Czy da się dorobić mieszkania do 30-stki...? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Otóż mam obecnie 21 lat, ostatnio przeglądałem kilka ofert developerów i
    naprawdę zszokowały mnie ceny mieszkań obecnie na rynku. Wiem że mieszkania
    są obecnie kosztowne... Szczególnie w Trójmieście, Warszawie czy innych
    okolicach. Ale tak nasunęło mi się pytanie czy możliwe jest dorobienie się
    takiego mieszkania za własne pieniądze, chowając pieniądze do skarpety jak
    Szymon Majewski w spocie reklamowym to raczej chyba nie. Pod hipotekę też
    raczej trzeba mieć dochody, bo nie chciałbym np. mieszkać sam, ta dwójka
    dzieci i partnerka muszą być... Ale jak to wszystko pogodzić? Ostatnio jeden
    z moich znajomych, 27 letni, młody facet kupił wraz z narzeczoną mieszkanie
    za gotówkę z oszczędności jak to sam określił. Pomyślałem że jednak można się
    dorobić tego własnego M dla siebie. Aż do czasu gdy okazało się że tak
    naprawdę ojciec z matką mu je podarowali i moje nadzieje na własne lokum
    zbladło... Wiec czy naprawdę nie da się dzisiaj kupić za własne pieniądze
    tego "domu"...?
    • Gość: Ambitny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 21:06
      Widze że chyba jednak nie, skoro nikt nie chce mi pomóc...
      • Gość: ziomek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 21:29
        zapomnij! moj znajomy tez chial wzias mieskanie pod hipoteke ale pwoeidzieli mu
        ze moge mu dac jedynie 100 tysiecy bo wieciej nie dadza przy jego zarobkach,
        jak ktos kupuje mieksznaie za 300, czy 400 to zazwyczaj na kredyt i zarabia po
        600o tyciesy na miecha, a polowa tych mlodych co przed ytrzydziestka maja
        mieksznaia to po rodzicach dostaje lub ordzice kupuja jak u twojego kumla,
        wezsie za nauke lep[iej to moze lepsze ywniki bedzies zmial, bo chaty sobie
        szybko nie kupisz
    • Gość: hermenegilda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 22:12
      Ucz się a na pewno się da, człowieku masz dopiero 21 lat. Nie wszystko na jeden
      raz! Ja mam 26 a ciągle mieszkam z rodzicami i jest ok. Co prawda nie
      chciałabym mieszkać z mężem (o ile znajde takiego :P ) gdzie za ścianą są
      rodzice, ale w chwili obecnej jest okey!
      Poza tym przesadzasz chyba z tymi 300 tysiącami złotych za mieszkanie... A
      swoją drogą też mam znajomego co twierdzi że kupił mieszkanie za gotówke i
      udaje zaradnego, mimo że jest w moim wieku. A tak naprawde jego rodzice
      rozmawiając z moimi powiedzieli że mu je kupili. Wiec nie jesteś sam.
      • Gość: beti27 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 22:24
        Da się!W moim przypadku tak było.Jesteśmy z męzem przed trzydziestką.Oboje
        pracujemy,mamy średnie zarobki.Pomoc otrzymaliśmy taką,że dostaliśmy dach nad
        głowa przez trzy lata od jednych rodziców i działkę od drugich.Sądzę,że jak na
        poczatek to dużo,ale w porównaniu do całości to kropla w morzu.Fakt,że długo
        zastanawialiśmy się nad budową ale jednak postanowilismy i udało się.Od pięciu
        lat mieszkamy już we własnym domu.Wiele rzeczy trzeba sobie odmówić,ale coś za
        coś.Warto było!
        • Gość: LOver boy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 22:41
          Mam kuzyna który też chce budowac dom, ale bank nie chce mu przydzielić kredytu
          bo nie ma fundamentów, a juz w ogóle ziemi. Z kolei na wykup ziemi bank także
          nie chce dać mu pieniędzy bo ma za niskie dochody. Czy znasz może instytucje
          finansową, która udziela pożyczki pod budowe domu bez potrzeby posiadania
          gruntu bądż fundamentów?
    • Gość: robert IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 22:46
      bez kredytu nawet nie ma co się łudzić!!!!
    • Gość: Kalafior IP: 148.122.35.* 13.01.07, 08:37
      Kiedy ja kupowałem mieszkanie (2002 rok) to za metr w Trójmieście płaciło się
      mniej niż 2500pln. Teraz poniżej 7000 ciężko cokolwiek znaleźć. W każdym razie
      kupiłem mieszkanie bez kredytu, za własne zarobione pieniądze. Aby zrealizować
      swój cel, musisz jak najszybciej zacząć pracować i zdobywać doświadczenie.
      Pamiętaj, że jeśli przebimbasz studia traktując je jako ciąg imprez a nie
      zbieranie doświadczeń zawodowych to na własne lokum przed 30stką nie masz
      szans. Powodzenia!
      • Gość: eRKa IP: *.gdynia.mm.pl 13.01.07, 09:48
        > Kiedy ja kupowałem mieszkanie (2002 rok) to za metr w Trójmieście płaciło się
        > mniej niż 2500pln. Teraz poniżej 7000 ciężko cokolwiek znaleźć.

        Co Ty za bzdury wymyślasz??? Prześledź sobie może rynek deweloperski w
        Trójmieście, bo na razie podajesz ceny warszawskie. Ceny kształtują się na
        poziomie 5000 zł za normalne mieszkania (bo nie mówię o apartamentach). Wiem,
        bo mam dwie osoby w rodzinie, które właśnie są na etapie kupowania mieszkań.

        RK
        • Gość: Kalafior IP: 148.122.35.* 13.01.07, 10:09
          Masz rację, wyraziłem się nieco nieprecyzyjnie. Chodzi mi o dobrą lokalizację,
          np. Redłowo czy Orłowo i nowobudowane mieszkania. Podam przykład: kupiłem
          mieszkanie na Witawie, płaciłem 2300pln za metr, teraz jest warte 7000. No ale
          to pewnie bańka spekulacyjna. Pożyjemy zobaczymy.
    • Gość: karola IP: *.as.kn.pl 13.01.07, 17:04
      Mając dobrą pracę (mam na myśli kwalifikacje i możliwość ich rozwijania) i
      zarobki można w tym kraju kupić mieszkanie, ale pod warunkiem, że weźmiesz
      kredyt. Ile osób ma tak bogatych rodziców, że dadzą im 300 tys. na mieszkanie?
      Zresztą uważam, że dziecko na mieszkanie powinno sobie samo zapracować. Ja i mój
      mąż wywodzimy się z dość biednych rodzin (on w dodatku z wielodzietnej). Nikt
      nigdy nam niczego nie dał. Na studiach zamiast imprezować pracowaliśmy dorywczo
      - nawet jako kelnerzy, byleby tylko mieć jakieś pieniądze na swoje wydatki
      (ubrania, wakacje). Po studiach udało się wynająć pokój w mieście, w którym
      studiowaliśmy, i znaleźć lepiej płatną pracę. Po 3 latach pracy na etacie
      mieliśmy już jakieś oszczędności, ale oczywiście zbyt mało, by kupić mieszkanie,
      więc zaciągnęliśmy kredyt na kawalerkę, spłacamy go do dzisiaj, ale już niewiele
      zostało do spłaty (fakt, wtedy nie brało się kredytów na kilkaset tysięcy). Po
      drodze zdarzały nam się różne nieszczęścia (choroba w rodzinie, utrata pracy),
      ale jakoś przetrwaliśmy. 2 lata temu kupiliśmy większe mieszkanie - również na
      kredyt. Tamto mniejsze wynajmujemy studentom, więc de facto kredyt spłaca się
      sam, a my mamy kapitał w postaci mieszkania, które przez ten czas zyskało na
      wartości. Nie zarabiamy jakichś kokosów, ale stać nas na wyjścia do restauracji,
      utrzymanie auta (nie najmłodsze, ale jeszcze całkiem sprawne) zagraniczne
      wakacje, kupowanie książek, wyjścia do kina czy teatru itd. Mamy po 30 lat.
      • Gość: Statystyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.07, 04:50
        • Gość: Statystyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.07, 05:01
          gdyby dzisiaj były takie ceny jak 2 lata temu, to bym właśnie kupował. Niestety teraz to zupełnie co innego - teraz to ja sobie długo poczekam, aż mieszkania spadną do poziomu sprzed 2 lat, albo moje zarobki wzrosną o 100 % czyli mniej więcej tyle, ile mieszkania w ciągu tych 2 lat. Tak czy inaczej, nie dorobię się mieszkania przed 30 tką :) Cieszę się jednak, że niektórzy zdążyli kupić przed boomem, bo uważam, że każdy powinien mieć swoje mieszkanie. Tylko tak mnie zastanawia, jeżeli opłacało się 3 lata temu budować o połowę taniej, to dlaczego (skoro poza pensją budowlańców, nic się nie zmieniło - bo planów nie było od zawsze) teraz się nie opłaca? Coś mi się wydaje, że te gigantyczne podwyżki idą jednak na niebotyczne marże dla developerki :) Tylko mi nie mówcie, że grunty podrożały - bo np w prospekcie Domdevelopment można przeczytać, że firma w 2001 roku obkupiła się gruntami na jakieś 5 czy 8 tys. mieszkań (dokładnie nie pomnę)i że nie dadzą rady tego zagospodarować przed końcem 2008. Czyli do 2008 mają gdzie budować. Podobnie zrobiły inne duże firmy budowlane.
      • Gość: rs IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.07, 11:22
        czyli bez kredytu nie ma co się łudzić!! niestety albo rodzice albo kredyt :-)
        odłożyć się nie da do 30-stki.
    • Gość: rusalka IP: *.star.net.pl 14.01.07, 11:12
      ja mam 25 lat i właśnie kupiłam apartament. niestety zarobiłam na niego poza
      granicami naszego kraju... w warunakach polskich wydaje mi się to prawie nie
      możliwe..
      • Da się, a przynajmniej dalo się parę lat temu. Jak wprowadzaliśmy się do
        naszego domu byłem pól roku przed 30-tymi urodzinami, a żona miała 25.
        Wcześniej prze dwa lat budowy były pot krew i łzy. Mieliśmy trochę oszczędności
        z czasów studenckich wyjazdów, Ja zarabialem względnie nieźle (zona dopiero co
        skończyła studia). Trochę dołozyli rodzice, wzięliśmy 50k kredytu. Było jednak
        cięzko, a po przeprowadzce przez trzy lat trwała wykończeniówka...
        • Gość: realista IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.01.07, 16:28
          No dobrze, ale jednak pomogli rodzice i wsparliście się kredytem. Nie da się w
          obecnych czasach odłożyć na mieszkanie z pensji (chyba że jesteś prezesem banku
          ;-)). Nikt normalny na świecie tego nie robi, niestety, wszędzie ludzie są
          skazani na kredyt, czy to się komuś podoba czy nie. Albo pozostaje wynajmować do
          końca życia. Takie są realia w wielu krajach i tak staje się i u nas. Złote
          czasy kupowania mieszkania za kaskę ze skarpety minęły. To se ne vrati, moi
          drodzy! :-(
          • Gość portalu: realista napisał(a):

            > No dobrze, ale jednak pomogli rodzice i wsparliście się kredytem.

            Czyli normalnie, ja swoim dzieciom też kiedyś pomogę...

            Nie da się w
            > obecnych czasach odłożyć na mieszkanie z pensji (chyba że jesteś prezesem
            banku

            I tu i gdzie indziej. Czy myślisz, że np. w USA, UK czy Szwecji młode
            malzeństwa kupują domy/mieszkania za gotówkę z oszczędności. Biarą jak u nas
            kredyty na 20/30 lat....


            > ;-)). Nikt normalny na świecie tego nie robi, niestety, wszędzie ludzie są
            > skazani na kredyt, czy to się komuś podoba czy nie. Albo pozostaje wynajmować
            d
            > o
            > końca życia.

            Ale zawsze to płacić raty kredytu za coś co będzie twoje niż czynsz
            wlascicielowi za wynajem....

            Takie są realia w wielu krajach i tak staje się i u nas. Złote
            > czasy kupowania mieszkania za kaskę ze skarpety minęły. To se ne vrati, moi
            > drodzy! :-(


            Zgadza się, ale jeśli się ma dodatkowe źrodlsa finansowania - oszczędności,
            pomoc rodziców, dobre zarobki - trzeba się starać aby ten kredyt jednak
            zminimalizować....
            • Gość: realista IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.01.07, 09:43
              des4 napisał:

              > Gość portalu: realista napisał(a):
              >
              > > No dobrze, ale jednak pomogli rodzice i wsparliście się kredytem.
              >
              > Czyli normalnie, ja swoim dzieciom też kiedyś pomogę...

              Twoja sprawa.
              >
              > Nie da się w
              > > obecnych czasach odłożyć na mieszkanie z pensji (chyba że jesteś prezesem
              >
              > banku
              >
              > I tu i gdzie indziej. Czy myślisz, że np. w USA, UK czy Szwecji młode
              > malzeństwa kupują domy/mieszkania za gotówkę z oszczędności. Biarą jak u nas
              > kredyty na 20/30 lat....

              Właśnie wcale tak nie myślę. Gdybyś czytał dokładnie mój post, to byś dostrzegł
              fragment, w którym piszę, że wszędzie na świecie ludzie kupują mieszkanie na
              kredyt i nie ma w tym nic dziwnego.
              >
              >
              > > ;-)). Nikt normalny na świecie tego nie robi, niestety, wszędzie ludzie s
              > ą
              > > skazani na kredyt, czy to się komuś podoba czy nie. Albo pozostaje wynajm
              > ować
              > d
              > > o
              > > końca życia.
              >
              > Ale zawsze to płacić raty kredytu za coś co będzie twoje niż czynsz
              > wlascicielowi za wynajem....

              No pewnie, też tak uważam. Ale są tacy, którzy wolą wynajmować, bo nie chcą lub
              nie mogą wziąć kredytu. Sam wynajmuję takim ludziom mieszkanie :-)

              >
              > Takie są realia w wielu krajach i tak staje się i u nas. Złote
              > > czasy kupowania mieszkania za kaskę ze skarpety minęły. To se ne vrati, m
              > oi
              > > drodzy! :-(
              >
              >
              > Zgadza się, ale jeśli się ma dodatkowe źrodlsa finansowania - oszczędności,
              > pomoc rodziców, dobre zarobki - trzeba się starać aby ten kredyt jednak
              > zminimalizować....

              Jasne, również uważam, że zarzynanie się na całe życie kredytem nie jest
              najlepszym pomysłem. Czasem nie ma wyjścia, ale lepiej zminimalizować kredyt na
              ile się da. Inna sprawa to taka, że wolną gotówkę można zainwestować i z tego
              spłacać kredyt. Ale i to nie jest rozwiązanie dla wszystkich.
    • Gość: goscgosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 09:17
      jestesmy 5 lat po slubie , przed 30.Mamy troche oszczednosci ale tylko dlatego ze mieszkamy z rodzicami.
      Jestesmy na etapie kupowania lokum.
      Są trzy opcje do wyboru:
      - wyjechac za granice w przeciagu 3 lat zarobic na mieszkanie
      - wziasc kredyt i skonczyc go spłacać w wieku 50 lat
      - mieć majętnych rodziców którzy dorzoca większa czesc do mieszkania ( ale trzeba takowych rodziców posiadać)
      - jesli jestesmy bardzo "zaradni" , pracowici albo mamy fuksa , albo odziedziczamy firme po rodzicach to wiadomo ze nie mamy problemu z mieszkaniem
      - mozna tez oddziedziczyc mieszkaniepo dziadkach
      - mozna miec działke budowlana i stawiac na niej domek systemem gosodarczym - wychodzi duzo taniej niz kawalerka w nowym budownictwie
      Najlepszy jednak sposób:
      wyjechac za granice nasze kraju, zaczac od krecenia pizzy,podawania piwa, pracy w domu opieki spolecznej potem lekki awans, z czasem drugi awans i oczywiscie podwyzka( napewno szybciej niz w Polsce) i pojawia sie mysl: nie wracam do kraju , zostaje tutaj na stałe.Kupujesz mieszkanie takze w kredycie ale w Angliiczy gdzie cie rzuciło .Spłacasz go regularnie , godnie zyjesz i mimo ze masz polskiego mgr to pracujesz na poczcie , jestes kierowcą a i tak jestes bardziej szczesliwy niz w kraju.Stac cie na wakacje i godne zycie.Poczatki sa trudne ale
      napewno się opłaca.
      • Gość: Ambitny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 13:07
        "mieć majętnych rodziców którzy dorzoca większa czesc do mieszkania ( ale
        trzeba takowych rodziców posiadać)
        - jesli jestesmy bardzo "zaradni" , pracowici albo mamy fuksa , albo
        odziedziczamy firme po rodzicach to wiadomo ze nie mamy
        problemu z mieszkaniem
        - mozna tez oddziedziczyc mieszkaniepo dziadkach
        - mozna miec działke budowlana i stawiac na niej domek systemem gosodarczym -
        wychodzi duzo taniej niz kawalerka w nowym
        budownictwie"

        I w taki oto sposób wiekszość mlodych ludzi wchodzi w posiadanie mieszkania...
        Nie ma w tym nic złego, ale staje się to śmieszne i żałosne, gdy ktoś zaczyna
        mówić iż kupił sobie mieszkanie tylko dzięki własnej zaradności.
        Pozdrawiam.
        • Gość portalu: Ambitny napisał(a):

          > "mieć majętnych rodziców którzy dorzoca większa czesc do mieszkania ( ale
          > trzeba takowych rodziców posiadać)
          > - jesli jestesmy bardzo "zaradni" , pracowici albo mamy fuksa , albo
          > odziedziczamy firme po rodzicach to wiadomo ze nie mamy
          > problemu z mieszkaniem
          > - mozna tez oddziedziczyc mieszkaniepo dziadkach
          > - mozna miec działke budowlana i stawiac na niej domek systemem gosodarczym -
          > wychodzi duzo taniej niz kawalerka w nowym
          > budownictwie"
          >
          > I w taki oto sposób wiekszość mlodych ludzi wchodzi w posiadanie
          mieszkania...
          > Nie ma w tym nic złego, ale staje się to śmieszne i żałosne, gdy ktoś zaczyna
          > mówić iż kupił sobie mieszkanie tylko dzięki własnej zaradności.
          > Pozdrawiam.

          I takie przypadki się zdarzają. Jeśli się nieźle zarabia w dobrej firmie i jest
          się oszczędnym to przez 3-4 lata mozna sporo odlożyć, a resztę dopożyczyć w
          banku. Jednaj częstsze to było w w I połowie lat 90-tych kiedy młodzi ludzie 2-
          3 lata po studiach byli już dyrektorami czy nawet czlonkami zarządów, albo
          prowadzili własne biznesy. Wtedy kariery były błyskawiczne i szybko zarabialo
          się duże pieniądze. Kilku moich znajomych w tym wlaśnie wieku kupiło
          mieszkania...
        • Gość: joanna_poz IP: *.icpnet.pl 16.01.07, 13:36
          gdy ktoś zaczyna
          > mówić iż kupił sobie mieszkanie tylko dzięki własnej zaradności.

          a wzięcie kredytu na takie przedsięwzięcie podpada wg Ciebie pod własną
          zaradność czy już nie?
    • Gość: bro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 14:15
      mieszkanie za własne pieniądze (przed 30, w dużym miescie) staje się coraz
      mniej realne. Bedzie jak na zachodzie, gdzie mieszkania (nieruchomości), sie
      dziedziczy, a kupują tylko najbogatsi. Pozostali, jezeli chca mieszkac sami -
      wynajmują. Niestety taka jest rzeczywistość i ja bym nie czekał z zakupem
      nieruchomości aż ceny spadną, bo w dużych miastach na pewno nie spadną.
    • Zalezy gdzie. W Poznaniu - da sie. Mam 30 lat, 74m kw, kredyt splacilem dwa lata
      temu. Nikt mi nie pomagal, bo rodzina zarowno zony jak i moja byla za biedna.
      Czego nie zatlukli komunisci, to zarznely solidarnie kolejne rzady dowalajac
      coraz wyzsze podatki i komplikujac coraz bardziej przepisy. Warunek: zarowno ty,
      jak i zona musicie w miare porzadnie zarabiac.
      • Nie wiem , czy się łapiemy, bo mieszkanie spłaciliśmy mając 31 lat :P:P
        Sami na nie zarobiliśmy, nikt nam nie pomógł:)
        Jedynym ułatwieniem było to, że mieszkanie kupowaliśmy od znajomego, umawiając
        się, że będziemy sobie mieszkać spłacając mu wartość mieszkania ratami :)
        Ponieważ na cenę umawialiśmy się 5 lat wstecz, podpisując w zeszłym roku umowę
        notarialną już "zarobiliśmy" na tym mieszkaniu niemal drugie tyle, co za nie
        daliśmy :)
        W tej chwili bierzemy pierwszy kredyt w życiu - na zakup działki :):) W inny
        sposób chyba się nie da :(:(

        Większość naszych znajomych, która "dorobiła " się mieszkania czy domu wcześniej
        niż my, dostała je po prostu od rodziców....
        --
        To jest moja sygnaturka i będę się jej trzymać:)))
        • Gość: hektor01 IP: 217.153.224.* 18.01.07, 14:21
          Ja podobnie. Też spłacilismy ostatnią ratę w wieku 31 lat. Mieszkanie kupilismy
          w 1999 roku za 105.000. Wkład właśny; od rodziców ok 20.000, plus 10.000
          naszych oszczędności. Bez pomocy rodziców by się nie udało, na wiecej banki nie
          chciały nas wtedy skredytować. Mieszkanko to 2 pokoje- wtedy szczyt naszych
          marzeń, mimo, że remont był spory i własciwie skończył sie w zeszłym roku.
          Mysleliśmy o kolejnym kredycie. Ale skoro mamy gdzie mieszkać a ceny oszalały
          to sobie odpusciliśmy. I pewnie na tych dwóch pokojach nasze dorabianie sie
          zakończy...
          • Gość: eldo IP: *.ups.com 18.01.07, 17:12
            moja historia: po maturze 3.5 roku wyciskania potu w USA, powrot, kupno
            mieszkania 2 pokojeowego w W-wie (23 lata, rok 1998), praca w duzej firmie
            zagranicznej, studia zaoczne, w 2003 zamiana mieszkania na 100 metrow w super
            osiedlu na Kabatach (za gotowke). W tym roku Kupilem dzialke w promieniu 25 km
            od W-wy ... co dalej ? postaram sie przed 40 - stka wybudowac dom na tej
            dzialce a mieszkanie wynajme.
            Takze - mozna jak sie chce. Tutaj drobna uwaga - moim zdaniem obecnie bardziej
            oplaca sie popracowac troche w Irlandii lub GB, dolar jest za tani takze USA
            raczej odpada...
            • Da :-)
              Zaraz po ślubie w 1998 r (mieliśmy po 21 lat) wyprowadziliśmy się z mężem do
              wynajmowanej 19-metrowej kawalerki. Nie chcieliśy być od nikogo zależni. W
              tamtym czasie nie śmieliśmy nawet pomarzyć o własnym lokum, tylko mąż pracował,
              ja siedziałam w domu wychowując dziecko. Mieliśmy trochę szczęścia - okazało
              się że mąż w swoim zawodzie może trochę "dorabiać". Przez trzy paskudne lata ja
              siedziałam sama w domu z dzieckiem a mój mąż... trudno było nazwać to pracą po
              prostu zapierdzielał jak i gdzie się dało. I tak w 2002 r. z oszczędności
              ciułanych przez trzy lata i kredytu zakładowego na kilkanaście tys. kupiliśmy
              pierwsze własne mieszkanie na rynku wtórnym. Na marginesie - nie dość że ani od
              moich ani od męża rodziców nie dostaliśmy ani złotówki, to nawet niespecjalnie
              interesowali się jak sobie radzimy i tak jest do dziś.
              Ponieważ mieszkania - także te na rynku wtórnym znacznie zyskały na wartości
              jesteśmy sporo "do przodu" bo nasze mieszkanko w tej chwili jest warte dwa razy
              tyle co w momencie jego zakupu. Dlatego w drugiej połowie roku będziemy je
              sprzedawać, mamy już podpisaną umowę z deweloperem na nowe lokum. Fakt,
              będziemy mieć też ogromny kredyt do spłacenia ale oczywiście liczymy na to że
              damy radę :-)
              Nie będę porównywać cen nieruchomości w naszym niezbyt dużym mieście do cen w
              dużych aglomeracjach ale zarobki tutaj też są na dużo niższym poziomie a
              tzw. "życie" wcale nie jest tańsze.
              Reasumując - zaraz po naszych 30-tych urodzinach będziemy wybierać materiały
              wykończeniowe do nowego mieszkania, więc chyba można się dorobić własnego kąta
              do 30-tki, trzeba tylko chcieć :-)
              • Gość: garf10 IP: *.ifactory.pl 19.01.07, 12:57
                Wszystko ładnie i pięknie, ale pytanie jest czy można się dorobić takowego
                mieszkania OBECNIE. Zaczynając posta ...w1998 itd. piszesz o sytuacji która była
                kilka lat temu. Nawet w 2002 roku, jak sama piszesz, mieszkania były o połowę
                tańsze niż obecnie.
                A co jeśli ktoś teraz jest po ślubie i ma do "pokonania" obecne ceny mieszkań?
                • Wcale nie jest ładnie i pięknie bo ile to wszystko kosztuje nas i nasze dzieci
                  wiemy tylko my.
                  W naszym przypadku nie ma specjalnie znaczenia że zaczynaliśmy 5 lat temu.
                  Gdybyśmy zaczynali teraz pewnie byłoby podobnie. Na pewno nie przeglądalibyśmy
                  ofert deweloperów tylko szukali mieszkania do remontu na rynku wtórnym. To, że
                  teraz kupujemy następne mieszkanie zawdzięczam tylko i wyłącznie mojemu mężowi
                  który nadal tyra sam na utrzymanie rodziny bo ja znów siedzę w domu wychowując
                  kolejne dziecko.

                  Zgadzam się że teraz jest trudniej bo mieszkania drożeją w ekspresowym tempie.
                  Nic dziwnego, mnóstwo ludzi emigruje do dużych aglomeracji celem polepszenia
                  swojego bytu a muszą przecież gdzieś mieszkać - więc popyt rośnie i ceny idą w
                  górę.

                  Mam też wrażenie że w tej chwili jest łatwiej o kredyt na mieszkanie. Kiedy
                  kupowaliśmy swoje pierwsze i potrzebowaliśmy 10000 żaden bank nie chciał z nami
                  rozmawiać. Teraz na rynku jest ogromna konkurencja i kredyty są łatwiej
                  dostępne.

                  Więc skoro masz 21 lat to albo daj sobie spokój z mieszkaniem, pomieszkaj u
                  rodziców jeszcze trochę i weź się za naukę - bo to zaprocentuje kiedyś w
                  przyszłości i nie będziesz musiał pracować za najniższą krajową a potem
                  oszczędzisz sobie dorabiania na drugim albo i trzecim etacie albo trzeba po
                  pierwsze wyrobić sobie paszport a po drugie zakasać rękawy, urabiać ręce po
                  łokcie i jeszcze do tego oszczędzać a na sam koniec ustawić się w kolejce w
                  banku - bo naprawdę innej drogi nie ma. No chyba że ktoś ma szczęście w grach
                  losowych ;-)))

                  Co do pomocy rodziców - fajnie jak jest a jak jej nie ma to masz satysfakcję że
                  wszystko co posiadasz zawdzięczas swej ciężkiej pracy i nikt Ci nie podskoczy
                  że pomagał ;-)))
                  • Gość: madal1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 16:09
                    nie.... bez" instytucji finansujacych nie ma szans:(
                    u nas sytuacja jest taka: mamy z mezem po 30 lat ,2 dzieci i stosunkowo dobra
                    prace , a sytuacja jest taka:
                    działka: prezent od tesciow
                    stan surowy zamkniety: pomoc rodzicow i wlasne oszczednosci (niestety tylko 30
                    tys.)
                    wykonczenie: kredyt na 20 lat (rata 1200:(
                    powodzenia
                    • Gość: HELA111 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 22:30
                      Pewnie że jest to możliwe. Zaczęliśmy z mężem odkładać pieniądze zaraz po
                      ślubie (w 2000 r.). Po niecałych 2 latach mieliśmy na połowę mieszkania (a na
                      początku nie mieliśmy nic, mój mąż wprowadził się do mnie z jednym plecakiem).
                      Ale nie wynajmowaliśmy, szkoda było nam kasy na dorabianie kogoś mieszkaliśmy z
                      rodzicami, w jednym 12 metrowym pokoiku. Teraz kredyt mamy spłacony i
                      prawdopodobnie w tym roku zaczniemy budowę domu. Ja już prawie 3 lata jestem na
                      urlopie wychowawczym, więc żyjemy z jednej pensji. Ale nigdy nie szaleliśmy,
                      nie jeździliśmy na wakacje, nie chodziliśmy po knajpach, odbijemy sobie jak
                      postawimy domek.

                      Moje zdanie jest takie, trzeba poprostu umieć dobrze rządzić się domowym
                      budżetem, i tyle.

                      Pozdrawiam Hela
    • Gość: Flora IP: *.sds.uw.edu.pl 20.01.07, 15:58
      Gdybys mial bogatych rodzicow kupiliby ci mieszkanie. Pochodzisz z biednej
      rodziny, wiec nigdy nie bedziesz mial wlasnego mieszkania. Takie zycie. Jedni
      maja szczescie, inni nie.
      • Ja bym powiedział że jednym sie chce pracować a innym niekoniecznie

        Po ślubie kupiliśmy działkę pod Wawą za 12 tys pln, postawilismy domek na kredyt
        (mały- 90 m kw) kredyt spłaciliśmy w ciągu 10 lat żyjac normalnie tzn wczasy,
        knajpy itd w sumie człowiek żyje żeby żyć a nie żeby spłacać
        Teraz po rozwodzie dom został przy byłej a ja kupuję w łasnie na kredyt
        mieszkanie i zaczynam od początku :) ..i jest fajnie
        --
        Nie pytaj komu dzwoni budzik, on dzwoni dla ciebie!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.