Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kupic mieszkanie czy wynajac

    07.03.08, 11:05
    Warszawa
    zakladamy, ze wynajme mieszkanie jednopokojowe z kuchnia za okolo
    1500 zl
    zakladamy, ze mozna kupic podobne mieszkanie za okolo 250-260 tys.zl
    splata kredytu to okolo 1100 zl. miesiecznie
    rata plus czynsz wyniosa okolo 1500 zl

    nie tylko do ekspertowc, o radzicie ?
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Gość IP: *.toya.net.pl 07.03.08, 13:18
      Kupić, ale pod warunkiem że przewidujesz mieszkanie w tej kawalerce
      do końca spłacania kredytu, bądź skok pensji na tyle duży że
      sprzedasz tą kawalerkę weźmiesz większy kredyt i za wyższą ratę
      będziesz spłacać coś lepszego
    • stoleczny 07.03.08, 13:48
      "Kupić, ale pod warunkiem że przewidujesz mieszkanie w tej kawalerce
      do końca spłacania kredytu,"

      dlaczego, chyba to nie bedzie konieczne,
      mysle, ze nieruchomosci beda drozaly mimi chwilowego zalamania
    • kretynofil 11.03.08, 15:24
      Po pierwsze, Twoje wyliczenia sa do du*y. Kawalerka za 1500 w
      Warszawie? Wybacz, ja wynajmuje (w zasadzie wlasnie koncze
      wynajmowac) dwupokojowe, nowe, w bloku z ochrona za 1100
      miesiecznie. Oczywiscie czynsz i zaliczki na media sa w to wliczone.

      Rate kredytu tez zle liczysz - zakladam ze w CHF, ale pamietaj ze
      CHF jest tani. Podrozeje troche i jeszcze bardziej Twoje wyliczenia
      sie rozjada. W PLN tez niefajnie, bo stopy procentowe rosna i beda
      rosly przynajmniej przez rok-dwa.

      Ogolnie - Twoje wyliczenia sa bledne.

      Pamietaj tez, ze w wypadku kredytu nie jest tak, ze placisz co
      miesiac 1000 PLN i 1000 PLN to Twoje "oszczednosci" - okolo 650 PLN
      to kasa na odsetki i marze dla banku, tylko ok. 350 to rzeczywiscie
      odlozona kasa. Wniosek: po pieciu latach wynajmu przepada Ci 90.000,
      po pieciu latach splacania kredytu przepada Ci 36000 (odsetki) +
      18000 (czynsz) + 12000 (remonty, amortyzacja) = 66.000. Niby mniej o
      24.000, ale to tylko oszczednosc okolo 400 PLN miesiecznie. Przy
      obecnym oprocentowaniu lokat wystarczyloby odkladac 280 PLN
      miesiecznie przez 5 lat, zeby zebrac takie pieniadze. Nie wychodzi
      tak rozowo, co?

      Co do krajow bardziej cywilizowanych, do ktorych moze kiedys Polska
      dolaczy, to tam sprawa jest prosta - ceny sa duzo bardziej normalne
      i duzo bardziej stabilne. Nie dotyczy to miast takich jak Londyn czy
      Madryt - ale i tam zaczyna sie hustawka. W Brukseli kwota okolo
      80.000 EUR wystarcza do zakupu 40-50 m2 mieszkania w gorszej
      lokalizacji. Zastanow sie, czy Twoj zakup na pewno jest taki
      przemyslany... Porownaj ceny z innymi krajami i wyciagnij wnioski.
      Nie daj sie nabierac na gadanie o popycie, bo sie zdziwisz. Sprawdz
      najpierw na wikipedii co to jest popyt (i mowie to zupelnie
      powaznie!) i czym sie rozni od "checi zakupu".

      W UE sprzedaz mieszkania trwa okolo szesciu miesiecy.

      Zakladasz ze sprzedasz to mieszkanie bez problemu - wybacz, ale moze
      zabraknac chetnych na jednopokojowa klitke... U nas rynek tez sie
      kiedys ucywilizuje i nie bedzie szansy sprzedania "ustawnych 9m2"
      jak jakis czas temu w Krakowie. To samo czeka w nastepnej kolejnosci
      kawalerki - takie mieszkania w cywilizowanym swiecie nie istnieja
      poza slumsami. Studio, owszem, ale one maja 60+ metrow...

      No i ostatnia sprawa - wklad wlasny - ile go masz? Pamietaj, ze
      jesli ceny mieszkan spadna, to bank poprosi o dodatkowe
      zabezpieczenie i jesli go nie posiadasz, to moze wypowiedziec Ci
      umowe - i bedziesz mial 30 dni na oddanie calej kwoty. Moze byc tak,
      ze nawet ze sprzedazy nie pokryjesz pozostalego kredytu - i wtedy
      jestes udupiony na cale zycie.

      Poczytaj sobie o kryzysie w Japonii. Ludzie po 14 latach splacania
      hipoteki za beznadziejne mieszkanie daleko od pracy, kupione na
      gorce, nadal nie sa w stanie sie go pozbyc. Po 14 latach splacania
      pozostala wartosc kredytu jest wieksza niz wartosc mieszkania na
      rynku. Takie rzeczy naprawde sie zdarzaja! I, co ciekawe, w Japonii -
      gdzie niedobor mieszkan i gruntow (zwlaszcza!) jest duzo, duzo
      wiekszy niz u nas...

      Moja rada: nie kupuj!

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • mara571 11.03.08, 16:37
      Kretynofil, cenie niektore twoje wypowiedzi, wiec nie badz tym razem "kerynowaty".
      Piszesz.
      Wybacz, ja wynajmuje (w zasadzie wlasnie koncze
      > wynajmowac) dwupokojowe, nowe, w bloku z ochrona za 1100
      > miesiecznie. Oczywiscie czynsz i zaliczki na media sa w to wliczone.
      Te 1100 zl , ktore ci placa to czynsz i oplaty eksploatacyjne, ktore mylnie
      nazywasz czynszem.
      Przypomne, ze czynsz to oplata na uzytkowanie, na Zachodzie liczona najczesciej
      od mkw lokalu mieszkalnego lub uzytkowego.
      W oplaty eksploatacyjne wliczone sa smieci, podatki, ubezpieczenia budynku od
      klesk zywiolowych, woda czasami ciepla woda i ogrzewanie.
      Nigdy zuzycie pradu: w cywilizowanym swiecie za oplacenie pradu odpowiada
      lokator i to on zawera umowe na dostwawe pradu, nie wlasciciel mieszkania, jak
      bandyckie polskie przepisy chca.

      Co do kupna mieszkania: prawda jest, ze male mieszkanie w duzym miescie
      uniwersysteckim miescie mozna zawsze wynajac.Ale do konca zycia tam mieszkac?
      Ceny w Warszawie sa za wysokie, warunki kredytu hipotecznego w Polsce bandyckie
      ( LBS Nadrenii-Westfalii oferuje dzisiaj kredyt hipoteczny z oprocentowaniem
      stalym na 10 lat w wysokosci 4,65, jak sie chce 15 lat to 4,80%).
      Oczywiscie bez marzy, ale przy posiadaniu 50% wkladu wlasnego.

      Moge tylko apelowac: ludzie opamietajcie sie, wstrzymajcie sie z kupnem, ceny
      musza spasc, a przede wszystkim banki musza byc mniej chciwe.

    • kretynofil 11.03.08, 17:01
      > Te 1100 zl , ktore ci placa to czynsz i oplaty eksploatacyjne,
      ktore mylnie nazywasz czynszem.

      Dwie rzeczy: to ja placilem, nie mi placili; tak, owszem, dotyczy to
      rowniez oplat eksploatacyjnych. Czynsz to taki "skrot myslowy" :)

      Chodzilo mi o to, ze placilem (no, nadal place, ale juz niedlugo)
      1100 PLN co miesiac + telefon + internet + co jakis czas pokrywalem
      niedoplate ze wode i prad. Nie bylo zadnych dodatkowych kosztow.

      Z reszta sie zgadzam. Moze oprocz tego pradu - i podpisywania umowy,
      nie wszedzie tak jest ze MUSISZ to przerzucic na lokatora. W
      Brukseli to standard, ale ja ani moj kolega nie musielismy tego
      robic. Landlord okazal sie praktyczny :)

      Pozdrawiam!

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: PdLV IP: *.bosbank.pl 12.03.08, 08:25
      kretynofil napisał:

      > Po pierwsze, Twoje wyliczenia sa do du*y. Kawalerka za 1500 w
      > Warszawie? Wybacz, ja wynajmuje (w zasadzie wlasnie koncze
      > wynajmowac) dwupokojowe, nowe, w bloku z ochrona za 1100
      > miesiecznie. Oczywiscie czynsz i zaliczki na media sa w to
      wliczone.

      Gdzie(dzielnica, ulica), jeśli można wiedzieć, wynajmowałeś 2 pokoje
      w takiej cenie?
    • kretynofil 12.03.08, 09:40
      Pozdrawiam!

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: PdLV IP: *.bosbank.pl 12.03.08, 09:55
      dzieki
    • Gość: ania IP: *.nokia.com 12.03.08, 10:56
      Bzdury o nieistniejacych kawalerkach ponizej 60m. Mam doswiadczenie z Monachium
      i Helsinek, zadne z tych miast nie posiada "slumsow". 30-metrowe klitki w
      scislym centrum to normalka, czasem jest to nawet 20 metrow. W centrum Helsinek
      30-metrowe mieszkanie kosztuje ok. 180-200.000 euro.

      W centrum zwykle dominuje starsze, choc wyremontowane budownictwo, mieszkania
      nie sa duze. Nie opowiadaj ludziom glupot.
    • Gość: MarekDe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 14:33
      www.properazzi.com/pl/
      Ceny mieszkan zagranica, sami sobie posprawdzajcie, nie wiem na ile to wiarygodne, ale jakies pojecie daje, latwo np. znalezc oferty nowe jak ta w Berlinie:

      international.propertyireland.net/property_info.php?property_id=8204&County=81&osCsid=954e383ef7e7d50f4c3f5338d34ad1fb
      wychodzi za mieszkanie 100 metrowe 278tys euro, garaz dodatkowo 20tys euro, nie wiem jaki jest standard wykonczenia (nie znam niemieckiego). Wychodzi na polskie ponad 10tys za metr kwadratowy.

      Dla ulatwienia:

      www.properazzi.com/flats/Germany/sale/
      www.properazzi.com/flats/Belgium/sale/
      www.properazzi.com/flats/Spain/sale/
      Itd.
    • kretynofil 12.03.08, 14:58
      Bo ta oferta ktora przytoczyles jest niesamowicie atrakcyjna!

      W Warszawie na Powislu (warszawski odpowiednik lokalizacji budynku)
      nowe apartamenty to 25-40 tysiecy PLN za m2. Lokalizacja tego
      budynku jest rownie prestizowa, miasto fajniejsze, a nadal cena od
      2,5 do 4 razy nizsza. To po pierwsze.

      Po drugie, standard mieszkan w tym budynku jest opisany po
      angielsku - i to co mozna przeczytac jest bardzo interesujace:
      - drewniane podlogi (dab),
      - parapety z kamienia naturalnego,
      - system ruchomych scian (fajne, jeszcze o tym nie slyszalem),
      - ogrzewanie podlogowe,
      - mozliwosc instalacji kominka (na zyczenie, ale w innym
      mieszkaniu),

      I to wszystko jest w cenie! Ciekaw jestem czy ten standard udaloby
      Ci sie osiagnac gdziekolwiek w Warszawie za cene nawet o 20%
      wyzsza :)

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: MarekDe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 15:08
      Nic nie chce powiedziec, niech se ludziska popatrza i sami wyciagna wnioski. Dla mnie wniosek jest prosty:

      Ceny warszawskie do 7000zl za metr sa do zaakceptowania, to jednak jest stolica i rzadzi sie troche innymi prawami niz Krakow czy Poznan. Zreszta obecnie mozna kupic w Warszawie mieszkania po 6900 za metr (i jeszcze gratis daja garaz czy cos - juz nie pamimetam, sa billboardy na miescie).

      Jak ktos chce drewniane podlogi czy kominek w standardzie to zaplaci 10000.

      Wszystko wyzej to zysk dewelopera, malo logiczny jak dla mnie i ktos im sie do du*py dobrac powinien. Chyba, ze wszystko jest z marmuru i zlota - ale to ekstrema (patrz nizej).

      Co do porownywania lokalizacji, to ja nie wiem, nie znam Berlina i nie wiem czy to pasuje do wspominanego Powisla gdzie ekstrma dochodza do 25-40tys za metr czy do Mokotowa gdzie mozna zamieszkac za 10tys za metr. Ale mysle, ze przywolywanie cen ekstrmalnych to troche demagogia :)

      Pozdr.
    • kretynofil 12.03.08, 15:21
      Podana przez Ciebie lokalizacja, gdzie mieszkania sa sporo drozsze
      (jakies 80%) niz w reszcie Berlina, to odpowiednik naszego Powisla.
      Chyba sie zgodzisz, ze nie mozna porownywac srodmiescia Warszawy do
      obrzezy Lublina, prawda?

      > Jak ktos chce drewniane podlogi czy kominek w standardzie to
      zaplaci 10000.

      Powtorze - jesli chcesz miec wysoki standard, musisz za niego
      zaplacic. Jesli mieszkanie w centrum kosztuje 15000 PLN w stanie
      deweloperskim, i doliczysz do tego koszt wykonczenia (kolejne 2-3
      tysiace na metrze) to nagle sie okazuje ze mieszkanie w centrum
      warszawy jest prawie dwa razy drozsze niz w berlinie. Zdajesz sobie
      sprawe z tego jakie tam sa zarobki i standard zycia, prawda?

      Co do zyskow dewelopera, to akurat oni sami podajac koszty budowy,
      uwzgledniajace ceny gruntu, podaja srednia dla Warszawy ok 5000/m2.
      40% marzy dla sredniego mieszkania za 7000/m2 - to nieco za duzo...

      Zreszta, czas pokaze. Mam nadzieje ze uda Ci sie pare osob nagonic -
      w koncu lepiej w zyciu kogos wyje*ac niz zostac wyje*anym, nie?

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • kretynofil 12.03.08, 15:43
      Jesli chcesz badac ceny na jakims rynku, to pora sprawdzic jakie
      portale sa dla "zagramanicznych idiotow" (jak ten, ktory podales), a
      jakie sa uzywane w danym kraju do poszukiwania nieruchomosci. Tutaj
      masz mieszkania w Brukseli w cenie do 355000 PLN (100000 EUR):

      www.immoweb.be/en/buy.Results.gallery.cfm?xmi=&xkeep=Y&xidcategorieprev=5&xidcategorie=5&xtypelocation=N&xcodep
      ays=B&xcodecommunelibre=&xidregionxidprovincexidarrondissement=1%
      2C11%
      2C+&xcodecommune1=&xcodecommune2=&xcodecommune3=&xcodecommune4=&xpric
      e1=20000&xprice2=100.000&xdevice=EUR&xminroom1=&xminroom2=&xpermin=&x
      orderby1=prixhtva&xorderby2=prixhtva&xshow=&xdisplay=gallery&xvpp=Y&x
      vvi=Y&xneuf=Y&xinitliste=Y&mycurrent_section=buy&mycurrent_engine_sec
      tion=buy&ongletsearchactif=1&xcodecommune5=&xsearchonglet=N

      Ogolnie, porownalem ceny z Twojej strony z immoweb.be i vlan.be - i,
      wybacz, ale wybrales sobie kiepski portal :)

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • kretynofil 12.03.08, 15:38
      To moze mi jeszcze drogi kolega powie ile wynosza srednie zarobki w
      Helsinkach i Monachium? Och, pewnie tego nie mowili na kursie na
      naganiacza?

      Co do tych klitek - tak, owszem, zdarzaja sie - w bardzo malych
      ilosciach (10%). W nowym warszawskim budownictwie takie mieszkania
      to 50-70% mieszkan. Zasadnicza roznica, co?

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • zuzazuzka 12.03.08, 14:49
      ja teraz nie kupi, to nwet jak będzie odkładal co miesiąc jaką kwote
      to i tak za kilka lat nic nie kupi w tej cenie, bo mieszkania
      zdrożeją a oszczędności zje inflacja!
    • kretynofil 12.03.08, 15:01
      A dlaczego mieszkania zdrozeja? Bo zuzazuzka tak mowi? Calkiem
      ciekawe, oswiecisz nas, malych glupich szaraczkow, dlaczego
      mieszkania zdrozeja?

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: A IP: 217.33.252.* 07.03.08, 14:00
      1500 za jednopokojowe to chyba gdzies bardziej w centrum?
      A cena za kupno takiego to juz chyba poza centrum?

      Musisz wiec odpowiednia wplate wlasna, zeby kredyt wyszedl Ci tanszy niz wynajem.
    • stoleczny 07.03.08, 14:31
      zdaje sobie sprawe, ze tu czy tam bedzie drozej lub taniej,
      wynajac mozna w centrum, miec wlasne to nie konieczne
      wyliczylem sobie tak,
      mieszkajac w wynajetym bede musial zaplacic 18 000 zl rocznie, 5 lat
      to jakby niebylo 90 000 zl za dach nad glowa, ktory nigdy nie bedzie
      moj, wyprowadzajac sie nie odzyskam z tego ani grosza, prawda nie
      jestem niczym zwiazany
      po tych samych 5 latach, splace cos niecos z dludu i to juz beda
      moje pieniadze nawet gdybym sprzedal za ta sama sume za ktora
      kupilem, czyli kalkulujac mieszkalem darmo z troche plus, powiedzmy
      okolo 15 -20 tys. zl. ktore moge wlozyc jako wplate na nowa
      pozyczke,
      czy moze takie rozumowanie jest calkiem od rzeczy ?
    • Gość: marc IP: *.centertel.pl 07.03.08, 14:45
      Oczywiście,ze kupić!!
      Ja zrobiłem tak rok temu.Kupiłem dużą kawalerke od
      dewelopera,podzieliłem na 2pokoje:)wykończyłem pięknie i teraz mam
      chętnych na kupno.Moge zarobić na niej ok.30tys.zł na czysto po
      odliczeniu wszystkich kosztów.Kredytu płace 1000zł i mam swoje!
      Mysle,ze jeszzce w tym roku sprzedam i kupie coś wiekszego.
    • Gość: Martika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 20:51
      Kredyt jest z reguły na XX lat. Nie myślę, że przez 20, 30 lat
      chcesz mieszkać w kawalerce. Za kilka lat czeka cię więc operacja
      sprzedaży mieszkania obiążonego hipoteką. Trochę zachodu z tym jest
      ale wszystko dla ludzi. W tej chwili ceny mieszkań stoją, ale nawet
      w takich warunkach się opłaca, a zawsze masz szansę, że skok może
      się powtórzyć np. z powodu wejścia euro i wtedy dodatkowo zarobisz.
      Oczywiście możliwy jest spadek cen, ale moim zdaniem popyt jest
      jeszcze duży, chociaż ludziska kasy nie mają. Moim zdaniem kupować.
    • stoleczny 08.03.08, 08:52
      z waszych wypowiedzi wnioskuje, ze kupno mieszkania jest jednak
      bardzo ryzykowne, "czeka cię więc operacja - obciążonego hipoteką -
      ceny mieszkań stoją - spadek cen - ludziska kasy nie mają" i temu
      podobne ostrzezenia, ktore zniechecaja
      czy ktos z Was ma jakies doswiadczenia z krajow zachodnich, gdzie
      rynek nieruchomosci istnieje od dawien dawna i jak to tam wyglada ?
      czy tamtejsi tez maja podbne obiekcje do wlasnosci ?

    • serendepity 11.03.08, 10:50
      W UK mozesz czekac miesiacami na oferte kupna jak masz pecha lub niezbyt
      atrakcyjne mieszkanie lub chcesz za nie za duzo. A teraz jak zwolnil rynek
      nieruchomosci moze byc gorzej. Obserwowalam konkretne nieruchomosci, ktore
      ogladalam osobiscie i niektore sa ciagle dostepne od lata. Nie mialy jakis wad,
      po prostu nie ma chetnych.

      W Polsce jest inna mentalnosc i ludzie wola miec wlasne mieszkanie niz
      wynajmowac, poza tym wydaje mi sie ze stosunek zarobkow do cen jest jednak
      ciagle troche lepszy w PL.

      W Polsce mam 2 mieszkania, w UK wynajmuje, bo uznalam kupno za niezbyt oplacalna
      operacje. Wyliczylam, ze wyjde lepiej na wynajmie niz splacie kredytu i
      sprzedazy pozniej.
    • kretynofil 11.03.08, 16:12
      > poza tym wydaje mi sie ze stosunek zarobkow do cen jest jednak
      > ciagle troche lepszy w PL.

      Hihi, masz racje - wydaje Ci sie :) Nadal jest tak, ze o ile norma
      europejska (i dotyczy to rowniez miast takich jak Londyn!) jest to,
      ze za srednia pensje mozna kupic 0,8-1.0 sredniej ceny m2
      mieszkania, o tyle w Polsce to wypada 0,2-0,5. Przykro mi...

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • serendepity 11.03.08, 18:14
      Statystyka moze mowic jedno, ale niestety moje osobiste odczucia sa inne i
      dlatego napisalam wydaje mi sie.

      Nie musisz obrazac ludzi za to, ze pisza o swoich wrazeniach. Nie napisalam
      nigdzie, ze tak jest i nie mowilam, ze tak mowia statystki.

      BTW w samym Londynie jest bardzo duzy rozstrzal cen nieruchomosci.
    • Gość: Touch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.08, 18:20
      Pozwolę się wtrącić i zauważyć tylko, że nie sposób nawet o najmniejsze
      wątpliwości, gdzie siła nabywcza średniej choćby pensji jest wyższa, u nas, czy
      na zachodzie. W Polsce stosunek wynagrodzenia do cen, to nadal relacja
      absurdalna i na granicy tragikomedii;)

      Pozdr
    • kretynofil 11.03.08, 19:23
      Nie wiem, gdzie Cie obrazilem, rozbawilo mnie po prostu to, ze spedzenie nawet
      kilku miesiecy poza Polska zmienia tak bardzo punkt widzenia, ale nie smialem
      sie z Ciebie. Sam tak mam :)

      Jedyne co moglo tak zadzialac, to moja sygnaturka - ale ona nie jest skierowana
      do Ciebie :)

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
      perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
      lektury :)
    • mara571 11.03.08, 16:55
      stoleczny napisała:

      > z waszych wypowiedzi wnioskuje, ze kupno mieszkania jest jednak
      > bardzo ryzykowne, "czeka cię więc operacja - obciążonego hipoteką -
      > ceny mieszkań stoją - spadek cen - ludziska kasy nie mają" i temu
      > podobne ostrzezenia, ktore zniechecaja
      > czy ktos z Was ma jakies doswiadczenia z krajow zachodnich, gdzie
      > rynek nieruchomosci istnieje od dawien dawna i jak to tam wyglada ?
      > czy tamtejsi tez maja podbne obiekcje do wlasnosci ?
      >
      > Krotko Niemcy:
      mieszkanie, a wlasciwie dom czynszowy z kilkoma mieszkaniami jest wsego rodzaju
      lokata kapitalu dla bogatych. Teraz trzeba bardzo uwazac na lokalizacje, bo w
      wielu dzielnicach czynsze spadaja, w wielu miastach widac sporo pustostanow.
      Przecietna rodzina nie marzy o kupnie mieszkania, a o domu lub segnencie.
      Najczesciej 5 lat przed kupnem lub budowa zawiera sie tzw Bausparvertrag: to co
      podobnego do dawnych ksiazeczek mieszkaniowych, (co miesiac stala wplata).
      Bausparvertrag gwaratuje uzyskanie kredytu
      w momencie kupna lub budowy domu.
      Z kredytem hipotecznym jest zwiazane najczesciej ubezpieczenie na zycie glowy
      rodziny (do wysokosci hipoteki).
      Co do mieszkan: kupuje sie je na wlasny uzytek w zasadzie tylko w wiekszych
      atrakcyjnych miastach: np. Monachium, Hamburg, Kolonia, Frankfurt.
      Z roku na rok rosnie znaczenie lokalizacji.
      Strzezenie budynkow nie jest jeszcze konieczne.
      Mieszkania w wiezowcach z duza iloscia lokatorow duzo tansze.
      W wiezowcach zanjduje sie przede wszystkim mieszkania socjalne i otoczenie jest
      raczej multi-kulti.
      Wyjatek: dawna wioska olimpijska w Monachium.

    • Gość: karol IP: *.chello.pl 08.03.08, 10:26
      nie ma zadnego zachodu ze sprzedaza mieszkania z hipoteka. wlasnie to zrobilem i
      roznica jest taka, ze czesc pieniedzy idzie na rachunek banku, ktory wydaje
      dokumentu potrzebne do wykreslenia hipoteki. cala operacja sie wydluza o tydzien
      i tyle. no ale jesli to dla kogos jest 'zachodem' to cala sprawa zakupu
      mieszkania musi byc nie do przeszkoczenia ;)

    • Gość: Martika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 12:54
      Ja właśnie radzę kupić, ale mam w tej chwili taką sytuację, że jak
      znajomemu mówiłam co ma załatwić przy kupnie mieszkania na kredyt to
      się za głowę chwycił i zrezygnował. Wszystko jest do
      przeprowadzenia. A każda informacja dla osoby, która ma przez to
      przejść jest cenna. Sama kupiłam dom obciążony hipoteką i przez to
      prawie musiałabym jeszcze raz załatwiać pewne dokumenty od nowa. A
      załatwianie spraw przeciągło się nie o tydzień a o 2 miesiące
      (spłacaliśmy hipotekę, od nowa wszystkie wyciągi z ksiąg itp.). Może
      zrobiliśmy bład, że właściciel chciał spłącić hipotekę przed
      tranzakcją kupna, a nie w trakcie, ale mądry polak po szkodzie, mnie
      nikt tego nie powiedział.
    • stoleczny 09.03.08, 07:13
      no tak, jest trochę załatwiania ale nie robi tego pośrednik ?
    • Gość: karol IP: *.chello.pl 09.03.08, 10:24
      Absolutnie nie, posrednicy inkasuja 2.9% (albo jak sa mniej zachlanni 2.5%)
      wartosci nieruchomosci (plus 22% VAT!) za jej pokazanie i skontaktowanie ze
      sprzedajacym, a pozniej na dopilnowaniu, ze zaplacisz prowizje. Na tym sie ich
      obowiazki de facto koncza.

      Nie ma wiekszych zlodzieji niz posrednicy, nawet banki i notariusze tak nie
      zdzieraja jak oni. Ponadto, posrednicy nie biora na siebie ZADNEJ
      odpowiedzialnosci, w 90% przypadkow sa to ludzie, ktorzy nie maja ani wiedzy ani
      odpowiedniego wyksztalcenia, po prostu sytuacja na rynku pozwalala w latwy
      sposob zarobic kupe kasy malym nakladem pracy i stad tyle agencji jest na rynku.

      Mimo, ze nigdy nie zaplacilem prowizji od sprzedazy agencji nieruchomosci to mam
      o nich jak najgorsze zdanie. Ale mialem z nimi doczynienia, gdy sam szukalem
      mieszkania, to byla parada niekompetencji. Chociaz byl wyjatek, jedna pani z
      agencji Aspekt, ale to tylko wyjatek potwierdzjacy regule...

      W zalatwieniu wszystkich papierkow moze byc pomocny notariusz lub ktos w banku,
      jesli sie bierze kredyt. Ale naprawde, nie robmy z tego jakiegos wielkiego problemu.

      Pozdrawiam
    • Gość: Marika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 10:46
      Zaświadczenie o niezaleganiu z podatkami, zaświadczenie z zus,
      zaświadczenie o posiadaniu konta w banku, pit z poprzedniego roku,
      poświadczenie o wysokości zarobków, operat szacunkowy, jeżeli masz
      umowy o dzieło albo zlecenia to też (i część którą załatwia
      sprzedający, wyciągi z ksiąg wieczystych) nie wspominając o takich
      drobiazgach jak kserówki z dowodu osobistego itp. Od razu zrób sobie
      furę kserówek. Ja miałam jeszcze dużo innych ale to przy domu.
      Zaświadczenia są ważne przez określony czas, więc jak za długo
      załatwiasz sprawy to musisz drugi raz latać. Zaświadczenie nie
      wydają od razu to trwa. Ekspert pomaga ci wypełnić wniosek i
      sprawdzi czy masz wszystkie dokumenty i tyle. Nikt za ciebie nie
      lata po urzędach. Ja miałam wszystkie (tak mi się zdawało) dokumenty
      i zanim podpisałam umowę przedwstępną, poszłam z dokumentami do
      eksperta zapytać się, czy wszystko ok i czy dochód wystarczy. Umowę
      przedwstępną podpisywałam w biurze nieruchomości. Potem się okazało,
      że zła bo nie ma podpisu współwłaściela. Potem chcieli jeszcze
      zaświadczenia z banku, że mam konto (mam inteligo więc musiałam
      załatwiać to pocztą), potem wygasła ważność jednego dokumentu i
      musiałam latać 2 raz, potem właściciel wykreślał hipotekę i
      załatwialiśmy 2 raz wyciąg z ksiąg wieczystych, potem chcieli, żebym
      udowodniła, że mam na koncie 200 tys. (opisane w innym wątku).
      Generalnie jest to nieprzewidywalne. Są banki, które reklamują się,
      że wystarczy oświadczenie itp. tylko nikt nie podaje, że wtedy
      odsetki są astronomiczne. Wszystko załatwisz, tysiące ludzi to
      załatwiło. Ja jestem przyzwyczajona do załatwiania urzędowych spraw,
      prowadzę i firmę, a naprawdę to miałam dość. Może miałam tylko
      pecha, ale lepiej się nastawić, że będzie ciężko i załtwić to
      tydzień.
    • pitahaya1 10.03.08, 15:39
      Wow....fajnie ale mimo wszystko chyba za dużo tego:) Nie twierdzę, że to nie
      wymogi banku.

      Kupowałam zarówno mieszkanie jak i dom. Obydwie nieruchomości kredytowane.

      Umowa o pracę. Może stąd tak niewiele "papierów" do dostarczenia.



      Mieszkanie:
      -zaświadczenie ze spółdzielni
      -wyciąg z KW
      -informację o wymeldowaniu
      -opłacone rachunki (prąd, tv, internet...)-to akurat bardziej nam było potrzebne:)
      -zaświadczenie o dochodach
      -wyciąg z konta z ostatnich trzech miesięcy (wystarczył wydruk)
      -posiadane środki-wydruk j.w.
      -wyciągi z kart kredytowych (ostatni rachunek z saldem)

      Pozostałe dokumenty (dowód, książeczka wojskowa w przypadku męża) pracownik
      banku sam sobie kserował.

      Dom:
      -zaświadczenie o zarobkach
      -wyciągi z kont, kart kredytowych (j.w.)
      -w przypadku umów zakończonych, ksero umów zamknięcia
      -wyciąg z KW (działka)
      Pozostałe dokumenty (m.in. pozwolenie na budowę) przesyłał deweloper.

      W przypadku W-wy wyciągi z KW wydawane są niemal natychmiast (o ile są w wersji
      elektronicznej), w dwóch punktach (do niedawna były dwa-Al.Solidarności,
      Promenada).

      Pozdrawiam.

    • stoleczny 11.03.08, 09:13
      przerażające ale kto tylu i takich dokumentów wymaga ?
    • serendepity 11.03.08, 10:54
      Jak kupujesz od developera to nie potrzeba tyle dokumentow. Zalatawilam prawie
      wszystko korespondencyjnie, stawilam sie tylko na podpisanie umowy kupna i
      poszlam do banku zlozyc papiery (mialam juz wszystko zebrane wczesniej).
    • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.08, 15:31
      I tak masz szczęście.
      Ja znam przypadek kiedy sprzedawca nie spłacił banku, tylko zniknął
      z pieniedzmi(parawdopodobnie wyjechał do GB) i szukaj wiatru w polu.
      Nabywca pomimo zapłacenia pełnej sumy nadal musi spłacać cały kredyt
      obciążający hipoteke.
    • Gość: czapski IP: *.cable.smsnet.pl 11.03.08, 15:29
      1 Nie wydaje mi się żeby Twoje wyliczenia były dokładne - w moim mieście
      (Szczecin) rata miesieczna mieszkania za 220 000 wynosi ok. 1400 zl, a za
      wynajem takiego mieszkania placi sie ok. 800zl. ( czynszy i oplaty nie wliczone
      w zadna z sum)

      2 Wszystko zalezy od tego jak prognozujesz uksztaltowanie cen mieszkan w
      przyszlosci. Jezeli ktos uwaza, ze bedzie dalej roslo, to zdecydowanie lepiej
      kredyt. W mojej opinii czeka nas stabilizacja cen, a w perspektywie 5-10 lat (co
      jest perspektywa przy kredycie 20-30 letnim istotna) tąpnięcie cen do poziomu
      nrdowskiego (wieksza emigracja niz imigracja, wchodzenie w dorosle zycie
      pokolenia nizu demograficznego przy wchodzeniu w wiek starczy wyzu powojennego,
      rosnace drastycznie ilosc budowanych mieszkan i domow w ostatnim czasie). To
      oczywiscie tylko hipoteza, ktorej nie traktuje jako kanon zdrowego rozsadku,
      wiec prosze wlascicieli 2 mieszkan o nieobrazanie mnie ;)
    • Gość: kupiec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.08, 15:29
      > Warszawa
      > zakladamy, ze wynajme mieszkanie jednopokojowe z kuchnia za okolo
      > 1500 zl
      > zakladamy, ze mozna kupic podobne mieszkanie za okolo 250-260 tys.zl
      > [...]

      A pewien jesteś, że to założenie jest poprawne? Z mojego rozeznania wynika, że kawalerki z czynszem 1500 nie kupisz tak tanio.
    • Gość: mieszkaniec IP: *.oracle.co.uk 11.03.08, 16:17
      Ile masz lat? Kiedy sie usamodzielniles?
      Kupowanie mieszkania bez ustabilizowanej sytuacji zawodowej jest szalenstwem,
      niezaleznie od prognoz rynku i (nie) poprawnosci wyliczen. Kredyt 30 letni na
      kawalerke jest prawie murowana glupota, szczegolnie ze za 250tys to raczej
      wielka plyta..
    • frania45 11.03.08, 20:05
      Kredyt 30 letni na
      kawalerke jest prawie murowana glupota, szczegolnie ze za 250tys to
      raczej
      wielka plyta..

      a te nowe to jak są budowane, nie z płyty ?
      standard napewno wyższy ale to też płyta, jeśli wiesz jak się dziś
      buduje !!!
    • Gość: amarula IP: 91.105.221.* 11.03.08, 17:09
      wlasnie rozstrzygam podobny dylemat. jedyna roznica to miejsce zamieszkania -
      glasgow. tutejszy system posluguje sie pojeciem property lader czyli dochodzenie
      do wymarzonej nieruchomosci metoda malych kroczkow. i to wlasnie chcemy zrobic -
      zaczac od kawalerki czy czegos rownie dostepnego cenowo, po kilku latach (jak
      tylko minie okres fixed rate) sprzedac a pieniadze w ten sposob zarobione
      spozytkowac na depozyt kolejnego kredytu. tak funkcjonuja rynki nieruchomosci w
      wiekszosci cywilizowanych krajow, dlaczego w Polsce mialoby byc inaczej? jesli
      chodzi o sprzedaz mieszkania - tutaj po prostu sprzedasjesz jak kazde inne a
      pieniadze odpowiednio proporcjonalnie trafiaja do ciebie i do banku. mysle iz
      ejest to najlepsze rozwiazanie, zaluje ze nie zrobilam tego w czasie studiow
      badz tu nieco wczesniej zanim ceny poszly do gory ;) ale juz niebawem, niebawem.. ;)
      powodzenia! :)
    • stoleczny 11.03.08, 19:46
      tak, o tym wiem, moi znajomi mieszkaja w Skandynawii i tam jest
      podobny sposob rozumowania, powoli do celu
      nikt, kto zaczyna od malego mieszkania nie mieszka w nim cale zycie
      ale gdzies trzeba zaczac,
      mlodzi wiec kupuja najpierw cos co sa w stanie placic, po pewnym
      czasie sprzedaja kupujac cos wiekszego i tak do celu
      tam tez sa rozne okresy koniunkturalne, rynek bardziej zaspokojony
      niz bedzie w Polsce w jakims dajacym sie przewidziec okresie, a
      jednak jest to najpopularniejsza metoda mieszkania, mieszkanie w
      czynszowce lub wynajetym to strata czasu i pieniedzy, tak twierdza

      znajomy napisal mi: wynajmujac mieszkanie np. za 800 zl zaplacisz
      przez 20 lat 192 000 zl ale napewno wiecej bo w miedzy czasie czynsz
      sporo wzrosnie, czyli najpewniej okolo 300 000 zl, ktos sie bedzie
      sieszyl, ze miales dach nad glowa
      za te pieniadze dzis kupisz mieszkanie, ktore po 20 latach bedzie
      napewno wiecej warte niz dzis, biorac chocby tylko pod uwage
      inflacje, czyli wyjdzie ci na to, ze sprzedajac mieszkales napewno
      darmo ale napewno tez z zarobkiem i co wazne, masz gotowke 300 000
      zl plus, ktorej bys nigdy nie odlozyl ale nikt ci nie karze mieszkac
      caly czas w tym mieszkaniu, mozesz je zmienic o wiele wczesniej
      kiedy bedzie nadchodzila dobra koniunktura,
      niby to takie logiczne ale czytajac wasze wypowiedzi, ciagle mam
      obiekcje i obawy
    • Gość: Gość IP: *.toya.net.pl 11.03.08, 21:21
      No to trochę sceptycyzmu - jesteś pewien że za parę lat to
      mieszkanie będzie warte? A nie mamy teraz czasem górki cenowej i
      zbliżającego się wielkimi krokami spowolnienia gospodarczego?
    • Gość: Gość IP: *.toya.net.pl 11.03.08, 21:22
      miało być: "sporo więcej warte" :)
    • Gość: Invo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.08, 22:04
      Chłopie, kupić. Jesteś na swoim. Inni mogą Ci nagwizdać. Nie boisz się, że
      będziesz musiał się wprowadzić z mieszkania w ciągu miesiąca, że przyjdzie Cię
      skontrolować, możesz sobie nawet pomalować ściany na świński róż i nikt nic nie
      będzie do tego miał (oprócz może żony ;). Tylko, jeśli trzeba wziąść do tego
      kredyt, to idź najpierw do doradcy, np expandera. Można sporo kasy zaoszczędzić.
      Na np urządzenie kuchni :D
    • kretynofil 12.03.08, 06:39
      Znajdz mieszkanie, ktore chcialbys kupic, i sprawdz ile bedzie kosztowal wynajem
      takiego. Wtedy idz do naganiaczy (wedle uznania: Open Finance, Expander, etc.) i
      popros ich o symulacje wysokosci rat, wraz z informacja jaka czesc raty
      miesiecznej to rata odsetkowa a jaka kapitalowa. Sprawdz jaka czesc kredytu
      bedzie splacona po 3, 5, 10 latach. Wtedy wroc na forum i przepros, ze sluchasz
      sie glupich kolegow :)

      Pozdrawiam!

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
      perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
      lektury :)
    • kretynofil 12.03.08, 07:56
      Nudzilo mi sie przy sniadaniu, to sobie policzylem na stronie OpenFinance.pl,
      jak Twoja "inwestycja sie oplaca". Jako przyklad wzialem mieszkanie, ktore
      wynajmowalem w Warszawie. 38m2, nowy blok, ochrona i inne pierdoly. Wynajem:
      1100 PLN (zawiera oplaty stale i zaliczki na media).

      Zalozmy teraz, ze mieszkanie jest warte 300.000 PLN (pierwsze optymistyczne
      zalozenie!), czyli okolo 7000/m2. Zakladam, ze kupujesz je na 3/5/10 lat, po
      ktorych je sprzedasz (kolejne optymistyczne zalozenie - ze cena nie spadnie).
      Oprocentowanie kredytu 4,50% razem z marza (kolejne bardzo optymistyczne
      zalozenie, nikt tak teraz nie daje), raty rowne (w tym wypadku 1500 PLN), nie ma
      oplat notarialnych, posrednictwa, meble spadly z nieba itd.

      3 lata:
      - koszt wynajmu to 13200 rocznie, wiec 39600 po trzech latach,
      - koszt kredytu to 18000 rocznie, wiec 54000 po trzech latach, do tego czynsz
      300 PLN/mc i amortyzacja, remonty - 200 PLN/mc (w sumie 18000 po trzech latach).

      No dobra, ale przeciez mieszkanie jest Twoje, splaciles czesc kredytu, wiec cos
      zarobiles. Popatrzmy: rata kapitalowa w tym okresie, srednia, to 420 PLN
      (przedzial od 389-444), a wiec, przez te trzy lata splaciles w sumie 15200 PLN.
      Tak wiec, wszystkie Twoje koszty przez ten okres to 72000 PLN, ale jesli
      sprzedasz mieszkanie, to odzyskasz 15200 PLN (splacony kapital). W bloto poszlo
      54800 PLN, czyli o 15200 wiecej niz w wypadku wynajmu.

      5 lat:
      - wynajem to 66000 PLN,
      - koszt kredytu to 90000 PLN + 30000 PLN czynsz i remonty.

      W tym czasie srednia rata kapitalowa wyniosla 440 PLN (poczatek 389, koniec 486
      PLN). Splaciles wiec 26400 PLN z kwoty kredytu. Przy sprzedazy wychodzi wiec
      tak, ze jestes w plecy 120000 (kredyt i oplaty) - 26400 (splacony kapital) =
      93600 PLN. Wynajem kosztowal Cie 66000 PLN, czyli o 27600 PLN mniej.

      10 lat (dlugo, jak na mieszkanie w kawalerce, co?):
      - wynajem 132000 PLN,
      - kredyt 180000 PLN + oplaty stale 60000.

      Zgromadzony kapital: srednia rata kapitalowa to 500 PLN (389, 606), a wiec 60000
      PLN. Tak, to nie jest blad, biorac kredyt na takich warunkach (nikt tak dobrych
      teraz nie daje!) przez 10 lat splacisz zaledwie 1/5 wartosci mieszkania!
      Wychodzi wiec tak, ze przy zakupie wydales 180000+60000-60000 = 180000. Przy
      wynajmie 132000 PLN, o 48000 PLN mniej.

      Zeby Ci sie ten interes oplacal, musialbys mieszkac w tym mieszkaniu
      przynajmniej 23-24 lata. Fajnie?

      Najlepsze teraz: jesli mieszkanie wynajmujesz, a roznice w cenie raty/wynajmu
      inwestujesz nawet bardzo bezpiecznie, to dysproporcja jest ogromna i nawet po 30
      latach (i splaceniu kredytu) jestes do tylu :)

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
      perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
      lektury :)
    • Gość: haha IP: *.chello.pl 12.03.08, 09:12
      A kto wydaje MIESIECZNIE 200zl na remont mieszkania, czlowieku! Nie kazdy jestem Adamem Slodowym! Jak juz jestes taki kretynofil to patrz podwojnie co piszesz, zeby ciebie ktos nie wzial za kretyna (sorry :). Pozatym w tych twoich wynurzeniach mijasz sie z prawda kilka razy:

      * kredyt 4.5% jest bardzo latwy to uzyskania, ja mam 3.7% w CHF - prosze schowaj dla siebie te teksty o tym jaki to niebezpieczny kredyt. Splacam takie kredyty od 7 lat i nie moge narzekac.

      * ceny mebli :) zakladasz, ze w wynajmowanym mieszkaniu wszystkie meble juz masz? np. takie dla Twojej 7 letniej corki, albo 15 letniego syna? baaardzo optymistyczne zalozenie.

      * nie kazdy ma ochote sie bujac z wynajmowanym mieszkaniem np. przez te twoje wyliczone 5 lat zeby zyskac marne 27600. Gdyby tak bylo ludzie nie kupowali by nic drozszego, bo po co miec duzy dom, skoro na 40 metrach mozna juz pomieszkiwac? po co jezdzic mercedesem skoro rower tez wystarczy itd. Nie kazdy sie urodzil sknera, zeby tak oszczedzac.

      Chociaz policzmy to inaczej:

      kredyt 300 tys na 3.7%, raty rowne, scenariusz 10 letni:

      wynajem:

      1200*10*12=144 tys

      zakup:

      czynsz=350zl
      rata=1400zl
      (kapital_sredni,odsetki) = (558zl, 842zl)

      10*12*350 + 10*12*1400 = 210tys

      po odliczeniu splaconego kapitalu:

      210 - 10*12*558 = 143 tys

      A teraz majac to w pamieci wyobraz sobie 4 osoba rodzine (i siebie jako jej 'glowe'), dwoje malych dzieci, ktore musza miec pokoj (chocby wspolny), z misiami na scianach, w coraz to innych kolorach etc. zapewnij im teraz, ze wynajmujacy np. po roku nie zmieni zdania i nie bedzie chcial wypowiedziec umowy. I bujaj sie z cala rodzina i dobytkiem po miescie w poszukiwaniu nowego lokalu. Bardzo odpowiedzialnie jak na doroslego czlowieka...juz widze moja zone jak z usmiechem na twarzy przeglada oferty wynajmu mowiac "Kochanie, to oszczedzanie na mieszkaniu przez wynajem, to byl cudowny pomysl".

      Jak jestes singlem to moze i sobie mozesz tak pomieszkiwac (bo mieszkaniem bym tego nie nazwal) ale nie wmawiaj wszystkim, ze to jest recepta na zycie!

    • kretynofil 12.03.08, 09:40
      ...bo durni nieslychanie...

      > A kto wydaje MIESIECZNIE 200zl na remont mieszkania, czlowieku!
      > Nie kazdy jestem Adamem Slodowym!

      Nikt, baranie. Nikt nie wydaje 200 PLN miesiecznie na remonty.
      Wszyscy wydaja po kilka tysiecy raz na kilka lat. Zrozumial?

      > * kredyt 4.5% jest bardzo latwy to uzyskania, ja mam 3.7% w CHF -
      prosze schowaj dla siebie te teksty o tym jaki to niebezpieczny
      kredyt. Splacam takie kredyty od 7 lat i nie moge narzekac.

      Dzisiaj go brales? Nie? No widzisz, problem jest taki ze LIBOR
      wzrosl jakis czas temu (co podnioslo tez Twoja rate, wiec pewnie
      wiesz), banki tez zwiekszaja marze i ubezpieczenie niskiego wkladu
      wlasnego. Kredyt w CHF tez trudniej dzis uzyskac (przekomiczna
      Rekomendacja "S", z ktorej wynika ze kogos nie stac na rate 1500 PLN
      przy kredycie w CHF, ale stac go na rate 2000 PLN przy kredycie PLN).

      > * ceny mebli :) zakladasz, ze w wynajmowanym mieszkaniu wszystkie
      meble juz masz? np. takie dla Twojej 7 letniej corki, albo 15
      letniego syna? baaardzo optymistyczne zalozenie.

      Nie. Dlatego wlasnie nie uwzglednilem ich w zadnym z wyliczen -
      zalozylem, ze tak jak kupujesz mieszkanie bez mebli, tak musisz
      czesc mebli dokupic do mieszkania wynajetego - roznica to AGD; ono z
      reguly jest w wynajetym mieszkaniu. Tak trudno to zrozumiec?!

      > * nie kazdy ma ochote sie bujac z wynajmowanym mieszkaniem np.
      przez te twoje wyliczone 5 lat zeby zyskac marne 27600.

      Ale przeciez o to chodzilo autorowi watku! Pytal czy w krotkiej
      perspektywie czasowej (bo o innej nie mozna myslec kupujac
      kawalerke) oplaca sie bardziej wynajac czy kupic. Odpowiedzialem mu
      na to pytanie - pokazujac, ze te pieniadze ktore "odklada" splacajac
      mieszkanie sa mniejsze lub porownywalne z tymi ktore zyskuje nie
      kupujac. To tez dla Ciebie za trudne, tak?

      > A teraz majac to w pamieci wyobraz sobie 4 osoba rodzine (i siebie
      jako jej 'glowe'), dwoje malych dzieci, ktore musza miec pokoj
      (chocby wspolny), z misiami na scianach, w coraz to innych kolorach
      etc. zapewnij im teraz, ze wynajmujacy np. po roku nie zmieni zdania
      i nie bedzie chcial wypowiedziec umowy.

      Co Ty bredzisz? Mieszkanie za 1400 PLN miesiecznie kredytu dla
      czteroosobowej rodziny w Warszawie?! Wlasnie w tym rzecz, ze ten
      gosc nie ma jeszcze rodziny (przynajmniej tak wynika z jego postow,
      bo dzieciaty nie kupi kawalerki) - i interesuje go, czy dla kilku
      lat mieszkania oplaca sie kupowac. Ja na to pytanie odpowiedzialem,
      a Ty cos tu pokrzykujesz nie na temat i bez sensu.

      Druga sprawa to Twoje wyliczenia - stosunek kapital/odsetki jaki
      podales, zeby sie zgadzalo, osiaga sie po okolo 13 latach splacania
      kredytu. A my caly czas mowimy o pierwszych kilku latach.

      Trzecia sprawa to wypowiedzenie umowy najmu - zgadzam sie, to sie
      zdarza, i mi tez sie raz zdarzylo, bo wlasciciel sprzedawal
      mieszkanie. Moge Cie jednak zapewnic, ze jesli szukasz odpowiedniego
      landlorda, to znajdziesz - i taki Cie nie wyrzuci po kilku
      miesiacach. Trzeba tylko sie przylozyc do szukania!

      > I bujaj sie z cala rodzina i dobytkiem po miescie w poszukiwaniu
      nowego lokalu. Bardzo odpowiedzialnie jak na doroslego czlowieka...

      Wiesz, akurat moja rodzina (brak dzieci, owszem) narazie bardzo
      docenia to, ze potrafie sie bezbolesnie przeprowadzic w
      ciekawsze/ladniejsze miejsce, gdzie wiecej zarabiam, albo czujemy
      sie lepiej.

      > Jak jestes singlem to moze i sobie mozesz tak pomieszkiwac (bo
      mieszkaniem bym tego nie nazwal) ale nie wmawiaj wszystkim, ze to
      jest recepta na zycie!

      Oczywiscie. Zgodnie z tym co piszesz, 70% spoleczenstw starej UE to
      single, ktorzy cale zycie "pomieszkuja" bez rodziny. Gratuluje
      trzezwosci oceny.

      ---------

      Ja sie nie dziwie, ze w Polsce jest tak biednie, skoro ludzie sa tak
      glupi... Liczyc do pieciu nie potrafia, oprocentowania kredytu nie
      potrafia obliczyc, sprawdzic prostych wyliczen, etc. Rece opadaja po
      prostu...

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: haha IP: *.chello.pl 12.03.08, 09:59
      > > A kto wydaje MIESIECZNIE 200zl na remont mieszkania, czlowieku!
      > > Nie kazdy jestem Adamem Slodowym!
      >
      > Nikt, baranie. Nikt nie wydaje 200 PLN miesiecznie na remonty.
      > Wszyscy wydaja po kilka tysiecy raz na kilka lat. Zrozumial?

      Sluchaj idioto, nie mam zamiaru sie z toba licytowac na obelgi, jak nie
      potrafisz normalnie dyskutowac to spadaj.

      > Ja sie nie dziwie, ze w Polsce jest tak biednie, skoro ludzie sa tak
      > glupi... Liczyc do pieciu nie potrafia, oprocentowania kredytu nie
      > potrafia obliczyc, sprawdzic prostych wyliczen, etc. Rece opadaja po
      > prostu...

      Wykaz mi, ze wyliczenia sa bledne, szczegolnie, ze uzywalem tego samego
      kalkulatora na OpenFinance. Jak nie wykazesz bledu w obliczeniach to po prostu
      bedziesz lgarzem.

      Dla ulatwienia panie matematyku podpowiem ci, ze wzialem dokladnie okres 10
      letni do obliczenia sredniej kwoty kapitalu i odsetek z kredytu 30 letniego,
      reszte parametrow juz znasz, bo je podalem.

      CZEKAM.

    • kretynofil 12.03.08, 10:16
      Dlaczego odnosisz sie tylko do tego jednego punktu? Rozumiem, ze z
      innymi sie zgadzasz, tak? A moze po prostu trzeba wybrac jeden, i
      trzymac sie go kurczowo?

      Piszesz o oprocentowaniu 3,7% - a ja Ci odpowiadam: nikt DZISIAJ nie
      da Ci takiego kredytu przy niskim wkladzie wlasnym. trzy lata temu
      jeszcze dawali, ale to se ne wrati. Ja bralem 2 lata temu i
      oprocentowanie mam okolo 4,05% (na poczatku bylo 3,50%) - i od tego
      czasu znowu wzroslo...

      Jesli chcesz, to mozemy zrobic takie zalozenia:
      - LIBOR spadnie do 2%,
      - marza banku spadnie to 0,1%,
      - frank spadnie do 1,50 PLN juz po wzieciu kredytu i nigdy nie
      wzrosnie.
      I co? No rzeczywiscie, w ten sposob mozna udowodnic wszystko :)
      Chyba nie bierzesz pod uwage tego, ze i LIBOR wzrosnie, marze
      (ubezpieczajace bank) tez rosna, a i CHF sie umocni w dluzszej
      perspektywie.

      To sobie wyjasnilismy, to moze poprosze o odpowiedz na inne moje
      argumenty? Moze udowodnisz to, ze remonty nic nie kosztuja,
      mieszkania kupuje sie umeblowane od razu na 20 lat, a czteroosobowa
      rodzina moze kupic mieszkanie w Warszawie za 1400 PLN z niskim
      wkladem wlasnym na 3,70% rocznie?

      Co do inwektywow, to jak sie nauczysz liczyc na palcach, to policz
      je w swoich wypowiedziach (pomoge Ci: 1 - "zeby ciebie ktos nie
      wzial za kretyna", 2 - "z kretynem nie warto", 3 - "idioto") i w
      moich (1 - "baranie"). Licytacje na razie wygrywasz :))))

      TEZ CZEKAM :)

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: zed IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 10:46
      jedyne do czego mozna sie przyczepic to to, ze nie uwzgledniles podwyzki ceny
      wynajmu mieszkania. malo prawdopodobne, ze przez 3-5-10 lat ciagle bedzie placic
      1100 zl...
    • kretynofil 12.03.08, 10:50
      Owszem, cena wynajmu rosnie (to tez zalezy od umowy, ale niech
      bedzie) - tak jak czynsz i fundusz remontowy (chodzi o remonty
      budynku, nie remonty mieszkania). Dlatego obie te wielkosci
      pominalem, bo w przyblizeniu podwyzka bedzie podobna.

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: zed IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 10:59
      ok, niech tak bedzie
      ogolnie zgadzam sie z Toba, kawalerki bym nie kupowal, nie ma bata...
      ja kupilem 1.5 roku temu 3 (4-takidziwny uklad:)) pokojowe mieszkanie niedaleko
      Zakrzowka w Krakowie, czyli okolica swietna itp...dalem za nie 375(kredyt w CHF,
      30 lat, rata ok 1700 - czyli wzrosla przez kilka miesiecy z 1600)
      za wynajem placilem z wszystkimi kosztami ok 1400, teraz place kredyt + oplaty
      ok 2000-2100.
      czyli srednio 700 w plecy
      mieszkanie podrozalo o jakies 40-50k wiec teoretycznie moznaby je sprzedac, ale
      podoba i sie i chce tam pomieszkac troche:) a przynajmniej potrzymac je jeszcze
      bo wywialo mnie do Brukseli...teraz bede je wynajmowal - da sie je wynajac za
      kwote kredytu + oplaty (podobno, nie znam sie tak twierdzi znajomy posrednik,
      zobaczymy co z tego wyjdzie), za 2000 z wszystkimi oplatami sam znalazlem
      chetnego...
      czyli kupic tak, ale nie kawalerke i nie powyzej 400k, czy takie cos da sie w
      Warszawie - nie wiem, wiec byc moze wynajem bedzie najlepsza opcja...
    • kretynofil 12.03.08, 11:04
      Tez tu teraz mieszkam :)

      > czyli kupic tak, ale nie kawalerke i nie powyzej 400k, czy takie
      cos da sie w Warszawie - nie wiem, wiec byc moze wynajem bedzie
      najlepsza opcja...

      Widzisz, powyzsze zdanie jest wewnetrznie sprzeczne - nie da sie
      kupic czegos istotnie wiekszego od kawalerki za 400000 PLN w
      Warszawie (mysle o koszcie calkowitym - u dewelopera moze sie da
      taniej, ale dochodzi koszt wykonczenia, ktore wlasnie robie - i to
      jest upiornie drogie)...

      Smacznej brukselki w Brukselce :)

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: zed IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:08
      wole gofry niedaleko Manneken Pis czy jak to sie pisze, sprzedaje je Polka i sa
      przepyszne:D
      frytki tez maja niezle
      jaka szkoda ze narzucilem sobie bezgofrowa, bezczekoladowa i bezfrytkowa diete;/

      a co do mieszkania - to wg mnie nie oplaca sie kupwoac nic drozszego, wiec
      zostaje wynajem a roznice inwestowac z rozumem i za 10 lat bedzie juz odlozone
      na porzadny wklad wlasny...
    • kretynofil 12.03.08, 11:16
      Stoleczny twierdzi ze w Polsce wzrosna ceny wynajmu do
      poziomow "europejskich" (mysli chyba o Oslo :]). Pochwalisz sie?

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: zed IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:19
      rue franklin, 5 minut os Schumana, kawalerka mala, ale dla jednej osoby w sam
      raz, z balkonem, ogolnie okolica super - 500 euro + 18 internet, obecnie szukam
      czegos wiekszego ale tez w fajnej okolicy:)
    • kretynofil 12.03.08, 11:20
      Jak widzisz, pola do wzrostow cen wynajmu w Polsce juz nie ma...

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: zed IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:26
      a ile Ty placisz?
      ja wiem, ze tu ludzie placa do 500 do 1500, 2 pokojowe srednio za 800...
      nie wiem tez jakie w Brukseli sa zarobki (ja pracuja dl aKomisji jako
      freeancer-mam dzialalnosc w Polsce), ale wiem, ze na umowe proponowali mi 3 k
      brutto (a za taka kase nie oplaca sie ruszac z Polski wg mnie)
    • kretynofil 12.03.08, 11:30
      ...szukalem troche "na hurra", wiec przeplacilem.

      Tez pracuje jako freelancer, ale nie dla KE, tylko... gdzie
      indziej :) Nie moge napisac gdzie, bo tu jest taka jedna, ktora
      ciagle sie do mnie przyczepia i jeszcze doniesie pracodawcy, jak to
      ja sie w pracy obijam :)))

      Umowa o prace to rzeczywiscie slaby interes, ale i tak mozna dostac
      wiecej niz 3k brutto.

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: zed IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:34
      wiesz co jak ja widze jak ludzie tu pracuja to sie czasem chwytam za glowe...9
      przyjscie, 9.30 przerwa 30min na kawke w kafeterii,obiad nierzadko 1 h, czasem
      2, po obiedzie kafeteria. ok 16 kolejne wyjscie do kafeterii:)o 17 do domu
      ja mam 2 kompy do pracy i akurat na jednym caly czas odpalam skrypty
      automatyzujace moja prace, wiec moge siedziec na 2 na necie:) ale w sumie
      kontroli nie ma zadnej, jakby ktos chcial moglbycaly dzien nic nie robic...i tak
      unia wydaje pieniadze:D
    • kretynofil 12.03.08, 11:46
      ...u nas ciagle placz pracodawcow na "wysokie koszty pracy" i "niska
      wydajnosc" - moja odpowiedz jest prosta: jak im tak zle, to niech
      zabieraja swoje byznesy do UK, Niemczech, Francji, Beneluxu :)
      Wroca, sukinsyny, z podkulonymi ogonami :))))

      Tez Ci sprzedam dobry adres: dokladnie na rogu Borgwal i Anspachlaan
      jest rewelacyjna wloska knajpka. Pyszne zarcie (canneloni z ricotta
      i szpinakiem!), niesamowita atmosfera, zawsze wolne stoliki, jak
      kucharz za duzo wypije to zaczyna spiewac, obsluga bardzo mila
      (takie dziadki po 60tce), ogolnie - rewelacyjne miejsce :) Polecam!

      Na tylach, dalej ulica Borgwal, jest bar o nazwie "Cafe Central" - w
      niedziele wieczorem puszczaja stare nieme filmy. Tez super!

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: zed IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:53
      dzieki, wybiore sie tam bo wloska kuchnie uwielbiam - u mnie na ulicy jest La
      Brace (chyba) polecana w pzrewodnikach wloska knajpa
      musze przyznac, ze warto sie tam wybrac, klimatu moze swietnego niema, ale
      jedzenie pyszne
      to moze masz jeszcze namiar na chinszczyzne?:D ja znam jedna, ale niestety jest
      ok 20 km od brukseli - Peking Wok - 15 euro placisz i korzystasz do woli:) wybor
      ogromny, spokojnie z 2 h mozna posiedziec i sie delektowac wszystkim po kolei;)
    • kretynofil 12.03.08, 11:59
      ...obok Rogiera (wiec masz dobry dojazd z pracy), na rogu Georges
      Mattheusstraat i Vooruitgangstraat - "all you can eat" za 10,80 EUR -
      jedzenie dobre, ale oczywiscie najlepsza jest kaczka.

      Obok (dalej Vooruit... w strone Noordstation) jest Pommodoro - tez
      lunchowa knajpa (11:30 - 15:00), wloska. Polecam Trio di Pasta (trzy
      rodzaje pasty: canneloni, lasagna i cos jeszcze).

      Pozdrawiam!

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: zed IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 12:07
      ja akurat pracuje w Evere, wiec z tym dojazdem to tak raczej kiepsko:) ale
      zapisze sobie, moze kiedys bede w okolicy
    • pogromca_kretynow 17.03.08, 08:17
      Brukseli :-)
      Kupiles mape, czy sciagnmales informacje z internetu baranku bozy?
    • Gość: zed IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:31
      ok juz widzialem w poscie nizej ile placisz...
      no to ja takiego drogiego az nie szuakm:D, chcialbym placic max 800:)
      tyle, ze ja to przeliczam po swojemu - zarabiam tyle euro co zlotowek w Polsce
      (nawet ciut wiecej) wiec dla mnie 800e = 800 PLN...osczzedzam sobie duzo stresu
      w ten sposob:)
    • kretynofil 12.03.08, 11:19
      Mieszkam obok Manneken Pis - chetnie sprobuje :)

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: zed IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:24
      nie jadles??:D
      jak idziesz od Grande Plaz (kurde serio nie u miem pisac ich nazw), mijasz po
      prawej hotel (wyciety kwadrat - ja go tak nazywam, latwo poznac o czym mowie),
      idziesz kawalek dalej i po lewej prawie na koncu uliczki jest to miejsce z
      goframi (spzredaja tam czesto dwie Polki)
      nie jestem pewien ale chyba zaraz za jest skrzyzowanie ze swiatlami (ale moge
      sie mylic)
      a najlepszy jest z bita smietana i nutella:D
    • Gość: haha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 11:02
      Argumenty sie nie skonczyly, ale jak tu dyskutowac z kims kto cie obraza, nazywa
      klamca, itd.? Dyskusja wymaga odrobiny kultury, nawet w internecie.

      Dla mnie temat zakonczony, dyskutuj sobie z innymi, na swoim poziomie.
    • kretynofil 12.03.08, 11:06
      ...i uznales ze to nie ten poziom. Istotnie, z krzykaczami, ktorzy
      nie potrafia sie skupic na temacie watku, nie mam ochoty dyskutowac.

      Pozdrawiam :)

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: kobietaWawa IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.08, 22:20
      Witaj!
      Kup, ale z głową! Może wziąć więcej, aby to były jednak 2 pokoje? Mój przypadek.
      Kończę spłacać kawalerkę 34 m kw. Kredyt wzięłam na drakońskich warunkach: 25,5
      proc. - dawna Alicja..PKO BP;). W 2003 roku zmieniłam go. Nieważne. Powiem tak:
      z perspektywy 11 lat jego spłacania, żałuję, że tak bałam się tego kredytu i nie
      wzięłam więcej i nie kupiłam większego. Co się spradziło? Lokalizcja i to, że
      był to nowy budynek, cegła, kameralne ciche i spokojne osiedle pod Piasecznem.
      Wszyscy moi sąsiedzi sprzedają tu bez trudu i ja planuję sprzedaż pod koniec
      roku, a ceny wynoszą powyżej 320 tys. zł. Wcześniej wynajmowałam przez kilka lat
      i krew mnie zalewała kiedy właściciel co kwartał podnisił czynsz, a nawet
      obrazka nie mogłam powiesić na ścianie:(. Wkurzyłam się i szybko załatwiłąm
      kredyt, chociaż paraliżował mnie strach. Ale życie pokazuje, że do odważnych
      swiat należy. Znajdź ładne mieszkanie, bierz kredyt. Jeśli już małe, to niech
      będzie ładny blok, ciekawa okolica, abyś mógł je potem bez problemów sprzedać. A
      co do kredytu, wszystko dla ludzi, skorzystaj z bezpłatnej pomocy doradcy
      finansowego, biorą sporo formalności na siebie i na pewno wszystko Ci wytłumaczą
      i poprowadzą przez całą procedurę.
    • Gość: lady makbet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.08, 23:20
      "bezpłatny doradca...".........takie rzeczy to tylko w erze:))) Nie polecem żadnych doradców, którzy zarabiają na udzielanych kredytach oszukjąc niezorientowanych, że jest to "za darmo"........ przecież oni nie pracują pro publico bono, placa im banki, żeby wciskali ich ofertę kredytową powiązaną z planem oszczędzania i lokowania w funduszach. kredyt to decyzja obarczona konsekwencjami, dleatego plecam sprawdzenie ofert banków samemu, zeby nie powiedzieć sobie potem "mądry Polak po szkodzie:))", a kredyt zazwyczaj można przenieśc dopiero po roku, a spred i tak zapłacić trzeba. dlatego lepiej przyłożyć się na początku. btw oczywiscie kupić:)))
    • Gość: kobieta Wawa IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.08, 23:35
      hmm... może faktycznie powinnam zrobić sprostowanie, bo ja korzystałam niedawno
      z usług znajomego, któremu ufaliśmy i który się sprawdził; rownolegle szukalismy
      na wlasna reke, ale w zasadzie zgodzlismy sie, ze znalazl dla nas najlepsza
      opcje i co najwazniejsze wynegocjowal nam obnizenie prowizji. Slowem, co robic?
      Owszem korzystac z uslug doradcy, ale na pewno nie kogos przypadkowego - raczej
      polecanego przez znajomych.
    • kimmie_baby 11.03.08, 23:22
      jesli podoba Ci sie w okolicy pod wzgledem okolicy i sasiedztwa to
      mozesz zaryzykowac zwiazanie sie ale jak nie masz przyzwoitych
      sasiadow, itp. itd. to dla samych korzysci finansowych to na glowna
      siedzibe zamieszkania nie warto na krotka mete
    • switonemsi 12.03.08, 08:13
      Najlepiej kupić domek. Blok to smutny wynalazek PRL-u i kupować tam mieszkanie
      (tj. klatkę), to wyjątkowo smutna sprawa. 200 000 za betonową klatkę?!

      Lepiej domek, domek... na wsi albo w mieście - rzecz gustu.

      --
      Działki Szczecin
    • Gość: kobietaWawa IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.08, 08:41
      ..świetnie doradzasz... tylko gdzie go kupisz pod wawą?! Domek do 300 tys. zł?! Już nawet o działkę ciężko! Działki: Żabieniec - ponad 400 tys. zł, Bobrowiec powyżej 400/ 500 tys. zł, Mysiadło powyżej 800 tys. zł, Nowa Wola Wola powyżej 400 tys. zł za 1000 m kw.; Ustanów (ok. 30 km od wawy) - 280 tys. zł. No chyba, że 100 km od wawy;) znajdzie się taki domek za 300 tys. zł;).
    • stoleczny 12.03.08, 11:06
      do kretynofila,
      pieknie to wyliczyles ale dlaczego zakladasz, ze czynsz a zatem i
      wynajem w przeciagu 3,5,10 lat nie beda rosly i to znacznie ?
      porownujac czynsze w Polsce z czynszami np. w Skandynawi sa one
      smiesznie niskie !!!
      wyobrazasz sobie, ze jest juz wielu, ktorzy zarabiaja polowe tego co
      np. Skandynawowie a za czynsz czy wynajem placa tylko 1/5 tego co
      oni ?
      ceny mtr.kw. sa juz skandynawskie, jestem wiec przekonany, ze
      czynsze beda rosly wraz ze wzrostem pensji i innymi kosztami, a moze
      nawet szybciej, za 5 lat beda przynajnniej dwukrotnie wyzsze,
      wlicz to w twoja kalkulacje,
      cena mkw. jest bardzo wysoka to prawda, moze na razie wiecej nie
      wrosnie a moze nawet lekko spadnie ale to chwilowe zalamnie,
      znajomy ze Skandynawii pisze mi, ze to normalna hustawka, i ze tym
      nie nalezy sie przejmowac, wazne abym nie przecenil swoich
      mozliwosci splaty dlugu i nie bral pozyczki na wyrost,
      postaraj sie wiec zrobic symulacje uwzgledniajac to co napisalem

    • kretynofil 12.03.08, 11:15
      Mozesz sobie to przeliczyc samemu, metodologie masz w moim poscie
      jak na talerzu.

      Co do "czynszow" (rozumiem, ze masz na mysli koszt wynajmu), to
      zgodze sie ze w Skandynawii sa sporo wyzsze, ale jest tak dlatego,
      ze tam zarobki sa nieporownywalnie wyzsze niz w Polsce, i reszcie
      UE. Spodziewasz sie takich wzrostow wynagrodzen w Polsce?
      Optymista :)

      Z drugiej strony, jesli wezmiesz koszt wynajmu w reszcie UE, to jest
      podobny do cen ofertowych (nadmiernie nadmuchanych) z Allegro, czy
      Szybko.pl - wiec pola do wzrostow nie ma za bardzo.

      Przyklady: mieszkanie 80m2 w Brukseli, duplex (dwupoziomowe) po
      remoncie, urzadzone na tip-top (standard jakiego w Warszawie nie
      znajdziesz), do tego duzy taras na dachu kamienicy - to koszt 1000
      EUR (wynajem + zaliczki na media). Lokalizacja - centrum miasta
      (wewnatrz ringu). Moj kumpel wlasnie takie wynajal.

      Ja place 1300 EUR, ale moje mieszkanie jest wieksze (powyzej 100m2,
      dokladnie nie wiem) i duzo blizej centrum (3 min spacerem do Grand
      Place) - okolica bajeczna jak plac zamkowy w Warszawie. Wykonczenie -
      takie sobie, niestety :)

      Moj kumpel wynajmuje pietnascie minut od Frankfurtu, w Darmstadt,
      90+ metrow w kamienicy, wysoki standard, za 500 EUR + media.

      Moja przyjaciolka ma mieszkanie w Amsterdamie za 300 EUR - wynajete
      od spoldzielni, wiec moze tam mieszkac nawet cale zycie :)

      Czy jest mozliwe zeby wynajem wzrosl do 800 EUR za mieszkanie w
      marnej lokalizacji w Warszawie? Sam sobie odpowiedz...

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: benek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 14:06
      Kupić.
      Nie wszystko da sie przeliczyć na pieniadze.
      Moje dziecinstwo upłynęło w wynajmowanym mieszkaniu, w
      atmosferze "tymczasowosci". Gdy pojawiała się potrzeba ulepszenia
      czegokolwiek, zaraz argument, że "szkoda wkładać w cudze mieszkanie"
      brał górę.
      Gdy sie usamodzielniłem, pierwsza rzecz, o jakiej myślałem to własny
      kąt i "być u siebie".
      Urządzanie własnego mieszkania to przyjemność, za którą warto
      zapłacić.
      Później dorobiłem się, wybudowałem dom, ale kawalerka od której
      zacząłem przywołuje najmilsze wspomnienia.
      Cykle w trendach cenowych to raczej lata niż miesiące, a czy tych
      lat mamy do dyspozycji aż tak dużo żeby wyczekiwać?
    • Gość: ona IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.08, 14:31
      POPIERAM BENKA! Dobrze napisal!
    • Gość: andrzej70 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 14:51
      Ktos tu juz napisal (albo w innym watku ktory tu czytalem - ostatnio dzieki wyborczej dosc duzo o mieszkaniach sie pisze :) ze sa dwie metody:

      1. metoda dochodzenia do optymalnej nieruchomosci metoda malych krokow, zaczynamy od malego mieszkania/kawalerki, potem sprzedajemy, kupujemy wieksze itd. az np. mamy duzy apartament lub dom.

      2. metoda, ze mamy w nosie tymczasowe cykle spadkow/wzrostow i kupujemy bo tak jak Ty napisales za komfort mieszkania "na swoim" warto zaplacic. Nie kazdy mieszka sam, zeby tulac sie po wynajmowanych mieszkaniach, trzeba brac pod uwage rodzine, dzieci itd.

      Ja osobiscie przecwiczylem 1. metode, zaczalem od kawalerki, potem kupilem (w 2005) mieszkanie 3 pokojowe, a teraz finalizuje zakup domu, wiekszosc pieniedzy pochodzi zawsze ze sprzedazy poprzedniej nieruchomosci. Gdybym tylko wynajmowal, to obecnie bym nie mial nic poza malo prawdopodobnymi oszczednosciami na koncie wynikajacymi z faktu, ze nie musialbym placic rat kredytu czy czynszu. Za te pieniadze moglbym sobie kupic z 10 metrow mieszkania.

      Jak sie ktos boi, ze ceny pojda w dol to niech po prostu czeka, moze sie wszystko wyjasni w tym roku, moze za 5 lat, niech kazdy czeka ile moze.
    • kretynofil 12.03.08, 15:14
      Gdzie sa dzisiaj ludzie, ktorzy zgodnie z metoda "malych kroczkow"
      (to oficjalna metodologia "ubierania leszczy", ale Ty o tym wiesz,
      bo to nowa doktryna spekulantow z Akwizytorzy i Naganiacze Sp. z
      o.o.) kupowali mieszkania w Japonii kilkanascie lat temu? Rozumiem,
      ze sprzedali te male mieszkania z zyskiem i kupili wieksze w
      lepszych lokalizacjach?

      Odpowiem Ci na to pytanie: dalej mieszkaja w swoich "mieszkaniach"
      kupionych za gigantyczne pieniadze, dojezdzajac po poltorej godziny
      do pracy, kiedy w odleglosci 30 min od ich biur buduje sie
      identyczne mieszkania za 30% ceny, ktora oni zaplacili. Caly dowcip,
      niestety, polega na tym, ze nie moga sprzedac swoich "mieszkan", bo
      po 14 latach splacania nadal pozostala kwota do splacenia przekracza
      wartosc ich "mieszkan". W ten sposob wielu z nich zrobila "maly
      kroczek" prosto w szambo na cale zycie.

      Do tego samego naklaniaja dzisiaj wszelkiej masci spekulanci i
      naganiacze: ludzie nie chca sie pakowac w kredyt na cale zycie,
      zdajac sobie sprawe z tego, ze przy obecnych cenach nie stac ich na
      wymarzone mieszkanie. Ludzie tacy rezygnuja z zakupu - i wlasnie dla
      nich powstala regula "malych kroczkow" - kup cos, czego nie chcesz,
      co Ci sie nie podoba, a jak juz od nas kupisz, to za pare lat kupisz
      sobie cos wiekszego, cos bardziej dla Ciebie, a to co od nas kupiles
      przeciez sprzedasz z zyskiem! W ten sposob ubiera sie leszczy,
      ktorzy potem do konca zycia nie rozumieja co ich trafilo :)))

      Powyzej pokazalem wyliczenia z ktorych wynika ze w ten sposob, nawet
      jesli ceny nie spadna, jestes udupiony na niezla kase. Jesli do tego
      ceny spadna - to bedzie z gorki na pazurki...

      Milego zaklinania - jestes w lepszej pozycji ode mnie, bo ja
      przedstawiam dowody, wyliczenia i dane historyczne, a Ty...
      sprzedajesz marzenia za ciezka kase. Klamac jest zawsze latwiej...

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: andrzej70 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 15:46
      Ewidentnie masz panie Kretynofilu problem ze soba, nie dopuszczasz mozliwosci,
      ze inni pewne rzeczy w zyciu moga osiagac inaczej niz Ty. No ale dobra, w sumie
      masz takie prawo :)

      Ja nie pisalem o ogole, podalem przyklad z mojego zycia. Teraz nie mam zamiaru
      udowadniac Tobie, ze nie jestem wielbladem albo pracownikiem z "Akwizytorzy i
      Naganiacze Sp. z o.o.", to ponizej mojej godnosci, a swoje lata juz mam :)

      W tym co piszesz troche prawdy jest, ale ta prawda sie opiera na wciaz nie w
      100% pewnym duzym spadku cen nieruchomosci. Jak sie okaze, ze na Mokotowie za
      rok bede mogl kupic ladne mieszkanie (nie jakosci JW Construction :) za 30%
      taniej niz dzisiaj to zgoda, ale tej pewnosci NIE MA. Podkreslam, NIE MA. To co
      Ty podajesz to nie sa dowody ani wiarygodne wyliczenia, to jakies - moze i
      prawdziwe - alenie weryfikowalne obecnie przypuszczenia.

      A poki co realia sa inne, swoje mieszkanie, ktore obecnie sprzedaje kupilem za
      3000zl/m^2, kredyt bralem jak CHF byl po 2.9 - sam zysk. W zyciu trzeba czasem
      zaryzykowac, wtedy gdy je kupowalem 3000zl/m^2 to dla mnie tez bylo duzo kasy, a
      kredyt na 200tys to byla ogromna kwota. Obecnie to jest 1/5 wartosci domu, ktory
      kupuje.

      Podsumowujac, Ty piszesz o przyszlosci, ktora byc moze faktycznie bedzie tak
      beznadziejna jak sugerujesz (w sensie, ze to co sie dzisiaj kupi to za rok
      straci na wartosci 30% powodujac same klopoty), ja pisze o swoich
      doswiadczeniach: gdybym przez ostatnie lata wynajmowal mieszkanie to wciaz bym
      sie musial zadowolic kawalerka wynajmowana za 1200zl.

      Pozdr.

      PS. a na Japonie juz jeden taki sie powolywal :)
    • kretynofil 12.03.08, 16:04
      Obiecuje, nie bede zakladal ze rozmawiam z naganiaczem. Bylaby to
      wielka odmiana na tym forum - bo jesli bywasz na nim czesciej, to
      pewnie wiesz, ze od kiedy rynek nieruchomosci zwolnil, pracownicy
      agencji towarzyskich, pardon, nieruchomosci, ciagle sie tu produkuja.

      Co do zrozumienia tego, ze pewne rzeczy mozna osiagac inaczej - tak,
      oczywiscie, ja tylko podalem konkretne wyliczenie, oparte na
      zalozeniach ze:
      - mieszkania nie stanieja,
      - kredyty nie zdrozeja,
      - wszystkie koszty poboczne (prowizja od kredytu, akt notarialny,
      etc.) nie istnieja.

      Nie mozesz mi wiec zarzucac, ze ja cos oszukalem - wybralem
      scenariusz optymalny dla kupna mieszkania i jak 2+2=4 wyszlo mi, ze
      w krotkim okresie jest to nieoplacalne. Tylko tyle - ja nie twierdze
      ze nie powinno sie kupowac mieszkan; ja tylko pisze ze jesli ktos
      dorabia do tego teorie o zarabianiu na tym, to jest w bledzie!

      Twoj przyklad jest fajny (milo poczytac ze sie komus udalo), ale
      chyba sam przyznasz, ze jest roznica pomiedzy kupieniem gdy frank
      byl drogi, oprocentowanie male a ceny niskie - a momentem gdy frank
      jest tani, oprocentowanie rosnie, a ceny sa nadmuchane, prawda?

      Tobie sie udalo, ale wez pod uwage to, ze gdyby ceny nie wzrosly,
      frank by podrozal, a oprocentowanie wzroslo (scenariusz dzisiaj duzo
      bardziej prawdopodobny) - to to by nie byl taki rewelacyjny interes,
      prawda?

      Co do pewnosci odnosnie spadkow - ja ja mam. Tyle tylko, ze przy
      wyliczeniach kosztow zakupu/wynajmu nigdzie nie powolywalem na ten
      czynnik.

      Co do osobistych doswiadczen, to gdybym ja zostal w pierwszym
      mieszkaniu ktore mialem (i ktore sprzedalem, zeby sie przeprowadzic
      i wynajmowac), to nadal bym zarabial 1/40 tego co dzisiaj. Przyklady
      oparte na losach jednostek nie sa miarodajne. Przyklady oparte na
      konkretnych wyliczeniach sa bardzo miarodajne.

      Jesli widzisz w moim wyliczeniu blad, to prosze, wskaz mi go.
      Chetnie go skoryguje.

      Co do tego co pisales o tych "oszczednosciach", co by Ci je inflacja
      zzarla, to ja pokazalem, ze bylyby wieksze niz to co dostalbys jako
      zwrot ze sprzedazy mieszkania, gdyby ceny mieszkan nie wzrosly
      (wtedy Twoj dom tez by nie kosztowal milion, tylko tyle ile wtedy -
      300000 - wziales to moze pod uwage?). Probowales liczyc ile bys
      dzisiaj mial, gdybys te pieniadze w ciagu ostatnich kilku lat
      inwestowal w agresywne fundusze? Chyba bys nie musial brac kredytu
      na ten dom...

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: andrzej70 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 16:57
      Niestety nie mam tyle czasu ile (chyba) Ty masz patrzac na ilosc wiadomosci ile tu napisales i bede sie musial streszczac...

      Wiec po krotce.

      1. Teoria o zarabianiu nie mieszkaniach. Wciaz rozmawiamy o czyms o czym nie mamy zadnej pewnosci, ze sie stanie. Rownie dobrze ceny moga jeszcze pojsc w gore po np. 2 letnim okresie konsolidacji. Dasz sobie uciac reke o to? Ja nie.

      2. Nikt o zdrowych zmyslach nie powinien kupowac domu/mieszkania z mozliwosciami finansowymi na styk. Wtedy faktycznie, CHF sie wachnie o 50 groszy i jest dramat.
      Patrzac na wykres CHF z ostatnich 10 lat wcale nie jest tez oczywiste co bedzie za 2 lata (dodaj do tego fakt, ze w koncu i u nas bedzie Euro, i co wtedy? Wiesz na pewno?), bo o ile 3 lata temu CHF bylo dosc drogie, to w 1998 roku bylo po 2.20 - umiesz to wyekstrapolowac na nastepne N lat? Ja nie.

      Podsumowujac, ja nie lubie gdybac. Gdyby podliczyc moje koszty rat, czynszow itd. pewnie by wyszlo duzo, a gdyby to wszystko zainwestowac (najlepiej na gieldzie) to pewnie bym byl milionerem...gdybanie :) Na samym poczatku tej mojej drogi nie mialem tych 300 tys na dom, nawet jesli on tyle wtedy kosztowal, ledwo uzbieralem 200tys na mieszkanie, po prostu czasami nie mozna miec wszystkiego odrazu. To czy takie podejscie krokowe sie bedzie dalo zaimplementowac w aktualnych warunkach rynkowych to sie okaze.
      Ale wydaje mi sie, ze rozsadna inwestycja w mieszkanie wcale nie musi odrazu oznaczac se-puku jak w Japonii n-lat temu.
      Z ciekawosci, wie ktos jaki wplyw na gospodarke Japonii mial ten krach mieszkanowy?

    • stoleczny 12.03.08, 19:43
      Twoje wywody mają coś ciężką drogę do mojej wyobraźni i są z gruntu
      fałszywe a co najmniej tendencyjne.
      Chyba jednak warto kupić.
      W wyleczeniach mijasz się z prawdą. Przy kredycie na 20 lat, po 10
      latach spłacona będzie mniej więcej 1/3 długu a nie 1/5 jak
      podajesz, czyli około 100 000 zł.
      Przy własnym wkładzie 50 000 zł. biorąc pożyczkę 300 000 zł.
      rozłożoną na 20 lat, wychodzi około 1 250 zł miesięczna rata.
      Plus czynsz to około 1 700 zł na miesiąc.
      Wynajmując podobne mieszkanie, trzeba w centrum Warszawy lub na
      Mokotowie zapłacić dziś tyle samo za wynającie.

      Jestm młodym człowiekiem, mam 25 lat, mam stałą pracę i zarabiam w
      chwili obecnej ca. 3 000 netto. O rodzinie na razie nie myślę
      chociaż żyjemy luźno we dwoje.

      Wynajmując takie samo mieszkanie za 1 500 - 1700 zł w tym czynsz,
      założyć muszę, iż opłaty miesięczne będą rosły i w okresie 10 lat
      napewno wrosną o minimum 30% w stosunku do dziś.

      Z mojego wyliczenia po 10 latach wychodzi:

      kupno mieszkania, to pewne:
      1 835 x 12 x 10 = 220 200 zł
      zakładając, że po 10 latach sprzedam mieszkanie za tyle ile
      zapłaciłem ( trzeba być zaprzepaszczonym pesymistą ) czyli za 350
      000 zł. moje oszczędności wyniosą ca. 86 000 zł. netto

      wynajęcie mieszkania, bardzo optymistycznie:

      1 700 x 12 x 10 = 204 000 zł

      po 10 latach, dach nad głową będzie mnie kosztował 204 00 zł plus
      ewentualne koszty remontu, gdy opuszczę mieszkanie,

      chyba się nie pomyliłem

      i jeszcze jedno, co właściwie oznacza, że coś osiągnęło "górkę
      cenowa", istnieje wogóle coś takiego ?
      z historii ekonomi mi to nie wynika, każda dekada ma własną górkę,
      każdy człowiek z osobna ma własną górkę w porownaniu z możliwożciami
      jak też ze stosunkiem do wlasnego życia,

      coś mi się wydaje, że pobyt w Brukseli źle na ciebie wpływa, wracaj
      do kraju


      pozdrawiam









    • Gość: wawa IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.08, 20:20
      ... albo niech nie wraca, bo czuje w jego wypowiedziach cos co trudno mi
      okreslic, ale okreslilabym to tak: najlepiej nic nie robic, nic nie kupowac, bo
      my tu mamy generalnie "przes...e", przepraszam za slowo, ale wkurzaja mnie Twoje
      porady... Nic nie robic to jest wyjscie? Zyc tymczasowo? A teraz do Stolcznego,
      kup, ale w dobrym bloku, z cegly, w dobrej lokalizacji i najlepiej nowe
      budownictwo, wielka plyte omijaj z daleka... - sprzedasz w swoim czasie
      ZOBACZYSZ! Powiem Wam tak, gdybym sie nie odwazyla wziac w 1997 roku
      bezsensownie wysokiego kredytu, wbrew wszelkim regulom i mdlejacej ze strachu
      mamie, dzis dalej bym wynajmowala i moze nie byloby mnie stac juz chyba na
      kredyt na kawalerke, bo przywyklam do pewnego poziomu zycia, ale zaryzykowalam,
      a ok. 1999 roku oprocentowanie kredytow zaczelo spadac, a ja wiecej zarabiac.
      Tez mialam pod gorke na poczatku drogi. Tylko odwazne decyzje, czasem bardzo
      ryzykowne, daja sukces. Ale zastanowmy sie: co Ty Chlopie ryzykujesz? Jestes
      mlody za 5 lat bedziesz zarabial minimum 1000 zł wiecej. Zobaczysz, ze bedziesz
      robil nadplaty (tak ja robilam). W tej chwili nie ma problemu ze sprzedaza
      mieszkania na kredyt, chwile trwaja formalnosci, ale da sie to zalatwic. Jedyne
      o co musisz teraz zadabac, to to, aby wybrac ladne, ciche i przytulne mieszkanko
      i koniecznie na strone pd.-zach.! Trzymam kciuki! Powodzenia!
    • kaaarooll 12.03.08, 23:02
      > W wyleczeniach mijasz się z prawdą. Przy kredycie na 20 lat, po 10
      > latach spłacona będzie mniej więcej 1/3 długu a nie 1/5 jak
      > podajesz, czyli około 100 000 zł.
      > Przy własnym wkładzie 50 000 zł. biorąc pożyczkę 300 000 zł.
      > rozłożoną na 20 lat, wychodzi około 1 250 zł miesięczna rata.
      > Plus czynsz to około 1 700 zł na miesiąc.

      Tu masz blad: nijak Ci nie wyjdzie rata 1250zl przy kredycie 250tys na 20 lat. Na 30 lat to i owszem przy 3,9% bedzie 1200zl. Ale nie wiem czy dostaniesz 3.9% z tak malym wkladem wlasnym - popatrz na promocje i warunki bankow.

      Tutaj masz kalkulator, calkiem ok do tych celow:

      openfinance.pl/of/index.jsp?place=Lead7&news_cat_id=53&layout=6&scroll_article_id=30&page=constOrDescInstallmentCalc
      Ja juz wiem co Ci kretynofil odpisze, bo przeczytalem caly watek i on kazdego, kto nie jest z nim przypisuje do obozu naganiaczy (zupelnie jak w piaskownicy, kto nie ze mna to przeciw mnie ;) On Ci napisze, ze on na Bemowie wynajmuje super mieszkanie za 1100zl i skoro on moze to wszyscy moga. Podobnie jak to, ze skoro w Brukseli sa tanie mieszkania, to kazdy Polak powinien w te pedy wsiasc w samochod/pociag/samolot i w Brukseli kupic lub wynajac. I codziennie dojezdzac stamtad do pracy do Warszawy ;)

      Mysle, ze jak chcesz to mieszkanie do siebie, a nie po to zeby je sprzedac z olbrzymim zyskiem jak to bylo obecnie, a takze bierzesz pod uwage spadek jego wartosci (czysto hipotetyczny!) o np. 20% to kupuj. Gorzej niz to nie bedzie, nie bedzie w Polsce drugiej Japonii, ani w sensie pozytywnym ani negatywnym (tam banka na rynku nieruchomosci byla olbrzymia, jeden metr kwadratowy ziemi kosztowal setki tysiecy dolarow).

      Jako, ze w Polsce teraz "analytykow" jest tylu co lekarzy to ja podam wlasny scenariusz na najblizsze lata:

      W tym roku i nastepnym ceny mieszkac sie unormuja, ceny dojda do sredniej 7.5k za metr w Warszawie (potanieja glownie te najdrozsze mieszkania), bedzie tak do 2011, a potem ceny znow beda rosly. OK, a teraz chowam moja magiczna kule i ide spac.

      Dobranoc,
      naganiacz
    • stoleczny 13.03.08, 20:05
      dlaczego polskie banki nie dają możliwości do szybkiego, nie
      zobowiązującego obliczenia kredytu, tak jak jest to praktykowane w
      innych bankach np. skandynawskich
      czy czytaliście ofertę banku wwww.nordea.pl ?
      wygląda to zachęcająco, kredyt na wiele lat ale przy takich cenach
      nieruchomości to może praktyczne rozwiązanie
      kiedy człowiek popatrzy na świat, na ten świat o którym marzymy,
      pomału przestaje obawiać się kredytów, przecież oni tam właśnie
      dorabiali się na kredytach czy raczej siedząc w kredytach, osiągnęli
      tak wysoką stopę życiową, do której wzdychamy właśnie dzięki
      kredytom ale jak mi podpowiada skandynawski znajomy, oni byli
      cierpliwi a Wam właśnie dokładnie tego brak,
      chyba ma rację ale człowiek chciałby mieć wszystku jutro a najlepiej
      już wczoraj, no właśnie jak mawia znajomy, tu się różnimy

    • frania45 13.03.08, 17:40
      błądziłam po internecie w związku z tą tu dyskusjąa i znalazłam coś
      interesujacego, ciekawa jestem jak to wytłumaczysz,

      mieszkanie w Hamburg-Bergdorf (dobra dzielnica) 88 mkw.
      wynajęcie ze wszystkimi kosztami a więc i z ogrzewaniem, 680 euro

      takie same mieszkanie 86 mkw w centrum Flensburga (chyba zdajesz
      sobie sprawę jaka jest różnica między tymi miastami)
      wynajęcie ze wszystkimi kosztami 898 euro

      jak to wytłumaczysz ?

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.