój balkon, na którym
      jemy obiady, siedzimy wieczorem itp. Jednak zakładałam, ze sąsiedzi w nocy będą
      spali a nie generowali hałasy. Taras można użytkować w różny sposób, z różnym
      natężeniem dżwięków przy okazji i w różnych porach doby i tego miał dotyczyć
      wątek a nie używania lub nie tarasów w ogóle.
    • Gość: siouks IP: *.chello.pl 24.06.06, 19:28
      > Niestety takie jest życie
      >
      > w bloku i trudno wymagac od ludzi, żeby po 22 zamknęli gęby na kłódkę i
      > zaprzestali rozmów

      oczywiście że nie ale w mieszkaniu a nie na tarasie, a jak chcą sie napić to
      niech ida do knajpy - skoro ja tak mogę i nie robię imprez w domu to od innych
      też tego mam prawo wymagać
    • sikorka68 25.06.06, 08:50
      > oczywiście że nie ale w mieszkaniu a nie na tarasie, a jak chcą sie napić to
      > niech ida do knajpy - skoro ja tak mogę i nie robię imprez w domu to od
      innych
      > też tego mam prawo wymagać


      Jest lato, ciepłe wieczory... Całą zimę czekałam, aż zrobi się ciepło. Nikt nie
      ma prawa nakazać mi iść o 22-giej do domu. Wiadomo, że nie wrzeszczymy jak
      opętani, czy w jakiś inny sposób zakłucamy spokój. Cisza nocna, to nie jest
      nakaz siedznia w domu. Jak nie robisz imprez, to twoja sprawa. Nie masz właśnie
      prawa oczekiwać, że sąsiad nie ma prawa zrobić sobie imprezy. My robimy i jakoś
      sąsiadom to nie przeszkadza. Wszystko zależy jak ludzie się zachowują.
    • Gość: Spokojny IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.06, 21:12
      Prostaczku... jest dokładnie na odwrót. To właśnie tobie cisza nocna zabrania
      głośnego zachowania - Cisza nocna to nakaz zachowania się zgodnie z przyjętymi
      standardami - ale nie tymi z akademika, gdzie żyją sobie "studenciki" myślące w
      perspektywie następonych dwóch butelek piwa.. (spłycam i generalizuje). Na tym
      polega życie w społeczeństwie, że są pewne zasady - np. dać życ innym - w nocy
      też. A jak chcesz z kumplami się schodzić na nocki i pić piwsko, to sobie kup
      działeczkę albo idź do knajpy - a nie zapraszaj całego osiedla na swoją imprezę.
      Widać że nie masz rodziny i jeszcze "myślisz" kierując jedynie swoją wygodą...
      "Nie masz właśnie prawa oczekiwać, że sąsiad(...)" - otóż synu, każdy obywatel
      MA PRAWO oczekiwać od innych przestrzegania prawa - na tym bowiem polega
      porzadek prawny, wiesz? Na przewidywalności zachowań. Basta. Każdy ma prawo
      oczekiwać że po 22 będzie cicho - jak się nie podoba - zbierz 100.000 podpisów,
      złóż w Sejmie projekt ustawy określającej ramy ustanawiania "lokalnych"
      godzinciszy nocnej... proste. A teraz dorośnij i zacznij myśleć o innych...
    • Gość: Spokojny IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.06, 21:13
      Przepraszam za tego "Prostaczka" - poniosło mnie.
    • Gość: greg0.75 IP: *.net.autocom.pl 25.06.06, 21:31
      No prawie że masz rację - "Cisza nocna to nakaz zachowania się zgodnie z przyjętymi standardami" - owszem zgoda; tylko że oczekiwać można, że po 22 będzie WZGLĘDNIE cicho. Prawo na które się powołujesz określa "Dopuszczalne poziomy hałasu w środowisku" - i nocne rozmowy mieszczą się w dopuszczalnych normach, dopiero krzyki przekraczają dozwolony poziom hałasu.
      Impreza bez okrzyków / zaśpiewów jest dozwolona; prawdziwymi pechowcami są ludzie, którym przydarzyło się sąsiedztwo dyskoteki / knajpki z muzyką.
      Trzeba się i sąsiadów pilnować, a najlepiej sprawdzać kto ma rację - bo po opisie trudno rozstrzygnąć, czy ktoś zbyt głośno dyskutuje, czy może drugi ktoś jest szczególnie wrażliwy.
    • Gość: jak tu żyć IP: *.acn.waw.pl 23.06.06, 21:12
      Masa anonimowych ludzi stłoczona w blokach (które silą się na wygląd
      "apartamentowców", osiedli dla ludzi)
      Nikt się nie zna i z tego powodu takie spięcia.
      W bloku w ktorym się wychowałem wszyscy się znali, każdy był sobie sąsiadem.
      Nikomu hałasy nie przeszkadzały.. bo to nie hałasowali jacyś tam obcy ludzie
      tylko np. sąsiad Janek. I hałas od razu nie przeszkadza...

      Polecam scenę z "Dnia Świra" kiedy kolesiowi przeszkadza że ktoś odbija piłeczkę
      na górze.. kiedy wściekły wpada do mieszkania, widzi dziewczynkę która odbija
      małą piłeczkę... i od razu dźwięk tej piłeczki przestaje być dla niego
      słyszalny, już mu nie przeszkadza.

      Jak ktoś się uprze to mu nawet sikanie o 3 w nocy przeszkadza. Bo spuszczanie
      wody hałasuje w rurach. Szkoda nerwów ludzie. Szkoda.

      I często denerwuje ludzi, że oni tu siedzą sami w domu a tamci się bawią.
      Wypieszczeni i bezczelni. Myślą że jak kupili mieszkanie w bloku to wszyscy mają
      chodzi tak jak im pasuje.

      na prawdę są zatyczki do uszu.
      a jak przeszkadza to wzywaj policję.
      tylko jak za dużo będziesz wzywał do rozmawiających sąsiadów to przestaną
      przyjeżdżać.. albo jeszcze dostaniesz mandat za nieuzasadnione wezwanie.
    • Gość: strasznie_wredna IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.06, 22:23
      ..akurat mieszkam w takim bloku w wawie - w kształcie litery C (pogłos!!) i z
      tarasami- i uważam że nocna impreza na balkonie w ciągu tygodnia, kiedy ludzie
      wstają rano do pracy, świadczy o skrajnym chamstwie. I żeby było jasne - nie
      mówię tu o myciu w nocy szklanki tylko o muzyce na full, ryczących pijanych
      gościach i piszczących pannach, rzeczywiście - jak ktoś tu już ironicznie
      wspomniał - młodych i wypieszczonych(ewidentnie niepracujących)oraz
      bezczelnych. Nie zgadzam sie z opinią, że gdybym ich lepiej znała to by nie
      było takie uciążliwe - bo po prostu o 7 rano wstaję do pracy, gdzie musze być
      przytomna.
    • Gość: niepracująca IP: 62.141.228.* 24.06.06, 00:28
      jesli nie pracuja to moze studiuja / ucza sie i po prostu maja wakacje

      ja do 4 rano siedze nad praca licencjacka - sasiad mi wczoraj powiedzial, ze za glosno stukam w klawisze. do wszystkiego mozna sie przyczepic. wielkie mi problemy.
    • Gość: bezimienny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 10:46
      Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, to już w waszym robolskim
      mniemaniu muszę być nierobem?! Już możecie inteligentowi je.. po uszach od
      brzasku! Żeby se czasem kałamarz nie pospał godzinkę dłużej kapkę od was, skoro
      zasnął dopiero nad ranem! I żeby się kompletnie spalił w blokach już na starcie!
      Grunt, że, ku.., inteligent załatwiony na dzień cały! Wrócicie napie..ć jak
      siądę do pracy!
    • Gość: kol@ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 02:57
      ja Cie znam - Ty nie jestes 'bezimienny' zaden tylko Miauczynski Adas.. ;D
    • Gość: sekacz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 23:24
      jak widac. Nie wystarczy przeprowadzic sie z plytowca do apartamentowca -
      trzeba jeszcze "wzbogacic sie" o duza dawke kultury osobistej, wtedy konczenie
      konwersacji i piknikow na tarasie przed 23.00 bedzie oczywistoscia, a nie
      prostackim ograniczeniem wolnosci.
    • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 24.06.06, 21:00
      No nie wiem...Historyjak taka: sasiedzi mieli sprawe na kolegium (+notorycznie
      wzywana policja) za uciazliwe halasy. Przyczyna halasu byl ich kilkuletni
      syn...z noga w szynie. Dziecko chadzac stukalo (dywan nie pomagal), co
      wyprowadzalo z rownowagi mieszkajaca ponizej pania dr (medycyny, o ironio).
      Prosby, rozmowy, ba, nawet propozycja na zamienienia sie mieszkaniami nie
      pomagaly. Pani dr zreszta miala tez inne sposby "umilania" zecia
      wspomieszkanca. (np. notoryczne wzywanie strazy miejsckiej jak ktos wiechal na
      (olbrzymie) podworko np. dostarczajac cos do mieszkania albo przy przeprowadzce
      (nie kazdemu chcialo sie zalatwiac specjalne zezwolenia, zreszta ona sie nie
      pytala tylko dzwonila po straz, tez mieli jej dosc). I jak tu sie z taka baba
      zaprzyjaznic?
    • Gość: heh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 15:57
      Tak, tak zatyczki do uszu są superowe, szczególnie gdy rano budzi cie budzik :)
    • Gość: flaterlok IP: *.acn.waw.pl 23.06.06, 21:22
      Musisz mieszkać w tym strasznym bloku.
      A ci okropni sąsiedzi mają duży taras i bezczelnie na nim przesiadują do późna w
      nocy. I rozmawiają! A ty słyszysz ich głosy... masz nowe, plastikowe okna które
      nie przpuszczają powietrza a te okropne słońce tak grzeje, że nie możesz się od
      nich odizolować. Już ciszej jest w garażu. Albo w budce ochroniża na twoim
      prywatnym, ogrodzonych i chronionym osiedlu.

      Współczuję ci.

      Być może jakbyś poznał swoich sąsiadów ten blok byłby mniej straszny.
      Jakbyście czasami zorganizowali sobie jakąś wspólną imprezę byłoby weselej.
      Razem uprzątneli trawnik, wspólnie zeskrobali gryzmoły ze ścian, ugotowali coś
      na rodzinny piknik... Od razu świat by nabrał innych barw, a nocne Polaków
      rozmowy na tarasie nie byłyby już takie obce i niepokojące .. bo to tylko sąsiad
      Jan i sąsiad Tomek rozmawiają o gwiazdach.

      Jeżeli w bloku nie powstanie wspólnota ... to będziecie się ze sobą użerali do
      śmierci. Zgodnie z zasadą ząb za ząb. Jeżeli kiedyś urządzisz imprezę imieninową
      to ci z dołu w rewanżu także będą się wściekać...

      Spirala nienawiści nakręca się.
      Ale jest nadzieja.. i to między innymi od ciebie zależy jak ułoży się życie
      sąsiadów w twoim bloku.

      pozdrawiam,
      motylek
    • Gość: Voy74 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 23:45
      cholernie dużo ma motylek racji...spirala rzeczywiscie się nakręca. Ale
      mieszkanie w bloku do mieszkanie w jednym domu z obcymi ludzmi, i bez wplywu na
      to z kim. Czasem nie sposob znalezc najmniejsza plaszyzne porozumienia. A
      sasiad Jan z sasiadem Tomkiem pija wóde i rozmawiaja o ku..ch..
    • Gość: marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 21:37
      wielokrotnie dziwnolem po policje - nie tylko u siebie ale u znajomych tez - keidys zwracalem uwage - nie pomagalo a nawet dostalem raz w zeby-teraz zawsze dzwonie po niebieskich-przyjezdzaja, faktycznnie nie zawsze predjko ale jednak. Moj sasiad -wieczny mlodzieniec do ktorego nigdy nie trafialy prosby (nawet ponarodzinach syna) bo zaplaceniu dwoch kolegiow spotulnial ;)
    • Gość: MuchoborWro IP: *.e-wro.net.pl 24.06.06, 09:03
      całe zycie mieszkalam w bloku, ale nie na blokowisku i blokerskie zasady zycia
      obowiazujace na moim obecnym miejscu zamieszkania mnie szokuja. w klatce nowego
      bloku jest 18 mieszkan po 6 na pietro (ja nie wybieralam mieszkania, odczepcie
      sie, nie moge tez tego sprzedac ani kupic innego i dlugo nie bede mogla, pisze
      doktorat i potrzebuje skupienia i ciszy), z czego okolo 75% mieszkan jest
      wynajmowanych: i tu wezwanie policji dosc skutuje, bo zwykle te imprezy
      rzeczywiscie sa i to dosc glosne, raz gosc mial nawet sprawe o napasc slowna na
      policjanta, bo tak go ponioslo. Do rzeczy przechodzac: w rotacji wynajmowanych
      i wynajmujacych trudno o zadzierzgniecie wiezi sasiedzkiej. Sa i inne aspekty:
      tylko 2 osoby odpowiadaja na "dzien dobry" na klatce, a osoby ktore wprowadzily
      sie po sasiedzku kilka miesiecy temu (nasze wycieraczki leza 40 cm od siebie:D)
      nie racza tez powiedziec dzien dobry ani nas zauwazyc jako sasiadow, mimo, ze
      nie sa to mlodzi ludzie ino rodzina z dzieckiem w wieku szkolnym (powtarzamy
      sobie: na szczescie sa cicho). Moda osobna (o ktorej wspomne off topic) w tej
      klatce (bez okien) bylo wystawianie worow ze smieciami na korytarz, ale bylo to
      codzienne i czesto zostawiano je na kilka dni, i gnily sobie na korytarzu
      odpadki, rozkladalo sie mieso czy pyszna przedwczorajsza rybka,a korytarz ma
      chyba 1,5 m szerokosci, wiec nasi goscie niejako musieli przedzierac sie przez
      wory zeby dotrzec do naszych drzwi, a zapach jaki mily, a w lecie jak fajnie!
      Do tych worow panie opiekunki od dzieci wystawialy na korytarz dzieci w
      ilosci 3-4 na te pare metrow korytarzyka i np. zdarzalo sie ze bachor, darl sie
      stojac na mojej wycieraczce i walil w futryne, a one nic: przeciez to dziecko,
      ja na to, ze skoro to dziecko i odpowiedzialnosci karnej nijak nie mozna mu
      przypisac, a nie opiekuje sie nim zaden dorosly, z tego wniosek,ze w trosce o
      nie,ja dzwonie na policyjna izbe dziecka i oni ten problem rozwiaza, jesli
      dziecko jest bez opieki, lub jesli osierocone zajma sie ustaleniem rodziny
      zast/opiekuna. Ku..icy idzie dostac, a ja caly czas pisze ten doktorat!!! O
      rykach pod oknem, glosnej muzyce, tirach i klubie "pijaka" w piwnicy juz nie
      pisze, bo nie mam sily.
    • Gość: marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 09:25
      hehe jestesmy w podobnej sytuacji tez koncze doktoranckie obecnie ;) ale ja juz napisalem ufff :)
    • Gość: menel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 10:52
      hmmm czyli zamnierowania paniusia pisząca "dohtorat" :P
    • Gość: MuchoborWro IP: *.e-wro.net.pl 24.06.06, 12:16
      no tak, masz racje całkiem zmanierowana, bo kazda nie-paniusia nie-piszaca
      doktoratu UWIELBIA wprost rozkładajace sie na korytarzu śmieci w ilosci 5
      ogromnych worów na 6 mieszkań (w tym PAMPERSY z wiadomo czym,MIESO, RYBY)
      leżace przez 3 dni w rozwalonych worach w temperaturze 40'C i wilgotności
      podobnej do sauny (klatka bez okien, ukrop wiekszy niz na dworze, kazdy debil
      tu mieszkajacy o tym wie). Niech zyje higiena i zdrowie i swiadomosc polskiego
      społeczeństwa, to nawet zwierze nie robi tam gdzie śpi!!!. BTW czy mieszkasz na
      wysypisku śmieci, że tak lubisz ten fetor i zgnilizne?

      ps1.a do innych hałasujacych debili- jeszcze jeden komentarz-
      taka sutuacja wy lezycie w łózku w chorobie i bolach i po kilku z tego powodu
      nieprzespanych nocach, kiedy wreszcie organizm pozwoli wam zmruzyc oko, nagle
      uslyszeli UMCA UMCA UMCA UMCA UMCA!!!!! zza sciany,
      a sasiad wam tylko powie: ojej, jaki pan zmanierowany....
      ps2 tak mi sie przypomniało- zeby pokazac jak powietrze stoi na klatce mała
      story: kiedys goscie malowali klatke, wiadomo wysilek fizyczny, no i panowie
      sie przy tym pocili, normalka w sumie, nic dziwnego, ale nie: zapach potu
      towarzyszyl nam na schodach jeszcze kilka dni po tym jak opedzlowali cala
      klatke:D
      zero przewiewu, zero wentylacji

    • Gość: sprytny_rolnik IP: *.net136.okay.pl 24.06.06, 17:05
      mojemu sasiadowi (mieszka zaraz obok)tez sie zdarzylo zostawic smieci ze 2 razy - smierdzialo dosc intensywnie.

      myslalem zeby isc, pogadac z facetem i w krotkich slowach wytlumaczyc, ze zle czyni. ale moj tatulo (czlowiek madry i zadziorny) stwierdzil, ze jak jeszcze raz ktorys z nas zobaczy u szanownego sasiada wystawione smieci, to nalezy wor rozciac, a smieci wysypac mu na wycieraczke.

      i tak tez sie stanie. polecam podobne metody dzialania, bo burakowi nie wytlumaczysz po dobroci. podobnie z parkowaniem i zastawianiem miejsca. opona kosztuje kilkadziesiat-kilkaset zlotych. po wymianie dwoch gum bedzie baczniej stawial samochodzik.

      amen
    • Gość: Pawel IP: *.range81-156.btcentralplus.com 25.06.06, 16:53
      Też miałem sąsiada, który wystawiał śmieci na klatkę. Mieszka przy schodach więc
      często znacząco zmniejszał wolną przestrzeń. Kiedyś się wku***** i zacząłem
      zostawiać moje śmieci na jego wycieraczce. Poskutkowało na delikwenta
    • jadwiha 27.06.06, 15:12
      hahaha bardzo dobry sposób - podoba mie sie:)Co do wrzasków na tarasach i
      imprez- panowie strażnicy miejscy poinstuowali mnie, iż jakiekolwiek zakłócanie
      ciszy nocnej -nie tylko imprezka ale również teoretycznie zwykła, głośna rozmowa
      wieczorową porą na tarasie (również mieszkam w bloku C) jak najbardziej
      kwalifikuje się do wzywania policji co praktykuję skwapliwie. Trudno - ja nie
      uprzykrzam życia innym i zalezy mi na wzajemności:)
    • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 24.06.06, 20:47
      Dziewczyno, wychodz czesciej na spacery i zacznij sie usmiechac! Sasiadow nie
      zmienisz, swoje podejcie mozesz. Ja tez mieszkalam w Wa-wie. O wariatach za
      sciana (duet wyjacy pies i staruszek-furiat walacy w kaloryfer) moge ksiazke
      napisac. Takie juz bloki sa, ze wszystko slychac wiec wyluzuj, a jak juz ten
      doktorat napiszesz to wyjedz na postdoka (polecam Szwecje, solidniej bloki
      buduja ;) albo wyprowadz sie na wies. A jesli nie przeszkadza ci w pisaniu
      muzyka to sluchawki na uszy i nie slyszysz co inni robia.
    • Gość: Domina Anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 10:49
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 19:37
      kapusiem by byl, gdyby donosil na policje bezinteresownie. dzialanie we wlasnej
      obronie nie ma nic wspolnego z kapowaniem. trzeba jakos takie konflikty
      zalatwiac - najlepiej przez instytucje do tego sluzace - inaczej ludzie by sie
      pozabijali
    • Gość: slawoprim IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 25.06.06, 13:57
      Masz rację kolego od tego są niebiescy i za to placimy podatki aby uspokajali
      takich warjatów. Ja naszczęście tylko dzwonilem raz i to pomoglo widać moji
      sąsiedzi są deko bardziej inteligeni od twoich.
    • alyra11 25.06.06, 15:23
      pomaga i u nas. Na przeciwko naszego szeregowca stoja 1 i 2 rodzinne domy.
      Odleglosci sa male, drzewka za mlode, wszystko nowe. W jednym z 2rodzinnych z
      naprzeciwka mieszkaja yugos i osis( na koszt podatnikow). Nie tylko smrodzili
      prawie codziennie grylami(dym wlatywal prosto do pokoju z tarasem i dalej!)
      ale i halasowali. Policja pomogla!
    • Gość: desmond IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 21:57
      U mnie jest troche inaczej. Młodzi na polach urządzają sobie popijawy, chleją
      od wieczora do późnej nocy, drą się, panienki piszczą, itp. i tak cała noc.
      Wkurzają mnie takie pijaczyny, większość z nich nie ma nawet 18 lat (nie żebym
      się dziwił).
      Jest lato, jest gorąco, mam otwarte okno... przy takich okrzykach nie da się
      kompletnie spać, szczególnie kiedy człowiek musi wstać rano. Ale co zrobić,
      przecież nie bede tam szedł w nocy i mówił "mozecie byc troszke ciszej?",
      głupka nie bede z siebie robił. Policji nie bede wzywał, bo u nas policja to
      przyjeżdza na drugi dzień i pyta "a o co to chodziło? bo niepamietam...". Z
      resztą, co by to dało jeśli policja by ich upomniała...

      Tylko pozazdrościć ludziom, którzy mieszkają w cichych i spokojnych dzielnicach
      zdala od takich hedonistów zasranych.
    • Gość: muffel IP: *.crowley.pl 23.06.06, 23:09
      Mieszkam w spokojne dzielnicy,we własnym domu. I nienawidzę okresu letniego, bo
      wtedy wszyscy spraszają przyjaciół i robią imprezy w ogródkach, do samego rana.
      Teraz też u sąsiada muzyka dudni, podchmieleni młodzi ludzie wydzierają się w
      niebogłosy i nikogo nie rusza,że jest już po 23. Oni chcą się bawić, inni
      muszą to tolerować, przeciez w końcu bawią się we własnym ogródku.
      Totalne chamstwo!
    • Gość: marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 09:27
      dzwon po policje, sam nie zwracaj uwagi bo potem bedziesz mial przesrane..a tak nigdy nie wiadomo kto dzwonil :)
    • Gość: hahaha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 11:18
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 14:08
      poziom spoleczenstwa niestety wskazuje na to ze oficjalnie nic nie mozna powiedziec...zawsze ktos kto robi cos co wynika z braku kultury i nieuctwa wie LEPIEJ...a w polsce pouczenie kogos nie jest traktowane jako pouczenie tylko medrkowanie bo niech s... ja wiem lepiej..no to skoro wie to niech sie martwi sam pozniej...a twoj postawskazuje ze nalezysz do tego DOLU spolecznego ktore nie wie czym jest i nie rozumie zycia w spolecznosci..i tyle
    • Gość: Seba IP: *.spray.net.pl 25.06.06, 08:37
      Marku,

      Popieram w całej rozciągłości. Jak ktoś się zachowuje chamsko to nie JA muszę
      się zmieniać tylko ten IDIOTA. Parę razy zdarzyło mi się wezwać ochronę a potem
      policję jak nie pomogło. Innym razem (na szczęście) pomogła po prostu rozmowa (z
      innymi sąsiadami). Generalnie problemem jest to że w Polsce zakłóćanie ciszy
      nocnej nie jest ścigane "z urzędu", a jedynie z powództwa cywilnego. Tak więc
      panowie policjanci nie sąskorzy do interwencji i zawsze chcą najpier wiedzieć
      kto wzywał. A ja jakbym chciał się przedstawiać to bym sam poszedł.
      Wkurza mnie takie myślenie: "Mój dom, więc będę sobie robił co chcę, a jak nie
      pasuje to możecie się ludzie wyprowadzić". Nie! To taki ktoś niech zmieni
      przyzwyczajenia. Na balangę późno w nocy chodzi się do knajpy/klubu, a nie robi
      ją w domu (nawet z ogródkiem/tarasem). Jedynym chyba wyjątkiem może być tzw
      parapetówka, ale też nie należy przesadzać.
      Dla mnie brzmi to trochę surrealistycznie, ale w Szwajcarji obowiązuje nawet
      gdzieniegdzie zakaz spuszczania wody po którejś tam godzinie :-|
    • Gość: china IP: 218.75.87.* 23.06.06, 21:58
      Wszyscy siedza cicho i spokojnie a jak chca poimprezowac to w piwnicy hej!
    • Gość: end IP: *.idzik.pl / *.idzik.pl 23.06.06, 22:13
      Osiedle w którym mieszkam zasiedlone jest przez w miarę normalnych ludzi,
      jednakże każda próba zakłócania ciszy nocnej to jeden telefon do ochrony i ona
      załatwia sprawnie i szybko.Przybyła chołota próbowała z początku organizować
      podobne "imprezy" ale normalna reakcja sąsiadów wespół z ochroną skutecznie
      nauczyła , że mieszkanie w mieście rodzi jeden podstawowy problem: chcesz żyć
      jak cywilizowany człowiek dostosuj sie do wymogów tej cywilizacji a jak się nie
      podoba proszę do lasu lub gdziekolwiek aczkolwiek w lesie też nie powinno się
      drzeć. Napływowa chołota nie jest w stanie zrozumieć, że mieszkanie w bloku to
      OBOWIĄZEK DOSTOSOWANIA SIĘ DO NORM OBYWATELSKICH jednymi z tych NIEPODWAŻALNYCH
      jest prawo do wypoczynku a co za tym idzie CISZA NOCNA od 22,oo do 6-7 rano.
      Nigdzie w cywilizowanych społeczeństwach nie ma takiego problemu jak zakłócanie
      nocnego wypoczynku. To jest niespotykane.Do tego trzeba jednak KILKU pokoleń,
      nie da się tak w ciągu paru lat. Po przeczytaniu niektórych wypowiedzi na tym
      forum jasno widać, że jeszcze długa droga dla wielu osób na przystosowanie się
      i zrozumienie podstawowych norm obywatelskich. Niestety.
    • Gość: gosc IP: *.hrl.com 23.06.06, 22:19
      ja bym sie wyprowadzil
    • Gość: leeloo2002 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 14:14
      czy to przypamiek nie jest osiedla na Wielickiej?

      Slyszalam legendy o interwencjach ochrony. Wylaczanie prau lokatorom itd.
      To z kolei przegiecie w druga strone
    • ardzuna 23.06.06, 22:43
      Gość portalu: petra napisał(a):

      > bo mam wrażenie, że sąsiedzi prowadzą głośne rozmowy w moim pokoju. Czy macie
      > podobne sytuacje, jak sobie radzicie?

      Kiedyś zaczęłam się włączać w takie rozmowy i komentować, leżąc oczywiście we
      własnym łóżku o 1 w nocy. Pomogło.
    • jadwiha 27.06.06, 15:47
      dobrze a jak sobie poradzić z odgłosami sexu jakby parka harcowała w moim łożku?
      Można się podłączyć to fakt, jednak nie zawsze mamy ochotę. Mąż kiedyś kibicował
      na balkonie: dawaj - tu imię sąsiada, dawaj. Studenciaki się zawstydziły ale
      niestety na krótko.
    • Gość: neeman IP: *.acn.waw.pl 23.06.06, 23:07
      Również mieszkam na osiedlu z ochroną, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy
      zadzwonić do ochroniarza by zaprowadził porządek u sąsiadów. Niestety niektórzy
      ludzie tak robią. A z doświadczenia wiem, iż działa tak małomiasteczkowa banda
      kretynów, którzy przyjechali do m.st. Warszawy, dostali pierwszą w życiu
      porządną pensję, służbowy samochód i kupili "bardzo drogie" mieszkanie,
      na "ekskluzywnym" osiedlu. Ich myślenie podąża taką oto ścieżką: Jestem bogaty,
      mam ochronę, to nie będzie mi żaden dupek za głośno za ścianą, tylko wezwę
      ochronę, za którą płacę. I żaden z nich nie wpadnie na pomysł, by przejść się
      do sąsiada i na luzie powiedzieć w czym tkwi problem. Gdyby przyszedł, sprawa
      pewnie byłaby załatwiona, dzwoniąc do ochrony osiąga efekt odwrotny. A więc
      ludzie z podkieleckiej wsi zrozumcie - nie stajecie się bogami wraz ze wzrostem
      zamożności!!! A ten biedny dupek zza ściany ma pewnie więcej pieniędzy od was,
      tylko wychowano go tak, by nie zachowywał się jak nowobogacki ruski!! Tyle na
      ten temat. P.S. Pozdrowienia ddo damulki z parteru, która wezwała ochronę do
      moich znajomych, którzy czekali na taksówkę na ulicy pod blokiem i rozmawiali
      (nie głośno), po uprzedniej propozycji "by ta chołota i pospólstwo poszło do
      parku rozmawiać, a nie tu na porządnym, strzeżonym osiedlu"!! <tacy ludzie jak
      ta damulka powinni leczyć się na nogi, bo na głowę już zbyt późno>
    • Gość: Wieszcz A.M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 23:54
      normalny człowiek powinien mieć na tyle wyobrazni, żeby nie włazić ze swoimi
      hałasami do cudzych mieszkań. Mój sąsiad lubił słuchać Pink Floydów na full, i
      musiałem mu powiedziec, że taka wersja słuchania muzyki zza ściany, kiedy
      słychać tylko basy jest dla mnie kompletnie nieatrakcyjna, poza tym może w tym
      czasie wolałbym posłuchać czegoś innego. Staram się tak żyć, żeby innym nie
      przeszkadzać i po prostu nie rozumiem tych wszystkich, którzy mają to gdzieś.
      Oznacza to dla mnie brak szacunku, a konsekwencją jest to, że i ja nie będę ich
      szanował (bo i dlaczego). A więc k...a, wojna totalna, chamstwo chamstwem, a
      gwałt niech się gwałtem odciska (Mickiewicz).
    • Gość: neeman IP: *.acn.waw.pl 24.06.06, 00:02
      Ja też się staram, ale w ferworze walk z alkoholem i przyjaciółmi zdarza się
      przesadzić (nieświadomie). Miałem już przyjemność spotkań z ochroną, i
      dowiadywać się od zarządcy, że ktoś "uprzejmie doniósł". A do zeszłego tygodnia
      nikt nić w twarz nie powiedział... Właśnie w zeszłym tygodniu, sąsiad o 5 rano
      przybył do mnie z wycieczką. Krótka rozmowa, przeprosiny i dalej żyjemy
      normalnie. Wszystko jest dla ludzi... Nauczmy się rozmawiać i nie patrzmy na
      innych z góry!
    • Gość: kobi IP: *.Net.pl / *.crowley.pl 24.06.06, 09:12
      jezeli sasiedzi musza cie o 5 rano upominac za pijackie halasy to ty moze innych
      nie pouczaj, bo jestes margines a nie warsiawiak
    • suabo 24.06.06, 06:49
      hej, ty jesteś z Wawy???? I drzesz się po nocach?? Hard to believe, że Cię nie
      wychowano ani trochę. Współczuję wszystkim, co mają nieszczęscie mieć z kimś
      takim do czynienia. Po 22 ma być cisza!!!!!! Takie jest prawo, i MUSISZ je
      szanować - i szkoda, że nikt takiemu łobuzowi zębów nie wybije za darcie gęby
      po pijanemu. Może urządzasz rónież grille na balkonie szerokości 1 m???
      Informuję: Na osiedlu na którym mieszkałem niedawno musiałem pacyfikowac
      kretynkę, co mieszkała pode mną, i urządzała grill na balkonie. Do mojego
      mieszkania się nie dawało wejść z powodu dymu. A ona zadowolona z siebie na
      zwracaną uwagę twierdziłą, że ja jestem trudnym sąsiadem...Wyjedż do Szwecji
      czy Niemiec, a tym bardziej do USA - i spróbuj te swoje chamskie metody
      stosować - a zobaczysz, czy sąsiedzi to będą tolerowali.
    • Gość: Ania Ania IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.06.06, 12:18
      Wybaczcie - ale jesteście beznadziejni "stróże prawa" ! Albo jacyś
      zakompleksieni, albo dlatego że tacy jesteście nie macie znajomych i nie macie
      z kim siedzieć na balkonie. Żeby była jasność -wychowałam się w Warszawie w
      blokach z płyty i wiem co to znaczy hałas za ścianą. Nie toleruję
      buractwa,dresiarzy, i piszczących różowych lasek.Ale własnie kupiłam sobie
      mieszkanie z tarasem, i wcale nie w apartamentowcu w Warszawie ale ze względu
      na spokój -poza Warszawą.I nie zamierzam urządzać imprez może poza parapetówą.
      Ale nie oczekujcie ode mnie że kiedy przyjdzie do mnie np. znajoma para i
      usiadziemy na drinka czy jedno piwo na balkonie - ja wygonię ich punktualnie
      22.00 albo o tej godzinie zakleję im usta plastrem, lub tez będziemy wymieniać
      pogądy na kartkach.Jeśli któreś z nich zasmieje się bez kontroli ciut za głośno
      nie będę nasłuchiwać z biciem serca czy na schodach już nie czai sie wkórzony
      sąsiad, chodź oczywiście będę starała się kontrolować sytuację. Ludzie -dajcie
      żyć!!Pozdrawiam.
    • utalia 26.06.06, 12:37
      Nie zgodze sie, ze spadajaca woda spada pionowo w dol. Owa nieszczesna
      mieszkanka zasiedla pierwsze pietro. Wiec jak reke rozbuja z naczyniem pelnym
      wody to woda z powodzeniem rozchalapie sie nie tylko pionowo w dol.
      Poza tym od czego jest w lazience prysznic. Kupujemy kawalek weza ogrodniczego
      zlaczke i psikamy sobie "pawsjem" oczywiscie ze swojej gory na dol, czyli
      taras. I co z tego, ze sasiedzi beda wiedzieli, ze to Ty? O to chodzi, przeciez
      Ty tez wiesz, ze to oni. Powiesz, ze pietro jest twoje, spac nie morzesz a
      podlewanie cie uspakaja.
      Nadal mnie dziwia porady aby sie wyprowadzac na wies itd. powtarzam, ze wiocha
      jest wyjatkowo gwarnym miejscem. Wczesniej od urodzenia mieszkalam w Warszawie,
      i zdecydowanie bylo ciszej. Pozniej przyjezdzalam do mamusi sie wyspac, bo w
      miescie bylo to mozliwe. Ale teraz najecjhala sie cala masa osob z prowincji i
      juz tak cicho nie jest. Narzucaja swoje zasady zachowania. Bo to szalenstwo i
      darcie 'geby" to teraz widze, ze niestety przyszlo z prowincji. Jest to
      oczywiscie spostrzezenie ogolene i nie chce nikogho urazic. Bo znam tu teraz
      mieszkajac cala mase sensownych ludzi. Ale zwykle ci co nie maja pomyslu na
      zycie w swoich miejscowosciach mysla ze jak pojada za wszelka cene do miasta to
      cos dopiero osiagna. Malo tego jak uda im sie zahaczyc to wtedy dopiero daja
      czadu- i stad owe nocne halasy na tarsie. Zapytaja saisdow skad przyjechali?
      Praiwe 100% powodzenia, ze sie przycisza chocby na moment.
      --
      A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
      świętą

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599&a=16422060
    • Gość: Cicha IP: *.asta-net.com.pl 28.06.06, 17:31
      Ja sąsiadowi zwracałam uwagę, bo wyszłam z założenia, że jak do niego coś mam,
      to powinnam mu to powiedzieć osobiście a nie przez policję. Chciałam powiadomić
      go,że jego odgłosy mi przeszkadzają i poprosić o trochę wyrozumiałości.
      Efekt: ''co ja pani na to poradzę?''. Nawet nie próbował zrozumieć. Jest tak
      jak było, a nawet i gorzej. Chyba trzeba było od razu z grubej rury do niego.
      Niektórzy to takie buraki, że jak im zwrócić uwagę kulturalnie, to i tak mają
      cię głęboko w D... .
    • utalia 28.06.06, 23:51
      Ja w takich opisanych sytuacjach, jak sasid niepojetny, po nocy sie drze albo
      robi bum bum to cichutko stanac pod plotkiem i wlaccy podlewanie w ogrodku, ale
      tak aby lecialo prosto na nich. Jak bede protestowac to powiem, ze jestem u
      siebie i mam ochote sobie psikac a ze dolatuje do nich ...no to coz...ich
      odglosy tez do mnie dolatuja mimo, ze sa u siebie. Ale to sa tacy prymitywni
      ludzie, ze pewnie pomysleliby, ze po prostu deszcz pada....
      --
      A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
      świętą

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599&a=16422060
    • Gość: student IP: *.acn.waw.pl 24.06.06, 00:05
      A ja mieszkam przy akademikach politechniki. Właśnie trwa przy nich impreza.
      Muzyka na full (są odde mnie ładny kawałek a ja słyszę jakby byli u mnie na
      balkonie). Jednak nie przejmuje się tym. Mimo sesji, która właśnie u mnie trwa.
      Pobalują, pójdą do domu. A jak będę naprawdę zmęczony, to zasne bez względu na
      wszystko.
    • Gość: gladiusz IP: *.autocom.pl 24.06.06, 00:21
      punktualnie o 04:00 dzwonię (telefon) i dziękuję za bardzo interesującą
      dyskusję.

      Z metod lżejszych: wychodzę na balkon i słucham ew komentuję (śmiechem)
      przygłośnie dyskusje.

      Pomaga bardziej niż metoda pierwsza;)
    • Gość: Anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 00:39
      narzekacie na chamskich sąsiadów. W maju , w piatek przed godz. 24 w żaden
      sposób nie mogłam zasnąc, a rano wstawałam do pracy. Przes podwójne zamknięte
      okna (stare budownictwo)dochodziła głośna, dudniaca muzyka. Wyglądnęłam na
      podwórko (duże, dla kilku kamienic) i okazało się, że muzyka nie do wytrzymania,
      z któregoś okna, ale nie wiadomo z którego. Wszędzie ciemno i tylko muzyka a
      żadnych głosów imprezowiczów. Zadzwoniłam na policję (już o 00.30 w sobotę) i
      czegóż to ja się dowiedziałam. Odbywał się koncert z okazji Juwenaliów na
      stadionie Wisły i pozwolenie wydał do godz 1 w nocy sam NASZ CUDOWNY PREZYDENT
      KRAKOWA prof. dr itd Jacej MAJCHROWSKI. Koncert oczywiście zaczął się o 21.
      Dawniej koncerty zaczynały się około 19 i kończyły po 22, ale teraz trendy jęst
      urzedowanie po nocach.
    • kainita 24.06.06, 01:28
      i o co ci chodzi? my siedzieliśmy pod kopcem karaka ucząc się, rewelacyjnei
      slyszeliśmy ten koncert.. I skręcało nas że być tam nie możemy.. Raz na jakis
      czas chyba można stolerować taki koncert.. Nie zdarza sie to raz w miesiącu żeby
      się czepiać I właśnie za to lubie tego naszego prezydenta miasta.. Raz na jakiś
      czas wrzuca na luz Jestem osobą która bardzoc ceni sobie spokój własnego
      domostwa, mam sąsiadów jak marzenie i jak raz na jakiś czas dają czadu to słowem
      się nie odezwe.. Gdyby robili to codziennie jak na rzeczonym tarasie.. Pewnie by
      mnie strzeliło
    • Gość: wk...y mieszkaniec IP: 81.219.149.* 24.06.06, 09:46
      Ktoś o małej odpowiedzialności i jeszcze mniejszym jak można przypuszczać
      rozumie wydał zgodę na głośną balangę w A.E na Rakowickiej ( w/g policji) do
      podobno godż 1.30 uniemożliwiając tym, ludziom mieszkającym w okolicy
      wypoczynek w godzinach nocnych. Głośna muzyka i wrzaski podpitych uczestników
      nie interesowały nawet policji mimo kilkukrotnych próżb o interwencję i
      uciszenie tej dziczy, bo podobno zgodę na to wydał sam PREZYDENT. Dziwny to
      prezydent i dziwny ten rektor, którym trudno przewidzieć, że tego typu
      imprezy są uciążliwe dla mieszkańców a jeszcze dziwniejsza jest ich (na
      takich stanowiskach) ociężałość umysłowa, że nie pomyśleli o innym miejscu
      np. Błoniach. Ta bezmyślność i lekceważenie praw mieszkańców trwa już od
      kilku lat i interwencje nie odnoszą skutku. Może teraz w Państwie Prawa i
      Sprawiedliwości do przestrzegania prawa zmusi się nawet prezydenta, nie
      wspominając już o rektorze, który dziwną beztroską i lekceważeniem praw
      mieszkańców wystawia sobie nie najlepszą opinię. Trudno potem dziwić się
      zachowaniom absolwentów takiej uczelni, bo zgodnie z przysłowiem "jaki pan
      taki kram".
    • Gość: Marcin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.06.06, 00:20
      Ludzie, nie przeginajcie ;). Juwenalia odbywaja się raz do roku, i to na ogół w
      piątek, czy w sobotę, kiedy nazajutrz większość się może wyspać. To, że ktoś ma
      nieszczęście wstawać do pracy w sobotę czy niedzielę rano, nie znaczy, że
      wszyscy mają się do niego dostosowywać i milczeć od 22 w weekend.
    • miriam11 25.06.06, 16:20
      Gość portalu: gladiusz napisał(a):

      > punktualnie o 04:00 dzwonię (telefon) i dziękuję za bardzo interesującą
      > dyskusję.
      >
      > Z metod lżejszych: wychodzę na balkon i słucham ew komentuję (śmiechem)
      > przygłośnie dyskusje.
      >

      Bardzo mi się te sposoby podobają :-) Historyjka z życia mojego jeszcze z czasów
      mieszkania z rodzicami: mieliśmy baaaardzo imprezowego sąsiada. Za ktorymś razem
      ojciec nie wytrzymał i udał się do niego z uprzejmą prośbą o przyciszenie
      muzyki. Sąsiad, totalnie zalany, wybełkotał: "Aaallee ja-ja maaam
      uuuroddzzinny". Ojciec zmilczał i poszedł. Impreza trwała do ok. 5 rano, zatem o
      godz. 7 kiedy sąsiad słodko spał, ojciec udał się do niego ponownie... dzwonił
      długo, w końcu półprzytomny zaspany sąsiad otworzył. A mój ojciec wtedy: "Panie
      sąsiedzie, ja bardzo przepraszam, ja panu życzeń nie złożyłem!!!" I wiecie co,
      pomogło raz na zawsze :-)


      --
      Pomóż zwierzakom:
      www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
    • suabo 24.06.06, 06:55
      Ale jeszcze grilla zadymiacza Ci nie urządzili??? Ci ludzie są do niczego.
      Problem jest z kulturą, a raczej jej brakiem. Prościuchy niestety rządzą, a
      głośna zabawa, to dobra zabawa - i spróbuj coś debilowi powiedzieć.
      Wyprowadziłem się z poprzedniego mieszkania (Ząbki) bo nie chciałem znosić
      chamstwa i hałasu - ci sąsiedzi mają innych totalnie w d... Remonty zaczynane o
      22.00 to był standard. Parkowanie byle gdzie za darmo, bez przepustki - i o co
      chodzi??? Rozwiązanie - ja sie przeprowadziłem. Najlepiej się przenieść daleko
      od motłochu, ale jest to trudne, bo do pracy trzeba dojechać. Trzymam kciuki, a
      jeśli jeszcze urządzą Ci grill - daj znać, powiem, co się robi, aby drania
      spacyfikować.
    • Gość: zyx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 08:57
      Hałasy są prawie wszędzie w Polsce, bo wszędzie są Polacy. A Polak jest
      najmądrzejszy, najlepszy i nikogo się nie boi, a przy okazji nikogo i niczego
      nie szanuje. No i w końcu jest u siebie. Ogródek czy taras w mieście, ogródek
      pod miastem, działeczka, moje radyjko, moi znajomi, moja kosiareczka. Wolność
      Tomku w swoim domku. No i nie ma ekzekucji przepisów czy regulaminów, a policja
      poucza zamiast dawać mandaty, więc państwo, na które łożysz, Ci nie pomoże.
      Walcz albo wyjedź. Wielu mądrych, wrażliwych ludzi już wyjechało. "Nie ma
      trzeciej alternatywy".
    • Gość: ewa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.06.06, 09:57
      Gdzie wyjechac> Ja teraz mieszkam w Niemczech, przedtem pare la we Francji - w
      tzw. ''porzadbych dzielnicach''. I co?! Niestety to samo. Teraz mam sasiadow,
      ktorzy codziennie robia porzadki do drugiej w nocy - stare budeownictwo,
      drewniane sufity. Prosby nic nie pomagaj. Oni halasuja juz tak od dwoch lat, a
      my wstajemy o 6.30. Fizycznie i psychicznie jestesmy wykonczeni. Wyprowadzamy
      sie. Tylko czy gdzie indziej bedzie lepiej? Watpie...
    • Gość: blabla IP: *.pool.t-online.hu 24.06.06, 10:03
      Troche mnie smiesza te coraz bardziej radykalne metody uciszania innych. Fakty
      sa takie, ze jesli sie zyje "w kupie", to halas bedzie zawsze. W roznych
      miejscach na swiecie zdarzylo mi sie mieszkac i kazde z nich ma dokladnie ten
      sam problem: jesli mieszkasz w bloku (mozesz go nazwac apartamentowcem, co nie
      zmienia faktu, ze jest blokiem) albo w centrum miasta, to pogodz sie z halasem.
      I tyle. Chcesz miec spokoj - zamieszkaj na peryferiach i dojezdzaj do pracy ca.
      godzine w jedna strone. Chyba, ze oczekujesz cudow.

      BTW. Smieszne sa te teksty o ludziach z wiochy, ktorzy zasiedlili Wawke i to
      wszystko przez nich. Z dlaszej perspektywy widac, ze trafili do wlasciwiego
      miejsca :D
    • Gość: noiseooli IP: *.chello.pl 24.06.06, 10:02
      Miałem kiedyś sąsiadkę ( a nie była ona starą wariatką, lecz młodą, wyglądającą
      normalnie dziewczyną ), której przeszkadzała muzyka puszczana w ciągu dnia. Nie
      byłoby w tym nic dziwnego, gdyby sama swojej nie słuchała 4 razy głośniej. Ja
      jestem spokojnym człowiekiem i rozumiem wiele rzeczy, więc się nie burzyłem. Nie
      przeszkadzało mi to, że kiedy jej mąż wpada gościnnie z placówki to "gniotą się"
      tak, że całe osiedle słyszy, a odgłosy przypominają ryki katowanego psa. Mój
      cały problem polegał na tym, że nie dostrzegałem belki w oku bliźniego swego,
      kiedy ten robił wielki hałas z powodu źbła w moim. Przymykałem więc owe oko
      starając się pokojowo nie zauważać faktu, że o 6:00 rano sąsiadka włącza jakieś
      techno i katuje tym cały blok. Ja naprawdę słuchałem muzyki może przez godzine
      dziennie i może w 1/4 głośności. Może moje głośniczki komputerowe zakłócały jej
      wielki zestaw 5.1? W każdym razie potrafiła wzywać policje, ochronę osiedla,
      straszyć swoimi kolegami- dresami.
      Dodam, że ta osoba TYLKO wynajmowała mieszkanie, a ja powoli czułem się we
      WŁASNYM, jak w obozie koncentracyjnym. Muzyka przestała gościć wśród moich
      ścian. Pozostały mi tylko słuchawki. Najgorszy był jednak właściciel tamtego
      mieszkania, które nadpobudliwa kobieta wynajmowała. Wciąż dzwonił i przychodził
      do mnie z pretensjami. Najpierw grzecznościowo, potem nieco ostrzej. Głupiej
      babie wciąż coś przeszkadzało. Zaczynała się nakręcać na wodę spuszczaną w kiblu
      w środku nocy, prysznic brany po 22:00. Zmywanie naczyń w okolicach ciszy
      nocnej. A przecież te wszystkie rzeczy nie kwalifikują się w najmniejszym
      stopniu pod żadne wykroczenie!!! Właściciel tamtego mieszkania, okazał się być
      drobnomieszczańskim troglodytą nastawionym tylko na zysk, w związku z czym, w
      ogóle nie brał pod uwagę, że z mojej strony wszystko jest ok. Słuchał tylko
      histerycznych telefonów tej wariatki i wciąż przychodził do mnie z awanturami. W
      końcu nie mogłem już tego wytrzymać i poszedłem do niej. Miałem dosyć
      pośredniczenia przez jakiegoś chciwego mieszczucha i chciałem spokoju. Dałem jej
      numer swojej komórki i powiedziałem "jakby ci coś przeszkadzało - sms". No i
      dopiero wtedy się zaczęło. Miałem wiadomość codziennie. "Ścisz telewizor", "To u
      ciebie jest tak głośno?", "Możecie ciszej rozmawiać"? Niezależnie od tego, czy
      ktoś w ogóle przebywał w moim domu, czy nie. Raz dostałem takiego smsa, kiedy
      moje mieszkanie było puste, a ja wdychałem jod na morzem. Warto zaznaczyć, że
      przed nią i po niej mieszkanie wynajmowały różne osoby i nigdy, powtarzam NIGDY
      nikt nie robił z niczego żadnego problemu. To były koszmarne miesiące, ale na
      szczęście kobieta w pewnym momencie przeniosła się gdzie indziej. Pozostał tylko
      niesmak pomiędzy mną a właścicielem tamtego mieszkania. Wcześniej znaliśmy się
      od lat, przez moją Mamę, która pracowała niegdyś z jego żoną.
      Jak go kiedyś spotkałem, to próbował udawać, że tak naprawdę, to przez cały
      tamten czas był za mną i że ta kobieta, to jakiś "koszmar". Niestety nie jestem
      w stanie zapomnieć mu najbardziej tchórzliwej i warcholskiej postawy, jaką mógł
      przybrać w złym czasie i jaką przybrał. Dopóki mnie nie przeprosi - niech nie
      liczy na sąsiedzką pomoc w razie kryzysu. A wcześniej czy później to on się do
      mnie zgłosi. Pamiętajcie więc: dbajcie o swoich sąsiadów. Sąsiedztwo jest naszą
      małą ojczyzną. Jeśli nie postępujemy we właściwy sposób, kiedyś się to na nas
      zemści.
    • Gość: pogodny IP: *.chello.pl 25.06.06, 11:09
      Historia koszmarna, ale pięknie opowiedziana. Zazdroszczę spokoju i tego że już
      po wszystkim. U mnie niestety nie. Cztery lata ciężkich walk, ostatnio na noże.
      Nie opiszę wszystkiego, niektóre zachowania są podobne. Rady "jak Bóg Kubie tak
      Kuba Bogu" jest najgorszą z możliwych. Pomoc przychodzi ze zrozumienia i
      współczucia. Dziękuję wszystkim za to że sobie radzą i dzielą się mądrymi
      spostrzeżeniami.
    • Gość: M. IP: *.chello.pl 25.06.06, 13:21
      Moge napisać tylko tyle że mieszkam już od dwóch lat w swoim nowym mieszkaniu w
      Gdańsku, jestem studentem drugiego roku i wynajmuję mieszkanie również
      studentkom, moim koleżankom z liceum. W pierwszym roku mieszkania zachowywaliśmy
      może się na początku trochę za głóśno, potem zacząłem rozmawiać z sąsiadami na
      temat tego że jak będę coś planował to uprzedzę o tym, żeby nie było potem
      problemów. Ale nie da się rozmawiać z takimi ludźmi! To są sami emeryci! A my
      studenci pośrodku tego bagna! Owszem gdy wyjeżdżam na dłużej i w tym czasie nie
      ma nikogo w mieszkaniu to jak wracam to wszystko jest i stoi i całe, ale gdy
      mówię, że mam sesję i chcialbym się pouczyć to oni w ciągu dnia zachowują się
      strasznie głośno, a raczej ich dzieci, które akurat teraz korzystają z
      mieszkania rodziców! Cały rok jest cicho, a akurat w czasie sesji czy to zimowej
      czy letniej zawsze są hałasy!
      Mimo wszystko najlepsze jest to że jak mają jakiś problem to nie potrafią tego
      rozwiązać inaczej niż wykłucając się o wszystko, no proszę! Może troszkę
      rozsądku... Jak chcą kogoś opiep....ć to zrobią to, nawet jeśli nie jest to ta
      osoba o którą im chodzi. Ostatnio jedna z moich współlokatorek podobno głósno
      rozmawiała pod blokiem, jakby siedzieli przy oknach i nasłuchiwali co się w nocy
      dzieje pod blokiem. Komu się za to oberwało? Mojej dziewczynie, drobnej,
      malutkiej osobie, która akurat wychodziła do pracy i pech chciał, że trafiła na
      sąsiada.
      Kiedyś jak wracałem z imprezy około 4 rano to spotkałem jednego jak był na
      spacerze z psem, oni chodzą spać o 18. a wstają o chyba 4.! Nie wiem co robią
      podczas tego czasu, kiedy nie śpią, ale chyba się nudzą i próbują innych
      zachęcić do wspólnej "zabawy" w podłego sąsiada.
      A nawet jak z nimi o czymś rozmawiam i dogadamy się apropo czegoś to i tak
      zrobią po swojemu z niekorzyścią dla mnie!
    • Gość: as IP: 80.50.255.* 24.06.06, 10:10
      A może oni tak specjalnie, żeby ci dokuczyć, może nikt cię nie lubi?:) Mieliśmy
      takich sąsiadów w Bułgarii. Przeszkadzały im rozmowy przy kolacji, za to
      trzepanie dywanu podczas naszego śniadania, 10 metrów od naszego stołu wydawało
      im się w porządku. Są ludzie, którym nikt i nic nie przeszkadza, a są tacy,
      którym wszystko i zawsze.
      Zamiast tolerować mordowanie, tolerujmy życie...
    • Gość: zdziwiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 11:36
      Jak już chcecie natrętom życie uprzykrzyć, to nie dzwońcie po policję, tylko po
      straż miejską, są dużo bardziej upierdliwy i mają większą skłonność do
      wystawiania mandatów i wezwań do sądu grodzkiego. Sprawdziłem eksperymentalnie.
    • Gość: karraluch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 15:33
      Zaganiara, konfident i kapuś
    • Gość: Spokojny IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.06, 21:37
      Bo co? Bop chce żyć w spokoju? To jak nazwać tych, którzy zmuszają do takich
      działań (do których każdy ma prawo!)? (C)hołotą? Poj****i? Prostakami?
      Gó..arstwem? Jak mamusia nie wychowała...
    • the.gypsy 24.06.06, 12:16
      zainstaluj klimatyzacje. bedziesz miala spokoj z prostakami.
    • Gość: ens IP: *.chello.pl 24.06.06, 12:21
      jak dla mnie to jestes zgryzliwa zawistna osoba. troche wiecej wyrozumialosci!! trzeba bylo sobie kupic tez taras.. a nikt ci nie kaze spac przy otwartym oknie.. co za kraj
    • Gość: robert IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.06.06, 13:18
      tobie, bo im chyba nie:)
    • Gość: tina544 IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 24.06.06, 13:41
      Może to nieładnie, ale ucieszyłam sie, że nie tylko ja mam takie problemy z
      sąsiadami / moze oni ze mną też, choc policja jescze nie przyszła/. U nas jak
      ktos rozmawia na sąsiednim balkonie to słychac tak, jakby siedział obok mnie na
      kanapie. A ostatnio sąsiadka rozmawiała o 23-ej przez komórke na balkonie...
      Osiedle jest nowe, więc mam jescze nadzieje, że po jakims czasie ludzie sie
      zorientują, że ich różne intymne sprawy dzieki cienkim ścianom i róznym
      akustycznym przestrzeniom stają się tajemnicą poliszynela....
    • Gość: ania IP: *.dip.t-dialin.net 24.06.06, 14:03
      u mnie sasiedzi - mloda para ok. 25 lat to nawet grilla kilka razy na balkonie
      robili, juz myslalam, ze sie kamienica pali.
    • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 12:03
      czas się, przejąć! Zbrodnia, grilla zrobili. Ludzie opanujcie się, jak wy
      będziecie się zachowywać jak będziecie mieć po 60 lat?
    • suabo 25.06.06, 10:02
      nic sie nie zmieni z czasem - będzie coraz gorzej!! Jednyan metoda - od razu
      nalezy ludziom okreslic granice, do jakich moga sie posunac, bo Cie zniszcza!!
      Motłoch jest motłoch. ja juz pisalem o grillu na balkonie - i to akurat w
      warszawie nie mogloby sie zdarzyc, zapeniwam - to trzeba skads przyjechac. zeby
      wpasc na taki bandycki pomysl. Baba na prośby nie reagowała, ale jak
      zawiadomiłem Zarz ad nieruchomości itp, nagle zrobiła się bardzo uprzejma.
    • Gość: kicia IP: *.magma-net.pl 24.06.06, 13:53
      Czy nie można było się domyślić, że duże tarasy pod własnymi oknami i te
      cholerne ogródki będą w letnich miesiącach stanowić źródło takich upiornych
      hałasów?! My np. tylko i wyłącznie z tego względu szukaliśmy budynku (mówię o
      nowym, oczywiście) bez tego typu dodatków. Przecież to jest oczywiste, że ktoś,
      kto decyduje się zamieszkać na poziomie ziemi i znosi związane z tym wszystkim
      niedogodności, robi to głównie po to, by tam w lecie posiedzieć. I chyba było
      absolutnie do przewidzenia, że nie każdy będzie prowadzić tam z najbliższymi
      przyciszoną rozmowę do godz. 22. Sorry, ale sami sobie tego piwa nawarzyliście.
    • Gość: angie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 14:32
      Mieszkam na parterze z tarasem a kupilam to mieszkanie, bo bylo tansze jak na
      pietrach a nie dlatego, ze lubie przesiadywac na tarasie. Przez 2 lata sasiadow
      nie mialam i bylo ok, robilam imprezki, bo w bloku nikt nie mieszkal prawie,
      ale w koncu mi sie znudzilo i wprowadzili sie w koncu sasiedzi do mieszkania z
      tarasem. Wysiaduja na lezakach otoczeni ze wszystkich stron blokami (super
      przyjemnosc) i jak to sa starzy to ok, bo nie halasuja, ale ich corcia
      siedemnastka ostatnio chyba wagarowala i sprowadzala sobie kumpele i na tarasie
      od 9 do 16 siedzialy i hihihi i radio Eska na full....a ja na zwolnieniu i w 8
      miesiacu ciazy (co by sie odstresowac i wypoczac) i caly bozy dzien sluchac
      glupich panienek. O nie! Z mezem wlaczylismy Kazika i 1 glosnik w strone tarasu
      i przynajmniej idiotek nie sluchalismy, tylko muzyki, ktora lubimy. Jak jeszcze
      w nast. tygodniu bedzie organizowala impreze, to zadzwonie na policje, ze
      jestem w ciazy i nie moge odpoczac. I jest na to art.:

      "Bardzo głośne słuchanie muzyki, trwające dłuższy czas, stanowiące uciążliwość
      dla otoczenia stanowi wykroczenie, o którym mowa w art. 51 Kodeksu wykroczeń.
      Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek
      publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym
      podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny."

      I to nie tylko w nocy! Halas trwajacy dluzszy czas i uciazliwy!

    • Gość: brrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 14:44
      no wlasnie...
      jakos ostatnio padla propozycja od znajomych:
      - A moze by tak imprezka u Ciebie?
      - Nie mam miejsca - ja na to,
      - A taras?? - oni na to.
      - Taras jest. Ale obok i ponad mieszkaja ludzie. Mozemy spotkac sie w knajpie...

      Mozna, naprawde mozna.
      W ciagu dnia, a nawet nocy:)
      pozdr
    • Gość: petra IP: 195.42.249.* 26.06.06, 10:06
      Dla mnie nie jest i nie będzie oczywiste, że ktoś nabył mieszkanie z tarasem po
      to, aby na nim w nocy hałasować.
    • jadwiha 27.06.06, 16:09
      e tam, niekoniecznie nawarzyliśmy. W moim bloku na ok 15 tarasów, tylko jedna
      rodzinka nie rozumie, że ich śmierdzący grill skutkuje smrodem na wyzszych
      kondygnacjach a nocne pogawędki z przyjaciólmi nie są specjalnie inspirujące dla
      szerszego grona. Inni sąsiedzi, zauważyłam ,uciszają swoje pociechy aby nie
      darły się wniebogłosy podczas tarasowych zabaw więc jednak można. Niestety w
      rewanżu za dobre wychowanie tych państwa na taras ten już kilka razy lądowały z
      ostatniego piętra skrzynki na kwiaty (w jednym przypadku prawie na na dziecko).
      Cóż, właściciele żle zamocowanych skrzynek nie widzą żadego problemu. Ech...
    • Gość: neleee IP: 217.200.200.* 24.06.06, 14:13

      niestety niektorym sasiadom zdaje sie ze mieszkaja na bezludnej wyspie. mam
      podobny problem i na prozno zwracac uwage, jakby to powiedziala moja babcia:
      jak grochem o sciane...
    • Gość: karraluch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 15:31
      To ja wam powiem co mnie wkur.........
      Ja pracuje w nocy (zwykle od 2-12) na magazynie (zeby nie było domysłów),a w
      weekendy dorabiam jako barman (tez w nocy) no i jakoś kiedy wracam z pracy nie
      moze mi przeszkadzac ze jeden sasiad remontuje, drugi słucha muzyki a trzeci
      drze morde i to wszystko w majestacie prawa wiec szczerze mówiąc kiedy robie
      impreze to mam w głebokim powazaniu całą "cisze nocna". Mi nikt w dzien nie
      daje spac to sobiek kupiłem zatyczki, a inni na noc tez niech se kupią
    • angiea 24.06.06, 15:41
      przy małym dziecku to rzeczywiscie zatyczki to super pomysl...a w dzien
      uciazliwe halasy to tez wykroczenie:

      "Bardzo głośne słuchanie muzyki, trwające dłuższy czas, stanowiące uciążliwość
      dla otoczenia stanowi wykroczenie, o którym mowa w art. 51 Kodeksu wykroczeń.
      Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek
      publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym
      podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny."
    • Gość: ani IP: *.chello.pl 24.06.06, 15:58
      Każdemu kto tu napisał w obronie urządzających imprezy nocne życzę by trafili
      na takich "wyluzowanych" sąsiadów kiedy będą mieli własne małe dziecko. I kiedy
      dziecko im się 16-sty raz obudzi z płaczem niech sobie włączą komputer i
      poczytają jakie bzdury wypisywali...
    • Gość: siouks IP: *.chello.pl 24.06.06, 17:52
      a to już gościu twój problem gdzie pracujesz, tak się składa że cisza
      jest "nocna" a nie "dzienna" i to ty musisz się dostosować do większości a nie
      większość do jednego magazyniera :)
    • Gość: Hieraldo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 18:07
      Oprocz ciszy nocnej jest osobny paragraf o "zaklocaniu miru domowego". Dotyczy
      on halasu w dzien. I nikt nie ma sie do nikogo dostosowywac, tylko kazdy ma
      przestrzegac prawa (w szczegolnosci prawa do ciszy w swoim mieszkaniu). A jak
      ktos chce halasowac, to niech sobie wyciszy mieszkanie.
    • Gość: siouks IP: *.chello.pl 24.06.06, 19:21
      ale inny jest akceptowalny poziom hałasu w dzień a inny w nocy - to co będzie
      zupełnie naturalne w dzień w nocy będzie już zakłócaniem porządku

      trudno żeby ludzie o 16 mówili szeptem bo jeden człowiek chce w tym czasie
      spać - a o 24 już jak najbardziej można tego od nich wymagać...
    • Gość: asaa IP: *.Red-81-32-162.dynamicIP.rima-tde.net 24.06.06, 15:57
      1. Mozna kupic domek na odludziu
      2. Mozna zamontowac dzwiekoszczelne okna i klimatyzacje
      3. Mozna kupic zatyczki do uszu

      Dajcie ludzia zyc smutasy. Jezeli sytuacja jest na prawde ciezka to mozna porozmawiac przyjaznie z
      sasiadem a nie nasylac na niego ochrone czy policje.
      Jezeli ktos jest uczulony na zycie (ktore powoduje duzo halasu) to raczej nie polecam wyprowadzki bo
      inne narody sa strasznie "nienormalne" i wyobrazcie sobie ze tez lubia rozmawiac, sluchac muzyki czy
      jesc kolacje na tarasie po 10 wieczorem.
    • Gość: brrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 16:39
      mozna tez mieszkac obok kultularnych ludzi, którzy rozumieją istotę społecznego
      życia...

      moi sąsiedzi już się uczą:D

      pozdrawiam serdecznie:D
    • Gość: grrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 17:42
      bo jak to mówią:
      człowiek ze wsi może się wynieść w ciągu trzech minut,
      ale wieś z człowieka ( na swoim podwórku każdą kupę można), może być i trzy
      pokolenia mało.

      może nowe święto narodowe: Dzień Swira, Boże dopie..sąsiadowi.
      Albo zacznijmy patrzeć na siebie??

      pozdr??
    • Gość: siouks IP: *.chello.pl 24.06.06, 19:26
      > inne narody sa strasznie "nienormalne" i wyobrazcie sobie ze tez lubia
      rozmawia
      > c, sluchac muzyki czy
      > jesc kolacje na tarasie po 10 wieczorem.

      taaaa w Szwajcarii w bloku po 22 jak spuścisz wodę w klopie to policja
      przyjeżdża (naprawdę) bo sąsiedzi sie wku..ają - i w sumei to rozumiem, wolę
      tak niez imprezy codziennie - to już nie komuna, jak jeden z drugim chcą się
      napić i pogadać to zapraszam do knajpy, a wśród ludzi po 22 to ma być CISZA
    • Gość: greg0,75 IP: *.net.autocom.pl 25.06.06, 22:13
      Szwajcarskiego prawodawstwa akurat nie znam - w Polsce po 22 ma być cisza poniżej 50 db, rozmowa przy piwie, bez przekrzykiwania rozmówcy ma 45 - tak że uważaj trochę z wypraszaniem ludzi z ich mieszkań.
    • Gość: momo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.06, 01:54
      Pare pytan... od smutasa ;)
      rozmawiam przyjaznie ze swoimi sasiadami od miesiecy. Jakos bez efektow. Za
      malo przyjaznie??? Od kiedy sprowadzilam sie do mojego nowego mieszkania
      (nawiasem mowiac - pierwszego w zyciu wlasnego mieszkania, na ktore ciezko
      pracowalam) usiluje dogadac sie jakos z sasiadami, ktorzy zwyczajowo w srodku
      tygodnia robia impreze do 6-7 rano. Studenci.... Ja tez bylam studentka, tez
      imprezowalam, tyle ze po pierwsze - przez pierwsze lata mieszkalam w akademiku,
      potem - jak juz na wynajmowanm - bawilam sie w knajpach. Nie halasowalam w
      domu, bo w naturalny sposob respektowalam prawo innych mieszkancow bloku do
      spokoju.
      Zawsze - nawet w czasach najwiekszego studenckiego odlotu - bralam pod uwage
      to, ze trzeba respektowac prawa innych do spokoju, odpoczynku itd., Teraz,
      kiedy sama pracuje, najzwyczajniej na swiecie potrzebuje sie wyspac w ciagu
      tygodnia... Tymczasem nad glowa (bo mieszkam na parterze) co srode do -6 rano
      trwa ostra impreza.
      Wykazuje sie cierpliwoscia, przywoluje wspomnienia z dawnych czasow, zeby
      lepiej rozumiec... grzecznie prosze o spokoj, mediuje...ale przy nastepnej
      okazji po prostu wezwe policje. Mam dosc. I nie bawi mnie gledzenie w stylu -
      "zachowujesz sie jak 60-latek. Wyluzuj."
      Jestem mocno wyluzowana, lubie poinmprezowac od czasu do czasu, ale trzeba miec
      szacunek dla ludzi, nie tylko dla tych, ktorzy lubia sie pobawic, a;e zwlaszcza
      dlatych ktorzy po pracy chca odpoczac w swoim wlasnym domu, w swoim wlasnym
      lozku...
    • Gość: jowita771 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.06, 09:13
      Gość portalu: momo napisał(a):
      > imprezowalam, tyle ze po pierwsze - przez pierwsze lata mieszkalam w
      akademiku,

      to akademik służy do imprezowania? a jakby ktoś chciał się uczyć, to co, byłby
      drętwusem? ja wiem, po co wielu ludzi zamieszkuje w akademiku, ale czy to musi
      być norma?
    • majafi 27.06.06, 12:50
      > 1. Mozna kupic domek na odludziu
      > 2. Mozna zamontowac dzwiekoszczelne okna i klimatyzacje

      No, stary, jak to taki luzik, to kup sobie domek na odludziu i tam sobie rób
      imprezy 7 dni w tygodniu, od zmierzchu do świtu ;)))))))))) To, że ja śpię
      nikomu krzywdy nie robi, ale jakim prawem ktoś ma mnie gwałcić swoją imprezą?
      Od tego, że ja nie palę, też nikt nie dostanie raka, więc niech się odseparuje
      ten, co szkodzi innym, a nie ten co jest zupełnie nieszkodliwy.

      Ludzie, przecież nie każdy ma zawsze ochotę na imprę. Czasem masz migrenę, boli
      cię ząb, masz grypę, dziecko ząbkuje albo jest chore - od tego masz dom -
      miejsce, w którym możesz się schować i dojść do siebie. NIKT NIE MA PRAWA Ci
      tego odebrać. Ktoś kogo boli ząb nie musi być zaraz "smutasem" człowieku!
      Dlaczego niby mam wydawać góry pieniędzy (nowe domy, klimatyzacje...) skoro ja
      nikomu nie wadzę? A jak przy maleńkim dziecku zatyczki do uszu?!

      Wszystko jest fajne, dopóki masz prawo wyboru: jak chcę to śpię, a jak chcę to
      idę się rozerwać, tam gdzie wszyscy dobrze się bawią :) A nie, czy chcę, czy
      nie, czy zdycham, bo np. się zatrułam i rzygałam całą noc - MUSZĘ "IŚĆ NA
      IMPREZĘ I CAŁĄ NOC SŁUCHAĆ RYKÓW EGOISTYCZNYCH DUPKÓW.

      Miałam też kiedyś przemiłego sąsiada, który raz na jakiś czas robił całonocną
      bibę. I to był jedyny raz, kiedy nawet nie miałam serca zwrócić mu uwagi, taki
      był miły na codzień.Płakałam w poduszkę, a rano nieprzytomna wlokłam się do
      pracy. W końcu się wyprowadziłam i problem sam się rozwiązał.
      Ale jak słyszę, że ktoś ma w d... sąsiadów i nic go nie obchodzi, to bez
      najmniejszych skrupułów 1)proszę o spokój 2)wykonuję telefon na policję.

      Poza tym właśnie kupiłam mieszkanie z tarasem i zamierzam czuć się w nim bosko,
      mieszkać sobie spokojnie, szanować wszystkie prawa moich sąsiadów, a jak będę
      chciała się zabawić, to się zarezerwuje jak zwykle w miłej knajpce stolik i
      będzie super :) To tyle. Pozdrawiam wszystkich ludzi zdolnych do empatii,
      których, chwała bogu, na tym forum jest sporo :)))
    • melanto 24.06.06, 16:50

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.