Dodaj do ulubionych

Uroki studiowania w Nowej Zelandii

29.12.04, 01:16
Padlo pytanie o studia w NZ,najlepiej na nie odpowie ktos, kto to wlasnie
robi i wlasnie teraz:) Zuza studiuje w Auckland i zgodzila sie, bym jej
felieton powiesila na swojej stronie.Obiecala tez tu zagladac i burzyc mity o
Nowej Zelandii;) A myslalam, ze juz nigdy sie z Nia nie pokloce:))
Ewa

"Uroki studiowania w Nowej Zelandii
W związku z napływającymi do mnie pytaniami o możliwość studiowania w Nowej
Zelandii, postanowiłam podzielić się z czytelnikami moją wiedzą na temat
warunków przyjęcia na tutejsze uniwersytety, kosztami oraz realiami życia
studenckiego, skądinąd życia pełnego uroków.

Niniejszy artykuł oparłach na moich osobistych doświadczeniach studentki
wydziałów Romanistyki oraz Filmu, Telewizji i Mediów na University of
Auckland. Jeśli ktoś studiował na innym wydziale, a do tego np. w Duniden, na
południowej wyspie, jego wrażenia pewnie będą całkiem inne, dlatego nie
traktujecie mojej relacji jako wszędzie i wszystkich obowiązującej prawdy.
Jeśli poważnie myślicie o studiowaniu w NZ, zasięgnijcie informacji od
wybranej uczelni na własną rękę.

A więc od samego początku. Jak nietrudno się domyślić, foreign student, czyli
student zagraniczny, musi przed przyjazdem załatwić sobie wizę studencką i
zapisać na wybrany uniwersytet. Aplikacje oraz informatory uczelnie
przysyłają pocztą. Jeśli ktoś jest zainteresowany studiowaniem, np. na
Uniwersytecie w Auckland, może zacząć od zajrzenia na stronę tej uczelni:
www.auckland.ac.nz, gdzie znajdziecie wszystkie instrukcje i namiary.

Ta wiadomość na pewno wielu ucieszy - w Nowej Zelandii nie ma egzaminów
wstępnych; wystarczy wykazać się dobrą średnią ocen z liceum. Warunkiem też
jest posiadanie certyfikatu stwierdzającego poziom znajomości angielskiego,
np. ESOL, ale starczy również świadectwo co najmniej 2 lat nauki języka
angielskiego w szkole średniej.

Studia w Nowej Zelandii są płatne. Na Uniwersytecie w Auckland obywatele i
rezydenci płacą około 480$ nowozelandzkich za jeden przedmiot (paper) plus
opłaty administracyjne – około 100$. Nietrudno zgadnąć, że prawo i medycyna
są droższe niż socjologia. Studenci z zagranicy płacą w przybliżeniu o 1/3
wyższe czesne niż obywatele i rezydenci (informacji, jak zostać obywatelem
NZ, udziela New Zealand Immigration Services oraz Pani Maria Nowak z agencji
Green Lite Travel, której adres e-mail podaję: greenlt@nznet.gen.nz).

W NZ nie ma studiów wieczorowych, natomiast dostępne są intensywne kursy. W
ciągu roku student przeciętnie ma 7 przedmiotów do zaliczenia i jeśli niczego
nie oblał i nie miał przerw w trakcie studiowania (urlop dziekański można
wziąć w każdej chwili), to po 3 latach uzyskuje tytuł Bachelor of Arts, of
Commerce itp., czyli odpowiednik naszego licencjata. Dopiero wtedy można
rozpocząć studia magisterskie – master's degree.

Z każdego przedmiotu obowiązują zazwyczaj 3 godziny wykładów w tygodniu plus
1 godzina ćwiczeń w małej grupie z tutorem (asystentem wykładowcy). Na
ćwiczeniach, które są obowiązkowe, omawiane są trudniejsze zagadnienia z
ostatniego wykładu, ale jest też miejsce na dyskusję. W trakcie semestru
(trwającego 12 tygodni) i w połowie którego jest 2 tygodniowa przerwa, od
studentów zazwyczaj wymaga się napisania 2 esejów na ok. 2000/3000 słów. Esej
obowiązkowo musi mieć formę rozprawki; kreatywność i inwencja nie są mile
widziane. Każdy esej jest wart od 20 do 30 % końcowej oceny z przedmiotu.
Skala ocen zaczyna się od A+, poprzez A, A-, B+, B, B-, C+, C, C-, D+, do
D. "D" oznacza oblałeś.

Rozpiętość cen podręczników jest duża, podobnie jak w Polsce i pewnie
wszędzie, gdzie obowiązuje wolny rynek. Zawsze jednak można kupić używane
książki po niższej cenie. Wiele wydziałów zapewnia studentom za 10$ NZ, a
czasem jeszcze mniej, wszystkie wymagane materiały. Jeśli ma się kłopoty z
nauką i zrozumieniem wykładów ze względu na barierę językową, można
skorzystać ze Students Learning Centre, które zostały stworzone w odpowiedzi
na zalew nowozelandzkich uczelni obcokrajowcami, wielu ledwie co mówiącymi po
angielsku. Oprócz jednego razu, kiedy potrzebowałam papieru potwierdzającego
dysleksję, nie korzystałam z SLC. Wiem jednak, że prowadzone są tam dodatkowe
zajęcia z angielskiego, pedagodzy pomagają zrozumieć, o co chodzi w temacie
zadanego eseju, naprowadzają na właściwą drogę, doradzają, sprawdzają
poprawność i logikę prac pisemnych.

Na uniwersytetach w Nowej Zelandii nie ma większych problemów z dostępem do
komputerów, bibliotek czy ksero. Miejsc starczy dla każdego, nie można
powiedzieć złego słowa o warunkach: jest czysto, cisza i zawsze jest ktoś z
obsługi, by pomóc studentom. Jest możliwość bezpłatnego zarezerwowania sali
dla wspólnie uczącej się grupy studentów.

Każdy student zagraniczny może liczyć na pokój w akademiku, tym bardziej, że
niedawno powstały dwa nowe, usytuowane w odległości około 200 metrów od
obiektów akademickich. Popularne jest również wspólne wynajmowanie z innymi
studentami wielopokojowych domów blisko centrum. Obie opcje kosztują mniej
więcej tyle samo, od 100 do 200$ nowozelandzkich za tydzień plus opłaty.
Mieszkanie na stancji z rodziną jest dość częste, ale korzystają z tej
możliwości przede wszystkim uczniowie college’ów.

Oczywiście im szybciej rozgryzie się, co jest oczekiwane od studenta i jak
cały system działa, tym szybciej zacznie się dostawać dobre oceny, nie
wkładając w to wiele wysiłku. Jeśli ktoś nie ma ambicji i woli
się "prześlizgiwać", to również nie powinien mieć problemu z ukończeniem
studiów, bo wg zasady "klient nasz pan", tutejsi wykładowcy gotowi są na
wiele przymknąć oko. Ponieważ każdy wydział chce przyciągnąć jak najwięcej
studentów, zajęcia są zazwyczaj ciekawie prowadzone, wykładowcy starają się,
żeby słuchacze się nie nudzili, żeby byli zadowoleni i polecali znajomym ich
wykłady i ćwiczenia. Ma to swoje dobre strony, ale czasem "ułatwianie"
i "umilanie" studentom życia odbywa się kosztem poziomu zajęć oraz oznacza
stawianie niskich wymagań.

W jednej z moich wcześniejszych korespondencji, zatytułowanej "Drinking Horn -
puchar piwoszy", pisałam o imprezie organizowanej przez uniwersytecki
Drinking Club. Uważam, że dobrym pomysłem jest przyłączenie się już na samym
początku studiowania do jednego z uniwersyteckich klubów. Bardziej niż
Drinking Club polecam kluby: kajakowy, surfingowy, teatralny, czy tez
dyskusyjny, bo jest to naturalny sposób poznania nowych ludzi, wkręcenia się
na imprezy oraz, jak np. w przypadku klubu kajakowego, możliwość wspólnych (i
tanich!) weekendowych wyjazdów poza miasto. Przynależność do klubów kosztuje
zazwyczaj między 10 a 30$ NZ za cały rok. Późniejsze koszty (np. wyjazdów) są
niewielkie, bo studenci zazwyczaj składają się na benzynę i jedzenie. A
propos transportu, przyjeżdżając do NZ trzeba się liczyć z koniecznością
zakupu samochodu, bo autobusem drogo, długo i ciężko się w ogóle zorientować,
jaką logiką kieruje się tutejsza komunikacja miejska.

Studenci nowozelandzcy bardzo lubią imprezować, a najpopularniejszym
alkoholem jest, oczywiście, piwo. Tych, którzy czytali moją korespondencję o
pucharze piwoszy, nie muszę przekonywać, że Kiwusi nie wylewają za kołnierz.
Na terenie uniwersytetu jest bar, w którym można kupić chyba najtańszy w
mieście alkohol, dlatego jest tam zazwyczaj bardzo tłoczno. Wielu absolwentów
Uniwersytetu w Auckland twierdzi, że to właśnie bar "Shadows" najmilej
wspominają...

Jeśli chodzi o możliwość dorobienia w trakcie studiów, to większość studentów
podejmuje się takich prac jak kelnerowanie w kawiarenkach i restauracjach w
centrum miasta. Na zbicie kokosów jednak nie ma co liczyć, bo napiwków
Nowozelandczycy dawać w zwyczaju nie mają, a za godzinę pracy tego rodzaju
dostaje się około 10 do 13 dolarów. Na uniwersytecie działa tzw. Student Job
Search, który ma sporą bazę
Edytor zaawansowany
  • paiha 29.12.04, 01:26
    .....
    Wyżywić się można względnie tanio. Na moim uniwersytecie jest kilka barków
    oferujących tanie i nienajgorsze jedzenie. Są warzywa, kilka rodzajów mięs,
    frytki, ziemniaki, ryż, makaron, kanapki (po 3-4$ NZ). Bardzo popularne i
    bardzo tanie (kosztują nie więcej niż 2$ NZ) są pies, czyli ciastka z
    nadzieniem: z wołowiny, kurczaka, wegetariańskim, quishe. Niska cena pies jest,
    niestety, odzwierciedleniem ich niskich walorów smakowych. Na uniwersytecie
    często któryś z klubów studenckich organizuje saussage sizzle, czyli barbecue,
    w celu zebrania funduszy. Wtedy za 1 dolara można kupić kiełbaskę na białym
    chlebie tostowym z cebulą i sosami. To danie, choć cieszy się niezwykłą
    popularnością, polecam jednak tylko bardzo głodnym i zdesperowanym lub
    szukającym oryginalnych kulinarnych wrażeń! Jednak przysmakiem większości
    studentów są wedges, czyli grube frytki ziemniaczane, upieczone i obtoczone w
    bułce tartej i przyprawach, polane rozpuszczonym żółtym serem, śmietaną albo
    mięsem mielonym w sosie. W kantynach, gdzie sprzedawane są posiłki, stoją
    mikrofalówki, w których student może podgrzać własne jedzenie przyniesione z
    domu.

    Na podstawie mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że Nowozelandczycy są
    zazwyczaj przyjaźni, mili, pomocni i chętnie pogadają o przysłowiowej dupie
    marynie. Wiem, że niektórzy uważają Kiwusów za powierzchownych, zimnych,
    obojętnych i prymitywnych. Jednym słowem - wszystko zależy od tego, z kim ma
    się do czynienia. Na Uniwersytecie w Auckland jest wielu obcokrajowców
    koegzystujących ze sobą w zgodnej symbiozie. Nowozelandczycy codziennie
    stykający się z przyjezdnymi mają do nich pozytywny stosunek (tutaj każdy to
    1., 2. czy 3. pokolenie emigrantów), niczemu się nie dziwią i nie dyskryminują
    nikogo (przynajmniej otwarcie). Jedną rzecz na pewno należy warto zapamiętać:
    jeśli chcesz ściągać, oszukiwać, bądź nie przestrzegać zasad, nie licz na
    pomoc, zrozumienie czy współpracę. Nowozelandczyk natychmiast doniesie na
    ciebie władzom! Lenistwo i nieuctwo jest tolerowane, ale ściąganie traktuje
    się, jak w każdym kraju anglosaskim, jak przestępstwo i nie ma dla niego
    pobłażania.

    Poza tym najlepiej nie narzekać i nie krytykować (choćby nawet krytyka była
    słuszna i konstruktywna), ponieważ Nowozelandczycy zaraz stwierdzą, że jesteś
    negative, czyli negatywnie nastawiony do życia i abnegat. Również, przynajmniej
    na początku, lepiej nie wychylać się ze swoją oryginalnością - Kiwusi znani są
    z toll popy syndrom, czyli tendencji do tłumienia w zarodku tego, co jest
    wyjątkowe i ponad przeciętność.

    Trochę was postraszyłam, ale mam nadzieję, że nie odstraszyłam, ponieważ życie
    studenckie w Nowej Zelandii to prawie wyłącznie czysta przyjemność. Jeśli
    zdecydowaliście się studiować w Nowej Zelandii, to przede wszystkim
    pamiętajcie, aby smarować się wysokim filtrem przeciwsłonecznym (w Nowej
    Zelandii notuje się rekordową zachorowalność na raka skóry, ponieważ wartwa
    ozonowa w tym miejscu globu jest bardzo cienka), pić dużo piwa i dobrze się
    bawić, bo choć może niczego się nie nauczycie, a nauka sporo was będzie
    kosztować, to na pewno czas na gościnnym Lądzie Długiej Białej Chmury miło wam
    upłynie.

    Zuza, zuza@kafeteria.pl









  • peter2715626 29.12.04, 01:51
    Szkoda, ze to powtorka z rozrywki.
    Mialem nadzieje cos nowego tu przeczytac.

    cheers

    --
    mordor.mds.pl/peter
  • paiha 31.12.04, 01:10
    Peter...witaj Peterze:), przeczytalam caly Twoj/Wasz dziennik,z wielkim
    zainteresowaniem.
    Kochani, kliknijcie koniecznie na link u dolu postu Petera, przeczytacie nie
    tylko ciekawa opowiesc, ale zobaczycie znakomite zdjecia.Na moim desktopie jest
    zdjecie Pihy, niektorzy chyba nawet je widzieli, bo lubie sie nim dzielic:),
    kiedy zobaczylam zdjecie zrobione przez Petera natychmiast dokonalam podmiany!:)
    A wracajac do Twoich slow Peterze. Wiem, ze felieton Zuzy juz "zostal
    wydrukowany",zreszta nie kryje, ze tak sie stalo, ale poniewaz odpowiada na
    pytanie zadane przez kogos innego uznalam, ze po coz mnozyc byty:), lepiej
    skorzystac z tego, co juz jest, zwlaszcza, jesli jest dobre:) Zalozylam Forum o
    NZ, bo mialam potrzebe stworzenia miejsca, w ktorym ( kiedys;) bedzie mozna
    uzyskac odpowiedz na kazde pytanie dotyczace NZ, sprawdzilam wczesniej i
    przeczytalam wszystkie posty o NZ na tym portalu, jest ich sporo i sa
    rozproszone( na forum Swiat, Praca itd) Szczerze mowiac bylam zdziwiona, ze
    jeszcze nikt nie zalozyl prywatnego forum na ten temat. Teraz jest:) i mam
    nadzieje, ze bedziesz tu zagladal. Licze na Ciebie, mieszkasz w NZ, pracujesz,
    zyjesz,no i do kraju tego masz bardzo zdrowy stosunek;)A jesli czegos nowego o
    studiowaniu( i nie tylko) sie dowiesz, nie omieszkaj sie tym podzielic:)Prosze:)
    Pozdrawiam okolonoworocznie:)
    Ewa
    --
    Nowa Zelandia
  • rollingstone 20.01.05, 05:42
    Czy ktos na forum moglby napisac cos wiecej o studiach na uniwersytecie w
    Auckland. A mianowicie czy sa zajecia wczesnie rano i pozno wieczorem tj.
    zaczynajace sie o 18:00 godzinie ?

    A takze w weekendy ? Czy jest mozliwe, aby miec normalna prace w biurze na
    pelny etat i jednoczesnie studiowac ? Czy tez praca wyklucza studia ?
  • axxolotl 20.01.05, 22:43
    W weekendy wykladow nie ma. W weekendy sie chodzi na plaze a wieczorami na
    piwo.

    Nie ma czegos takiego jak studia zaoczne czy studia wieczorowe. Sa wyklady
    wieczorami ale niczym sie nie roznia od tych dziennych. Pracowac i
    jednoczesnie studiowac mozesz sobie, pod warunkiem ze masz zajecia akurat
    wieczorami, a to juz bedzie zalezalo od kierunku, chociaz zdecydowana wiekszosc
    bedzie miala wyklady i w ciagu dnia i wieczorami z mysla wlasnie o pracujacych.

    --
    Nie przejmuj sie, gdy inni ciebie nie rozumieja. Martw sie wtedy, gdy ty nie
    potrafisz zrozumiec innych.
  • salmotrutta 01.03.05, 15:18
    > Nie ma czegos takiego jak studia zaoczne czy studia wieczorowe.

    Studia zaoczne nie tylko istnieja, ale sa szeroko rozbudowane i swietnie
    zorganizowane. Prowadzi je glownie Centre for Extramural Studies przy Massey
    University w Palmerston North, a w mniejszym zakresie takze i inne uniwersytety.
    Nauka odbywa sie wedlug identycznego programu jak studia normalne, identyczne sa
    rowniez egzaminy i dyplomy ukonczenia.
    Jesli chodzi o prace i studiowanie to sprawa, poza statusem imigracyjnym dosc
    indywidualna. Np. moj pewien znajomy ukonczyl prawo studiujac "full time" i w
    tym samym czasie pracujac w pelnym wymiarze czasu jako taksowkarz.

    A co do wyboru uniwersytetu, to oczywiscie wylacznie Otago:)
  • rollingstone 20.01.05, 16:51
    Serfowalem po stronie Auckland University i wyszlo mi na kalkulatorze, ze rok
    studiow dla obcokrajowca wynosi 13,000 dolarow amerykanskich. Musze stwierdzic,
    ze jak na uczelnie panstwowa to bardzo duzo. W USA na uczelniach stanowych i
    miejskich koszt wynosi od 8-12 tys. Srednio jest to $10,000 USD. Nie wspominm
    tutaj o uczelniach prywatnych takich jak Harvard, Yale, MIT, Univ. of Illinoi,
    NYU czy tez Brown lub Columbia University gdzie czesne wynosi $30,000 USD.

    Jesli chodzi o koszty zycia to z kalkulatora na stronie Auckland Univ. tez
    wychodzi prawie $11 tys. USD na rok czyli mniej wiecej tyle ile wynosi zycie w
    Nowym Yorku - obok San Francisco jest jedno z najdrozszych miast w USA.

    Jesli moglbym zapytac to jestem ciekaw jak sobie radzicie z oplatami za studia
    w NZ i kosztami zycia. Czy macie wsparcie finansowe swoich Rodzicow z Polski
    czy tez jest czlowiek w stanie zarobic sobie w NZ na oplaty jednoczesnie
    studiujac i pracujac ?

    Jak wyglada tez sprawa limitowanej pracy dla studentow ? Z tego co jest
    napisane na stronie Immigration Office to oficjalnie dozwolona jest praca dla
    studentow tylko do 20h/tygodniowo lub do 3 m-cy na dany rok. Czy ktos to
    sprawdza czy tez jest to tylko teoria i generalnie ludzi pracuja ile moga ?
  • peter2715626 20.01.05, 20:36
    Koszty studiowania dla osob nie posiadajacych obywatelstwa lub prawa stalego
    pobytu sa bardzo wysokie i jest to raczej oferta dla tych szczesliwcow, ktorzy
    urodzili sie we wlasciwych rodzinach, albo wygrali w lotto.

    Moja zona placi okolo $500 za kazdy przedmiot na AUT, ale my mamy residence
    permit i to jest bardzo tanio.


    --
    mordor.mds.pl/peter
  • axxolotl 20.01.05, 22:39
    > Jesli moglbym zapytac to jestem ciekaw jak sobie radzicie z oplatami za
    studia w NZ i kosztami zycia.

    Duzo oszczednosci, bo sie mialo dobra prace przez pare lat (ale nie w Polsce),
    troche pozyczki studenckiej, troche pomocy od rodziny.

    >Czy tez jest czlowiek w stanie zarobic sobie w NZ na oplaty jednoczesnie
    studiujac i pracujac ?
    Normalnie to nie, chociaz ze mna w zeszlym roku studiowala Francuzka, ktora
    pracowala w NZ na czarno w jakiejs restauracji po 40-50 godzin tygodniowo i sie
    z tego utrzymywala. Poza tym Francuzi i Niemcy maja ulatwione, bo w ramach
    jakiejs umowy z rzadem NZ placa za studia tyle samo co obywatele/rezydenci NZ,
    tak ze musza sie martwic tylko glownie o koszty zycia.

    > Jak wyglada tez sprawa limitowanej pracy dla studentow ? Z tego co jest
    > napisane na stronie Immigration Office to oficjalnie dozwolona jest praca dla
    > studentow tylko do 20h/tygodniowo lub do 3 m-cy na dany rok. Czy ktos to
    > sprawdza czy tez jest to tylko teoria i generalnie ludzi pracuja ile moga ?

    Czyzby sie cos zmienilo? Do tej pory bylo tylko 15 h tygodniowo a w okresie
    wakacyjnym (3 miesiace) pelny etat. Utrzymac sie z tego nie da rady.

    Z godzinami zajec to jak trafisz. Undegraduate (bachelor's) moga byc w ciagu
    dnia lub wieczorami, a wiele wykladow z graduate (master's, Ph.d) sa tylko
    popoludniami od 16.
    --
    Nie przejmuj sie, gdy inni ciebie nie rozumieja. Martw sie wtedy, gdy ty nie
    potrafisz zrozumiec innych.
  • cezar110 01.03.05, 14:18
    Jestem magistrem prawa i chciałbym napisać doktorat na uniwersytecie
    nowozelandzkim. Czy są tam studia doktoranckie? Czy jest możliwość zatrudnienia
    na etacie np. prowadzącego ćwiczenia?
  • salmotrutta 01.03.05, 15:21
    > Jestem magistrem prawa i chciałbym napisać doktorat na uniwersytecie
    > nowozelandzkim. Czy są tam studia doktoranckie? Czy jest możliwość zatrudnienia
    >
    > na etacie np. prowadzącego ćwiczenia?

    Odpowiedz jest niemozliwa. Zalezy to glownie od tego w jakim kraju ukonczyles
    studia. Nowozelandzki sytem prawa jest bowiem zupelnie inny niz np. polski.
    Natomiast co do studiow doktoranckich, nie tylko istnieja ale sa w zasadzie
    bezplatne i ich uczestnikom przysluguje stypendium.
  • cezar110 02.03.05, 13:58
    dzięki za informacje o tych studiach doktoranckich i możliwości otrzymania
    stypendium.
  • axxolotl 02.03.05, 15:11
    Napisz do profesora, przy ktorym chcesz studiowac (promotor sie to chyba po
    polsku nazywa), przedstaw research outline i jesli zaakceptuje, to przyjecie
    masz prawie gwarantowane. Pozniej dopiero mozna sie starac o stypendium.
    Mowie tu o U of Auckland, gdzie studentom miedzynarodowym baaaaardzo latwo
    otrzymac stypendium doktoranckie. Dlaczego - nie wiem i nie chce mi sie w to
    wnikac ale znam pare glabow, ktore sa na studiach doktoranckich na stypendium.
    Stypendium pokrywa czesne +$20000 na rok, wyplacane co dwa tygodnie, a nie
    calosciowo. Mase dokumentow trzeba na to przedstawic, lacznie z listami
    polecajacymi, ale na pewno warto.
    --
    Nie przejmuj sie, gdy inni ciebie nie rozumieja. Martw sie wtedy, gdy ty nie
    potrafisz zrozumiec innych.
  • paiha 11.01.06, 00:31
    "Uprzejmie informuje, ze ambasada Nowej Zelandii zwrocila sie do nas z prosba o
    poinformowanie pracownikow i studentow SGGW o najnowszych inicjatywach
    stypendialnych nowozelandzkiego ministerstwa edukacji. W ramach programu "New
    Zealand International Education Initiatives" oferuje ono miedzynarodowe
    stypendia dla doktorantow w okresie 3 lat, poczynajac od roku 2006. Stypendium
    obejmuje oplaty za studia oraz pokrycie kosztow utrzymania (1500 dolarow
    nowozelandzkich), kosztow podrozy, ubezpieczenia zdrowotnego, zakupu ksiazek i
    materialow (srednio ok. 40 000 NZ$ rocznie). Informacje o warunkach ubiegania
    sie o stypendium oraz formularze aplikacyjne dostepne sa na stronach Education
    New Zealand Website:

    www.newzealandeducated.com/scholarships
    Zapytania prosze kierowac mailem na adres:
    scholarships@educationnz.org.nz
    Stypendysci nabywaja prawo do podjecia pracy w Nowej Zelandii w wymiarze 20
    godzin tygodniowo, a po zgromadzeniu odpowiedniej ilosci tzw. punktow SMC
    (skilled migrant category) moga ubiegac sie o zezwolenie na prace w okresie 6
    miesiecy lub 2 lat. Dodatkowe informacje dostepne pod adresem:
    www.immigration.govt.nz Na uczelniach nowozelandzkich wymagana jest znajomosc
    jezyka angielskiego na poziomie 6 lub 6.5 w systemie IELTS (International
    English Language Testing System)."
    -------------
    Ambasada NZ rozeslala takie informacje do wiekszosci szkol wyzszych w Polsce,
    m.in. na Uniwersytet Jagielonski, Politechnike Wroclawska, o szczegoly nalezy
    pytac w Biurze Wspolpracy Miedzynarodowej danej uczelni.

    Paiha



  • kasia763 11.01.06, 10:45
    Wiecie moze jak jest z mozliwoscia studiowania dla osob doroslych? Jestem teraz
    w Londynie i system edukacji dla doroslych jest tu niesamowity. Mozna sie uczyc
    wszystkiego i w kazdym wieku.

    A jak to wyglada w Nowej Zelandii? Interesuje mnie tez, czy np. jak mam
    polskiego mgr, to moge zrobic jeszcze MA na innym kierunku w NZ, czy musze
    zaczac wszystko od poczatku?

    Dzieki :)
  • minimus 16.01.06, 23:19
    > Wiecie moze jak jest z mozliwoscia studiowania dla osob doroslych? Jestem
    >teraz w Londynie i system edukacji dla doroslych jest tu niesamowity. Mozna
    >sie uczyc wszystkiego i w kazdym wieku.

    W NZ jest podobnie.

    > A jak to wyglada w Nowej Zelandii? Interesuje mnie tez, czy np. jak mam
    > polskiego mgr, to moge zrobic jeszcze MA na innym kierunku w NZ, czy musze
    > zaczac wszystko od poczatku?

    Zapewne zależy jaki mgr. Najlepiej napisz mejla do nich i ci pewnie odpowiedza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka