Jak nauczyc kota * zycia na wolnosci *??? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

  • Czesc. Mam nadzieje, ze nie pomyslicie, ze jestem stuknieta.
    sytuacja wyglada tak-mieszkam w anglii w mieszkaniu bez ogrodu. moja 2 roczna kocica jest wychowana w domu. za ok pol roku wracam do polski na stale-oczywiscie z moja kotka i tutaj juz sen spedza mi z powiek mysl-jak moja kici sie przystosuje do nowego zycia. W polsce mamy dom wolnostojacy, bez ogrodzenia/ plotu. Obok domu jest droga ( dojazd do innych domow ) a za domem las i pola.
    Mam na punkcie mojej kotki wielkiego hopla i boje sie, ze kicia sie zgubi i nie bedzie wiedziala jak trafic do domu. Czy jest to mozliwe, zeby kotka wedrowala po nowej okolicy i nie trafila do domu ?? co powinnam zrobic ? prosze o jakies rady. Dzieki
    • Kot się sam nauczy. ;) Albo się nie nauczy i nawet nie będzie chciał wychodzić [niektóre koty wychowane w mieszkaniu nie przyzwyczajają się do życia na zewnątrz].

      Poza tym żaden kot nie jest tak głupi - nie poleci na ślepo w nieznane, na początku dokładnie zbada okolicę, zapamięta drogę z powrotem i wróci. Zadbaj tylko, żeby jej coś nie przestraszyło przy tym "badaniu terenu". No i pamiętaj, że musisz zawczasu zadbać o kastrację kotki i odpowiednie szczepienia. A jak się boisz zaginięcia, to załóż jej obróżkę z adresem i telefonem do ciebie [są takie specjalne obróżki dla kotów wychodzących, które się zsuwają z szyi jak kot się przypadkiem zawiesi na tej obróżce].
    • A po co w ogóle chcesz ją uczyć wychodzenia? Na "wolności" grozi kotu masa niebezpieczeństw - może ją zagryźć pies, przejechać samochód, może się czymś zatruć (trutki na gryzonie!), może wpaść we wnyki... Większość wychodzących kotów nie dożywa starości. Ja bym się cieszyła, że kotka jest przyzwyczajona do przebywania w domu.
      • Może po to, żeby latem można było sobie w domu otworzyć drzwi i okna na oścież i nie martwić sie, że kot wyjdzie i zwieje? Skoro autorka o to pyta, to już przemyślała sobie tą kwestię i teraz szuka porady.

        Poza tym, jak już pisałam, bardzo możliwe, że kot w ogóle nie będzie chciał wychodzić i problem sam się rozwiąże.
      • ach, dodam- lisow nie ma , poniewaz nikt nie choduje kur itp i juz dawno sie wyniosly z naszych okolic. wnyki- tez nie ma.
        psy- to jak sie zachowuja psy sasiadow to nie wiem, zawsze moge kici wytlumaczyc ze jak psa zobaczy to ma zwiac na drzewo, ale moze byc problem, poniewaz moje psy w domu uwielbiaja nasze koty i spia razem, jedza z tej samej miski, razem sie bawia a jak 1 kicia miala mlode to psy zachowywaly sie jak nianie i na krok nie odstepowaly ciezernrj kotki a pozniej maluchow i jak tylko ktorys wszedl w trawe lub mieszy drzewka to 1 pies siedziely przy malym kocie i szczekaly aby ktos przyszedl i go wyciagnal.
        Troche dziwne uklady sa mieszy moimi zwierzalaki, ale to moze dlatego, ze wszyscy uwielbiamy zwierzaki i traktujemy ich jak czlonkow rodziny...
        • Najważniejsze, że przemyślałaś wszystkie za i przeciw. Sama zdecydujesz, czy kota można wypuszczać, czy nie i to będzie twoja świadoma decyzja. ;)

          Raczej się nie musisz martwić, że kot nie będzie uciekał przed obcym agresywnym psem - koty są nieufne w stosunku do obcych zwierząt i twój pewnie nie da psu się zbliżyć do siebie. :)
          • Ja bym nie była taka optymistyczna w temacie obcych psów.
            Kotka, która nie zna niebezpieczeństw na zewnątrz i ma zaufanie do psów, łatwo może paść ich ofiarą.
            A co do lisów, to też nie sądzę, żeby się całkiem wyniosły ;) Lisy żyją nawet w dużych miastach. No i istnieją jeszcze kuny, jenoty etc.
    • Można skonstruować odpowiedni płot (musi być wysoki, na górze przyczepia się pałąki zagięte do środka i wiesza na nich luźną siatkę), ewentualnie postawić wolierę. Istnieje też coś w rodzaju "elektrycznego pastucha" dla kotów - kot nosi obrożę która go nieszkodliwe acz nieprzyjemnie strzela jak podejdzie zbyt blisko wyznaczonej granicy (to są z mojej strony informacje teoretyczne, widziałam takie ustrojstwo w jakimś sklepie).

      Zgubić się raczej nie zgubi, chociaż należałoby odczekać parę tygodni zanim pozwolisz jej wyjść. Zależy jak bardzo ruchliwa jest ta droga obok i jak szybko po niej samochody jeżdżą - to jest główne ryzyko. Ponadto, jeśli jest np. rasowa, to masz dużą szansę, że ktoś ją może ukraść.
      • Nie ma to jak sadyzm, prawda? A wszystko to "dla dobra kotka".

        AUTORKO! Nie słuchaj, elektryczny pastuch nadaje się tylko dla osób dających takie porady!
        • Tak tak, rozpłaszczony kotek na jezdni, albo kotek który zjadł trutkę na lisy na pewno umarł szczęśliwy. Domowy pieszczoszek zgarnięty z pola i sprzedawany na targu przez miejscowego żula z pewnością doceni fakt, że dano mu wolność.
          • To lepiej chyba nie wypuszczać kota z domu, niż dawać rady typu "elektryczny pastuch", prawda?
            • Może nazwa brzmi niezbyt dobrze, ale wiele osób twierdzi, że "elektryczne ogrodzenie" się sprawdza i nie robi kotu krzywdy - zwierzak szybko się uczy, żeby nie podchodzić do zakazanej strefy. Uważam, że jest to jakaś opcja, chociaż nie wiem, czy bym się na to zdecydowała. Może się jednak okazać, że to jedyna możliwość w przypadku nieogrodzonej działki, zwłaszcza jeśli alternatywą jest przejechany kot.

              Drugą opcją jest specjalnie zabezpieczony płot lub woliera.

              Zamykanie kota w domu, kiedy jest to dom z ogródkiem się nie sprawdza, ponieważ w lecie dużo czasu spędza się na zewnątrz, cały czas ktoś wchodzi lub wychodzi (pielić rabatki, wieszać pranie, podlewać, palić ognisko itd.) często zapominając o zamknięciu drzwi (np. goście, dzieci, teściowa która ma inne zdanie na temat wypuszczania kota itd.) i bardzo trudno przypilnować, żeby kot nie uciekł.
            • kicia raczej nie usiedzi w domu ( juz teraz przesiaduje na parapenie i tesknie wyglada za okno i jak tylko mam okazje to biore ja na zewnatrz i pokazuje co jest dookola -jak dziecku ;-) bo mam na jej punkcie bzika ! i nie mialabym serca gdyby moja kicia nie mogla sobie podreptac po ogrodku, wygrzewac sie w sloneczku, itp...
              w polsce bedzie mieszkac w domu, gdzie praktycznie caly dzien drzwi i okna sa otwarte, bo tak sie sklada, ze sasiadow mam bardzo fajnych a okolica spokojna i nawet jak wszyscy wyjda do pracy/ szkoly a ktos zapomni zamknac dom to nic sie nie stanie ( przynajmniej do tej pory).
              Kici raczej nie zwina bo bym chyba wszystkich rozstrzelala albo na sztachety nabila ;-)
              pastuchy itp odpada, bo moja kicia jest wychowywana bezstresowo i ;-)
              martwie sie jedynie ta droga ( fakt na dzien przejedzie 7 samochodow, ale 2 lata temu sasiad rozjechal inna kicie ktora wygrzewala sie na asfalcie i ponoc jej nie zauwazyl ;-( ale to byl jedyny taki przypadek a praktycznie w kazdym domu ludzie maja koty .
              w polsce juz mam 2 koty , 2 kundelki i one sobie wchodza i wychodza z / do domu kiedy tylko chca.
              najbardziej martwi mnie to, ze za domem sa lasy, pola i kicia gdzies pojdzie i nie bedzie potrafila wrocic.



Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.