Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt?

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 16:29
    Nie wiem co robić, może mi doradzicie. Mamy z mężem dość duże dochody
    (zdolność kredytową na ok 1,8 mln zł) i myślimy o kupnie domu w Warszawie.
    Znaleźliśmy dom, za który właściciele chcą ok 1,4 mln zł no i mamy dylemat,
    nie mamy oczywiście takiej gotówki, oszczędności mamy jakieś 350 tys zł.
    Resztę musielibyśmy brać na kredyt. Ze wstępnych ustaleń wynika, że raty są
    olbrzymie - rzędu 5000-6000 tys w zależności od waluty i banku. No i
    zastanawiamy się co robić, z jednej strony chcemy docelowo mieszkać w domu, a
    obawiamy się dalszego wzrostu cen, a z drugiej strony różne są sytuacje w
    życiu, każde z nas może stracić pracę i długo szukać nowej, są sytuacje
    losowe, choroby, etc. Nie wiem czy byłabym w stanie spokojnie spać z takim
    kredytem. Co byście zrobili? Niby zawsze można sprzedać taki dom i spłacić
    kredyt, ale dom to nie bułki, nieraz można miesiącami czekać na dobrego kupca.
    Edytor zaawansowany
    • herox 01.09.06, 16:35
      To czy raty są olbrzymie wynika z ich relacji do dochodu netto.
      Jeżeli stać was na raty rzędu 6000 zł to zapewne dochód macie w okolicach 15
      000.
      W takim wypadku 9000 luzu to spokojnie na skromne życie wystarczy.
      Ale zauważcie jedno - dom to nie mieszkanie, więc wzrost cen tutaj nie jest
      taki jak przy mieszkaniach, więc raczej na tym nie zarobicie.
      Ja bym radził tak: kupić teraz jakieś duże mieszkanie, poczekać parę lat jak
      zyska na wartości, a wtedy za to kupicie dom i jeszcze zostanie na spłacenie
      części kredytu.
      Prognozowany wzrost wartości mieszkań 70%, domów 10%.
    • sushi4004 07.09.06, 12:14
      Zapomnij o kredycie. W zagranicznej prasie ekonomicznej coraz czesciej
      ostrzegaja przed peknieciem gigantycznego babla spekulacyjnego na swiatowym
      rynku nieruchomosci. Ceny domow w USA juz praktycznie przestaly rosnac, najdalej
      po paru latach kryzys dotrze i do nas. Stopy procentowe pojda w gore, wiec
      trzeba bedzie splacac coraz wieksze raty za tracacy na wartosci dom.

      www.businessweek.com/magazine/content/06_37/b4000001.htm
      --
      Uważasz, że benzyna jest bardzo droga?
      www.oilpeak.pl - zmienisz zdanie
    • titta 07.09.06, 12:33
      Do swiatowych cen to chyba nam jeszcze troche brakuje...
    • sushi4004 07.09.06, 12:39
      Do zarobkow tym bardziej. Caly boom finansowany jest z kredytow, ktorych
      oprocentowanie jest na najnizszym od kilkudziesieciu lat poziomie. Na razie.
      Presja inflacyjna sprawi, ze kredyty we wszystkich walutach beda drozec.

      --
      Uważasz, że benzyna jest bardzo droga?
      www.oilpeak.pl - zmienisz zdanie
    • Gość: no no n0 IP: *.culp.east.verizon.net 07.09.06, 16:31
      biznes jest interes bierz kredyt i to jak najwiekszy oprucz domu kup jeszcze dwa
      mercedesy
    • wami41 09.09.06, 22:44
      titta napisała:

      > Do swiatowych cen to chyba nam jeszcze troche brakuje...


      Brakuje nam duzo, bardzo duzo i nie tylko do swiatowych cen nieruchomosci.
    • Gość: bobo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 21:27
      Nie jestem taki pewny, ceny w Warszawie sa juz na poziomie Berlina. Powodem jest
      za mala podaz, to zmieni sie z czasem i ceny ureguluja sie same.
    • Gość: Wiktor IP: *.aster.pl 11.09.06, 22:01
      Jakiego Berlina? Chyba wschodnich blokowisk Marzahn i Lichtenbergu. Do cen z
      Zehlendorf dzielą Warszawę lata świetlne.
    • herox 07.09.06, 12:44
      Bardzo ciekawy artykuł, ale to przecież daleko od nas, to tak daleko, że nas na
      pewno nie dotyczy.
      U nas mamy swój własny grajdołek.
    • wami41 09.09.06, 22:47
      herox napisał:

      > Bardzo ciekawy artykuł, ale to przecież daleko od nas, to tak daleko, że nas
      na
      >
      > pewno nie dotyczy.
      > U nas mamy swój własny grajdołek.

      Swoj grajdol, swoje ceny, swoja kulture i nawyki. U nas buduje sie dom i w nim
      umiera. Kto widzial ludzi budujacych dom i sprzedajacych po 2 latach? Nastepny
      dom po kilku latach? I nastepny?
    • Gość: gp IP: *.balt.east.verizon.net 07.09.06, 15:39
      Ehehe :) Tak, w takim razie proponuje pieniadze pod lozko schowac, albo na
      lokate do banku. Moze wyjdziesz na zero z inflacja :)
      No bo przeciez peknie tez babel na gieldzie papierow, wiec nie bardzo jest
      alternatywa.
      Z takim podejsciem daleko nie zajdziesz, chociaz wy juz zaszliscie gdzies, przy
      waszych zarobkach.
    • sushi4004 07.09.06, 16:02
      Na pewno wyjde lepiej na lokacie niz kupujac mieszkanie albo akcje w szczycie
      spekulacyjnej bańki :-P

      Zastanawia mnie krotka ekonomiczna pamiec Polakow. Od 1989 roku bylo juz pare
      ostrych zjazdow na gieldzie, pamietam tez kilkuletni spadek cen nieruchomosci po
      2000 roku (na ktory szczesliwie udalo mi sie zalapac). Mimo ze komuna zdechla
      juz dosc dawno, wiele osob nie moze sobie wbic do glowy, ze w kapitalizmie
      gospodarka rozwija sie cyklicznie. Dzieje sie tak juz od 200 lat i jesli ktos
      uwaza, ze zadna recesja czy kryzys nie ma sie prawa wydarzyc, to jest albo
      niepoprawnym optymista albo ekonomicznym szarlatanem. Pamietam takich prorokow
      co napedzali pare lat temu spekulacje akcjami internetowymi opowiadajac bajki o
      "nowej gospodarce", w ktorej stare zasady mialyby nie dzialac. Niestety rynek
      szybko zweryfikowal te herezje.

      P.S. Najlepszym dowodem na to, ze jestesmy w apogeum spekulacji jest powszechne
      przekonanie ze ceny moga tylko rosnac.
    • herox 07.09.06, 16:15
      Prrrrr szalona,

      mimo, że piszesz z sensem to nie zapędzaj się za bardzo.
      To, czy to jest szczyt czy przedszczyt czy zaszczyt przekonamy się za jakiś
      czas.
      Nie ma prostej i łatwej teorii pozwalającej na określenie szczytu, można co
      najwyżej go przeczuwać, ale i tak się pomylić o 2-3 lata.
      Warunek, że wszyscy o tym rozmawiają trudno obiektywnie zbadać, bo co to
      oznacza wszyscy? 95% społeczeństwa, czy 74%?

      Trochę teorii masz, ale jeszcze pokory potrzeba.
    • sushi4004 07.09.06, 16:32
      Zgadza sie - timing to najwieksze wyzwanie. Gdybym byl w stanie to przewidziec
      nie marnowalbym tu czasu, tylko obstawial kontrakty terminowe. Wiadomo, ze pewne
      sa tylko smierc i podatki ;-)

      Tylko co to zmienia, ze zostalo nawet 2-3 lata? Mieszkanie kupuje sie
      przynajmniej u nas na duzo dluzej, a drozejacy kredyt do splacenia w recesji to
      w najlepszym razie ciezka kula u nogi, w najgorszym prosta droga do bankructwa
      jak stracisz prace.
    • wami41 09.09.06, 22:51
      sushi4004 napisał:

      > Zgadza sie - timing to najwieksze wyzwanie. Gdybym byl w stanie to przewidziec
      > nie marnowalbym tu czasu, tylko obstawial kontrakty terminowe. Wiadomo, ze
      pewn
      > e
      > sa tylko smierc i podatki ;-)
      >
      > Tylko co to zmienia, ze zostalo nawet 2-3 lata? Mieszkanie kupuje sie
      > przynajmniej u nas na duzo dluzej, a drozejacy kredyt do splacenia w recesji
      to
      > w najlepszym razie ciezka kula u nogi, w najgorszym prosta droga do bankructwa
      > jak stracisz prace.


      Znawco problemu, kto bierze "drozejacy kredyt"? Czy kredyt jest dorgi czy tani
      dach nad glowa trzeba miec.Zgoda?
    • Gość: ania IP: *.crowley.pl 07.09.06, 15:07
      Ja bym była ostrożna. To prawda, że są różne sytuacje w życiu: wypadki, choroby
      czy utrata pracy. Taki drogi dom sprzedaje się niełatwo. Ja bym poszukała domu
      troche mniejszego, do 1 mln. Raty bedą troche mniejsze. Mam zdolność na 1 mln
      ale kredyt wezmę w wysokości 400 tys. zł. Boję się ryzykować.
    • Gość: M IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 07.09.06, 16:17
      9000 zł luzu na skromne zycie. Wy ludzie chyba nie macie pojęcia jak żyją inni.
      Że też takie problemy ludzie mają...
    • Gość: kjo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 19:04
      Szczerze mówiąc to jak ktoś musi brać kredyt to po prostu najwyczajniej w
      świecie nie stać go na dom w Polsce. Smutne realia są takie że w tym kraju domów
      się nie kupuje tylko dom się buduje pokrywajac w miarę możliwości wydatki na
      bieżąco. Jak cię nie stać - to nic nie robisz - jak cię stac to coś robisz. masz
      swiety spokój i żyjesz marzeniami. fakt- trochę to trwa a tu możesz mieć klucze
      od ręki, ale cos za coś. nigdy nie wziąłbym kredytu na dom nawet gdyby przyszło
      mi mieszkać w kawalerce. Dlaczego? Dlatego ze wolałbym słuchać za przeproszeniem
      pierdz.. sąsiada za scianą niż słuchać rodziny, wyrzutów sumienia i tykania
      zegara w nocy w momencie kiedy nie będzie juz tak dobrze a raty trzeba spłacać.
      Sorry, takie jest moje zdanie - kredyt na mieszkanie to zupełnie inna bajka i
      inny kaliber. Skoro jednak myśłicie o nieruchomości wartej wg sprzedajacych 1,4
      mln to raczej wiecie na co was stać i po co wam tak drogi dom.
      Ja bym przestał liczyć na wzrost cen mieszkań, domów i całego tego budowlanego
      zamieszania. Pomyślcie lepiej nad zakupem nieruchomości niezabudowanej z
      perspektywą możliwości budowy. Dlaczego? Dlatego ze te nieruchomości dalej są
      relatywnie tanie. No może nie w Wawie, ale gdzie indziej na pewno. I tu bedzie
      duzy wzrost cen. Oczywiście gotowy dom też na czymś stoi i cudów nie bedzie -
      jeszcze trochę to wszystko zdrożeje, ale zeby tak natychmiast kupować? Jesień to
      żniwa agentów - najwyższe ceny i najmniejszy wybór. taka ju mentalnosć
      kupujących co szukają nowego gniazdka przed zimą.
    • Gość: Johan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.06, 08:28
      > Szczerze mówiąc to jak ktoś musi brać kredyt to po prostu najwyczajniej w
      > świecie nie stać go na dom w Polsce.

      Dobre - pokaż mi kraj na świecie w którym obywatela o przeciętnych zarobkach,
      ba nawet o zarobkach powyżej średniej, stać na kupno domu za gotówkę
      (oczywiście pomijając kraje typu Emiraty Arbskie).
    • bszalacha 10.09.06, 00:26
      Ja to w ogóle nie mogę słuchac o takich dochodach.
    • wiktorka99 01.09.06, 17:00
      Kilka lat temu bylismy z mezem w podobnej sytulacji ,ale zaryzykowalismy i juz
      4 lata splacamy kredyt
      z tym ze my sami wybudowalismy dom ale koszt wszystkiego wyszedl nas ok 1,9-2,0
      mln , kredyt w euro, koszt ok 8 tys miesiecznie
      Rozne rzeczy moga sie zdarzyc w zyciu ale warto ryzykowac my zaryzkowalismy,
      teraz mieszkamy w innym kraju przez okres ok 5 lat a nasz dom w konstancinie
      wynajmujemy i tak rate placa za nas :))))
    • andrzej.sawa 01.09.06, 18:12
      To jest temat nie do pisania,ale pogadania.Pisz na priv.
    • andrzej.sawa 01.09.06, 18:14
      Pomyliłem,to było do maji.Pisz na priv - pogadamy.Za duży temat na pisaninę.
    • eldritch2 01.09.06, 20:14
      Trochę mało danych podaliście. Za 2 mln zł to można kupić niewielki dom na
      starym Moktowie w Warszawie jak i kilkuset metrowy pałac pod Warszawą. Jeżeli
      chcecie kupić dom, który będzie zyskiwał na wartości to kupujcie raczej mniejszy
      dom w dobrej lokalizacji. W starych dzielnicach Wawy(Żoliborz, Mokotów) nie ma
      już wiele miejsca do budowy i tamtejsze domy mają potencjał wzrostu cen podobny
      do mieszkań.
      Natomiast sami musicie ocenić na ile stałe są wasze dochody i czy w przypadku
      utraty pracy szybko znajdziecie robotę za podobne pieniądze.
      A tak przy okazji to w jakiej branży pracujecie? Jestem bardzo ciekawy gdzie są
      takie zarobki.
    • Gość: mif IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 20:21
      Gość portalu: Maja napisał(a):
      > Znaleźliśmy dom, za który właściciele chcą ok 1,4 mln zł no i mamy dylemat,
      > nie mamy oczywiście takiej gotówki, oszczędności mamy jakieś 350 tys zł.

      nie.
      Nie dajmy się zwariować. Są ciekawsze miejsca pod Warszawa i ... tańsze.
    • Gość: Maja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 21:10
      No właśnie, co do tej pewności pracy, to ja raczej jestem ostrożna. Teraz
      zarabiamy wyjątkowo dobrze, jeszcze 2 lata temu tak nie zarabialiśmy. Obstawiam,
      że będziemy w stanie tak zarabiać jeszcze kilka lat, potem pewnie max 2/3 tego.
      Poza tym człowiek chciałby jakoś normalnie żyć - pojechac na wakacje, wysłać
      dziecko do dobrej szkoły. A tak będę myśleć tylko o tym , żeby spłacić ten
      chol..ny kredyt i zamiast cieszyć się życiem, będę przez 30 lat odliczać kolejne
      raty. Czy warto wobec tego tak się męczyć? A może to jest właśnie normalne.
      Poza tym zastanawiam się czy taki dom (w okolicach Ursynowa) będzie zyskiwał na
      wartości? Obawiam się, że za 30 lat jego wartość spadnie. Sama nie biorę nawet
      pod uwagę kupna domu z lat 80-tych.
    • Gość: mariusz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.09.06, 09:37
      kup sobie dom za pol miliona
      reszte wydaj na 2-3 mieszkania w dobrych lokalizacjach za 2 lata je sprzedaj
      opcji jest wiele
      ja bym sie cieszyl w takiej sytuacji a nie martwil
      idz do doradcy z private bankingu z takimi dochodami powinnas byc juz ich
      klientem
      poczytaj sobie na ten temat, odwiedz to nic nie kosztuje a wiedze maja wieksza
      niz samozwanczy eksperci z forum np sawa, ktory prowadzi hurtownie i doradza
      jak zainwestowac 2 miliony
      czy to jest powazne?
    • Gość: Sławek IP: 82.177.11.* 07.09.06, 09:50
      Nie wiem co Wy chcecie kupić za takie pieniądze?

      Na Waszym miejscu kupiłbym dom maksymalnie za 700 - 800 tys. zł. Potem jakbym
      go spłacił to dopiero myślałbym o większym. Za 800 tys można kupić już cos pod
      Warszawą.

      Ale zawsze sie dziwię po co ludziom takie ogromne domy? Rozumiem 3-4 pokoje, 2
      łazienki i max 150 m2.

      Sławek

    • Gość: Maniek IP: 193.0.122.* 07.09.06, 08:07

      1.5 mln to jest naprawde duzo nie tylko w Polsce. Porownaj sobie z innymi krajami.

      Tak jak ktos pisal - moze w centrum (+mokotow/zoliborz) ceny domow beda jeszcze
      sporo rosly ale pod Warszawa juz w to nie wierze.

      Ursynow/Kabaty to zbite blokowisko - za 30 lat moga sie z tego zrobic slumsy -
      jesli intersuje Cie dalsza dzielnica to szukaj takiej o nowszej i rzadzszej
      zabudowie - przy tej kwocie pewnie Wilanow.

    • Gość: Maga IP: 213.42.21.* 07.09.06, 09:19
      Niezgadzam sie co do Kabat i Ursynowa. JEsli dom jest blisko metra w nowym
      ladnym budownictwie, to domy w takich lokalizacjach sa raczej dobra lokata
      kapitalu. Jesli dalej i bardziej w strone Piaseczna, to to zalezy od rozwoju
      miasta i infrastruktury w tym terenie
    • Gość: kolukasz@gazeta.pl IP: *.leeds.ac.uk 07.09.06, 11:57
      Moi droszy - takie ceny sa juz za granica gdzie mieszkam no i tu
      prawdopodobienstwo wzrostu cen jest znacznie wieksze gdyz ludzie tu maja
      wieksze mozliwosci zarobkowe w por do ceny ktora zaproponowaliscie. Nie wiem
      jakie macie wymagania co do domu, jednak mysle ze taka cena przy obecnej
      niestabilnej pozycji zlotowki versus euro, jest dosc duzym ryzykiem brania
      takiego kredytu. Bardzo spodobal mi sie pomysl kogos kto napisal ze przeciez
      mozna kupic cos mniejszego i dwa mieszkania, zyjac lub splacajac rate za dom
      przychodem z wynajetych mieszkan. powiem wam natomiast na co ja sie decyduje,
      gdyz pomimo mojej dosc intratnej pracy za granica nie zdecydowalbym sie na taki
      zakup- a mianowicie, chce kupic dzialke pod miastem i wybudowac dom z bali, w
      przepieknym tarym obejsciem i odorbina nowoczesnosci w srodku. polecam, moj
      kosztorys nie zaklada wiekszej kwoty niz 200 tys zl (przy powierzchni okolo
      100m2)co ponadto? tak jak sama powiedzialas, fajnie jest moc jechac na wakacje
      i wyslac dziecko do dobrej szkoly, bo przeciez luksusowy dom to nie wszystko -
      trzeba miec jeszcze czas na to zeby sie cieszyc a nie tylko martwic zyciem i
      kolejna duza rata w banku.
    • Gość: d IP: *.crowley.pl 10.09.06, 22:45
      Myślisz, że ktoś kogo stać na taki dom jeździ metrem?
    • jan-w 11.09.06, 18:27
      Tak. Człowiek którego stać na taki dom, też jeździ metrem. Jeżeli ma alternatywę
      - jechać godzinę w korku i szukać miejsca do zaparkowania w centrum 20 minut,
      albo metro - 20 minut do centrum. Jeśli jedzie spotkać się ze znajomymi w pubie.
      A jeśli nie on, to jego dzieci. 15-latki, nie mają własnych samochodów.
      --
      Kabaty Moczydło
      dzieci neo
    • Gość: Maga IP: 213.42.21.* 07.09.06, 09:23
      Nie wiem jak ty chcesz to porywnywac z innymi krajami. 1.4 mln zl to okolo 230
      tys funtow, za to np w samym Londynie to nic nie mozna kupic, za 300 tys pod
      Londynem.
      NIe wiemy o jakim domu mowa ale atrzac na ceny na rynku w Warszawie, to w
      zaleznosci od lokalizaji cena wydaje sie "normalna".
    • ppo 07.09.06, 16:48
      Taka jest brutalna prawda. A co do Ursynowa, to już są slumsy. A kabaty całkiem
      fajne, ale jednak osiedle i raczej średnio "bogate". Domów wolnostojących tam
      nie ma, a o taki chodziło autorce wątku.
      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • Gość: end IP: 212.180.162.* 03.09.06, 11:20
      kogoś się żarty trzymają...he he he rozumiem, że to w miejscowości Warszawa
      koło Kępy Gościewskiej w lubuskiem no bo z całą pewnością nie Warszawie w
      sensie miasta stołecznego. Za taką cenę W WARSZAWIE można kupić ładne dwa
      pokoje lub trochę gorsze trzy pokoje co do domu podejrzewan fantazję......
    • Gość: fusslie IP: *.acn.waw.pl 03.09.06, 12:28
      kogoś się żarty trzymają...he he he rozumiem, że to w miejscowości Warszawa
      > koło Kępy Gościewskiej w lubuskiem no bo z całą pewnością nie Warszawie w
      > sensie miasta stołecznego. Za taką cenę W WARSZAWIE można kupić ładne dwa
      > pokoje lub trochę gorsze trzy pokoje co do domu podejrzewan fantazję......

      a ja podejrzewam u ciebie chorobe, a nawet pewna jestem
    • magdajeden 06.09.06, 14:28
      Gość portalu: end napisał(a):

      > kogoś się żarty trzymają...he he he rozumiem, że to w miejscowości Warszawa
      > koło Kępy Gościewskiej w lubuskiem no bo z całą pewnością nie Warszawie w
      > sensie miasta stołecznego. Za taką cenę W WARSZAWIE można kupić ładne dwa
      > pokoje lub trochę gorsze trzy pokoje co do domu podejrzewan fantazję......


      o co chodzi temu kolesiowi?

      --
      Allegrowicz zachował się feair..
    • Gość: mat IP: *.oracle.com 07.09.06, 09:01
      Temu kolesiowi się porąbały stare złotówki z nowymi i miliony z miliardami :)
    • Gość: Maga IP: 213.42.21.* 07.09.06, 09:18
      Mysle ze "kolesiowi" chodzi o to ze za wspomniane 500 tys to o domu w Warszawie
      raczej nie moze byc mowy. I ma racje
    • Gość: ela IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 10:45
      hmmmm... cóż, wydaje mi sie że nie wszyscy czytają ze zrozumieniem. Kobieta
      piszę że dom kosztuje 1,4 mln zł, a oszczędnosci maja 350tys. więc na milion i
      500tyś musieliby wziąć kredyt. Wydaje mi sie że ta cena jest adekwatna do
      Warszawy?
    • titta 07.09.06, 12:36

      > kogoś się żarty trzymają...he he he rozumiem, że to w miejscowości Warszawa
      > koło Kępy Gościewskiej w lubuskiem no bo z całą pewnością nie Warszawie w
      > sensie miasta stołecznego. Za taką cenę W WARSZAWIE można kupić ładne dwa
      > pokoje lub trochę gorsze trzy pokoje co do domu podejrzewan fantazję......

      Chcesz, to cu sprzedam za POLOWE tej ceny, bardzo ladne dwa pokoje 10 min. od
      Cemtrum. Wg. twojej kalkulacj prawdziwa okazja...
    • wejsunek 07.09.06, 14:24

      całkiem ładny dom w łomiankach .. za 480 tys koleżanka z pracy kupiła
      właśnie...(280metrów kwadratowych..)
      a
    • ppo 07.09.06, 16:43
      1,4 miliona to nie to samo, co 140 tysięcy. Wracaj do szkoły.
      Czasem faktycznie ceny w Warszawie idą w miliony. Ładne 5 pokoji w "zacisznym"
      centrum- milion złotych. Ale z 2 pokojami za 1,4 miliona to przesadziłes o cały
      rząd wielkości.
      P.S. Mam mieszkanie w Warszawie, żeby nie było, że się nie znam. Wiem, ile jest
      warte, tak jak ty wiesz, ile masz w portfelu.

      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • ela.tu-i-tam 03.09.06, 12:00
      cena = 1,4 mln
      wlasny wklad = 350 tys, 25%

      na ile lat kredyt ?
      splaty = 6 tys/miesiecznie (biore zawsze pesymistyczne), jaki to procent
      miesiecznych dochodow ?

      > a z drugiej strony różne są sytuacje w życiu, każde z nas może stracić
      > pracę i długo szukać nowej, są sytuacje losowe, choroby, etc.

      Od tego jest ubezpieczenie do kredytu, ktore, w jakis scisle okreslonych
      warunkach, splaca raty w czasie choroby czy okresu bez pracy.

      Ja bym wziela, jesli splaty nie przekraczaja 30% dochodow, jesli ubezpieczenie
      porzadnie sekurujace od problemow losowych, i jesli dlugosc kredytu rozsadna
      (dla mnie nie wiecej niz 15-20 lat).
    • Gość: Maga IP: 213.42.21.* 07.09.06, 09:26
      Ja tez uwazam ze rozciaganie sie na 30 lat to za duzo, 20, maksymalnie 25 lat.
      Jesli, zeby obnizyc raty, myslicie o 30 latach, to znaczy ze was nie stac.
      Kredyty na 30 lat to na Polskim rynku novum, ktore banki stworzyly po to zeby
      zwiekszyc zdolnosc kredytowa Polakow poniewaz mamy tak niskie zarobki.
    • wami41 09.09.06, 23:09
      Gość portalu: Maga napisał(a):

      > Ja tez uwazam ze rozciaganie sie na 30 lat to za duzo, 20, maksymalnie 25
      lat.
      > Jesli, zeby obnizyc raty, myslicie o 30 latach, to znaczy ze was nie stac.
      > Kredyty na 30 lat to na Polskim rynku novum, ktore banki stworzyly po to zeby
      > zwiekszyc zdolnosc kredytowa Polakow poniewaz mamy tak niskie zarobki.


      Witamy w Polandzie.
    • Gość: original hmm IP: *.am.gdynia.pl 07.09.06, 11:14
      jej nie sluchaj. wlasnego wkladu nie dawaj - tylko i wylacznie 100% na kredyt,
      jesli masz takie oszczednosci. te oszczednosci zarobia na kredyt...
      siedze w kredytach hipotecznych i oszczednosciach od paru lat - znam sie na tym
      troche.
      pominawszy, ze post wyglada na lekka prowokacje, jesli sie myle - wybacz ;)
    • malutkie2 03.09.06, 21:22
      ja bym kupiła dom za 600 tys. w cichej dzielnicy i spokojnie słaciła szybciutko
      resztkę kredytu. a jak chcesz inwestować, to kpup dodatkowo mieszkanie na kredyt
      --
      Wolałbym być bogaty niż głupi
    • Gość: Maga IP: 213.42.21.* 07.09.06, 09:27
      A gdzie ten dom w cichej dzielnicy za 600 tys mozna kupic?
    • Gość: tintin IP: *.itpp.pl 05.09.06, 23:35
      To zalezy od tego jaka macie pracę. Mam znajomych którzy tyle zarabiaja i dzielą
      się na dwie grupy. Pierwsza to ci którzy jak stracą jedną pracę zaraz znajda
      drugą i nie musza sie martwić. Są dobrzy w tym co robią i rynek o tym wie.
      Drugi przypadek to ludzie którzy sa na szczycie ale wleźli tam cokolwiek przez
      przypadek. Dyrektor wielkiego przedsiebiorstwa (bo ma znajomych w słusznej
      partii), albo redaktor naczelny dużego pisma (bo choc niczego nie potrafi zrobił
      dobre wrażenie na prezesie). Oni teraz kupuja sobie kabriolety ale nie znajdą
      nic kiedy stracą za miesiąc albo dwa lata swoje posady. A jesli znajda - to za
      wielokrotnie mniejsze sumy.
      A jesli juz teraz się boisz - to nie bierz. Co to bedzie kiedy naprawde bedziesz
      go miała na głowie. :)
      Może pomysl o czym innym? Może jednak tanszy za miastem?
    • magdajeden 06.09.06, 14:25
      bzdura jakas. jezeli masz faktyczną zdolnosc kredytową na wymienionym poziomie,
      to masz równiez wysokie dochody (sama to napisałas), skoro masz wysokie dochody
      to stać cie na taką ratę. druga sprawa - skoro masz wysokie dochody a martwisz
      sie, ze nie bedzie cie stac poźniej na raty (w razie czego) to spłacaj więcej i
      splac wczesniej kredyt.
      nie widze problemu. własciwie nie widze pytania.
      --
      mam na sprzedaz fretke ma 8 tygodni jest miłym zwirzakiem chowana w śrut dzieci
      musze ja sprzedać poniwarz jedno z dzieci jest na sierść uczulone jest to samiec
    • Gość: ktostam IP: *.acn.waw.pl 07.09.06, 00:34
      Zastanow sie, czy komfort mieszkania w takim domu i lokalizacji skompensuje ci
      20 lat ciaglego, tajacego sie gdzies w podswiadomosci stresu.

      Jak kupowalem mieszkanie, to wzielismy z zona kredyt na jakas 1/5 naszej
      zdolnosci kredytowej (mamy ja mniej wiecej na takim poziomie, jak Wy), i spimy
      spokojnie. Wygodne mieszkanie ma swoja wartosc, ale ja nie mam powodow zeby
      wierzyc, ze w Polsce koninktura utrzymywala sie nieprzerwanie przez najblizsze
      20 lat. To wrecz sprzeczne z dobrze znanymi prawami ekonomii. A skoro tak, to
      chcialbym miec - i mam - ten komfort, ze bede mial na rate i na zycie nawet
      jesli bede zarabial 1/5 tego, co teraz.

      pozdrawiam
    • Gość: mirek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 00:42

      ... i w ten sposób spłacać kredyty jak się
      będzie miało dołek. Inna sprawa to predyspozycje.

      A swoją drogę 1.4 mln to jak na ursynow
      musi byc biedny domek.
    • Gość: _hefalump IP: 194.106.192.* 07.09.06, 00:56
      Prosze wybaczyc moje zdzwienie, ale przedstawiony problem jest moim zdaniem nieco niedopasowany do miejsca publikacji, albo jest zartem. Splacam wspolnie z zona kredyt mieszkaniowy (operuje kwotami trzykrotnie mniejszymi od podanych w poscie otwierajacym, ale to chyba jest bez znaczenia - idzie o proporcje), ale w zyciu nie przyszlo by mi do glowy, by pytac internautow o to, czy dobrym pomyslem jest jego wziecie! Litosci ludzie! Rownie dobrze (a moze nawet lepiej) mozna pojsc z tym pytaniem do wrozki. A te eksperckie odpowiedzi co, kiedy i ile bedzie kosztowalo wygladaja jak ciag dalszy zartu. Rozumiem, ze pietnastoletnia pannica ma problem, czy dobrze lokuje swoje uczucia w chlopaku, ktory ma opinie lovelasa i szuka wsparcia wsrod kolezanek za posrednictwem internetu. Ale dorosly czlowiek, zarabiajacy - jak na polskie warunki - bardzo dobre pieniadze (zakladam, ze wykonujacy odpowiedzialna prace) zadajacy pytanie na forum "czy powinienem zadluzyc sie na kilkaset tysiecy i zainwestowac w dom" budzi moj usmiech. Moglbym wiele argumentow przytoczyc na obrone swojego sarkazmu, ale ogranicze sie do dwoch: jesli pyta Pani o biznesowa ocene takiego przedsiewziacia to sugeruje zwrocic sie do zaufanego i poleconego specjalisty (jesli bedzie dobry, sam na wstepie rozmowy zaznaczy, ze wariantow moze byc kilka, bo nikt nie jest w stanie przewidziec czy nie nastapi np. "drugi" 11. wrzesnia, tyle, ze z wiekszymi konsekwencjami dla rynkow finansowych i/lub jaki bedzie ciag dalszy wydarzen na rynku nieruchomosci - przypominam, ze nie mowimy o perspektywie lat kilku lecz kilkunastu, by nie powiedziec kilkudzisieciu <branie kredytow do szybkiej splaty przy obecnych mozliowosciach dosc dobrego inwestowania krotkookresowego nie ma najmniejszego sensu>). A jesli pytanie ma bardziej "filozoficzny" charakter i brzmi: czy warto splacac kredyt kosztem jakis tam wyrzeczen, to chyba jedynie sluszna osoba do rozstrzygniecia tej kwestii jest Pani.
      Na marginesie: wiele lat temu, moj kolega w jednym z poradnikow z cyklu "jak zostac pieknym i bogatym w weekend" przeczytal bardzo praktyczna i zyciowa definicje zamoznosci. Byla to chyba jedyna warta zapamietania rzecz z tej ksiazki. Przypadla mi do gustu i czesto ja sobie przypominam, gdy staje przede mna problem: "czy mnie na to stac?". Otoz zamoznosc mierzona jest iloscia "czasu" (dni/miesiecy/lat) jaka czlowiek moze przezyc, nie pracujac, ale nie obnizajac rowniez swojego standardu zycia. Polecam! O ile sama w sobie nie zawiera odpowiedzi, to z pewnoscia wyostrza problem i czyni go bardziej klarownym.
      P.S. Nie bylo moim celem urazenie Pani. Jest pozno i wlasciwie kladlem sie juz spac, ale watek mnie zaintrygowal, wszedlem, przeczytalem i pomyslalem, ze juz chyba snie... Dobranoc.
    • Gość: Maga IP: 213.42.21.* 07.09.06, 09:33
      Wydaje mi sie ze chyba do tego zbyt powaznie podszedlej. Ktos po prostu szuka
      opinii wielu ludzi zeby nabrac perspektywy do problemu. Na wierze zeby
      ostateczna decyzja zalezala od internatow, a doradca zapewne tez byl juz
      zaangazowany
    • Gość: ech IP: *.aster.pl 25.09.06, 13:52
      Popieram, jak ktos ma takie dochody i taka zdolnosc kredytowa to nie pyta na
      forach co ma robic o litosci.
      Chyba, ze te wysokie dochody to przez pomyłke badz inne walory ale z pewnoscia
      nie przez intelekt!
    • Gość: wyznacznik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 01:00
      Jak nie wiesz co robić i masz duże dochody to oddaj kilka procent na domy
      dziecka albo po prostu rozejrzyj się rochę i rozdaj w swoim otoczeniu ludziom
      biednym i na prawdę potrzebującym. Tłuste dupsko możesz tuczyć w zwykłym
      mieszkaniu - po co Ci super-dom w brudnej, niebezpiecznej i brzydkiej Warszawie
      zwanej inaczej stolycą. Skoro musisz koniecznie - to dziwię się (bo podobno
      inteligencja i wiedza jest w prost proporcjonalna do zarobków ), że szukasz
      pomocy w na łamach (ekranach znaczy się) internetowej gazety. A tak po prostu
      myślę, że ten wątek jest po prostu fikcyjny - spreparowany przez znudzonych
      pismaków wymyślających niestworzone rzeczy po szóstej kawie podczas 12- tej
      godziny bezpłodnej pracy przed komputerem.
    • Gość: marianek IP: *.devs.futuro.pl 07.09.06, 01:40
      podoba mi sie :D
    • Gość: michael IP: *.aster.pl 07.09.06, 04:06
      Dobry wieczór!
      Szanowni Państwo, proszę o poradę w b.ważnej dla mnie sprawie. Pracujemy z żoną na wysokich stanowiskach w najlepszych firmach w swojej branży w Warszawie, zarabiamy kosmiczne pieniądze, zdolnośc kredytową mamy astronomiczną jednak szukamy tu na forum odpowiedzi na pytanie czy dobrze robimy kupując domek -taki z tych mniejszych - za 10mln zł. Aaa, zapomniałbym dodać, że jesteśmy przed trzydziestką no i mamy tylko 7mln zł oszczędności a na resztę niestety musimy wziąć kredyt - takie życie. Wiem,że na forum można otrzymać fachową poradę więc zrobię tak jak powiecie!!!
    • Gość: Blanka IP: 83.16.86.* 07.09.06, 11:50
      Witam ,
      Ja mam 26 lat i zarabiam 1600zł netto. Zastanawiam sie co zrobić by móc się
      wyprowadzić od rodziców. Nie mam praktycznie zadnych oszczędności i nikt na
      takie zarobki nie da mi kredytu. Dlatego mam pytanie , moze mi Państwo
      pomozecie znaleźć jakś dobrze płatną pracę? Dla mnie 1 mil to kwota bajeczna a
      10 mil to nie miesci mi sie w glowie. Pozdrawiam i proszę o kontakt 607-175-340
    • Gość: Arbuz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 06:41
      Chciałbym mieć taki problem. Dziś po 25 latach pracy zajmuje niby wysokie
      stanowisko a problem jest dla mnie kredyt 200.000 zł.
    • Gość: Maga IP: 213.42.21.* 07.09.06, 09:34
      Przykro mi, to niestety jest nasz kraj
    • Gość: yy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 07:30
      Żyć w ciągłej trosce ob zdrowie, pracę, pożar itd. Szkoda życia. lepiej
      wykorzystać te pieniądze i kupic dom na który Was stac. W domu za 200-400 tys.
      też da się mieszkać :). Łatwo sprzedać, Nie trzeba jeździć na rowerze po domu.
      Ile człowiek poczepuje łazienek, saun, sypialni ? Chyba ,że chcecie kupić
      prestiż. Znajomi będą mówili, jaki ładny ( drogi) dom) a za waszymi plecami
      będą się stukali w głowę, że zaryzykowaliście całe dalsze spokojne życie dle
      ciągłej troski o... blachę, cegłę. Dom jest tylko sposobem na fomfortowe
      miejsce własne. NIE CELEM ŻYCIA- TO TYLKO RZECZ. Tyle jest na świecie rzeczy do
      zobaczenia.
    • Gość: Kopytko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 08:00
      Ja bym się w to nie pchał. Duże kwota, duże ryzyko - poza tym utrzymanie domu to
      też wysokie koszty. Lepiej kupcie, a najlepiej sami zbudujcie dom. Zamknie się
      to pewnie kwotą 500.000 - 800.000 i bez takiego ryzyka.
    • Gość: marekR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 08:03
      za tak duże pieniadze można kupić i dobrą zimię i w ciagu roku wybudowac pałac
      nie tylko dom - każdy uzywany dom przed wprowadzeniem wymaga remontu co tez
      kosztuje niemałe pieniądze - poza tym najwiekszą niewiadomą przy kupnie domu z
      drugiejręki są inatslacje wewnętrzne ukryte pod tynkiem - z mojego
      doświadczenia prawie zawsze wymagaja wymiany
    • Gość: jacek IP: 62.121.132.* 07.09.06, 08:08
      no to rzeczywiście problem...
    • alienxxx 07.09.06, 08:32
      nie
    • Gość: LUBUSZANIN IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.09.06, 09:08
      Jezu jak ja Wam wspólczuje......w Zielonej Górze ekstra-dom nowobudowany( w
      ciągu ostatnich 6-8 lat) ,z duza dzialką mozna kupic i przebierac za 500-700
      tys.zl. - ludzie z Wa-wy i okolic CO WY ROBICIE????????? za 1,4 mln zl. (czyli
      prawie 400 tys.euro ) to mozna kupic fantastyczny domek w cieplej Hiszpanii ,a
      o Chorwacji nie wspomne - a nie w zimnej i mokrej warszawce .......rozsądku
      życze i pomyslunku.........
    • Gość: ale, ale IP: *.aster.pl 07.09.06, 09:27
      no, przestańcie...kobieta ma problem i trzeba jej pomóc:)))))
    • Gość: luke IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.06, 09:55
      Tak naprawde to w przypadku domu oplaca sie go tylko i wylacznie samemu
      budowac. Mam znajomych którzy buduja domy na sprzedaz - teraz wlasnie maja taki
      za 1,4 mio a tak naprawde kosztowalo ich to 800 - 900 tys. dom jest na dzialce
      1700 m ma 250 metrow w pelni urzadzony. budowali ten dom 1,5 roku i zgarna za
      to pół miliona.
    • Gość: Basia IP: 213.42.21.* 07.09.06, 09:52
      Maja, to wszystko zalezy od tego jak bardzo sklonni jestescie podejmowac ryzyko.
      My z mezem mamy dochod na poziomie 40 tys zl netto miesiecznie. Mamy podobny
      problem. Nasza zdolnosc kredytowa jest doslownie kosmiczna, 3 mln. Osobiscie
      bardzo nie lubimy dlugow. Wolimy jednak sie tak bardzo nie zadluzac i kupujemy
      duze mieszkanie z mniejszym kredytem (nie sprzedajac pierwszego). Chcemy nowe
      splacic jak najszybciej.
      Nie chcemy zeby osia naszego zycia stal sie kredyt, chcemy miec luz i komfort,
      podrozowac ile sie da itd. Nasz kredyt bedzie wynosil okolo 4 tys zl
      miesiecznie, nawet jak maz straci prace, ja bede w stanie placic raty. Czujemy
      sie w ten sposob bezpiecznie ale jednoczesnie jestesmy pewni, ze po splacie
      bedziemy chcieli sprzedac i kupic lub wybudowac dom.

      Trzeba tez wziac pod uwage to ze dom to szczegolnie na poczatku skarbonka, do
      tego koszty ogrzewania moga byc kosmiczne. Znajomi w Piasecznie w nowym domu
      placa 2 tys zima za samo ogrzewanie. Smiesza mnie czasem sytuacje gdzie ludzie
      kupuja domy a potem oszczedzaja na ogrzewaniu bo to za duzo kosztuje.

      Z drugiej strony, jesli dom bedzie w dobrej lokalizacji, dobrze i z klasa i
      neutralnie wykonczony, to w kryzysowej sytuacji mozna go po prostu wynajac a
      samemu sie przeprowadzic.

      Rozumiem twoj problem, bo sami przez to przeszlismy. Intuicja nigdy nie zawodzi.

    • Gość: kjac@gazeta.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 10:02
      właśnie zrezygnowałem z kupna mieszkania i odłożyłem tą decyzję na jakieś 2-3
      lata. Wiem, że będzie drozej, ale tuż przed ostatecznym podjęciem decyzji o
      podpisaniu umowy na zaklepane mieszkanie okazało się, że mój pracodawca będzie
      miał znaczne opóźnienie w wypłacie pensji za ost. miesiac. W takiej sytuacji
      stwierdziłem, że nie można mu ufać na tyle by brać kredyt.
      Uważam, że trzeba zastanowić się czy Wasi obecni pracodawcy są godni takiego
      polegania na nich.
      Oczywiście wy dysponujecie znacznie większą zdolnością, ale ktoś tu miał rację,
      że domy nie będą tak drozeć, tym bardziej, że dynamika wzrostu niebawem zacznie
      spadać. Nawet duże mieszkania w blokach tak nie drożeją, które nawet czasami
      jest trudno sprzedać. Na Ursynowie ktoś już ponad rok nie może sprzedać
      2-poziomowego 160-metrowego mieszkania w cenie 3500zl/metr.kw!!!

      1) jeśli macie gdzie mieszkać to proponuję zainwestować w 2-3 mieszkania 40-60
      metrowe w dobrym miejscu lub w grunty, nawet biorąc kredyt, a za jakieś 3-4 lata
      zarobicie w najgorszym przypadku 50%.Wtedy będziecie mieć więcej pieniędzy na
      dom i zapłacicie mniejsze odsetki od kredytu, choć dostępność i koszt kredytu
      może przez ten czas nieco się pogorszyć.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.