Od trzech lat obserwujemy na rynku lokalowym prawdziwą gorączkę. Nikogo już nie dziwią wzrosty cen, ale nikt też nie wróży rychłego przegrzania sytuacji. Boom mieszkaniowy jednak trwa, a prognozy nie świadczą, by miał szybko minąć
ogólnie jestem za budową domu, szczególnie w sytuacji np. rodziny z dwójką
dzieci, której przydałoby się mieszkanie co najmniej 4-pok., czyli nawet w
wielkiej płycie koszt. ok. 350 tys. w stolicy...
natomiast problem w tym, że dom sam się nie zbuduje, i nikt przy zdrowych
zmyslach nie zostawi ekipy budowlanej samej na działce na wiele tygodni.
a jeżeli ktoś ma zdolność kredytową np. na 500 tys. (zakładam, że nie dysponuje
gotówką) to zazwyczaj oznacza, że dobrze zarabia, a jeżeli dobrze zarabia to
pewnie dużo pracuje, a wychodząc z pracy np. o 19.00 trochę ciężko może być
jechać jeszcze na budowę, szczególnie posiadając ewentualnie wspomniają wyżej
rodzinę i dwoje dzieci, które pewnie chciałaby czasami widywać mamusię i
tatusia.
Pewnie, można jeździć w weekendy, ale w ten sposób to ten dom będą nam budować
przez 3 lata.
to już lepszym rozwiązaniem wydaje się być kupienie segmentu gdzieś pod miastem
u developera, ceny są wciąż ok w porównaniu z mieszkaniami, pilnować nie trzeba
a jedynie można ot tak sobie pojechać i spojrzeć jak idzie budowa.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.