Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ludzie czyście poszaleli?!

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 00:00
    Płacić takie chore pieniądze za gomułkowskie czy gierkowskie slumsy?!
    Przecież gdy będziecie kończyć spłacać kredyt na te bloki nikt nawet nie
    spojrzy. A to dlatego że wiele z nich będzie już do rozbiórki (jeśli nie
    zawalą się przed końcem kredytu), a te które jakoś jeszcze będą stać, swoim
    standardem nie będą w stanie zadowolić nawet najmniej wybrednych i zasobnych
    ludzi z głębokiej prowincji. Czy dziś podnieca kogokolwiek 126p? A przecież
    30 lat temu to był przedmiot nieziszczonych marzeń, wręcz symbol zamożności.
    Tak samo będzie ze slumsami z wielkiej płyty, nawet dzisiejsze "apartamenty"
    w przyszłości będą kwalifikowały się do segmentu socjalnego. Faktyczny koszt
    budowy 1 mkw mieszkania w bloku to dziś 1.500-2.000 zł. Gdy powróci równowaga
    na rynku, mieszkanie z działką i marżą developera będzie kosztować 2.500-
    3.000 zł/mkw (i tyle nadal kosztuje w mniejszych miastach, a przecież tak tam
    jak i w Warszawie tona cementu czy godzina pracy robotnika z Pcima mają taką
    samą cenę). Weźcie jeszcze pod uwagę że obecnie 30-40% ludzi kupuje
    mieszkania jako lokatę, z zamiarem wynajmowania i czekania na dalszy wzrost
    cen. Tylko że wskutek tego podaż na rynku najmów rośnie a popyt cały czas
    spada (bo wielu z tych co wynajmowali kupuje mieszkania na kredyt). Gdy
    ludzie się zorientują że ciężko mieszkanie za rozsądne pieniądze wynająć a
    czynsz co miesiąc trzeba płacić, zdecydują się na sprzedaż. Szczególnie jak
    ceny zaczną spadać bo inni też wyczują, że oto wahadełko zaczyna wychylać się
    w przeciwną stronę.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: mr. x IP: *.abhsia.telus.net 04.09.06, 04:15
      chcialbys.
      na calym swiecie kupno mieszkania na lokate/wynajem to dobry biznes.
      w usa, kanadzie, europie zachodniej mnostwo ludzi zarobilo tak kupe kasy i
      zaoszczedzilo na starosc. w ameryce to glowny sposob na zabezpieczenie sobie
      przyszlosci. jeden dom , drugi na wynajem, jak drugi jest splacony to trzeci i w
      ten sposob bez wiekszych problemow ludzie w wieku 70 lat maja na koncie okolo
      600 tys dolarow (w nieruchomosciach) albo i wiecej.
      mieszkania wynajmuje sie wszedzie i to sie nie zmieni.
      idac twoim tokiem rozumowania syrenka i ferrari powinno kosztowac tyle samo bo
      przeciez i to metal i to metal.
      wielu polakow nie rozumie zasad funkcjonowania wolnego rynku mieszkaniowego, dla
      wielu rodakow mieszkajacych za granica to co sie stalo obecnie bylo juz dawno
      wiadome i zarobili oni na swoich inwestycjach kilku-kilkunastokrotnie i dalej
      beda zarabiac!!! :)))
    • Gość: Lukas IP: 217.153.150.* 04.09.06, 14:21
      Mr.x masz jakby troche nieaktualne dane. Polecam lekture ponizej i ogolnie
      czytanie gazet ekonomicznych a nie tylko rozmowy w pralni.

      www.money.pl/archiwum/felieton/artykul/domy;stoja;puste,169,0,181417.html#

      Domy stoją puste

      Od dawna, wielu powie, że od zbyt dawna, ostrzegam, że rynek nieruchomości w
      USA czekają ciężkie chwile. Zwracałem wielokrotnie uwagę na niezwykły skok w
      ilości sprzedawanych nowych domów. Od początku lat siedemdziesiątych 20. wieku,
      przez blisko 30 lat, ilość sprzedawanych domów fluktuowała między 330 a 900
      tys. miesięcznie.

      Co się więc stało takiego, że nagle, na przełomie wieków nastąpił skok o 50
      procent? Przecież nie wynikało to ani z przyrostu demograficznego, ani nie ze
      wzrostu płacy (płaca realna wręcz spadała). Pisałem wielokrotnie o tym, że
      Amerykanie w ostatnich latach kupują drugie i trzecie domy tylko po to, żeby w
      nich ulokować kapitał i z czasem je sprzedać. Domy te stoją puste.

      W Internecie odbywały się aukcje domów, które jeszcze nie wyrosły z ziemi. W
      ostatnich 7 kwartałach (do pierwszego kwartału 2006) co kwartał procentowy
      przyrost mediany cen był dwucyfrowy. Stawiałem i nadal stawiam tezę, zgodnie z
      którą sytuacja na tym rynku jest klasyczną bańką spekulacyjną, której przebicie
      doprowadzi z czasem do recesji w USA, a co za tym idzie i na całym świecie. Co
      prawda zarówno Alan Greenspan, były szef Fed, jak i Ben Bernanke, obecny szef,
      twierdzą, że ochłodzenie na rynku domów jest chwilowe i nie doprowadzi do
      kryzysu, ale gdybym ja był na ich miejscu to też bym tak mówił, bo można sobie
      wyobrazić, co by się stało, gdyby któryś z nich oświadczył, że rynkowi
      rzeczywiście grozi krach (obniżenie cen o 20 – 30 procent w czasie jednego
      roku). Można sobie wyobrazić, co stałoby się wtedy z wyceną banków i jak
      odczułby to zadłużony po uszy konsument amerykański oraz cała gospodarka
      amerykańska i globalna.

      Tych Czytelników, których ten krótki, z konieczności, tekścik nie przekonuje,
      bo brak w nim twardych faktów zachęcam do sięgnięcia po tygodnik Barron’s z 21
      sierpnia tego roku („The No-Money-Down Disaster” autor Lon Witter). Znajdują
      się tam dane, które przemówią do każdego.

      Piotr Kuczyński
    • pebe30 04.09.06, 14:30
      Lukas a skapowałeś że to artykuł o USA
      Tymczasem my żyjemy w Polsce
      Drobna różnica :)
    • Gość: Lukas IP: 217.153.150.* 04.09.06, 14:52
      > Drobna różnica :)

      Rzeczywiscie na tyle drobna, ze nie skapowalem. Dzieki za to, ze mi
      uswiadomiles! :)

      Jesli nie widzisz powiazan, to nie mam czasu na tlumaczenia....
    • est-ymator 04.09.06, 15:26
      Za kilka lat będzie spore wzięcie na komorników.
    • Gość: assss IP: *.chello.pl 08.09.06, 20:57
      wiecie co znacie się na inwestowaniu w nieruchomości jak kura na gwiazdach.
      poczytajcie chłopcy o Irlandii, Hiszpanii, Portugalii, Rumunii (od niedawna),
      Czechach.... i wtedy zabierajcie głos.... szkoda gadać...
    • Gość: nielaik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.06, 23:29
      Nie wystarczy czytać. Trzeba zrozumiec. A póżniej pomyślec. I dopiero wtedy
      napisać. Albo i nie napisac. I dalej tylko czytac.
    • est-ymator 09.09.06, 18:28
      Irlandia - niesamowicie wysoki długoletni wzrost PKB (średnio ponad 6% przez 20
      lat - w Polsce 4% przez 20 lat będzie sukcesem), połączony z najwiekszym w
      Europie przyrostem naturalnym i radykalnymi zmianami w stylu życia - coraz
      więcej singli + rzesza emigrantów, nie tylko z EŚW.
      Hiszpania i Portugalia - miliony domów kupionych przez Anglikow, Niemców i
      Skandynawów jako domy wakacyjne, do tego wysokie dodatnie saldo migracji
      (głównie z północnej Afryki, ale również z Ameryki Łacińskiej)
      Rumunia - jest tam, gdzie Polska była jakies 10 lat temu.
      Czechy - mieszkania w Pradze tanśze niż w Warszawie.

      Jak nie wiesz kolego, to się nie odzywaj i nie obrażaj ludzi, którzy wiedzą
      więcej od ciebie.
    • Gość: Flora IP: *.sds.uw.edu.pl 09.09.06, 20:56
      est-ymator napisał:

      > Irlandia - niesamowicie wysoki długoletni wzrost PKB (średnio ponad 6% przez 20
      >
      > lat - w Polsce 4% przez 20 lat będzie sukcesem), połączony z najwiekszym w
      > Europie przyrostem naturalnym i radykalnymi zmianami w stylu życia - coraz
      > więcej singli + rzesza emigrantów, nie tylko z EŚW.
      > Hiszpania i Portugalia - miliony domów kupionych przez Anglikow, Niemców i
      > Skandynawów jako domy wakacyjne, do tego wysokie dodatnie saldo migracji
      > (głównie z północnej Afryki, ale również z Ameryki Łacińskiej)
      > Rumunia - jest tam, gdzie Polska była jakies 10 lat temu.
      > Czechy - mieszkania w Pradze tanśze niż w Warszawie.
      >
      > Jak nie wiesz kolego, to się nie odzywaj i nie obrażaj ludzi, którzy wiedzą
      > więcej od ciebie.

      ty niby jesteś ten wiedzący :))))))

      może i znasz kilka liczb, ale ich nie rozumiesz

      zapewne nie masz jeszcze mieszkania i na sile starsza sie utrzymac nadzieje, ze
      za kilka lat bedzie cie na nie stac. możliwe, że będzie tylko na innych zasadach
      niż myślisz, zaciągniesz kredyt na 99 lat, dla wnuków akurat jak znalazl ;)

    • est-ymator 10.09.06, 10:58
      > może i znasz kilka liczb, ale ich nie rozumiesz

      Mogłabyś wyjaśnić?

      > zapewne nie masz jeszcze mieszkania i na sile starsza sie utrzymac nadzieje,
      ze
      > za kilka lat bedzie cie na nie stac. możliwe, że będzie tylko na innych
      zasadac
      > h
      > niż myślisz, zaciągniesz kredyt na 99 lat, dla wnuków akurat jak znalazl ;)

      Nie wzięłaś pod uwage jednego, kredyty na długi okres charakteryzują się
      wiekszym ryzykiem stopy procentowej (część odsetkowa jest proporcjonalnie
      większa), jeżeli dojdzie do wzrostu stóp procentowych to rata tego kredytu
      rośnie bardziej niż tego o krótszym terminie. Wiesz, co to oznacza? Więcej
      licytacji komorniczych w okresie spowolnienia gospodarki.

      Dlatego banki nie będą już dalej rozciągać okresu kredytowania.

      Przewaga popytu nad podażą nie jest wcale tak duża jak się sądzi, gdyby tak
      było czynsze za wynajem rosłyby. A te nie rosną i szybko rosnąć nie będą.
      Zbyt duzo mieszkań kupiono ostatnio po to, aby je wynajmować.

      Emigracja do UK i IR zmniejsza parcie na Warszawę, a w zanadrzu mamy niż
      demograficzny, który lada chwila wejdzie na rynek pracy.
    • krolewski_tygrys 28.09.06, 22:20
      Prawidłowa odpowiedź ! Opisałeś strukturę terminową stóp procentowych oraz tzw.
      duration jako miarę ryzyka stopy procentowej. Masz całkowitą racje, zbyt wielu
      ludziom wydaje się że znaleźli maszynkę do zarabiania. Podana przez ciebie
      analiza jest poprawna, ale póki co na rynku rządzą emocje. Nasz naród nie jest
      pragmatyczny i trzeba to wykorzystać przy załamianiu rynku nieruchomości w
      przyszłym roku !
    • Gość: kuba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 16:54
      Jesli piszecie o Dublinie to polecam ostatnie badania suburbanizacji jego
      regionu metropolitarnego. Tam zaspokojono pierwszy glod mieszkaniowy znaczaca
      iloscia nowych inwestycji poza miastem na modle amerykanska (pewnie tak bedzie
      niedlugo i u nas tylko jeszcze gorzej). Obecnie prognozuje sie ze (po 2009)
      mieszkania w suburbiach w Irlandii beda zaczynaly taniec, pustoszec i czesc
      ludzi powroci do miasta. Co pozostaje po takich Dead Areas - polecam poogladac
      zdjecia satelitarne amerykanskich miast w Google Earth.

      W Irlandii buduje sie obecnie 95000 mieszkan a u nas w Polsce tylko 20000.
      U nas nie ma zadnego planowania regionalnego w funkcjonalnych obszarach
      metropolitarnych miast. Prawie na kazdej wsi czy polu mozesz sobie pobudowac
      dom. Nikt nie wspiera rozwoju dojazdow pociagami i koncentracji inwestycji w
      korytarzach obslugiwanych koleja. Plany budowy drog sa wielkie wiec mozna
      zalozyc ze ludzie beda masowo dojezdzali samochodami do pracy, jak w USA czy
      czesciowo w Irlandii.

      Blokowiska - poczatkowy temat tego watku - pewnie moglyby byc rozsadna
      alternatywa dla czesci populacji z uwagi na dobre polozenie i wyposazenie w
      infrastrukture. Ale nie widac zadnych dzialan administracji rzadowej w kwestji
      polepszenia ich struktury urbanistycznej np. przestrzeni publicznych. wiec
      przyjdzie nam pewnie ponosic wielkie spoleczne i ekonomiczne koszty wyburzen i
      projektow regeneracyjnych blokowisk jak w DDR.

      caly raport:
      www.scs.ie/pdf/SCS_2007_Report_Final_Version.pdf
    • Gość: mr. x IP: *.abhsia.telus.net 04.09.06, 17:31
      mieszkam w kanadzie a kanada to zdecydowanie mniej dynamiczny rynek niz stany.
      oczywiscie jest tez kwestia regionu, w usa mozna mieszkac w wypi..wie w jakims
      mid west miasteczku i wtedy ceny domow nie beda rosly przez wieki.
      inaczej jest w duzych dynamicznych miastach. ny, chicago itepe.
      tu gdzie mieszkam sa kolejki na nowe domy a mieszkan na wynajem praktycznie nie ma.
      ceny domow wzrosly z 40 tys w latach 70 do 400 tys dzis.
      przez 20 lat piely sie do gory z lekkimi momentami "korekty" w dol.
      wynajmujacego sie zawsze znajdzie.
      przyrost naturalny to nie wszystko, sa tez emigranci. masy nowych przybyszow
      muszacych gdzies mieszkac.
      w kanadzie w wiekszosci prowincji koncept mieszkan na wynajem ciagle zyje i jest
      mocny. polska jest w chwili przelomu od ktorego pojdzie ekonomicznie bardzo w
      gore. sadzenie ze ceny pojda na dol to naiwnosc.
    • Gość: inz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 10:10
      Jaka byla jakosc budownictwa w latach 60-70 kazdy moze sobie wyobrazic -
      oszczednosc na materialach, pogon za terminami, zerowe wyksztalcenie
      budowlancow. Te bloki maja plyty laczone na spaw a spawaczom placono w
      akordzie. Przynajmniej polowa zlaczy nie zostala w ogole zespawana, zalewano je
      betonem zanim zostaly sprawdzone zeby tylko weszly do pensji. A te ktore
      zostaly zespawane caly czas koroduja, teraz jeszcze szybciej bo okna sa
      wymieniane na szczelne, ludzie nie wietrza bo oszczedzaja ogrzewaniu. Blokow z
      plyty nie da sie remontowac tak jak kamienic gdzie mozna wymieniac stropy
      wzmacniac fundamenty albo nawet przemurowywac cale sciany. Gdzies w Polsce
      jakis blok wczesniej czy pozniej sie zawali, zrobi sie szum zostanie zrobiona
      akcja przegladow, rzeczoznawcy aby chronic tylek w kilku innych wydadza
      natychmiastowy nakaz wysiedlenia i rozbiorki a w kilkuset z mniejszymi
      rygorami. I co sie wtedy bedzie dzialo na rynku wiadomo.
    • Gość: Kasia IP: *.aster.pl 04.09.06, 18:04
      Hhahahaha...wielka plyta moze sie walic ale jak narazie od 40 lat jeszcze nic
      sie nie zawalilo. A ten oto budynek zawali sie po 10 latach:) :
      www.titanic.xtra.pl/
      Mozemy twierdzic ze plyta jest do du.... ale ten buyneczek na tej stronie z
      hekk to nowka nie rdzewka:) i co??
    • Gość: mr. x IP: *.abhsia.telus.net 04.09.06, 20:07
      niezle jaja.
      a na stronie internetowej firmy pieknie jak w bajce.
      www.multi-hekk.pl/index.php
    • Gość: Inz,inz IP: *.chomiczowka.net.pl 02.04.07, 09:31
      Bloki z plyty,przynajmniej te w ktorych mieszkam maja wzmocnienia pomiedzy
      plytami .Robione to bylo stosunkowo niedawno. Wspawano prety stalowe.Budynki te
      beda staly naj mniej 100 lat.
    • villac 04.09.06, 11:23
      he he artykuł SPONSOROWANY, Marzyciel he he he.......
      " Gdy powróci równowaga na rynku, mieszkanie z działką i marżą developera
      będzie kosztować 2.500- 3.000 zł/m kw"

      Szanowny >ag< w przyszłym roku o tej porze metr kwadratowy mieszkania w dobrym
      domu jak rozumiem z ogródkiem czyli na parterze np na Mokotowie(dolnym)
      kokretnie tuż przy granicy z Wilanowem będzie kosztował min SZESNAŚCIE do
      OSIEMNASTU TYSIĘCY ZŁOTYCH .Obecnie sprzedaje się za 12-14 tysięcy złotych.
      Sprawa jest banalna i dla nas polaków smutna zarazem, ceny WSZYSTKICH mieszkań
      w większych miastach polskich będą NIEUSTANNIE rosły dotąd aż osiągną pułap cen
      mieszkań i ziemi zbliżony do tych jakie są w Europie.A to jest proces rozłożony
      na kilka lat i nie ma od niego odwrotu.Skoro u mnie na Mokotowie konkretnie w
      Wilanowie na pniu wysprzedawane są WSZELKIE nowe mieszkania w tym nawet jeszcze
      nie istniejące to ich cena nie może spadać.Całe klatki schodowe, ba nawet
      piętra wykupowane są przez wyspecjalizowane firmy zachodnie dla zleceniodawców
      z Europy (przeważnie emeryci z Hiszpanii,Danii,Niemiec,Norwegii)bo to się po
      prostu bardzo opłaca i jest gwarancją stałego wzrostu wartości włożonych
      pieniędzy.W dużych miastach to jest proces nieodwracalny i żadne zaklęcia ani
      pobożne życzenia nie mają tu nic do rzeczy. Rynkiem inwestycyjnym jak każdym
      innym rządzi EKONOMIA a więc prawo podaży i popytu.Na wiarę tu nie ma miejsca.
    • pebe30 04.09.06, 11:35
      wszystko prawda. ale warto też zwrócić uwagę, że w porównaniu np. z Berlinem ta
      różnica nie jest już taka duża.....
    • Gość: inz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 13:13
      Zgadzam sie ze najcenniejsze lokalizacje w dobrych budynkach moga drozec. Ale w
      dajacej sie przyszlosci nie osiagna cen europejskich bo warszawa nigdy nie
      bedzie Parzyzem czy Berlinem. A poza tym mowa byla nie o warszawie tylko o
      Polsce w ogole - roznych Radomiach, Paslekach i innych Pcimiach. I nie o
      nowoczesnych blokach lecz o komunistycznej smierdzacej i rozpadajacej sie
      wielkiej plycie.
    • Gość: Jakub IP: *.ols.vectranet.pl 06.09.06, 14:39
      No właśnie a ja kupiłem mieszkanie (ponad 2 lata temu)w baardzo starym budynku
      ale z białej cegły.Obecnie proponuja mi prawie 2,5 raza tyle co dałem za to
      mieszkanie:)I mysle że max rok i sprzedam bo na domek niewiele bede musiał
      dołozyć.
    • Gość: Flora IP: *.sds.uw.edu.pl 06.09.06, 20:17
      Plyta faktycznie niedlugo pojdzie do rozbiorki, co oznacza tylko wzrost cen
      nowych mieszkan.

      Lukas ma moze racje, co do USA - wzrost i spadek cen wnika z cyklu
      koniukturalnego, jednak w Polsce mamy zupelnie inna sytuację, u nas buduje sie
      po prostu za malo mieszkan. Nawet gdyby wszyscy inwestorzy sprzedali swoje M. i
      tak byloby ich za malo. Do tego zblizajaca sie rozbiorka blokow z plyty....
      Jakby tego bylo malo proces migracji ludzi ze wsi do miast ciagle przed nami, w
      Polsce znacznie wiekszy % ludnosci ieszka na wsi, nie w UE.
      Jakby tego wszystkiego bylo malo w Polsce jest obowiazek meldunkowy, a
      zameldowac sie nie mozna w wynajmowanym mieszkaniu, ludzie wiec musza kupowac
      nawet jesli woleliby wynajem.

      Nie mam wątpliwosci co to tego, ze nowe mieszkania w Warszawie i innych duzych
      miastach wzrosna o kilkaset - kilka tysiecy % w ciagu dekady. Wraz za nimi
      podąża ceny domow na przedmiesciach. Bedzie jak w Japonii, gdzie ludzie brali
      kredyty na 200 lat.
    • Gość: czapski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 01:16
      Kilkaset, kilka tysięcy procent?
    • est-ymator 07.09.06, 09:28
      Wychodzi na to, że w Polsce będzie drożej niż w Monaco:)
    • Gość: luke IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.06, 09:40
      co do cen to rzeczywiście osiągnęly poziomy o których dwa lata temu nikt nie
      myslal. Mysle ze korekta cen mieszkan nastapi - moze za 2,3,4 lata. Oczywiscie
      nie wszystkich i w róznym zakresie - najmniej spadna albo w ogóle ceny nowych
      mieszkan w apartamentowcach oraz nowych mieszkan w dobrych lokalizacjach, ze
      wzgledu na to ze te mieszkania byly kupowane przez zagraniczniaków jako lokata
      lub przez polaków, ale którzy raczej maja kase. Problem bedzie z mieszkaniami
      kupowanymi na kredyt w chf, na granicy zdolnosci kredytowej. W momencie
      spowolnienia gospodarczego w usa, europie u nas tez bedziemy miec tego skutki.
      Co za tym idzie to oslabienie sie zlotego i umocnienie chf (bo tam wtedy ucieka
      kapitał - co przy rosnacych stopach w chf jeszcze bardziej czyni go
      atrakcyjnego). Bo jak ostatnio zobaczylem ze mieszkanie w wielkiej płycie na
      ursynowie w wiezowcu 12 pietrowym kosztuje prawie 400.000 (po 6,5 za metr) to
      zastanawiam sie kto kupuje taki syf. Przecież 400.000 to nawet dla dobrze
      zarabiającego (około 5000 netto miesiecznie) to jest zarabista kwota.
    • Gość: Flora IP: *.sds.uw.edu.pl 07.09.06, 17:41
      Czlowieku ceny nowych mieszkan w Warszawie nie spadną przez co najmniej kilka
      pokolen, beda rosly w dotychczasowym tempie, a po wprowadzeniu euro nastąpi skok
      cen i dalszy liniowy wzrost. Tak, tak będzie drożej niż w Monako i to już niedlugo.
      Popyt na mieszkania przewyższa podaż, będzie ciągle rósl, a podaż jaka jest
      wiadomo, niskie dochody ludności nie mają tutaj znaczenia, bo to jest tylko
      kwestia odpowiedniej oferty ze strony banków. Wcale nie jest powiedziane że
      ludzie "kupujący" te drogie mieszkania za kilka lat kiedykolwiek staną się ich
      wlascicielami, kredydty beda splacali pokoleniami, albo beda splacali tylko
      odsetki, a mieszkanie po ich smierci stanie sie wlasnoscia banku. Takie
      precedensy już są w Tokio, czy Londynie. Fakt że Warszawa to wieś w porównaniu z
      tamtymi miastami, ważne jest to że mieszkan jest znacznie mniej niż chętnych na
      nie. Zatrzymanie obecnego trendu wymagaloby zdecydowanych dzialan ze strony
      rzadu RP - nowe plany zagospodarowania przestrzennego, komunikacja miejska, czy
      nawet utrudnienie kupowania mieszkan w celach spekulacyjnych (kazde mieszkanie z
      meldunkiem, jeden akt notarialny dla 1 osoby, tak jak bylo za komuny). Żadne z
      tych rozwiazan rzecz jasna nie zostanie wprowadzobne, gdyz rzadzacy nie maja
      zadnego interesu w tym aby obywatela bylo stac na mieszkanie, a recz przeciwnie
      im bedzie drozej tym wiecej oni sami zarobia na spekulacjach i lapowkach od
      developerow. Będzie drożej, drożej i drożej, a zarobia na tym banki,
      developerzy, firmy ubezpieczeniowe i bogaci kapitalisci z Zachodu.
    • est-ymator 07.09.06, 19:49
      Stuknij się kobieto w głowę. Dalszy wzrost cen spowoduje, że nawet Orlen
      zacznie budować mieszkania w Warszawie:) i twoja nadwyżka popytu nad podażą
      zniknie.
    • Gość: luke IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.06, 20:52
      zgodnie z kanonem ekonomii cena jest uzalezniona od popytu i podazy. Zgadza sie
      ze popyt jest na w miare stalym poziomie, przekraczajacym podaz i to napedza
      ceny. Skupmy sie na mieszkaniach które kupuja polacy (odpadaja apartamentowce
      kupowane przez zagraniczne fundusze i osoby prywatne). Sa to w wiekszosci
      mieszkania o srednim lub nizszym standardzie - gdzie wiekszosc jest kupowana
      przez ludzi z srednimi dochodami gdzie jak wczesniej pisalem zdolnosc kred.
      tych ludzi jest napieta jak baranie jaja - kupowali te mieszkania na kredyt w
      chf bo na poczatku roku bylo glosno ze banki nie beda juz pozyczac w chf, bo
      slyszeli ze tylko do konca roku bedzie mozna kupic mieszkanie i sprzedac
      wczesniej niz po 5 latach i nie placic podadku od zysku na nieruchomosci no i
      na koniec kupowali bo wszyscy krzycza ze bedzie drozej.
      Ja uczulam przed jednym:
      - wzrost % w chf - który juz sie zaczał
      - ryzyko walutowe - w przypadku spowolnienia PKB, moze wybory - złotówka może
      stracic na wartości
      te czynniki moga spowodowac ze niektórym pekna budzety domowe i beda sprzedawac
      mieszkania (moze zamieniac na mniejsze) i nikt mi nie powie ze nie spowoduje to
      korekty na rynku nieruchomosci.
      nastepna rzecz to obecne prognozy ze ceny mieszkan beda srednio rocznie rosly o
      20%, czyli tak jak w warszawie srednio o ponad 1000 miesiecznie. pytanie
      zasadnicze jak rosna płace - odpowiedz 4,6 % (sierpien 2005 do sierpien 2006).
      A to oznacza ze z uplywem czasu coraz mniej ludzi, ktorzy jeszcze nic nie
      kupili bedzie mialo zdolnosc kredytowa.
      teraz jest hossa na rynku nieruchomosci - podobna do tej w wielkiej brytanii w
      latach 80 tych ale jak banka pekla to ceny pospadaly o kilkadziesiat procent.
    • Gość: Flora IP: *.sds.uw.edu.pl 07.09.06, 21:06
      Gość portalu: luke napisał(a):

      > zgodnie z kanonem ekonomii cena jest uzalezniona od popytu i podazy. Zgadza sie
      >
      > ze popyt jest na w miare stalym poziomie, przekraczajacym podaz i to napedza
      > ceny. Skupmy sie na mieszkaniach które kupuja polacy (odpadaja apartamentowce
      > kupowane przez zagraniczne fundusze i osoby prywatne). Sa to w wiekszosci
      > mieszkania o srednim lub nizszym standardzie - gdzie wiekszosc jest kupowana
      > przez ludzi z srednimi dochodami gdzie jak wczesniej pisalem zdolnosc kred.
      > tych ludzi jest napieta jak baranie jaja - kupowali te mieszkania na kredyt w
      > chf bo na poczatku roku bylo glosno ze banki nie beda juz pozyczac w chf, bo
      > slyszeli ze tylko do konca roku bedzie mozna kupic mieszkanie i sprzedac
      > wczesniej niz po 5 latach i nie placic podadku od zysku na nieruchomosci no i
      > na koniec kupowali bo wszyscy krzycza ze bedzie drozej.
      > Ja uczulam przed jednym:
      > - wzrost % w chf - który juz sie zaczał
      > - ryzyko walutowe - w przypadku spowolnienia PKB, moze wybory - złotówka może
      > stracic na wartości
      > te czynniki moga spowodowac ze niektórym pekna budzety domowe i beda sprzedawac
      >
      > mieszkania (moze zamieniac na mniejsze) i nikt mi nie powie ze nie spowoduje to
      >
      > korekty na rynku nieruchomosci.

      nie spowoduje, a wiesz dlaczego? dlatego że popyt wielokrotnie przewyższa podaż.

      żeby ceny zczely spadac musialaby nastapic masowa wyprzedaz mieszkan, bankructwo
      powiedzmy 20% kowalskich niczego nie zmieni.

      > nastepna rzecz to obecne prognozy ze ceny mieszkan beda srednio rocznie rosly o
      >
      > 20%, czyli tak jak w warszawie srednio o ponad 1000 miesiecznie. pytanie
      > zasadnicze jak rosna płace - odpowiedz 4,6 % (sierpien 2005 do sierpien 2006).
      > A to oznacza ze z uplywem czasu coraz mniej ludzi, ktorzy jeszcze nic nie
      > kupili bedzie mialo zdolnosc kredytowa.

      ceny beda rosly tak jak piszesz. natomiast pojecie zdolnosci kredytowej jest
      wzgledne, banki dostosuja je do takiej sytuacji jaka bedzie na rynku, teraz juz
      mozna zaciagnac kredyt na 40 lat, co jeszcze kilka lat temu bylo nie do
      pomyslenia....

      jedyny czynnik, który moglby zahamowac wzrost cen to budowa wiekszej ilosci
      mieszkan, a tego nie spodziewam.

      Zobaczycie, ze za kilkanascie lat 50 m meiszkanie w dobrej warszawskiej
      dzielnicy bedzie kosztowac kilkadziesiat milionow euro, nikogo nie bedzie na
      takie lokale stac, a mimo to beda one sprzedawane, poniewaz ludzie beda chcieli
      w nich mieszkac, a banki odpowiednio dostosuja swoja oferte.
    • est-ymator 07.09.06, 22:39
      Ludzie co za bełkot... kompletne niezrozumienie ekonomii, juz obecnie większosć
      kredytów jest na granicy mozliwości, wystarczy nawet nieduży wzorst stop
      procentowych aby to wszytsko siadło.

      > Zobaczycie, ze za kilkanascie lat 50 m meiszkanie w dobrej warszawskiej
      > dzielnicy bedzie kosztowac kilkadziesiat milionow euro
      Weź prozac i się uspokój
    • Gość: Flora IP: *.sds.uw.edu.pl 09.09.06, 21:09
      est-ymator napisał:

      > Ludzie co za bełkot... kompletne niezrozumienie ekonomii, juz obecnie większosć
      >
      > kredytów jest na granicy mozliwości, wystarczy nawet nieduży wzorst stop
      > procentowych aby to wszytsko siadło.
      >

      niepotrzebnie się tak denerwujesz, ale nie bierz Prozacu, bo to nie na nerwy
      lekarstwo :)))))

      w kwestii ad rem to zgadzam się, że istnieje znaczna gloźba wzrostu stop
      procentowaych po tym jak "bańka spekulacyjna" w USA, GB i kliku innych krajach
      peknie, tylko że to niczego nie zmieni w kwestii wzrostu cen mieszkań w
      Warszawie. Po pierwsze nasze miasto daje duże możliwości rozwoju zawodowego i
      wielu ludzi poradzi sobie z wyższą ratą. Będą i tacy, który nie podolają i oni
      sprzedzą swoje (a raczej banku) mieszkania, jednakże przewaga popytu nad podażą
      sprawi ze nie będą ich musieli sprzedać tanio. (Jeśli liczysz tutaj na okazję
      odkupienia od kogoś tanio chaty to możesz sie zdziwic). Bankruci będą musieli
      przenieść się do tańszych mieszkań poza miastem. Niektórzy wrócą mieszkać do
      rodziców, co oznacza tylko tyle że za kilka lat znów będą starali się o kredyt.

      Wiem, że jesteś czlowiekiem wielkiej wiary, ale porzyć nadzieję :))
    • gwiezdny_kupiec 25.09.06, 08:36
      .
    • Gość: majkel IP: *.unknown.be.uu.net 14.02.07, 12:45
      > Zobaczycie, ze za kilkanascie lat 50 m meiszkanie w dobrej warszawskiej
      > dzielnicy bedzie kosztowac kilkadziesiat milionow euro, nikogo nie bedzie na
      > takie lokale stac, a mimo to beda one sprzedawane, poniewaz ludzie beda
      chcieli
      > w nich mieszkac, a banki odpowiednio dostosuja swoja oferte.

      kobieto wyluzuj kilkadziesiat mil euro to duzo pieniedzy
      nie wiem ci bierzesz ale uwierz mi zamiast placic miliony w wawie ktora
      naprawde jest kiepskim mijescem do zycia do wolalbym raczej dom na bermudach
    • Gość: Baron z Mokotowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 13:14
      Mam 3 mieszkania ok 100m na Mokotowie. Poczekam jeszcze parę miesięcy aż ceny
      jeszcze podskoczą i sprzedam pierwsze. Z tego będą żył do końca życia (młody juz
      nie jestem:)). I pomyśleć, że kiedyś był to komunalny syf, który wykupiłem od
      państwa za śmieszne pieniądze. Nadal jest to syf z windą stanowiącą zagrożenie
      dla zycia, śmierdzącą klatką schodową i zasikaną bramą, do tego wilgoć i
      nieprzyjemny zapach z rur. Ale to przecież Dolny Mokotów !!! Ha, ha, ha. Moja
      babcia krawcowa co to mieszkanie od państwa dostała, w grobie się przewraca, ze
      smiechu.
    • Gość: majkel IP: *.bas503.dsl.esat.net 14.02.07, 20:51
      > Mam 3 mieszkania ok 100m na Mokotowie. Poczekam jeszcze parę miesięcy aż ceny
      > jeszcze podskoczą i sprzedam pierwsze. Z tego będą żył do końca życia (młody ju
      > z
      > nie jestem:))

      brawo Jasiu ;)
    • Gość: adas IP: *.aster.pl 07.09.06, 21:20
      mi przychodza do glowy jeszcze 2 rzeczy
      - podaz szybko moze wzrosnac bez budowania, bo teraz dobrze sprzadaja sie
      inwestycje planowane, nawet bez pozwolen
      - portret psychologiczny jelenia, ktory mialby za 2 lata odkupic mieszkanie od
      obecnych inwestorow - ma byc od nich znacznie bogatszy i jednoczesnie glupszy
      (gdyby byl madrzejszy kupilby teraz, kiedy wszyscy kupuja)
    • Gość: Ja IP: *.aster.pl 07.09.06, 22:22
      a JA teraz sprzedaj bo oni kupuja moje badziewne mieszkanie i kupuje fajna
      dzialke:) a na mieszkanie za pare milionow euro nie bedzie mnie stac a nawet go
      nie bede chciec:)
    • Gość: Flora IP: *.sds.uw.edu.pl 07.09.06, 20:55
      Gdyby mogl to by budowal, niestety nie ma planów zagospodarowania
      przestrzennego, nie jest latwo dostac pozwolenie na budowe w naszym pieknym
      kraju i to jest wlasnie powod niskiej podazy mieszkan.
    • Gość: mr.x IP: 142.179.204.* 07.09.06, 22:55
      50 metrow za pare milionow euro?
      sorry ale to jedno zdanie poddaje w watpliwosc twoj rozsadek i umiejetnosc
      trzezwiego myslenia.
      ja uwazam ze ceny do dolu nie pojda i ze raczej beda jeszcze rosnac, moze juz
      nie tak jak ostanio ale miliony euro?
      zmien nika bo juz nikt cie nie wezmie na powaznie.
    • Gość: Flora IP: *.sds.uw.edu.pl 08.09.06, 10:49
      dzieci, obecnie mieszkanie o takiej powierzchni w dobrej lokalzacji kosztuje 500
      - 600 tys. zl. i to wcale nie nowe. jaby wam ktos 5 lat temu powiedzial ze tak
      bedzie to tez byscie go wysylali do tworek.

    • Gość: czapski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.06, 11:40
      Hmm... kto bedzie placil takie pieniadze ?
    • Gość: monika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 10:16
      Ja tylko dodam, ze w NAPRAWDE dobrych domach i lokalizacjach w Warszawie juz 5
      lat temu wiadomo bylo ze sa mieszkania 100-metrowe, ktore kosztuja milion
      (ciekawe czy ktos zgadnie gdzie) i mnie to jakos wcale tak bardzo nie zwalalo z
      nog, uznawalam nawet ze tak ladne mieszkania maja prawo tyle kosztowac. Mnie
      bylo stac na mieszkanko po drugiej stronie ulicy, jednak o wiele mniejsze i w
      gorszym domu. Ale nawet jesli teraz ono zyskalo na wartosci tak jak kilka lat
      temu nigdy bym nie przewidziala, to uwazam ze jakos tam bedzie tyle warte, bo
      okolica swietna i mieszka sie tu b. dobrze. (chociaz mam nadzieje, ze nigdy nie
      bede musiala go sprzedac).
      Co innego ceny mieszkan w nieciekawych dzielnicach, w molochach - naprawde
      trudno mi zrozumiec ludzi kupujacych wszystko co sie da za takie pieniadze.
    • Gość: mr. x IP: *.abhsia.telus.net 09.09.06, 20:10
      aleja roz?
    • Gość: monika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 11:21
      tez:) chociaz mialam na mysli lokalizacje jakies 15 minut spacerkiem w strone
      Wisly.
    • herox 08.09.06, 11:54
      Jeżeli teraz ceny dochodzą do 20 tys/m2 w dobrej lokalizacji, to "mieszkanko"
      50 m2 jest warte 1.000.000 zł?
      Czy tak trudno zrozumieć, że za parę lat będzie warte x.000.000 zł?
      Teraz też wydaje się dziwne kto tyle płaci za mieszkanka, a jednak nabywcy się
      znajdują.
      Kto ma kasę niech inwestuje, taniej nie będzie, a drożej na pewno tak.
    • Gość: Raf IP: *.65.rev.vline.pl 09.04.07, 17:59
      ciekawe kto za parę lat będzie kupował płytę za 1-2-3 mln zł.

      Puknij się w łepetynę.
    • jakw 26.09.06, 22:49
      Gość portalu: Flora napisał(a):

      > a po wprowadzeniu euro nastąpi skok
      > cen i dalszy liniowy wzrost.
      A dlaczego liniowy, a nie np do kwadratu?

      >Tak, tak będzie drożej niż w Monako i to już niedlugo.
      Nie będzie. Jeśli w Monako będą niższe ceny to ludzie zaczną się przeprowadzać
      do Monako.

      --

    • Gość: do Flora IP: *.chello.pl 07.04.07, 11:40
      ze tez skonczylem ta uczelnie. Skoro bedzie tak drogo to po co mieszkac w
      Polsce jak mozna teraz wszedzie zyc i pracowac?
    • tribeca 20.09.06, 20:01
      kredyty na 200 lat???
    • maciaso1 14.02.07, 10:05
      Czytam od 40 minut odpowiedzi i włos jeży mi się na głowie. Mam 22
      lata,studiuje, pracuje , niedawno się zaręczyłem...marze o własnym mieszkaniu
      ale jak czytam o wzroście stóp procentowych do 1000 albo o kredytach na 200
      lat,kiedy nie wiem nawet czy dożyje 60. Przerażająca perspektywa...ceny
      mieszkań rosną jak oszalałe,ktos napisał,że za kilka lat mieszkanie w Wawie
      będzie kosztować kilka milionów Euro...skąd na to wszystko wziąć
      pieniądze,,,faktycznie,ludzie oszaleli.
      --
      kredyt mieszkaniowy, kredyty dla firm,
    • Gość: Elvis IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 02.04.07, 14:34
      Kupuj kiedy jest tano sprzedawaj kiedy jest drogo.To prosta zasada.
      Kazdy rynek nieruchomosci pracuje podobnie.Mieszkam w usa od 11 lat.
      Ceny nieruvhomosci rosly rosly az rynek sie przepalil.Obecnie ceny ida w dol
      domy do sprzedania stoja po kilka lat.Wiele domow banki odebraly.
      W polsce bedzie podobnie.Ceny jeszcze przez kilka lat beda sztucznie papowane
      przez ludzi zarabiajacych na nieruchomosciach nastepnie bedzie krach.
      Zwyciezy ten ktory zdazy kupic tanio i sprzedac drogo.Tak naprawde to nik nigdy
      nie wie kiedy ten krach nastapi.
    • mrowka519 02.04.07, 16:27
      A po ilu latach cenowego szaleństwa w USA zaczął się krach?
      W tej chwili w Warszawie ludzie kupują 40 -50 metrowe klitki na 30 letni kredyt
      mając ratę bliską średniej krajowej.
      Za ile w Stanach można teraz kupić dom a ile wynosi średnia płaca do ręki?
      Mi się wydaje że licząc do zarobków to mamy mieszkania droższe niż w Hiszpani.
      Chcemy zmienić mieszkanie na większe ale nie po tych cenach. Jestem ciekawa
      kiedy w Polsce się rynek zmieni. Mieliśmy nawet pomysł żeby teraz sprzedać
      nasze mieszkanie i wynająć a jak stanieją to kupic większe. Jest to troche
      ryzykowne bo nie wiadomo kiedy rynek się zmieni.
    • kadi-lak 02.04.07, 17:18
      Zebralem juz raz joby za porownywanie rynku USA i PL i zapewne slusznie:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25&w=47993494&a=60133020
      Srednia cena domu w USA waha sie w granicach 220K USD.Niedawno czytalem jak
      licytowano wlascicieli domow w Detroit, domy szly ponizej ceny sredniej klasy
      samochodu ...
      Krach zaczal sie dokladnie po pieciu latch od cenowego szczytu. Wytlumaczenie
      jest proste. Banki dawaly kredyty typu 5/1 ARM, czyli 5 lat staly procent (
      niski) a po pieciu latach liczony wg. narzucanych praez FED stop. Dzis te
      pozyczki sie zmieniaja ze stalych na zmienne % i ludzie ida na bruk.
      A propos kredytow:
      Poniewaz zapytalas... w USA kredys szacowany jako 2,5 raza roczny dochod brutto
      liczy sie jako bezpieczny, 3 razy to granica ryzyka, powyzej 3 razy to rosyjska
      ruletka. Czytalem troche te fora , polscy ludzie "radza sie" czy dadza rade
      splacac kredyt rowny mmniej wiecej 10 -krotnosci swych rocznych dochodow....

      Jak zauwazyl ktos ( slusznie) porownywanie USA do PL nie ma chyba sensu.
    • Gość: Der Reisende IP: *.centertel.pl 10.04.07, 00:49
    • Gość: weronika IP: *.icpnet.pl 19.09.06, 12:35
      A ja zgadzam się z jednym: nie ma sensu kupować mieszkań na kredyt w blokach z
      wielkiej płyty, czyli tych na większości osiedli w dużych miastach. Standard
      jest fatalny, one zresztą z zalozenia były budowane na jakieś 50 lat,
      takie "tymczasowe" rozwiązanie- a więc w szczęśliwym dniu spłacenia kredytu
      może się okazać, że nie mamy gdzie mieszkać.
      Zdecydowanie lepiej jest inwestować we własny dom albo mieszkanie w nowym
      budownictwie, i to niekoniecznie w te "apartamenty" za więcej niż 16 tys za m2.
    • hektor01 19.09.06, 23:12
      A ja z uporem maniaka twierdzę, ze kluczem są grunty i wlaśnie to przemawia za
      tym, ze ceny w Wawie spadna. Porównania z Zachodem nie maja sensu bo w Wawie
      jest wybitnie duzo terenów do zabudowy. Osiedli takich jak Marina (niech Was
      nie zwiedzie nazwa -to nie jest nad rzeka!) można wybudowac w Warszawie, w
      dzielnicach centralnych, nawet kilkadziesiat. Po drugia gęstosc zabudow nowych
      osiedli (patrz Kabaty) jest niespotykana w innych krajach. W Londynie nikt nie
      chce mieszkac w budynku wyzszym niz 4piętrowy, przewazają szeregówki i domy
      jednorodzinne. Biorac pod uwage istniejaca zabudowę i pozostałe tereny wolne
      twierdzę, że w granicach Warszawy, spokojnie udałoby sie wybudować mieszkania
      dla miliona ludzi.
    • hektor01 19.09.06, 23:18
      Rynek mieszkaniowy to też rynek. Jeżeli popyt przewyzsza podaż i cena rośnieto
      coraz wiecej przedsiebiorców zachęconych zyskami wchodzi na rynek zwiekszając
      podaż danego dobra. Ograniczeniem (barierą wejścia na rynek) sa grunty. ale to
      ograniczenie krót, że rynek sie wyrówna.koterminowe wynikajace z barier
      administracyjnych. Ułatwieniem, które poniekąd równowazy tą barierę jest to, ze
      tych mieszkań nawet nie trzeba budować, żeby je sprzedać! W najblizszym czasie
      nowi developorzy zaproponują taką ilość inwestycji, że nie bedą juz w stanie
      podbijać ceny. Trwa wyscig i niestety licytacja o grunty, ale prędzej czy
      później na wielu niezabudowanych działkach powstanie tyle inwestycji
    • Gość: Flora IP: *.sds.uw.edu.pl 20.09.06, 13:07
      >w Wawie
      > jest wybitnie duzo terenów do zabudowy

      jeśli nawet to zapominasz, ze na budowe trzeba miec pozwolenie i tu zaczynaja
      sie schody...
    • Gość: mariusz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.06, 23:34
      nie wszystkim developerom sie tak spieszy
      pomarz sobie o gigantycznym wzrosie podazy
    • est-ymator 30.09.06, 14:59
      W 2001 roku oddano w Warszawie(samo miasto) 16 tys mieszkań, ceny spadały a
      mieszkania miesiącami czekały na chętnych.
      W 2003 roku oddano w Warszawie 13 tys mieszkań, ceny stały.
      W 2005 oddano w Warszawie 10 tys mieszkań.

      Nie musi być gigantycznego wzrostu podaży, aby ceny spadły, wystarczy aby:
      -kredyty stały sie zauważalnie droższe
      -wzrost gospodarczy spowolnił (oczekuje się tego w latach 2007/2008)
      -spekulanci zaczęli realizować zyski z inwestycji kupionych w 2005 roku.
      -liczba sprzedawanych nowych mieszkań osiagnęła jakieś 13-14 tysięcy.

    • Gość: klimet IP: 80.51.246.* 14.02.07, 12:16
      Całkowicie się zgadzam ludzie oszaleli płacą gigantyczną kasę za wstrętne
      slumsy. Te wszystkie porównania z krajami cywilizowanymi przecież to
      niepoważne. W Polsce rynek nieruchomości jest bardzo niedojrzały wiele
      blokowisk z czasem zostanie wyburzona i nie, dlatego, że będą się rozpadać
      tylko, dlatego, że nikt nie będzie chciał w nich mieszkać. To oczywiście proces
      i zapewne będzie trwać latami. Co do wzrostu cen to będzie postępować
      rozwarstwienie między mieszkaniami nowymi a starymi w wielkiej płycie. Trzeba
      brać pod uwagę, że Polska rozwija się, może nie w jakimś bardzo dynamicznym
      tempie ale jednak. Coraz szersze grupy mieszkańców awansują społecznie i
      ekonomicznie a to wiąże się ze zmianami w standardach mieszkaniowych. Popyt na
      mieszkania rośnie szybciej niż podaż lecz nie będzie tak wiecznie i co wtedy
      zrobią właściciele tych gierkowsko/gomułkowskich klitek jak na rynku pojawia
      się masowo mieszkania o wyższym standardzie. ( proszę nie wypisywać bzdur, że
      brak wolnych działek pod budownictwo brak planów itp. bo to problemy natury
      administracyjnej nie technicznej i wcześniej czy później zostaną rozwiązane).
    • Gość: zbuntowana IP: *.crowley.pl 14.02.07, 15:53
      Jestem z rocznika 1982. Pracuje od 3 miesiecy na umowe o prace, zarabiam 3500,
      jestem singlem. Nie mam mieszkania. I oznajmiam wszystkim, ktorzy chcieliby na
      mnie zarobic, ze mam ich w d... Mam wolny zawod, moge wyjechac na koniec swiata
      i pracowac na odleglosc przez internet (tlumaczenia, redagowanie,
      dziennikarstwo naukowe) albo w ramach sesji (jestem takze negocjatorem i
      mediatorem, moge dyzurowac dwa razy w tygodniu, nie musze dojezdzac na 8.00 do
      pracy). Nie zamierzam mieszkac w brzydkiej, brudnej Warszawie i placic milionow
      za dziuple.

      Jesli w ogole mialabym kupic mieszkanie, to predzej wyjade do Anglii i bede
      pracowac w wyuczonym zawodzie (biochemik) niz wypruwac sobie zyly na wielka
      plyte albo deweloperke, ktora za 30 lat bedzie tak samo pogardzana jak teraz
      dykta ze wzgledu na niedorobki.

      Szukajcie sobie innych jeleni, wszyscy moi znajomi mowia to samo: predzej
      Anglia niz niewolnictwo za dziuple.

    • Gość: jacek IP: *.getinsa.pl 14.02.07, 16:34
      jedz sobie, bedziesz popychlem przez pare lat
      a tu przyjda ludki ze wschodu, mniej marudza
    • Gość: aga IP: *.eranet.pl 14.02.07, 20:55
      A niby czemu ma być popychadlem? Tak mogą miec ludzie po zawodowkach albo
      studiach typu "marketing i zarzadzanie" tudziez MBA w Pcimiu Dolnym(bez obrazy).
      A "zbuntowana" wystarczy, ze skontaktuje sie z kilkoma agencjami rekrutacyjnymi
      w UK i zapewnie za kilka miesiecy bedzie sobie spokojnie pracowac w swoim
      zawodzie tamze. To naprawde nie jest problem, zwlaszcza teraz gdy firmy nie
      musza sie bawic w pozwolenia na prace itp. A zwlaszcza biochemik nie bedzie mial
      klopotow.
      To jakas chora zawisc, zwykla arogancja czy zwykle polskie chamusiowate piekielko?
    • Gość: czesiek IP: *.chello.pl 14.02.07, 21:45
      ludziki ze wschodu maja w glębokim powazaniu nasza ojczyzne. wola jechac do
      pracy w Rosji. kasa wieksza i o prace łatwiej.
    • Gość: stachu IP: *.chello.pl 15.02.07, 09:27
      ja z uporem maniaka twierdzę, ze kluczem są grunty..

      BZDURA !!

      problelem jest niedostateczna infrastruktura miast, a ztym gminy będą walczyc
      jeszcze kilka lat.
    • Gość: zbuntowana IP: *.crowley.pl 15.02.07, 10:32
      Popychadlem? Nie, moj drogi. Nie po to skonczylam najlepsza uczelnie w kraju
      zeby stac na zmywaku. Znam biegle jezyk, w tematyce mojej branzy gadam jak po
      polsku, bede pracowac jako biochemik, w laboratorium.

      Jeszcze sie zastanawiam, bo Polska to moj kraj, ale na pewno nie bede kupowac
      tu 50 m klitki za 500 000. Jeszcze mi nie odpierdzieliło.
    • Gość: jacek IP: *.getinsa.pl 15.02.07, 15:07
      odezwij sie jak wyjedziesz
      moze wtedy zrozumiesz o czym mowie
      tu jestes nikim tam tez bedziesz
    • Gość: k27 IP: *.ipgum.pl 16.02.07, 08:41
      a to jesteś bardziej bio czy chemik? :-)
      dziecko jesteś dopiero co po studiach jak piszesz i widzę, że jeszcze nie wiesz, że mało wiesz,
      musisz nadal sporo się uczyć
      a jak już stwierdzisz: tak wiele jeszcze nie wiem, nie umiem to już nie będziesz na forum pisać jakaś to wspaniała
    • Gość: Guest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.07, 09:10
      ...ale z Ciebie znawca tematu, zwłaszcza bio i chemii, buahahahaa....
    • Gość: tia IP: 205.223.239.* 04.04.07, 16:04
      Haha,
      juz czekaja na Ciebie z czerwonym dywanem w Anglii. Moze sprawdz najpierw jakie
      sa ceny nieruchomosci i jaka jest ich jakosc w Wielkiej Brytani.
    • Gość: ja IP: *.acn.waw.pl 16.02.07, 15:11
      Być może wielkie molochy nie będą miały "brania" w przyszłości, ale nie tylko
      "gomułkowskie czy gierkowskie" ale także takie jak np. budowany przez JW monster
      przy powstancow ślaskich w Warszawie (to juz wygląda jak masakra). Wielka płyta
      moze i jest feee ale wiele osób do jednego wora wrzuca domy z lat 80 budowane z
      wielkiej płyty i te w technologii ramy H. Na obecnym rynku gro deweloperów
      buduje w technologii ramy H - tanio i szybko. Więc - moloch molochowi nie równy.
    • kadi-lak 02.04.07, 15:51
      Jednej rzeczy nie rozumiem. Sa tu osoby, ktore jak kataryna powtarzaja ze
      ceny "musza sie wyrownac" z cenami europejskimi. Szperalem troche po stronach,
      kupic mieszkanie we Frankurcie lub Berlinie wychodzi znacznie taniej niz w
      Warszawie za 20 000 PLN/ m. kw. lub nawet 15 000.
      Z ciekawosci przeliczylem cene mojego mieszkania na zlotowki, chcoc to moze nie
      ma wielkiego sensu.
      15 minut do srodkowego Manhattanu , 5 minut spacerkiem do stacji expressowego
      subwayu, najlepsza dzis czesc Queensu, parki, sklepy pod nosem. Garaz w
      piwnicy.Dzielnica dyplomatow w poblizu, prywatne ulice, wszedzie zielen.
      Wyszlo mi jakies 5200 PLN za met. kw., gdzie tu do 15 000 ?
    • herox 02.04.07, 16:23
      Nie rozśmieszaj ludzi takimi porównaniami,
      co ma jakiś tam prowincjonalny Queens do stolicy europejskiego mocarstwa.
      Zresztą nie możesz przeliczać na metry tylko na mieszkania w sztukach.

      Pora się obudzić.
    • Gość: thesopranos IP: 192.193.245.* 03.04.07, 13:29
      Witam,

      widze ze na tym forum jest mnostwo spekulantow i pseudo expertow od inwestycji
      w nieruchomosci czy ekonomi. Szkoda, ze tak na prawde nie maja zadnych
      racjonalnych argumentow, tylko mowia ze w Angli jest drozej itp. i ze ceny beda
      rosly w tempie 20% rocznie. Ciekawe tylko kto to kupi - przeciez Polska to nie
      Anglia, USA, Irlandia czy Niemcy. Polska to biedny, zacofany kraj z ktorego
      ludzie wyjezdzaja i powoduja wzrost cen na zachodzie a nie w Polsce.

      Kazdy kto twierdzi, zeby kupowac teraz a nie pozniej bo bedzie drozej to zwykli
      spekulanci ktorym marza sie gigantyczne zyski i szukaja glupszych od siebie -
      kupili jakis badziew za 6 tys za metr i napedzaja zeby sprzedac za 8 tys.

      Jak ceny beda tak rosly i zmienia sie plany zagospodarowania przestrzennego i
      wystarczy ze podaz wzrosnie o 20-30% to juz bedzie punktem rownowagi.
      Inwestorzy zagraniczni juz realizuja zyski i jada do Rumuni bo Polska jest i
      tak juz drozsza nic Niemcy czy Anglia. Teraz kazda firma, nawet bez
      doswiadczenia, zaczyna sie bawic w developerke np. Gant, 7Bulls i inne
      wynalazki, w ktore ludzie na gieldzie pakuja pieniadza a oni kupuja
      przewartosciowane grunty i zatrudniaja podwykonawcow - tyle ze nie bedzie komu
      tego kupowac...

      Jeszcze jedna rzecz dot. popytu: Jezeli spojrzy sie na wyz demograficzny ktory
      teraz wlasnie kupuje nieruchomosci lub decyduje sie na wyjazd - poniekad
      slusznie bo lepiej godznie pracowac za granica niz byc niewolnikiem kredytu 50
      lat na mieszkanie 50 m2, to od razu widac ze zaraz nie bedzie komu tych
      mieszkan kupowac. Na wzrost cen poza troche zwiekszonym popytem, sklada sie
      przede wszystkim oferta kredytowa i brak ekonomicznej kulkury polakow ktorzy w
      workach zanasza pieniadze do developerow i kupuja cos co jest warte 1/3 ceny.

      www.geografia.vel.pl/map/photos/photo12.html - tu widac ze ludzie z
      rocznikow 78-82 teraz wlasnie maja ok 26-30 lat i kupja mieszkania a za rok czy
      dwa juz nie bedzie komu a opoznienie podazy spowoduje silna korekte cen i
      bankructwa malych firm developerskich oraz duze problemy bankow - o szczesciu
      komornikow i placzu ludzi nie wspomne... Duzo ludzi wyjezdza za granice i tylko
      czesc wroci - bo po co? pracowac za 1/3 i placic za mieszkanie 2 x wiecej niz
      np w Irlandii????

      Pozdrawiam wszystkich i myslcie sami a nie jeleni ktorzy narysowali sobie w
      excelu linie trendu cen w 2005/2007 roku, przeciagneli na 2020 i wyszlo im
      dziesiatki milionow euro za mieszkanie w warszawie :))))))))))

      Aha, i jak czytacie dodatki o nieruchomosciach w prasie, internecie itp. to
      pamietajcie ze to pisza ludzie ktorzy z tego zyja wiec nigdy (prawie) nikt Wam
      nie powie, zeby sie wstrzymac - tylko KUPOWAC KUPOWAC KUPOWAC bo bedzie
      drozej!!! :)))
    • kadi-lak 03.04.07, 14:35
      To logiczna analiza ale tam gdzie graja emocje logika idzie w kat...poza tym o
      nieruchomosciach najczesciej pisza "fachowo" ludzie , ktorzy te nieruchomosci
      sprzedaja. Co maja napisac? Nie kupuj dzis, bo jutor to samo kupisz spod mlotka
      za 30% wartosci?
      W USA rowniez nikt nie wierzyl, ze rynek peknie a powinni byc madrzejsi, bo tu
      te cykle przeciez sie powtarzaja od lat. I za kazdym razem ludzie wierza i
      szukaja powodow, dla ktorych "ten raz bedzie inny" .A nie jest. No i poznej
      tradycyjnie, raczka w nocniku. Tym razem gdy co trzezwiejsi ostrzegali, ze
      nigdy w historii taka liczba ludzi nie miala nieruchomosci na wlasnosc i
      naruszona jest proporcja /rent/ wlasnosc, to slyszalem teksty, ze domy kupuja
      NIELEGALNI IMIGRANCI (!!!)
    • Gość: thesopranos IP: 192.193.245.* 03.04.07, 16:07
      Wlasnie w tym problem, ze gdy pojawiaja sie takie emocje to rozsadek zostaje
      wyparty przez chec gigantycznego zysku. To sa dzieci hossy, ktore ucza sie
      inwestycji na gieldzie/nieruchomosciach w czasach gdy kazdy zarabia a nikt nie
      traci. Historia to dla nich bajki i do tego jeszcze smutne i dlatego nie
      przyjmuja do ich do wiadomosci i ciagne nuca pod nosem "UP UP UP"... a biedny,
      ciemny narod placi po 10-15 tys za mieszkanie ktore jeszcze 2 lata temu
      kosztowalo 5 tys - a to tylko dlatego bo nawet ich fryzjer mowi ze trzeba
      kupowac i inwestowac bo bedzie drozej... 15 tys potem 25 pozniej 50 i tak w
      nieskonczonosc do 1 mln eur za m2.... ale bedzie placz - zaloze sie ze czesc
      powie sobie "jak kupilem za 15 tys za m2 to nie sprzedam za 10 tys. tylko bede
      czekal... nie oddam... nie strace... bedzie sobie stalo i gnilo najwyzej" a
      pozniej po 15 latach sie okaze ze stopa zwrotu z tej ryzykownej inwestycji to 4-
      5% jak na lokacie... nie wspomne jaki bedzie placz jak stopy % poszybuja w gore
      a oni beda potrzebowali pieniedzy na swoj wlasny czynsz... wielcy inwestorzy.
    • herox 03.04.07, 16:47
      Musicie sobie zdać sprawę z tego, że jesteśmy wielkim krajem w UE.
      Dlaczego stolica tak wielkiego i ważnego kraju ma mieć ceny niższe niż inne
      ważne stolice?
      Jak dobijemy do cen Londynu i Paryża to możemy zacząć dyskutować o jakiejś
      stabilizacji.
      Ludzie mają dużo kasy, kredyty są taniutkie, więc pa, pa do następnego
      przystanku czyli 24 tys. zł/m2 jako ceny średniej.

      Ludzie, inwestujcie i nie słuchajcie "dzieci bessy", które kiedyś dużo straciły
      na jakiś inwestycjach i teraz boją się wszystkiego. Te osoby tak patrzą i
      patrzą i widzą, że inni zarobili kupę kasy a oni nic.
      Spieszcie się bo pociąg ucieka.
    • Gość: thesopranos IP: 192.193.245.* 03.04.07, 17:17
      Zanim porownasz Polske do Angli czy Niemiec to policz sobie ile ludzie
      zarabiaja i dopiero zobaczysz jak ceny w Polsce sa wygorowane.
      Moze przyklad:

      Londyn: srednia pensja 2 tys funtow a koszt utrzymania 1 tys funtow - zostaje 1
      tys GBP na oszczednosci.
      Warszawa: srednia pensja 2,5 tys pln a koszt utrzymania to 1,5 tys PLN -
      zostaje 1 tys na oszczednosci.

      A teraz powiedz ile kosztuje m2 mieszkania w Warszawie a ile w Londynie -
      podpowiem:

      Londyn - 15 tys pln czyli za 1 miesiac oszczednosci mozna kupic 0,4 m2
      Warszawa - 8 tys pln czyli za 1 miesiac oszczednosci mozna kupic 0,125 m2

      To moze tyle jezeli chodzi o cene mieszkan i potencjalny rynek zbytu. Pamietaj
      ze ok 40% mieszkan kupuja fundusze, spekulanci i bogaci polacy wiec nie jest to
      rzeczywisty/docelowy rynek zbytu a SPEKULACYJNY kapital.

      > Dlaczego stolica tak wielkiego i ważnego kraju ma mieć ceny niższe niż inne
      > ważne stolice?
      Moze dlatego ze nie jestesmy tak wazni jak Ci sie wydaje??? a moze dlatego ze
      ludzie z Warszawy/Polski wyjezdzaja do Anglii/Irlandii/Niemiec/Wloch a nie
      odwrotnie??? moze dlatego ze zagraniczny kapital inwestuje tylko na rynku
      finansowym (banki) i nieruchomosci (fundusze inwestycyjne) a nie
      dlugoterminowo??? A moze dlatego ze nasz kraj kojarzy sie z kosciolkowym
      zasciankiem a nie miejscem do budowania central finansowych jak
      Londyn/Berlin??? moze dlatego ze nasza stolica ma 1 linie metra i 5 mostow a
      infrastruktura przypomina Bangladesz??? Moze dlatego ze powinnismy rozwijac sie
      w tempie 10% rocznie a nie 5% biorac pod uwage mozliwosci wzrostu (nawet
      Estonia nas przegonila)

      Pewnie nie wiesz ale jest takie cos jak prawo Okuna ktore mowi ze Prawo każdy
      punkt % bezrobocia powyżej naturalnej stopy bezrobocia powiększa lukę PKB o 3%.
      Jezeli bezrobocie spadlo o ok 3 punkty procentowe to powinnismy miec wzrost ok
      9% a mamy teraz tylko ok 7%. Polowa z tych 7% jest spowodowana zwiekszonym
      popytem wewnetrznym a nie inwestycjami. Nasza gospodarka ma gliniane nogi wbrew
      temu co mowia politycy. Nieruchomosci i GPW to jeden wielki balon ktory juz
      dawno zdyskontowal zyski na 2-3 lata na przod. Jak ktos chce inwestowac to
      tylko spekulacyjnie bo fundamentow to tutaj zadnych nie ma....


      > Jak dobijemy do cen Londynu i Paryża to możemy zacząć dyskutować o jakiejś
      > stabilizacji.
      jak dobijemy to wynagrodzen takich jak w Londynie czy Paryzu to wtedy mozemy
      zaczac dyskusje nt. porownania cen mieszkan

      Argument ze UE to jedna wioska i wszystko sie wyrowna to czysta fikcja a jak
      nie widzisz roznic to polecam lekture dot. PKB per capita. Ciekawe dlaczego
      ceny chleba, mleka, miesa nie leca w kosmos jak ceny nieruchomosci skoro to
      taka globalna wioska.

      >>Spieszcie się bo pociąg ucieka.
      jest takie powiedzenie, ze jak nawet Twoj fryzjer mowi Ci jakie akcje kupowac,
      bo wszyscy kupuja to najwyzszy czas zeby zrealizowac zyski i patrzec jak ten
      pociag pedzi w strone urwiska... pazernosc to zly doradca a chytry zawsze dwa
      razy traci...
    • Gość: wujek IP: 213.152.230.* 03.04.07, 17:40
      thesopranos, nie daj sie wcignac w dyskusje z tym czubkiem bo on tylko
      podjudza, klepie bzdury na kazdym forum. To jest internetowy "ekspert" do spraw
      nieruchomosci, tak mowi jego mama.
    • Gość: thesopranos IP: 192.193.245.* 03.04.07, 17:46
      :) nie sposob tego zauwazyc szczegolnie jak porownuje ceny Londynu do
      Warszawy :)))
    • furtonus5 03.04.07, 17:42
      Jak dobijemy do Paryza, Londynu?
      A jeszcze nie dodilismy?! Przygladales sie cenom mieszkan w tych krajach? Oj,
      chyba nie......
      A teraz tak: Tani kredyt to woda an mlyn "inwestycyjnego" idioty. ( Inwestycje
      w cudzyslowiu, bo kupno domu ani mieszkania to nie jest tak naprawde
      inwestuycja, wstyd tak w ogole to nazywac) .
      Teraz zarobki- to one powinny byc brane pod uwage przy szacowaniu tego, czy
      ceny mieszkan sa nadmiernie rozbuchane czy nie a nie "tani kredyt".
      Masz na pewno lepsze pojecie niz ja: Jakie sa proporcje zarobki PL- Zarobki
      UK , cana m. kw PL- cena m kw UK ?
      Dzis patrzylem na Manhattan ponownie, stopa kwadratowa kosztuje dzis srednio
      1017 dolarow. To w najdrozszym rejonie swiata albo w jednym z najdrozszych ,
      aha i ceny sa to dzis nadal wg ekspertow, wygorowane, gdyz naplynela na rynek
      fala swiezej kasy- bonusy z Wall Street za 2006.
      1 metr kwadratowy to jest 1.2 yarda kwadratowego. 1 yard kwadratowy to 10 stop
      kwadratowych, czyli 1 m. kw to oklo 8.3 yarda kw. Wychodzi ze jeden metr
      mieszkania w najlepszej lokalizacji najbogatszego ( bylo nie bylo...) krajju
      swiata to okolo 24 000 zlotych......reszte sam sobie dospiewaj.
    • Gość: A IP: 205.223.239.* 04.04.07, 16:27
      Jakos nie widze, aby Polska dobila do cen Londynu :-) Mieszkam w Londynie i wiem
      jakie sa ceny i wiem, ile czasu trzeba zbierac na 5-10% wartosci nieruchomosci
      na tzw. depozyt.

      Ostatnio ogladane mieszkania w 6 strefie Londynu, cena za metr 2900 funtow.
      Mieszkanie 78m2. To bylo chyba najtansze nowe osiedle jakie znalazlam na terenie
      Londynu. Ceny mieszkan blizej centrum sa duzo wyzsze, np dwukrotnie.

      Nawiazujac do zarobkow 2 tys funtow netto miesiecznie - jak ktos tyle zarabia,
      to raczej bardzo rzadko odklada polowe ;)
    • Gość: thesopranos IP: 192.193.245.* 04.04.07, 16:55
      a jaka jest aktualnie srednia pensja w Londynie? i ile potrzeba na miesieczne
      utrzymanie?

      mam znajomych w Londynie ktorzy zarabiaja ok 2 tys GBP i udaje im sie odlozyc
      ok 1 tys - ale fakt ze zyja skromnie - podobnie im sie zylo w Polsce tylko ze
      nie mogli praktycznie nic odlozyc.
    • Gość: A IP: 205.223.239.* 05.04.07, 10:43
      Srednia pensja w Londynie, wedlug roznych zrodel wynosi od 34K funtow rocznie do
      44K funtow rocznie, czyli netto od 2062 do 2600 funtow netto miesiecznie na
      reke. Trzeba jednak wziac pod uwage, ze taka srednia jest bardzo zawyzona przez
      pracownikow firm finansowych. Z jednej strony jest grupa ludzi zarabiajaca
      miliony rocznie, z drugiej Ci, ktorzy pracuja za minimalna stawke.

      To ile potrzeba na utrzymanie to znowu nie jest jednoznaczna sprawa, bo jednym
      wystarczy bardzo malo, np Twoim znajomym, a inni wydadza pare tysiecy miesiecy
      na wynajem mieszkania/domu. Ceny mieszkan zaleza tez od dzielnicy, jej prestizu,
      bezpieczenstwa. Np dzielnica polozona stosunkowo daleko od centrum, albo
      miasteczko pod Londynem, moze byc duzo drozsza niz centrum. W Warszawie nie ma
      az takiego zroznicowania.

      Ja bym nie potrafila odlozyc polowy pensji z lacznych zarobkow 2tys, ale to
      tylko ja. Wszystko zalezy od priorytetow i celow zyciowych. Bardzo malo osob
      jest w stanie odlozyc taka czesc zarobkow i jak kazdy to podkresla, w Londynie
      trudno sie oszczedza.

      Trudno jest porownywac ceny mieszkan w Londynie i UK do cen mieszkan w Polsce.
      Warszawa nie jest np stolica finansowa i nie ma takich problemow mieszkaniowych
      jak Londyn. Druga sprawa, ze ziemia w Wielkiej Brytani jest bardzo droga i to
      determinuje wysokie ceny mieszkan.

    • Gość: thesopranos IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.07, 22:27
      moim znajomym jakos udaje sie odlozyc ale oni wynajmuja mieszkanie w kilka osob
      i nie wydaja za duzo na balety po knajpach bo balowali w warszawie jak mieli lat
      "nascie" a tam pojechali zarabiac - to zaradne i pracowite chlopaki wiec czasem
      potrafia i 2 tys odlozyc miesiecznie,,,

      ps. mowia ze na balety nie wydaja bo angielki sa obrzydliwie tluste, blade,
      piegowate i namietnosci maja w sobie tyle co pusta lodowka wiec nie ma nawet na
      kim oka zawiesic... co akurat prawda, bo w Anglii to chyba tylko "emigrantki" sa
      ladne...
    • Gość: A IP: *.189.18.194.griffin.managedbroadband.co.uk 07.04.07, 23:20
      I to wlasnie wyjasnia sprawe: wynajmuja w kilku i oszczedzaja. Natomiast ktos
      kto zarabia 2K miesiecznie i chce zyc samodzielnie, ma inna strukture wydatkow.
      Jak pisalam, kwestia priorytetow.
    • kadi-lak 04.04.07, 21:14
      No to sie przeciez zgadza....16 000 PLN za metr kw. za tyle nie kupisz rowniez
      nowego mieszkania w centrum Warszawy przeciez.Dysproporcje w zarobkach pomine
      grzecznie milczeniem. Milion Polakow nie opuscil przeciez ojczyzny dla lepszej
      pogody, prawda ?
    • Gość: A IP: 205.223.239.* 05.04.07, 10:54
      2900 funtow za metr na tzw. "zadupiu" w Londynie, w nienajlepszej dzielnicy,
      skad dojazd do centrum kosztuje ponad 150 funtow miesiecznie i zajmuje
      odpowiednio duzo czasu.
      Nie ma tego co porownywac do "zadupia" w Warszawie. Jakos nie widzialam mieszkan
      po 16tysiecy zlotych za metr w miejscu gdzie np w ciagu ostatnich kilku lat
      zbudowano duzo mieszkan i nie ma zadnej infrastruktury.

      Porownywanie z kolei 6 strefy Londynu z centrum Warszawy tez nie jest dobrym
      pomyslem. Takze, jeszcze Polsce daleko do cen Londynskich (moze poza
      apartamentami w wyjatkowo prestizowych miejscach, ale tez nie bardzo).

    • Gość: thesopranos IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.07, 22:18
      tylko powiedz ile sie zarabia w londynie a ile w warszawie???
    • Gość: A IP: *.189.18.194.griffin.managedbroadband.co.uk 07.04.07, 23:21
      To juz chyba inna kwestia. Sama jestem ciekawa kto kupuje te mieszkania w
      Warszawie, ktore schodza jak cieple buleczki :-)
    • Gość: thesopranos IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.07, 23:42
      i tu pojawia sie problem bo juz nie schodza :)

      o ironio wiekszosc mieszkan w warszawie i wroclawiu kupili anglicy :))))
    • morfinka_12 08.04.07, 00:48
      O ironio, większość z 14 % oficjalnie bezrobotnych ma pracę, a ty powołujesz
      się na statystyki czy na swoje domniemania i odczucia?, ty nie wiesz o czym
      piszesz.
      Mam kilkanaście znajomych osób w Wawie, i... o dziwo większość z nich zakupiła
      mieszkanie w stolicy w minionym roku. oczywiście że angole kupują mieskzania,
      ale pokusić się o stwierdzenie że większość to spore wyzwanie. Dla takich jak
      ty jest miejsce w więzieniach (thesopranos przyznał to w innym wątku), a nie na
      forach żeby obwieszczać światu swoje genialne myśli i polot. masz przeje..ne
      jak pracujesz w banku i nie masz swojego lokum., To strasznie źle świadczy o
      Tobie. Widać że złodziejstwo nie do końca popłaca...

      A osobiście życzę ci aby każdy z Twoich
      kontrachentów/współpracowników/kooperantów okradł Cię - tak jak ty mówisz że
      okradasz innnych

      sajonara

      --
      Bądźmy realistami!Domagajmy się rzeczy niemożliwych do spełnienia!
    • Gość: Marcin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.07, 00:51
      > o ironio wiekszosc mieszkan w warszawie i wroclawiu kupili anglicy :))))

      Zakup mieszkań w celach spekulacyjnych według różnych szacunków stanowi ok. 20%
      całkowitej sprzedaży mieszkań. Tak więc to nie jest tak, że prawie wszystko
      wykupują bogatsi zachodnioeuropejczycy, aczkolwiek i tak te 20% jest wartością
      bardzo dużą i może wywołać załamanie rynku w przypadku, gdyby nagle wszyscy
      wrzucili mieszkania na rynek:) Pomimo tego wszystkie co tu na forum się mówi o
      cenach i o kończącej się zdolności kredytowej, jest to oczywiście prawdą, ale
      dużo ludzi naprawdę nadal stać na mieszkanie i są gotowi kupować bo obecnych
      średnich cenach. Widzę to chociażby w swoim środowisku.
    • Gość: thesopranos IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.07, 21:36
      > Zakup mieszkań w celach spekulacyjnych według różnych szacunków stanowi ok. 20%
      > całkowitej sprzedaży mieszkań
      zgadza sie, tylko ze te 20% mieszkan to z reguly te po 8-12 tys a pozostale
      ktora kupuja polacy sa z reguly w gorszych lokalizacjach np. pruszkow (tutaj tez
      ju ponoc chca 8 tys :), bialoleka, tarchomin, otwock, itp

      > bardzo dużą i może wywołać załamanie rynku w przypadku, gdyby nagle wszyscy
      > wrzucili mieszkania na rynek:)
      dokladnie, bo w hiszpani tak sie wydazylo - mimo ze tam duzo mieszkan bylo
      kupionych przez anglikow ktorzy czesto na emeryture przeprowadzaja sie w cieple,
      cywilizowane miejsca.

      > cenach i o kończącej się zdolności kredytowej, jest to oczywiście prawdą, ale
      > dużo ludzi naprawdę nadal stać na mieszkanie i są gotowi kupować bo obecnych
      > średnich cenach. Widzę to chociażby w swoim środowisku.
      zgadzam sie w 100% - u siebie widze to samo. mimo ze ceny sa abstrakcyjnie
      wysoko to mimo to ludzie zadluzaja sie nawet na 40 lat i kwoty bliskie
      szalenstwu. W polsce wlasne mieszkanie jest czesto jedynym celem na cale zycie -
      ludzie nie mysla ile beda musieli placic za edukacje wlasnych dzieci ktore teraz
      maja np 5 lat, nie mysla o zwiedzaniu swiata, domku w gorach, pieniadzach na
      emeryture itp. Sa gotowi poswiecic to wszystko w zamian za wlasne M3 nawet
      jezeli to bedzie ich jedynym dorobkiem i dlatego developerzy moga miec 200-300%
      teraz marz. Swietna kampanie robia firmy budowlane, developerzy, agenci ds
      nieruchomosci i banki - wszedzie gdzie nie otworzysz gazety, internetu itp
      czytasz ze ceny siegna poziom... z londynu :) ciekawe dlaczego londynu? ja
      podobienstw nie widze :)
    • Gość: A IP: 149.254.192.* 10.04.07, 11:12
      Porownuja ceny do Londynu, by podkreslic ich wysokosc i fakt, ze wartosc mieszkan jest zawyzona. To jedyne podobienstwo jakie tu widze.
    • Gość: siwy IP: *.chello.pl 03.04.07, 21:02
      Ponad 3 mln usd. Pieniądze, za które można kupic willę nad morzem śródziemnym
      lub 900 m2 na mokotowie (bez mediów). Niech ktoś mi powie, że jest to oferta
      wystawiona przez zdrowego psychicznie sprzedającego dla zdrowego umysłowo
      kupujacego.
      oferty.gazetadom.pl/rynek_wtorny_grunty/grunt/681-22553623
    • Gość: Mokotów forever IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 21:05
      Ale Moktotów jest tylko jeden...
    • Gość: kasia IP: *.aster.pl 03.04.07, 21:38
      to jest chyba najdrozszy kawalek ziemi o jakim slyszlam. jest jakis telefon do
      agencji w pisaecznie to jutro soie zadzwonie potwierdzic to bo oczom nie
      wierze. ktos chyba na umysl upadl albo im sie troche zera pomylily. Moze to
      powinno byc 920 tys ale tez trudno uwierzyc ze taki skrawek za milion.
    • Gość: stach IP: *.chello.pl 03.04.07, 23:20
      thesopranos - masz jakieś osiągnięcia na polu zbijania cen krzykiem ????
      Nie przeglądasz ogłoszeń debilu ?

      Jakoś się Twoje kretyńskie teorie nie potwierdzają ???

      Pokrzycz, powściekaj się palańcie to na pewno ceny polecą na ryj.

      Ale ma dla Ciebei info/:

      Jedyna bańka jaka pęknie to Twój syfiasty łeb - jak nie przymkniesz ryja.

      pozdro.
      Udanych zakupów.
    • Gość: thesopranos IP: 192.193.245.* 04.04.07, 10:21
      kolejny imbecyl bez argumentow :))))

      chyba jestes drogi "Strachu" jednym z tych co kupuja akcje 7Bulls i jednoczenie
      kupia od nich mieszkanie za 3 krotna ich wartosc albo bezposrednio albo przez
      fundusz inwestujacy w nieruchomosci :))))

      Ciesze sie ze moja wiadomosc zbudzila w tobie tyle emocji mimo ze jej nie
      rozumiesz prawdopodobnie cie to przeraza bo nie ogarniasz tego co sie dzieje :)

      pzdr serdecznie... strach ma wielkie oczy :) a ty podskakujesz pelny
      niepewnosci niczym malutki kundelek ujadajacy na wielkiego owczarka
      kaukaskiego :)
    • Gość: :))))))) IP: *.abhsia.telus.net 08.04.07, 06:22
      jestes jak drqacy jape kundelek w ktorego jedynym atutem jest towarzystwo
      owczarka kaukaskiego.
      wez jednak pod uwage ze to nie ty jestes owczarkiem.
      a co do rynku nieruchomosci...
      nie masz o nim pojecia a w dodatku masz mentalnosc drobnej mendy ze stadionu.
    • Gość: thesopranos IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.07, 21:24
      > wez jednak pod uwage ze to nie ty jestes owczarkiem.
      w naszym przypadku "owczarkiem" jest ekonomia zarowno w wydaniu makro jak i
      mikro a nie ty czy ja

      > nie masz o nim pojecia a w dodatku masz mentalnosc drobnej mendy ze stadionu.
      dziekuje za ten glos w naszej dyskusji - a teraz prosze powiedz z ktorym to moim
      argumentem sie nie zgadzasz? przekonaj mnie - nie jestem nieomylny!
    • Gość: wujek IP: 84.13.173.* 04.04.07, 00:38
      Mokotow jeden a kretynow duzo ... w Polsce. Glupi kraj, glupie ludzie.
    • Gość: Marcin IP: 213.17.216.* 04.04.07, 01:43
      a ty za to jestes mądry...kretynie.
    • Gość: thesopranos IP: 192.193.245.* 04.04.07, 10:41
      moze tam jest jakies zloto zakopane albo ropa jest????

      najdrozszy kawalek ziemi na swiecie jest w Polsce!!! :)
    • Gość: doker IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 11:15
      ziemia w Polsce jest taka droga, bo wiecie kto po niej stąpał...
    • Gość: thesopranos IP: 192.193.245.* 04.04.07, 12:41
      przeciez to jest artykul sponsorowany przez CEE Property Group
      (www.ceeproperty.pl/) ktora zyje z inwestycji i zajmuje sie
      posrednictwem i doradztwem wiec czego sie spodziewac...

      Ja nie twierdze, ze ceny w niektorych miastach, szczegolnie tych gdzie bumu
      jeszcze nie bylo, nie beda sie zmienialy. W centrum miast zawsze bedzie tylko
      drozej bo gruntow nie ma. Pamietaj ze oni podaja ceny srednie ktore sa zawyzane
      przez wartosci skrajne np. apartamentowcow po 25 tys za m2 ktore kupuja
      fundusze pod wynajem.

      Dobrym wskaznikiem oceny rozwoju rynku nieruchomosci jest zapotrzebowanie na
      kredyty w bankach. Jezeli zapotrzebowanie spada to i chetnych na zakupy nie ma.
      A to ze inwestor chce 10 tys za m2 to dlatego bo wie ze glupi sie znajda - poza
      tym jak zaplacili za grunt 5 tys PLN za m2 to przeciez musza to na kogos
      przerzucic

      Czytajcie dane GUS i innych niezaleznych analitykow a nie tych ktorzy z tego
      zyja. Jak pojdziesz do biura nieruchomosci to powiedza ze jutro bedzie 50%
      drozej zebys dal im dzis zarobic.

      pzdr
    • Gość: majkel IP: *.unknown.be.uu.net 04.04.07, 12:49
      ? Analitycy z CEE Property Group odpowiedzi na to pytanie postanowili poszukać
      w... Londynie.
      stolicy Wielkiej Brytanii ustabilizowała się relacja średnich zarobków do ceny
      m kw. Ten tzw. wskaźnik siły nabywczej wynosi od trzech lat ok. 0,33-0,35.


      kolejny sponsorowany artykulik

      "Analitycy z CEE Property Group " bardzo naduzyte slowo analitycy
      i nie ma ani slowa dlaczego do porownan wybrali najdrozy w europie londyn
      czy na podstawie sily i znaczenia obu miast london wawa na podstawie ilosci
      ludzi przyjezdzajcych do tych miast
      czy tylko zeby pokazac ze jeszcze moze rosnac rosnac i tak dalej
      jak juz takie wstrzyki zapodaja to juz koniec raczej blizej niz dalej


    • Gość: facio IP: 213.152.230.* 05.04.07, 11:48
      Napewno ludzie poszaleli. Wystarczy spojzec na ceny domow lub dzilek w
      agencjach; domy na dalekim Ursynowie to koszt 1-2 miliony dolarow, duza dzialka
      w Piasecznie jest za cene 20 milionow dolarow. Prosze ustawic sie w kolejce!
    • Gość: mhm<hmmm> IP: *.autocom.pl 07.04.07, 15:56
      <a
      href="biznes.onet.pl/0,1514229,wiadomosci.html">biznes.onet.pl/0,1514229,wiadomo
      sci.html</a>

      Czyli duzych wzrostow na razie byc nie powinno w Krakowie bez wzrostow
      wynagrodzenia w miescie?

    • Gość: abanet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 12:09
      Polecam sklep internetowy abanet zajmujący się sprzedażą lamp.
    • raffus 11.04.07, 22:41
      Myślałem, że mieszkania reklamujesz

      > Polecam sklep internetowy abanet zajmujący się sprzedażą lamp.
      ------------------
      Myślisz ? Więc czytasz !
      www.zlotemysli.pl/ciekaweebooki.php

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka