Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czemu Polaka nie stać na własne mieszkanie ...

    IP: *.merinet.pl 21.11.06, 23:02
    czemu Polaka nie stać na własne mieszkanie we własnym kraju ,który pracuje we
    własnym kraju i chciałby tu założyć rodzine ? czy trzeba koniecznie wyjechać
    na zachód żeby nie brać kredytu na 30lat co niekiedy jest nawet możliwe?co
    robi rząd żeby zmienić tą sytuację czy są jakieś propozycje ?może jakiś
    deweloper wypowie się na temat sytuacji w budownictwie?czy jesteśmy skazani na
    wielkie wyrzeczenia czy można normalnie żyć?a może nie jest tak źle?dziękuję
    za opinie
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Tomek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 23:13
      Polaka stać na własne mieszkanie ,tylko ciężko popracować na budowie się nie
      chce .Ja swój dom pobudowałem sam i jak się wprowadzałem to góra nie była
      wykończona.Dom budowałem z yotngu ,bo mogłem sam zrealizować budowę,dachówkę z
      żoną dźwigałem na dach i teraz mieszkam bez kredytu i bez modnych "gadżetów".Jak
      sami pracowaliśmy ,niejedni mieszkańcy osady brali nas za ruskich pracujących
      na czyjeś budowie ,i pytam się dlaczego?Czy ciężko pracować to w naszym kraju
      dalej wstyd?Do domu wprowadzić się trzeba z gotową wykafelkowaną łazienką ,bo
      tak przecież żyje się w Europie ?Do dzisiaj kominek w salonie stoi jeszcze nie
      obudowany ,ale nigdy nie brałem kredytu i hipoteka jest "czysta".Tę forme budowy
      polecam wszystkim "Polakom".
    • Gość: zaciekawiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 23:16
      a co to za technologia ten ytong? mógłbys coś więcej napisać. i czy budowa w
      tej technologii jest szybsza i tańsza od np ceglanej?
    • jop 22.11.06, 13:20
      Google'a Ci urwało?
    • Gość: ave IP: *.broker.com.pl 22.11.06, 19:04
      Tak tylko, że żeby postawić dom trzeba mieć działkę, a o ile ktoś jej nie
      odziedziczy, trzeba ją kupić i co za tym idzie wziąć kredyt. Ciekawe ile Tomek
      wydawał pieniędzy miesięcznie ( bo zakładam że budował w trybie ciągłym)
    • Gość: alexaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 10:37

      Każdego dnia niemal 1 tysiąc osób dostaje w Polsce kredyt mieszkaniowy.
      Zdolność kredytową ma niemal każdy ze stałym dochodem. Przeczytaj sobie
      www.zakup-mieszkania.pl Banki rozkładają kredyt nawet na 40 lat, a w
      ten sposób rata kredytu miesięcznie wynosi około 500 złotych. Ceny mieszkań
      rosną i to raczej się nie zmieni, ale łatwo-dostępne i tanie kredyty hipoteczne
      sprawiają, że coraz więcej osób stać na zakup mieszkania.
    • Gość: Piter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 11:08
      pewnie ze kazdego, tylko ta wizja spłacanie przez 40 lat jest jakas straszna,
      a do tego koszty które nieraz równają sie kwocie całego kredytu.
    • Gość: gosc IP: *.aster.pl 23.11.06, 11:46
      W jakim kraju kupuje się nieruchomości za gotówkę? Polska nie różni się od
      reszty cywilizowanego świata, tym ze aby kupić dom/mieszkanie bierze się kredyt.
      Za gotówkę kupują bardzo nieliczni.
    • Gość: Dodi IP: 195.136.246.* 23.11.06, 18:00
      A miałeś matmę w szkole??
      Ja wziąłem kredyt na mieszkanie 50 metrowe w wawie 1,5 roku temu.
      mieszkanie warte było 150 tyś. kredyt 120 tyś. I co z tego że na 25 lat. Jak
      teraz wartoość mieszkania za pocałowaniem w ręke 260 tyś. To 110 000 czystego
      zysku. Mieszkania mają drożeć jeszcze ok 6 lat żeby dojść do europejskich. A
      straszyli mnie "życzliwi" że się w..eś na całe życie w kredyt. A teraz gały
      mają czerwone z zazdrości bo sami by coś kupili tylko teraz to już drogo
      panie.. drogo... I będzie drożej... No chyba że te 3 miliony wybudują...
      hehehehehe
    • Gość: maruda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 11:20
      Tak tylko czy bierzesz pod uwage fakt że 40 lat to jest szmat czasu?A co będzie
      gdy w międzyczasie stracisz pracę?zachorujesz lub zdarzy się jakieś inne
      nieszczęście?W życiu nie wziął bym kredytu na tak długi okres.Ja mam to
      szczęście że budowałem się wtych lepszych czasach (za tak zwanych komuchów)dużo
      lepszych.Dzięki p.Balcerowiczowi nie mam już żadnego kredytu bo zanim go
      faktycznie otrzymałem to go musiałem oddać bo inaczej bym musiał całość
      sprzedać ażeby pokryć bankowe odsetki.Przez tego pana budowa trwała 10 lat a
      nie 2 ale przynajmniej mam gdzie mieszkać i nie wisi nademną niepewność spłaty
      kredytu
    • Gość: Majka IP: *.aster.pl 23.11.06, 11:54
      Gość portalu: maruda napisał(a):

      > Tak tylko czy bierzesz pod uwage fakt że 40 lat to jest szmat czasu?A co
      będzie
      >
      > gdy w międzyczasie stracisz pracę?zachorujesz lub zdarzy się jakieś inne
      > nieszczęście?

      dlatego ja wzięłam kredyt na 100%, a właśne środki trzymam. Gdy stracę pracę
      przez co najmniej rok (na chwilę obecną) mogę spokojnie spłacać ratę i żyć jak
      do tej pory. Przy większym oszczędzaniu, i dwa lata przeżyję bez pracy.
      A od nieszczęścia jestem ubezpieczona.
      Oczywiście, że WSZYSTKIEGO nie przewidzisz, ale gdybym wiedziała, ze się
      przewrócę, to bym się położyła. Wolę jednak iść.
    • Gość: alexaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 13:57

      Kredyt bierzesz na 40 lat - dzięki temu możesz otrzymać kwotę znacznie większą,
      bo bank uzna, że przy Twoich zarobkach bez problemu będziesz w stanie spłacać
      miesięcznie jakieś 500 złotych. W ten sposób stać cię na mieszkanie, mimo iż
      ostatnio strasznie ceny rosną. Co za problem, skoro dostajesz kredyt pół
      miliona, a rata miesięczna wynosi kilkaset złotych. Kredyt jest nisko
      oprocentowany, więc opłaca się trzymać własną gotówkę na kontach lub
      inwestować, a mieszkanie i wyposarzenie kupić z kredytu mieszkaniowego.

      Co do utraty pracy - bez obaw, banki zazwyczaj zmuszają Ciebie do wykupu
      ubezpieczenia od ryzyka utraty pracy. Jak to wygląda w praktyce - masz tutaj
      www.zakup-mieszkania.pl/kredyt-hipoteczny/kredyt-hipoteczny-wstep.html
    • Gość: ja :) IP: 83.238.13.* 23.11.06, 16:25
      Halooooo!
      Jakim cudem 500 zł. miesięcznie przez 40 lat daje pół miliona??????
      Moim zdaniem daje to 240 tyś zł. pod warunkiem, że kredyt nie jest
      oprocetowany :)

      Jeżeli ktoś ma do sprzedania mieszkanie w Warszawie za 240 tyś zł. ( no i ma
      ono choć odrobinę większy metraż niż 25 m2.) to kupuję już dziś.
    • ppo 23.11.06, 17:45
      Faktycznie. Ta rata musiałaby wynosić conajmniej 1500/m-c (1000 kapitał 500
      odsetki). To oczywiście wyliczenia na dzień dzisiejszy, bo dywagacje na temat
      wartości pieniądza za 40 lat przypominają wróżenie z fusów :) Pamiętacie stare
      miliony? To kiedyś (20 lat temu) też były prawdziwe miliony (w znaczeniu kupa
      forsy). A potem hiperinflacja i... kto wziął kredyt, ten skakał z radości! A
      kto całe życie oszczędzał- poszedł z torbami.
      P.S. Za 240 tyś kupisz ładne 2 pokoje na dalekim Tarchominie. Ale musi ci
      jeszcze na samochód zostać. Najlepiej jakiś dobry, bo będziesz w nim spędzał
      parę godzin dziennie, zanim atrakcyjny Kazimierz nie wybuduje dziesiątej linii
      metra :D
      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • djbunio 22.11.06, 20:31
      Gość portalu: zaciekawiony napisał(a):

      > a co to za technologia ten ytong? mógłbys coś więcej napisać. i czy budowa w
      > tej technologii jest szybsza i tańsza od np ceglanej?

      Nie znam się na tym, ale na tej stronce możesz poczytać: www.xella20cm.pl
    • amatil 22.11.06, 17:30
      Bo większość Polaków pracuje na etacie, a nie da się domu wybudować wieczorami
      ani w weekendy.
      --
      amatil.blox.pl
    • Gość: Pinia IP: *.wislaNET.pl 22.11.06, 18:51
      nie wypowiadaj sie za wszystkich.... Jestem Polką i nie stac mnie na swoje
      mieszkanie... i nigdy nie bedzie stac.
    • Gość: budowl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.06, 18:59
      Gratuluję i popieram. Także sam buduję swój dom.
    • Gość: lol IP: *.acn.waw.pl 22.11.06, 19:27
      Gratuluje odwagi i inwencji, ale zawsze jest ale. A tym ale sa koszmary
      budownictwa polskiej wsi, samoroby i straszace dzieci, nieotynkowane lub z papa
      na dachu chalupy. Jest po prostu piekielnie brzydko. Mimo wszystko sam bym
      budowal gdybym mial dzialke, niestety musialbym wziac na nia kredyt i splacac 30
      lat.
    • Gość: anonim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 20:53

      > Gratuluje odwagi i inwencji, ale zawsze jest ale. A tym ale sa koszmary
      > budownictwa polskiej wsi, samoroby i straszace dzieci, nieotynkowane lub z
      papa
      > na dachu chalupy. Jest po prostu piekielnie brzydko. Mimo wszystko sam bym
      > budowal gdybym mial dzialke, niestety musialbym wziac na nia kredyt i splacac
      3
      > 0
      > lat.


      A gdzie byles jak dzialki kosztowaly 2000 zl?
    • Gość: komnen3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 22:10
      Nie wiem, gdzie on byl, ale ja bylem chyba w podstawowce
    • Gość: Dorosły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 22:18
      Bardzo lubię, jak dzieci wypowiadają się o ekonomii. I wogóle o czymkolwiek :/
      Jak ja byłem w podstawówce, to się jeszcze na stare miliony liczyło.
    • Gość: ja IP: 217.96.2.* 23.11.06, 12:00
      co z agłupie pytanie zadajesz?
      jak ktos teraz ma około 25 - 30 lat i mysli o własnym domu to niby jak miał
      kupic działke i o niej mysleć wtedy gdy one były tanie i kosztowały - jak
      napsiałes 2 tys zł? idiota jestes chyba. bo tak czlowiek miał wtedy właśnie
      około naście lat ijesli ropdzice mu tej dizłąki nie sprezentowali to prostym
      sposobem - iż nie był świadom - jej nie kupił
      co za ludzie pisza na tych forach!!! gdzie wyobraźnia !!!!?
    • Gość: kupiłem IP: 212.160.148.* 23.11.06, 15:22
      kredyt brałem 3 lata temu na 30 lat. Aktualnie spłacam po 350 zł.
      Stać mnie jeszcze było na urządzenie tego mieszkania.
      1 metr spłacam przez 1 rok.
      Jestem szczęśliwy.
    • Gość: Antek IP: *.autocom.pl 22.11.06, 20:05
      Panie Tomku wszystko fajnie ja też mozna powiedzieć "nikomu nie dałem zarobić lecz jest kilka ważnych punktów do spełnienia by stać się posiadaczem wymarzonego domu.W Polsce zarobki na poziomie 2500pln nie pozwalają na rozwinięcie skrzydeł a koszt 1m.kw. domu w szczędnej technologii i przy dużym wkładzie własnym to ok.1500-2000pln.a gdzie działka, koszt mediów to wszystko bije w cenę i ostatnia rzecz nie wszyscy są fachowcamiod wszystkiego
      Pozdrawiam Antek
    • Gość: anonim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 20:51
      W swiecie ludzie biora kredyty na zakup nieruchomosci i nie ma w tym nic
      wstydliwego ani zdroznego. Splacaja tak dlugo jak chca 15,20,25 czy nawet 30
      lat. Problem jest w tym, Polacy maja mentalna bariere. W Polsce "bedzie ciagal
      cegly na gore" przez 20 lat i bedzie sie sam budowal aby uniknac kredytu. Kiedy
      juz skonczy niby budowe, mieszka przez nastepne 10 lat i wykancza to "cudo".
      Potem w nim umiera. Tak to wyglada w Polsce. Amen
    • stworzenje 23.11.06, 07:57
      tak i wyniszcza sie sam fizycznie i jeszcze zone-kobietę!!
    • Gość: !!! IP: *.nat.renicom.pl 23.11.06, 09:18
      ...a wyniszczać żonę-mężczyznę to ładnie?
    • Gość: krzysztof IP: 217.153.88.* 23.11.06, 09:44
      Niestety jest to prawda. Bez srodków finansowych można budować się całe zycie -
      ale chyba nie o to chodzi. Budowa własnego domu nie może polegać wyłacznie na
      własnej inwencji twórczej. Naszym problemem jest realnie niska wartość naszych
      dochodów w stosunku do dochodów osiaganych w krajach rozwiniętych. Przy takim
      poziomie dochodów w wielu przypadkach kredyt hipoteczny nic nie daje staje się
      ciężarem często nie do spłacenia. Banki chętnie udzielaja kredytów bo mają
      nadpłynność finansową i na kredytach zarabiają, nic ich nie obchodzi czy
      będziesz miał z czego spłacić. W skrajnym przypadku zlicytują twój dom.
      Reasumując - dopuki będziemy tak mało zarabiać to nie będzie nas stać na własny
      dom. A ci nieliczni szczęśliwcy którym ktoś podarował dziakę budowlaną muszą
      liczyć tylko na swoje siły i praktycznie budować się latami w tak zwanym
      systemie gospodarczym - to jedyny sposób by nie wpaść w niespłacalne długi. I
      głównie nie chodzi w tym wszystkim o polską mentalność ( strach przed długiem)
      lecz o realną możliwość zaciągnięcia kredytu budowy domu i spłacenia go bez
      zarżnięcia siebie i rodziny.
    • Gość: ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 15:57
      pięknie powiedziane :)
    • Gość: spin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.06, 23:11
      Nie za bardzo rozumiem, czemu ludzie mają budować własne domy własnymi rekami?
      Chciałbyś, żeby operował cie chirurg, który popołudniami stawia sobie chałupę?
      Albo dzieci uczył nauczyciel, który latami zajmuje sie tylko kupowaniem
      materiałów i praca na budowie? Bo ja nie za bardzo
    • Gość: szok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 02:53
      wiesz co, ja mam takich sąsiadów, dokładnie po 15 latach mają pietro dopiego
      ukończone, 3 rzedy cegieł na rok stawiali ...
      Jak tam ma wyglądac PL budownictwo, to lepiej jechac za granice juz.

      pzdr
      skocz.pl/szok/
    • Gość: ssss IP: *.dint.wroc.pl 23.11.06, 09:37
      i naprawdę uważasz że tak właśnie powinno być? na plecach cegly taszczyć, żeby
      potem żyć pozbawimym "modnych" gadżetów?
      i że faktycznie ludzie na "zachyodzie" właśnie w ten sposób funkcjonują?
      (działkę budowlaną miałeś gratis? - to tak na marginesie)
      i naprawdę myślisz, że to jest w porządku?
      a dlaczego nie moze być tak, że stać nas na to, żeby zapłacić komuś (dać pracę),
      żeby taszczył te cegły zamiast nas? tak to funkcjonuje normalnie na swiecie i
      tak powinno byc. dlaczego nie wprowadzić się do gotowego domu tylko zyć "na
      budowie" przerabiałam cos takiego i wiem, ze nie jest to takie fajne. i nie
      musisz obrażać nieraz ciezko pracujących ludzi, próbujących zarobić na dom czy
      mieszkanie - że im się nie chce.
      fakt!
      nie chce mi się dzwigac cegieł! uważasz że powinnam się wstydzić?
      nie leżę na kanapie "do góry brzuchem" i nie przebimbuję całych dni. pracuję!
      ale nie po to pracuję, żeby potem w ramach "relaksu zapierdzielać z Ytongiem na
      plecach.
      i byłoby miło gdyby Tych wszystykich polaków, którzy tak jak ja pracują zawodowo
      stać było na to, zeby mieszkając tutaj mogli ZLECIć (czy to taka hańba?!) komuś
      budowę swojego domu. Bo dlaczego nie?!
    • Gość: greg IP: *.r-212.178.64.atwork.nl 23.11.06, 11:23
      tak zgadzam sie - jako dzieciak pomagalem starym przy " domu " i teraz na
      wymioty mnie zbiera gdy tylko uslysze "bodwa"
    • Gość: ulisse IP: *.pool8288.interbusiness.it 23.11.06, 09:52
      Gość portalu: Tomek napisał(a):

      > Polaka stać na własne mieszkanie ,tylko ciężko popracować na budowie się nie
      > chce .Ja swój dom pobudowałem sam i jak się wprowadzałem to góra nie była
      > wykończona.Dom budowałem z yotngu ,bo mogłem sam zrealizować budowę,dachówkę z
      > żoną dźwigałem na dach i teraz mieszkam bez kredytu i bez modnych "gadżetów".

      Dosc marny sposob; kazdy powinien wykonywac prace na ktorej sie zna. Od
      budowania domow sa specjalisci z odpowiednim sprzetem, doswiadczenien itd.
      Mozna oczywiscie samemu troche pomoc, ale zawsze pod nadzorem fachowca. Malo
      jest wypadkow ?, prawie kazdy amator budowania ma dozywotnie problemy ze
      zdrowiem, a ich "dziela" w wiekszosci sa nie tylko smieszne ale wrecz
      niebezpieczne dla domownikow.
    • Gość: IGGU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 12:27
      Popieram wypowiedź Ulisse. Także jestem za społecznym podziałem pracy. Moj dom
      zbudowali fachowcy a ja w tym czasie zajmowałem się swoją pracą. Trzeba się
      uczyć, dokształcać i być dobrym w swoim fachu. Jeśli ktoś rozdrabnia się jak
      Tomek i jest człowiekiem orkiestrą to skazuje się na marną pensyjkę i
      mieszkanie w w wiecznie niedokończonym i ugrdulonym domu. Kiedy zdecydowaliśmy
      się na budowę domu to stwierdziliśmy z żoną, że nie mamy zamiaru spędzić
      następnych 10 lat na budowie i mają tym się zająć budowlańcy. Wybraliśmy dom
      mniejszy by nie nadwyrężył nas finansowo i by było stać nas na jego utrzymanie
      w przyszłości. Jeśli Tomkowi daje satysfakcję upieprzenie siebie i rodziny
      niewolniczą pracą przez lata to gratuluję. PS. Nasz dom powstał w 2 lata i bez
      kredytu
    • Gość: Piter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 11:11
      niezła wizja , a murarze , tynkarze , dekarze .... na bezrobocie?
    • Gość: Piter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 11:12
      nieżle, polacy do łopaty, a murarze, dekarze , tynkarze..... na bezrobocie?
    • neapolitanka 23.11.06, 12:31
      A ja jestem kobieta. W dodatku bez meza. Powinnam tez zaczac nosic ytong na
      wlasnych plecach i chwycic za kielnie? To ma byc pomysl na postawiona przez
      szanownego Internaute diagnoze, czyli lenistwo?
    • Gość: Krzysztof IP: 217.153.88.* 23.11.06, 12:34
      Bzdura.
      Kazdy powinien robić to co najlepiej potrafi. W swojej pracy powinien tak
      zarabiać by móc zlecić ( dac pracę innemu) odpowiednio do tego przygotowanemu
      budowę domu. Naszym problemem jest to że za mało zarabiamy. Jeśli jeszcze udało
      sie nam i dostaliśmy za friko działkę to możemy zaryzykować wziąć kredyt.
      Rozumiem ludzi którzy w akcie desperacji sami biorą się za budowę, mieszkaja na
      placu budowy i przez całe życie kończą chałupę (znam takie przypadki). Ale to
      nie jest receptą dla wszystkich którzy chca miec własny kąt. Budownictwo
      mieszkaniowe będzie kulało nadal jeśli nasze dochody będą take jakie sa obecnie.
    • kooopa 23.11.06, 13:20
      Tylko kto w tym czasie jak sobie bede dom sam stawial pojedzie za mnie do pracy
      i zarobi pieniadze???
      Prosze o sensowne rozwiazania :>
    • Gość: irma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 14:53
      A co poradzisz Polakom, którzy pracują średnio po 10 godzin na dobę, zajmują
      się domem, uczą jeszcze?? Przedstaw grafik z rozkładem prac i podlicz ile lat
      wtedy zajmie taka budowa;). A na marginesie społeczeństo rozwinięte różni sie
      od pierwotego podziałem pracy, który polega na tym, ze jedni np. pracują w
      banku, a inni w budownictwie. Ale moze się mylę:))
    • magmen2 23.11.06, 16:13
      To Super ,bedziesz mial 7- lat i moze dom wykonczysz,jak dasz rade i bol
      kregoslupa nie powali cie do lozka.Ale ...bedziesz mial Dom
    • Gość: Kas IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.11.06, 23:23
      Będziemy klepać biedę ponieważ przeciętny Polak rzadko kiedy zarabia więcej niż
      2000 na rękę. Proszę mi nie mówić, że tak nie jest ponieważ z moich obserwacji
      tak wynika. Singiel z takimi zarobkami musi wynajmować, mieszkać z rodziną lub
      czekać na jakiś spadek arbo grać w totka. Sznasy na mieszkanie raczej nie ma.
      Para, która osiąga więcej dochodów posiada zdolność kredytową i wtedy może
      zostać dosłownym niewolnikiem banku na 30 lat żeby mieć własny kąt, chciaż i to
      nie gwarantuje mieszkania ponieważ w ciągu 30 lat moga oboje stracić pracę, bank
      im zlicytuje mieszkanie poniżej wartośći rynkowej a oni będą i tak musieli
      spłacić pozostałą część kredytu.

      Polska jest biednym krajem. Poziom zycia w naszym kraju jest FATALNY. Walka o
      przetrwanie, stres i walka o pracę, płace jak w koreii płn, korupstwo,
      przekupstwo, hamstwo, brak perspektyw, brak pieniędzy a do tego nie ma gdzie
      mieszkać.........

      Osobiście ja mam wielką nadzieję, że za 10 lat zarobki wzrosną i mieszkania z
      lat 70 stanieją, wtedy kupię sobie taki stare mieszkanie (jeśli w ciągu 10 lat
      uda mi się zarobić tyle pieniędzy). Ale w tej chwili nie mam zamiaru stać się
      niewolnikiem banku aż do mojej emerytury, której pewnie i tak nie będzie bo
      system do tego czasu padnie.
    • yapkovitz 22.11.06, 14:30
      a dlaczego mieszkancy USA biora wszystko na kredyt? i to na 30 lat?
      --
      Forum Osiedla Brzozowe przy ulicy Szwoleżerów w Ząbkach
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32504
    • jsolt 22.11.06, 15:08
      yapkovitz napisał:

      > a dlaczego mieszkancy USA biora wszystko na kredyt? i to na 30 lat?

      nie tylko USA, cały zachód żyje na kredyt, NIKT nie kupuje nawet czajnika za
      swoją gotówkę jeżeli nie musi.
    • Gość: USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 19:01
      To przynajmniej odważne porównywać sytuację kredytową przeciętnego obywatela USA
      i Polski.

      Nie można porównywać ze sobą poziomu stabilności gospodarki obu krajów, a od
      tego zależeć będzie Twoje/Moje/Wasze/Nasze 30 lat spłaty kredytu (czy wcześniej
      się wykończymy czy też nie...) W przypadku Polski po jótrze kosmici mogą w
      Klewkach wylądować razem z Talibami a co dopiero mówić o 30 latach. Tak czy
      inaczej i tak nie pozostaje nic innego jak kredyt i gryzienie paznokci, żeby
      jedna czy druga menda z pseudo rządu czegoś nie wymyśliła.
    • jsolt 22.11.06, 21:12
      Gość portalu: USA napisał(a):

      > To przynajmniej odważne porównywać sytuację kredytową przeciętnego obywatela
      US
      > A
      > i Polski.
      >
      > Nie można porównywać ze sobą poziomu stabilności gospodarki obu krajów, a od
      > tego zależeć będzie Twoje/Moje/Wasze/Nasze 30 lat spłaty kredytu (czy
      wcześniej
      > się wykończymy czy też nie...) W przypadku Polski po jótrze kosmici mogą w
      > Klewkach wylądować razem z Talibami a co dopiero mówić o 30 latach. Tak czy
      > inaczej i tak nie pozostaje nic innego jak kredyt i gryzienie paznokci, żeby
      > jedna czy druga menda z pseudo rządu czegoś nie wymyśliła.

      kosmici mogą wylądować wszędzie, mnie też jutro może na łeb spaść cegła albo
      przejechać tramwaj.
      po prostu nie lubię marnować życia na narzekanie i pesymistyczne perspektywy
      dlatego wzięłam kredyt dwa lata temu, na 110% nieruchomości
      paznokci nie gryzę, pracuję, spłacam regularnie, głodem nie przymieram, tak jak
      ok 90% wszystkich moich znajomych.
    • Gość: arystosedes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.06, 22:05
      super, ciekawe czy teraz bys wzial, kiedy mieszkania podrozaly kilkadziesiat
      procent w stosunku do tego co bylo 2 lata temu
    • jsolt 23.11.06, 11:44
      Gość portalu: arystosedes napisał(a):

      > super, ciekawe czy teraz bys wzial, kiedy mieszkania podrozaly kilkadziesiat
      > procent w stosunku do tego co bylo 2 lata temu


      wzięłA...
      jasne, że tak, lepsze to niż pchać w tyłek komuś za wynajem, przynajmniej wiem
      że płacę na swoje
    • Gość: arystosedes IP: 195.94.196.* 23.11.06, 16:43
      Ty byś wzięła.. gratuluje, ale nie każdego na to stać, a o tym ten wątek. Też
      bym wolał i nie ja jeden, a wszyscy pewnie. Problem w tym, że ja swoje 2500
      netto moge sobie w tylek wsadzić (a raczej bankowi, ktoremu sie to pewnie nawet
      spodoba) bo kredyt jak dostane to taki na kawalerke, obszar podmiejski, lub
      kamienice z patologią. Zawsze jest jakieś wyjście owszem, ale życie mam jedno,
      a perspektywa spłacania 30 m2 (lub 45m2 na zadupiu + samochod ktorego nie mam)
      przez 30 czy 40 lat nie uśmiecha mi się.
    • Gość: Jasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.06, 22:29
      W ubiegłym roku kupiłam mieszkanie 4 pokoje na kredyt 80% na 15 lat, małe
      dwupokojowe wynajęłam. Wynajmujący pokrywa mi odsetki. Od ubiegłego roku
      mieszkania poszły z 2 na 3,5 tys za m* Do tej pory dałam bankowi ok.6tys odsetki.
      Za 6 lat mam zamiar nie mieć kredytu. CZY jestem w plecy ? Chyba nie. Można tak
      zrobić pod warunkiem, że żona jest dobra gospodyni a nie gwiazda do łóżka.Pozdrawiam
    • Gość: squaciarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 08:29
      No i dodatkowo trzeba mieć już wcześniej to małe mieszkanie, żeby mieć na
      odsetki he he. Jak ktoś startuje od zera to ma przes... ane...
    • Gość: bankowiec IP: *.chello.pl 22.11.06, 20:41
      pracuję w banku, zarabiam ponad 2 tys PLN i według mojego banku nie stać mnie
      na kredyt mieszkaniowy. Kiedy metr mieszkania kosztował 3 tys mój bank
      powiedział mi, że może udzielić mi kredytu na 30 lat. Kwota kredytu wtedy
      wystarczyła na zakup 16 m2.
      Zrezygnowałam bo w takim mieszkaniu nie da się żyć. Teraz trochę żałuję bo
      nawet na 16 metrów już mi nikt nie pożyczy
    • Gość: Lola IP: *.spnjo.uni.wroc.pl 23.11.06, 13:43
      Mieszkancy Usa i Europy zachodniej moga wziasc spokojnie kredyt, bo dobrze
      wiedza, ze nawet jak straca prace, to znajda szybko inna. Nieporownywalna jest
      tez wysokosc zarobkow i cen towarow u nas i tam. Jako stypendystka programu
      socrates/erasmus mieszkalam we Francji. Wspomniany przez Ciebie czajnik
      kosztuje okolo 30 euro, codziennie przechodzilam kolo sklepu z NOWYMI towarami,
      gdzie pralka czy lodówka kosztowaly okolo 300 euro. Tymczasem studenci pracujac
      w zwyklej pralni zarabiali 1000 euro! A co dopiero powiedziec o wyksztalconych
      ludziach. Tak wiec tam ludzie nie boja sie wziac kredytu, bo wiedza, ze przy
      ich zarobkach i niskich wydatkach go splaca. U nas pralka kosztuje 1000 zlotych
      co najmniej, czyli tyle co przecietna pensja (nie wiem, dlaczego srednia
      krajowa to 2,5 tysiaca). To jak z tego mozna splacac kredyt?? Wracajac do
      tematu mieszkan w Polsce. Ja odziedziczylam po dziadkach mieszkanie, niestety
      poniemieckie, wiec do remontu, ktory bedzie mnie kosztowal okolo 100 tysiecy.
      Nie wiem, skad wezme na to pieniadze, mnie zaden bank nie da kredytu (chocbym
      sie nawet chciala zadluzyc na kilkadziesiat lat). Wlasnie skonczylam dwa
      kierunki studiow z wynikiem bardzo dobrym, znam jezyki obce,tylko nikt nie chce
      mnie zatrudnic.
    • ppo 22.11.06, 17:44
      tam tak podoba.

      płace jak w koreii płn, korupstwo,
      > przekupstwo, hamstwo, brak perspektyw, brak pieniędzy a do tego nie ma gdzie
      > mieszkać.........

      Pan Kononowicz? Polecam słownik ortograficzny. Jak cię nie stać, to ci moge
      nawet w prezencie wysłać. Znaj Pana, chamie przez samo h :D
      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • Gość: Zibby IP: 195.217.217.* 23.11.06, 12:40
      Kolego, mysle ze pomyliles fora. Tacy jak ty sa naprawde irytujacy. Piszac jak
      Ty mam na mysli "bezbledni". Nie wiem dla czego wam to sprawia taka
      satysfakcje, moze jakies kompleksiki a moze zwyczajnie podly z Ciebie czlowiek,
      choc bardzo "hojny".
    • Gość: zaba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 21:00
      k
      > im zlicytuje mieszkanie poniżej wartośći rynkowej a oni będą i tak musieli
      > spłacić pozostałą część kredytu.
      >
      > Polska jest biednym krajem. Poziom zycia w naszym kraju jest FATALNY. Walka o
      > przetrwanie, stres i walka o pracę, płace jak w koreii płn, korupstwo,
      > przekupstwo, hamstwo, brak perspektyw, brak pieniędzy a do tego nie ma gdzie
      > mieszkać.........


      Zgadzam sie. Stare przyslowie "dlaczego biedny?bo glupi! Stac cie na placenie
      czynszu? Nie stac ale musisz to robic bo potrzebujesz dach nad glowa, Plac do
      konca zycia i nie narzekaj. Nigdzie w swiecie nie daja domow czy mieszkan za
      darmo. Ludzie biora i splacaja pozyczki przez 30 lat i nikt nie smarka w rekaw
      ja wy to robice. Po pieciu, dziesieciu latach twoja nieruchomosc podwoi, czy
      potrojnie wzrosnie w wartosci. Sprzedaz i zainkasujesz pieniazki.
    • Gość: squaciarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 08:33
      Podwoi albo nie podwoi - gwarancji nie masz. Jak kiedyś w końcu ruszy tanie
      budownictwo, albo jeśli po prostu będzie się dużo więcej budowało, to raczej
      wartość Twojego z takim wysiłkiem spłaconego mieszkania spadnie i będziesz w
      plecy o ładnych parę tysięcy... Chyba jednak poczekam...
    • Gość: majster IP: *.chello.pl 23.11.06, 00:10
      No jak piszesz chamstwo, Jasiu, no jak?
    • Gość: kosti IP: *.5-87-r.retail.telecomitalia.it 23.11.06, 01:08
      no pewnie lepiej polozyc sie i czekac na trzesienie ziemi.Wyjachalem z kraju w
      99 roku .W 2002 wzialem kredyt i kupilem mieszkanie kredyt na 25 lat.Wcale nie
      czuje sie niewolnikiem.w Polsce mam mieszkanie wlasnosciowe.wciagu 25 lat moze
      stac sie wiele to prawda.Gdybym wiedzial ze sie przewrose to bym sie
      polozyl.Moje mieszkanie wlasnosciowe tak samo moga zlicytowac (sproboj nie
      placic czynszu lub rachunkow)jaki to na kredyt.
      Jednak za 25 lat ktore zleca bede mial swoj kat w przeciwienstwie do tych
      wszystkich cudzoziemcow ktorzy sa na wynajmie poniewaz nie oplaca sie kupowac
      wlasnego mieszkania.ktoregos dnia przyjdzie wlasciciel i powie won i co na
      nastepny wynajem.super

      pozdrawiam
    • Gość: Magda IP: 217.153.202.* 23.11.06, 07:29
      Słucham Was tutaj ludzie i jestescie beznadziejni!
      wlasnie sobie przypomniałam ze przeciez Polak to wieczny maruda!Rękawy do góry
      i do roboty!
      Ja mam kredyt!Mam dwie prace, gdzie w sumie zarabiam 3000 netto zatem w Polsce
      mozna miec wiecej niz 2000 i piekne mieszkanie!I płace ten kredyt ale przeciez
      nikt mi nie kaze splacac go przez 30 lat ludzie!I wole ten kredyt niz placenie
      zlodziejskich pieniedzy na wydajem z ktorego i tak guwno bede miala!
    • Gość: era IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 11:54
      Witam.Czytam, czytam i zaczynam się bać, że porywam się z motyką na słońce.
      Myślałam o kredycie, ale teraz już sama nie wiem.Jestem samotną mamą z 4 letnią
      córcią, po rozstaniu z facetem (2,5 roku temu) mieszkam u rodziców. Nie
      dokładam się do czynszu, ale co jakiś czas robię niezbędne zakupy.Zarabiam ok
      1500 –mc.Udało mi się uskładać 30 tys.zł (zaczynałam przy zerowym koncie, które
      znacznie nadszarpnął mój były).Oszczędzam każdy grosz, nie wydaję na
      przyjemności i niezbędne rzeczy,liczę, że na początku 2007 uzbieram +10 tys
      (pożyczka z pracy, 13, wkład z ks.mieszkaniowej).Koszt nie najciekawszego (bez
      balkonu, przejściowe, do remontu itp.) mieszkania 2pok. w moim mieście to ok.
      77 tys. Więc doliczając notariusza, drobny remont muszę mieć jeszcze jakieś 50-
      55 tys. Czy dostanę kredyt i uda mi się go spłacić z jednej pensji? Zaczęłam
      wątpić. A może lepiej maleńki domek – czy to w ogóle jeszcze realne marzenie???
      Przy takim bumie cenowym mieszkań i materiałów bud.??? Pozdrawiam równie
      załamanych jak ja.
    • Gość: Kredytobiorca IP: *.unregistered.net.exatel.pl 23.11.06, 14:52
      Mam dla Pani propozycję! Mając 30 % wartości nieruchomości (a z tego tekstu
      wynika że Pani ma), w Santander Consumer Bank możemy wziąć kredyt na
      óświadczenie o dochodach! Proszę się tym zainteresować, wiem że to działa! Sam
      wziąłem dwa kredyty w tej formie! Polecam! Obie nieruchomości mi ekspresowo
      wzrosły na wartości.
    • Gość: era IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 10:27
      Bardzo dziękuję za radę. Już od jakiegoś czasu wybieram się na przechadzkę po
      bankach, ale jestem tak zielona, że aż mi wstyd. Dokształcam się czytając
      broszury reklamowe banków, strony internetowe itp. by cokolwiek chwycić z tego
      co usłyszę od doradcy z banku, i zamętliło mi się w głowie, ale jak zaczęłam
      czytać wypowiedzi internautów to dopiero zrobił się kociokwik -to normalne, że
      reklamy robią w balona, ale nie sądziłam, że aż tak, i że wydawałoby się
      poważne instytucje,za jakie uważałam banki też robią sobie jaja z klientów.
      Trzeba mieć oczy dookoła głowy i zacząć działać bo kto nie idzie do przodu ten
      się cofa. Pozdrawiam.
    • Gość: tak tak IP: *.os1.kn.pl 23.11.06, 12:14
      stary z...sty jestes :D
    • herox 22.11.06, 14:48
      Już teraz u nas można brać kredyty balonowe na mieszkanka.
      Teraz każdego będzie stać na w miarę przyzwoite mieszkanko.
      Mechanizm tych kredytów opisałem na forum Kredyty
    • jsolt 22.11.06, 15:07
      Gość portalu: gizmo napisał(a):

      > czemu Polaka nie stać na własne mieszkanie we własnym kraju ,który pracuje we
      > własnym kraju i chciałby tu założyć rodzine ? czy trzeba koniecznie wyjechać
      > na zachód żeby nie brać kredytu na 30lat co niekiedy jest nawet możliwe?co
      > robi rząd żeby zmienić tą sytuację czy są jakieś propozycje ?może jakiś
      > deweloper wypowie się na temat sytuacji w budownictwie?czy jesteśmy skazani na
      > wielkie wyrzeczenia czy można normalnie żyć?a może nie jest tak źle?dziękuję
      > za opinie


      nie jest tak źle
      cały ten zachód też bierze kredyty na 30 lat, to tylko nam w Polsce się wydaje
      że w UK, USA czy innej Australii po roku pracy można kupić dom 500 m przy plaży
      i dwie fury. to niestety nieprawda.
      w Polsce niektórych nie stać, a innych stać, taki life.
      ani rząd ani żaden developer nic z tym nie zrobi.
    • Gość: Gość IP: *.toya.net.pl 22.11.06, 16:01
      > w Polsce niektórych nie stać, a innych stać, taki life.
      > ani rząd ani żaden developer nic z tym nie zrobi.

      I gra tyle że problem w tym że ceny osiągają taki pułap że klitka PRLowska
      staje się apartamentem na kredyt do końca życia i to właśnie jest bez sensu.
      Jakby ci Amerykanie zobaczyli na co u nas ludzie zaciągają takie kredyty to by
      padli ze śmiechu. I to jest podstawowa różnica i absurd świadczący o głupocie
      Polaków. Lepiej ciasne ale własne choć z hipoteką na 30-lat!!! Dopóki to sie
      nie zmieni i ludzie nie zaczną bardziej szanować swoich pieniędzy to nigdy nie
      będzie dobrze - ja się dziwię że za takie pieniądze ludzie to kupują i w
      przeważającej mierze to kierują się owczym pędem i strachem. Bo bogaty jest
      mądry i takiego g... nie kupi a reszta to choćby na kredyt ale mieć musi,
      choćby rudera ale własna - czy ktoś mi wytłumaczy co to za interes kupować
      starą klitkę na kredyt do końca życia? Argument że zawsze to lepiej niż kątem u
      mamusi mnie nie przekonuje
    • Gość: joanna_poz IP: *.icpnet.pl 22.11.06, 16:13
      > Argument że zawsze to lepiej niż kątem u mamusi mnie nie przekonuje

      a ja myśle że to jest świetny argument, bo gdzie mieszkać jesli się nie chce/
      nie może mieszkać katem u mamusi?
      wynajmowac do konca zycia i bulić za wynajem pieniądze wieksze niz rata
      kredytu? i bac sie ze z dnia na dzien wynajmującemu się "odwidzi" i mnie wywali
      na ulice?
    • Gość: minia IP: *.pools.arcor-ip.net 22.11.06, 17:19
      A czemu kazdego mabyc stac na wlasne? Sa rozne mozliwosci. Nie kazdy musi byc
      panem na palacu. A skromnie zyc nie laska?
    • Gość: mlody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 17:42
      chcialem dodac, jak to wyglada z perspektywy wynajmujacego w odniesieniu do tych
      "strasznych" kredytow. od pieciu lat pomieszkuje w roznych mieszkaniach w
      warszawie i przez ten czas zmarnowalem (lub moi rodzice) kwote, ktory
      starczylaby na prawie 10% wklad w nowe mieszkanie. no i zdecydowanie lepiej by
      bylo, gdyby przez te 5 lat miesieczne skladki szly na splate kredytu, ktory bym
      mogl przejac po studiach, majac czesciowo juz splacone wlasne mieszkanie, a
      obciazenia mieszieczne bylyby te same.
      Tak czy owak ponosi sie jakies koszty miesieczne (jesli sie nie mieszka u mamy),
      wiec wole splacac "straszny" kredyt chociazby przez 30 lat, bo chodzi o komfort
      zyciowy na co dzien i nie trzeba sie przejmowac, ze sie straci prace itp., bo
      life is brutal and full of zasadzkas.

      Nawiasem mowiac: nie warto glosowac na populistow, to tez bedzie lepiej w PL.

      Drugim nawiasem mowiac: zagranica zagranicą, i co z tego, ze materialnie fajnie,
      jesli sie zawsze bedzie tym obcym. lepiej zyc we wlasnym gownie, niz byc
      traktowanym jak gowno (whats up brits!?).
    • Gość: varrr IP: *.toya.net.pl 22.11.06, 17:46
      Nie łaska.
      A dlatego, że:
      1. Jak napisał przedmówca, wynajmowanie mieszkania w Polsce jest beznadziejnym
      pomysłem. Koszt wynajęcia kawalerki np. w Łodzi 400-600 zł + czynsz i inne
      opłaty. Jest to akurat rata za własną kawalerkę na kredyt. To po co mam płacić
      komuś za wynajem (tym bardziej, że temu komuś rzeczywiście może się w każdej
      chwili odwidzieć i trzeba będzie w podskokach to mieszkania zwalniać), jak mogę
      zapłacić ratę na własne mieszkanie?
      2. I owszem, zarówno na Zachodzie, jak i w Stanach wiele osób nie ma własnego
      mieszkania, ale... oni w większości płacą czynsz prywatnym właścicielom, a nie
      bandyckie opłaty za wynajem. W Polsce jest to zjawisko naprawdę marginalne. I
      dotyczy to głównie zapyziałych kamienic bez ogrzewania (czyli astronomiczne
      koszta ogrzewania w zimie) i w takich sobie warunkach. Poza tym tych mieszkań na
      wolnym rynku jest na tyle mało, że trudno nawet na takie warunki się załapać. Z
      braku konkurencji - ceny "za odstępne" są również kosmiczne. Znów Łódź:
      "odstępne" za 30 m2 w kamienicy bez ogrzewania i żadnych mebli - 10-12.000 zł.
      Płacisz - i właściwie nic z tego nie masz. Już chyba znów taki lepiej te 12.000
      (jak ktoś ma) wpłacić jako 1 rata kredytu na własne mieszkanie.
    • winka53 22.11.06, 21:45
      <bo w Polsce jest syfff przepisowy jesli chodzi o wynajmowanie
      ...mieszkan..tzn.zadne przepisy,,bo co znaczy ,ze mnie ktos wyrzuci..za jakis
      czas..sa umowy itd. w cywilizowanym swiecie ...ale nie w PL...
      dlatego glupi ma zle....
    • Gość: squaciarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 08:36
      Dokładnie - skromność to cnota: zawsze jeszcze są squaty!
    • jsolt 22.11.06, 21:06
      ale moment, ludzie kochani, dlaczego od razu ten kredyt ma być "do końca
      życia"????? co to za argument w ogóle
      przecież 'nie od razy Rzym...'
      nikt przy zdrowych zmysłach dzisiaj nie kupuje przecież 2 pokoików w wielkiej
      płycie już na zawsze - tak robili nasi rodzice, fakt. Ale my musimy być
      bardziej mobilni - miejsce zamieszkania można zmieniać i co rok, dwa, jeżeli
      jest taka potrzeba!
      Niektórzy wolą jednak kupić cokolwiek swojego zamiast bulić za wynajem - może
      za chwilę będzie im powodzić się lepiej, to zwiększą metraż dwukrotnie. itp
      itp.
    • evula 23.11.06, 09:27
      A Ty gdzie mieszkasz? Sądząc po tym co piszesz, to z pewnością kątem u mamusi i
      zżera Cie zawiść, że inni choć na kredyt to mają swoje. Mam ponad 20 lat,
      kredyt na 30 lat na nową kawalerkę, (nie ruderę po kimś) i wzięłam kawalerkę,
      ponieważ nie potrzebuje salonów i 150 pokoi, dwóch łazienek itp. jestem singlem
      i dla mnie samej takie mieszkanko jest w zupełności wystarczające. Raty
      miesięcznie płacę nawet mniej niż jeśli miałabym wpychać jakiemuś lichwiarzowi
      co miesiąc w d.. za wynajem. A tak to przynajmniej wiem, ze nie pakuje kasy w
      czyjeś mieszkanie tylko we własne! Dla przykładu mój znajomy juz od prawie 10
      lat wynajmuje mieszkania w różnych częściach W-wy. Ciągłe przeprowadzki z
      miejsca na miejsce, bo właściele po jakimś czasie każą sie wynosić, niekiedy
      wywalają wynajmującego z dnia na dzien! To jest ciągłe życie na walizkach.
      Ponadto tę kasę, którą wywalił przez lata na te wynajmy juz dawno miałby za nią
      połowę własnego mieszkania. A jeśli chodzi o mieszkanie kątem u mamusi to w
      moim wieku ja sobie tego po prostu nie wyobrażam.
    • Gość: Gość IP: *.toya.net.pl 23.11.06, 10:00
      I tu cię Evulu zdziwię... Mam własne mieszkanie... 2 pokoje małe bo małe ale
      więcej mi nie trzeba i nie kupiłem na kredyt tylko sobie pieniążki zarobiłem, a
      że było to 3 lata temu to kosztowało mnie to o połowę mniej niż zapłaciłbym
      teraz i tyle to ja mogłem dać, ale jak patrzę ile teraz sprzedający sobie życzą
      za takie klitki to mi ręce opadają... TO NIE JEST TYLE WARTE i prędzej czy
      później rynek to zweryfikuje. A co ty taka nerwowa jesteś? Boisz się że ci
      kredycik z odsetkami wyniesie więcej niż to twoje mieszkanko jest warte (i nie
      mówię dzisiaj jak ceny są wybujałe ale np za 10 lat?)
    • evula 23.11.06, 10:26
      Co do tego, ze takie małe mieszkanko nie jest warte takiej ceny jaką zyczą
      sobie developerzy to sie z Toba zgodze.Jednak takie są ceny na polskim rynku i
      nic nie mozemy na to poradzić. Ty sobie zarobiles, inny musi wziąć kredyt, żeby
      mieć swoje, jeszcze inny ma bogatych rodziców, którzy mu kupią, albo dostanie
      spadek. Podział jest ogromny. Ja żadnych obaw nie mam co do odsetek itp.
      Napisałam tylko swoją opinię dotyczącą kredytu na własne, a wynajmem latami i
      ładowaniem komuś kasy do kieszeni. Nie rozumiem do czego zmierzasz?
    • ewarose 23.11.06, 17:39
      w pelni sie zgadzam jescze nie pracuje, ale niedlugo bo czekam na swoja obrone.
      mieszkanie u mamusi nie wchodzi w gre z miliarda powodowm, nawet jesli sie
      swoich rodzicow lubu.
      mentalnie do tylu nieco przy najlepszych checiach obolnego dostosowania sie,
      sila rzeczy przejety odrobine styl zycia, no i zero swobody, bi jestem singlem
      ale jesli jakis super kles chcialby u mie troche pomieszkac na probe albo ja u
      niego???

      poza tym albo swoje albo zawsze z pomoca i skrzydlami mamusi, czyli tak
      naprawde zadnej dodroslosci. wiem ze to nie przelewki, ze to odpowiedzialnosc
      itd. ale mamy jedno zycie i albo zaczynamy z dorosloscia juz teraz albo nigdy,
      a zycie ze swoimi ciezkimi regulami zawsze moze zaskoczyc na niekorzysc
    • Gość: Frontline IP: *.devs.futuro.pl 23.11.06, 09:38
      Ciekawe że nikt nie porusza tutaj różnicy w zarobkach pomiędzy nami i zachodem.
      W Polsce "dobra" płaca to już 2000 zł. We Wrocławiu kredyt na 30 lat na
      mieszkanie 45m2 to jakieś 1000 zł miesięcznie. Zakładając że ktoś zarabia te 2k
      i bierze na siebie kredyt to zostaje mu 1000 zł na opłaty i życie. Z tej kwoty
      musi też wyposażyć swoje mieszkanie.
      Z kolei w Irlandii zarabia się około 2500-3000 Euro miesięcznie - to niska
      średnia. Bierzemy sobie mieszkanko 60m2 na 30 lat płacąc po 1000 euro
      miesięcznie ratę kredytu. Zostaje nam 1500-2000 euro miesięcznie do pełnej
      dyspozycji. Za te pieniądze można co miesiąc kupować sobie używanego VW Golfa,
      ubrać się, dobrze zjeść i opłacić wszystkie rachunki.
      Co wy na to?
    • nie_ksiezniczka 23.11.06, 10:47
      Małe sprostowanko: osobiście czytała w Irish Independent latem, że wg
      ichniejszego GUSu średnia pensja w regionie Dublina (czyli z najwyższymi
      płacami) to ok. 19 000 EUR rocznie. Mi nawet 2k miesięcznie z tego nie
      wychodzą. Liczyć nie umiem?
    • jsolt 23.11.06, 11:47
      Gość portalu: Frontline napisał(a):

      > Ciekawe że nikt nie porusza tutaj różnicy w zarobkach pomiędzy nami i
      zachodem.
      > W Polsce "dobra" płaca to już 2000 zł. We Wrocławiu kredyt na 30 lat na
      > mieszkanie 45m2 to jakieś 1000 zł miesięcznie. Zakładając że ktoś zarabia te
      2k
      > i bierze na siebie kredyt to zostaje mu 1000 zł na opłaty i życie. Z tej kwoty
      > musi też wyposażyć swoje mieszkanie.
      > Z kolei w Irlandii zarabia się około 2500-3000 Euro miesięcznie - to niska
      > średnia. Bierzemy sobie mieszkanko 60m2 na 30 lat płacąc po 1000 euro
      > miesięcznie ratę kredytu. Zostaje nam 1500-2000 euro miesięcznie do pełnej
      > dyspozycji. Za te pieniądze można co miesiąc kupować sobie używanego VW Golfa,
      > ubrać się, dobrze zjeść i opłacić wszystkie rachunki.
      > Co wy na to?

      3000 euro to jest już pensja naprawdę dobra, czyli porównywalna np. z 5000 pln
      2000 pln to nie jest w Polsce dobra płaca
    • serpents 23.11.06, 12:20
      > 3000 euro to jest już pensja naprawdę dobra, czyli porównywalna np. z 5000 pln
      > 2000 pln to nie jest w Polsce dobra płaca

      poza Warszawa, 2000 to jest dobra pensja
    • jsolt 24.11.06, 09:39
      serpents napisał:

      > > 3000 euro to jest już pensja naprawdę dobra, czyli porównywalna np. z 500
      > 0 pln
      > > 2000 pln to nie jest w Polsce dobra płaca
      >
      > poza Warszawa, 2000 to jest dobra pensja


      poza Warszawą i ew. innymi dużymi miastami, mieszkanie 50m nie kosztuje 400 000
    • Gość: Zibby IP: 195.217.217.* 23.11.06, 12:51
      2500 a nawet 3500 euro powiadasz. Gratuluje doglebnej znajomosci tematu,
      zazdroszcze optymizmu. No chyba ze masz na myslisi dochody malzenstwa, ale to
      byloby znaczne zanizenie.
    • Gość: ZiomisławPaliblant IP: *.e-wro.net.pl 22.11.06, 17:29
      To proste. Bo tak naprawdę nikomu na obniżkach nie zależy, no może z wyjątkiem kupujących, ale oni mają najmniej do powiedzenia.
    • ppo 22.11.06, 17:39
      czy trzeba koniecznie wyjechać
      > na zachód żeby nie brać kredytu na 30lat

      A na zachodzie to myślisz, że kredytu unikniesz? O naiwności! Społeczeństwa
      zachodnie (a zwłaszcza brytyjskie!) są najbardziej zadłużone na świecie.
      Brytyjczycy i Amerykanie reagują zdziwieniem, jesli ktos mówi, że kupił
      dom/mieszkanie bez kredytu. Nie mówiąc już o Niemcach, którzy prawie wogóle
      mieszkań nie kupują. W Niemczech jest zwyczaj dożywotniego wynajmowania
      mieszkań, bo naprawdę nieliczni moga sobie pozwolić na własne (jesli już, to
      kupują je- oczywiście na kredyt- jako biznes, aby wynajmować komuś).
      Społeczeństwa rozwinięte, bogate ŻYJĄ NA KREDYT. Pozostaje się z tym pogodzić,
      że czasy kupowania mieszkań za gotówkę (a w zasadzie dostawania za psi
      pieniądz, jak w PRL) mineły bezpowrotnie. Chyba przyznasz, że chorą sytuacją
      była możliwość dorobienia się na zachodzie przez rok fortuny, bo pensja w
      Polsce wynosiła 10 (dziesięć!) dolarów. Tak było jeszcze 17 lat temu. Teraz
      zarabiamy już kilkaset dolarów, a pensje będą się zrównywać z zachodnimi.
      Cierpliwości! Polacy to chcieliby wszystko od razu :)

      co
      > robi rząd żeby zmienić tą sytuację czy są jakieś propozycje ?

      Rząd nie ma tu nic do gadania. Komuna się skończyła. Teraz musimy sobie radzić
      sami, bo nikt za rączkę nie poprowadzi :)

      może jakiś
      > deweloper wypowie się na temat sytuacji w budownictwie?

      Nie liczyłbym na to, bo developerzy są ostatnio bardzo zajęci przeliczaniem
      zarobionej na budowlanym boomie forsy :D

      czy jesteśmy skazani na
      > wielkie wyrzeczenia ?

      Absolutnie nie, ale musimy nauczyć się racjonalnie gospodarować w sytuacji
      życia na kredyt, bo ona się już nie zmieni. I przede wszystkim nie traktować
      kredytu hipotecznego jako wyrzeczenia, a jako dobrodziejstwo! Pomyślcie, że bez
      niego naprawdę nielicznych byłoby stać na mieszkanie i większość ludzi
      gnieźdźiłaby się w wielopokoleniowych klitkach.

      >czy można normalnie żyć?

      To jest właśnie normalne życie. Takie, jak na zachodzie (!) Nienormalnie było w
      PRL i przed wejściem do UE. W normalnych krajach żeby coś mieć, trzeba ciężko
      pracować. To takie dziwne?
      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • Gość: Mia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 17:51
      Moje obserwacje są takie:
      - nasze "biedne" społeczeństwo jest tak sfrustrowane pełnymi parkingami pod
      hipermarketami, że nie ma czasu pomyślec o lepszej pracy
      - nasze "biedne" społeczeństwo woli kupować super wózki na kredyt niż
      wyprowadzić się od mamusi
      - nasze "biedne" społeczeństwo nie dostaje lepszej pracy, bo się nie chce
      dojeżdżać dłużej niż 30minut do pracy
      - nasze "biedne" społeczeństwo narzeka na wszystko na co się da
      - nasze "biedne" społeczeństwo wini za wszystko "ten kraj" i czeka aż rząd
      "zrobi" nowe miejsca pracy
      - naszemu "biednemu" społeczeństwu rączki urwało, a zresztą i tak nie były
      potrzebne, bo zasiłki i zapomogi same spadają z nieba!

      Pozdrawiam wszystkich, których powyższe nie dotyczy!
    • Gość: miki IP: *.kolonianet.pl 22.11.06, 17:59
      Dziękuję. To ja.
    • ppo 22.11.06, 18:07
      > Pozdrawiam wszystkich, których powyższe nie dotyczy!

      Ja też pozdrawiam :)
      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • Gość: :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 18:41
      Ale jakie samochody stoją na tych parkingach przy hipermarketach? Jakby
      sprzedać 80 z nich może staryczłoby na małe mieszkanie w Wawie
    • Gość: ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 16:28
      Każdy sądzi po sobie
    • Gość: eeeeeeeeeeeeee IP: 213.199.30.* 22.11.06, 18:12
      Nie wszystkich stac na wlasne mieszkanie to prawda. Ale nie znaczy ze na
      zachodzie jest latwiej... Ludzie biora kredyty, i to jest moim zdaniem niezly
      pomysl... Ja mam troche ponad 20 lat i mam kredyt na 25 lat... Rata to prawie
      jedna pensja. Ale z drugiej strony nie wyobrazam sobie wyrzucac pieniedzy na
      wynajmowanie mieszkania, bo moim zdaniem to wyrzycanie pieniedzy. Zwlaszcza ze
      wynajem kosztuje tyle co rata za mieszkanie... a wieku 45 lat bede miala cos
      wlasnego, cos z czym potem bede mogla zrobic to co chce, i nie martwic sie ze
      ktos mnie z tamtad wyrzuci....
      Pozdrawiam i zycze wiecej wiary w siebie. Moim zdaniem dla chcacego nie ma nic
      trudnego i nawet w polsce sie da
    • olla86 22.11.06, 18:45
      jestem na drugim roku studiów moi znajomi kupuja mieszkania nie ma dnia abym nie
      slyszala narzekan na ceny tzn oczywiscie kupuja ich rodzice a ceny ida w gore
      jak szalone zwłaszcza jak mieszkasz w duzym miescie kupisz teraz a za 10 lat
      twoje mieszkanie bedzie warte dwa razy wiecej nie musi byc nawet od developera
      dlatego tez kupuje to inwestycja a ze splacam kredyt przez 20 lat wszyscy tak robia
    • Gość: wrocław IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.06, 19:22
      Trochę wiary we własne możliwości drogie panie i panowie. Postawiłem dom ok 100
      m2 o niezłym standardzie za 165 tys.złotych włącznie z zakupem działki i
      uzyskaniem niezbędnych dokumentów.Stan surowy wykonała firma a wykończeniem
      zająłem się sam.Chcecie go zobaczyć? Proszę bardzo www.studioatrium.pl Projekt
      GL 246
    • Gość: MV IP: *.bb.online.no 22.11.06, 18:13
      Bo w normalnych krajach nie ma takiej lichwy jak w PL. Kupilam w zeszlym roku
      dom i mam kredyt oprocentowany na 3,8% i do tego wliczone ubezpieczenie na
      wypadek utracenia zdolnosci kredytowej/finansowej. Prosze mi podac nazwe banku
      w PL, ktory ma podobne oporcentowanie. Sa tu nie tylko lepsze warunki
      kredytowe, ale rowniez zarobkowe. I jak ma tu sobie Polak mieszkanie/dom kupic?
      POLSKIE BANKI TO ZLODZIEJE (BIORA KREDYTY NA ZACHODZIE PO 4%, I ODSPRZEDAJA JE
      POLAKOM PO8-9%.
    • Gość: fred IP: *.icpnet.pl 22.11.06, 18:17
      Skad te dane? skad ta pewnosc? Z tym odsprzedawaniem kretytow. Naprawde tak jest?
    • Gość: MV IP: *.bb.online.no 22.11.06, 19:28
      Moj ojciec pracuje w norweskim banku i "odsprzedaje" kredyty dwom duzym,
      polskim bankom. Dyskutuje z nim o tym czesto i nawet widzialam dokumentacje, bo
      nie moglam w to uwierzyc. Stosujac kolokwializm: polskie banki robia sobie jaja
      z polskich klientow zarabiajacych polskie stawki.
      PS: Nie wypowiadam sie o wszystkich polskich bankach, ale o dwoch z pierwszej
      piatki
      PPS: nie wyobrazam sobie zaciagania kredytu z mojej norweskiej pensji u banku
      polskiego. Czyste zdzierstwo.
    • Gość: brzozka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 18:18
      bzdury: Bank woli dać kredyt "Państwu" na niski procent a takim szmatąłwcom co
      biorą 200-300 tys dyktuje wysoką marżę. Żaden bank nie pożycza kasy z zachodu
    • Gość: joanna_poz IP: *.centertel.pl 22.11.06, 18:34
      Gość portalu: MV napisał(a):

      > Bo w normalnych krajach nie ma takiej lichwy jak w PL. Kupilam w zeszlym roku
      > dom i mam kredyt oprocentowany na 3,8% i do tego wliczone ubezpieczenie na
      > wypadek utracenia zdolnosci kredytowej/finansowej. Prosze mi podac nazwe
      banku
      > w PL, ktory ma podobne oporcentowanie. Sa tu nie tylko lepsze warunki
      > kredytowe, ale rowniez zarobkowe. I jak ma tu sobie Polak mieszkanie/dom
      kupic?
      >
      > POLSKIE BANKI TO ZLODZIEJE (BIORA KREDYTY NA ZACHODZIE PO 4%, I ODSPRZEDAJA
      JE
      > POLAKOM PO8-9%.


      MV piszesz jakieś nonsensy, w Polsce każdy bank da kredyt hipoteczny
      oprocentowany na mniej niż 8-9%. takich kredytów z takim oprocentowaniem to
      chyba nawet nie ma:) (były i owszem, ileś lat lat temu).
      ja mam kredyt oprocentowany na 3,1%, a zapewniam Cię, że są i z mniejszym %.
    • Gość: Maryla IP: *.dsl.tamu.edu 22.11.06, 21:57
      Obecnie oprocentowanie na kredyty mieszkaniowe w USA wynosi kolo 6%
      <http://www.bankrate.com/>

      Stosunkowo jest to niemal rekordowo niskie oprocentowanie, ja kupilam dom 13
      lat temu na 9.5%, a w latach 80tych, oprocentwanie wynosilo kilkajascie %.

      Do miesiecznej splaty kredytu dochodzi koszt podatku od nieruchomosci, my
      placimy $3000 rocznie, za dom warty $150 tys (mieszkam w Texasie). Dodatkowo
      do splaty kredytu i ubezpieczenia, ktore wynosi $800 rocznie to jest duze
      obciazenie dla rodziny.

      Nasz przyjaciel Amerykanin, ktory osiedlil sie na stale w Krakowie, wyrazil
      opinie, ze gdyby to byly Stany Zjednoczone, to wszystkich biedniejszych ludzi z
      centrum Krakowa by sie pozbyto poprzez nalozenie wysokich podatkow od
      nieruchomosci...

      Po prostu jak sie nie jest milionerem, to dostaje sie pensje po to aby oplacic
      rachunki, no coz takie jest zycie... Oby zdrowym byc... i unikac stresu jazeli
      tylko sie da!
    • Gość: Bajki z kaczolandu IP: *.natpool4.outside.ucf.edu 22.11.06, 22:57
      Dodam tylko, ze podatek od nieruchomosci
      w Texasie i tak jest niski! W takim, np.
      New Jersey za podobny dom mozna placic
      8 do 10 tys. $ podatku rocznie...
    • Gość: posiadacz IP: *.acn.waw.pl 22.11.06, 18:50
      Bo przeciętny Polak:
      - ma dwie lewe ręce
      - miał do szkoły pod górę
      - przepija większość tego co zarobi
      - nie podnosi swoich kwalifikacji
      - nie uczy się języków
      - nie potrafi szukać lepszej pracy
      - nie zmieni miasta/województwa dla pracy
      i tak mogę jeszcze długo...
      Aha, i jeszcze jedno - mnie jakoś stać, i to na całkiem spore...
    • Gość: lesne.raz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 19:03
      OCZYWISCIE ZALOZYC TEMAT NA FORUM JAK MI ZLE I ZE NIE MAM KASY NA NIC!
      A NIE łASKA ZACISNAC ZEBY I POPROSTU ZACZAC REALIZOWAC MARZENIA - W TYM WYPADKU
      ZARABIAC NA MIESZKANIE?
      ALE OCZYWISCIE TO WYMAGA ZDOBYCIA DOBRZE PLATNEJ PRACY, WYDAJE MI SIE ZE TAKA
      PRACA JEST W POLSCE MOZLIWA DO ZODBYCIA.
      TRZEBA TYLKO ZDOBYC KWALIFIKACJE...
      MOZNA BYC NP. WYKSZTALCONYM MONTEREM (Z UPRAWIEINIAMI) INSTALACJI GAZOWYCH.
      PANIE I PANOWIE TRZEBA TYLKO WZIąć SWóJ LOS WE WLASNE RECE. I WSZYTSKO BEDZIE
      MOZLIWE DOS SPELNIENIA
    • Gość: Miki IP: *.onocable.ono.com 22.11.06, 20:13
      Szkoda, że nie zauważyłeś że wszystko niemiłościwie podrożało.
      Za uwagi w stylu "precz z socjalizmem" serdecznie dziękuje. Nikt nie zamierza
      tutaj kraść jedynie poziom cen jest już daleko poza granicami tolerancji.
    • Gość: japa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 19:00
      Na calym swiecie ludzie kupuja mieszkania i domy na kredyt - 15, 25, 30 lat. A
      nam sie wydaje, ze powinnismy miec tyle aby kupowac za walizke gotowki. To jest
      chore. Obciazenie kredytowe mobilizuje do pracy i stalego rozwoju i to jest
      normalne.
    • Gość: Miki IP: *.onocable.ono.com 22.11.06, 19:51
      Zanim napiszesz podobne bzdury zastanów się dlaczego ludzie MUSZĄ kupować
      mieszkania za pomocą kredytu hipotecznego.
    • jsolt 22.11.06, 21:22
      Gość portalu: Miki napisał(a):

      > Zanim napiszesz podobne bzdury zastanów się dlaczego ludzie MUSZĄ kupować
      > mieszkania za pomocą kredytu hipotecznego.

      dlatego że z pewnością również i na Zachodzie można ukraść milion dolarów i
      kupić sobie mieszkanie, ale niektórzy wybierają jednak bezpieczniejsze wyjście
      i biorą kredyt...
    • Gość: cirrus IP: *.adsl.alicedsl.de 22.11.06, 19:00
      otoz powiem wam ze w tak bogatych niemcach wiekszosc ludzi nie stac na kupno
      mieszkania a i coraz czesciej na wynajm bo przy dochodach ok 1000€ na niewiele
      mozna sobie pozwolic tylko niech mi ktos nie opowiada bajek ile zarabia robotnik
      lub urzednik w brd bo ja tu mieszkam juz 25 lat i mam wlasne mieszkanie ale
      pracuje w spoldzielni mieszkaniowej i widze ta codzienna nedze tutaj
    • Gość: antykretyn IP: *.bulldogdsl.com 22.11.06, 19:44
      u mnie w londynie w ktorym jest brod i syf na kazdym kroku a ludzie mieszkaja w
      pokojach po 3 osoby w jednym jest 10 razy drozej niz w polsce. ludzie niemacie
      pojecia a piszecie brednie!!! 30 letni kredyt to dla was za dlugo??? a wiecie
      jakie sa kredyty w uk?? abbey i hsbc juz oferuja mortgage na 54 lata !!!!!
      niemacie pojecia. zaden mlody anglik niemoze sobie pozwolic na zakup mieszkania
      we wlasnym kraju,kraju gdzie podobno jest dobrobyt!!! szanse maja tylko ci
      ktorzy niepija 4 razy w tyg, a tu kazdy pije,lub ludzie po dobrych uczelniach.
      koniec i kropka. to w ramach wyjasnienia tematu.
    • mbrzozka 22.11.06, 19:51
      różnica taka że na zachodze bazrobocie jest duuuuuuuuuuużo niższe niż w PL.
      I jak zwolnią z pracy (jeśli zwolnią) to szybko znajdę inną.
      A w PL Ehhh.....
      Ja mam kredyt na 20lat. Pracuje od 4 lat. Jakbym wyleciaęł z pracy to niestety
      trzeba stąd uciekać
    • Gość: mia IP: *.3.15.vie.surfer.at 22.11.06, 20:02
      to jestes w stanie tak szybko prace znalesc zeby badal splacac na 20 lat wziety
      kredyt . W Austrii jest tak zwany Schuldnerberatung to znaczy doractwo ludzi
      zadluzonych gdzie mozesz sie starac zglosic prywatne bankructwo , wiesz jaka
      masa ludzi melduje prywatne bankructwo bo jest tak zadluzona ze zycia im nie
      starczy na splacenie dlugow.
    • Gość: anonim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 21:13
      i kazdy kupuje dom, mieszkanie na kredyt. Kazdy kto moze zaoszczedzic na
      pierwsza wplate, zwykle to 20-25% ceny nieruchomosci. Mieszkac gdzies i tak
      trzeba. Splaca sie te kredyty i nie robi tragedii. Nieruchomosci ciagle ida w
      gore. Kupuje sie, mieszka kilka lat, zarabia kilkadziesiat tys.zielonych,
      sprzedaje i kupuje nastepna nieruchomosc. Rozbudowuje, czy tylko doprowadza do
      porzadku i znow sprzedaje. Znow sie inkasuje $$$ i tak zyje. Nikt nie rwie
      wlosow z glowy ze trzeba brac kredyt. Kredyt na dom to normalka.
    • Gość: hehehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 13:15
      ej facet s usa a skąd tam macie neoplus.adsl.tpnet.pl co?
    • ppo 23.11.06, 17:59
      Może przyjechał na święta do Polski. Nie pomyslałeś o tym, co? Asie wywiadu?
      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • gregmisiorek 23.11.06, 13:58
      > Nieruchomosci ciagle ida w gore.

      Juz od roku przestaly i zaczely spadac. California, Florida, Arizona i spora
      czesc polnocnowschodniego wybrzeza jest ogarnieta rececja w budownictwie.
      $1,000,000,000,000 pozyczek ma sie przestawic (w gore) w latatach 2007-2008.
      Srednio cykl koniunkturalny trwa okolo 10 lat. Im wiecej domow (mieszkan) w
      Polsce bedzie finansowanych kredytami, tym bardziej Polska bedzie podlegac tym
      samym wahaniom, co reszta swiata (USA, Australia, Japonia). Po wiecej informacji
      polecam economist.com i thehousingbubbleblog.com. W tym ostatnim jest kilka
      wpisow nt nieruchomosci w Polsce (Krakow o ile dobrze pamietam).
    • Gość: Hippollit Kwass IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 22:14
      Teraz żeby w Polsce wylecieć z pracy to musiałbyś naprawdę nieźle narozrabiać,
      albo być totalnym głąbem (ale w takim razie chyba musieliby cię zatrudnić przez
      pomyłkę). Żaden rozsądny pracodawca nie pozbędzie się pracownika, jeśli
      naprawdę nie musi. Zwłaszcza takiego, którego zatrudnił 4 lata temu, kiedy mógł
      jeszcze przebierać w bezrobotnych.

      > różnica taka że na zachodze bazrobocie jest duuuuuuuuuuużo niższe niż w PL.

      Dlatego, że tam bezrobocie jest realne, a u nas fikcyjne (szara strefa). Tak
      naprawdę różnica nie jest znacząca. Powiedziałbym nawet, że w Polsce bardziej
      brakuje pracowników, niż na zachodzie.
    • Gość: mia IP: *.3.15.vie.surfer.at 22.11.06, 19:58
      a ja mieszkam w Wiedniu i tez ludzie nie kupuja tak nagminnie mieszkan, wola
      wynajmowac albo biedniejsi lub z duza iloscia dzieci staraja sie o mieszkania
      Gemeinde czyli panstwowe , dostaja na cale zycie od panstwa z niskim czynszem
      Mam duzo znajomych ktorzy zaplacili tylko administracji kaucje i dostawali
      pustostan do remontu bez ogrzewania , lazienki , wszystko trzeba bylo sobie
      zrobic we wlasnym biorac kredyt na remont . Tak nie jest rozowo na tym zachodzie
      jak sie w Polsce wydaje , ze to tylko Polacy sa tak pokrzywdzeni albo przez rzad
      albo przez system.
    • Gość: cool_ewula IP: *.ipt.aol.com 22.11.06, 20:04
      fakt faktem nigdzie tak bardzo rozowo nie jest. wszedzie kredyt trzeba splacac
      i koniec. ja sama mam kredyt na 30lat i ciesze sie ze mnie na niego stac
      chociaz to dobry kawalek mojej pensji i ze mam wreszcie swoj wlasny kat. i
      wcale nie mam niewiadomo jakiej posadki, studiow i zdarza mi sie drinkowac nie
      raz w tygodniu;-) - to taka wzmianka dla poprzedniego forumowicza z
      Londynu ... tak napraede jedyna i to wielka roznica jest w tym ze tu za granica
      zycie jest pewniejsze i w zwiazku z tym nikt tak naprawde nie mysli o tym ze
      moze zostac bez pracy. a jesli nawet to zaraz znajdzie nastepna a
      ubezpieczyciel kredytu/raty zaplaci za rate w tym miesiacu. czas chyba sie wiec
      nam wszystkim przyzwyczaic do zycia na kredyt ;-) a tak naprawde to nie kredyt
      to inwestycja!
    • Gość: anthea IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.11.06, 20:34
      Mieszkam od paru ladnych lat w Niemczech. Tutaj tez wiekszosc osob wynajmuje
      mieszkania, albo od prywatnych wlascicieli (np. my) albo od Baugenossenschaft
      (spoldzielnia) - tutaj czynsze sa nizsze i po podpisaniu umowy, spoldzielnia nie
      bardzo moze cie wyrzucic.

      Mieszkam w Bawarii, na samym poludniu, tu mieszkanie dwupokojowe (ok. 65-70 m²)
      to wydatek rzedu 120 000€. I nie sa tu zadne luksusy, mieszkanie w nowym
      budynku, z tarasem na dachu (100 m²) to jakies pol miliona euro. I to sa ceny
      niewielkiej miejscowosci a nie np. Monachium.

    • Gość: Emeryt IP: 212.122.223.* 22.11.06, 22:01
      Jestem na emeryturze,ale 20 lat spedzilem za granica.Wyjechalem,bo nie mialem
      zadnych szans na wlasne mieszkanie.Mimo,ze pracowalem ciezko,zarabialem
      niezle,to i tak moglem czekac na mieszkanie 20 lat.Po 7-miu latach za
      granica,kupilem sobie mieszkanie w Polsce,moglem wczesniej,lecz juz nie
      myslalem o powrocie do kraju.Pozniej jednak doszedlem do wniosku,ze stac mnie
      na to,zeby miec "wakacyjne" miejsce w Polsce.Tam tez mialem
      dom.Teraz "wrocilem" na stare lata,mam gdzie mieszkac,lecz chwilami,wystraszony
      tym co sie dzieje w Polsce,zastanawiam sie czy nie wrocic do swego
      domu "tam".Pisze o tym tak dlugo,zeby uprzytomnic Wam,ze w Polsce
      przepracowalem 25 lat i nie mialem szans na wlasne mieszkanie.Tam po 3-4 latach
      oszczedzania moglem juz kupic mieszkanie w kraju za gotowke.Oczywiscie "tam"
      kupilem dom na kredyt,ale juz jest splacony i teraz przynosi dochod z wynajmu.
      Jednym slowem sytuacja w kraju jest nienormalna i branie kredytu na 30 lat jest
      makabra rozlozona na cale dorosle zycie.Tam rata byla nizsza niz czynsz i
      stanowila zaledwie 20% moich zarobkow.Tutaj rata stanowi czesto ponad 50%,to
      jest nie do przyjecia.
    • Gość: remik IP: *.merinet.pl 22.11.06, 23:22
      "Tam rata byla nizsza niz czynsz i
      stanowila zaledwie 20% moich zarobkow.Tutaj rata stanowi czesto ponad 50%,to
      jest nie do przyjecia."

      ...i oto sedno sprawy -ostatnio sprawdzałem ceny mieszkań w niemczech oto
      przykładowe:
      tagesspiegel.immowelt.de/Immobilien/ImmoListe.aspx?GeoID=10811007&XGeoID=10811007&EType=1&PriMi=60000&PriMa=120000&Sort=createdate+desc
      niższe niż u nas i jakie ładne nie jak te obdrapane warszawskie kamienice,
      uważam że jestesmy biednym krajem który jest notorycznie wykorzystywany ,
      cudzoziemcy wykupują mieszkania w warszawie dla nich są tanie jak barszcz więc
      rząd powinien wprowadzić jakieś regulacje bo niedługo staniemy się niewolnikami
      we własnym kraju,deweloperzy ogłaszają się w prasie zachodniej nawet w
      samolotach zostawiają ulotki dzięki temu windują ceny nie patrząc kto tych
      mieszkań naprawdę potrzebuje a właściciele starych mieszkań korzystają z okazji
      i zarabiają pieniądze ze sprzedaży oraz wynajmu - skoro pensje nie rosną w
      tempie jak ceny mieszkań to normalne że niektórzy się nie załapią,przecież nie
      można pracować 24 godziny na dobę to jest nienormalne ,uważam że regulacje rządu
      powinny być np jesli państwo sprzedaje działkę pod zabudowę mieszkaniową to cena
      mieszkania nie może być wyższa niż...a w przypadku wyższego standardu ... itp
      -wszystko musi być dobrze uregulowane bo inaczej się pozabijamy do
      licha,demokratyczne społeczeństwo powinno wymuszać na władzy podobne ustawy
      ,nieprzesadzajmy deweloperka to nie jest straszna rzecz,każdy deweloper
      powinnien wybudować ileś procent mieszkań w odpowiednim standardzie za
      odpowiednią cenę itp inaczej nie mógłby otrzymać pozwolenia albo kredytu mógłby
      sprzedać część do wynajmu i odbywatelom polskim w pierwszej kolejności-są jakieś
      inne propozycje?

    • Gość: patrycjasol IP: *.upc.es 23.11.06, 12:57
      tu jest tak samo, moze nawet drozej za 120 000 euro to mozna sobie kupic
      okazyjnie. Przewaznie kupno mieszkania to wydatek 250 000 - 300 000 euro. Co
      oznacza nawet przy dobrych zarobkach kredyt na 30 lat. Wyjezdzajac z Polski
      zarabialam powyzej cytowanych przez Was 2000 zl, tu zarabiam wiecej niz
      przecietna pensja, paradoksalne jest ze z moimi zarobkami w Polsce bym splacila
      szybciej kredyt za wlasne polskie mieszkanie niz tu. Wiec nie narzekajcie. Ze w
      Polsce tak zle a na Zachodzie tak cudownie.
    • kaszper.daniel 22.11.06, 21:47
      Mam 30 lat, ostatnie cztery lata pracowałem po 12 godzin dziennie 6 dni w
      tygodniu (dokładna liczba, 2 etaty) dorobiłem się..... bolącego kręgosłupa,
      zmęczonych oczu. Co roku zmnieniam mieszkanie, bo właścieciel sprzedaje, bo
      skubaniec jest alkocholikiem, bo burdel tuż nad głową. Typowa polska
      rzeczywistość :( nie mam oszczędności, bo "zycie mi je zjada", banki chcą
      przedpłat lub wysokich dochodów. Z czego mam kupić mieszkanie!!!!! Prawda jest
      taka że jeśli nie kradniesz, oszukujesz, nie masz rodziców co by dali Ci jakiś
      start . WYJEDŹ. Tu nie jest miejsce dla ludzi uczciwych, chcących pracować (za
      ludzkie pieniądze). Mnie nie jest stać nawet na kredyt.*****THERE IS NO HOPE******
    • Gość: Majka IP: *.aster.pl 22.11.06, 22:17
      kaszper.daniel napisał:

      > Prawda jest
      > taka że jeśli nie kradniesz, oszukujesz, nie masz rodziców co by dali Ci jakiś
      > start . WYJEDŹ.

      nie uogólniaj. Ja nie kradnę, nie oszukuję i rodzice mi nie dali.
      I nie mam zamiaru nigdzie wyjeżdżać, bo emigrowanie to nie dla mnie.
      Mam dobrze prosperującą jednoosobową działalność gospodarczą. Wszystko mozna,
      trzeba chcieć, mieć pomysł, nie bać się pracy i mieć łut szczęścia. Nic wiecej.
      Mam kredyt na dom, a miesieczna rata nie przekracza 20% domowego budżetu
      (mojego i męża).
    • Gość: Banquier IP: 217.149.242.* 23.11.06, 12:25
      Tak tak, bierzcie kredyty, jak najwięcej. Kupujcie mieszkania na górce. Już
      niedługo przyjdzie krach na rynku nieruchomości i wasze "apartamenty" o
      powierzchni 30 m2 będą warte 35-45% tego co teraz. A raty kredyciku trzeba
      będzie spłacać. A pan bankier nie będzie czekał i mieszkanko za które
      zapłaciliście 320 tysięcy będzie warte 140-160 tysięcy. Smutne ale prawdziwe.
      Biorąc kredyciki w dowolnym banku zapewniacie przez 30-40 lat stały dochód
      cwaniakom, których jedynym problem jest czym mają być wysadzane gałki w kiblu
      rubinami czy ametystem i czy sracz ma być przykręcony złotymi śrubami pokrytymi
      platyną, czy też platynowymi pokrytymi złotem.
    • tojatojatoja 23.11.06, 09:23
      Mam 30 lat. Pracuję na półtora etatu. Jedna praca od 8:15 do 16:15 - w urzędzie
      administracji centralnej - pensja 1500 zł netto. Druga w organizacji
      pozarządowej od 16:30 do 20:30 - pensja 800 zł netto. Razem mam dochód 2300 zł
      z czego co miesiąc oszczędzam 1000 zł, a za resztę staram się przeżyć, tzn.
      opłacić wynajmowane w Warszawie mieszkanie oraz mieć co zjeść. O kupowaniu
      ubrań i innych przyjemnościach za bardzo nie ma mowy. Nie jest lekko, ale
      oszczędzałam konsekwentnie od dłuższego czasu. W tej chwili mam 25 tysięcy
      oszczędności. Zaczęłam się łudzić, że mogę myśleć o kupnie mieszkania. Nie
      chciałam drożyzny w blokach z wielkiej płyty, bo takie mieszkania niedługo
      stracą na wartości. Pomyślałam o kupnie mieszkania, które będzie wybudowane za
      2 lata. Już zaczęłam marzyć, oglądać plany itp. Mój zapał opadł, gdy cena za
      metr w ciągu trzech miesięcy została przez dewelopera podniesiona z 4 500 zł/m2
      do 6 000 zł/m2. To takie warszawskie szaleństwo! Moje marzenia poszły w kąt.
      Przy takich zarobkach żaden bank nie da mi kredytu na mieszkanie.... :-( Na
      dodatek jestem totalnie przemęczona takim systemem pracy. Nie mam czasu dla
      siebie, nie mam czasu dla swoich bliskich. Staram się jednak nie załamywać, bo
      i tak mogę powiedzieć, że jestem szczęściarą: mam pracę, mogę się sama
      utrzymać, jestem samodzielna. I mam teraz o niebo lepiej, niż miałam kiedyś.
      Pochodzę z wielodzietnej rodziny, gdzie zawsze było biednie.

      Ciągle mam nadzieję, może głupią, może nie, że sytuacja w naszym kraju się
      zmieni na lepsze, a jeśli nie, to zawsze można spróbować wyjechać za granicę...
      Póki co staram się cieszyć tym, co mam, chociaż chciałabym mieć więcej - swój
      własny kąt! Czy to tak dużo? Najgorsze jest to, że latka lecą, a ja bardzo
      chciałabym mieć dzieci, na razie jednak nie mam na to szans. Gdzie ta polska
      polityka prorodzinna??? Ciągle słyszę o zabieraniu jakichś ulg podatkowych, np.
      o zabraniu możliwości odliczenia sobie odsetek od kredytu na mieszkanie...
      Dlaczego jest tak, że jedni mieli do tego prawo, a ja nie będę go miała??? Lub
      VAT na materiały budowlane?
    • Gość: Michał IP: 83.238.175.* 23.11.06, 10:46
      > chciałabym mieć dzieci, na razie jednak nie mam na to szans. Gdzie ta polska
      > polityka prorodzinna??? Ciągle słyszę o zabieraniu jakichś ulg podatkowych, np.
      >
      > o zabraniu możliwości odliczenia sobie odsetek od kredytu na mieszkanie...
      > Dlaczego jest tak, że jedni mieli do tego prawo, a ja nie będę go miała??? Lub
      > VAT na materiały budowlane?

      Bo polska "polityka prorodzinna", "państwo solidarne", i tym podobne określenia
      to głupoty, opowiadane przez polityków żeby robić ludzi w konia. Masz dochód
      2300, ale pracodawcy wydają na Ciebie w sumie blisko 5000 złotych - tyle, że
      zabiera to nasze "tanie, prorodzinne, solidarne państwo".

      A na kogo zabiera? Na emerytury rolnicze. Na różne świadczenia, dla tych panów,
      którzy od rana piją pod sklepem - tak, właśnie za Twoje i moje pieniądze. Na
      różne specjalne emerytury i przywileje dla górników, służb mundurowych,
      polityków. Na nowe ministerstwa: zamiast ułatwić dostęp do ziemi dla
      deweloperów, zrobili nowe ministerstwo budownictwa, teraz otwierają w nim
      specjalny fundusz, żeby było jeszcze gdzie zatrudnić parę setek kolegów...etc, etc.

      To nie zmieni się tak długo, jak długo ludzie będą głosować na socjalistów
      (obojętnie, z SLD czy PiS). Póki będą rządzić socjaliści, będą zabierać
      pracującym i rozdawać nierobom, żeby na nich pracowali...i obiecywać koszałki -
      opałki w rodzaju milionów mieszkań czy innych nonsensów.

      Pozdrowienia.
    • Gość: dwoje IP: *.devs.futuro.pl 22.11.06, 22:14
      A nas było stać na mieszkanko... Jak sama nazwa wskazuje niewielkie. Niestety,
      tylko na takie wtedy dostalismy kredyt. Ale najgorsze jest to, że często, kiedy
      ktoś nas odwiedza (zazwyczaj ludzi trochę starsi), zaczyna się marudzenie, jakie
      to mieszkanie małe itd... Normalnie przykro się wtedy robi. Podejrzewam, że to
      zawiść czysta ;-), bo ja się z tego mieszkania cieszę. Jako młody człowiek,
      raczej tam tylko śpię, rzadko spędzam cały dzień.
      Acha - mieszkanie kupione i urządzone za własne pieniądze, zarobione ciężką
      pracą (nie licząc części skredytowanej przez bank).
    • Gość: Melba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 22:41
      No i niech zazdroszczą. Mieszkajcie sobie we WłASNYM szczęśliwie, kiedyś je
      sprzedacie i zamieszkacie może w domku z ogródkiem, powoli się dorobicie i
      będziecie dumni, że sami doszliście do tego. Najlepiej dostać od bogatego
      tatusia mieszkanie, no ale...
      My właśnie wyprowadzamy się z czynszowego TBS do własnego domu, na który
      zarobiliśmy tylko my z mężem. Życzę zadowolenia z WłASNEGO!
    • Gość: arturro IP: 217.116.110.* 22.11.06, 22:53
      powiem wam tak:
      7 lat temu zdecydowalem sie - jeszcze przed slubem ze wynajmowanie kawalerki za
      1000 zl na ochocie w warszawie nie ma sensu - nalezy wziac kredyt
      wtedy jeszcze byla to marka niemiecka, kredyt w bph, 7 pkt procentowych, wplata
      wlasna konieczna; kredyt kalkulowalismy z zona tak aby rata byla zblizona do
      kosztu najmu (10 lat); teraz po 7 latach mieszkanie niespelna 60 metrowe na
      mokotowie jest warte 2,5 raza tyle co w momencie zakupu; moge a/ wynajac je i z
      tego placic rate innego kredytu; b/sprzedac za 2,5 krotnosc jego wartosci i
      kupic wieksze - podobnie jak to pierwsze w kredycie i ciagnac ten sposob dalej
      nie jest to straszne tylko NORMALNE
      pozdrawiam i polecam myslenie

    • Gość: ktosik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 11:46
      Wiesz, 7 lat temu to ja kombinowałam żeby zdobyć kasę na studia, w tej chwili
      jestem po 2 fakultetach i co z tego... pracuję ale płacą kiepsko mimo że jestem
      informatykiem, mieszakam nad morzem w Słupsku, wyjechac nie mogę bo musze
      opiekować się niepełnosprawną mamą gdy tata idzie na drugi etat do pracy żeby
      zarobić na lekarstwa. Zdolność kredytowa jest słaba bo miałam nawet problem z
      zakupem starego samochodu. I jaka jest tu godność życia, rozumiem kredyty bo
      wsządzie tak żyją, ale zostaje im jeszcze na godne życie. Dla porównania w
      Londynie za najniższą krajową (ok.5 Ł) kupisz 7 kg cukru, u nas za najniższą
      krajową (ok 3,75zl.) kupisz 1 kg i tak jest ze wszystkim więc o czym tu
      dyskutować, Tu chodzi o godność życia którą powinno nam nasze Państwo zapewnić.
      Pewnie można dostać w spadku działkę, można otworzyć firmę, mozna dostać się po
      znajomości do pracy ale nie o to tu chodzi, w krajach rozwiniętych stać ludzi z
      najniższą krajową na godne życie, a kto ma pomysł, wykształcenie czy znajomości
      żyje tam też tylko lepiej i U NAS TEŻ TAK POWINNO BYĆ!!!!
    • Gość: Irena IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.11.06, 23:01
      kredyt na 30 lat to nie tak zle w Kanadzie daja na 40 lat.
      Dom, mieszkanie to wielka sprawa i nie da sie jej zaltwic ot tak sobie przy
      okazji kupie dom lub mieszkanie.
      Pozdrawiam
      Irena
    • Gość: ilonek IP: 83.238.213.* 23.11.06, 12:30
      hmm można normalnie żyć z kredytem
      nikt mi nie dał złotówki, nie mam znajomości
      tylko obojem z mężem zasuwamy
      nie myślę o ratach na te 30 lat tylko ogromnie się cieszę że mozemy mieć właśny kąt
      udało nam się w ostatnim momencie kupić przed tymi szalonymi podwyżkami wiosną
      tego roku
      a gdyby ktoś 2 lata temu powiedział mi ze bedę mogła mieć ten własny kąt to
      popukałabym się w głowę
      ale wierzcie mi można
      pozdrawiam
    • Gość: starycynik IP: *.dhcp.uno.edu 22.11.06, 23:06
      W tej chwili dostepnosc mieszkania dla mlodych ludzi jest wieksza niz
      kiedykolwiek po II wojnie. Dobrze o tym pamietac nim sie zacznie narzekac.
    • Gość: chinche IP: 217.153.167.* 22.11.06, 23:17
      co do budowania domu: bardzo chetnie. tylko gdzie ja kupie ziemie??? moze pod
      zapyziowicami jest. ale pod warszawa nie mowiac o samym miescie juz jest wielki
      problem.
      mieszkanie: na mieszkanie 7,5 tys za m2 conajmniej mnie nie stac. i nie mam tez
      zamiaru nabijac kabzy developerom by mnozyli tylko sobie zyski.

      czemu nie kupilam wczesniej? no coz.... jako 17 czy 22 letnia dziewczyna
      (skonczylam studia) raczej trudno - bo z czego?!?!?!?

      chyba mam pecha ze teraz, gdy planujemy slub i rodzine, ceny nieruchomosci tak
      bardzo poszly w gore.

      coz, w kanadzie czy meksyku nie jest tak drogo. a fajna wille pod meksykiem (3
      lazienki, 3 sypialnie, salon, patio, garaz) mozna kupic juz za 200 tys zlotych

      trzeba zwiewaz z kraju braci ksero.
    • Gość: duzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 08:14
      To moze zamiast sprzedawac pampersy w hipermarkecie poszukasz sobie dobrze
      platnej pracy? Albo np. zalozysz wlasna firme tak jak ja. Mam 22 lata i w tej
      chwili moim jedynym dylematem mieszkaniowym jest 200m2 w centrum miasta czy
      350m2 pod Warszawa, ale bez sasiadow, ktorym ciagle jest za glosno. Kredyt?
      Oczywiscie, ale tylko po to, zeby kupic wlasne lokum przed koncem 2007, a nie
      2010 roku. I nie na 30 lat, ale max 10... Zamiast narzekac proponuje ruszyc
      glowa i wtedy okaże sie, ze mozna zarabiac przyzwoite pieniadze nie ciagnac na
      raz 10 etatow.

      A ze niektorych myslenie boli widac po tym forum.
    • Gość: iloveireland IP: 86.42.35.* 23.11.06, 00:16
      nie czytałem co inni napisali , ale w irlandii ,najbogatszym panstwie unii po
      luksemburgu , gdzie ceny mieszkan zaczynaja sie mniej wiecej od 300 000
      euro ,wszyscy biarą kredyty, i najczesciej na 25 - 30 lat, bo nikogo nie stac
      na kupno mieszkania po kilku latach pracy, wiec po co to marudzenie ze w polsce
      jest zle. jest to prawda, ale gdzie indziej nie jest lepiej
    • Gość: Pedro IP: *.autocom.pl 23.11.06, 01:12
      Tylko że tu nie stać wielu ludzi nawet na kredyt bo jak można dostać kredyt na 300 tys zarabiając 1200 brutto.
    • Gość: polka mala IP: *.chello.pl 23.11.06, 01:20
      no dobrze, niektorzy pisza , ze jest tak latwo. jestem osoba mloda zarabiam
      1000zl i jestem sama. pytanie, czy bank przyzna mi kredyt? otóz nie, bo sie
      dowaidywalam. gdybym miala partnera i zarabialby conajmniej 2 tyle, to jest
      szansa, ale dla singla zadna.
    • Gość: Majka IP: *.aster.pl 23.11.06, 02:08
      ale nikt nie pisze, że bank ma ci przyznać kredyt, skoro zarabiasz 1000zł!
      Ja akurat pisałam o tym, że można żyć w tym kraju i zarabiać. I że rata
      kredytowa nie musi być wyrzeczeniem.
      Ja nawet mając w gotówce równowartość domu i tak wzięłabym kredyt. Swoje
      pieniądze wolę zainwestować w inny sposób.
      A w sytuacji, gdyby przyszło najgorsze (strata źródła dochodów), będę miała z
      czego spłacać raty.
      Zarabiając 1000zł i nie posiadając żadnych własnych środków, raczej nie
      zdecydowałabym się na kredyt, bez względu czy bank chciałby mi go przyznać czy
      nie.
      Nie wiem ile masz lat, ale ja po studiach też pracowałam za marne grosze. Teraz
      mam 30 i teraz dopiero stanęłam na nogi.
    • Gość: gość-portalu IP: 65.57.245.* 23.11.06, 01:34

      czemu Amerykanina nie stać na własne mieszkanie we własnym kraju,który pracuje we
      własnym kraju i chciałby tu założyć rodzine? czy trzeba koniecznie wyjechać
      do Polski (lub Chin) żeby nie brać kredytu na 40 lat (co niekiedy jest nawet
      możliwe)? rząd Pana Krzaka nic nie robi żeby zmienić tą sytuację, więc
      Amerykanie zapożyczają się teraz nawet na 40 lat.
    • Gość: agnieszka IP: *.vic.keypoint.com.au 23.11.06, 03:26
      U nas w Polsce takie jest przekonanie ze powinno sie zaoszczedzic najpierw kase
      i wtedy jak juz cie stac kupic dom, samochod, dzialke itd itp.
      Ja sama z mezem mamy kredyt na 30 lat, wcale sie tego nie boimy. Wedlug mnie
      najgorzej jest nic nie robic w tym kieruku, wiadomo ze mi nikt domu za darmo
      nie da. Glowa do gory Tomaszku i zacznij rozgladac sie za kredytem z dobrym
      oprocentowaniem. Powodzenia.
    • Gość: janko muzykant IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 23.11.06, 04:12
      Ja po 24 latach w USA mam dom 100% splacony (od roku) i wcale nie jestem
      wyjatkiem. Mam kolege ktory jest tutaj ponad 15 lat i zgodnie z planem bankowym
      skonczy placic za 5 lat.

      Wszyscy biora kredyty, nikt nie kupuje za gotowke - nawet bogaci. Jak
      przyjechalem tutaj tez kupowalem za gotowke. Szedlem do sklepu jak moglem
      zaplacic gotowka za to co chcialem kupic. Po jakims czasie "wyroslem z tego".

      Taki jakis ciekawy trend obserwuje od jakiegos czasu. Wiekszosc ludzi opluwa
      USA czy trzeba czy nie potrzeba. Ostatni artykul sprzed 3 dni o glodujacych
      Amerykaninach w Nowym Jorku przypomnial mi slynna komunistyczna akcje klapciocha
      Urbana z wysylaniem kocy dla bezdomnych w N. Jorku. Komu sluzy taka
      propaganda?? Co 6 mieszkaniec N. Jorku gloduje!!!! Chyba przestane czytac te
      gazete.
    • mlody-inwestor 23.11.06, 01:38
      Wszedzie na swiecie tak jest iz NIKOGO nie stac na kupno mieszkania ot tak.
      90% ludności świata musi wziąść kredyt by kupić swoje pierwsze mieszkanie.

      Tak to juz jest skonstruowane.
      I rzad nic do tego nie ma. MOze bys chcial darmowe mieszkanie jeszcze od rzadu ?
      Idz sie lecz.

      --
      Gdyby zwolnic ludzi z przymusu placenia olbrzymich sum na FATALNA sluzbe zdrowia czy oswiate - to kazdy z nas za te pieniadze (czesto znacznie mniejsze) moglby sfinansowac sobie prywatna szkole czy szpital
      akcje.blox.pl - Mlody na gieldzie
    • Gość: sebastian IP: *.hsd1.il.comcast.net 23.11.06, 03:11
      Mieszkam od jakiegos czasu za granica. Nie ukrywam, ze wyjechalem z powodow
      finansowych. Tu gdzie mieszkam (celowo nie mowie gdzie, bot nie ma to
      znaczenia) tez wzialem kredyt, najpierw na 15 lat na mieszkanie typu M3.
      Nadplacalem, wg obliczen mialem splacic wczesniej, ok. 7 lat. Jednak po dwoch
      latach urodzil sie syn i kupilismy domek ok. 160m2 i mamy kredyt na 30 lat. I
      nie przerazamy sie tym. Mamy splacone juz 30% wartosci (zysk na mieszkaniu oraz
      wzrost wartosci domu), choc ciagle 28 lat. Ale zyjemy/mieszkamy u siebie. Moj
      syn nie dorasta w bloku w 50m2. No coz, mnie i zonie pozostalo splacac kredyt.
      Ale kiedys jemu to zostawimy. I po to sie chce zyc.
      Pozdrawiam. I nie bojcie sie kredytu. Sa dwa dobre kredyty, moze 3:
      mieszkaniowy, edukacyjny oraz inwestycyjny.
    • mniklas5 23.11.06, 05:01
      kupielm dom w Kaliforni za 260 tys , 200 tys kredyt , w 1989 , dzisiaj jest
      wart 750, moge sprzedac i kupic taki sam dom w Teksasie za 200 tys i 300
      odlozyc do banku na procent.
    • Gość: alcik03 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 08:25
      Polaka nie stac, ale Francuza czy Hiszpana tez nie stać. Też bierze kredyt na
      30 lat. Nie znam osoby z krajów tzw starej Unii, która nie miałaby kredytu na
      przynajmniej 25 lat. Oni nauczyli sie z tym żyć. A to, że nasze pensje są
      stanowczo za niskie to już zupełnie inna sprawa. pozdrawiam.
    • Gość: gosc IP: 84.7.148.* 23.11.06, 10:11
      Te uwagi na temat kredytow 25 letnich we Francji
      to troche fantazja. Takie kredyty pojawiaja sie dopiero teraz.
      Przecietny czas splaty kredytu mieszkaniowego do poczatku
      lat 2000 wynosil 10-12 lat. Teraz w zwiazku ze zwyzkami
      nieruchomosci przecietny czas splaty styuuje sie nieco wyzej
      okolo 15-17 lat.
      Wszystkim tym piszacym o zachodzie przypominam , ze w krajach
      europy zachodniej bardzo duza czesc spoleczenstwa mieszka
      w mieszkaniach socjalnych. Socjalnych nie znaczy niskiej jakosci,
      wiekszosc 'socjali' przerasta znacznie klasa polskie blokowiska
      z lat 1970-2000.
    • gelimer 23.11.06, 08:39
      etaty w bardzo dobrych firmach w Warszawie. Moja żona jest poczatkującą
      dentystką. Co się do jasnej cholery dzieje, ze na mieszkanie nie stac mnie
      wcale a na samochód ledwie?
    • Gość: alabama IP: 193.201.167.* 23.11.06, 08:54
      Nie stać na mieszkanie a stać na samochód? Wolnego. Jaki jest miesięczny koszt
      samochodu, który nomen omen traci na wartości. Nie mam auta, nie wiem - 200 -
      300 - 400 zł benzyna, części, naprawy. Za taką kwotę miesięcznie można spłacać
      swoje własne mieszkanie i nie płacić 1000 miesięcznie za wynajem. Dwoje
      dorosłych pracujacych ludzi i nie mogą usiąść z papierkiem i policzyć.
      Nie każdy musi mieć mieszkanie 180m w centrum Warszawy, jesteś biedny - zmykaj
      na przedmieścia, tam jest taniej, wystarczy usiąść i dobrze poszukać.
    • gelimer 23.11.06, 09:04
      Samochód to akurat moje narzędzie pracy. Może nie na równi z komputerem, ale
      przemieszczać sie po prostu muszę. 6 letnia Astra II, której koszt zakupu
      zamknął sie w 17 tys. a koszty ekspolartacji (łącznie z benzyną i AC) to ok.
      350 PLN miesięcznie. Co zaś się tyczy mieszkania w Warsiawie czy też w jej
      okolicach to liczyliśmy to już wielokrotnie i na ratę rozsądnego mieszkania
      najnormalniej w świecie nas nie stać. Ergo skazani jesteśmy na komunę, w której
      koszty mieszkania to ok. 400 PLN miesięcznie.
    • Gość: tralalala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 09:08
      to się dzieje żeś DUPA jeśli Ci nie starcza. ot co :]
    • drzejms-buond 23.11.06, 09:23
      Gość portalu: tralalala napisał(a):

      > to się dzieje żeś DUPA jeśli Ci nie starcza. ot co :]

      nie wzyscy ludzie potrafią/chcą kraść i kombinować
      lepiej całe życie być DUPĄ!

      -gratuluję odniesionego sukcesu!
    • gelimer 23.11.06, 09:43
      I jakie daje sobie prawo do takich właśnie wypowiedzi?
    • Gość: Michal IP: 83.238.175.* 23.11.06, 10:56
      1. Typowo polskie rozumowanie: albo jesteś dupą, albo kradniesz/kombinujesz. Nie
      wiadomo czy się śmiać czy płakać.
      2. Do gelimera: Stary, w Krakowie informatyk na _jednym_ etacie w dobrej firmie
      dostaje 5000k brutto. Na dwóch etatach, jak wynika z prostych obliczeń, można
      wyciągnąć lekko 7000-8000 tysięcy na rękę. I to wcale nie są rewelacyjne zarobki.

      Wniosek: albo te Twoje firmy w Warszawie nie są dobre i pracą Ci marnie, albo Ty
      chcesz kupić nie wiadomo jaki pałac. Bo z takimi dochodami, jak napisałem
      powyżej, można wziąść kredyt na pół miliona, jeśli nie lepiej. No więc, nie
      twierdzę żeś...jak napisano powyżej, ale coś z Tobą nie tak.
    • drzejms-buond 23.11.06, 11:11
      Gość portalu: Michal napisał(a):

      1.nie każdy może być informatykiem
      2. może w krakowie świetnie płacą, POD warszawą - 1500złotych polskich netto i
      żadnej możliwości na lepszą. uwierz- szukałem!
      musiałbym się przeprowadzić. a jeśli się przeprowadzać to czemu nie do
      W.Brytanii? a tu chodzi o własne mieszkanie w Polsce!
      3. jeśli bierzesz dodatkową robotę , to jest to juz rodzaj "kombinowania"
      (vide: lekarze i 5 etatów)
    • Gość: Michal IP: 83.238.175.* 23.11.06, 11:51
      Ad 1. To prawda. Ale pisałem to do gelimera, z którego wypowiedzi wynika że
      podwójna wartość pensji informatyka na dobrym etacie nie wystarcza na kredyt
      mieszkaniowy. Z tego wynika "kogo stać, jeśli informatyk na dwóch etatach...etc,
      etc". A to już nie jest prawda.
      Ad 2. Wierzę. No niestety, gdyby nie rządzili nami od niepamiętnych czasów
      socjaliści, zarabiałbyś więcej (gdyby ZUS, podatki, etc, były mniejsze). Smutno
      to mówić, ale trochę liczę na to, że jak jeszcze trochę ludzi wyjedzie do
      Anglii, to pracodawcy będą _musieli_ wreszcie znacząco podnieść pensje, bo wolny
      rynek ich zmusi.
      Ad 3. To jest racja, ale ja odnosiłem się do wypowiedzi gelimera. Osobiście
      pracuję na jednym etacie.

    • Gość: garbata IP: *.acn.waw.pl 23.11.06, 09:28
      Na całym świecie ludzie biorą kredyty i jakoś sobie radzą. U nas tylko nie daje
      się przeżyć z tego co zostaje po spłacie raty, opłaceniu czynszu i różnych
      innych rachuneczków. Pojedyncza osoba nie jest w stanie pozwolić sobie na
      mieszkanko, jeśli rodzina się nie zlituje i nie poratuje kasą! A to i tak jest
      trudno. Szkoda, że tak dobrze nam idzie w dopasowywaniu się do wymogów
      europejskich we wszystkim tylko nie w wynagrodzeniach!!! A już najbardziej mnie
      wkurza jak gadają, że za mało dzieci się rodzi i te beznadziejne reklamy o
      porodzie odkurzacza! To co najlepiej narobić sobie dzieci, a później się
      zastanawiać skąd wziąć pieniądze na ich godne wychowanie, a państwo oczywiście
      nie pomoże...

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka