Dodaj do ulubionych

co zrobić?

15.12.11, 18:20
Od kilku miesięcy mieszkam na obrzeżach miasta. W okolicy mojego domu mieszkała pewna samotna starsza Pani, która zmarła. Został kot (podobno kotka). Wypytywałam ''tubylców'' ale nikt się nie interesuje, nikogo to nie obchodzi. Udało mi się dowiedzieć że nie ma rodziny która mogłaby się zająć kotem i obejściem. Odkąd ta kobieta odeszła ja staram się dokarmiać kota. Zrobiłam rozeznanie na podwórku - kot sypia w szopce/komórce. Zastanawiam się czy nie przygarnąć tego biedaka ale w domu mam prawie 5-letniego kastrata - jedynaka. Czy taki wiejski czyt. wolno biegający kot ma szanse na zaadoptowanie w domu> Czy są szanse na zgodę przy 2 dorosłych obcych kotach? A może zostawić kotka na jego terenie i dokarmiać? POMÓŻCIE!!!!
P.S. Przepraszam za chaotyczny wpis.
Edytor zaawansowany
  • wladziac 15.12.11, 20:14
    kotkę bez względu na to czy da się udomowić czy trzeba będzie ją zostawić jako wolnożyjącą trzeba wysterylizować więc w okresie sterylkowym powinna być w domu czy innym ale ciepłym pomieszczeniu,po sterylizacji sytuacja może się tak zmienić że kotka zechce zostać w domu bo hormony przestaną w niej buzować i będzie bardziej spokojna ale gwarancji nie ma ,mam szóstkę przygarniętych z podwórka kotów,dwa z nich najstarsze muszą wychodzić do ogródka bo niestety bez tego nie mogą żyć ale elegancko wracają do domu gdzie ciepło i jedzonko więc warto,w domu mogą być z rezydentem niesnaski a właściwie rezydent może chcieć bronić swojego terytorium przed intruzem ale na ogół po pewnym czasie powinny się dogadać na tyle żeby się tolerować,moje koty specjalnie się nie kochają ale tolerują i jest w miarę spokój a zazwyczaj początki były trudne przy każdym następnym dokoceniu,jeżeli musiałaby kotka zostać na zewnątrz bo nie zaakceptuje domu to zrób jej ciepłą budkę ocieploną styropianem do środka włóż kawałki pociętych polarów i wstaw do szopki przed nadejściem mrozów,mam taką jedną dziczkę która absolutnie nie wejdzie do domu i mieszka sobie w takiej właśnie budce na balkonie na parterze już pięć lat,spróbuj ją przygarnąć szanse zawsze są,powodzenia
  • d25 15.12.11, 22:18
    Z moich własnych doświadczeń, powinno być ok.

    Mam 6 letnią kotkę i kilka lat temu przybłąkał się pół dziki kocur. Nie udomawialiśmy go ale miał wstęp do domu, gdzie zresztą przesypiał namiętnie całe dni. Pakt o nieagresji i tolerancji koty podpisały po mniej więcej roku - wcześniej się po prostu omijały lub przed sobą uciekały - później zdarzało się im nawet razem spać. Ale miski miały osobne (choć sobie na wzajem podjadały). Kocur miał swoje miejsce w garażu (ogrzewanym) a w okienku kocie drzwiczki, więc był od nas niezależny. W przypadku kotki o której piszesz, wydaje mi się że powinno zadziałać podobnie. Podstawowa zasada - nic na siłę.
  • umfana 15.12.11, 23:00
    Zaadoptuj go a odpłaci Ci całym swoim kochany serduszkiem kocim smile Ja tak zrobiłam kiedyś zrobiłam.
  • deszcz.ryb 15.12.11, 23:39
    Wszystko zależy od tego czy kotka jest udomowiona, czy półdzika. Jeżeli udomowiona to możesz próbować wziąć ją do siebie do domu - koty raczej nie powinny się pozabijać. wink Posyczą na siebie, może się pobiją, ale dopóki krew się nie leje, nie musisz interweniować [ew. w przypadku, kiedy 1 kot za bardzo dokucza 2 możesz je rozdzielać czasowo]. W końcu się przyzwyczają do siebie.

    Gorzej jeżeli kotka jest półdzika, całe życie mieszkała na dworze i nie przyzwyczai się do życia w domu. Wtedy najlepiej zapewnić jej schronienie na zimę, żeby nie zamarzła [może możesz jakoś zaadaptować jej tą szopkę jeżeli nowi własciciele terenu się zgodzą?] i po prostu dokarmiać codziennie. Kotka sobie poradzi. smile

    Ale w obu opcjach trzeba by było ją wykastrować [jeżeli jest półdzika i ma mieszkac na zewnątrz to koniecznie, bo wkrótce możesz mieć kolejne kilka kotów do opiekowania się wink ]. Po kastracji kotka powinna posiedzieć parę dni w jednym pomieszczeniu i najlepiej jakbyś mogła ją obserwować - czy nie wyrywa sobie szwów i nie skacze za bardzo.

    Wszystko zależy od ciebie. Powodzenia smile
  • ajaksiowa 16.12.11, 11:47
    Trzeba wziąć pod uwagę że prędzej czy pózniej ktoś może się wprowadzić na działkę zamieszkała póki co, tylko przez kota.Niewykluczone że kota poprostu wyrzuci.Jeżeli masz swój dom,to dobrze by było przyzwyczajać sierotę do twojego podwórza.Wystarczy podobno stawia ć miskę z jedzeniem coraz bliżej twojego domu,aż przekroczy granicę i będziesz go miała u siebie.Ale jeżeli to jest kot mieszkaniowy to wydaje mi się że jak przyjdą większe mrozy a przyzwyczai się do ciebie przez ten czas-to sam pójdzie za tobą do domu.Pisz co słychać i powodzenia.
  • czy_j_a_wiem 16.12.11, 17:54
    Dzięki! Dziś jak do niej szłam z mięskiem to przybiegła do mnie na dróżkę. Nie wiem czy to mnie tak polubiła czy to mięsko tak pachniało. smile
  • k1234561 16.12.11, 18:09
    A daje się głaskać?Jeśłi tak to już połowa sukcesu.Ja poważnie zastanowiłabym się nad zabraniem jej do siebie.Może na początku będzie w jakimś odosobnieniu,może chociaż garaż i ciepła budka w środku ,ale u Ciebie.Potem może do domu.Ja bym próbowała mimo wszystko.Jeślibym już ją złapała i miała u siebie,to najszybciej jak to możliwe sterylka.A potem z rekonwalescentką do ciepłego domku,też na początek w osobnym pokoju,żeby rezydent jej nie stresował dodatkowo.Powodzenia życzę i pisz na bieżąco jak Ci idzie oswajanie.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • czy_j_a_wiem 16.12.11, 19:20
    Głaskać nie próbowałam. Widać że kotka walczy sama ze sobą. Z jednej strony jest głodna a ja mam jedzenie, z drugiej trochę się mnie boi.
    Co do garażu - wiem, że to dziwne ale nie mam jeszcze garażu. Tylko dom i kawałek pola. smile
  • wladziac 16.12.11, 20:16
    budkę dla kotki możesz postawić w zacisznym miejscu tak żeby ją śnieg nie zapadał można zrobić wysunięty daszek położyć deski i przycisnąć kamieniami,ja tak zrobiłam z innym dzikuskiem który najpierw nieśmialo podchodził do siatki a ja wystawialam mu jedzenie przez dziurę w siatce,następnie po tygodniu czy dwóch miskę z jedzeniem postawiłam już na terenie mojego ogródka i tak stopniowo przesuwałam w kierunku domu aż jedzenie wystawialam już pod drzwiami,w tym okresie nie należy kota łapać żeby się nie wystraszył czy nawet zrezygnował z dalszego kontaktu,tym sposobem możesz kotkę zwabić na swój teren i do budki,jak już przyzwyczai się do nowego miejsca jak najbliżej Twojego domu w trakcie podawania jedzenia można próbować nawiązać bliższy kontakt,powodzenia i trzymam kciuki
  • k1234561 17.12.11, 06:45
    Zgadzam się z Wladziac,zrób tak jak to opisała.
    Brakiem garażu się nie przejmuj wink.Jak myśmy wprowadzili się do naszego domu,to przez 4 lata czekałam na garaż,skrobiąc co roku samochód z lodu i śniegu zimą.W końcu wymusiłam ten garaż na mężu,ale jakbym się nie uparła,to kto wie,pewnie do dziś bym domku dla samochodu nie miała.
    Pisz na bieżąco,jak Ci idzie oswajanie koteczki,trzymam kciuki za Was!
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • czy_j_a_wiem 21.09.12, 17:26
    Nie pisałam bo kocica zniknęła. Plułam sobie w brodę, że nie byłam bardziej zdecydowana w środkach. Trzeba było ją zabrać i tyle. A nie bawić się w podchody.
    Minęło tyle czasu, że straciłam nadzieję. Byłam pewna że coś się jej przytrafiło.
    Aż tu nagle wczoraj się pojawia i biegnie za moim samochodem. Okazuje się że jest w zaawansowanej ciąży.
    Decyzja - tym razem nie zawiodę. Weterynarz zaleca sterylizację aborcyjną. Zgadzam się. Zawiozłam ją. Przygotowałam dla niej ustronne miejsce na rekonwalescencję.
    A teraz siedzę i myślę - dobrze zrobiłam? A może niepotrzebnie wtrącam się w jej życie...
    Ta aborcja nie daje mi spokoju....
  • wladziac 21.09.12, 22:14
    ale fajnie że kotka wróciła,nic się nie martw aborcją bo kotka w między czasie pewnie już nie raz rodziła a każda ciąża i poród to duże obciążenie dla jej zdrowia nie mówiąc już o bezdomnych kociakach które nie wiadomo jaki los spotka,jak wet się zdecydował to znaczy że jeszcze można,teraz trzeba ją odchuchać i będzie dobrze,ja mialam takie same dylematy czy zabierać podwórkowe koty do domu czy nie będą cierpieć w niewoli ale jak po kolei zaczynały chorować to i tak trzeba je było pozbierać i leczyć a po tym już zostawały w domu,kotki wolnożyjącej nawet wysterylizowanej nie jesteś w stanie dopilnować i uchronić przed jakimś nieszczęściem jakie może ją spotkać,będzie tylko cierpieć bo zbliża się zima a ona z pewnością jest wyczerpana i dobrze że się nią zaopiekujesz bo swoje już wycierpiała,trzymam kciuki żeby wszystko dobrze się ułożyło i daj znać co u Was słychać
  • ajaksiowa 22.09.12, 08:36
    Zrobiłaś najlepsze co można byłosmile
  • czy_j_a_wiem 22.09.12, 11:17
    Baaardzo Wam dziękuję. Wet też mówił, że to najlepsze wyjście ale jakoś nie byłam co do tego przekonana.
    Wczoraj telefonowałam. Zabieg przesunięty na dziś. I znowu siedzę jak na szpilkach.
    Oby wszystko poszło dobrze.
    Kiedy mogę ją zabrać? Jeszcze dziś czy najwcześniej jutro?
  • asfo 22.09.12, 15:32
    Jak nie masz doświadczenia, to lepiej zaczekaj z odbiorem aż się porządnie wybudzi i będzie wiadomo jak reaguje na kołnierz/kaftanik, bo może mieć jazdy po środkach usypiających, zacznie wariować i nie będziesz wiedziała, co zrobić.

    Kaftanik po operacji jest lepszy, co prawda trzeba go poprawiać od czasu do czasu, ale kot w kaftaniku jest mniej ruchliwy, co po operacji jest korzystne. Z kołnierzem miałam złe doświadczenia - denerwował kotkę i skończyło się na ponownym szyciu po tym jak zaczęła w panice ganiać.
  • k1234561 22.09.12, 17:52
    Trzymam kciuki za koteczkę.Podjęśłaś najmądrzejszą decyzję z tą sterylką aborcyjną.Niczym się nie zamartwiaj bo naprawdę dobrze zrobiłaś.
    Teraz zajmij się rekonwalescentką,a przy okazji może uda się ją udomowić.Idzie zima.Kocinka miałaby dobrze u Ciebie.Cieplutko,jedzonko,spokój...mrrrrrrr
    Pisz co tam u Was słychać.
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • czy_j_a_wiem 22.09.12, 19:16
    Byłam dziś w lecznicy. Kotka nadal nie została wysterylizowana. Wk... się niesamowicie. Powiedziałam, że:
    - nie życzę sobie aby traktowano ją jako zwierzę II kategorii
    - ją przygarnę więc będę nadzorować ich działania
    - a jak będzie trzeba do doniosę gdzie trzeba
    Że niby jak bezdomna to może poczekać! Bo płaci gmina i pewnie chcą zarobić.
    A ja już pokoik dla niej przygotowałam...
  • deszcz.ryb 22.09.12, 19:44
    To lecznica jakaś dziwna, zawsze jak oddajesz zwierzę do kastracji, to masz podane, kiedy i o której masz ją odebrać. Przy czym czas wylicza się tak, żeby zwierzak jak najkrócej przebywał w lecznicy i jak najmniej się denerwował. Nie korzystaj w przyszłości z usług tej lecznicy, o ile masz taką możliwość. Trzymam kciuki, żeby kotka szybko się zaaklimatyzowała. smile
  • k1234561 23.09.12, 07:09
    No i co z tą kotką?Wysterylizowana w końcu czy nie?Podali jakiś termin?Jak nie to zabieraj ją z tamtąd gdzie indziej.W innej lecznicy umów się konkretnie na sterylkę aborcyjną i koniec.Nie ma co czekać.Każdy dzień czekania dłużej to dzień stracony.Im szybciej się to zrobi tym lepiej.
    Ona się pewnie bardzo stresuje w tej lecznicy.
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • czy_j_a_wiem 25.09.12, 13:44
    Kotka ma się nieźle. Jest wybitnie spokojna. Jak wracając z pracy do niej zajrzałam to leżała sobie na kocyku w koszyku. Muszę jej jakieś imię wymyśleć. Apetyt też dopisuje. Martwi mnie jednak, że jeszcze się nie załatwiła... Chyba trochę długo...
  • wladziac 25.09.12, 14:04
    po sterylkach są kłopoty z kupencjami u kotek,podaj jej coś dla poślizgu nawet kawałeczek masła może sama zje,dzisiaj może się jeszcze nie załatwić bo przed sterylką obowiązuje głodówka więc zołądeczek i jelita puste były jeszcze niedawno
  • czy_j_a_wiem 24.09.12, 19:56
    Kotka dziś miała zabieg. Już jest u mnie w domu. Na razie odseparowana od mojego kota budzi się z narkozy. Mam nadzieję, że będzie miała spokojną noc. Trzymajcie kciuki!
  • wladziac 24.09.12, 20:34
    no wreszcie jest pozytywna wiadomość,oczywiście trzymam kciuki za spokojną noc,szybkie dojście do formy koteczki i całą Waszą dalszą wspólną przyszłość,trzymaj się i daj znać co z kotką
  • czy_j_a_wiem 25.09.12, 06:46
    Pierwsza noc za nami. Kotka była spokojna i grzeczna. Dziś rano była troszkę zlękniona, siedziała w kątku pokoju. Dostała pierwszy posiłek (wczoraj wet kazał nic nie dawać). Była baaardzo głodna.
  • czy_j_a_wiem 25.09.12, 06:49
    A wczoraj późnym wieczorem gdy do niej poszłam posiedzieć troszkę to weszła mi na kolana smile i strasznie drapała uncertain depcząc. Mam nadzieję, że się oduczy. Drapania oczywiście... Swoją drogą ciekawa jestem czy powodem była jej sympatia do mnie czy chwilowe zamroczenie narkozą smile
  • deszcz.ryb 25.09.12, 08:49
    Deptania i drapania się nie oduczy - jak już się uspokoi, to obetnij jej pazury [albo przy okazji wizyty u weta to załatw - to kosztuje grosze] i później obcinaj regularnie. Krótkie pazury się tylko ześlizgują po ubraniu. smile

    Cieszę się, że z kotką w porządku. smile
  • wladziac 25.09.12, 09:00
    aż nie do wiary że kotka tak dobrze zniosła narkozę,u mnie pierwsza noc to zawsze były jakieś sensacje i dziwne zachowania zarówno u kotek jak i u kocurów,ugniatanie przez kotkę jest oznaką zadowolenia i nie wszystkie koty to robią,niech się Wam wiedzie jak najlepiej
  • ajaksiowa 25.09.12, 12:30
    Ugniatanie jest oznaką ciepłych uczuć do Ciebiesmile
  • czy_j_a_wiem 25.09.12, 13:38
    Dzięki za podpowiedź. Tak zrobię. Oczywiście pod warunkiem, że będzie chciała zostać u nas. Chyba, że wybierze wolność... Oby nie smile
  • k1234561 26.09.12, 10:16
    Jak kotek udeptuje,ugniata Twoje kolana to jest to wyraz miłości i przywiązania i ogólnie wszystkiego co najlepsze.To znaczy,że kotka Cię kocha.Mój kocurek też tak robi,patrząc mi przy tym czule w oczy.Niezapomniane wrażenia.
    Ponieważ nie raz jak mój kot udeptuje czuję na sobie jego pazury,to dla mnie znak,że pora wziąść jego nożyczki i skrócić mu te pazurki.Wtedy proceder udeptywania jest sympatyczny zarówno dla niego jak i dla mnie.
    Jeśli nie masz wprawy w skracaniu kocich pazurków to wybierz się do weta.Zrobi to szybko,profesjonalnie i tanio.Przy okazji poinstruuje jak to robić samemu jeśli będziesz chciała.
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • czy_j_a_wiem 26.09.12, 20:30
    Melduję, że kotka robi siusiu i kupa też była. I to jaka!!! Skafander do prania! A jak dawało po nosie... smile
    Apetyt nadal dopisuje.
    Z kolan chętnie korzysta. smile
    Tylko rezydent jakiś smutny...
  • deszcz.ryb 26.09.12, 21:23
    > Tylko rezydent jakiś smutny...

    Przepraszam cię, ale niesamowicie się uśmiałam. tongue_out
  • wladziac 26.09.12, 21:29
    rezydenta trzeba dopieszczać żeby nie czuł się opuszczony,jakieś przysmaczki i częste głaskanie jeżeli lubi oczywiście i wspólne zabawy,nie możesz go zaniedbywać a wprost przeciwnie więcej uwagi niż zazwyczaj,może to trudne będzie ale chwilowo,później kociaki mam nadzieję się zaprzyjaźnią
  • k1234561 27.09.12, 15:30
    Oj biedny rezydent.Się narobiło chłopakowi.Powinnaś go teraz częściej przytulać (jeśli jest z natury przytulasty),bawić się z nim no i oczywiście jakieś extra przysmaczki.Niech się chłopak czuje doceniony przy tej rewolucji jaka zaszła w jego życiu.W końcu pojawienie się nowego kota to nie byle co.
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • lonely.stoner 30.09.12, 19:04
    kot ugniata lapkami i przy okazji drapie jak jest szczesliwy- to z czasow kociectwa- taki instynkt- jak maly kociak tak ugniata piers mamy-koty to wyplywa szybciej z cycusia mleko. Dorosle koty tak robia, wszystkie smile pewnie traktuje cie juz jak swoja mame.
    --
    youtu.be/19eBAfUFK3E
  • czy_j_a_wiem 04.10.12, 20:55
    Witam wszystkich serdecznie.
    U mnie w sumie bez zmian.
    Kotka lubi dobrze zjeść, grzecznie załatwia się do kuwety, jest towarzyska. Trochę zaczyna urwisować i z nudów gryzie swój koszyk albo woła żeby do niej przyjść. smile
    Byłam z nią we wtorek u weta ale nie zdjęli szwów bo rana się jeszcze nie zrasta.
    Jutro kolejna wizyta.
    Mój drugi kot (a właściwie pierwszy) boi się kotki. Nie wchodzi w ogóle na górę mimo że kotka jest zamknięta w jednym pokoju.
    Trochę mnie to martwi ale jestem dobrej myśli.
    Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za rady.

  • wladziac 04.10.12, 22:02
    kotka miała poważny zabieg więc potrzeba więcej czasu na całkowity powrót do formy,co do stosunku kotów do siebie to się nie martw potrzeba czasu czasami może to potrwać chwilę dłużej ale powoli wszystko się ułoży,w tej chwili kotka przyniosła do jego domu nieznane zapachy które dla kota są raczej nieprzyjemne a koty są na to czułe więc dopóki kotka nie nabierze domowego zapachu będzie jej unikał,poświęcaj mu więcej czasu żeby nie czuł się odsunięty i daj czas na zapoznanie się z nową sytuacją,moja podwórkowa zbieranina specjalnie się nie kocha ale tolerują się i jest spokój ale nie od początku tak było co przybywał nowy kot to były jakieś kwasy ale od kiedy sytuacja się ustabilizowała jest dobrze,powodzenia i daj znać co u Was słychać
  • elzbieta.24 05.10.12, 09:22
    Zrobiłaś wspaniałą robotę.Głęboki ukłon w Twoja stronę.Koty się dogadają ,dodawałam do mojej czwórki kilka miesięcy temu bezdomną zdziczałą kotkę.
    --
    Szczytem szczęścia dla kota jest uwaga,rozmowa,pieszczoty i miłość ze strony człowieka; a dla ludzi nic nie może być pochlebniejszego niż przywiązanie istoty tak dalece niezależnej.
    <*><*><*><*>
    Koty nie są odpowiednim towarzystwem dla alergików ale dotyczy to również truskawek i pierwiosnków.
    <*><*>,*><*>
  • k1234561 05.10.12, 21:40
    Oczywiście,że koty sobie muszą wszystko poukładać.Jeśli nawet nie będą się kochać to na pewno będą się tolerować.
    Z drugiej strony postaw się w sytuacji rezydenta.Nagle pojawił się nowy kot.Dla niego to wywrócenie dotychczasowego życia do góry nogami,potrzebuje czasu aby przywyknąć.To mniej więcej tak jakby Twój mąż przyprowadził do domu nową kobietę i oznajmił,że od tej pory będziecie razem mieszkać i oczekiwał,że natychmiast się polubicie i dogadacie. wink
    A co do kotków to wszystko się ułoży.Daj im czas i dużo swojej uwagi i miłości.No i bądź cierpliwa i wyrozumiała dla nich.
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • czy_j_a_wiem 17.10.12, 19:09
    Minęło już trochę czasu.
    Kotce rana się bardzo ładnie goi.
    Jest miła i baaardzo przyjacielska.
    Ale mam problem - niepohamowany apetyt panny kici, która wszędzie szuka jedzenia. Skacze na stół, blaty w poszukiwaniu jedzenia! :o Szok! Jest mi to zupełnie obce bo mój kot nigdy tego nie robił!
  • deszcz.ryb 17.10.12, 20:27
    Pewnie po prostu jest "niewychowana" - nie była nauczona wcześniej, że na stoły i blaty wchodzić nie należy, więc skacze. Cierpliwie zganiaj i chowaj przed nią jedzenie, a w końcu może uda ci się osiągnąć, że nie będzie wchodzić na blaty... w twojej obecności. tongue_out

    A jak kotka się dogaduje z rezydentem? Wrzucisz jakieś zdjęcia futer? smile
  • wladziac 17.10.12, 20:33
    fajnie że idzie ku lepszemu i zarówno kotka jak i Ty niedługo zapomnicie o tym co było niedobrego,koty wolnożyjące i cierpiące na niedostatek jedzenia po zmianie warunków na lepsze domowe instynktownie nie zapominają że kiedyś brakowało jedzenia i "boją się" że znów tak może być więc szukają i zjadają wszystko co da się zjeść na zapas,z czasem kotka się przyzwyczai do tego że jedzenia nie brakuje ale jak będzie okazja coś podwędzić to będzie to robić,kotkę karm tak jak dotychczas nie dodawaj jedzenia bo może kotka głodna,jedzenie dawaj o stałych porach w tym samym miejscu i nie ulegaj jęczeniu i żebraniu o jedzenie bo inaczej kotka się niepotrzebnie roztyje,po sterylizacji kotom rośnie apetyt ale nie ma potrzeby im tak dogadzać ze szkodą dla zdrowia,co do chodzenia po stole czy blacie najlepiej będzie kotkę odstraszyć bez udziału opiekuna żeby nie zrażać kotki,jedna z koleżanek z kociego forum doradzała postawić na brzegu blatu puszkę po napoju wypełnioną monetami tak żeby kotka chodząc musiała ją strącić a puszka spadając wystraszy kota,ja nie próbowałam bo rygorystycznie koty wywalałam z blatów od zawsze nawet stosując spryskiwacz z wodą albo machając ścierką bo szczególnie jeden kocur podkradał i niszczył jedzenie cokolwiek by to nie było,muszę przyznać że ta sytuacja nauczyła mnie chować jedzenie i obecnie czynię to automatycznie a na blacie czy stole mogą stać tylko owoce
  • czy_j_a_wiem 16.11.12, 14:17
    Witam wszystkich bardzo serdecznie!
    U nas wszystko powolutku się układa. Kotka dostała imię - Tosia, a dla przyjaciół - Fruzia.
    Jest bardzo kochana, lubi się przytulać, udeptywać, mruczeć. Grzecznie załatwia się w kuwetkę ale lubi też wychodzić za potrzebą do ogrodu. Apetyt nadal dopisuje. Stosunki z rezydentem można określić mianem zimnej wojny. Ale jestem dobrej myśli. Dla wszystkich, którzy mnie wspierali WIELKIE DZIĘKI. Nie wiem co by było gdyby nie WY. I dla Was ze specjalną dedykacją zdjęcie koteczki (nie wiem czy i jak wkleić zdjęcie więc proszę zajrzeć do moich zdjęć).
  • deszcz.ryb 16.11.12, 15:45
    Kotka przepiękna! I najważniejsze, że rezydent jej nie tępi aktywnie, tylko ignoruje. W dalszym ciągu życzę powodzenia. smile
  • wladziac 18.11.12, 22:44
    jak miło że się odezwałaś z dobrymi wiadomościami,z rezydentem wszystko się powoli ułoży,niektóre koty potrzebują więcej czasu żeby się przyzwyczaić do nowej sytuacji,koteńka śliczna i widać nawet ze zdjęcia pieszczocha,warto było włożyć tyle wysiłku żeby ją uratować,naprawdę dałaś tak dużo z siebie że rezultat jest rewelacyjny,dalszego spokojnego życia i powodzenia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka