Dodaj do ulubionych

Nowa Zelandia do po-smakowania:)

25.03.05, 02:28
Kwietniowy numer magazynu o podrozach Voyage w duzej czesci jest poswiecony
Nowej Zelandii.Poza klasyczna,ale porzadnie przygotowana przebiezka
turystycznym szlakiem,sa aktualne praktyczne informacje o tym, gdzie i co
warto zjesc,gdzie zanocowac, tanioi z gestem:),co zabrac na wieczna
pamiatke:),jak i gdzie wynajac samochod,telefony,adresy,kontakty. Generalnie
to, co znajdziecie w przewodnikach, tylko o wiele mniej,no, ale czasem taki
skrot tez sie przyda:)
Mnie sie zaskakujaco najbardziej podobal material o nowozelandzkiej kuchni i
maoryskim upodobaniach smakowych:) Kosztowal ktos z Was kooki albo miod z
kwiatow krzewu herbacianego manuka? Ciekawa jestem jak TOTO smakuje:)
Paiha
Edytor zaawansowany
  • peter2715626 29.03.05, 23:02
    Moim zdaniem tzw. kuchnia maoryska to marketingowy haczyk na turystow.
    Jadlem raz hangi i zostawilem polowe. Mdle, bez smaku i szare z wygladu.

    --
    mordor.mds.pl/peter
  • paiha 30.03.05, 00:15
    Pytalam o kooki i o miod z kwiatow krzewu herbacianego manuka...
    A jesli chodzi o kuchnie maoryska to, poza hangi, jadles z niej cos jeszcze?
    Paiha
  • peter2715626 30.03.05, 02:24
    Nie wiem co to kooki. Nigdy nie spotkalem tego slowa. Miodu nie lubie.

    Bylismy niedawno na festiwalu kultury ludow pacyfiku i tam mielismy okazje
    rozczarowac sie hangi. Sprobowalem tez gotowane liscie taro w sosie kokosowym i
    to nawet bylo dobre.

    Nie moge powstrzymac sie przed krytyczna uwaga dotyczaca zachowania czystosci w
    czasie trwania festiwalu. Mimo rozstawionych setek kublow na smieci, typowy
    Polinesian rzuca odpadki na ziemie i idzie dalej. Mozna sobie wyobrazic jak to
    miejsce wygladalo pod koniec drugiego dnia imprezy. Gorzej jak wysypisko
    smieci. Nigdy tam wiecej nie pojdziemy.

    --
    mordor.mds.pl/peter
  • kiwigirl 21.04.05, 16:54
    co do kooki to pass, ale miód jadłam. jest ok, nie tak słodki jak nasze miody.
    ja wiem, miód jak miód i tyle.

    co do innych pyszności - jadłam omlet z whitebait - takich malutkich rybek
    przezroczystych. Baaardzo mi smakowało!
    jadłam tez hamburgerka z dziczyzny - zle dzikiej - nie farmowej. rewelka!!!!
    Polecam grilla w buszu na West Coast. jakoś tak jadąc w dół z Hokitika w stronę
    Haast pass, mija się pięknie niebieską rzekę. jedzie sie mostem, po lewej widać
    przęsła starego mostu. nalezy zaraz za mostem zjechać w lewo drogą, za znakami
    strefy piknikowej. jest tam piękne miejsce, kawałek "native bush" a w jego
    środku goście mają grilla jak marzenie!!!!!!!!!!

    z nowozelandzkich przysmaków jadłam Pavlovę- ja wiem... taka neidopieczona beza
    z kremem :-) sodkie toto jak diabli, spasowałam po jednym kawałku. rozciapane
    kiwi i truskawki pomagają przebrnąć :-)

    niestety nie załapałam się na fijoa, podobno one dopiero zaczną dojrzewać, ale
    piłam jakiś naturalny sok z nich i chyba to jednak nie moje ulubione.

    A hangi jedliśmy w Mitae (atrakcja przy rotorua) i bardzo i smakowało! baraninka
    była yummy, kurczaczek ok, warzywka dobre, i zostałam fanką pieczonych kumara!! :-)


  • peter2715626 22.04.05, 00:44
    kiwigirl napisała:

    >> co do innych pyszności - jadłam omlet z whitebait - takich malutkich rybek
    > przezroczystych. Baaardzo mi smakowało!

    Ja jakos nie moge sie przemoc. To wyglada jak obrzydliwe biale robaki.


    > jadłam tez hamburgerka z dziczyzny - zle dzikiej - nie farmowej. rewelka!!!!

    Tutejszy venison jest rzeczywiscie przepyszny. Hamburgery i meatballs sa stale
    w moim jadlospisie.

    --
    mordor.mds.pl/peter
  • kiwigirl 22.04.05, 16:33
    A wczoraj byliśmy na imprezie z okazji otwarcia ambasady i podawali wódeczkę
    smakową - miodu manuka oraz owoców fijoa. Ja nie próbowałam ale wszyscy którzy
    pili zachwycali sie!!! i Kiwi i nasi. Zapach miała ładny!!!
  • salmotrutta 23.04.05, 02:17
    Ostrygi z Foveaux Strait. Mniam mniam, niebo w gebie, a sezon w pelni:)
    Tylko dlaczego co roku drozsze?:(((
  • mis.koala 25.04.05, 00:23
    A z czym jadacie ostrygi w NZ?


    -------------
    Pozdrowienia
  • salmotrutta 25.04.05, 01:43
    Ja najbardziej je lubie w stanie naturalnym. Czyli tak jak z muszli wychodza,
    bez zadnych przypraw i oczywiscie na surowo.
  • peter2715626 25.04.05, 08:03

    Ja lubie cytryna skropic.
    Wtedy mniej piszcza.
  • mis.koala 25.04.05, 11:04
    Z kropla tobasco sa fantastyczne!
  • kiwigirl 25.04.05, 12:56
    no, my się niestety na ostrygi nie załapaliśmy w Nowej :-( za to w ambasadzie
    owszem :-)

    Za to jadąc z Nelson do Picton przejeżdżaliśmy przez Havelock i za radą dobrych
    znajomych stanęłiśmy w "mussel boys" - knajpie specjalizującej sie w małżach w
    zielonych muszlach... Mnnniaaaam!!! fantazja! za bodaj 12 czy 15 dolarów
    dostaliśmy michę muszli świeżutkich rozpływających sie w ustach małży!
    Polecam!!! najlepsze jakie jadłam w życiu!

    A jak smakuje crayfish? niestety widzieliśmy je tylko w Kaikoura, i byly bardzo
    drogie, po 30 dolców za połówkę... wiec się nie skusilismy.

    Za to jedliśmy paties z Paua i nie byłam zachwycona


  • salmotrutta 25.04.05, 15:32
    Jak widac wszystko jest sprawa indywidualnego gustu, bo ja na przyklad za
    "mussels" nie przepadam;) Natomiast "paua" jest moim zdaniem znakomita, chociaz
    jak wszystko tak i to mozna zepsuc nieumiejetnym przyrzadzaniem. Co do
    "crayfish" czyli homara smak zalezy od sposobu przyrzadzenia. Wlasciwie jedynym
    ograniczeniem jest tu tylko wyobraznia poniewaz jadlem homara nawet w
    chlodniku:) Przez dluzszy czas byly one bardzo drogie, ostatnio ceny spadly i
    troche dziwi mnie ze w Kaikoura sa az tak drogie bo wlasnie tam zawsze byly
    najtansze.
    A co do ostryg, te z ambasady byly nieco "oszukane", tzn. nie sadze ze byly to
    ostrygi z Bluff bo tych nie wolno eksportowac, chociaz moze ambasada nie liczy
    sie jako "zagranica"?:)
  • mis.koala 25.04.05, 18:06
    > A co do ostryg, te z ambasady byly nieco "oszukane", tzn. nie sadze ze byly to
    > ostrygi z Bluff bo tych nie wolno eksportowac, chociaz moze ambasada nie liczy
    > sie jako "zagranica"?:)

    Przecietny Frnacuz z poludniowej Francji, konsumujac swiezo odlawione oysters
    na plazy pewnie nie wie, ze to falsyfikat, a oryginal plywa w Bluff....
    :D :DD :DDD
  • salmotrutta 25.04.05, 18:56
    Nie mam pojecia co wie, lub czego nie wie przecietny Francuz z poludniwej
    Francji. Wiem natomiast ze ostrygi z Bluff sa znacznie wieksze od innych
    gatunkow ostryg i maja zupelnie inny smak. Skad wiem? Z wlasnego osobistycznego
    doswiadczenia.
  • kiwigirl 26.04.05, 12:39
    co do ostryg się nie wypowiem, bo chyba nigdy wczesniej ostryg nie jadłam. Za to
    małaże kocham i faktycznie nowozelandzkie sa moimi ulubionymi.

    A jeszcze śmieszna rzecz - uwielbiam easter eggs - the z marshmallow w środku
    :-) pierwszy raz jadłam w te świeta i tak poubiłam że jadłam hurtowo a kilka
    paczek wiozłam do domu :-) Aż się celnik w Australii zdziwił i uśmiał (bo
    grzecznie zadeklarowałam, no bo to żarcie nie?). nakarmiłam rodzine (różne mieli
    opinie o tych mordoklejkach) i jeszcze mi została chyba paczka "na szczególną
    okazję" :-))
  • peter.steele 06.05.05, 11:53
    a moze swoja droga jaka jest ta Nowozelandzka kuchnia?
    Co sie tam je? I jakie potrawy ludzkie (europejskie) sie tam podaje ? LUb do
    czego mozna porownac. I czy mozna jakas potrawe z tamtego kranca swiata
    zaserwowac w Polsce ?
    Pozdrawiam Stalowo :))))
    --
    Wierzyłem w coś, bez tego ciężko żyć
    Marzyłem też, wolno było marzyć

    Tam Gdzie Rosną Dzikie Róże
  • kiwigirl 07.05.05, 13:07
    ja tam żadnych rewelacji i "inności" nie zauważyłam. poza "specjalnościami" typu
    hangi [ale my tez mamy ziemniaki z ogniska :-)] czy pavlovą [my tez mamy bezy i
    kilka ciast orginalnych i świątecznych jak np. mazurek] jedzenie jest takie jak
    u nas w Polsce. Jedza drób, wolowinę trochę wieprzowiny smażone czy pieczone -
    jak kto lubi, mimo że spodziewałam sie sporo jagnięciny to jedzą ją żadko bo
    jest coraz droższa. Oczywiście ryby i owoce morza. ok, te może u nas sa mało
    popularne ale my tez mamy ryby których oni nie jedzą..., a owoce morza mają
    wszystkie kraje nad ciepłymi morzami w Europie. Mają wszedzie nieszczęsne fish &
    chips, chińczyka, tajskie żarcie i pizzerie. nic totalnie innego.

    Nie mają swojej kuchni. to jest zlepek tego co przywieźli imigranci. Jedza
    angielskie śniadania, "pies" i mięso pieczone polane tłustym sosem (blee) ale
    tez curry i chińńskie. może jedynie wszelkiego rodzaju pieczone marrows (bracia
    cukinii) i dynia sa bardziej niż u nas popularne, choć my na przykład od dawna
    to jemy - odkąd zasmakowało mi w grecji... :-)

    więc jadąc tam nie przeżyjesz szoku "kulinarnego" jak np. jadąc do Azji.
    Bardziej zaskoczyło mnie w Singapurze że zamiast rogalika czy ciasteczek do kawy
    w hotelu były "gorące kubki" z kluskami z krewetkami, a na śniadanie "na
    miescie" wszędzie serwowano owsiankę z krabami...

    pod tym względem NZ nie jest jakoś szokująco inna :-))
  • kiwigirl 07.05.05, 13:10
    a co do serwowania w Polsce potraqw z NZ - co ciekawe ostatni w mojej książce
    kucharskiej odkryłam przepis na "torcik Pawłowej" który dopiero teraz
    skojarzyłam z ... nowozelandzką Pavlovą :-)

    jagnięcinę tez można u nas kupić, nawet tę z NZ, choć nie polecam bo długo
    mrożona do transportu niestety nie jest najlepsza... w sklepach można u nas
    kupic słodkie ziemniaki kumara, widziałam ostatnio w Auchan Tamarilo (choć
    smętnie wyglądały jak ocenił mój kiwi). Wystarczy że masz przepis, a składniki u
    nas znajdziesz.
  • paiha 15.05.05, 14:14
    Pavlowa jadlam, rzeczywiscie strasznie slodka:),to chyba dobry pomysl na jakies
    urodziny,zaden z gosci nie jest w stanie zjesc wiecej niz jeden maly
    kawalek:),przyznam sie, ze ja powybieralam owoce, a bezy dyskretnie sie
    pozbylam:) Z zaskoczen kulinarnych pamietam wegetarianskiego hamburgera,
    jakiego skosztowalam w McDonaldzie, miejsce kotleta zajal gruby plaster
    gotowanego buraka, pomijajac bezsmakowa bulke, cala reszta nawet mi smakowala:)
    Ale rzeczywiscie, szukalam, pytalam o jakies typowe danie nowozelandzkie, ktore
    moglabym przygotowac w Polsce, ale niczego takiego nie znalazlam. W NZ, w
    zaleznosci od tego, z kim i u kogo bylam w porze obiadu, kosztowalam polska,
    francuska albo chinska kuchnie:)
    Ale przyznam sie, ze smakowalo mi fish&chips, moze dlatego, ze bylam wowczas
    strasznie glodna:)
    Paiha
  • kiwigirl 16.05.05, 11:30
    faktycznie - burak w hamburgerze, czy to gotowany czy gównie taki piklowany, to
    coś typowo Nowozelandzkiego. Mój Kiwi płakał z tęsknoty za buraczkiem w
    hamburgerze... :-) fakt, hamburgery - ale nie w McD tylko w prowazonych przez
    Chińczyków take away'ach - są tam świetne. Napakowane jest w nie wszystko co sie
    da, oczywiście te buraczki też :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.