Dodaj do ulubionych

Czy warto do NZ w 2007r?

24.05.07, 13:23
Witam wszystkich.

Od jakiegoś czasu czytam sobie uważnie co się da o NZ, m.in. to forum, strony
i wypowiedzi zamieszkujących NZ - również cashooba. :) Do emigracji mam
zdrowy stosunek, bo spędziłem dużą część dzieciństwa (8 lat) na emigracji w
Maroku (początek lat 80tych), tak więc wiem o trudach rozpoczynania życia w
obcym kraju. Ponadto dużo jeździłem również po świecie (Europa, USA, Azja),
trochę pomieszkałem "abroad": Paryż, NY, Taipei. Teraz mieszkam w Polsce w
Warszawie - pracuję, mieszkam - nawet nieźle mi się powodzi: mam robotę,
dobry (nowy) samochód, 2 mieszkania. Tyle tytułem wstępu - nie po to by się
pochwalić, ale by dać obraz siebie i żebyście nie uważali mnie za mało
świadomego frajera.

Teraz o co mi chodzi: coraz bardziej mam dosyć Polski, z tym powracającym
tylnimi drzwiami socjalizmem, gdzie władza podlizująca się biedakom (emerytom
i robolom) coraz mniej zajmuje się naprawą patologii życia codziennego, a
coraz częściej zastanawia się jak wyciągnąć kasę z mojej kieszeni. Co więcej
kasa ta ląduje w lwiej części w kieszeniach polityków i ich pociotków, więc
dla biedaków nie starcza, a władza ma kolejny powód by poszukać znowu w mojej
kieszeni. Nie dość tego, choć mam ochotę i umiejętności, władza zniechęca
mnie do wszelkiej formy indywidualnej działalności gospodarczej poprzez
kombinowanie przy podatkach, ZUSie, kontrolach wszelkiem maści nękających
przedsiębiorców. Co i rusz nasz p... sejm uchwala jakieś buble prawne,
rozpierdziela ostatnie zręby prawa gwarantujące jakość wykonywanej pracy.
Ogólnie panuje tendencja by było szybko i tanio = gównianie. Nie piszę tego
po to, by sobie ponarzekać na codzienne bolączki życia, ale zacząłem się
ostatnio obawiać o swoją przyszłość w tym kraju: czy nie zostanę niewolnikiem
cwaniaków polityków i biedaków, którzy mnie opodatkują do gołej skóry. Na
godziwą emeryturę nie mam szans, bo zaraz wybuchnie bomba w ZUSie a do
prywatnych filarów emerytalnych wyciągają ręce debile z Samoobrony i LPR.
Opieka zdrowotna jest do d... - na wizytę u lekarza zapisują z 6 miesięcznym
terminem - to już zdążę o właśnych siłach wyzdrowieć albo umrzeć. Mogę za to
zabulić u prywaciarza, choć płacę wysokie podatki na służbę zdrowia. Poziom
kształcenia i wykonywania pracy też ciągle się obniża. Jakby było mało, przy
wschodniej granicy siedzi Putin majstrujący przy kurkach z gazem i ropą, a w
Polsce coraz więcej brudasów: arabów, murzynów i vietnamczyków. Czekam tylko
kiedy to wszystko p...dolnie.

Ok, teraz do sedna. Ponieważ mamy z żoną małego półrocznego synka, zaczęliśmy
się zastanawiać gdzie by tu prysnąć od tego wszechogarniającego syfu? Padło
na kraje anglosaskie, bo tu tylko zachowały się zręby zdrowego rozsądku.
Anglia jest za blisko a poza tym za dużo tam rodaków, USA ma zbyt
restrykcyjną politykę wizową (poza tym już tam byłem), została Australia i
NZ. Wziąwszy pod uwagę węże i robactwo w Australii, zainteresowała nas
bardziej Nowa Zelandia. Po pierwsze "najdalej od Polski" ;), po drugie lubię
kraje wyspiarskie - jakoś takie bardziej spokojne i rozsądne, po trzecie jak
coś walnie na świecie to NZ będzie ostatnim miejscem gdzie dotrze zadyma.
Chodzi nam o spokój, możliwość podróżowania po Oceanii, brak stresu w robocie
tzn możemy pracować ciężko byle tylko nie bez sensu i nie w sposób
idiotyczny.

I teraz mam do Was prośbę: oceńcie moje szanse w NZ? Oboje mamy 30-36 lat,
wyższe wykształcenie: ja jestem architektem - urbanistą, moja żona radcą
prawnym, ale pracuje w nadzorze bankowym. O ile ja mogę znaleźć robotę w
zawodzie (widziałem w prasie nowozelandzkiej sporo ogłoszeń dla urban
designers i town planners), bo mam 15 letnie udokumentowane doświadczenie w
zawodzie i funkcję w Zarządzie Izby Urbanistów, o tyle moja żona ma zawód
raczej do wykonywania w Polsce, ewentualnie musiałaby się przeczołgać w NZ
i ... w sumie zrobić drugie studia. Maluch jest na tyle mały, że się
dostosuje. Aha, oboje znamy angielski w stopniu swobodnym pozwalającym na
porozumiewanie się zarówno na ulicy, jak również w terminologii zawodowej
(często współpracujemy z zagranicą). Czy biorać wszystko powyższe pod uwagę
mamy szansę w NZ, a bardziej mnie interesuje czy Waszym zdaniem - osób które
już tam siedzą - warto rzucać to wszystko i przyjeżdżać do NZ?

Pozdrawiam Was. P
Edytor zaawansowany
  • bonzee33 24.05.07, 16:55
    Nie wszystkim sie tam podoba musisz wiedziec. Z tego co piszesz, to moim
    zdaniem jestes w grupie 'podwyzszonego ryzyka', ale ciezko cokolwiek wniskowac
    po tym tekscie, jak chcesz to wklej wasze zdjecia bez twarzy (bo juz po dress
    code mozna wiecej powiedziec)
  • polsewer 24.05.07, 20:27
    Nie ma sprawy - podaję namiar na naszą stronę: www.vertigo.sympatia.onet.pl
    Jeżeli się zalogujecie do w/w serwisu to okazuje się, że gdy w wyszukiwarce
    wpiszecie ludzi z NZ to... pojawiają 4 osoby. A może i Wy się tam
    zaprezentujecie? Pozdrawiam w oczekiwaniu na Wasze odpowiedzi. P.
  • bonzee33 25.05.07, 12:12
    Ja was tam na stale to tak srednio widze, ale moge sie mylic..
    Nawet jezeli zdecydujecie sie na wyjazd i pomieszkacie w NZ tylko pare lat (w
    tym kraju anglosaskim stosunkowo latwo jest od samego poczatku pracowac w
    zawodzie albo 'podciagnac kwalifikacje' do takich ktore umozliwiaja 'prace za
    biurkiem') to potem duzo latwiej o dobry kontrakt (posade) w 'cywylizowanej'
    czesci swiata.
    Ja zaczynalam w NZ, potem pracowlam w londynskim city, a niedawno ..podpisalam
    kontrakt w Szwajcarii na relelacyjnie ciekawy projekt informatyczny z
    tych 'trackingowych'.
    Z samym polskim doswidczeniem, bez doktoratu, z dyplomem polskiej uczelni
    mialabym bardzo marne szanse...
  • adamovski 25.05.07, 00:09
    1. Do NZ poza "desperados" bez wyksztalcenia i zadnych szans w innych krajach
    nikt nie emigruje za pieniedzmi. Wiecej zarobisz w UK, AU czy USA.

    2. Jesli przezyles Wawce to powinienes poradzic sobie w NZ. Sadzac po tekscie
    to tez potrafisz sie zareklamowac.

    3. Musisz to tak zaplanowac by miec plan B i by was rozni agenci nie zlupili go
    golej skoryza wypelnianie druczkow z internetu.

    UWAGA dla ludzi ze Sotlycy!

    NIE kupujcie zaraz po przyjezdzie nowego samochodu za 50.000 lub wszystkie
    pieniadze z Polskie! (jak to zwykle sie dzieje w przypadku ludzi z Wawy).

    Jesli chodzi o samochody w NZ wiekszosc ludzi ma DUPIE wszelkie manipulacje
    socjo-techniczne firm samochodowych za to ich lubie. Kazdy jezdzi czym chce.
    Sredni wiek auta w NZ to 12 lat.

    Dzieje sie tak z dwu powodow:

    1. Tubylcy nie dali sie zmanipulowac bankom i firma samochodowym. Zamiast brac
    debilne kredyty na samochody ktorych wartosc spadnie do zera w trakcie splacania
    kredytu kiwusi biora kredyt na nieruchomosci ktorych wartosc wzrasta ciagle od
    wielu lat i na ktorych zarobia min 100%.

    2. Nie ma tutaj obowiazkowego ubezpieczenia od odpowiedzialnosci cywilnej (OC).
    Jak wdupi w ciebie pijany nieubezpieczony gowniaz to musisz na swoj kosz
    naprawiac swoj samochod. Sprawce mozna podac do sadu, czekac 2-3 lata na
    rozprawe. Na koniec dowiedziesz sie ze sprawca zostanie uznanym winnym ale ze
    nie ma srodkow finansowych na splate zniszczen tak wiec bedzie placie 5 dolarow
    co miesiac albo cos w ten desen.
  • luiza-w-ogrodzie 25.05.07, 03:37
    polsewer napisał: "Wziąwszy pod uwagę węże i robactwo w Australii,
    zainteresowała nas bardziej Nowa Zelandia."

    He he he, nastepny o wezach i robakach :o) Do kompletu polecam watki na temat
    niebezpieczenstw zycia w Australii, np. Prawdziwsza prawda o Australii albo tekst popelniony przez Douglasa Adamsa (Hitchhikers Guide to the Galaxy)

    Pozdrawiam z Sydney
    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    Australia-uzyteczne linki
  • cashoob 25.05.07, 04:02
    Do australii ci nie bede pisac zebys jechal, weze i pajaki zjadaja tutaj rzywcem
    na stojaco a "populacja australii ciagle sie pomniejsza" bo wszyscy emigruja z
    nz do australii, w 2006 roku najwiekszym odsetkiem imigranow wlasnie byli
    zelandczycy, w nz przygotuj sie na to ze stracisz mase kasy, nz jest jak
    odkurzacz pod tym wzgledem, dwa przygotuj sie na szok, wyjedziesz na zadupie
    swiata, wies totalna, przygotuj sie tez na to ze bedziesz murzynem przez jakis
    okres czasu, mimo znania angielskiego bedziesz mial okazje to odczuc, miejscowi
    ci pomoga, przygotuj sie tez na to ze jak zaczniesz pracowac to nie za tule zeby
    miec taki standard jak w W-wie i nie sadze zeby cie bylo stac na wakacje i
    podrozowanie po nz czy oceanii, przygotuj sie tez na to ze nz milowymi krokami
    zbliza sie do krachu gospodarczego bo rzad manipuluje dolarem tak jak na
    wegrzech robili i jak wsio za jakis czas rypnie to bieda zerzre kazdego,
    przygotuj sie na to ze jesli dostaniesz dobra robote to moze sie okazac po roku
    ze firma cie zwolni bo sie przenosi do chin jak to ostatnio sie modne zrobilo, i
    przygotuj sie na to ze dziecko bedziesz mial caly czas chore bo wilgoc i brak
    ogrzewania skutecznie pomaga wszelkim grypom i grzybom. przygotuj sie tez na to
    ze od rzadu dostaniesz srodkowy palec za 33% podatku oraz na to ze zwrot
    podatkowy za co kolwiek bedzie okupiony walka ze skarbowka, przygotuj sie ze
    polacy ci beda wytrwale pomagali w zyciu i wspierali ciebie czynnie w kochaniu
    nz jak to sami wytrwale czynia utwierdzajac sie jak pawiany w zdaniu ze nz to
    jest pempek swiata, co ci wiecej bede pisac, co jak co ale rzad w nz wcale nie
    jest madrzejszy od polskiego i takie same durnoty wymysla, wiekszosc
    nowoprzybylych nie ma kontaktu z tymi sprawami bo mieszka za krotko i malo ile
    dobrze po angielsku gada zeby wiadomosci czy gazete rozumiec, wiec kazdy ci
    opowie jak w nz jest wspaniale ale tak po prawdzie to malo ktory rozumie w 100%,
    z tego co sie do okola dzieje. Statystyki sam se mozesz poczytac ale ci powiem
    ze mam znajomych niemcow co wlasnie przyjechali do nz opierajac sie na
    statystykach i mieszkali w auckland rok, nawet mieli rezydenta, po roku
    wyjechali do OZ i mieszkaja w stolicy bo maja w d nowozelandzki dobrobyt i
    stwierdzili ze stracili rok zycia i kupe kasy...my narazie siedzimy w melben a
    potem sie przejedziemy po wiekszych metropoliach tego kraju a nastepnie jedziemy
    do europy do polski na wakacje a potem do okola swiata i pewnie gdzies sie
    osiedlimy na stale ale na bank nie wracamy do nz bo tak mamy dosyc po 6 latach
    ze na sama mysl nas trzesie...
    --
    ...a gdybym byl mlotkowym i w fabryce z mlotkiem szalal to co bys powiedziala,
    czy cos bys przeciw miala...(i kowadla teraz w zakute lby:) dzyn dzyn dzyn, dzyn
    dzyn dzyn...
  • adamovski 30.05.07, 00:13
    Hej!

    Tak powaznie to wszystko zalezy od nastawienia do zycia, i od oczekiwan.

    Jesli jestes bardzo wymagajacy i krytycznie nastawiony do rzeczywistosci (tak
    wynika z twojego opisu PL) to po paru latach w NZ zkaszubiejesz ;-) i bedziesz
    tak samo krytyczny do NZ jak teraz jestes do PL.

    Jesli lubisz sporty, przyrode, wycieczki, wedkowanie, polowanie, narty, wode, i
    jesli tym naprawde zyjesz to spodoba Ci sie tu i bedziesz zadowolony.

    Jesli jestes nastawiony na robienie kariery i pieniedzy w stylu
    Warszawsko-Korporacyjnym;-) to tu zwiedniesz.

    NZ jest krajem w miare cywilizowanym i duze firmy traktuja tu pracownikow raczej
    w stylu zachodnim a nie w stylu 3 swiata jak w PL.

    Niestety z uwagi na ciagly odplyw najbardziej dynamicznych kadr do AUS, USA, UK
    i Europy zwykle na miejscu zostaja sredniacy i ktokowliek kto wystaje ponad
    pewnien poziom nie jest mile widziany.

    Ostatnio z 3 moich "prawie przyjaciol" kiwusow z ktorymi zaczynalem 3 lata temu
    (tak naprawde przepasc kulturowa jest zbyt duza by sie zaprzyjaznic z
    tubylcami) ostal mi sie jeno jeden. Dwu zjechalo do Europy za chlebem.

    A przyjechac warto, zawsze wyniesiesz z tad jakies doswiadczenia.

    O ile nie jested totalnym kretynem to na pewno bedziesz tez mial plan "B".

    Jakby po paru miesiach okazalo sie ze:
    1. caly czas musisz dokladac do zycia oszczednosci z Polski,
    2. dzieci maja astme i alergie od plesi rosnacej tu w scianach i dywanach a
    3. zona depresje z uwagi na brak mineralow w glebie wulkanicznei i ciaglego
    deszczu w zimie
    4. okradli Ci z 4 razy wynajmowany domek

    To fajnie by bylo bys mial do czego wrocic,

    Pozdrawlaju,
    Adam
  • nana76 18.06.07, 23:09

    a jestem bardzo ciekawa kim jestes:)
    tez spedzilam dziecinstwo w Maroku, w tym samym czasie.
    pozdrawiam
  • astarte4 21.06.07, 04:55
    To i ja troche doloze:)

    Przyjechac tu napewno warto, ale czy warto zostac na stale?
    Zalezy czego oczekujesz od zycia? Po czesci opisal to juz "adamovski" i
    czesciowo sie z nim zgadzam. Nie zgadzam sie tylko co do plesni na scianach i
    ciaglych deszczow - Nowa Zelandia to nie tylko Auckland, nie wszedzie sciany
    plesnieja i nie brakuje regionow slonecznych;) Nie wszedzie tez okradaja, mnie
    jeszcze nie okradli a mieszkam w tym kraju juz 34 lata.
    Najwazniejsze jest to ze kraj jest stabilny, korupcji i naduzywania wladzy
    prawie sie nie spotyka i generalnie pozwalaja ci zyc tak jak ci pasuje.
    Spoleczenstwo bywa wprawdzie czasami nieco konserwatywne ale zasadniczo jest
    dosc pragmatyczne. No i wiekszosc toalet publicznych nadaje sie do uzytku;)))

    Proponuje by najpierw przyjechac tu na dluzsze wakacje, rozejrzec sie i dopiero
    wtedy myslec o powazniejszych decyzjach.
  • cashoob 21.06.07, 06:04
    ...oj ale ty "idiotyzmy wypisujesz"...

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25053&w=63591535&a=64574853
    ...widocznie na tej wsi gdzie mieszkasz to i korubcji wsrod rolnikow nie ma...a
    ze sie obilem po nz troche i to pewnie w takich miejscach gdzie ty sie nigdy nie
    obijesz to ci powiem ze mimo ze jestes w nz 34 lata to sie grubo mylisz...zeby
    nie korubcja to kazda firma w jakej pracowalem by roboty nie miala a caly bajer
    przetargow i konkorsow dziala jak w PrLU i jest ustawiany...zeby ci jeszcze
    humor poprawic to ostatnia firma w jakiej pracowalem miala specjalny fundusz
    "emerytalny" na pokrywanie kosztow zapraszania panow co lepszych na polowania z
    bosem itd...poza tym chcialem sie zapytac za jakiego TOWARZYSZA zes emigrowal z
    PLu ze tak ci sie NZ podoba? Chcialem sie tez zapytac w jakiej to ksiazce znowu
    zes oparl swoje opinie ze to kraj stabilny? Bardzo mnie to interesuje...mozesz
    przytoczyc jakies statystyki na potwierdzenie swoich slow? Najlepiej to by
    pasowalo pokazac statystyki dolara przez ostatnie pietnascie lat...a teraz
    naduzycie wladzy...czy u was tam na wsi TV dolatuje? doczytales sie w lokalnej
    gazecie o naduzywaniu wladzy przez Pania HC i o tym ile z moich podatkow se
    wziela na pierdolki za ostatnich wyborow? a co powiesz to tym naduzywaniu wladzy
    przez policje? a moze mi powiesz o naduzywaniu wladzy przez kupowanie sobie
    wycieczek do okola siwata przez uzednikow rzadowych, i tak by mozna dalej kukac?
    Jako ze NZ przejechalem se w zdluz i wszesz to ci jeszcze powiem ze w kazdym
    motelu i hotelu gdzie spalem byla gdzies plesn i pchly (a w kazdym hotelu gdzie
    moja zona pracowala, a byly to najlepsze hotele w nz, to tyle exit mould
    uzywaja ze dziw bierze ze jeszcze farba nie odpadla)....mala albo duza ale byla
    jak nie na suficie to na oknach, pod prysznicem albo w rogach lazienki...moze
    przez te 34 lata zes nie jezdzil za duzo po nz? no powiedz jak to jest bom
    bardzo ciekawy...i oszczedz sobie pisania zem nienormalny bo to juz dawno przed
    tobom zostalo ustalone na tym forum i mozesz sobie to wygrzebac...





    --
    ...a gdybym byl mlotkowym i w fabryce z mlotkiem szalal to co bys powiedziala,
    czy cos bys przeciw miala...(i kowadla teraz w zakute lby:) dzyn dzyn dzyn, dzyn
    dzyn dzyn...
  • salmotrutta 22.06.07, 13:41
    Nie watpie, ze wiesz wszystko co tylko mozna wiedziec...
    A teraz mozesz powrocic na lancuch.
  • astarte4 25.06.07, 12:31
    Nie moge napisac ze jestes "nienormalny". Nie znam cie. Z twoich wpisow na tym
    forum wydaje sie ze jestes nie tyle "nienormalny" co nieszczesliwy. A przy tym
    wyjatkowo chamski!
  • cashoob 26.06.07, 14:02
    ...bardzo jestem nieszczesliwy, wyjatkowo wrecz i w nusz...wyjechalem z "raju na
    ziemi"...no i teraz musze odreagowac...co do bycia chamem to kup se lustro,
    czlowieku "co idiotyzmow nie wypisujesz"...jak na powitanie mojej osoby calkiem
    ci nie znanej to powiem ci zes sie wykazal kulturem popisowym a wrecz popisem
    kulturowym...do kazdego tak w powitaniu pisujesz? do Babci swojej tez tak sie
    odzywales w mlodosci? kademu muwiles ze idiotyzmy wypisuje i ty wiesz lepiej? w
    szkole to pewnie zawsze zes stal w koncie za donoszenie na kolegow?...pozdrawiam...

    --
    ...a gdybym byl mlotkowym i w fabryce z mlotkiem szalal to co bys powiedziala,
    czy cos bys przeciw miala...(i kowadla teraz w zakute lby:) dzyn dzyn dzyn, dzyn
    dzyn dzyn...
  • astarte4 26.07.07, 22:52
    "jak na powitanie mojej osoby calkiem
    ci nie znanej to powiem ci zes sie wykazal kulturem popisowym a wrecz popisem
    kulturowym..."


    Czlowiek zapytal o podatki obowiazujace przy obrocie nieruchomosciami, pomijajac
    to ze w Nowej Zelandii nie istnieje podatek VAT, wpypisujesz kompletne bzdury.
    Podjales sie odpowiedzi na pytanie, nie zastanawiajac sie nad tym co piszesz?
    Czy piszesz tylko po to by zaistniec?
    Jesli uwazasz ze moja wypowiedz w tej kwestii nie byla merytoryczna, wykaz w
    ktorym miejscu. Tylko prosze, bez histerii.
    PS: Nie mam babci. Dziadka tez nie mam.
  • adamovski 13.07.07, 23:02
    Popatrz na moj watek korupcja w NZ
  • astarte4 26.07.07, 23:00
    Nie twierdze ze korupcja jest w NZ zjawiskiem zupelnie nieznanym. Napisalem
    "prawie". Nie wiem czy pamietasz sprawe sprzed kilku lat, kiedy to stracil
    stanowisko najwazniejszy w tym kraju policjant, wylacznie za to ze powiedzial do
    legitymujacego jego "girl friend" policjanta: "do you know who I am?". Takich
    przykladow moge podac znacznie wiecej.
  • adamovski 27.07.07, 00:07
    Zgadzam sie z toba pot tym wzgledem.W ZN nie daje sie lapowki policjanowi
    zamiast mandatu, a polityk jak raz zrobi przekret to jest spalony.

    Nie dzieje sie tak dlatego ze ludzi sa tu ucziwsi, po prostu sa madrzejsi. Nikt
    nie zaglosuje po raz drugi na partie i osoby ktore sa umoczone w przekrety. W
    Polsce ludzie glosuja w kolko na tych samych pajacow umoczonych tak ze w
    normalnym kraju siedzieli by w pierdlu do konca zycia...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka