Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    spłacacie kredyt hipoteczny?jak sobie radzicie?

    19.02.07, 11:47
    Witam,
    stoję przed dylematem. Chcemy kupić "dom na przedmieściach" na kredyt 30
    lat.Choć zdolność kredytowa jest to jednak obawy są. Dlatego proszę
    forumowiczów spłacających kredyty hipoteczne o informacje czy dajecie radę?.
    Nasz dochód netto to 4200 w gospodarstwie 2 osoby (ale wkrótce będą 3).Rata
    kredytu na kwotę ok 270 000 bedzie wynosić ok.1300 -1400 zł. Zatem zostaje
    nam na zycie ok 2800. w tym bierzemy pod uwagę, że choć nie będzie czynszu
    dla spółdzielni to trzeba będzie ogrzać dom zimą ( narazie - piec węglowy,
    potem planujemy przejść na miał albo ekogroszek) oraz że wzrosną nam koszty
    dojazdu do pracy.Dom jest z lat 60, choć we względnie dobrym stanie, to
    jednak mamy swiadomość że zawsze jakieś "konieczne remonciki", naprawy itp.
    mogą się pojawiać niespodziewanie. Dlatego będę Wam bardzo wdzięczna, jeśli
    podzielicie się waszymi doświadczeniami,czy przy takich dochodach i kredycie
    jest szansa na normalne życie?Wiem, że dla niektórych to smiesznie małe
    pieniądze jak na 3 osobową rodzinę, my jednak jesteśmy gotowi żyć skromnie za
    cenę domka z ogródkiem. Nie oczekuję odpowiedzi czy damy sobie radę czy nie,
    bo to niemożliwe, jednak będę wdzięczna jeśli podzielicie się własnymi
    doświadczeniami. pozdr.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: owca IP: *.zab.zigzag.pl 19.02.07, 12:15
      Na pewno dacie radę - my mamy co prawda trochę wyższy dochód - ok. 5000 zł
      netto na dwie osoby, a kredyt na 240.000, ale myslę, że spokojnie można sobie z
      tym poradzić. Myśle, że domek i własny kąt jest tego wart, tym bardziej, że
      nieruchomości ciągle drożeją. W razie czego można wziąć kredyt np. na 35 lat, a
      nawet na 40.
    • Gość: gosc IP: *.180.rev.vline.pl 19.02.07, 12:22
      wyobrazacie sobie splacac po 1400zl miesiecznie przez cale zycie, bo ja nie
      potarfie, ale moze nie mam wyobraźni. a co jesli jedno z was odpukac zachoruje,
      albo straci prace, a wesele dziecku wyprawic,a naprawic dach po kilku latach, a
      dac dziecku na wycieczke szkolna, a.... mozna by tak wymieniac bez konca. ja
      jednak na twoim miejscu bym sie powaznie zastanowila.
    • junk92508 20.02.07, 18:06

      Zobacz czy jak kredyt zdrozeje o 1% to czy dalej bedzie Cię stać ?

      Przy długoterminowym kredycie wzrost stóp z 3% na 4% bardzo podnosi ratę.

      A tak tanie kredyty nie będą trwać wiecznie ...
    • Gość: a IP: *.aster.pl 20.02.07, 19:20
      wtedy bank ponosi ryzyko :)
    • Gość: ja IP: *.crowley.pl 20.02.07, 20:11
      > wtedy bank ponosi ryzyko :)

      Dobry żart:)))) Ale się ubawiłem:))) Szkoda tylko że realnie to nie prawda:(((((
    • kszynka 20.02.07, 20:35
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > > wtedy bank ponosi ryzyko :)
      >
      > Dobry żart:)))) Ale się ubawiłem:))) Szkoda tylko że realnie to nie prawda:
      ((((

      z tego co pamiętam to przy ratach stałych oddaje się bankowi sporo więcej kasy
      (tak było gdy rozważałem różne opcje swojego kredytu)


      --
      wakacje 2006
      bardzo prosty katalog stron
    • Gość: rah-v IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 21:21
      Przede wszystkim nie mylmy pojęć. Równe raty, to nie to samo, co stałe raty.
      Oprocentowanie ZAWSZE jest zmienne. Żaden bank nie weźmie na siebie takiego
      ryzyka...
    • jimmyjazz 20.02.07, 21:48
      Gość portalu: rah-v napisał(a):

      > Przede wszystkim nie mylmy pojęć. Równe raty, to nie to samo, co stałe raty.
      > Oprocentowanie ZAWSZE jest zmienne. Żaden bank nie weźmie na siebie takiego
      > ryzyka...

      Oczywiście że są kredyty ze stałym - nie ma takiego wybory jak przy zmiennym
      ale kilka banków oferuje.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • Gość: bankowiec IP: 83.143.100.* 20.02.07, 23:38
      jimmyjazz ☺ !!! Stałe to nie to same co RÓWNE - po raz wtóry. Równe oznacza, że
      kapitał w każdej racie jest taki sam, stałe oznacza że jest stałe
      OPROCENTOWANIE, a to jest w przypadku kredytu choćby nawet 6-cio letniego
      NIEMOŻLIWE. A co do ryzyka banku to sposobów wyegzekwowania należności jest b.
      niewiele.
      A propos. Dysponowanie mieszkaniem przez bank na który wpisana jest hipoteka
      jest b. ograniczone ze względu na prawo lokalowe i sprawę meldunku osoby tam
      mieszkającej. P
      PODSUMOWUJĄC (może nawet się trochę przemadrzając)stałe oprocentowanie nie ma
      zastosowania w przypadku kilkuletnich kredytów hipotecznych. Owszem...raty mogą
      być stałe (w sensie kapitału) ponieważ w przypadku zmiany oprocentowania
      bazowego WIBORu lub LIBORu etc. zmieni się stopa i zmieni się rata ale będzie
      stała ((w sensie kapitału).
    • Gość: ironlord IP: *.toya.net.pl 21.02.07, 01:37
      kiepsko znanym rynek kredytów. Nykredit np. ma stale oprocentowanie na 30lat ale
      niestety tylko w euro. Znajdzie sie z pewnoscia jeszcze wiecej ofert ze stalym
      oprocentowaniem.
    • jimmyjazz 21.02.07, 08:48
      Gość portalu: bankowiec napisał(a):

      > jimmyjazz ☺ !!! Stałe to nie to same co RÓWNE - po raz wtóry. Równe oznac
      > za, że
      > kapitał w każdej racie jest taki sam, stałe oznacza że jest stałe
      > OPROCENTOWANIE, a to jest w przypadku kredytu choćby nawet 6-cio letniego
      > NIEMOŻLIWE. A co do ryzyka banku to sposobów wyegzekwowania należności jest b.
      > niewiele.

      Kredyty hipoteczne w euro ze stałym oprocentowaniem oferuje BPH (na 10 lat) oraz
      Nykredit - do 20 lat.
      www.bise.pl/publicity/bise/internet.nsf/tindex/pl_hipoteczny.htm
      Warto by wiedzieć co robi konkurencja.

      > PODSUMOWUJĄC (może nawet się trochę przemadrzając)

      Nawet bardzo. I do tego nie znając faktów.

      > stałe oprocentowanie nie ma
      > zastosowania w przypadku kilkuletnich kredytów hipotecznych.

      Jak już pisałem wcześniej - warto się zapoznac w ofertą konkurencji a nie
      mądrzyć się podpisem "bankowiec".


      Owszem...raty mogą
      > być stałe (w sensie kapitału) ponieważ w przypadku zmiany oprocentowania
      > bazowego WIBORu lub LIBORu etc. zmieni się stopa i zmieni się rata ale będzie
      > stała ((w sensie kapitału).

      Nie odkrywasz ameryki. Ludzie generalnie wiedzą na czym polega stała rata przy
      zmiennym oprocentowaniu.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • Gość: niebankowiec IP: 83.219.129.* 21.02.07, 13:23
      Pisza stale ludzie zapewne maja na mysli rowne raty (kapital + odsetki) przez
      caly okres splaty - jest to jak zauwazyl jeden z przedmowcow duzo drozszy
      kredyt i jka sie chce szybciej go splacic to kazuje sie ze glownie splacalismy
      odsetki a nie kapital. niestety taki kredyt jest rowniez na zmienne
      oprocentowanie i przy jego zmianie zwiekszy sie wysokosc raty. co do stalego
      oprocentowania to w PLN nikt nie daje a w Euro to rowniez trzeba wziaz pod
      rozwage ryzyko kursowe - szczegolnie gdy bedzie wprowadzena euro i na sztywno
      zostanie wprowadzony kurs, moze sie okazac ze bedzie wtedy drozej niz kredyt ze
      zmienna stopa.
    • jimmyjazz 21.02.07, 21:35
      Gość portalu: niebankowiec napisał(a):

      > Pisza stale ludzie zapewne maja na mysli rowne raty (kapital + odsetki) przez
      > caly okres splaty

      No własnie że ludzie piszą tutaj o stałym oprocentowaniu a nie o stałej racie -
      ludziw to rozróżniają.

      > jest to jak zauwazyl jeden z przedmowcow duzo drozszy kredyt

      Droższy ale unika się płacenia wysokich rat w początkowych latach przez co jest
      bezpieczniejszy.

      > co do stalego
      > oprocentowania to w PLN nikt nie daje a w Euro to rowniez trzeba wziaz pod
      > rozwage ryzyko kursowe

      Generalnie takie samo jak przy chf.

      - szczegolnie gdy bedzie wprowadzena euro i na sztywno
      > zostanie wprowadzony kurs, moze sie okazac ze bedzie wtedy drozej niz kredyt
      ze zmienna stopa.

      No to już ryzyko, jak weźmiesz w PLN to pewnie też będzie przeliczony na euro
      przy zmianie waluty.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • ka-8 23.02.07, 08:56
      jimmyjazz napisał:

      > Droższy ale unika się płacenia wysokich rat w początkowych latach przez co
      jest bezpieczniejszy.

      No nie wiem... Zakladam ze kredyt bierze sie odpowiednio do swoich aktualnych
      mozliwosci finansowych, i ze przyszlosc blizsza jest (teoretycznie) bardziej
      przewidywalna niz przyszlosc dalsza. Czyli... placac najpierw raty najwyzsze i
      stopniowo malejace wiesz na razie ze Cie na te wyzsze raty stac, a w miare
      uplywu czasu i spadku przewidywalnosci co do tego jak bedzie sie wiodlo,
      bedziesz placic coraz mniejsze raty (o ile oprocentowanie nie pojedzie w gore w
      tzw. miedzyczasie), stanowiace mniejsze obciazenie i tym samym mniejsze
      zagrozenie rozwalka budzetu.
    • Gość: zi IP: *.chello.pl 21.02.07, 08:57
      oprocentowanie. Nie podpisuj się "bankowiec" jeśli nie masz o bankowości pojęcia.
    • Gość: lucas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 09:01
      Ty, "Bankowiec", powiedz, w którym banku pracujesz to będę go omijał szerokim
      łukiem ;)
      nie jestem ekonomistą, ale zamierzam wziąć niedługo kredyt, więc trochę się
      orientuję w temacie.
      Raty równe to dokładnie odwrotnie jak napisał "Bankowiec" - część kapitałowa
      jest zmienna (rośnie), część odsetek też jest zmienna (maleje), ale ich suma
      jest stała (stąd nazwa - równe) przez cały okres kredytowania (o ile kurs
      waluty, w której zaciągnięto kredyt się nie zmieni). Oznacza to, że na początku
      spłacamy mało kapitału, a dużo odsetek.
      Raty malejące to takie, w których część kapitałowa jest stała przez cały okres
      kredytowania, natomiast odsetki są coraz mniejsze. Sumaryczna rata jest też
      coraz mniejsza (stąd nazwa - raty malejące). Od początku płacimy dość dużo
      części kapitałowej, dlatego na początku nasze raty są większe niż raty równe,
      ale sumarycznie oddajemy mniej odsetek bankowi.

      Natomiast kredyt o stałym oprocentowaniu to już zupełnie inna sprawa. Zmienne
      oprocentowanie to suma LIBOR lub WIBOR + marża banku (przeważnie stała). Przy
      stałym oprocentowaniu wahania LIBOR/WIBOR nie ma wpływu na oprocentowanie. Mało
      banków je udziela ale się zdarzają. Te, które ja widziałem były tylko w PLN i
      oprocentowanie było o kilka punktów procentowych wyższe niż przy oprocentowaniu
      zmiennym. Tak więc nie jest to wcale taka duża promocja ;) Za spokój psychiczny
      bóli się przez cały czas spłaty kredytu większe raty (oprocentowanie około 8-9%)
      niż przy kredycie bardziej ryzykownym (np. CHF na dzień dzisiejszy około 3,5%).
    • Gość: kor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 09:44
      sam mam taki kredyt, 6,75 % stałe oprocentowanie, żadnych zmiennych składników
      Wibor Libor, jeżeli nie wiesz o tym nie możesz być bankowcem tylko w SKOK
    • Gość: junior IP: *.icpnet.pl 21.02.07, 12:55
      6,75% to sporo przepłacasz, ja mam kredyt na 30 lat op 5% udział własny 30%
    • exigo.id 21.02.07, 13:02
      5% to to tez od cholery teraz najnizsze oprocentowanie na rynku to 2,6% we
      wfankach a w złotowka 4,6% chyba ze ktos wykonuje zawod zaufania publicznego wo
      1,95%- i tu chcialam zauwazyc ze to jest ponizej stopu LIBOR 3M-2,1%
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 13:32
      a gdzie dają na zawody zaufania publicznego ????
    • Gość: Le.O.N. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 08:48
      Stale oprocentowanie przez 30 lat???
      Mylisz rowne raty ze stalym oprocentowaniem.
      Kazdy bank zmienia oprocentowanie co jakis czas (co pol rok, co rok).

      Pzdr.Le.O.N.
    • jimmyjazz 21.02.07, 08:55
      Gość portalu: Le.O.N. napisał(a):

      > Stale oprocentowanie przez 30 lat???
      > Mylisz rowne raty ze stalym oprocentowaniem.
      > Kazdy bank zmienia oprocentowanie co jakis czas (co pol rok, co rok).

      no to polecam poznanie ofery banków: nykredit.
      30 lat w euro za stałym oprcentowaniem ok 5,5%

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • Gość: eli63 IP: *.izacom.pl 21.02.07, 12:24
      Lenka, nie rób ludziom wody z mózgu. To stałe oprocentowanie jest w pierwszym
      roku, w pierwszych dwóch, a potem już normalnie - zmienne. Banki to naprawdę nie
      są dobrzy wujkowie i nie będą dokładać do interesu, gdy stopa na rynku
      międzybankowym wzrośnie no. do 8 albo 10%.
      Poczytaj sobie o zarządzaniu ryzykiem.
      Eli63
    • jimmyjazz 21.02.07, 13:21
      Gość portalu: eli63 napisał(a):

      > Lenka, nie rób ludziom wody z mózgu. To stałe oprocentowanie jest w pierwszym
      > roku, w pierwszych dwóch, a potem już normalnie - zmienne.

      A właśnie że jest na cały okres kredytowania - do 30 lat.

      Wpierw poczytaj i poszukaj w ofercie banków a potem dementuj.
      Dla ułatwienia
      www.nykredit.pl/plonline/mainPage.do
      Bo widze że google to ciężka sprawa.

      BPH również ma stałe ale na gorszych warunkach.

      > Banki to naprawdę nie
      > są dobrzy wujkowie i nie będą dokładać do interesu, gdy stopa na rynku
      > międzybankowym wzrośnie no. do 8 albo 10%.

      Nikt nie mówi od dokładaniu. 5,5 w euro to żadna łaska.

      > Poczytaj sobie o zarządzaniu ryzykiem.

      No to poczytaj sobie.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • Gość: polaquwa IP: *.chello.pl 21.02.07, 12:26
      Zgadzam sie z przedmowca. Jest tylko jedno pytanie: czy to sie oplaca?:))) moze
      i takie oferty sa, ale jak wszyscy wiemy poza zdobywcem ostaniej pokojowej
      nagrody nobla nie ma bankow charytatywnych... Jezeli bank bierze na siebie
      ryzyko zmian stop procentowych to każe sobie slono placic... Albo ryzykujesz ty
      albo bank, przerzucajac na ciebie czesc tego ryzyka wyzszym oprocentowaniem
      wyjsciowym. ja bym i tak radzil caly czas franki. Przez jakis czas raty beda
      nizsze (zloty raczejnie bedzie sie oslabial przy szybko rozwijajacej sie
      gospodarce, nawet w kraju gdzie "duren jest prezydentem" i debile w rzadzie- to
      juz moja opinia). a za kilka lat i tak bedziemy mieli euro, ktorego kurs jest
      silnie skorelowany z frankiem... Tak wiec oszczednosc przez kilka lat a potem
      bezpieczenstwo:))) pod warunkiem ze ma sie zdolnosc wystarczajaca na kredyt
      walutowy.
    • miss.sajgon 22.02.07, 08:37
      > no to polecam poznanie ofery banków: nykredit.
      > 30 lat w euro za stałym oprcentowaniem ok 5,5%

      no to faktycznie oferta.
      w euro - to jest kosmicznie drogo.
      ja w PLN płacę w tym momencie 4,9% w skali roku.
      fakt, to moje oprocentowanie nie jest stałe, ale zmienne, ale jak do tej pory
      to miałam obniżkę (napisałam wniosek do banku o obniżenie oprocentowania ze
      względu na wydatki mieszkaniowe, kartę kredytową w tymże banku oraz
      systematyczne spłacanie kredytu) - 0,3pp
    • jimmyjazz 22.02.07, 08:46
      miss.sajgon napisała:

      > no to faktycznie oferta.
      > w euro - to jest kosmicznie drogo.
      > ja w PLN płacę w tym momencie 4,9% w skali roku.

      Chyba logiczne że stałe oprocentowanie jest troszkę wyższe od zmiennego - zawsze
      tak jest.
      Ale za to nie interesują cie zmiany stóp procentowych które np w Polsce będą
      rosnąć a nie maleć.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • miss.sajgon 22.02.07, 11:07
      > Chyba logiczne że stałe oprocentowanie jest troszkę wyższe od zmiennego

      rozumiem to. jak najbardziej. i nie mam nic przeciwko temu..
      tylko czemu mam płacić więcej, skoro można mniej??
      tym bardziej w pierwszych pięciu latach kredytu - koszty są naprawdę wysokie i
      raczej na nie się powinno zwracać uwagę.

      > Ale za to nie interesują cie zmiany stóp procentowych które np w Polsce będą
      > rosnąć a nie maleć.

      i jeszcze powinno się dodać: będą za to człowieka interesowały: kurs waluty,
      poziom euriboru (dla innych walut: liboru), ubezpieczenia i takie tam.

      jestem zwolenniczką złotówek - mam taką zasadę: jak zarabiam, tak płacę ->
      zarabiam w pln, to i kredyty biorę w pln.

      ale samo już porównanie pln 4,9% contra eur 5,5%, dodawszy wcześniej różnice
      kursowe i takie tam inne rzeczy - mówi samo za siebie.
    • Gość: kor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 09:41
      Nie pouczaj innych tylko zapoznaj się z ofertą kredytową. Są kredyty o stałym
      oprocentowaniu. BZ WKK, BPH mają takie kredyty z tym, że w pierwszym wypadku
      stałe oprocentowanie trwa do 5 lat, potem nowa umowa lub z automatu na zmienne,
      BPH, im dłuższy okres stałego, tym wyższe oprocentowanie, nie opłaca się, chyba
      że stopy pódą radykalnie w górę.
    • Gość: kib IP: *.autocom.pl 20.02.07, 21:40
      Zgadza się, kredyt jest droższy przy stałych ratach. Przy ratach malejących co
      miesiąc płaci się stałą ratę kapitałową plus coraz niższą ratę odsetkową -
      niższą bo odsetki liczone są od coraz mniejszego kapitału. Jeśli chcemy mieć
      stałe raty bank zaczyna od niższych rat kapitałowych bo większe są odsetki. Z
      czasem rata kapitałowa rośnie, a rata odsetkowa maleje, ale zawsze rata płacona
      bankowi jest stała. To, że przy stałych ratach więcej płacimy bankowi wynika
      stąd, że na początku rata kapitałowa jest niższa niż w przypadku rat stałych
      więc i odsetki płacimy od większego kapitału, który pozostaje nam do spłacenia.

      Twierdzenie, że bank bierze na siebie jakiekolwiek ryzyko należy dla swojego
      dobra jak najszybciej wymazać se swojego słownika. Wszelkie ryzyka przenoszone
      są na klienta. Bank co najwyżej ryzykuje tym, że klient przestanie płacić, ale i
      tu ma mnóstwo możliwości aby odzyskać swoje pieniądze.
    • Gość: fred IP: *.chello.pl 21.02.07, 00:31
      W tym problem, że partcypacja banku w ryzyku kredytowy wynosi dokładnie 0
      procent.

      Gdyby ta partycypacja wynosiła cokolwiek powyżej 0% to w ostatnim roku nie
      mielibyśmy 100% wzrostu cen. Tyle, że nie jest to nikomu na rękę (tzn. żadnej
      firmie: ani bankom, ani developerom, ani rządzącym, ani zagranicznym "inwestorom").
    • Gość: bierny IP: *.rybnet.pl 21.02.07, 09:50
      ale się ubawiłem nigdy i nigdzie BANK nie daje stałych rat przy kredycie
      hipotecznym kredyt na 30 lat to morderstwo na samym sobie
    • Gość: CONST IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 20:44
      Należy założyć jedną rzecz, te 1400 zł to czynsz za mieszkanie tak jak
      ubezpieczenie domu, bo przecież przez 30 lat dom będziecie remontować (wiec
      dobierać kredyt)- tak funkcjonuje cały świat, a teraz trzeba poszukać
      najdogodniejszych warunków w kredycie (czy można zawiesić spłatę na jakiś okres
      np. urodzi się dziecko i są zwiększone wydatki lub np. choroba lub czasowy brak
      pracy, czy można ubezpieczyć spłatę w przypadku braku pracy np. płacisz 3 zł
      miesięcznie do raty a jak nie masz pracy to przez 6 miesięcy lub więcej kredyt
      spłaca ubezpieczyciel, czy też zaniechanie opłaty z tytułu wcześniejszej spłaty
      (bo przecież są premie))
    • Gość: peeska IP: *.eu.org 21.02.07, 09:08
      My będziemy spłacać miesięcznie ok. 2500 zł przy dochodach 6400 netto (2 + 1 w
      drodze). Nie mieliśmy żadnych obaw, że damy radę i na razie dajemy spokojnie.
      Ale my mamy jeszcze mieszkanie "na w razie czego" - jeśli coś będzie nie tak, to
      je sprzedamy. Ja jednak w waszym przypadku bym zaryzykowała...
    • Gość: baHa IP: 195.205.147.* 22.02.07, 12:11
      Dochód: 2100 na rękę (jestem sama)
      Kredyt: 175 000 na 30lat
      Rata miesięczna: 1043zł
      Dodatkowe oplaty: czynsz, prąd, gaz, raty na kanapę i pralkę :)no i wiadomo -
      jedzenie i inne przyjemności

      Bałam sie tego okropnie ale nie jest źle. Nie mieszkam sama. Jeden pokój
      wynajmuję kuzynce, w drugim mieszkam z siostrą. Dziewczyny dorzucjacą się do
      opłat. Wydaje mi się ,że jeśli jest już zdolność kredytowa to jakoś mozna dać
      radę.Fakt, trzeba zrezygnować z niektórych rzeczy ale coś za coś. Życie...
      Pozdrawiam i powodzenia życzę!
    • onioni 22.02.07, 23:28
      moi starzy mają łaczny dochód z 6000 zł brutto, chate sami wybudowali, nic juz
      nie musza spłacać.
      No i tak maja problemy by wyjśc na 0. Trwa kończenie domu, mieszkaja już tam z
      7 lat, i od 7 lat cos kończą, kasa za ogrzewanie spora + inne wydatki.

      Więc jakoś marnie to widze, jak zostanie wam tylko 2800, i z tego na
      ogrzewanie, na remonciki itd.....

      choć z drugiej strony, sa rodziny które mają łacznie 1500 zł i jakoś żyja w
      domkach :))))

      respekt!

    • Gość: mona IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.02.07, 17:50
      A nasz dochod to 3700.Co miesiac splacamy 450 raty 340 czynszu i jest nas
      troje.Kredyt splacamy juz trzeci rok,czyli zostalo nam 22 lata kredytu.
      Pozdro
    • joanna_poz 19.02.07, 12:40
      Dolicz do raty 1400 zł:
      - rachunki za gaz, prąd, smieci, wode
      - telefon, TV, internet, ubezpieczenia
      - koszty utrzymania 2 samochodów
      - jesli bedzie Was zaraz trojka - moze koszt niani, bo za miastem złobka miec
      nie będziesz, o innych kosztach nie wspomianam.
      I na tzw.życie zostanie Ci 1000 zł.

      My mamy kredyt hipoteczny z ratą 850 zł, ale róznego rodzaju opłaty stałe
      comiesięczne to 3000 zł.
      Mając wyższe dochody, na kredyt z ratą 1400 zł nie zdecydowałabym się
    • marta_inter 19.02.07, 12:57
      Wg. mnie przy takim poziomie zarobków maksymalna rata to ok. 900 zł - wtedy
      zostają normalne pieniadze na życie.

      Gdyby ten dom był nowy, to jeszcze było by ok (mozna założyć 10 lat bez
      remontów) ale w przypadku gdy jest stary to juz musicie dołożyć do raty min.
      150 zł miesiecznie jako fundusz remontowy.
    • Gość: ziomal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 19:00
      A my mamy 4500 dochodu na 3 osoby(2 + 1,5 roczne dziecko).Odliczając rate
      1000zł co mc, opiekunke 650zł, czynsz za chate 370zł, 2 komórki i TPSA za około
      250zł na mc, zostaje nam na życie i nie wbijam zębów z ściane.
      Nie dramatyzujcie ludzie. Kulczykami jesteście, czy co?
    • imka1 19.02.07, 13:17
      wszyscy macie rację.
      mamy mieszkanie które zamierzamy sprzedać, co pozwoli nam zmniejszyć ratę
      kredytu do ok 800-1000 zł,/m-c co przy dochodzie 4200 na 3 osoby chyba już tak
      strasznie nie wygląda.
      Oczywiście plan był by je wynajmować,ale to przyniosłoby nam mniejszy zysk niż
      oszczędnośc min. 400 zł na racie. Dlatego sprzedaż kawalerki traktowaliśmy
      jako plan awaryjny- jednak przy waszych argumentach utwierdzam się, że będzie
      to koniecznością.
    • Gość: ada IP: *.icpnet.pl 19.02.07, 14:30
      mamy ratę 700zł; dochód na 2 osoby 5 tys.; opłaty miesięczne na dom ok. 350zł;
      doliczyć trzeba koszt utrzymania 2 samochodów
      w luksausy nie opływamy, ale nei zamieniłabym domku na mieszkanie w mieście
    • Gość: a IP: *.ipartners.pl 20.02.07, 17:28
      Nie sprzedawaj mieszkania! Wynajmij.
    • Gość: Borys_J IP: 217.116.110.* 20.02.07, 23:03
      Ja wynajmuję, i co prawda, pokrywa to tylko 1/2 raty, ale wartość mieszkania
      wzrosła 2 razy od 3 lat!!! :)) zawsze zdążysz, a ile stracisz teraz...
    • Gość: zukow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 08:59
      A może wziąść kredyt hipoteczny na mieszkanie i je nadal wynaimować bo jego
      wartość będzie co roku rosla więć nie stracicie - a sprzedać zawsze zdążycie.
    • Gość: dodi IP: 195.136.246.* 21.02.07, 08:00
      Nie sprzedawajcie kawalerki
      Wynajmijcie!! Sprzedać zawsze możecie.
    • Gość: dorcia IP: *.intec.pl 21.02.07, 08:36
      Nie sprzedawaj mieszkania, wynamij i będziesz miała rate z głowy i
      zabezpieczenie stałego dopływu gotówki.Niemniej do raty musisz trochę doliczyc,
      zależy jeszcze jak masz ogrzewany dom. Jeśli np gazem płynnym to koszt
      rocznyok. 5000 zł.Prąd to rocznie nast. 1000, woda do domu i ogrodu + ścieki
      nast. 1000, jeśli masz szambo dolicz koszt jego wywozu. Koszty ubezpieczenia
      domu też nie są niskie. Dolicz jeszcze podatekod gruntu, kosztwywozu smieci -
      około 200 -300 zł rocznie i koszty dojazdów.
    • Gość: eli63 IP: *.izacom.pl 21.02.07, 12:36
      Nie żartuj, policz. Sprzedając kawalerkę zmniejszysz ratę z 1300-1400 zł do
      800-1000 zł. A więc jakieś 500 zł. Chcesz mi wmówić, ze nie wyciągniesz z najmu
      500 zł netto?
      A wzrost wartości nieruchomości.

      Ja wiem, że ten topik na forum to PODPUCHA i pic na wodę. Zwłaszcza w kontekście
      baneru reklamowego, który mi się wyświetla nad tekstem. Ale co tam bawmy się dalej.
      Eli63
    • Gość: Czesiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.07, 16:05
      3200 na 4 osoby. 100 tys. kredytu. Rata około 450 zł, za to na 30 lat.
      Spoczko.
    • Gość: mn IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.02.07, 17:16
      czesc
      ja spłacam kredyt na granicy naszych możliwości finansowych. Wzieliśmy
      maksymalny jaki się udało. Nie chcieli dać więcej ;)
      Ale nigdy bym się nie zdecydował gdybym nie miał zabezpieczenia. Zostawiłem
      sobie stare mieszkanie. Mogłem je sprzedać i mieć 2 razy mniejszy kredyt. Ale
      będę spłacał jak długo się da. Zresztą ceny tak urosły że sprzedaż tego
      mieszkanka już starczy na spłatę całości. Jak będę miał dosyć tak zrobię.

      Odradzam branie jakiegokolwiek kredytu bez zabezpieczenia. Twoja rata wydaje mi
      się bezpieczna w stosunku do dochodów. Jeśli czasem nie będzie na schabowego to
      dla domu warto, ale pomyślcie jak się zabezpieczyć.
      Jeśli macie oszczędności które chcecie wpakować w dom i mieć o 200 pln mniejszą
      ratę. To może lepiej wziąść kredyt na 100% nieruchomości. A pieniądze
      zainwestować (fundusz?) żeby było na 2-3 lata spłacania w razie czego.
      Powodzenia
    • Gość: prażanin IP: *.171.65.178.crowley.pl 20.02.07, 17:29
      > Jeśli macie oszczędności które chcecie wpakować w dom i mieć o 200 pln
      mniejszą
      > ratę. To może lepiej wziąść kredyt na 100% nieruchomości. A pieniądze
      > zainwestować (fundusz?) żeby było na 2-3 lata spłacania w razie czego

      I to jest dobry pomysł. Możecie też sprzedać kawalerkę a pieniądze ze sprzedaży
      zainwestować. W razie jakby się pojawiły nieprzewidziane wydatki, możecie
      trochę, według potrzeby, wyjąć. A w razie jakiegoś nieszczęścia (odpukać),
      jesteście dobrze zabezpieczeni. Możecie też kawalerkę wynająć ( spokojnie 1.000
      PLN miesięcnie ), a w razie potrzeby ją sprzedać.
    • Gość: marko IP: *.btk.net.pl 20.02.07, 21:45
      Jasne, wynajac kawalerke za taka kase. Ciekawe co za idiota by placil 1000zl za
      kawalerke?? To juz lepiej dolozyc 200 - 300 zl i wziac kredyt na swoje wlasne
      mieszkanie a nie placic komus 1000zl za cos co nigdy nie bedzie nasze. Trzeba
      byc niezle trzepnietym w glowe zeby wynajamowac lokum za 1000zl. Jezeli o mnie
      chodzi to wolalbym sie zadluzyc jak pies na wlasne M4 i wiedziec ze bedzie ono
      moje, niz placic komus tyle kasy.
    • pelissa81 21.02.07, 00:19
      a studenci? trzepnieci?
    • Gość: gosc IP: *.de.ibm.com 21.02.07, 00:34
      a jednak ludzie wynajmuja mieszkania, np. jak nie moga dostac kredytu. sa rozne
      sytuacje.
    • Gość: matio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 08:59
      a ja biroę 1500/mc + opłaty za 47m2 ;)
    • Gość: Le.O.N. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 09:01
      Hmm... ja zanim kupilem swoje placilem 1150 za 1 pokoj. W tej chwili wlasciciel
      wynajmuje to mieszkanie za 1500pln i ma jakos chetnych. Krakow - centrum.

      Pzdr.Le.O.N.
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 10:59
      ale nie mozesz zakładać, że to mieszkanie jest w centrum wawy lub krakowa -
      nawet musisz załżyć, że nie jest - jakby było miałoby taką wartość, że nie
      musieliby brać kredytu !!!!! a wynajęcie kawalerki np. w poznaniu to kwota ok
      600 - 700 pln + liczniki
    • Gość: eli63 IP: *.izacom.pl 21.02.07, 12:44
      > Trzeba
      > byc niezle trzepnietym w glowe zeby wynajamowac lokum za 1000zl. Jezeli o mnie
      > chodzi to wolalbym sie zadluzyc jak pies na wlasne M4 i wiedziec ze bedzie ono
      > moje, niz placic komus tyle kasy.

      Zwłaszcza, jak:
      1. firma proponuje ci awans na kierownika np. w Poznaniu i musisz na nie wiadomo
      jak długi okres opuścić swoja kochaną Warszawkę. Może rok, może trzy?

      2. właśnie dostałeś swoją wymarzoną pracę i jesteś zatrudniony na czas określony
      3 miesięcy - idź do banku po kredyt i im to powiedz. Weź sole trzeźwiące,
      przydadzą się jak analitycy pospadają z krzeseł ze śmiechu.

      3. studenci,

      4. doktoranci,

      5. menedżerowie jak w pkt. 1.
      itd.

      Znam takich, którzy swoje mieszkanie wynajmują w rodzinnym mieście, po to by móc
      wynajmować w innym, gdzie akuratnie pracują.

      Eli63
    • imka1 19.02.07, 18:42
      dziękuję i proszę o jeszcze. Teraz wszędzie się słyszy że prawie każdy kupuje
      mieszkanie/dom na kredyt na tzw. całe życie i daje sobie radę.
      Jednak każdy przypadek jest inny- ktoś ma pomagających rodziców, ktoś drugie
      mieszkanie... dlatego tak ważne są dla mnie Wasze konkretne przypadki.
      pozdr.
    • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 22:07
      Witam. Mam ok. 3000-5000 zl dochodu netto. To sie waha, bo wszystko zalezy od
      tego, ile w miesiacu podlapie zlecen. Kredyt (brany we frankach) na mieszkanie w
      3miescie (65 m2 - kupione po 3000 zl/m2) splacam w ratach rownych wynoszacych
      obecnie 1200 z drobnymi groszami. Bank z uwagi na nieregularnosc dochodow w
      sensie ich wysokosci nie chcial slyszec o ratach malejacych. Zdecydowalam sie
      jednak na ten kredyt - 28 lat splacania - bo dosc mam juz przeprowadzek do
      kolejnych wynajmowanych mieszkan, dosc mam poczucia tymczasowosci w tychze
      mieszkaniach, dosc mam placenia haraczu i nabijania kabzy obcym ludziom. Ale mam
      zabezpieczenia w postaci wlasnego mieszkania, w ktorym obecnie rezyduje moja
      mama, a ktore w pewnym momencie bede mogla sprzedac, mam troche ziemi rolnej,
      mam dobrze poinwestowane spore oszczednosci (wole kredyt na 100% wartosci
      mieszkania niz wplate tych oszczednosci na poczet tego lokum). Gdyby nie
      wymienione zabezpieczenia, w zyciu bym sie nie zdecydowala. Po prostu z obawy,
      ze pewnego dnia nie bedzie mnie stac na kolejna rate. A utraty tak dlugo
      oczekiwanego wlasnego M w wymarzonym miejscu nie przezylabym :)
    • Gość: kottaa IP: *.pkol.pl 20.02.07, 10:38
      Ja mam dochód 2800 netto i 1000 zł raty na 20 lat. Jest trudno. Musiałam
      zapomnieć o przyjemnościach: ciuchy, wyjazdy, dobre kosmetyki, ale mam dość
      wygodne mieszkanie.Coś za coś.
      Poza tym, dysponuję fuduszem, który stanowi zabezpieczenie (na pewien czas)oraz
      ubezpieczyłam się na wypadek utraty pracy.
      W przyszłości planuję wydłużyć okres kredytowania lub ewentualnie zamienić na
      tańsze bądź przekazać w spadku razem z długiem.
    • Gość: owca IP: *.zab.zigzag.pl 20.02.07, 15:32
      to prawda, że trzeba patrzeć w przyszlość, powiększenie rodziny, dwa (chyba
      może być jeden, co?) samochody, ale przecież nie mogę zakładać, że za 15 lat
      będę zarabiać tyle samo co dziś, na pewno będzie to więcej.
    • Gość: edi IP: 194.125.99.* 20.02.07, 16:12
      przez pierwsze piec siedem lat moze byc troche ciezko a potem juz z gorki
    • stek22 21.02.07, 12:57
      A ja zaryzykowałem 6 lat temu. Wziąłem kredyt na 10 lat wiedząc że stracę pracę.
      Dałem radę. Teraz mieszkanie jest moje!
    • Gość: gość IP: *.abcdata.pl 20.02.07, 17:25
      A ja mam 4800 netto miesiecznego dochodu i kredyt na 30 lat w wysokosci 1800 zl
      miesiecznie... dom kupilem w ubieglym roku, jest z lat 60 i remontow konca nie
      ma :/ i powaznie mysle teraz o zmianie waluty z pln na frnka.
    • afryka_dzika 20.02.07, 17:44
      Ludzie nie przesadzajcie z tym "na caaaałe życie".

      W praktyce wygląda to tak, że zwykły szary kredytobiorca ciuła i spłaca-
      schodzi z kredytu.

      200 tys dziś to nie te same 200 tys za 10 lat.
      --
      Yogi Babuuu
    • Gość: miki IP: *.crowley.pl 20.02.07, 17:52
      Każdy musi sobie sam policzyć, czy go stać. Na pewno nie warto się zarzynać. Ja
      jestem singlem mam dochód zróżnicowany, bardzo skrajnie bo czasami to jest tylko
      1700 zł netto. Średnia roczna to ok 5000 zł netto, raty z kredytu na mieszkanie
      ma 760 zł. Teraz buduje dom więc mam dodatkowo ratę 1600 zł. Na razie nie
      narzekam, jak skończę budować dom, to prawdopodobnie sprzedam mieszkanie.
      Różnice ze sprzedaży mieszkania a kredytem. Raczej zainwestuje, bo kredyty są na
      tyle teraz tanie że raczej warto je brać. Ale trzeba mieć zawsze plan awaryjny.
    • imka1 21.02.07, 09:09
      rozumiem, że prowadzisz tzw. gospodarstwo domowe jednoosobowe?
    • Gość: jason IP: *.olesno.info.pl 20.02.07, 17:40
      ja mam 500 000 zl na 20 lat we frankach szwajcarskich. Miesiecznie wychodzi kolo 2000zl. Nie jest tak zle.
    • Gość: gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 20.02.07, 18:11
      Ja wzialem kredyt na mieszkanie 50 tys Frankow. Kredyt wzialem na 10 lat.
      Rata miesieczna wychodzi mi okolo 550 frankow.

      Dochod netto moj i zony juz 3500 ale funtow gdyz mieszkanie kupilismy w Polsce a
      pracujemy w Londynie
      Po oplaceniu mieszkania i rachunkach zostaje nam okolo 2500 funtow na miesiac na
      zycie splate raty i odkladanie.
      Na splate raty przeznaczam 300 funtow oprocz tego wynajmuje mieszkanie i mam z
      tego na czysto 1000 PLN na miesiac.
      Moje zalozenie jest aby splacic kredyt w ciagu pieciu lat. ( realne a jak
      przycisniemy ( jeden wyjazd za granice w ciagu roku za miast dwoch itp ) to w
      ciagu 3 lat ) Generalnie jestesm bardzo zadowolony gdyz od momentu zakupu ( pol
      roku temu ) moje mieszkanie kosztujace 50 tys frankow warte jest teraz 100 tys
      frankow.

      Nie wspominam o tym co zarabiam na roznicach kursowych przy przeliczaniu funtow
      na franki lub na zlotowki :)


    • adi_05 20.02.07, 21:30
      Witam.Wiesz zastanawiam sie nad opcja,na ktora ty sie zdecydowales,czyli
      mieszkajac w Angli wziasc kredyt w Polsce.Mozesz mi powiedziec jaki bank
      udziela takich kredytow,jakie sa wymogi i jakie papiery sa wymagane.

      Dziekuje bardzo.
      Pozdrawiam
    • Gość: gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 21.02.07, 10:11
      Zdecydowalem sie na opcej kredytu w Polsce bo wiem ze UK to tylko przystanek a
      nie cel w moim zyciu.
      Szczerze mowiac musze Ci powiedziec, ze bylem zaskoczony latwoscia calej
      procedury aczkolwiek gdybym nie ustanowil mojego brata moim pelnomocnikiem
      musial bym kilka razy kursowac miedzy UK a RP a tak brat wszystkiego dopilnowal
      a ja przyjechal m juz tylko na podpisanie umowy kupna sprzedazy.
      Kredyt bralem w Dom Banku ( ich wlasciwa nawa to Gettin Bank )
      Wymagali zaswiadczenia z misjeca pracy na fromularzu banku ( tu pytanie czy oni
      maja tam kogos kto umie pisac i czytac po Angielsku powniewaz formularz mial
      tyle bledow ze szok ) Pytali sie tam o moje zarobki oraz jak dlugo pracuje dla
      firmy o ile pamietam wymagaja minimum 6 miesiecy zatrudnienia na stala umowe.
      Poprosili o wyciagi z mojego cash account za okrts 6 miesiecy oraz moje ostatnie
      roczne rozliczenie P60
      Nie bylo absolutnie zadnych probelmow a obsluga banku bvyla mila i fachowa (
      aczkolwiek osoba ktora sprawdzala mnie czy pracuje dal mojej firmy zadzwonila
      najpierw do glownej ksiegowej a ta nie mogla jej zrozumiec i przelaczyla ja do
      mnie. ) Tak wiec mysle ze mogli by troche zadbac o znajomosc jezyka Angielskiego.
      Generalnie polecam ci ten bank zero problemow
    • koala1999 21.02.07, 22:11
      Gościu z Anglii,

      Jak przelewasz pieniądze do Polski? Zastanawiam się jaka jest najtańsza metoda
      spłaty przy zarobkach w GBP i kredycie w CHF. Czy jest jakaś możliwość
      przelewów z pominięciem złotówki i jeśli tak to czy orientujesz się ile to
      kosztuje?

      Pozdrowienia ze Szkocji
    • Gość: gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 23.02.07, 10:34
      Mieszkam w Londynie wiec firm zajmujacych sie przelewami gotowki jet zatrzesienie.
      Posiadam w Polsce konto z pelnym dostepem online.
      Osobiscie bardziej mi sie oplaca wymiecnic pieniadze na zlotowki a potem an franki.
      Dowcip polega na tym zeby to zrobic wtedy kiedy kurs wymiany funtow na zlotowki
      jest wysoki - mozna wtedy wyslac wieksza kwote pieniedzy.
      Kursy w roznych firmach potrafia roznic sie nawet o kilkadziesiat groszy.
      Zawsze wiec sprawdzam kursy i kalkuluje ktory mi sie bardziej oplaca.
      Oplata za przeslania pieniedzy wynosi od zera do 5 funtow. ( rozne firmy maja
      rozne cenniki )
      Generalnie jestem bardzo zadowolony :)
    • adi_05 22.02.07, 02:08
      Witam ponownie.
      Dzieki za te wszystkie informacje.
      Chcialbym sie zapytac,czy zanim wybrales ten bank sprawdzales jeszcze w innych?
      Jak to sie ma w innych bankach odnosnie jak sie pracuje w Uk?W jakich bankach
      jeszcze mozna dostac kredyt na tych samych zasadach(mam na mysli jesli pracuje
      nsie w UK)
      Czy to byla najlepsza oferta,dlatego wybrales ten bank,czy poprostu tylko ten
      sie zgadza na takie zasady?
      Jak wyglada sprawa oprocentowania,jesli mozna?
      Odnosnie tego pelnomocnictwa to sie zgadzam w zupelnosci,nie mam czasu na tak
      dlugo jechac do kraju.
      A tak przy okazji to gdzie mieszkasz w Uk?

      Pozdrowienia
      Adrian
    • Gość: gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 23.02.07, 10:40
      Zlozylem zapytanie do wiekszosci bankow w Polsce oraz do kilku firm londynkskich
      organizujacych mortgage.
      Odpowiedz z Dom Banku byla niemalze natychmiastowa - pol godiznyn pom przeslaniu
      im mailem zapytania zadzwonil do mnie przedstawiciel banku - tak z Polski na
      komorke angielska.
      Inne banki byly wolniejsze i wymagaly wiekszej ilosci dokumentow.
      Zalezalo mi na czasie bo nieruchomosc byla do kupienia w okazyjnej cenie.
      W Anglii mieszkam w Londynie
    • Gość: rt IP: *.chello.pl 23.02.07, 17:05
      Getin czyli DomBank rzeczywiście jest b. szybki. Druga zaleta to wysoka
      zdolność kredytowa jaką dają. I na tym koniec!

      Poza tym oferują:
      - bandycki spread
      - podwyżki oprocentowania szybsze niż w Szwajcarii
      - wciskanie oszukańczych ubezpieczeń przy umowie (Aegon na 10 lat w zamian za
      rzekome obniżenie oprocentowania- po roku jest już normalne, a składki bulić
      trzeba)
    • Gość: gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 23.02.07, 17:35
      Dla mnie bardzo sie liczylo to ze byl szybki.
      Innych rzeczy nie porownywalem z innymi bankami.
      Oprocentowanie mam 2,8 % w skali roku.
      Zastanawiam sie czy splacic kredyt szybciej ( realnie juz za 2 lata ) czy za te
      pieniadze starac sie kupic nastpoene mieszkanie. - wada tego drugiego
      rozwiazania bylo by to ze te 2 mieszkanie tez czesciowo bylo by kredytowane.
      Marzy mi sie byc w Polsce Landlordem z 5 mieszkaniami i zyc z wynajmu. :)
    • adi_05 23.02.07, 18:30
      Witam ponownie.

      Daj znac w jakiej czesci Londynu jestes?
      Jestem tez w Londynie....

      Pozdrowienia
    • Gość: gosc z Anglii IP: 89.241.39.* 24.02.07, 16:57
      Mieszkam na Clapham Common ale pracuje na Holoborn.
      Pozdrowionka. :)
    • Gość: gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 26.02.07, 10:52
      Znaczy sie Holborn ot mala literowka
    • tom_fed 21.02.07, 01:49
      witam.
      rok temu 50 a teraz 100 ???
      gdzie ty masz/miales takie tanie miaszkania?
      BO JA TEZ TAK CHCE :-))

      a powazniej:
      tak jak "adi_05" tez mam pytania o to jakie papierki i z jakim bankiem
      przerabialiscie.

      pozdro
      tez z UK
    • Gość: gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 21.02.07, 13:49
      Tak dokladnie to w sierpniu 2006 kupilem to mieszkanie za 50 tys Frankow
      Szwajcarskich.
      Wiem byla to okazja wielka okazja mieszkanie nie jest nowe. Kupione bylo w
      Olsztynie.
      Obecnie jest wartetrohce ponad 100 tys Frankow Szwajcarskich wiec zle nie jest.
      Jesli chodzi o kredyt w Polsce a mieszkanie i dochody w UK to polecam Dom Bank.
      Wymagali zaswiadczenia z pracy, wyciag z konta z ostanich 6 miesiecy ostatni P60
      i to wszystko. Sprawdzali wszystko i dzwonili tez do mnie do pracy.
    • jimmyjazz 20.02.07, 21:49
      Gość portalu: jason napisał(a):

      > ja mam 500 000 zl na 20 lat we frankach szwajcarskich. Miesiecznie wychodzi
      kolo 2000zl. Nie jest tak zle.

      Ale chyba wziąłeś po jakimś wysokim kursie bo:
      2000 x 20 lat x 12 mcy = 480.000

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • Gość: kottaa IP: *.pkol.pl 21.02.07, 11:24
      Z uwagi na niską ratę, proszę o ino w jakim banku masz ten kredyt?
    • Gość: eli63 IP: *.izacom.pl 21.02.07, 12:53
      Gość portalu: jason napisał(a):
      > ja mam 500 000 zl na 20 lat we frankach szwajcarskich. Miesiecznie wychodzi kol
      > o 2000zl. Nie jest tak zle.

      I takie małe myszki w głowie zawijane w sreberka.
      Przy kredycie 500 000 na 240 miesięcy samego kapitału trzeba spłacić 2083 zł.
      Zamierzasz spłacać też kiedyś odsetki, czy masz 20-letnie wakacje odsetkowe???
      Eli63
    • lablab 20.02.07, 17:56
      Może zacznij w następujacy sposób,
      1. Ile miesięcznie do tej pory byliscie w stanie odłożyć? (bez zaciskania pasa
      bo przecież przez cały okres kredytu tak nie mozna)
      2. Pamietaj że będzie was więcej (pytanie o ewentualne wydatki związane z
      dzieckiem na innym forum)
      3. Nie będziecie ponosic opłat związanych ze spółdzielnią ale wszelkie koszty
      zwiazane z remontami płacicie sami w całości!
      4. Pamiętaj o innych wydatkach typu:prąd, gaz, telefon,
      samochód+ubezpieczenie+przeglady(ewentualna zmiana na inny), kanalizacja,
      podatek, wakacje itp....
      5. Nie przewidziane sytuacje (odpukać) utrata pracy, choroba....

      i zobacz ile to miesięczne moze wynieść.

      P.S.
      Życzę jak najlepiej:)
    • Gość: Egmar IP: *.um.gov.pl 21.02.07, 08:01
      Jestem singlem. Mój dochód 3200 netto. Spłacam od 2 lat miesięczną ratę 1000
      zł + malejące odsetki 10-cio letniego uzupełniającego kredytu na nowy dom.
      Razem ok. 1500zł. Inne stałe opłaty ok. 800 zł miesięcznie w tym dojazd do
      pracy 16 km. w jedną stronę. Zostaje ok. 900 zł. na życie. Jeśli dochodzą nie
      przewidziane wydatki a dochodzą (remont starego auta, choroba) jest ciężko. Za
      4 lata przejdę na emeryturę. Będzie trzeba negocjować z bankiem o mniejsze
      raty. Lub pozbyć się domu.
    • Gość: spekulant IP: *.aster.pl 20.02.07, 18:01
      bierz bierz za 6 lat odkupię go od Ciebie za pół darmo jak juz bedziesz miała dość smalca z chlebem, tylko zainwestuj w porządne posadzki hehehe. W koncu w naszym kraju jest coraz więcej mlodych ludzi i nowe domki za kilka lat beda szly jak ciepłe bułeczki.

      motto:
      wziąć kredyt na 40 lat, cale zycie splacac i umrzec w przkonaniu ze zrobilo sie wszystko dla swoich dzieci ktore jak zobacza ile im jeszcze dlugów do spłaty zostało to zrzekną sie spadku i wyjada do Irlandii pierwszym autobusem"

      dawaj i bierz
    • Gość: kot IP: *.eranet.pl 20.02.07, 18:10
      Te 1400 to trochę za dużo jak na wasze mozliwości. Dolicz koszt ogrzewania
      2KPLN/rok , prąd 100 zł/mies, gaz 50 zł/mies
    • Gość: ASD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 10:18
      > Te 1400 to trochę za dużo jak na wasze mozliwości. Dolicz koszt ogrzewania
      > 2KPLN/rok , prąd 100 zł/mies, gaz 50 zł/mies

      Chyba nie mieszkasz w domu. Koszty podane przez ciebie sa adekwatne dla kawalerki lub małego mieszkanka.
      50 zł na miesiąc to pobierze właczony przez cały czas komputer.

      Jak można ograć domek jednorodzinny za 2 tys./rok? :-)
    • Gość: Judyma IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 21.02.07, 10:55
      Za samo ogrzewanie w naszym domu zbudowanym w latach 70-tych, po założeniu
      nowych okien, ociepleniu i wymianie instalacji oraz pieca, płacimy w zimie ok.
      500 zł miesięcznie. Przed remontem bywało że rachunki wynosiły 1000 zł! Pamiętam
      prośby i błagania do Boga by zima łagodna była.
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 11:24
      > Chyba nie mieszkasz w domu. Koszty podane przez ciebie sa adekwatne dla kawaler
      > ki lub małego mieszkanka.
      > 50 zł na miesiąc to pobierze właczony przez cały czas komputer.
      >
      > Jak można ograć domek jednorodzinny za 2 tys./rok? :-)

      Z PALCEM W D.....
      pewnie jak masz ogrzewanie na olej opałowy - to nie dasz rady - ale na drewnie z
      luzem - 2000 to 25 mp drewna - (jak dobrze poszukasz i nie kupisz sezonowanego
      tylko sam wysezonujesz) - a więcej ja 10 - 12 nie spalisz

      co do prądu 200 pln w cyklu rozliczeniowym to nie jest żaden problem
    • Gość: Aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 12:08
      No coż... od października już spaliliśmy ok.12 mp drewna, a rachunki za prąd
      wynoszą ok. 500 zł. miesięcznie - fakt wcześniej mniej, teraz, jak się
      ochłodziło - więcej, więc podaję średnio - a dom nie jest duży, bo 150m, i w
      miarę nowy (6 letni)... więc - nie wiem jak Ci się udaje tak oszczędnie ogrzewać
      :-/ A tak poza tym to mamy kredyt na 30l at w CHF'ach (w przeliczeniu 350
      tys.PLN, a rata ok. 1500 zł.)
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 12:17
      ja mam duży dom (250) ogrzewan na gaz i dopalm drewnem - miałem 2 rachunki za
      gaz (205 pln 9-10 i 650 pln 11-12) -kwota razem z podgrzaniem ciepłej wody
      (ok180pln na 2 miechy) i spaliłem 3,5 mp drzewa (300 pln) w kominku
      rachunki za prąd 280 pln za 2 miechy - na budowlany czyli 100 opłat stałych :(
    • Gość: Aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 12:26
      A... no to stąd różnica - my ogrzewamy kominkiem i prądem... Może się w tym roku
      zagazujemy, bo planowana jest "gazyfikacja wsi"...
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 12:47
      jaki macie wkład ??? grawitacja czy obieg wymuszony ???
      ja mam spartherma Varia 1v (11 KW ciągłej) i grawitację - jak się zbiorę to
      będzie wymuszony (sprzęt stoi na strychu - tylko czasu brak:( ) w tej chwili
      palę wilgotnym i mi znacznie więcej bierze ale jak miałem suchy buk to na jednym
      dużym klamocie (20 Kg) przejechał całą noc (12-7) :)))) rano jak dorzuciłem
      drobne szczapki to się zajarało od żaru
    • Gość: Aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 13:09
      Szczerze - nie mam pojęcia jaki mamy wkład - kupiliśmy dom (pół roku temu)z
      zamontowanym ustrojstwem, a że jest na poddaszu (dom nie ma strychu)to tylko
      elektryk do niego zaglądał. Jest dmuchawa i rozprowadzenie po pokojach, włącza
      się automatycznie jak temeratura w kominku osiągnie określoną ilość stopni -
      jeden minus to taki, że wyloty ciepłego powietrza są pod sufitem, a że dom
      wysoki to... :-(. Palimy brzozą i dębem - posłuchaliśmy sie poprzednich
      właścicieli i... kupiliśmy za mało drewna, więc teraz dąb którym palimy też do
      najsuchszych nie należy :-(
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 13:30
      brzoza jest dobra na podpałkę i jak nie masz suchego - natomiast energetycznie
      do kitu :( technika jest taka - rozpalasz na maxa na drobnej brzozie, potem
      dorzucasz grubszej brzozy i jak w kominku wytworzy się tyle żaru, że ręki w
      rękawicy do środka nie wsadzisz :) (no trochę przesadziłem) to zaczynsz dorzucać
      dąb (jak masz taki max suchy to możesz go dorzucać szybciej) jak on się zajmie
      to zmniejszasz powietrze - jak jest dobrze rozpalone to po zmniejszeniu
      powietrza nawet wilgotne drewno powinno się palić płomieniem a nie żarzyć - od
      czasu do czasu trzeba pogrzebać w kominku pogrzebaczem (jak sama nazwa wskazuje)
      w ten sposób na 12-15 kawałkach mam ogień od powrotu z pracy (20) do późnej nocy
      (wygasa ok 4-5) a rano jak bym dorzucił drobne to się zajmie
      przy tej metodzie paląc mokrym dębem nie mam problemu z szybą (nie świni się
      nadmiernie) nie to, że jest sterylnie czysta ale gruntownego czyszczenia wymaga
      1 na 1,5 tygodnia, na suchym buku problem szyby nie istniał- tzn codzienne
      przecieram ręcznikiem papierowym sadzę powstałą przy wygaszaniu

      przy takim paleniu mam na dole 22-24st (75 m2) a na gorze 21 st
    • Gość: Aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 14:05
      Dzięki! Niby technikę mamy podobną - tylko jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach
      ;-) - w tej dużej ilości żaru z brzozy... Jak mieliśmy suchszy dąb to nie było
      problemu - teraz się zrobił... i już wiem dlaczego :-) Jak wysoki masz dom? Bo -
      mam wrażenie, że przy naszych "gabarytach" (od 2,50 w najniższym miejscu do
      3,60- dom jest parterowy z lekko spadzistym dachem) też nie najlepszym pomysłem
      jest rozmieszczenie wylotów rur od ciepłego powietrza... no ale tego już nie
      zmienię...
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 14:12
      najwyższe pomieszczenie ok 420 - nieużywane, najwyższe używane 340 na półpiętrze
      - nie ma nawiewu - rozchodzi sie do niego grawitacyjnie z parteru, najniższe
      280 - kuchnia i jadalnia za plecami komina, największe 45 m2 - salon 310

      wyloty rur przy turbince powinny być przy podłodze - zwłaszcza w parterowym
      domku - da się to przerobić na 100%
    • Gość: Aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 16:18
      no ale niestety jest pod sufitem i.... jak chowam rzeczy do szaf na samej górze
      to faktycznie tam jest ciepło ;-) Jak sądzisz czy taka przeróbka to całkowite
      pobojowisko w domu i kucie ścian... a może nie? Bo - powiem szczerze - jakoś
      tego nie widzę... :-/
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 18:15
      musiałbym to zobaczyć ale z doświadczenia - są możliwości :) - trochę zależy
      też jak daleko jest ta kratka w poziomie od wentylatora. generalnie można
      puścić kanał 15x5 (płaski prostokątny) po ścianie i obudować płytą STG (tak
      zwany karton gips) u góry masz przejscie z rury okrągłej na płaską, na dole
      kratkę prostokontną
      poza tym jak rozumiem w tym pomieszczeniu jest pewnie ten kominek - więc
      powinien dużo ciepła dawać przez promieniowanie - i tu znowu istotna jest rola
      żaru - tak ogólnie to ciepło daje ten żar a nie ogień (to dlatego słoma nie
      daje ciepła)

      dziś postaram się zrobić zdjęcia instruktażowe z rozpalania swojego kominka :)
    • Gość: Aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 15:25
      :-))) Właśnie wczoraj wieczorem przy rozpalaniu zastosowaliśmy Twoją technologię
      i... faktycznie działa ;-) dzięki :-) a jeśli chodzi o rozprowadzenie, a raczej
      poprawienie rozporowadzenia kominkowego to... mąż powiedział mi, że rozmawiał na
      ten temat z fachowcem, który nam "podrasowywał" dom i stwierdził, że ta dmuchawa
      która jest mogłaby nie podołać przy innym rozprowadzeniu... a jeśli myślimy o
      "gazyfikacji" to wyszła by skórka za wyprawkę... bo podwoiłoby nam koszty...
      Pozostaje więc czekać na koniec zimy ;-)
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 17:09
      cieszę się, że pomogłem :)
      mam fotki z rozpalania - jak się zbiorę to wrzucę na fotosika

      co do turbiny - to niestety jest wada nas - polaków - trzeba było kupić
      nieznacznie przewymiarowaną turbinkę i zastosować regulatorek :) - parametry
      podawane przez producentów bywają zawyżone :(

      co do gazyfikacji to myślałem o tym
      jest to pewna niewiadoma, ale :
      tani kociołek dwufunkcyjny - kupisz za jakieś 2500 netto (jak brotje za tyle to
      coś tańszego też wyhaczysz )
      ale.gratka.pl/ogloszenie/465894_kociol_dwufunkcyjny_brotje_energy_24ce.html
      do tego kaloryfery - można poszukać tanioszek w maju - kwietniu
      + instalacja z PEXu

      powinnaś się w 10 000 zmieścić

      potem grzejniki elektryczne spylić na allegro (lub w podobny sposób) 1/3 do 1/2
      wartości powinno się zwrócić
      moim zdaniem inwestycja zwróci się w 2 lata - ale trzeba to dokładnie policzyć

      ps.
      nie wziąłem pod uwagę ciepłej H2O - nie wiem czy macie przygotowaną instalacją 2
      rurową
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 18:02
      oczywiście system gazowy - traktowałbym tak jak teraz ogrzewanie elektryczne -
      czyli grzanie w okresie niobecności i utrzymywanie temp. minimalnej
    • Gość: Aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 18:57
      Dokładnie tak chcemy zrobić :-). Teraz z mediów mamy tylko prąd, więc także
      ciepłą wodę - przepływowy ogrzewacz do łazienki i WC, i w kuchni kolejny
      (instalacja w miedzi - poprzedni właściciele zaszaleli... czego nie można
      powiedzieć o turbinie do ciepła kominkowego :-( ) A jak będą zdjęcia to chętnie
      podejrzę jak to robisz;-)
    • Gość: Aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 21:55
      Fajne :-) Ten sprzęt do rozpalania robi wrażenie ;-) A nam wystarczają zapałki
      :-)))) A co to takiego te brązowe "wałeczki"? My używamy takiej białej podpałki
      w kostkach - naprawdę dobra.
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 14:34
      te wałeczki to brykiet - używam go przy rozpalaniu jak nie mam suchego drewna

      co do palnika - sprawa prozaiczna - na sezon starcza mi 1 butla (jak na zdjęciu)
      więc koszt rozpalania przez sezon to ok 18 PLN :) na podpałkę wydajecie więcej -
      nie mówiąc o tym, że raczej nie ma takiej opcji, że coś się nie chce zapalić :))))
    • Gość: robert IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.07, 16:12
      do Agi.. witaj ja podobnie chcę wziąć kredyt na 30 lat we frankach w
      przeliczeniu 350 tyś rata ok 1500! jakie macie dochody i jak sobie radzicie ze
      spłatą????? nasze dochocy to jakieś 3500 na rękę i obawiam się że będzie ciężko.
    • jimmyjazz 20.02.07, 21:51
      Gość portalu: spekulant napisał(a):

      > bierz bierz za 6 lat odkupię go od Ciebie za pół darmo jak juz bedziesz miała
      dość smalca z chlebem, tylko zainwestuj w porządne posadzki hehehe. W koncu w na
      > szym kraju jest coraz więcej mlodych ludzi i nowe domki za kilka lat beda
      szly jak ciepłe bułeczki.

      Głupoty opowiadasz. Kredyty na mieszkanie na 20-30 lat (i więcej) to standard w
      cywilizowanym świecie.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • Gość: Acan IP: *.orange.pl 20.02.07, 18:16
      Czy ktoś wie może jaki kredyt można dostać na 30 lat w złotówkach przy
      oprocentowaniu 5,6% przy dochodach 10 tys. miesięcznie, przy dwóch osobach w
      gospodarstwie domowym i wydatkach nażyycie jakieś 3 tys. miesięcznie...???
    • Gość: Cird IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 20:42
      idź do banku to zaraz ci wyliczą, że możesz wziąc jakieś 800 tys bez wysiłku
    • jimmyjazz 20.02.07, 21:52
      Gość portalu: Acan napisał(a):

      > Czy ktoś wie może jaki kredyt można dostać na 30 lat w złotówkach przy
      > oprocentowaniu 5,6% przy dochodach 10 tys. miesięcznie, przy dwóch osobach w
      > gospodarstwie domowym i wydatkach nażyycie jakieś 3 tys. miesięcznie...???

      Wejdź na stronę dowolnego banku i policz.
      Ew. money.pl expander.pl, open.pl

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • magda7410 21.02.07, 10:56
      Hej, my mamy też dochody w granicach 9 tys- 10tys netto na dwie osoby i w sumie dostaliśmy ok 360tys kredytu w pln na 25 lat( kredyt hipoteczny + pożyczka na opłaty), czyli około 110%. Przy okazji mamy też inne zadłużenia, jak rata za auto ( 1200zł) i złotą Visę( biorą niestety pod uwagę) i jakąś rata za sprzęt RTV.Rata miesięczna jest w granicach 1950zł przy oprocentowaniu zmiennym 4,7%-na razie.
      Myślę, że u Ciebie może być nawet więcej.
    • p-iotr 20.02.07, 18:26
      Skoro piszesz ze macie tez mieszkanie to nie sprzedawajcie go na razie. Niech
      płynie kasa za wynajem, co obniży Wam de facto ratę kredytu(o miesięczny wpływ
      z wynajmu). Sprzedać zawsze możecie jeżeli się naprawdę będzie coś dziać
      niedobrego. Takie mieszkanie jeszcze przez kilka lat będzie zyskiwało na
      wartości. Dom, który kupisz TERAZ, także zyska na wartości - gdy będzie nóż na
      gardle (czego nie życzę), można się będzie zastanowić co tak naprawdę trzeba
      sprzedać.

      Weź też pod uwagę także fakt że pensje w Polsce powinny rosnąć, oraz Wasze
      zarobki także (wnioskuję że jesteście młodzi, więc chyba liczycie na rozwój
      kariery, jakieś awanse w przyszłości itp.).

      Jeżeli jest okazja - trzeba ją chwytać.
      Życzę powodzenia

      pzdr

      P.S. Aha - kredyt trzeba wziąć na około 10-20 tys. więcej niż kosztuje sam dom.
      Dodatkowa kasa pójdzie na podatki okołozakupowe i najpotrzebniejszy remont.
    • kulka78 20.02.07, 19:00
      My mamy dochodu 3200 netto, braliśmy kredyt kiedy byłam w ciąży, teraz jest nas
      troje. Rata 780zł, opłaty ok. 500zł. Nie jest rewelacyjnie, ale da się żyć.
      Liczymy na to, że poprawią się nasze zarobki. A jeśli coś się naprawdę
      popierdzieli to sprzedamy mieszkanie, spłacimy kredyt i... będziemy znowu w
      punkcie wyjśćia. Uznaliśmy, że warto zaryzykować.
    • Gość: antykredytobiorca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 19:33
      Jestem wielkim przeciwnikiem wszelkich pożyczek kredytów itp. Nie wyobrażam sobie brać kredyt i spłacać go 30 lat. Zakładając ze mam obecnie 37 l spłaciłbym mając 67 - koszmar. Podziwiam wszystkich polakow ktorzy zadłużają sie na kosmiczne kwoty.

      Nigdy w życie nie brałem nic na raty, nie należałem do żadnych kas zapomogowych.
      Zapytacie jak jest na to recepta - bardzo prosta. Po prostu trzeba sukcesywnie przez lata oszczędzać a jednocześnie zarabiać ( lokaty, fundusze inwestycyjne
    • Gość: sim IP: *.smsnet.pl 20.02.07, 19:56
      A ja wolę wziąć kredyt na 30 lat i mieszkać od razu niż zbierać i inwestować
      choćby tylko przez 15 lat. Tych 15 lat we własnym domu nic mi nie
      zrekompensuje, szczególnie jak umrę szybciej.
      Ja, wraz z mą drugą połową, zamierzamy właśnie rozpocząć budowę, mamy już
      działkę na kredyt (100 euro/miesiąc przez 20 lat), bierzemy drugi kredyt na
      budowę (400.000zł, chyba w euro, bo połowę zarobkóe mamy w euro, okres pewnie
      min. 30 lat), a zarabiamy średnio na rękę 3500zł+min.1000 euro. Dodatkowo
      wynajmujemy mieszkanie za 500zł/miesiąc i wynajmiemy drugie, jak się
      przeprowadzimy do domu, czyli będzie dodatkowy 1000zł. Oba mieszkania w
      zasadzie mają spłacać obie raty, oba są obciążone hipoteką :). Dom też będzie
      na hipotece, ale kasy powinno być wystrarczająco na dostatnie życie, w razie
      czego można sprzedawać po kolei mieszkania...
    • Gość: soul IP: 81.219.127.* 20.02.07, 20:10
      Ehm.. Jak będziesz sprzedawać dom/mieszkania obciążone hipoteką, czyli własność
      banku? Tak przy okazji, od czasu do czasu można przeczytać optymistyczne wizje
      osób które nabrały gdzie się dało kredytów i opisują jak to im teraz
      (bezpośrednio po zakupie) dobrze. Kilka lat pozniej gdy mija euforia rozumiesz
      ze podpisałeś/podpisałaś cyrograf. Jakoś nikt nie piszę co się dzieje gdy
      straci prace/zachoruje… pojawią się komornicy, spraw w sądach/ eksmisje,
      policja rodzinne tragedie.
    • kinga.77 20.02.07, 21:15
      Proponuję zapoznać się ze znaczeniem słowa hipoteka a później udzielać rad,
      tudzież siać defetyzm. Oczywiście, że można sprzedać mieszkanie na które jest
      wzięty kredyt i wiele osób tak robi.
    • soul.brother 20.02.07, 22:00
      Można się obejść bez kredytu. Można się obejść bez wiedzy jak sprzedać własność
      banku. Zgadzam się z wcześniejszym przedmówcą, który przypuszcza ze za kilka
      lat nieruchomości stanieją, gdy rynek zaleje fala obiektów zakupionych przez
      obecnych kredytobiorców. Bo to własnie kredytobiorcy, którzy bez oporów
      zapożyczają się na całe życie windują obecne ceny. :)
    • jimmyjazz 20.02.07, 21:55
      Gość portalu: soul napisał(a):

      > Ehm.. Jak będziesz sprzedawać dom/mieszkania obciążone hipoteką, czyli
      własność banku?

      Mieszkanie z obciążoną hipoteką nie oznacza, że jest banku. Zapoznaj sie z def
      słowa hipoteka.
      A sprzedaje się takie mieszkania całkiem normalnie i całkiem dużo ich na rynku.

      Tak przy okazji, od czasu do czasu można przeczytać optymistyczne wizje
      > osób które nabrały gdzie się dało kredytów i opisują jak to im teraz
      > (bezpośrednio po zakupie) dobrze. Kilka lat pozniej gdy mija euforia
      rozumiesz
      > ze podpisałeś/podpisałaś cyrograf. Jakoś nikt nie piszę co się dzieje gdy
      > straci prace/zachoruje… pojawią się komornicy, spraw w sądach/ eksmisje,
      >
      > policja rodzinne tragedie.

      Tylko jak ktos ma kredycik z ratą 1000zł to np za 10 lat rata wiele mu się nie
      zmieni (a może nawet zmniejszy) a 1000zł z pensji za 10 lat już tak nie bedzie
      bolało.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • soul.brother 20.02.07, 22:14
      >Mieszkanie z obciążoną hipoteką nie oznacza, że jest banku. Zapoznaj sie z def
      >słowa hipoteka.
      Semantyka. Lecz Ty tez nie masz racji. Chodzi o wpis w 3 lub 4 części hipoteki.
      Dotychczas tego typu obiekty omijałem szerokim łukiem. :)

      A kredyty są dla ludzi niecierpliwych. Bo jak ktoś pisze ze musi zapłacić
      więcej, bo jest biedny brzmi dość dziwnie. Lecz musze coś sprostować: nie mam
      najmniejszego zamiaru zniechęcać kredytowych entuzjastów, Jak ktoś chce brać
      kredyt i jest mu z tym dobrze to OK. –jego sprawa. Ale jak Ktoś się zastanawia
      (jak autorka wątku), jaką drogę życiową obrać? Czy zakopać się w kredycie na
      całe życie? To przyznaje w mojej opinii NIE WARTO. Nie ma takiego dobra na
      ziemi.
    • Gość: rah-v IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 22:27
      No, faktycznie jesteśmy z żoną ludź mi niecierpliwymi, bo jakbyśmy z żoną te
      1400 miesięcznie oszczędzali, to już za 15 lat mielibyśmy własne lokum...
      Świetny start życiowy ok. 40-stki, nie ma co.

      Aha, zapomniałbym, że przecież mieszkania w dłuższej perspektywie czasowej będą
      dramatycznie tanieć, więc może zdążylibyśmy nawet przed 35. urodzinami!!!
    • samentu 20.02.07, 22:45
      kupowanie za gotówkę na promocjach recesyjnych ma ten plus, że nie tylko się
      jest wolnym, nie związanym z bankiem
      lecz można i powybrzydzać i pomarudzić w zakupach
      poprzebierać w lokalizacjach
      jednym słowem być jak Klient u sprzedawcy, a nie jak petent u dewelopera:P
      --
      Money making is a wonderful thing:)
    • jimmyjazz 21.02.07, 08:54
      samentu napisał:

      > kupowanie za gotówkę na promocjach recesyjnych ma ten plus, że nie tylko się
      > jest wolnym, nie związanym z bankiem
      > lecz można i powybrzydzać i pomarudzić w zakupach
      > poprzebierać w lokalizacjach
      > jednym słowem być jak Klient u sprzedawcy, a nie jak petent u dewelopera:P

      Pięknie brzmi, ale mało kto ma gotówkę na kupno mieszkania.

      "Pieniądz robi pieniądz" - i niczego nowego nie odkrywamy tylko trzeba mieć te x
      tysięcy.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • samentu 21.02.07, 11:28
      mozna wziąść kredyt w czasie recesji na wyższą stope % a nastepnie w czasie
      hossy go zrolować na kredyt o duzo nizszej stopie procentowej
      koszt w postaci wyższej raty jest tylko przez pierwszych 2 -3 lat
      za to mamy niższą hipoteke (o 20 - 30%) i wiekszy wybór
      więc chyba warto:)
      co do gotówki to też mozna w czasie hossy zarobić na rynku finansowym i kupować
      w recesji
      --
      Money making is a wonderful thing:)
    • jimmyjazz 21.02.07, 13:22
      samentu napisał:

      > mozna wziąść kredyt w czasie recesji na wyższą stope

      Tylko że w czasie recesji może cię dotknąć np brak zdolności kredytowej :) i
      plan się sypie.


      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • samentu 21.02.07, 13:41
      a bo i kredyty hipoteczne są dla tych co maja rzeczywistą zdolność kredytową (tj
      takich dla których rata to 20 -30% dochodu), a nie dla takich których zdolnośc
      kredytowa wynika li tylko z korzystnych róznic kursowych
      --
      Money making is a wonderful thing:)
    • jimmyjazz 21.02.07, 15:23
      samentu napisał:

      > a bo i kredyty hipoteczne są dla tych co maja rzeczywistą zdolność kredytową
      (tj takich dla których rata to 20 -30% dochodu), a nie dla takich których
      zdolnośc kredytowa wynika li tylko z korzystnych róznic kursowych

      Raczej chodziło mi o to że w czasie recesji wielu ludzi jest bez pracy - choćby
      i czasowo - a to może jednak zniechęcić banki.

      Zresztą teoretyzujemy.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • Gość: czesiek IP: *.chello.pl 22.02.07, 22:38
      kupilem tak 2 mieszkania w 2001 roku. teraz spodziewam sie wielkich zakupów w
      2009-2012 roku. juz mam upatrzona wymarzona lokalizacje. pozdrawiam
    • Gość: Gosc IP: *.toya.net.pl 21.02.07, 08:31
      Tylko jak ktos ma kredycik z ratą 1000zł to np za 10 lat rata wiele mu się nie
      > zmieni (a może nawet zmniejszy) a 1000zł z pensji za 10 lat już tak nie
      bedzie
      > bolało.
      >
      Naprawdę wierzysz, że się nie zmieni? To właśnie przykład naiwności
      kredytobiorców. Coś ci powiem... jak nie wierzysz to sobie sprawdź. Dzisiaj
      oprocentowanie kredytu PLN wynosi 5-6% przy WIBOR 3M = 4,2%. Pięć lat temu w
      2002 WIBOR 3M wynosił ponad 10% co przy twojej racie przełożyło się na 11%
      oprocentowania. Naprawdę śpisz spokojnie? O naiwności ludzka...
    • jimmyjazz 21.02.07, 08:52
      Gość portalu: Gosc napisał(a):

      > Naprawdę wierzysz, że się nie zmieni? To właśnie przykład naiwności
      > kredytobiorców.

      Nie naiwność, ale znajomość realiów.

      > oprocentowanie kredytu PLN wynosi 5-6% przy WIBOR 3M = 4,2%. Pięć lat temu w
      > 2002 WIBOR 3M wynosił ponad 10% co przy twojej racie przełożyło się na 11%
      > oprocentowania. Naprawdę śpisz spokojnie? O naiwności ludzka...

      1. Tyle tylko że z czasem udział odsetek w racie maleje i rośnie udział raty
      kapitałowej - zmniejsza się też wrażliwość na zmiany oprocentowania.

      2. Kredyt wziąłem w dużą rezerwą - jestem przygotowany nawet na dwukrotny wzrost
      raty.

      3. Moje mieszkanie w ciągu 2 lat zyskało na wartości 100%.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • Gość: Gosc IP: *.toya.net.pl 21.02.07, 09:35
      OK, rozumiem, ostrzegam tylko tych co biorą kredyt na ratę w wys. połowy
      dochodów dodam tylko, że
      1. Udział odsetek przy kredycie 30-letnim tak szybko nie maleje.
      2. a już na pewno nie w ciągu wspomnianych 5 lat.
      3. Rezerwa jest jak najbardziej wskazana i dobrze, że jesteś na to
      przygotowany, ale w przypadku autora wątku 1400 x 2 = 2800. Nie sądzę, że jest
      on i wielu innych kredytobiorców na to przygotowany
      4. Ok, to rozumiem wygrałeś, kupiłeś przed wzrostami. Myślisz, że teraz
      kupiłbyś to mieszkanie za tyle ile dziś wynosi jego cena? Wziąłbyś kredyt w
      takiej wysokości? Sądzisz, że w ciągu kolejnych 2 lat wzrośnie o kolejne 100%?

      Taniej już było, teraz jest górka, a z górki można spaść tylko w dół. W górę
      się nie poleci... zwłaszcza po podwyżce stóp ;)
    • jimmyjazz 21.02.07, 10:43
      Gość portalu: Gosc napisał(a):

      > 1. Udział odsetek przy kredycie 30-letnim tak szybko nie maleje.

      No pewnie że nie tak szybko, ale zawsze :) Z każdym rokiem jest bezpieczniej.
      Chyba :)))

      > 2. a już na pewno nie w ciągu wspomnianych 5 lat.

      No napewno.

      > 3. Rezerwa jest jak najbardziej wskazana i dobrze, że jesteś na to
      > przygotowany, ale w przypadku autora wątku 1400 x 2 = 2800. Nie sądzę, że jest
      > on i wielu innych kredytobiorców na to przygotowany

      To prawda - branie kredytu na max swoich możliwości to proszenie się o kłopoty.

      > 4. Ok, to rozumiem wygrałeś, kupiłeś przed wzrostami.

      Wygram jak w momencie sprzedaży będzie dużo warte :) na razie to zysk na papierze

      Myślisz, że teraz
      > kupiłbyś to mieszkanie za tyle ile dziś wynosi jego cena? Wziąłbyś kredyt w
      > takiej wysokości? Sądzisz, że w ciągu kolejnych 2 lat wzrośnie o kolejne 100%?

      Wielkich wzrostów wartości bym się już nie spodziewał ale spirala cenowa się
      nakręciła i dzisiaj to chyba bym wolał poczekać 1-2 lata - bo coś mi mówi że
      szykuje się korekta cen mieszkań

      > Taniej już było, teraz jest górka, a z górki można spaść tylko w dół. W górę
      > się nie poleci... zwłaszcza po podwyżce stóp ;)

      ano.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • Gość: eli63 IP: *.izacom.pl 21.02.07, 13:44
      > > Myślisz, że teraz
      > > kupiłbyś to mieszkanie za tyle ile dziś wynosi jego cena? Wziąłbyś kredyt w
      > > takiej wysokości? Sądzisz, że w ciągu kolejnych 2 lat wzrośnie o kolejne 100%?
      >
      > Wielkich wzrostów wartości bym się już nie spodziewał ale spirala cenowa się
      > nakręciła i dzisiaj to chyba bym wolał poczekać 1-2 lata - bo coś mi mówi że
      > szykuje się korekta cen mieszkań

      Korekta będzie. Nikt nie wie kiedy. Tylko jak duża może być korekta na rynku, na
      którym brakuje lekko licząc 1,5 miliona mieszkań?
      Eli63

    • jimmyjazz 21.02.07, 15:27
      Gość portalu: eli63 napisał(a):

      > Korekta będzie. Nikt nie wie kiedy.

      Jak zawsze.

      > Tylko jak duża może być korekta na rynku, na
      > którym brakuje lekko licząc 1,5 miliona mieszkań?

      Się okaże. Gdyby nie zachodni inwestorzy kupujący na pniu setki mieszkań w
      dużych miastach ceny były by całkiem inne (tudzież rosły by dużo wolniej).
      Kiedyś te fundusze zechcą zrealizować zyski. Się zobaczy.

      --
      Lenka

      Takie tam forum
    • Gość: Antykretyn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.07, 15:00
      Gość portalu: soul napisał(a):

      > Ehm.. Jak będziesz sprzedawać dom/mieszkania obciążone hipoteką, czyli
      własność banku?

      Nic prostszego, sam to przerabiałem - częśc zapłaty idzie na spłatę kredytu,
      reszta na konto - nawet jeśli ktoś kupuje na kredyt, banki pierwszą transzę
      wypłacają do banku w którym stary właściciel ma kredyt a po zdjęciu hipoteki
      resztę na konto... zrozumiałeś, czy dalej będziesz snuł swoje
      wydumane "wątpliwości"


      Tak przy okazji, od czasu do czasu można przeczytać optymistyczne wizje
      > osób które nabrały gdzie się dało kredytów i opisują jak to im teraz
      > (bezpośrednio po zakupie) dobrze. Kilka lat pozniej gdy mija euforia
      rozumiesz
      > ze podpisałeś/podpisałaś cyrograf. Jakoś nikt nie piszę co się dzieje gdy
      > straci prace/zachoruje… pojawią się komornicy, spraw w sądach/ eksmisje,
      > policja rodzinne tragedie.

      Następny mądrala - a co proponujesz w zamian ????

      1. Mieszkać z rodzicami w ich M-2 (o ile je mają) ????
      2. Mieszkać w jakimś hotelu robotniczym ???
      3. Wynajmować przez całe życie za kwotę większą niż rata kredytu ????
      4. Oszczędzać przez całe życie żeby kupić mieszkanie za gotówkę... i zaraz
      potem w nim umrzeć, bo na pomieszkanie już nie wystarczy czasu ???
      - który z tych "wariantów" mądralo proponujesz ???

      Poza tym czy uważasz że wynajmowanie mieszkania od kogoś nie jest
      cyrografem ??? - myślisz że jak nie będziesz płacić to ktoś ci to daruje w imię
      miłosierdzia, komotnik nie przyjdze, co ???

      ZASTANÓW SIĘ NAPRAWDĘ CO WYPISUJESZ, BO AŻ MNIE NOSI JAK CZYTAM
      TAKIE "MĄDROŚCI" !!!
    • Gość: jacek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 20:15
      Ciekawe, czy tez bys tak gadal, gdybys mial dwadziescia pare lat, narzeczona i
      brak wsparcia ze strony rodziny. Niektorzy po prostu nie maja innej mozliwosci.
    • Gość: soul IP: 81.219.127.* 20.02.07, 20:26
      Dokładnie! Rodzina mi pieniędzy nie dała. Na pierwsze mieszkanie pracowałem
      kilka lat. Jeśli nie płacisz czynszu i haraczu dla banku, odkładanie kasy idzie
      bardzo efektywnie. Obecnie chcę kupić dworek (wiem już nie modne), lecz nie mam
      zamiaru brać nawet najmniejszy kredyt, poczekam aż będzie mnie stać. Moja
      narzeczona ma wolną wolę, może to zaakceptować albo poszukać sobie miłośnika
      kredytów. :)
    • Gość: uf IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.07, 21:05
      bo ci uwierzę
      koleś który twierdzi że nie można sprzedać nieruchomości z hipoteką
      chce kupować dworek za parę lat kiedy drożeją makabrycznie i niedługo ich nie
      będzie w obiegu
      niemógł sam zarobić pieniędzy,
      przyzaj się kto cię utrzymuje lepiej hehe
    • soul.brother 20.02.07, 21:44
      Rzeczywiście nie wiedziałem, ze można sprzedać nieruchomość, na którą
      zaciągnięty został kredyt ponieważ nigdy kredytów nie brałem. Jeśli bardzo
      pragniesz mnie poznać i masz do zaoferowania niebanalną nieruchomość w czystej
      ekologicznie okolicy nie ma problemu.
    • Gość: rah-v IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 21:42
      Rodzina kasy nie dała, ale przez te kilka lat, kiedy nie ponosiłeś kosztów
      czynszu ktoś cię chyba utrzymywał? Ja jakoś nie miałem ochoty siedzieć do
      trzydziestki na garnuszku u rodziców... A oszczędzanie na coś, co drożeje
      szybciej niż ja zarabiam pieniądze (tzn. w moim przypadku mieszkanie w Wawie)
      wydaje mi się bez sensu. Może miałeś to szczęście, że załapałeś się na w miarę
      jeszcze niskie i nie rosnące lawinowo ceny...
    • soul.brother 20.02.07, 22:37
      OK, pomogli mieszkałem za darmochę. ( Dzięki, Mamo jesteś kochana! :) Lecz to
      co się dzieje teraz w Wa-Wie nie potrwa długo. Ceny nieruchomości spadną
      niebawem. Warto poczekać. Zwłaszcza gdy Ktoś ma już dach nad głową i szuka
      jedynie bardziej okazałego lokum. :)
    • Gość: rah-v IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 23:02
      No widzisz, ceny może i kiedyś spadną tylko że ja nie miałem własnego lokum,
      wynajmowaliśmy z żoną mieszkanie i też nie było ono za darmo. A teraz, jak już
      mam własny kąt (chwilowo jeszcze nie do końca własny, ale bardziej niż mniej)
      lada chwila będziemy mieli dziecko i "normalne" (drobnomieszczańskie;)) życie.
      Jakbym chciał z tym czekać aż ceny spadną, to szybciej doczekałbym się menopauzy
      u żony...
    • Gość: Antykretyn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.07, 15:10
      Gość portalu: soul napisał(a):

      > Dokładnie! Rodzina mi pieniędzy nie dała. Na pierwsze mieszkanie pracowałem
      > kilka lat. Jeśli nie płacisz czynszu i haraczu dla banku, odkładanie kasy
      idzie
      >
      > bardzo efektywnie.

      Drogi kolego - życie jest po to by z niego korzystać, jeśli chcesz przez pół
      życia mieszkać jak trol żeby zaoszczędzić na mieszkanie to twoja sprawa, ale
      dla mnie to jest chore...
      Jak chcesz czekać to czekaj.... w życiu jest tak że nie znasz dnia ani godziny
      i może być tak że nawet nie poznasz smaku mieszkania w swoim M, za to do trumny
      włożą ci skarpetę pełną forsy, akcji, obligacji... etc. Nie ma co - "super"
      masz koncepcję na udane, pełne satysfackji życie........ brrrrrrrr
    • Gość: allka IP: *.pronet.lublin.pl 20.02.07, 22:25
      a mieszkasz rozumiem u mamy?
    • Gość: prokredytobiorca IP: 213.158.197.* 20.02.07, 22:26
      >Zapytacie jak jest na to recepta - bardzo prosta. Po prostu trzeba sukcesywnie
      >przez lata oszczędzać a jednocześnie
      >zarabiać ( lokaty, fundusze inwestycyjne)

      Dżizas, to dopiero kanał. Kiedy ja spłacam ratę, którą właśnie sukcesywnie
      odłożyłem. To przynajmniej robię to siedząc w nowym 100m2 mieszkaniu ze 100m2
      tarasem. A ty robisz to samo tylko spłacasz ratę do skarpety. Bo to jest właśnie
      sukcesywne oszczędzanie. I co prawda teoretycznie musisz odłożyć mniej bo nie
      odkładasz odsetek ale praktycznie musisz odłożyć inflację i wzrost cen mieszkań.
      A więc musisz spłacać do skarpety - sorry - odkładać sukcesywnie tyle ile ja. A
      różni nas to, że ja już mam a ty, że będziesz miał. Ale trzeba pamiętać, że nie
      żyje się wiecznie a potrzeby na starość maleją a wraz tym motywacja i łatwo
      zgorzknieć.

      Pozdrawiam - bierzcie rozsądne kredyty. Kredyt to są wasze przyszłe oszczędności
      kupione za cenę oprocentowania.
    • Gość: CivitVratis IP: *.chello.pl 21.02.07, 08:44
      Podrozały 3- 4 razy przez ostatnie 10 lat i gdyby nie to ze wziałem kredyt to
      miałbym "dupę" nie mieszkanie, trzeba brac kredyt i tyle. Poza tym zawsze macie
      czynnik mobilizujacy trzeba spłacac kredyt i "nie ma ze przebacz" a z
      oszczedzaniem bywa róznie :) Z kredytu na 10 lat zostało mi sześc ostatnich
      rat i czyszcze hipoteke... a potem ide sie "upodlić" potem sie zastanowie czy
      brac kolejny kredyt na drugie mieszkanie i traktowac je jako "fundusz
      emerytalny"

      Pozdrawiam
    • Gość: kes IP: 194.98.34.* 21.02.07, 11:01
      > Podrozaly 3- 4 razy przez ostatnie 10 lat
      A najsilniej przez ostatnie 2 lata. Jaka masz pewnosc ze beda ceny tak samo
      rosly przez nastepne lata?
      Jesli mieszkania we Wroclawiu sa drozsze od berlinskich?
    • Gość: bromba IP: *.chello.pl 20.02.07, 19:22
      Nie wiem czy kupno domu z 60 jest dobrym pomysłem. Wiadomo jak sie wtedy
      budowało. Pomijając stan techniczny, same koszty ogrzewania są na pewno wyższe
      niż w nowych domach. Ja bym się nie pakował w kupno domu, szczególnie 50
      letniego, chyba, że cena jest bardzo okazyjna.

      pozdrawiam
      bromba
    • Gość: maniek IP: 80.50.252.* 20.02.07, 19:52
      witam
      nie dramatyzujcei
      my we dwoje mamy dochod w okolicy 3500 z czego spracamy kredyt 1400zl/mc dotego jakies oplaty ok 600 zl czyli na zycie jakies 1200 jak na razie dajemy sobie rade, bez szaenst ale tez i bez strasznego zaciskania pasa
      nalezy pamietac ze kredyt obecnie to nie to samo co za 10 lat
      do tego realnie twoje zatrudnbienie tez powinno rosnac
      ja zamierzam tez zmienic wkrotce prace jak skoncze studia dzienne czyli za jakies pare miesiecy :)
      pzdr
    • Gość: maniek IP: 80.50.252.* 20.02.07, 19:52
      witam
      nie dramatyzujcei
      my we dwoje mamy dochod w okolicy 3500 z czego spracamy kredyt 1400zl/mc dotego jakies oplaty ok 600 zl czyli na zycie jakies 1200 jak na razie dajemy sobie rade, bez szaenst ale tez i bez strasznego zaciskania pasa
      nalezy pamietac ze kredyt obecnie to nie to samo co za 10 lat
      do tego realnie twoje zatrudnbienie tez powinno rosnac
      ja zamierzam tez zmienic wkrotce prace jak skoncze studia dzienne czyli za jakies pare miesiecy :)
      pzdr
    • Gość: dosw kredytobiorca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 20:09
      nie ma sie czego bac, bierze sie kredyt i juz bez zadnych zahamowan jak cos
      isebedzie dziac nie tak to opchniecei chate i po bolu a te wszystkie analizy ze
      30 lat i wzrost % jeden wielki bulszit
      ja wzialem kredyt na 500 000 jak mialem dobre dochody, teraz mam 3000 do lapki
      i sie nie boje, chatki ida w gore wiec cysty zysk!!!!

      powodzenia zonkosie
    • Gość: cukrownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 21:00
      sredni dochód około 3300, 2 osoby, rata kredytu 800-900 zł, + 600 zł rachunków
      + 500 zł paliwo i dajemy rade - decyzja o zkaupie mieszkania była jedną z
      lepszych w moim życiu

      jak bedzie tragicznie to sprzedamy mieszkanie i po krzyku
    • Gość: emigrant IP: *.pools.arcor-ip.net 20.02.07, 21:03
      Musisz sie naprawde dobrze zastanowic,jesli ten dom kosztuje 270000 tys. ima juz
      prawie 50 lat to jest to skarbonka bez dna.Jest taka zasada, kupujac
      nieruchomosc, potrzeba miec przynajmniej 25% wlasnego kapitalu. Nie nalezy
      kupowac tylko na kredyt, jesli cos sie wydarzy, jakis przypadek losowy, to
      jestes zgubiona.
      Bank zabiera dom (nieruchomosc) a Ty zostajesz na ulicy.Sprzedac tez nie tak
      prosto, musisz wpierw znalezc kupca, ktory jest gotowy zaplacic Twoja cene.
    • trypel 20.02.07, 21:16
      Gość portalu: emigrant napisał(a):

      Jest taka zasada, kupujac
      > nieruchomosc, potrzeba miec przynajmniej 25% wlasnego kapitalu. Nie nalezy
      > kupowac tylko na kredyt, jesli cos sie wydarzy, jakis przypadek losowy, to
      > jestes zgubiona.

      Zasada bez sensu w dzisiejszej sytuacji na rynku nieruchomosci. 3 miesiące temu
      kupiłem na pierwotnym mieszkanie za 270 tys na 100% kredytu, mieszkanie odbieram
      za 2 miesiace a już teraz moge je sprzedać za 310 tys, mieszkanie idzie do
      wynajęcia co pokryje mi 90% kosztów kredytu a ja zaczynam budowe domu z kredytem
      100% na własnej działce. Wiec nastepny kredyt na 300 tys. I co? Nic. W razie
      czego popracuje wiecej :)

      --
      Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia.
    • Gość: domator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 20:59
      Właśnie sprzedaję taki domek po 3 latach mieszkania,
      koszty ogrzewania dochodziły nawet do 4k/rok gazem(poprzednia długa zima)
      remonty to na razie 80k a jeszcze jest dużo do zrobienia (ok 50k),
      ale usiąść na działce bezcenne :D
      teraz uważam że domek z lat 60-tych jest za stary, trzeba kupować z lat 90-tych
      lub nowszy.
      No i mieliśmy 3800 na 2 osoby, lekko nie było, szczególnie zimą

      powodzenia
    • Gość: ASD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 10:27
      > teraz uważam że domek z lat 60-tych jest za stary, trzeba kupować z lat 90-tych
      > lub nowszy.

      Taki domek opłaca się kupuć, ale tylko tanio, najlepiej z licytacji komorniczej.
      Nie znam jednak banku, który udzieliłby kredytu hipotecznego na zakupu z licytacji. Tu trzeba mieć gotówkę, ale za to ceny sa niskie.
    • Gość: mn IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.02.07, 11:31
      ja kupiłem taki z 60 i szykuje się do remontu. Jakie głównie problemy że
      rezygnujesz? Ja planuje kapitalny - wszystkie instalacje out, dach, stolarka,
      ocieplenie.
    • imka1 21.02.07, 15:32
      hm :) oto właśnie głos zdrowego rozsądku. dzięki.
    • irini 20.02.07, 21:14
      Nie zaciągmy, bo wiemy, że nas nie stać na spłacanie za chińskiego boga.
    • Gość: saba IP: *.bazapartner.pl 20.02.07, 21:51
      Nie ryzykowałabym kupna starego domu.Własnie taki chcieliśmy z mężem kupić.
      Obejrzeliśmy kilkanaście i w końcu kupiliśmy małą działkę i budujemy nowy domek
      na kredyt.Nie warto inewstować w stare rudery, ukryją wiele niespodzianek.
    • irini 20.02.07, 23:28
      Masz rację, a jak się puknie lufą, to rudera może się rozsypać.
    • Gość: Green IP: *.catv.net.pl 20.02.07, 21:36
      Trzeba bardzo trzeźwo spojrzec na swoje mozliwości.Przy obliczeniach
      poczatkowych wszytko wydaje sie ok, ale później wyglada to gorzej, o czym już
      sie przekonałam po kilku miesiacach spłaty.
      Jestem sama i sama splacam kredyt na mieszkanie - 250 000 PLN. No i
      oprocentowanie rosnie co 3 miesiace ,więc rata jest relatywnie coraz wyższa.
      Dochody - średnio 3500 netto miesięcznie, rata 1200.Do tego czynsz - 200,
      kablówka 100. Nie mam samochodu. Powiem szczerze, że na jedzenie i podstawowe
      utrzymanie starcza, ale mało zostaje na wszelkiego rodzaju wieksze wydatki -
      np. wyjazdy, meble, remonty.Trudno tez cos odłożyć
      Mieszkałam wiele lat w domu i mitem jest, że wydatki są małe. Tzw. remonciki to
      niekończące sie wydatki, poczawszy od malowania ścian do pokrycia dachu. Jeśli
      jest to dom z lat 60-tych, to pewnie nie jest nalezycie ocielony i na
      ogrzewanie zimą wydacie majatek. Dodatakowo trzeba uwzglednić wydatki na
      energię elektryczną, ogrzewanie wody - najczesciej terma elektryczna. To też
      spory wydatek, zwłaszcza przy małym dziecku.
      Reasumując - nie żałuję decyzji o zakupie mieskzania, ale przyznam szczerze-
      nie podejrzewałam, że kredyt będzie dla mnie takim obciążeniem.
    • Gość: dominickus IP: *.icpnet.pl 20.02.07, 21:53
      jesli oprocentowanie rosnie co 3 miesiace to wyborze kredytu nie zwrocilas uwagi
      ze masz 3 misieczny LIBOR
    • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 13:03
      nie przesadzajmy - utrzymanie domu ok 100 -120 m2 kosztuje tyle ile 35m
      mieszkanie w bloku :) dowiedzione empirycznie

      koszty:
      ogrzewanie + cwu - gaz- 2500 PLN
      podatek gruntowy - 400 PLN
      H2O z ogrodem - 300 PLN
      śmieci - 190 PLN
      prąd - 1500 PLN
      razem: 4900 PLN rocznie
      reszta opłat się kompensuje (RTV, tele, net)a do pracy wcale nie musi być dalej
      nie znajdziesz mieszkania w mieście(poznań) z czynszem 310 pln :)
    • samentu 20.02.07, 21:58
      wszyscy posiadacze cennych kredytów martwią się naturalnie wielkością raty, nie
      widzą zaś prawdziwego zagrożenia jakim jest sama wartość hipoteki
      1. rata wzrosnąć może i na pewno wzrośnie skutkiem podniesienia stóp %, przełom
      wieków to okres najniższych stóp % od lat 40/50 XX wieku, więc wiadomo że niżej
      już nie będą, a skoro niżej być nie mogą to wiadomo - wzrosną
      zresztą w kwestii raty dużo większym problemem jest relacja kursowa PLN/Frank
      PLN rośnie z dwóch powodów
      - rośnie nasz eksport i niego wpływy
      - mamy wchodzić do strefy euro rośnie euro do dol rosną i waluty pochodne,
      zagrożenia co do rat są następujące:
      - wzrost stóp % w strefie euro bo one automatycznie wymuszą odpowiedni wzrost
      stóp frankowych (w czasie recesji nawet o 2 -3%)
      - dzięki rządowi obecnemu i jego niechęci do euro czynnik ten umocnienia nam
      odpadnie, a bez tego pozostanie tylko filar eksportowy i nie wiadomo czy on
      utrzyma wzrost złotówki, gdyby rząd wyznaczył termin przyjęcia euro problem rat
      hipoteczny w ogóle by się rozwiązał - euro skazane jest na wzrosty przez kilka
      dziesięcioleci (kwestia rezerw walutowych denominacji handlu światowego itd)
      2. problem hipoteki
      kredyt hipoteczny jak każdy kredyt jest zabezpieczany, właśnie na hipotece,
      czyli wartości nieruchomości, dopóty wartość nieruchomości rośnie dopóty
      wszystko jest OK, ale jak zacznie wartość nieruchomości spadać kredyt hipoteczny
      przestanie być zabezpieczony odpowiednio i bank poprosi o dodatkowe
      zabezpieczenia (inne hipoteki, oszczędności, poręczenia itd..)
      jak nie dostanie sprzeda nieruchomość i zarząda spłaty reszty kredytu
      - to pod rozwagę tym co myślą że magiczne słowo hipoteka pokrywa wszelkie
      roszczenia banku
      Jak to jest z kredytami z Polsce nikt Tobie nie powie bo za mało czasu jeszcze
      upłynęło, narazie mamy hossę więc problemów nie widać - dopiero bessa (za 2 -3
      lata) będzie testem prawdy
      jedynie co można to patrzeć na doświadczenia z hipotekami krajów rozwiniętych
      (US, Japonia) - a tam różowo nie wyglądało
      wielu Amerykanów nie jest w stanie spłacać swoich kredytów więc spłacają tylko
      na bierząco odsetki od nich - tylko dlatego że banki poszły na ugodę i z strachu
      o poziom cen na rynkach nieruchomości bały się masowo przejmować i sprzedawać
      nieruchomości (wiadomo ze rynek mało płynny zawsze szybciej rośnie i jeszcze
      szybciej leci)
      jeżeli masz jakąkolwiek nieruchomość inna niz ten dom - moja rada nie sprzedawaj!!
      to wasza polisa na wypadek spadku cen mieszkań i kłopotów z zabezpieczeniami
      --
      Money making is a wonderful thing:)
    • Gość: eli63 IP: *.izacom.pl 21.02.07, 14:22
      Samentu, kilka uwag:
      Frank jest mocno powiązany z euro, tak jak gospodarka Szwajcarii z UE. Kursy
      (stopy %) euro i franka do dolara od lat idą równolegle. Nasze przystąpienie lub
      nie do strefy Euro nie powinno rzutować na wybór frank=euro. Frank jest tańszy
      (stopy), to fakt.

      > jak zacznie wartość nieruchomości spadać - kredyt hipoteczny
      > przestanie być zabezpieczony odpowiednio i bank poprosi o dodatkowe
      > zabezpieczenia (inne hipoteki, oszczędności, poręczenia itd..)
      > jak nie dostanie sprzeda nieruchomość i zarząda spłaty reszty kredytu

      Co to znaczy poprosi? Czy masz taką klauzulę w swojej umowie? Z kc. to też nie
      wynika.
      Co to znaczy sprzeda? Nie sprzeda, bo po co mu nieruchomość w czasie recesji,
      lepiej, żeby dłużnik hipoteczny spłacał mniej, np. same odsetki, albo
      restrukturyzować kredyt, niż przejąć w jakimś mieście np. 200 domków
      jednorodzinnych naraz.
      Oczywiście, nie jest to dla banku sytuacja komfortowa.
      Najważniejsze jest, aby o wszelkich kłopotach rozmawiać odpowiednio wcześnie i w
      odpowiedni sposób z bankiem kredytującym, z innym bankiem, z doradcami
      majątkowymi. Przecież za np. 10 lat, ładny kawałek kredytu będzie już spłacony,
      a cena nieruchomości też będzie wyższa od wyjściowej, pomimo recesji.
      Jak mawiali w Łodzi, zawsze można się spalić, byle byc asekurowanym.
      Eli63
    • samentu 21.02.07, 20:36
      1. problem nie leży w wyborze frank/euro (choć wobec zmiany roli euro może z tym
      powiązaniem być różnie)a w relacji frank/PLN bo dziewczyna zarabia i będzie
      spłacać w PLN - opóźnienia w przyjęciu euro to spadek presji na aprecjacje PLN
      a tym samym wzrost kosztów dla posiadaczy kredytów.
      2. co do klauzuli to ona albo jest bezpośrednio wpisana, albo pod postacią prawa
      banku do wezwania do wcześniejszej spłaty - co w praktyce na jedno wychodzi
      bank który pożycza bez zabezpieczeń to samobójca
      3. to w jakim stopniu bank pójdzie na rękę spłacającym to się dopiero okaże -
      zapominasz o kosztach w postaci stressu kredytobiorców/ nie banku w takich
      sytuacjach, niejedno małżeństwo rozleciało się pod taką presją
      4. pewnie że asekuracja najważniejsza też piszę by dziewczyna nie sprzedawała
      mieszkania, raz mogą wynająć i maja ulgę w spłacie, dwa mają hipotekę gdyby
      zabezpieczeń większych trzeba , trzy jak im się nie uda mają dokąd wracać
      --
      Money making is a wonderful thing:)
    • Gość: rah-v IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 21:59
      U mnie dochód ok. 4400/2 os. (trzecia w drodze). Rata ciut ponad 1400 na 30 lat.
      Mamy dodatkowo dwa kredyty studenckie (w sumie 500). Na kosztach utrzymania domu
      się nie znam, ale my samego czynszu płacimy 650zł (w sezonie grzewczym; od 04.
      do 09. 200zł mniej)

      Kredyt spłacamy od pół roku, więc to trochę mały staż. Tyle, co mogę teraz
      napisać to że żyjemy skromnie, więc na razie nam starcza. Trochę się boimy
      przyszłości, ale tak jak wiele osób pisało zawsze można sprzedać chatę (w pół
      roku zyskała na wartości ok. 30-40 tys.) i wrócić na jakiś czas do rodziców - co
      byłoby porażką życiową, ale jest to najczarniejszy scenariusz.

      Rację mają Ci, co piszą, żeby nie sprzedawać mieszkania - z wielu względów:
      - nawet w najgorszym przypadku ono wam zostanie
      - cały czas zyskuje na wartości
      - a oprócz tego dochodzi kasa z wynajmu...
      Same plusy...

      A na zmniejszenie raty kredytu pieniędzmi ze sprzedaży możecie się zdecydować
      dopiero wtedy, gdy okaże się, że naprawdę jest to niezbędne.

      Powodzenia.
    • Gość: marcus.wolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 09:21
      Miałem z żoną za małą zdolnośc kredytową, wieć sprzedalismy fikcyjnie -
      rodzinie dwie kawalerki w warszawie na kredyt, za pieniadze kupiliśmy w dom w
      Niemczech w Lipsku i wynajmujemyw nim 3 mieszkania+ sklep. Za te pieniądze
      spłacamy "fikcyjny" kredyt, zwiekszyliśmy sobie zdolniośc kredytową, dzięki
      temu dostaliśmy porzyczkę na budowe domu 300000, a po spłaceniu wszytskich
      rat zostaje jeszcze 1000 zł
    • Gość: masha IP: *.chello.pl 20.02.07, 22:00
      Mam realny dochód miesięczny ok. 5000 PLN na rodzinę (3 osoby). Kreska 150 tys
      PLN wzięte 3 lata temu w CHF (do przodu mam na tym ze 25 tys. PLN). Miesięczne
      raty to kwota ok 700-750 PLN. Ale musisz pamiętać o tym, że czy to dom czy
      mieszkanie to zawsze są jakieś koszty miesięczne (może nie dokładnie co
      miesiąc) ale średnio.
      Trzeba liczyć, że koszt dodatkowy (czynsz w bloku czy koszt ogrzewania domu
      plus jakieś okazjonalne remonty) to 300-400 PLN. Dom jest jak słyszę nie nowy
      więc na pewno będą jakieś miny po drodze. Poza tym musisz doliczyć
      ubezpieczenie mieszkania i pewnie polisę na życie to pewnie dodatkowo jakieś 50-
      100 PLN. Samochód to też koszty.
      Powiem tak, żeby kredyty były bezpieczne (czyli żeby nie wpaść w pułapkę
      zadłużenia) to powinny stanowić nie więcej niż 1/3 rozporządzalnych dochodów, a
      to Twoje 1400 vs. 4200 dokładnie spełnia tę regułę.
      No i jeszcze jedno - dom z ogródkiem za miastem to łatwy łup dla złodzieja a
      więc cały czas trzeba w nim siedzieć albo włączyć dom do sieci monitoringu
      ochrony a to dodatkowo koszty 150-200 PLN. Jak widzisz podstawowe koszty
      miesięczne przekroczyły już kwotę 2000 PLN. A gdzie jeszcze życie i jakieś
      inwestycje w domu (nowe okna, drzwi, nowe meble, etc.)czy w siebie (kino,
      fryzjer czy urlop z dzieckiem)
      Będzie ciężko ale generalnie własny kąt to własny kąt i chyba bym się porwał na
      to - ale konieczna będzie ogromna dyscyplina w planowaniu dochodów i wydatków.
      Pzdr
    • Gość: gosia IP: *.icpnet.pl 20.02.07, 23:27
      my mamy kredyt mały - bo tylko 70 tys. na 12 lat - zostało jeszcze 10 lat. rata
      około 530 zł dochód od 3700 do 4500 - 3 osoby. kupiliśmy mieszkanie, w centrum
      miasta - lokalizacja super, wartość rośnie. Nie jest to moim marzeniem, aby całe
      zycie spędzić w centrum - jak jesteśmy młodzi to jest fajnie ale na stare lata
      juz nie bardzo. cały czas rozglądam się za działką na obrzezach - jak sie cos
      trafi to na kredyt. potem mysle o budowie domu - mieszkanie albo się sprzeda
      albo wynajmie - zobaczymy. generalnie to nie przepadam za kredytami - ale nie ma
      innego wyjścia.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.