Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy nie boicie sie kredytow?

    IP: *.eranet.pl 26.08.07, 01:03
    Wlasnie sie zdziwilam badajac swoja zdolnosc kredytowa, bo przy ok.
    12 tys. dochodu netto na rodzine (na utrzymaniu na razie jedno
    dziecko), wyszlo mi, ze mam zdolnosci kredytowej na 1 mln zl!!! Toz
    to absurd. Miesieczna rata kosztowalaby nas 5,5 tys zl do konca
    zycia. Tyle rzeczy moze sie zdarzyc po drodze. A gdzie wakacje,
    odkladnie na czarna godzine, zycie na przyzwoitym poziomie, czyli
    kino kawiarnia, spacer? O inwestowaniu w dziecie nie wspominajac?

    Jezeli moge zapytac, na jakie kredyty sie decydujecie? Nie boicie
    sie?
    Bo ja musze zmienic mieszkanie, ale sie boje....

    Jestem swiecie przekonana, ze ceny nieruchomosci poleca niedlugo w
    dol. Moze nie o 50% ale 10 - 20 % na pewno.
    Do czego to podobne, zeby mieszkanie w Warszawie o bardzo srednim
    stanradzie kosztowalo wiecej niz w Berlinie?
    Edytor zaawansowany
    • Gość: mark234 IP: 212.160.202.* 26.08.07, 10:13
      Ja mam 4400zł netto i biorę 340tys.zł kredytu i też się troche boję ale mam jeszcze mieszkanie o wartości 250tys.zł i myslę po dwóch latach spłacic z tego kredytu 200tys. zł a 50tys. przeznaczyc na wykończenie nowego mieszkania
    • Gość: Majka IP: *.eranet.pl 26.08.07, 22:13
      zdolność kredytowa w banku to jedno, to zdrowy rozsądek to drugie.
      My mamy dochodu między 8 a 17tys (pensja uzależniona od prowizji),
      rate płacimy ok. 2600zł i wystarczy. Na większą nie zdecydowałabym
      się.
    • Gość: Jola IP: *.gprspla.plusgsm.pl 28.08.07, 14:41
      Gość portalu: Azia napisał(a):
      > kilka ofert berlinskich dla frustracji...

      W takim razie zapraszam do Berlina. Żywe, normalne, sympatyczne miasto. Ludzie
      na takim Prenzlauer Bergu, mili i otwarci, żyją bez lęku i bez uprzedzeń.
      Dziesiątki księgarni, kawiarni, miejsc pomyślanych dla dzieci. Jadąc rowerem z
      dzieckiem nie jesteś traktowana jak przeszkoda. Tutaj można się rozwijać
      intelektualnie i żyć bez napięcia.
      Dzisiaj widziałam, że w sąsiedniej kamienicy, można kupić mieszkanie 50m2 za
      40tyś euro.
    • m000c 29.08.07, 12:25
      40tys EUR? to chyba jakiś pustostan. Chyba nie zauważyłaś jedynki z przodu.
      Raczej 140tys EUR.
      W którym konkretnie miejscu Prenzlauer Bergu?
    • Gość: KN IP: *.btsnet.pl 29.08.07, 13:19
      m000c napisał:
      > 40tys EUR? to chyba jakiś pustostan. Chyba nie zauważyłaś jedynki
      z przodu.
      > Raczej 140tys EUR.

      Na wspomnianej wyżej stronie www.immobilienscout24.de
      znalazłem dwa 40 metrowe metrowe mieszkania za 43000 euro. Na
      zdjęciach nie wyglądają one na pustostany.
    • m000c 29.08.07, 13:34
      A które to konkretnie oferty? Niestety linki które podajesz są już nieaktywne.
    • Gość: KN IP: *.btsnet.pl 29.08.07, 13:55
      www.immobilienscout24.de
      W wyszukiwarce mieszkań wpisać Prenzlauer Berg, cena do 50000 euro i
      już.
    • m000c 31.08.07, 13:08
      Poczytaj dokładnie co to za mieszkania i jaki jest tryb ich kupowania zanim
      zaczniesz się zachwycać.
    • Gość: Pokrak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.07, 23:53
      3.500 zł netto razem z żoną.
      Kredyt 100tys. na 30 lat.
      Rata 460 zł.
      Jakbyśmy się bali, to do tej pory gnilibyśmy w bloku.
    • Gość: kashka24 IP: *.tktelekom.pl 28.08.07, 14:11
      tak preferencyjny kredyt??
    • Gość: gk IP: 82.160.42.* 29.08.07, 05:01
      ja mam bardzo podobne warunki w PKO BP
    • Gość: kris IP: 83.145.84.* 27.08.07, 15:18
      Zmieniam z 50 na ponad 100m2.

      Kredyt potrzebny - 900tyś( na całość).( zdolność też 1mln)
      Mam mieszkanie - ok 430tyś PLN.Po jego sprzedaży albo wkład własny
      albo kredyt na 500tys albo inwestycja w fundusz która teoretycznie
      spłaci kredyt.

      Bez kredytu: do końca życia albo u rodziców albo we czwórkę w
      50m2.........
    • Gość: kerk IP: *.infinity.net.pl 27.08.07, 15:55
      zazdroszę wam , mój dochód na rodzinę 3 osobową po 30 latach pracy
      2500zł. , mam małe mieszkanie i zamiama na coś większego to
      marzenie , ach gdybym miał 12 tys.na miesiąc ?
    • Gość: Aga IP: *.tvk3.pl 28.08.07, 15:04
      Zdolność kredytową masz na 1 mln ale z gramatyka to sobie nie radzisz... Jeśli chcesz napisać skrót od słowa "tysiąc" pisz "tys." a nie "tyś."...brr
    • Gość: gt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.07, 16:24
      zawsze mnie zastanawiają tekie barany (baranice?) jak Aga, co to nic
      do powiedzenia nie mają tylko ortografia i ortografia.

      chcesz se ponałuczać to se ić do forum tematycznego, tu so nie
      ruchomości i tu siem płaci w tyś., a nie w tys.
      jasne, frustratko?!
    • Gość: ~ IP: *.acn.waw.pl 28.08.07, 18:35
      i kto tu jest sfrustrowany? Aga zwrocila uwage na cos elementarnego. Twoje
      epitety swiadcza o poziomie twojego zdziczenia.
    • dr_grey 28.08.07, 20:42
      Gt ma całkowitą rację. Aga nie zwróciła uwagi na nic elementarnego tylko na
      banalną literówkę, zachowując się na dodatek bardzo arogancko. Przypominam, ze
      to forum pt. "Dom" a nie np. "Ortografia" albo "Egzamin z jęz. polskiego". Takie
      osoby są irytujące. Piszą niegrzeczne posty na tematy zupełnie od czapy, bo nie
      mają nic do powiedzenia na pytanie zadane przez autorkę. To jest bardzo wkurzające.
    • Gość: Behemot IP: *.crowley.pl 28.08.07, 21:48
      - czy jak ktoś wyrzuci przy Tobie papierek na trawnik to nie zwrócisz mu uwagi?
      - czy jak ktoś pali papierosy w miejscu niedozwolonym i Cie zatruwa to nie
      zwrócisz mu uwagi?
      - a jakie uczucia Tobą targają gdy widzisz świeżo odremontowany zabytek , który
      został przez de-bili "zasprejowany"?
      - a co czujesz gdy przechodzi obok ciebie grupka 14-letnich dziewcząt i klnie
      gorzej niż szewcy?

      Wszystko to kwestia estetyki i wrażliwości. Język polski jest dobrem nasz
      wszystkich i winniśmy o niego dbać, tak jak powinniśmy dbać o te wszystkie
      rzeczy bardziej namacalne.
      Czymś innym jest literówka wynikająca z pośpiechu piszącego, a czymś innym
      ewidentny bład (ortograficzny, gramatyczny). Jeśli zdarza mi się taki błąd
      popełnić i ktoś zwróci na to uwagę to:
      po pierwsze jest mi wstyd i czuję się zakłopotany, iż na forum publicznym "dałem
      plamę", a po drugie jestem tej osobie wdzięczny za to iż zwróciła mi uwagę,
      ponieważ teraz już zapamiętam prawidłową pisownię. Gdyby tak więcej osób
      podchodziło z większą pokorą do swojej wiedzy i umiejętności, a mniej agresji i
      wkurzania się...

      To moja prywatna opinia i mam pełną świadomość że jest kompletnie nie na temat
      (przewodni)

      Pozdrawiam
      "głupcem nie jest ten kto przyznaje się do błędu, ale ten kto w nim tkwi"
    • Gość: gosc IP: *.bumc.bu.edu 28.08.07, 23:50
      widzisz Behamocie, kazdemu sie moze literowka przydarzyc:

      "Język polski jest dobrem nasz
      wszystkich"
    • Gość: Smoczyca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 10:36
      o kurka... ;)ZGADZAM SIĘ!!!!!!!!!!
    • Gość: luz IP: *.toya.net.pl 28.08.07, 21:53
      mieć jakies podstawy. I nikt tu nie mówi o egzaminowaniu, chodzi
      raczej o szacunek dla innych, który przejawia się między innymi w
      sposobie wypowiedzi. Nie nauczono Cię tego w domu?
    • Gość: M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 12:34
      Gt to baran. Ten kto pisze "tyŚ" to też baran i wałkoń, choćby miał 100 milionów
      zdolności kredytowej.
    • Gość: kris IP: 83.145.84.* 31.08.07, 10:26
      Dawno tu nie zaglądałam, ale widzę że wątek zmienił temat na
      ortograficzny a to za sprawą mojej niewinnej literówki. .... haha

      Dziękuję "M" za wspaniały epitet!A nawet dwa.( Twoja wypowiedź
      całkowicie wyklucza to, że to ty zasługujesz na takie wyzwiska.....)
      Dlaczego myślisz że jestem "wałkoniem"?
      To bardzo ciekawe......gdy ktoś wydaje opinię o kimś kogo się nie
      zna.

      Przepraszam wszystkich forumowiczów, że przez moje chwilowe
      roztargnienie wpisałam tyś a nie tys.(i uraziłam czyjeś uczucia)
      Aga - gratulacje za spostrzegawczość! Powinni dawać jakieś medale za
      wyszukiwanie błędach w postach - jak myślisz?
      mogłabyś to wpisać do CV albo pochwalić się przed mamusią.

      Pozdrowienia.





    • Gość: marjot IP: *.mynow.co.uk 29.08.07, 13:02
      A ja niedlugo wracam z Anglii i bede budowal sobie dom i nie mialbym nic
      naprzeciwko gdyby moi sasiedzi (mieszkajacy w domach) umieli sie wyslowic i
      wypisac w sposob poprawny i kulturalny :) pozdrowionka :)
    • Gość: Arek IP: *.acn.waw.pl 01.09.07, 22:04
      Prosta kobieta, nie ma nic do powiedzenia, to zwróci uwagę na
      literówkę, typowa mądrala z Pierdziszewa.
    • Gość: luz IP: *.toya.net.pl 28.08.07, 21:50
      zawsze możesz kopać ziemniaki... Pozdro
    • Gość: robert IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.07, 20:10
      Właśnie się zastanawiam nad kupnem, domku 300 tyś kredytu na 35 lat,
      rata po 1,5tyś miesięcznie dochodu mamy na 2 osoby ok 3,6 tyś netto.
      Boimy się ale jak nie kredyt to co????
      dalej najem i nabijanie kabzy obcym?????
      oczywiście że się boimy ale co nam pozostaje, może będzie trzeba
      odmówić sobie wakacji w ciepłych krajach?? trudno!!!!
      Ale chyba mieć swój własny kąt jest najważniejsze, poza tym jak mam
      płacić za mieszkanie 200 tyś i niewiadomo za co tyle czynszu, to
      wole troszkę droższy domek, choć nie będę wiedział w jakich porach
      sąsiad z góry załatwia potrzeby fizjologiczne ;-(
      Nie mam zabezpieczenia jak inni w postaci działki czy mieszkania,
      ale mam nadzieje, że będzie lepiej a nie gorzej ;-)
      Jeśli myślicie, że jestem walnięty decydując się na taki kredyt przy
      takich dochodach, to dajcie znać może się zastanowię jeszcze.

      pozdrawiam

      Robert
    • Gość: Azia IP: *.eranet.pl 27.08.07, 22:34
      Wlasnie czytam na portalu gazeta.pl, ze Ziobro ze spokojem patrzy w
      przyszlosc, a wiec..... NIE MAMY SIE CZEGO BAĆ :-)

      Ale zgadzam sie, ze kto nie ryzykuje ten nie jedzie, albo frustruje
      sie cale zycie, ze nie ma tego czego zawsze pragnal. Posiadanie
      wlasnego milego domu/mieszkania, jest najwazniejsza z potrzeb
      wiekszosci. Musi to byc miejsce, gdzie sie zregenujemy po pracy,
      gdzie dzieci beda bezpieczne. Wszystko to wiem, ale nadal
      zastanawiam sie:

      1. Czy to jest najlepszy moment na kupno mieszkania? Mnie sie
      wydaje, ze warto poczekac do przyszlego roku.

      2. Czy nie wyniesc sie z Warszawy, w ktorej nadal nie czuje sie zbyt
      dobrze, do swojego domu w Poznaniu (piekna okolica, tylko jeszcze za
      wczesnie na powrot do gniazda i maz mialby problemy ze znaleziem
      pracy w zawodzie)

      3. A moze wyjechac na troche za granice ( przeciw tylko chcialabym,
      zeby dziecie wzrastalo w rodzinnym kraju...)

      4. Szarpnac sie na rate 2500 zl miesiecznie i kupic ladne mieszkanie
      pod Warszawa, meczyc sie z dojazdami

      i badz tu madry... Co robic
    • Gość: Hem IP: *.adsl.inetia.pl 28.08.07, 16:08
      > 1. Czy to jest najlepszy moment na kupno mieszkania? Mnie sie
      > wydaje, ze warto poczekac do przyszlego roku.

      Trudno sie z tym nie zgodzic. Obecnie ceny mieszkan, zwlaszcza w duzych
      miastach, sa absurdalnie wysokie. Predzej czy pozniej (a mysle ze predzej) rynek
      ten czeka korekta (obnizka- mowiac po ludzku) rzedu 25%-50%. Juz teraz na
      sprzedaz mieszkania na rynku wtornym trzeba czekac min. pol roku.
    • Gość: winc IP: 204.52.187.* 28.08.07, 17:31
      Zapomnij o tym :-) Nieruchomości to nie giełda, nie
      istnieje "korekta" bo ilość mieszkań jest stała lub rośnie w
      minimalnym stopniu (trzeba pamiętać, że wiele mieszkań szybko ulega
      degradacji np. na blokowiskach z wiekiej płyty) zaś chętnych wciąż
      przybywa. Jedyny sposób na zachamowanie wzrostu cen to zwiększenie
      podaży czyli masowe budownictwo tylko gdzie? (w warszawie brak już
      wolnych gruntów w dogodnych lokalizacjach) i kim? (koszty pracy w
      budownictwie rosną ostatnio w tempie 100% rocznie). Dlatego ceny na
      razie zatrzymały się ale za pół roku znów będą rosły jak ilość
      chętnych spodowuje kolejny skok popytu do podaży. Jeśli miałbym
      kupować mieszkanie to właśnie w najbliższych miesiącach
      wykorzystując chwilową stagnację na rynku i możliwość większych
      negocjacji ze sprzedającymi zmuszonymi do sprzedaży akurat w tym
      momencie (zawsze tacy się trafiają).

      I na koniec, co to znaczy absurdalna cena? Jak mieszkanie zacznie
      koszotować 6 tys. Euro za metr to będzie się wydawało, że obecne
      ceny to bezcen :-) Pamiętam jak w 2002 roku nowe mieszkanie na
      ursynowie kosztowało 4000 za metr (parter) wtedy też każdy mówił, że
      to kosmiczna cena, jednak ci co kupili teraz patrzą na to zupełnie
      inaczej. I nie porównywałbym cen warszawskich do Berlina. W Berlinie
      jest pełno pustostanów po ossi którzy uciekli na początku lat 90tych
      do zachodnich niemiec. W Warszawie jest dokładnie odwrotnie wciąż
      napływa rzesza nowych pracowników napędzana koniunkturą w gospodarce
      i wzrostem wynagrodzeń, zaś mieszkań buduje się bardzo mało w
      stosunku do potrzeb a kredyty bardzo łatwo dostać co zuważyła
      autorka wątku - to jest główna przyczyna takich cen.
    • Gość: majkel IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 28.08.07, 20:31
      Gość portalu: winc napisał(a):

      > Zapomnij o tym :-) Nieruchomości to nie giełda, nie
      > istnieje "korekta" bo ilość mieszkań jest stała lub rośnie

      wiesz winc to co piszesz to totalny belkot
      ale co lepsze podziela go znaczna czesc spoleczenstwa
      tyle ze podstawowych praw rynku sie nie da oszukac
      predzej czy puzniej przychodzi zaplacic rachunek




    • Gość: Hem IP: *.adsl.inetia.pl 28.08.07, 21:11
      Gość portalu: winc napisał(a):

      > Zapomnij o tym :-) Nieruchomości to nie giełda, nie
      > istnieje "korekta" bo ilość mieszkań jest stała lub rośnie w
      > minimalnym stopniu (trzeba pamiętać, że wiele mieszkań szybko ulega
      > degradacji np. na blokowiskach z wiekiej płyty) zaś chętnych wciąż
      > przybywa.

      Alez zapewniam Cie, ze pojecie korekty, a nawet bessy na rynku nieruchomosci
      ISTNIEJE. My jeszcze tego nie przezylismy, bo za krotko jestesmy gospodarka
      rynkowa i dopiero niedawno wyszlismy z okowow socjalizmu, ale wystarczy spojrzec
      np. na rynek amerykanski, aby sie o tym przekonac (polecam zwlaszcza analize
      ostatnich wydarzen w USA). Jasne, ze w perspektywie dlugoterminowej (np. 50 lat)
      ceny nieruchomosci (w tym mieszkan) moga tylko rosnac (jak kazdego zasobu,
      ktorego ilosc jest ograniczona), ALE koniunktura na rynku nieruchomosci
      (podobnie jak na kazdym innym rynku -akcji, zlota, etc.- i wbrew pozorom na tym
      rynku tez) ma swoj cykl, ktory przypomina sinusoide. W tej chwili jestesmy na
      szczycie cyklu i czeka nas wkrotce ostra "jazda" w dol. Oczywiscie, jak to w
      ekonomii, najtrudniej powiedziec kiedy bedzie owo *wkrotce*, czy za 2 tygodnie
      czy za 2 lata, ale jedno jest pewne - korekta bedzie.

      Jedyny sposób na zachamowanie wzrostu cen to zwiększenie
      > podaży czyli masowe budownictwo tylko gdzie?

      Podaz sie zwiekszy, jak nie w ten to w inny sposob. Przyczyna zwiekszenia podazy
      moze byc np. masowa niewyplacalnosc dluznikow hipotecznych, w czasach zlej
      koniunktury gospodarczej (wzrost bezrobocia) albo na skutek podniesienia stop
      procentowych, wprowadzenia podatku katastralnego, etc. Poza tym gros mieszkan
      kupily polskie polskie i zagraniczne fundusze inwestycyjne, ktorych klientom
      zyski w granicach 100%-150% w zupelnosci wystarcza i w koncu beda chcieli je
      spieniezyc i wycofaja swoje udzialy (zwlaszcza o obliczu bessy na gieldach).

      > I na koniec, co to znaczy absurdalna cena? Jak mieszkanie zacznie
      > koszotować 6 tys. Euro za metr to będzie się wydawało, że obecne
      > ceny to bezcen :-) Pamiętam jak w 2002 roku nowe mieszkanie na
      > ursynowie kosztowało 4000 za metr (parter) wtedy też każdy mówił, że
      > to kosmiczna cena, jednak ci co kupili teraz patrzą na to zupełnie
      > inaczej. I nie porównywałbym cen warszawskich do Berlina. W Berlinie
      > jest pełno pustostanów po ossi którzy uciekli na początku lat 90tych
      > do zachodnich niemiec. W Warszawie jest dokładnie odwrotnie wciąż
      > napływa rzesza nowych pracowników napędzana koniunkturą w gospodarce
      > i wzrostem wynagrodzeń, zaś mieszkań buduje się bardzo mało w
      > stosunku do potrzeb a kredyty bardzo łatwo dostać co zuważyła
      > autorka wątku - to jest główna przyczyna takich cen.

      Ale nalezy pamietac, ze nawet w Warszawie mieszkaja glownie Polacy, ktorzy wciaz
      maja jak najbardziej polskie zarobki. Sila nabywcza Polaka, o czym nie musze
      chyba przypominac, jest kilka razy mniejsza od sily nabywczej Niemca. W koncu
      fundusze inwestycyjne oraz Ci, ktorzy kupili mieszkania jako inwestycje, beda
      chcieli zrealizowac zyski i komu te mieszkania wtedy sprzedadza? Polakom! I to
      za taka cene, za jaka Polakow bedzie w tym momencie stac, a jak pokazuje
      powyzszy watek, liczba osob gotowych kupic mieszkanie w cenie 12-15 tys za m2 i
      splacac je przez 30 lat powoli sie zmniejsza, zwlaszcza ze czeka nas podwyzszka
      stop procentowych i automatycznie liczba osob ze zdolnoscia kredytowa spadnie.

      Jeszcze raz mowie, nalezy myslec samodzielnie, a nie poddawac sie owczemu
      pedowi, napedzane przez hurraoptymistyczne prognozy specow od nieruchomosci.
      Koniunktura zarowno w gospodarce jak i w nieruchomosciach predzej czy pozniej
      sie skonczy, a kredyt trzeba bedzie splacac dalej.
    • jusytka 01.09.07, 17:54
      A czy dzieci będą bezpieczne w wymarzonym domku, w którym będzie brakowało
      pieniędzy na podstawowe potrzeby, bo rodzice rzucili się z motyką na księżyc?
    • Gość: pik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 12:25
      To zalezy jaką macie mentalność. Przy takich dochodach i takiej
      racie kredytu musicie prowadzić (oboje solidarnie) dużą dyscyplinę
      wydatkową. Wbrew pozorom daje się nieźle oszczędzać bez spadku
      poziomu życia, tylko trzeba jasno określić zasady gospodarowania.
      Jeśli nie możecie żyć bez pizzy na telefon, odświeżacza powietrza,
      fury batoników lub kremów za 50zł to lepiej zapomnijcie o Waszym
      pomyśle.
    • Gość: monika IP: 86.43.99.* 28.08.07, 14:23
      robie dokladnie to samo. nie rezygnuj, bo nie ma na co czekac. moi
      znajomi byli bardziej odwazni i kazdy z nich dobrze na tym wyszedl.
      jestem w trakcie zalatwiania kredytu na dom, tez 300.000 na 30 lat
      ale innej mozliwosci po prostu nie widze. badzmy dobrej mysli.
    • Gość: Hem IP: *.adsl.inetia.pl 28.08.07, 16:18
      Gość portalu: monika napisał(a):

      > robie dokladnie to samo. nie rezygnuj, bo nie ma na co czekac.

      Ja czekam na obnizke. Bessa na gieldzie, przegrzewajaca sie gospodarka,
      spekulacyjna banka na runku nieruchomosci, napompowana kredytami hipotecznymi,
      udzielonymi ludziom o watpliwej zdolnosci kredytowej... To wszystko powoduje, ze
      ceny nieruchomosci w Polsce MUSZA spac. Nie ma co wierzyc "ekspertom" z Bankow,
      nastawionych na wcisniecie kazdemu kto oddych i na drzewo nie ucieka, ze ceny
      beda rosnac w nieszkonczonosc, bo to BZDURA!

      moi
      > znajomi byli bardziej odwazni i kazdy z nich dobrze na tym wyszedl.

      No zobaczymy co bedzie jak wzrosna stopy procentowe.
    • jusytka 01.09.07, 17:50
      Przy dochodzie rodziny 3,600 netto mówisz o wakacjach w ciepłych krajach, ale za co?
      To twoja decyzja, ale taki kredyt przy waszych dochodach jest bardzo ryzykowny,
      a myśleliście o ew. dziecku i kosztach z tym związanych?
      A myślałeś o kosztach utrzymania domu? - nie oszukuj sie, mimo ze nie płacisz
      czynszu są one znacznie wyższe niż utrzymanie mieszkania - mam porównanie, bo
      mieszkałam w mieszkaniu i w domku.
    • Gość: romeo IP: 213.158.197.* 28.08.07, 14:16
      Gdybym się bał nie miałbym teraz spłaconego mieszkania 27m2 we
      wrocławiu (kupione z kredytu 60k) - teraz warte 200tys. Nie mialbym
      rowniez spłaconej działki budowlanej pod wroclawiem (kupionej z
      kredytu 60k - teraz wartej 300k).
      Jezeli chodzi o ceny mieszkan w Berlinie. Po 1 Berlin nie jest
      najdrozszym miastem w niemczech, po 2 niemcy maja inna mentalnosc.
      Tam wiekszosc ludzi wynajmuje mieszkania, natomiast my wolimy miec
      swoj kąt...
    • Gość: macho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.07, 14:21
      Przecież nie musisz mieć miliona, nikt Ci nie każe, jak myślisz ze 6.5k jest za
      mało. Natomiast gdybyś musiała zyć za 800 zł miesiecznie to byś po prostu za
      tyle żyła..
    • panzerviii 28.08.07, 15:08
      U nas na 4 osobową rodzinę wychodzi jakieś 5 tys. netto. Czasami raz
      na rok zdołam zarobic 10 na reke ja sam, ale to niezbyct częste. To
      Łódź nie Warszawa. W Wawie bym pewnie dobił do 12 tys. z zona. Mamy
      mieszkanie 65 m2, działkę rekreacyjna przy Parku Krajobrazowym
      Wzniesień Łódzkich - gdzie mieszkamy 4 miesiące w roku wlaśnie
      spłacamy wybudowany tam domek. I chcielibysmy to wszytsko wymienić
      na dom całoroczny.

      Ja mowiac szczerze się troche boję brać kredyt na 300-340 tys.zł i
      placic 1.500-1.800 kazdego miesiaca do emerytury tj. przez 30-35
      lat. W koncu moze mi się cos stać. A wtedy rodzina bedzie miała
      kłopot. Moze jestem trochę leniwy, bo nie mam sytuacji podbramkowej.
      Miałem szczescie skonczyc studia w II poł. lat 90 tych i zdazyc
      kupic mieszkanie za 87 tys. w 2002 r. za złotych czasów Milera,
      kiedy wszystko było tanie, ktore teraz jest warte 280 tys. Działka z
      domkiem, w ktorym mozna latem zamieszkać bez problemow to tez fajna
      sprawa. Ta umiarkowanie komfortowa sytuacja powoduje, ze obawiam sie
      skakać na łebka w głęboką wode.

      Sądze ze nieruchomości stanieją: i mieszkania i domy. Mimo wszystko
      szukam domu od wczesnej wiosny. I w Łodzi wiosną ten rynek wyglądał
      przerażajaco. Zawsze wydawało mi się, ze dom kupuje się długo, bo
      trzeba sprawdzić księge wieczysta, stan techniczny budynku, no i czy
      to nie samowolka, potem dopiero załatwiac kredyt i sprzedawać
      mieszkanie, notariusz i przedwstępna umowa to szczegół. A tu domy
      były kupowane jak worki ziemniaków. Było pełno idiotów, ktorzy brali
      domy bez sprawdzania (z zapieprzona hipoteką) lub samowolki, na
      kredyt!!!!!! To rozzuchwaliło sprzedawców. ci wszyscy kamikadze, w
      koncu zaczna miec kłopoty, wiec ceny spadną. Moje mieszkanie rowniez
      straci na wartości, ale to szczegół. Bardziej odpowiadała mi
      sytuacja w 2005, kiedy moje mieszkanie kosztowało 120 tys. a
      potencjalny dom 300tys. Wiec kredyt to "tylko" 180 tys. Teraz same
      300 tys. to musze dołozyc.

      Szukam domu, ale nic na siłę. W koncu znajdę. A transkacja ma byc
      bezpieczna. Jak sprzedawca ząda abym dał mu zadatek 50 tys. przy
      umowie przedwstępnej i w ciagu miesiaca zawarł umowę przyrzeczoną -
      ostateczną, to kaze sie takiemu wypchac. W ciagu miesiaca mogę nie
      zdązyc sprzedać mieszkania i zaciagnac kredytu. A wtedy jestem o 50
      tys. do tyłu. Na to sobie pozwolic nie moge.
    • Gość: speedylelek IP: *.aster.pl 28.08.07, 16:08
      czy Ty w ogóle wiesz o czym piszesz?
      - jeszcze nie widziałem idioty , który kupuje dom z zapieprzoną
      hipoteką lub z samowolką
      - może najpierw sprzedaj swoje mieszkanie , idż do banku po promesę
      i dopiero kupuj dom
    • Gość: panzerviii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 12:14
      to tylko znaczy spedylelek, ze mało widziałeś. Ja widziałem. Aby Ci
      naswietlić sytuacje, właściciel domu mial wszelkie "papiury", ze
      dług zabepieczony hipoteką nie istnieje - po włosku - oraz ustna
      opinię notariusza, "ktory sie zna", ze hipoteka jest do wykreslenia,
      a w ogole to kosztuje tylko 200 zł. Na moja odpowiedź, ze ja mu to
      200 dam, pieprznał słuchawką (przed rozmową telefoniczna sie
      spotykalismy dwa razy), a w ogole był to bankrut, ktoremu wipsało
      sie z egzekucja 2 komorników. Było ryzyko, ze wpisza sie nastepni, a
      łaczna kwota roszczeń przewyższy cenę - skąd mam wierdzieć komu
      jeszcze ten facet jest winien. Odpusciłem. Sprawdzajac 4 miesiace
      później inna księge, przeczytałem równiez ta raz jeszcze. Był nowy
      właściel wpisany, wykreślona adnotacja o egzekucjach, a hipoteka
      włoska jak była tak jest )))))))
      Samowolkę tez ktos kupił, nie krył się jednak, ze ma układy aby
      zalegalizowąc i nie chodziło opłatę legalizacyjną przewidzana prawem
      budowlanym.

      Promesa to nie problem. W ing daja tzw. decyzję warunkową. Tylko
      powiedz mi mietowy chłopcze, gdzie bede mieszkał jak sprzedam
      mieszkanie. Niektorzy tutaj piszą, ze na chetnych czeka sie i po pol
      roku. Pomysl zanim cos napiszesz
    • Gość: Gonia IP: 195.90.102.* 29.08.07, 17:39
      panzerviii napisał:

      > Ja mowiac szczerze się troche boję brać kredyt na 300-340 tys.zł i
      > placic 1.500-1.800 kazdego miesiaca do emerytury tj. przez 30-35
      > lat. W koncu moze mi się cos stać. A wtedy rodzina bedzie miała
      > kłopot.

      Kredyty w obecnej chwili się ubezpiecza na szereg wypadków - taka
      opłata to kropla w morzu w porównaniu z ratą. Sama kupiłam na
      kredyt "dziurę w ziemi" choć miałam środki na większą część mojego
      mieszkania. Ale miałam zabezpieczenie, na wypadek nieuczciwości
      developera lub mojej śmierci.
    • Gość: panzerviii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 12:05
      niby masz rację z tymi zabezpieczeniami. Ale ja wiem, ze nie każde
      zabezpieczenie jest w pełni skuteczne. Ale ten strach to cecha
      charakteru ))))) Po prostu bardziej sie boję - to zupełnie
      irracjonalne. No i na domku tak bardzo mi nie zalezy jak mojej
      zonie. )))))) Kobity sa dziwne. Dzieki.
    • Gość: mateusz IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.07, 15:47
      A ja przy dochodzie netto 2.400 mam zdolność na 200 tys., więc chyba Twoja
      zdolność jest w normie - tak ją wyliczają banki, a Ty nie musisz brać kredytu na
      cały milion.
    • Gość: magiel IP: 193.93.66.* 28.08.07, 16:37
      ja sie szarpnalem na kredyt 760 tys franiow szwajcarskich,
      bede splacal po 3.5 tys franiow na miesiac. troche strach, prawda.
      a zyc trzeba.
      Ale co tam -> hajda ulanska dusza.

      dla porzadku dodam, ze rata wyniesie jakies 30% mojego miesiecznego dochodu.

      .pozdrawiam
      Magiel
    • Gość: lucas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.07, 17:27
      i to jest Polska wlasnie:)
      30 lat splaty kredytu na 400 tys. zl
      w Angli mozna zaoszczedzic tyle w 4 lata:)

      ...to takie male porownanie
      co najlepsze w Anglii mieszkania nie sa o wiele drozsze
    • Gość: Sas IP: *.net81.citysat.com.pl 28.08.07, 18:06
      W jaki sposób mozna w Anglii odłozyć 400tys. w 4 lata. Wychodzi ,że
      ktoś odkłada 1700 funtow miesięcznie . To ile zarabia? Przecież
      koszty życia w Angli są kosmuczne. Moze 40 tys zł w 4 lata. Sas
    • Gość: m IP: *.sotn.cable.ntl.com 28.08.07, 20:12
      Jak sie pracuje na zmywaku moze i tak. Jak sie pracuje w cywylizowanym zadowdzie
      mozna. Ja po dwoch miesiacach przywoze na czysto PLN 20 000. Praca 35 h w
      tygodniu + jakies 30 nadgodzin w miesiacu.
    • Gość: lucas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 18:38
      jak sie jest we dwoje:) facet + zona, narzeczona,dziewczyna...jak kto woli:)
      samemu nie bardzo...
    • aleksandra1977 31.08.07, 20:27
      taaak, w Anglii to dopiero jest high life, gdy coraz więcej Polaków
      żyje na ulicy... I na pewno placą grube tysiące funtów za pracę,
      której w Polsce nikt nie chcialby wykonywać. Za to w Londynie to
      jest dopiero fucha przy garach, czy podcieraniu tylka Anglikom.
      A po powrocie, po kilku miesiącach zapomina się polskiego i odgrywa
      wielkiego magnata.

      --
      ♥Zuzia♥
    • Gość: Azia IP: *.eranet.pl 28.08.07, 19:22
      > co najlepsze w Anglii mieszkania nie sa o wiele drozsze

      o wlasnie. Berlin, to bylo tylko porownanie, bo znam to miasto
      bardzo dobrze i je lubie. Ceny nieruchomosci w Wielkiej Brytanii
      (dzis drukowano w Gazecie Prawnej) sa naprawde porownywalne z
      Polska. Chyba tylko Londyn jest drozszy od Warszawy.
      Nasza znajoma kupila przepiekne mieszkanie w Barcelonie z widokiem
      na ocean za 4 tys. EUR za metr.
      I blagam Was, niech nikt nie probuje porownywac zakupkanej i
      zasikanej Warszawy z Barcelona, bo tego sie nie da porownac :-)
    • Gość: el_cule IP: *.cust.homechoice.net 28.08.07, 19:49
      Gdzie Ty masz ocean w BCN?:) Pewnie miales na mysli morze srodziemne:]
    • Gość: maa IP: *.range86-138.btcentralplus.com 28.08.07, 19:57
      Widok na ocean w Barcelonie? To musi być jedyne takie mieszkanie w
      mieście bo inni to mają co najwyżej widok na morze.
    • Gość: Azia IP: *.eranet.pl 01.09.07, 21:06
      > Widok na ocean w Barcelonie? To musi być jedyne takie mieszkanie w
      > mieście bo inni to mają co najwyżej widok na morze.


      ojejku, ocean lepiej brzmi :-) Pomylilam sie....
    • Gość: wsiowy IP: *.tktelekom.pl 28.08.07, 21:01
      więc euroturysty walą do nas jak do skansenu i płacą ;0
    • dr_grey 28.08.07, 21:11
      Ha, moja zdolność kredytowa wyliczona przez bank była znacznie wyższa, co mnie
      do łez rozbawiło... Mam na utrzymaniu dwoje małych dzieci i wysokie comiesięczne
      koszty stałe, które będą raczej rosnąć niż maleć.
      Prawda: " No risk, no fun", ale osobiście biorę także pod uwagę zasadę z
      medycycyny, czyli określanie "risk/benefit ratio". Krótko mówiąc, gdy "risk"
      jest zbyt wysoki, to "fun" z tego żaden, a nawet wręcz przeciwnie. Wszędzie jest
      bardzo dużo hurra-optymistów, a jakoś tak mało osób, które starają się
      przewidzieć ewentualne ryzyko związane z kredytem. Czy będą mieli z czego go
      spłacać, gdy na jakiś czas stracą pracę, gdy przydarzy się choroba (odpukać,
      ale przy trzydziestoletnim okresie spłaty wszystko się może zdarzyć)itp., itd.
      Osobiście uważam, ze trzeba to wszystko brać pod uwagę. Ale to tylko moje
      osobiste zdanie.


      Gość portalu: Azia napisał(a):

      > Wlasnie sie zdziwilam badajac swoja zdolnosc kredytowa, bo przy ok.
      > 12 tys. dochodu netto na rodzine (na utrzymaniu na razie jedno
      > dziecko), wyszlo mi, ze mam zdolnosci kredytowej na 1 mln zl!!! Toz
      > to absurd. Miesieczna rata kosztowalaby nas 5,5 tys zl do konca
      > zycia. Tyle rzeczy moze sie zdarzyc po drodze. A gdzie wakacje,
      > odkladnie na czarna godzine, zycie na przyzwoitym poziomie, czyli
      > kino kawiarnia, spacer? O inwestowaniu w dziecie nie wspominajac?
      >
      > Jezeli moge zapytac, na jakie kredyty sie decydujecie? Nie boicie
      > sie?
      > Bo ja musze zmienic mieszkanie, ale sie boje....
      >
      > Jestem swiecie przekonana, ze ceny nieruchomosci poleca niedlugo w
      > dol. Moze nie o 50% ale 10 - 20 % na pewno.
      > Do czego to podobne, zeby mieszkanie w Warszawie o bardzo srednim
      > stanradzie kosztowalo wiecej niz w Berlinie?
    • Gość: ŁQ IP: *.nsm.pl 28.08.07, 21:16
      Heh... A z moim 1013 zł/netto to banki kredytu mi dać nie chcą, a nie chce wcale
      dużo, bo 4-5krotność mojej pensji...

      Jeszcze na dokładkę gazetaolsztynska.wm.pl/sondy?field=2432&snd_id=730 :D
    • szeregowy_kapota 28.08.07, 22:27
      czytam wasze komentrze i nie mogę się nadziwić. niektórzy zarabiają ponad 10
      000PLN netto, jak to robicie? jak można zarobić takie pieniądze? chętnie się
      przekwalifikuję!
    • Gość: Maciek IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 28.08.07, 22:52
      szeregowy_kapota napisała:
      > jak można zarobić takie pieniądze? chętnie się
      > przekwalifikuję!

      Chętnie podam kilka możliwości przekwalifikowania się: architekt, radca prawny,
      chirurg na kontrakcie, informatyk... próbuj chłopie.
    • szeregowy_kapota 28.08.07, 22:59
      Gość portalu: Maciek napisał(a):

      > Chętnie podam kilka możliwości przekwalifikowania się: architekt, radca prawny,
      > chirurg na kontrakcie, informatyk... próbuj chłopie.

      to normalne prace, dlaczego zarabia się tam aż tyle?
    • Gość: a co sie dziwisz? IP: *.chello.pl 28.08.07, 23:20
      a kto tak powiedzial. w europie to niespecjalnie wysoka pensja a w
      koncu tam zmierzamy. ceny np. mieszkan i tak szybciej tak zmierzaja
      niz zarobki
    • szeregowy_kapota 28.08.07, 23:32
      Gość portalu: a co sie dziwisz? napisał(a):

      > a kto tak powiedzial. w europie to niespecjalnie wysoka pensja a w
      > koncu tam zmierzamy. ceny np. mieszkan i tak szybciej tak zmierzaja
      > niz zarobki

      2500PLN to rozumiem, 2500EUR to bardzo dużo pieniędzy. a do europy jeszcze nam
      daleko.
    • Gość: Maciek IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 28.08.07, 23:29
      szeregowy_kapota napisała:
      > to normalne prace, dlaczego zarabia się tam aż tyle?

      Skoro nie wiesz dlaczego, to ja chyba wiem czemu tobie się nie udaje zarobić.
    • szeregowy_kapota 28.08.07, 23:32
      Gość portalu: Maciek napisał(a):

      > szeregowy_kapota napisała:
      > > to normalne prace, dlaczego zarabia się tam aż tyle?
      >
      > Skoro nie wiesz dlaczego, to ja chyba wiem czemu tobie się nie udaje zarobić.

      Skoro nie masz problemów ze znalezieniem odpowiedzi na moje pytanie, zdradź mi
      proszę odpowiedź.
    • Gość: Maciek IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 28.08.07, 23:57
      szeregowy_kapota napisała:
      > Skoro nie masz problemów ze znalezieniem odpowiedzi na moje pytanie, zdradź mi
      > proszę odpowiedź.

      Zdradzam: zawody, które wymieniłem wymagają bardzo dużej wiedzy, którą zdobywa
      się przez długi czas. Wymagają też, oczywiście jeżeli zawód traktuje się
      poważnie, edukacji ciągłej.
      Aby zdobyć wiedzę, skończyć szkołę, zwykle trzeba dysponować określonymi
      możliwościami intelektualnymi, a jak wiadomo wraz ze wzrostem ilorazu, spada
      ilość populacji dysponującej tym wyższym ilorazem, czyli bardziej obrazowo
      operować młotkiem może powiedzmy 80% populacji, natomiast predyspozycje do
      skutecznego zszycia tobie żyły podczas operacji ma 5% tejże populacji. Żeby było
      jeszcze trudniej, to w ramach tych zawodów zwykle najlepsi są ci, którzy
      dysponują czymś jeszcze, nazwijmy to talentem. A takie jednostki są szczególnie
      deficytowe. W normalnym społeczeństwie deficyt przekłada się na wzrost wartości.
    • szeregowy_kapota 29.08.07, 00:08
      Gość portalu: Maciek napisał(a):

      > Zdradzam: zawody, które wymieniłem wymagają bardzo dużej wiedzy, którą zdobywa
      > się przez długi czas. Wymagają też, oczywiście jeżeli zawód traktuje się
      > poważnie, edukacji ciągłej.
      > Aby zdobyć wiedzę, skończyć szkołę, zwykle trzeba dysponować określonymi
      > możliwościami intelektualnymi, a jak wiadomo wraz ze wzrostem ilorazu, spada
      > ilość populacji dysponującej tym wyższym ilorazem, czyli bardziej obrazowo
      > operować młotkiem może powiedzmy 80% populacji, natomiast predyspozycje do
      > skutecznego zszycia tobie żyły podczas operacji ma 5% tejże populacji. Żeby był
      > o
      > jeszcze trudniej, to w ramach tych zawodów zwykle najlepsi są ci, którzy
      > dysponują czymś jeszcze, nazwijmy to talentem. A takie jednostki są szczególnie
      > deficytowe. W normalnym społeczeństwie deficyt przekłada się na wzrost wartości
      > .

      Założę się więc, że znaczna Państwa większość jest grubo przewartościowana.

      Pozdrawiam.
    • Gość: m IP: *.sotn.cable.ntl.com 29.08.07, 00:31
      Prosze, prosze...napisz na kogo glosowałes w ostatnich wyborach parlamentarnych??

      m
    • Gość: Maciek IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 29.08.07, 00:33
      szeregowy_kapota napisała:
      > Założę się więc, że znaczna Państwa większość jest grubo przewartościowana.
      > Pozdrawiam.

      A w związku z tym, że brak uznania dla ludzi wykształconych jest powszechny to
      ja cieszę się, że o moich wysokich zarobkach nie decyduje komisja społeczna albo
      minister, tylko ludzie którzy płacą mi i robią to zupełnie bez przymusu.
      ,także pozdrawiam
    • Gość: bobrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 13:21
      > Zdradzam: zawody, które wymieniłem wymagają bardzo dużej wiedzy, którą zdobywa
      > się przez długi czas. Wymagają też, oczywiście jeżeli zawód traktuje się
      > poważnie, edukacji ciągłej.

      Kolega raczy byc idealista. Niestety w dzisiejszych realiach wiedza i fachowosc
      nie sa gwarancja wysokich zarobkow. Rownie wazne, o ile nie najwazniejsze, sa:
      obrotnosc, tupet, umiejetnosc rozpychania sie lokciami, dosc wzgledne
      traktowanie zasad moralnych i przepisow prawa... Znam wielu ludzi o wielkiej
      wiedzy, bedacych mistrzami w swoich dziedzinach, ktorzy zarabiaja malo jak na
      swoja wartosc. Znam tez wielu ludzi po zawodowkach, ktorych na prostej
      dzialalnosci handlowej zarabiaja >10 000 netto.
    • Gość: rrrrrrrrrrrrrrrrrr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.07, 20:16
      dlaczego!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: bomar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 23:14
      poseł,senator,niedługo wybory spróbój się załapać do tego nie trzeba specjalnych
      umiejętności
    • nabogato 29.08.07, 07:49
      Ponad 10 tys w rodzinie to dużo? Przecież to ledwie 5 tys na głowę!

      Obudź się człowieku - to że jesteś życiowym niedołęgą, nie znaczy, że inni też
      nie potrafią sobie w życiu poradzić.

      --
      nabogato.blox.pl
      Styl Życia Lepszych.
    • Gość: Maciek IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 29.08.07, 10:35
      nabogato napisał:
      > Obudź się człowieku - to że jesteś życiowym niedołęgą, nie znaczy, że inni też
      > nie potrafią sobie w życiu poradzić.

      Jednak uwłaczanie ludziom, którzy radzą sobie gorzej niż ty jest wyrazem
      zwykłego chamstwa.
      Pamiętaj, że zawsze są jacyś ludzie dla których materialnie to ty jesteś małym
      żuczkiem. Jak widać ilość pieniędzy nie pomaga ci na braki w wychowaniu.

    • Gość: fachura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 13:27
      Hehe, srednia krajowa to ok. 2000 netto, srednia zarobkow uzytkownikow tego
      forum to chyba co najmniej 7000 netto. Dodatkowo jakos nie widac tu lysych,
      grubych i impotentow ;) Jak ten internet potrafi zmieniac rzeczywistosc ;)
      Kolego Maciek: radze nie brac na powaznie przechwalek w interenecie, bo to tak
      jak w tej akcji przeciw pedofilom: "Nazwywam sie Wojtek i mam 12 lat", hehehe.
      Zeby zanizyc srednia, to podam moje zarobki - 3000 netto jako dr inż. pracujacy
      w prywatnej firmie, w dziale badan i rozwoju. Dodam, ze te zarobki to akurat
      prawie rowno mediana zarobkow w tej grupie zawodowej.
    • Gość: Maciek IP: *.gprspla.plusgsm.pl 29.08.07, 13:47
      Gość portalu: fachura napisał(a):
      > Hehe, srednia krajowa to ok. 2000 netto, srednia zarobkow uzytkownikow tego
      > forum to chyba co najmniej 7000 netto. Dodatkowo jakos nie widac tu lysych,
      > grubych i impotentow ;) Jak ten internet potrafi zmieniac rzeczywistosc ;)

      No niby średnia krajowa wynosi ok. 2000 netto, ale oszczędności gospodarstw
      domowych w czerwcu wyniosły 674 mld ( analizy.pl ), z czego wynika że
      przeciętna trzyosobowa rodzina powinna mieć ponad 50 tys oszczędności na koncie,
      funduszach itp.
    • nionczka 30.08.07, 23:02
      Troche tak, troche nie. Rzeczywiscie w Internecie mozna byc kim sie
      chce, nie na dlugo, ale mozna. Srednia krajowa to 2 tys. tez dobrze.
      Ale zwroc uwage, ze uzytkownicy forum nie sa reprezentatywna grupa
      spolecznenstwa. Wiecej tu ludzi z duzych miast, wyksztalconych, z
      internetem w domu, dobrze zarabiajacych. A ze niektorzy musza sie
      troche dowartosciowac korzystajac z anonimowosci tojuz inna historia.
    • dark.writer 30.08.07, 16:25
      Gość portalu: Maciek napisał(a):

      > nabogato napisał:
      > > Obudź się człowieku - to że jesteś życiowym niedołęgą,
      >> nie znaczy, że inni też nie potrafią sobie w życiu poradzić.

      > Jednak uwłaczanie ludziom, którzy radzą sobie gorzej
      > niż ty jest wyrazem zwykłego chamstwa.
      > Pamiętaj, że zawsze są jacyś ludzie dla których materialnie
      > to ty jesteś małym żuczkiem. Jak widać ilość pieniędzy
      > nie pomaga ci na braki w wychowaniu.
      >
      ten 'nabogato' to biedny sfrustrowany fantasta
      wyżywa się na forum, widać mu to pomaga na coś
    • Gość: hem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 13:47
      Odezwal sie "udacznik". Pewnie siedzisz na bezrobociu lub na garnuszku rodzicow i trolujesz. Zalosne. :>
    • malgosia445 30.08.07, 21:03
      nie wszystko mozna kupic nawet majac takie dochody jak twoje nie
      jastem banda nieudacznikow sytuacja zyciowa zmusila mnie do
      rezygnacji z pracy/choroba dziecka/ zyje majac ok.500 zl na osobe na
      miesiac.zaden bank nie da mi nawet 1 tys,pozyczki ale wiem ze sa
      inni co maja mniej.nie wszyscy moga pracowac na szczycie i zarabiac
      tak jak Ty bo kto by ci wywiozl twoje drogocenne kupione za taki
      szmal smieci.ladnie bys wygladal po miesiacu gdyby nie bylo takich
      jak ich nazywasz "nieudacznikow"ktorzy musza pracowac za nedzne
      grosze 7 dni w tygodniu dla takich bubkow jak ty.noz sie w kieszeni
      otwiera jask sie czyta takie posty "tylko 5 tysiecy na leb
    • czlowiekjeden 31.08.07, 00:19
      nabogato napisał:

      > Ponad 10 tys w rodzinie to dużo? Przecież to ledwie 5 tys na głowę!
      >
      > Obudź się człowieku - to że jesteś życiowym niedołęgą, nie znaczy,
      > że inni też nie potrafią sobie w życiu poradzić.
      >

      Dzień Dobry Państwu

      Nigdy do tej pory nie pisałem na takim forum, chociaż czasami
      czytam, co ludzie sądzą o różnych sprawach. Tym razem jednak
      postanowiłem się odezwać, bo to o pomstę woła, co ten człowiek
      mieniący się "na bogato" wypisuje. Z ciekawości spojrzałem na
      jego 'mądrości' w "nabogato blox" i zdębiałem. Nie polecam! Inne
      jego wypowiedzi na forach doprowadziły mnie do złości!
      Kim ty jesteś człowieku, by w ten sposób wypowiadać się pod szyldem
      tzw. 'ludzi sukcesu', biznesmenów, ludzi majętnych? Bo na pewno nie
      jestś 30-letnim chłopcem, za jakiego się podajesz w swej histori.
      Nie wskazuje na to ani twój sposób wypowiadania się ani też pryzmat
      twojego patrzenia na świat (i to i to, bliższe jest mojemu
      pokoleniu). Nie wydaje mi się również, byś miał pojęcie o stylu
      życia ludzi zarabiających i wydających większe niż przeciętna
      pieniądze. Zresztą na to zwrócili już uwagę inni. Nie jestem
      pierwszy. Jeśli o mnie chodzi, to mam (być może) większe podstawy,
      by o tym coś sądzić. Jestem pięćdziesięcioparoletnim "człowiekiem
      biznesu". Nigdy nie powiedziałem o sobie - bogaty. Może dlatego, że
      znam wielu ludzi, dla których moje 'biznesy' są naprawdę małe. Z
      drugiej strony - od lat nie zatrudniałem bezpośrednio nikogo z (jak
      to ty "na bogato" określasz) pokolenia poniżej 100k. Coś tam więc
      chyba wiem o stylu życia ludzi bogatych (przynajmniej wg naszych
      polskich realiów). Swoją drogą - ki diabeł podsunął ci zdanie "Styl
      Życia Lepszych"?!? Lepszych od kogo? W czym Lepszych? Co to za
      faszystowskie słownictwo??? Tak czy inaczej - nie obchodzi mnie czy
      jesteś zarabiającym jakieś pieniądze farciarzem, któremu się
      przewróciło w głowie, czy też chorym "nieudacznikiem" (twoje
      słownictwo) siedzącym przed telewizorem i wyżywającym się w
      internecie. Przestań oczerniać i demonizować prawdziwych
      Biznesmenów, Pracodawców i Ludzi tzw. Sukcesu - plując wkoło takimi
      zwrotami jak "banda nieudaczników" .

      Proszę Wszystkich Państwa
      Nie bierzcie na poważnie tego, co wypisuje człowiek podpisujący
      się "nabogato". Nie zżymajcie się, że "bogaty biednego nie zrozumie"
      czy że kasa niszczy ludziom mózgi. Tak nie jest. Ten człowiek
      prawdopodobnie nigdy nie widział na oczy dużych pieniędzy - stąd i z
      jego charakteru (a być może choroby) wynika ta cała żółć, którą tu
      wylewa.

      pozdrawiam
      i życzę wszystkim Zadowolenia z Życia
    • monka.g 01.09.07, 12:26
      a mi jest Ciebie szkoda, "biedny" (stwierdzam to po Twoich
      wypowiedziach - nie tylko tej) bogaty człowieku. Kulturalni ludzie
      na poziomie, a znam takich wielu, nigdy publicznie nie poniżaliby
      innych, którym czasami z różnych względów wiedzie się różnie. Życie
      czasami płata niesamowite figle..... Mimo wszystko życzę Ci bogactwa
      do śmierci, tylko do śmierci......
    • Gość: coke_moke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 07:55
      Moja rata miesięczna kredytu wynosi 1000 zł brutto.

      Za mieszkane w TBS płaciłem 750 zł samego czynszu + opłaty.
      Aktualnie w kupionym domu zaoszczędziłem ok 2000-3000 tys. licząc
      takie opłaty jak woda, gaz, ogrzewanie itp. Wyszło więc, że zrobiłem
      interes życia. Dom aktualnie jest wart dwukrotność tego, co dałem
      rok temu.

      Dla przykładu - podczas prac wykończeniowych dostałem dwie oferty
      kupna jedna przekraczająca 40% kosztów jakie już poniosłem, druga
      już po wykończeniu przekraczająca 150%o wartości tego co włożyłem w
      dom wraz z zakupem (stan surowy otwarty).

      Aktualnie wartość mojego domu przekracza 230% - wycena rzeczoznawcy
      dla ubezpieczalni - tego co ja włożyłem.

      Nie wiem czy można na czymś zarobić szybciej. Poważnie zastanawiam
      się nad sprzedażą tego domu i wyjazdem za granicę. W hiszpani, gdzie
      mieszka moja rodzina za połowę uzyskanej kwoty mogę kupić piękny
      bungalow w Maladze dosłownie na plaży.

      Ale chcę też odnieść się do innej sprawy waszych zarobków,
      Pytaliście się gdzie można tyle zarobić i ktoś podał zawody między
      innymi informatyka. Proszę abyś nie wprowadzał w błąd. Informatycy
      owszem zarabiają dobrze, ale kokosy zbijają przede wszystkim
      programiści, specjaliści sieci WAN i LAN, ale nie mam tu na myśli
      zwykłej administracji, ale także programowanie SQL, Java praca na
      UNIX itp. Reszta informatyków zarabia zreguły średnią krajową czyli
      ok 2300 -3300 PLN.

      Ja jestem informatykiem, wg. szacunków kwotowych i przy porównaniu
      zarobków innych kolegów po fachu mogę powiedzieć, że jestem d..pa
      wołowa. Albo nic ne umiem, albo nie zasługuję na wyższe zarobki.
      Gdyby nie dodatkowe fuchy jak u lekarzy, musiałbym powiedzieć, że
      jestem biedny.

      pozdrawiam



    • her_bat_nick 29.08.07, 12:04
      Gość portalu: coke_moke napisał(a):

      > Moja rata miesięczna kredytu wynosi 1000 zł brutto.
      >

      przepraszam .... a mogę wiedzieć ile to jest netto?? tej raty rzecz jasna
      jakieś składki odprowadzasz z tej raty?? Zus`y.. srusy czy inne??

      nie czepiam się, zaintrygowało mnie to jedynie
      --
      Widzę rzeczy których nie ma i stanowczo się z nimi nie zgadzam
    • Gość: Gościówa IP: *.taeu.com 29.08.07, 08:53
      Dochód netto na całą rodzinę, która składa się tylko ze mnie jednej
      to 2520zł netto. Kredyt 200tys./30lat na kawalerkę, rata miesięczna
      850zł + czynsz za użytkowanie tj.330zł praca na czas określony -
      wciąż zmieniam pracę. Żyję więc nie będąc pewną dnia następnego...

      Gdyby nie kredyt to czekałoby mnie wyjamowanie mieszkania u kogoś
      i ładowanie mu kasy do kieszeni, czyli strata kasy i zycie na
      walizkach. Wolę "ładować" w swoje.
    • walek_z_lasu 29.08.07, 09:04
      Pokrzywdzona się znalazła... Mamy niecały 1000 (tysiąc) złotych
      (polskich) netto na twarz. Biedota nauczycielska. Pomyśl w jaki
      sposób MY możemy sobie pozwolić na kino, knajpę itp.?
      Wykształciuchom też zachciało się kina, cholera... Zdolność
      kredytową to mamy u mamy, hehe, pożyczając u niej na opiekunkę dla
      dziecka, na czynsz i oddając w dniu tzw. "wypłaty".
      "Wakacje, odkładanie na czarną godzinę, życie na przyzwoitym
      poziomie"? Hehehe! Dobre! Wakacje w lesie. Inteligencja zbiera dobra
      jakie daje nam las i jezioro;-)
      No, ale o czym my tu mówimy...
    • Gość: Gosciowa IP: *.taeu.com 29.08.07, 09:09
      Zrobcie sobie jeszcze jedno dziecko to bedzie wam lzej. Mam większe
      dochody o 500zł od Was dwojga, a w zyciu w takiej sytuacji nie
      zdecydowałabym sie na dziecko. Z racji kredytu nie stac mnie na
      kina, knajpy, ciuchy itp. a co dopiero mówić o wakacjach czy o
      dzieciach haha. I nie narzekam, cieszę sie z tego co mam i że w
      życiu kieruję się rozsądkiem, wiedząc, że po prostu nie można mieć
      wszystkiego.
    • walek_z_lasu 29.08.07, 09:17
      Wiesz... bardzo chcieliśmy mieć dzieciątko. Jednak skorzystamy z
      Twej rady, tym bardziej iż tzw. inteligencja musi się rozmnażać w
      tym kraju - w końcu wszyscy normalni już wyjechali na Wyspy:-)
      Niebawem będzie lepiej:-)
    • Gość: Gościówa IP: *.taeu.com 29.08.07, 09:22
      Wiesz.... ja tez bym bardzo chciała mieć dzieciątko, nawet dwoje.
      Chciałabym co roku spędzać 2 tygodnie chociażby na Chorwacji,
      chciałabym mieć mozliwośc odłożenia co miesiąc z każdej pensji z
      500zł. Chciałabym, chciała... lalalala.

      Pozdrawiam!
    • walek_z_lasu 29.08.07, 09:41
      Lubię ten ironiczny ton... Wiem, że w społeczeństwie
      kapitalistycznym nie wypada przyznawać się do klęski:-)
    • tojatojatoja 29.08.07, 09:38
      > A gdzie wakacje,
      > odkladnie na czarna godzine, zycie na przyzwoitym poziomie, czyli
      > kino, kawiarnia, spacer?

      No ze spacerem, to akurat przesadziłaś ;-), bo do tego nie potrzeba
      żadnych funduszy i jest to rozrywka (relaks?) dostępna nawet dla
      najbiedniejszych! ;-)
    • Gość: aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 10:02
      witam!
      jesteśmy młodzi, pracujemy, za m-c bierzemy ślub, nasze zarobki to
      4,2 tys. netto na dwoje, mamy kredyt we frankach na 15 lat - 75 tys.
      zł na wykończenie domu, który dostaliśmy od rodziców, rata nas
      wynosi około 600 zł/m-c :) patrzymy optymistycznie w przyszłość :)))
      pozdrawiam!
    • Gość: marcin IP: 195.117.122.* 29.08.07, 10:18
      Przepraszam, ale jak to słyszę "dom od rodziców", ale 80% osób nie dostanie po
      rodzicach i musi wziąć kredyt 3-4 razy taki jak wasz przy takich samych
      zarobkach, więc proszę nie piszcie, takich rzeczy, bo równie dobrze moglibyście
      kredytu nie brać, a mieszkanie macie...
    • Gość: aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 10:27
      mieszkanie mamy ale nie moglibyśmy w nim zamieszkać.... jak braliśmy
      kredyt zarabialiśmy 2 tys zł... w domu nie było kompletnie nic,
      stare okna i tynki na ścianie bez wylewki podłogi, musieliśmy wziąść
      kredyt żeby móc w nim zamieszkać...
    • Gość: Gościówa IP: *.taeu.com 29.08.07, 11:34
      > mieszkanie mamy ale nie moglibyśmy w nim zamieszkać.... jak
      braliśmy kredyt zarabialiśmy 2 tys zł... w domu nie było kompletnie
      nic, stare okna i tynki na ścianie bez wylewki podłogi, musieliśmy
      wziąść kredyt żeby móc w nim zamieszkać...

      Ale macie mieszkanie! Ja brałam kredyt na mieszkanie w kwocie 78tys.
      franków na 30lat przy zarobkach 2200netto - sama! Przy tym nie
      miałam złotówki na kupienie czegokolwiek do tego mieszkania.
      Naprawdę macie lux!

    • Gość: aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 12:58
      ale ja wcale nie narzekam że mam źle, po prostu chciałam powiedzieć
      że w dzisiejszych czasach kredyt to prawie każdy ma a to hipoteczny
      a to debet na koncie czy karte kredytową i wcale nie boimy się go
      brać - choć moi dziadkowie nie mogą sobie wyobrazić życia na
      kredyt...
    • Gość: sab IP: 213.17.145.* 29.08.07, 10:19
      kolega ma zdolnosc kredytowa 900 tys a nikt nie chce mu dac kredytu;)
    • Gość: bla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 10:24
      Argument o Berlinie jest absolutnie nietrafiony, w Berlinie
      bezrobotni i bezdomni dostają mieszkania, więc tam mieszkanie jest
      naprawdę mniej warte....
    • Gość: kurt IP: *.chello.pl 29.08.07, 23:54
      Berlin Berlinowi nierówny. Trudno porównać postkomunistyczną wielką
      płytę (nawet po liftingu) gdzieś na Marzahn czy innym wschodzie, a
      willę w zieleni wśród jeziorek Zehlendorfu. Rozpiętości cen są
      kosmiczne.
    • Gość: mena IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.09.07, 17:11
      Natomiast u nas dostajesz mieszkanie komunalne,które następnie wynajmujesz
      np.studentom.Mieszkanie 4 pokojowe przy ul. Komuny Paryskiej we Wrocławiu facet
      wynajmuje studentom za 3000tys.miesięcznie!!!
    • Gość: Azia IP: *.eranet.pl 01.09.07, 21:24
      > Argument o Berlinie jest absolutnie nietrafiony, w Berlinie
      > bezrobotni i bezdomni dostają mieszkania, więc tam mieszkanie jest
      > naprawdę mniej warte....


      Nie wiem, czy dostaja mieszkania, czy raczej Wohnungsgeld, a to jest
      socjal ogolnoniemiecki.

      no ja Cie blagam... jak to sie ma do ogolnej sytuacji Warszawy i
      Berlina? Jakosci zycia? Zarobkow?
      Ja wiem, ze musze opuscic stolice Polski, bo mnie szlag jasny trafi.
    • Gość: joanna_poz IP: *.icpnet.pl 29.08.07, 10:30
      nie boimy się.
      braliśmy kredyt ok. 180.000. Zdolność kredytowa mieliśmy sporo
      wyższą.
      Płacimy ratę ok 850 zł - w zalezności od kursu franka (braliśmy
      kredyt przy dużo wyższym kursie franka niż jest teraz).

      Na szczęscie przy tym stosunku wysokości raty do wysokości naszych
      dochodów stać nas na utrzymanie domu, wakacje, opiekunkę do dziecka,
      oszczedności i ogólnie zycie bez zaciskania pasa.
    • Gość: fagusp IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 11:18
      Dlaczego?
      Bo ceny są oderwane od podstawy, jaką jest koszt wybudowania nowego
      lokalu. Jeżeli jakaś branża generuje ponadprzeciętne zyski (na
      dzisiaj: deweloperzy, producenci materiałów budowlanych i firmy
      wykonawcze) to coraz więcej jest chętnych do wejścia w ten biznes.
      Co za tym idzie - pojawia się zwiększona podaż i ceny spadają. Nie
      od razu - zawsze trzeba brać poprawkę na to, że rynkowe procesy
      dostosowawcze muszą trochę potrwać. W mojej ocenie nalezy się liczyć
      ze spadkiem cen (w ujęciu nominalnym)rzędu 25 - 30 % w perspektywie
      najbliższych dwóch lat.
      Z góry uprzedzam również komentarze inaczej myślących -
      przypomnijcie sobie, co się działo w latach 2001-2003.
    • amatil 29.08.07, 11:21
      Przeciętny dochód na osobę dla trzyosobowej rodziny w 2005 roku to 13 470 zł,
      czyli 1 122,5 zł miesięcznie. W 2007 roku prawdopodobnie nieco więcej. Ale wasz
      miesięczny dochód na głowę to 2 166 zł na osobę, czyli i tak lepiej niż ŚREDNIA,
      którą sami ciągniecie w górę.

      Z punktu widzenia banku, to nawet logiczne, że jeśli ludzie byli w stanie żyć za
      1 122 zł w 2005, to przeżyją za 2 166 w 2007. Oczywiście, wasz poziomo życia
      byłby znacznie niższy niż teraz, ale przy liczeniu zdolności kredytowej chodzi
      przecież tylko o to, czy wyżyjecie po zapłaceniu raty. Właściwie, to bank jest
      skłonny zapewnić wam całkiem niezły poziom życia _jak_na_Polskę.
    • calama 29.08.07, 12:43
      Dziwne to. Mój brat pracuje u zachodnich armatorów. Jako kapitan.
      Zarabia ok. 30 tysięcy miesięcznie. I? Miał duże problemy z kredytem
      na dom. Nikt nie chce dać kredytu ludziom bez stałej pracy. A to
      jest praca w systemie kontraktowym. Potrzebuje kasy - pływa.
      Lepiej ( dla banku) mieć 1 tysiąc miesięcznie stałej pracy niż 30
      kontraktowej.
      --
      ;)))))))
    • Gość: veevaa IP: *.ksknet.pl 29.08.07, 12:50
      Nie boimy się, mamy na mieszkanie.
      A jaja ze zdolnością też mieliśmy.
      Przy dochodzie 3000 zł chcieliśmy wziąć 5000 zł na wykończeniówkę (remontu).
      Okazało się, że nie mamy zdolności....
    • alfalfa 29.08.07, 23:34
      Sprawa jest prosta, nie cyraj tylko zrób sobie sama rachunek bez
      ściemniania: ile na żarcie, na dom, stałe koszty (np. cyfra+,
      wakacje itd.), ile po kosztach odłozysz itd. i dostajesz wynik jaką
      faktycznie zdolność kredytową masz, realną. Reszta to papiery dla
      banku-nadzorcy płacenia podatków. Prowadzę działalność i mogę
      wykonać dowolną zdolność kredytową, jedynie podatki od niej muszę
      zapłacić (hipotetycznie: co za problem robić co miesiąc "usługę" na
      20-30tys, dla kogoś znajomego? Nawet odpali mi za fakturę kosztową,
      żaden problem - tylko podatki). Bank nie analizuje, bank bierze
      liczby w dokumentach jakie do US składam, śmieszne. Realnie cała
      rzecz w spłacaniu raty: na ile mnie faktycznie stać? I tu racjonalny
      rachunek potrzebny a nie "kalkulator kredytowy".
      A.
      ps. wracaj do Poznania, tu taniej;) Chatę (180/1200działka) na
      zachodniej części od dewelopera bezpośrednio np. od 640tys
      (Rokietnica), rata ok.2880-3000pln. Dużo? Przy 12tys netto? Spłacisz
      w 10lat max. bez problemu.
    • Gość: Azia IP: *.eranet.pl 01.09.07, 21:31
      ps. wracaj do Poznania, tu taniej;) Chatę (180/1200działka) na
      > zachodniej części od dewelopera bezpośrednio np. od 640tys
      > (Rokietnica), rata ok.2880-3000pln. Dużo? Przy 12tys netto?
      Spłacisz
      > w 10lat max. bez problemu.


      Alfalfa, tesknie za Poznaniem jak diabli! Caly problem polega na
      tym, ze raczej nie znajdziemy z mezem roboty w Wielkopolsce za takie
      pieniadze. Ta warszawka, to taka zlota klatka....
      A Zachodnia czesc Poznania, to moja ulubiona :-) Lubie ostatnio
      jeszcze Puszczykowo :-)
    • alfalfa 02.09.07, 01:40
      Puszczykowo powiadasz, szczerze? Zapomnij. Bez 1mln nie ugryziesz,
      chyba że prlowskie do remontu a wtedy jakieś 700>

      Z pracą sama wiesz, problem jest podstawowy, skoro jest źródłem
      i "ręką karmiącą" to się jej nie drażni. Znam taki wist: koleżanka
      się przeniosła back to Pń bo znalazła podobnie płatną robotę a z Pń
      była i rodzina itp., koleżka dalej w W-wie, lekki syf: rok a nawet
      prawie dwa z dojazami do Pń, budowa (dziewczyna się musiała
      zaangażować i z "fachurami" załatwiać, łalaboga!), zjechał w końcu
      do Pń z mniejszą kasą ale wystarczającą. Inwestycja krocząca:) Teraz
      pewnie w sumie kasy mniej ale działa. I fajnie jest.
      A.
    • jawarek52 30.08.07, 04:34
      I masz racje. Kredyty to max 2 lata i raczej sumy do 10 tys.. I male
      odsetki i zawsze mawet nagłych kłopotów do spłacenia. Jeszce 5 lat
      i wielu ludzi zostanie bez dachy nad głową bo i choroby, wypadki,
      dzici rosna wnuli juz sa a tu cigle palacisz. W dodatku czeka nas
      nieuchronnie EURO i tu dostaniemy wszyscy w d... a kredytowicze
      najbardziej. Tak było w całej Unii. pozdr
    • Gość: Polka IP: *.toya.net.pl 30.08.07, 11:34
      A no i przypominam że od wczoraj podwyższono poraz kolejny stopy
      procentowe, także kredytobiorcy PLN szykujcie się na kolejną
      podwyżkę raty!! A będą jeszcze conajmniej dwie!
    • vajolka 30.08.07, 22:45
      Tez jestem zdania, ze ceny mieszkań troszeczke spadną. Z pewnoscia nie wrócą do cem sprzed boomu, ale te aktualne sa niedorzeczne. Wtedy dopiro zainwestuje w jakas nieruchomość na wynajem.
      bryzav.blogspot.com/
    • Gość: coke_moke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.07, 12:24
      Gość portalu: coke_moke napisał(a):

      > Moja rata miesięczna kredytu wynosi 1000 zł brutto.
      >

      przepraszam .... a mogę wiedzieć ile to jest netto?? tej raty rzecz
      jasna
      jakieś składki odprowadzasz z tej raty?? Zus`y.. srusy czy inne??

      nie czepiam się, zaintrygowało mnie to jedynie
      --
      Widzę rzeczy których nie ma i stanowczo się z nimi nie zgadzam

      -------------------------

      Przepraszam, że dopiero teraz, ale praca niestety wymaga wykonania.
      Co zaś do Twojego pytania, myślę ża moja odpowiedź dla innych będzie
      też przestrogą.

      Błędem jest pytanie ile wynosi rata kredytu, bo zreguły Panie w
      okienkach podają kwotę netto, nie uwzględniając dodatkowych opłat,
      wynikających z samej obsługi kredytu. Ludzie często są potem
      zaskakiwani, że Pani mówiła, że będzie 1000 zł tak, ale dodatkowo
      trzeba opłacić np. ubezpieczenie, haracz za uzyskanie kredytu i pare
      innych drobnostek co czesto bank wlicza w rate lub każe zaplacić na
      początku brania kredytu. I dlatego lepiej operować kwotą brutto.

      pozdrawiam

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka